• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jagiellońska Potęga Dodaj do ulubionych

  • 11.10.09, 15:26
    Zaawansowany formularz
    • 12.10.09, 07:18
      W rzeczy samej. JAGIELLONIA RULES!!!
      www.youtube.com/watch?v=_oO0Ru8gQd8
      --
      "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
      faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
      Prezydent RP, listopad 2007 r.
      • 12.10.09, 14:29
        Waszmość tematu nie zmieniaj, kota ogonem nie odwracaj i od prawdy nie uciekajwink
        --
        TVG-9 - niezależna internetowa TV

        www.tvg9.cba.pl
        • 12.10.09, 19:35
          Temat bardzo mi się podoba. JAGIELLONIA WYMIATA!!!
          www.youtube.com/watch?v=KuEtXQgJDWc
          --
          Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
          albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
          (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • 12.10.09, 14:56
    • 23.10.09, 08:17
      Na Białorusi, Litwie i Ukrainie państwa Jagiellonów nie wspominają z
      takim sentymentem. Te narody nie czuły się w nim komfortowo. Dla
      nich była to po prostu polska okupacja i hegemonia. Do przemyślenia
      wiadomosci.onet.pl/2063080,11,krol_jagiello_zdrajca_powstaje_film_o_grunwaldzie,item.html
      Białoruś i Litwa wydadzą 6 mln dolarów na produkcję filmu
      pokazującego ich wersję bitwy pod Grunwaldem - pisze "Gazeta
      Wyborcza". Decyzję podjęły ministerstwa kultury obu krajów.
      Jak Białorusini i Litwini patrzą na Grunwald, a jak Polacy? Czym
      różni się ich spojrzenie? "Chodzi o ocenę wkładu wojsk Polski i
      Wielkiego Księstwa Litewskiego. W Polsce uważa się, że to zwycięstwo
      przede wszystkim waszego oręża" - mówi "GW" historyk doktor Aleś
      Samlanczuk z Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego.
      Niewykluczone więc, że zwycięzcą z 1410 roku okaże się nie król
      Władysław Jagiełło, uważany zwłaszcza na Białorusi za zdrajcę, lecz
      wielki książę Witold, patriota Białorusi i Litwy - czytamy dziś w
      korespondencji "Gazety Wyborczej" z Grodna.
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
      albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
      (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
      • 24.10.09, 14:05
        Takie postrzeganie przeważa wśród Litwinów i Ukraińców. Natomiast białoruscy
        patrioci jak najbardziej utożsamiają się z Wełykim Kniażestwom Litowskim i z
        Jagiellonami.
        --
        TVG-9 - niezależna internetowa TV

        www.tvg9.cba.pl
        • 24.10.09, 21:11
          pisz_pan_na_berdyczow napisał:

          > Natomiast białoruscy
          > patrioci jak najbardziej utożsamiają się z Wełykim Kniażestwom
          Litowskim i z
          > Jagiellonami.


          tiny.pl/hqvl7
          =(
        • 25.10.09, 07:56
          Wielkie Księstwo Litewskie tak, państwo Jagiellonów - niekoniecznie,
          a już propotplasta dynastii uważany jest na Białorusi po prostu za
          zdrajcę narodu oraz wiary prawosławnej
          wyborcza.pl/1,75477,6101043,Wladyslaw_Jagiello_zdrajca_Bialorusi.html
          Białoruskie władze usunęły z projektu pomnika ku czci 1000-lecia
          Brześcia figurę króla Władysława Jagiełły. - Owszem, jest synem
          naszej ziemi, ale zdradził ją - napisała gazeta "Wieczernij Brest"
          Owszem, jest synem naszej ziemi, ale zdradził ją i swój naród,
          przeszedł na katolicyzm, zdradzając prawosławie. (...) Skierował
          ekspansję Polaków na Wschód. O tym w Polsce nie mogą zapomnieć do
          dzisiaj - tak Jagiełłę oceniła gazeta "Wieczernij Brest".
          Przeciwko figurze polskiego króla wystąpiła też Rosyjska Cerkiew
          Prawosławna. Zwierzchnik jej białoruskiego egzarchatu metropolita
          Fiłaret wystosował nawet list do władz w tej sprawie. - Okres rządów
          tego króla przypada na koniec XIV i początek XV stulecia i nie był
          bezkonfliktowy, w tym czasie prześladowano m.in. prawosławnych -
          stwierdził Fiłaret.
          • 25.10.09, 11:53
            Ja piszę o białoruskich patriotach a nie o bolszewickich ciotach.
            --
            TVG-9 - niezależna internetowa TV

