Legia gra jak z nut
Autor:
Gość: fas
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.11.11, 00:51
Nie przesadzajmy... Kuciaka passa najbardziej była zagrożona w meczu z Lechem, w którym wybronił Legii bezbramkowy remis. To w tym meczu zasłużył sobie najbardziej na ten rekord, po który zmierza (w samej Legii przejdzie do historii, jeżeli w meczu z Koroną przez pół godziny nie puści bramki). Wszystkie poza może jednym czy dwoma strzały Zagłębia były takie, jakie ja oddaję grając w FIFA po to, żeby poprawić statystyki strzeleckie i nie słyszeć upierdliwego komentarza Szpakowskiego, że w meczu nic się nie działo. W zasadzie poważnie zagroził bramce tylko Costa na samym początku.
Zagłębie zagrało nieźle jak na słabą drużynę - i nic więcej. Lechia trzy dni temu przyjechała do Warszawy podtrzymać tradycje z lat 90, kiedy cienizny przyjeżdżały do Warszawy po worek piłek i tylko liczyły na to, że Legii się nie będzie chciało ich ośmieszać. Zagłębie akurat przyjechało pomne tego, że Legia z lat 90 to historia, a ta Legia to jest ta sama drużyna, co w zeszłym sezonie dostawała manto od każdego (ta sama, ale oczywiście nie taka sama). Niby coś próbowali, niby jakieś tam strzały oddane były, jakieś dwie-trzy akcje przecisnęły się pod pole karne legionistów, ale to takie na wiwat było.
Jak oglądałem ten mecz, to bezradność ofensywna Zagłębia mnie powalała, w szczególności ta w drugiej połowie. Miedziowi potrafili odebrać piłkę pod swoim polem karnym i już tam bali się zagrać nią dalej. Drużyna z Lubina w ofensywie wyglądała tak, jakby każdy z jej ofensywnych piłkarzy przyszedł wczoraj z innej drużyny i próbował grać po staremu na pamięć. Żadnej koncepcji, żadnej dokładności, jak zdarzyło się chociaż, żeby dwóch zawodników miało ten sam dobry pomysł, to każdy miał zupełnie odwrotny.
Zobaczymy jak to będzie do końca, ale biorąc pod uwagę co grają Korona, Zagłębie i Cracovia, to jest spora szansa, że legioniści zgarną komplet punktów.