            www.tvg9.cba.pl
            • 26.10.09, 10:48
              Próbując oceniać postać Jagiełły z punktu widzenia patrioty
              białoruskiego, trudno byłoby o korzystne wnioski dla jednego z
              największych królów Polski. Nie tylko sam się spolonizował oraz
              wyparł religii przodków, ale usiłował jeszcze wynarodowić i
              spolonizować własny naród. Zaprzaniec narodowy i religijny. Nasuwają
              mi się analogie do pewnego Austriaka, który został kanclerzem
              Niemiec, a potem dokonał anschlussu Austrii, wymazując to państwo z
              mapy politycznej świata. Na pewno trudno uznać go za patriotę
              Austrii. Działał w interesach 1000-letniej Rzeszy Niemieckiej. Naród
              austriacki dla niego nie istniał. Gdyby jego idee się ziściły,
              dzisiaj nie byłoby w ogóle ani Austrii, ani narodu austriackiego.
              Podobnie z państwem Jagiellonów. Tak u nas sławiona unia lubelska
              była zwykłym aktem inkorporacji ziem litewskich i ruskich do Korony.
              Aktem narzuconym sąsiednim narodom siłą. A Pan mi tu prawisz o
              potędze państwa Jagiellonów. To państwo było słabe i chore
              wewnętrznie, oparte na dominacji polskiej. Państwo w istocie
              kolonialne i zaborcze. Kolos na glinianych nogach. Musiało to się
              zawalić, wcześniej czy później.
              --
              "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
              faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
              Prezydent RP, listopad 2007 r.
              • 26.10.09, 13:07
                Ponoć do końca Jagiełło mówił po staro(biało)rusku ...a wcale nie po litewsku
                ani po polsku...
                Słabe państwo? Jednak właśnie w okresie Jagiellonów Korona z Wielkim Księstwem
                stanowiła mocarstwo w Europie.
                Wcześniej udało się coś podobnego Chrobremu w Polsce, Włodzimierzowi na Rusi,
                potem też Jarosławowi Mądremu - ALE TYLKO NA CHWILĘ.
                Jagiellonowie stworzyli potęgę, która trwała 400 lat (no powiedzmy faktycznie
                300 lat, bo ostatnie 100 to było już konanie).
                A co do Unii Lubelskiej, to rzeczywiście zbyt "ciasno" wiązała ona dwa państwa
                (Unia Horodelska była lepsza!), ale było to konieczne ze względu na wymarcie
                Jagiellonów.
                --
                TVG-9 - niezależna internetowa TV

                www.tvg9.cba.pl
                • 27.10.09, 06:49
                  Jak czytam niektóre fragmenty tzw. unii horodelskiej, to aż krew się
                  burzy, że Jagiełło w tak upokarzający i niegodny sposób potraktował
                  swoich rodaków. Jest tam wiele zapisów świadczących o zwykłej
                  obłudzie króla Jagiełły oraz o dyskryminacji i segregacji
                  religijnej. Przywileje nadawano wyłącznie tym bojarom, którzy
                  przeszli na katolicyzm. Ludność prawosławna była więc w państwie
                  Jagiellonów od początku traktowana jako obywatele drugiej kategorii.
                  Nie była to więc unia równorzędnych i równoprawnych podmiotów, lecz
                  narzędzie polonizacji i katolicyzacji narodu litewskiego i ruskiego.
                  Skrajny szowinizm religijny. Jagiełło wyparł się wiary przodków i
                  jeszcze poddał prawosławnych rażącej dyskryminacji. Ale czego się
                  nie robi dla władzy... Niektórzy sprzedaliby nawet własną matkę.
                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,1382
                  3. Panowie, szlachta i bojarowie ziem naszych litewskich mają na
                  równi z panami i szlachtą Królestwa Polskiego używać i korzystać ze
                  wszystkich udzielonych im przez nas nadań i przywilejów, o ile są
                  katolikami i poddanymi Kościoła Rzymskiego oraz mają nadane klejnoty
                  herbowe.
                  (...)
                  7. Panowie i szlachta ziem litewskich będą mogli łączyć córki,
                  siostry, krewne i powinowate swe i dawać je w małżeństwie podług
                  swego upodobania i stosowanie do dawnego zwyczaju Królestwa
                  Polskiego, lecz tylko mężom wyznania katolickiego.
                  (...)
                  11. Ustanowione będą na wieczne czasy dygnitarstwa, krzesła i urzędy
                  podług tych, które są w Królestwie Polskim, mianowicie wojewoda i
                  kasztelan w Wilnie, w Trokach i innych miejscowościach podług
                  uznania i woli naszej.
                  12. Dygnitarzami zaś tymi mają być tacy tylko, którzy wyznają
                  katolicką wiarę i podlegli są świętemu Rzymskiemu Kościołowi;
                  również i wszelkie urzędy ziemskie dożywotnie, jak kasztelanie i
                  inne, mają być nadane tylko mężom chrześcijańskiej (katolickiej)
                  wiary i tacy tylko mają być do rady naszej dopuszczeni i w niej
                  zasiadać, gdy będzie się toczyła narada o dobro publiczne; albowiem
                  częstokroć różność wyznania wywołuje niezgodność umysłów, a stąd i
                  rozgłaszanie tajemnych narad.
                  --
                  Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
                  albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
                  (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
                  • 27.10.09, 18:08
                    Ale w 1434 bojarów ruskich zrównano w prawach z litewskimi a za Kazimierza
                    Jagielończyka wprowadzono pełne równouprawnienie prawosławnych.
                    --
                    TVG-9 - niezależna internetowa TV
                    www.tvg9.cba.pl
                    • 08.11.09, 07:52
                      A w 1569 roku dokonano ostatecznego anschlussu ziem ruskich do
                      Korony, w tym terenów dzisiejszej Ukrainy, umacniając w ten
                      sposób "przyjaźń" polsko-litewską i polsko-ukraińską
                      pl.wikipedia.org/wiki/Unia_lubelska
                      1 marca większość Litwinów opuściła Lublin, co skrzętnie
                      wykorzystali Polacy, przeprowadzając inkorporacje poszczególnych
                      ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego. 5 marca, przy aprobacie
                      litewskich posłów z Podlasia sejm koronny przegłosował włączenie
                      województwa podlaskiego do Korony Królestwa Polskiego. 26 maja do
                      Korony włączono województwo wołyńskie, a 6 czerwca województwo
                      kijowskie i województwo bracławskie. Bezpośrednie wcielenie ziem
                      ruskich Wielkiego Księstwa Litewskiego do Korony i w konsekwencji
                      nieuregulowanie statusu Ukrainy wywołało procesy społeczne, które w
                      konsekwencji doprowadziły do serii powstań kozackich przeciw
                      Rzeczypospolitej, z których największym było Powstanie
                      Chmielnickiego.
                      --
                      "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
                      faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
                      Prezydent RP, listopad 2007 r.
                      • 08.11.09, 19:25
                        liberum_veto napisał:

                        > A w 1569 roku dokonano ostatecznego anschlussu ziem ruskich do
                        > Korony, w tym terenów dzisiejszej Ukrainy, umacniając w ten
                        > sposób "przyjaźń" polsko-litewską i polsko-ukraińską

                        Żadnych narodowych motywacji wtedy nie było. Ruska szlachta średnia miała
                        nadzieję, że dzięki przyłączeniu do Korony postawią tamę oligarchii magnackiej.
                        Stało się wręcz odwrotnie - ruska oligarchia rozlazła się po całej Rzplitej.
                        Horodło było znacznie lepszym rozwiązaniem, jednak Unia Lubelska była konieczna
                        ze względu na wymarcie Jagiellonów.
                        --
                        TVG-9 - niezależna internetowa TV

                        www.tvg9.cba.pl
                        • 22.11.09, 07:43
                          pisz_pan_na_berdyczow napisał:

                          > Stało się wręcz odwrotnie - ruska oligarchia rozlazła się po całej
                          > Rzplitej.

                          Trzeba też jednak uczciwie odnotować, że i polska szlachta wyruszyła
                          tłumnie na Dzikie Pola w poszukiwaniu łatwego zysku, dorobienia się
                          na plecach miejscowego chłopstwa. Kolonizacji i polonizacji ziem
                          ruskich. Przywileje uzyskali tylko ruscy magnaci, pospólstwo żyło
                          zaś w RP pod knutem polskich panów, zawsze było traktowane jak
                          obywatele drugiej czy trzeciej kategorii. Już w samej frazeologii
                          używa się określenia Rzeczpospolita OBOJGA Narodów. Zapomniano o tym
                          trzecim, narodzie ruskim. Twierdzenie, że model ten miałby być i
                          dziś atrakcyjny dla Ukrainy czy Białorusi jest więc jakimś
                          kosmicznym nieporozumieniem.
                          www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=2540
                          EKSPANSJA KORONIARZY
                          Perspektywa wzbogacenia się przyciągała także polską szlachtę. Jej
                          przedstawiciele pojawili się na większą skalę na Ukrainie na
                          początku XVII wieku. Większość zaciągała się na służbę miejscowych
                          potentatów jako zasadźcy, dzierżawcy lub specjaliści od zastawów.
                          Sytuacja zmieniła się nieco po 1620 roku. Po wygaśnięciu możnego
                          rodu kniaziów Ostrogskich ich dobra odziedziczyli magnaci z Korony,
                          m.in. Tomasz Zamoyski. Zapoczątkowało to stopniową ekspansję
                          koroniarzy, którzy nie zajmowali się już tylko dzierżawami, ale
                          rozbudowywali też majątki dziedziczne. Zjawisko to było widoczne
                          zwłaszcza na Bracławszczyźnie, gdzie powstały fortuny Kalinowskich,
                          Sieniawskich i Potockich.

                          Nowe majątki tworzono często opierając się na królewszczyznach. Po
                          śmierci ostatniego z Ostrogskich magnaci z wpływowych polskich rodów
                          (Koniecpolscy, Lubomirscy, Żółkiewscy, Kazanowscy, Kalinowscy)
                          szybko przejęli najważniejsze starostwa na Ukrainie. Posypały się
                          nadania królewskie dla kolejnych przedsiębiorczych koroniarzy. W
                          latach czterdziestych XVII wieku na obszarze województwa kijowskiego
                          zdołali oni skoncentrować w swoich rękach przeszło 80 proc.
                          starostw, blisko 75 proc. włości i 65 proc. drobnych dzierżaw.
                          Ukrainne królewszczyzny stały się ostoją polskiego żywiołu. Jak
                          zauważył Henryk Litwin, trudno jednak mówić o odgórnej polityce
                          polonizacji południowo-wschodnich kresów Rzeczypospolitej.
                          Rozdawnictwo dóbr odbywało się bowiem wyraźnie według wojskowych
                          zasług. W tej sytuacji narodowa struktura dzierżawców królewskiej
                          domeny była raczej odzwierciedleniem składu kadry oficerskiej wojsk
                          kwarcianych.

                          Nie ulega wątpliwości, że ziemie ukrainne były najbardziej
                          dynamicznie rozwijającym się obszarem Rzeczypospolitej w pierwszej
                          połowie XVII wieku. Trzeba jednak przyznać, że akcja kolonizacyjna
                          tych terenów odbywała się często na drodze bezwzględnej rywalizacji
                          i wykorzystywania stanów plebejskich. Zarówno rodzimi, jak i
                          napływowi właściciele preferowali gospodarkę o charakterze
                          eksploatacyjnym, co wymagało ciągłego poszerzania majątku. Co ważne,
                          nie wszystkie posiadłości zostały pomierzone, a granice między nimi
                          były płynne. W rezultacie o stanie posiadania decydowała przewaga
                          militarna i protekcyjna szlachcica. Sprawiedliwości dochodzono nie w
                          sądach, ale w licznych najazdach, które przeradzały się nieraz w
                          wewnętrzne wojny między magnatami. Taki stan rzeczy nie dziwił
                          nikogo, a przyjezdnym tłumaczono, że u nas stosuje się prawo jako na
                          Ukrainie. Zresztą przybysze szybko uczyli się, jak walczyć o swoje.
                          Najsłynniejszym chyba warchołem na Ukrainie był wywodzący się z
                          Korony Samuel Łaszcz. Aby przerwać jego ciągłe awantury, szlachta
                          kijowska musiała poczekać na śmierć jego protektora hetmana
                          Stanisława Koniecpolskiego. Dopiero wówczas zorganizowano pospolite
                          ruszenie, które zbrojnie wyegzekwowało ciążący na Łaszczu wyrok
                          pozbawienia majątków i urzędów.

                          Eksploatacyjna gospodarka wpływała też na sytuację chłopów. Co
                          prawda początkowo włościanie korzystali z długiej wolnizny, a po jej
                          wygaśnięciu mogli się przenieść w inne miejsce, gdzie ofiarowano im
                          znowu osadzenie w słobodzie. Taki stan rzeczy nie mógł jednak trwać
                          wiecznie. Z upływem czasu i pojawieniem się gospodarki folwarcznej
                          rosła tendencja do ograniczania wolności chłopów i poddania ich
                          jednolitym powinnościom wobec pana (pańszczyzna) i państwa
                          (podatki).
    • 24.10.09, 14:03
      www.youtube.com/watch?v=APCv9V5iEaI
      --
      TVG-9 - niezależna internetowa TV

      www.tvg9.cba.pl
    • 09.12.09, 06:28
      Intermarium to chore mrzonki, zupełnie oderwane od rzeczywistości.
      Próba tworzenia "państwowości jagiellońskiej" poniosła całkowitą
      klęskę w okresie międzywojennym. Dziś nikt już się na to nie
      nabierze. Polecam artykuł programowy ministra Sikorskiego
      wyborcza.pl/1,76842,6978098,Min__Sikorski_dla__Gazety___1_wrzesnia___lekcja_historii.html
      Tym razem skupmy się na refleksji. Nie zaczynajmy od wyrzekania na
      innych, zastanówmy się, na ile polskie porażki wynikały z naszych
      błędów i zaniechań. Zejdźmy z martyrologicznego cokołu, zdejmijmy
      koronę cierniową.

      Przegrana wojna polsko-niemiecka 1939 roku oznaczała klęskę
      cywilizacyjną "państwowości jagiellońskiej". II Rzeczpospolita była
      przednowoczesnym w istocie państwem wielonarodowym. Ze względu na
      zbyt krótki okres wspólnej "nowożytnej" państwowości poszczególne
      segmenty etniczne nie zespoliły się w jeden naród polityczny, tym
      bardziej że segmenty owe - z jednej strony np. mniejszość niemiecka,
      z drugiej - białoruska i ukraińska ludność Kresów - znajdowały się
      na różnych etapach procesu modernizacyjnego. Mozaikowość struktury
      socjoekonomicznej II RP czyniła z niej kłębek sprzeczności, gdzie
      współistnieją elementy przednowoczesne i zarazem enklawy
      modernizacji. Osobna sprawa to błędy polityki władz
      Rzeczypospolitej, zwłaszcza w wymiarze strategicznym. W rezultacie
      zasoby materialne ówczesnej Polski i jej możliwości rozwojowe były
      ograniczone, co odbiło się m.in. na kondycji jej sił zbrojnych w
      1939 roku, zwłaszcza w zestawieniu z gigantycznym potencjałem
      militarnym III Rzeszy oraz ZSRR.

      Sytuacji nie poprawiły też sojusze Polski. Waśnie z Litwą oraz z
      Czechosłowacją spowodowały, że nie powstał wiarygodny subregionalny
      układ powiązań sojuszniczych, w których znalazłaby się II RP. Co
      ważniejsze, logika zachowań międzynarodowych w Europie opierała się,
      jak i w wieku poprzednim, na zasadzie równowagi sił, z właściwą
      jej „polityką realną”, zbrutalizowaną przez oba totalitaryzmy -
      hitlerowski oraz stalinowski. Równowagę sił w Europie zawsze
      cechowała chwiejność i konfliktogenność, a praktyka szantażu,
      rozbiorów i inkorporacji narzucona przez III Rzeszę najkrótszą drogą
      wiodła do konfliktu europejskiego i światowego. Praktyce tej
      torowała drogę polityka pobłażania (appeasement) ze strony
      demokratycznych mocarstw Zachodu.

      Dlatego z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć: właściwej
      odpowiedzi na dylematy geostrategiczne i tożsamościowe Polski nie
      oferują jagiellońskie ambicje mocarstwowe. Jest nią natomiast
      nowoczesne państwo narodowe, przy czym przymiotnika "narodowy"
      używam nie w znaczeniu etnicznym, lecz politycznym, obywatelskim.
      Oznacza to, że zaangażowanie Polski w proces integracji europejskiej
      tylko wzmacnia nowocześnie pojmowany charakter polskiego państwa
      narodowego, sprzyjając zjawiskom modernizacyjnym. Modernizacja i
      integracja to dwa kluczowe pojęcia na współczesnym etapie rozwoju
      Polski.
      --
      "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
      faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
      Prezydent RP, listopad 2007 r.
      • 09.12.09, 11:59
        Koncepcja Intermarium przegrała a wraz z nią przegrały wszystkie narody między
        Niemcami a Rosją. Więcej pisać nie trzeba. Mądry sam wnioski wyciągnie...
        --
        TVG-9 - niezależna internetowa TV

        www.tvg9.cba.pl
        • 09.12.09, 18:43
          Przegrała tylko Polska i jej WIELKI WÓDZ Józef "Wissarionowicz"
          Piłsudski. Narody wschodnie II RP uważają 17 września 1939 za dzień
          wyzwolenia, spod polskiej okupacji.
          --
          "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
          faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
          Prezydent RP, listopad 2007 r.
          • 10.12.09, 11:51
            Nie narody ale ich zakompleksione inteligencje...
            --
            TVG-9 - niezależna internetowa TV

            www.tvg9.cba.pl
            • 10.12.09, 14:00
              Mylisz się. Naród ukraiński pokazał dobitnie swój stosunek
              do "Intermarium" w wydaniu piłsudczykowskim w 1943 roku,
              uczestnicząc masowo w mordach polskich okupantów.
              --
              "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
              faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
              Prezydent RP, listopad 2007 r.
              • 10.12.09, 23:12
                Rzezie przygotował i przeprowadził ukraiński inteligent (właściwie
                półinteligent) z Galicji...fakt, że wołyński chłop walnie mu w tym pomógł...ale
                tam był akurat w ewidentnej większości...jakiś procent zwyrodnialców w każdej
                nacji się znajdzie.
                --
                TVG-9 - niezależna internetowa TV

                www.tvg9.cba.pl
                • 14.12.09, 07:57
                  1. Nie bardzo zrozumiałem. Czy z faktu, że Ukraińcy stanowili
                  większość chłopstwa na Wołyniu wypływa jakieś usprawiedliwienie dla
                  popełnionych przez nich zbrodni?
                  2. Rozumiem, że za "półinteligenta" galicyjskiego uważasz np.
                  Stepana Banderę, absolwenta Politechniki Lwowskiej. Do jakiej więc
                  kategorii "inteligentów" zaliczasz sam siebie?
                  3. I kto jeszcze powinien uczestniczyć w tych mordach, aby można
                  było uznać, że obciążają one naród ukraiński, a nie tylko
                  półinteligentów galicyjskich z dyplomami wyższych uczelni?
                  www.genocide.pl/
                  Po trzecie, o ile ludobójstwo niemieckie i sowieckie dokonywane było
                  wyłącznie przez "wyspecjalizowane" zbrodnicze formacje mundurowe: po
                  stronie niemieckiej w szczególności tzw. Einsatzgruppen der
                  Sicherheitspolizei oraz SD (Sicherheitsdienst); po stronie
                  sowieckiej wojska NKWD - to inaczej było jeśli chodzi o ludobójstwo
                  ukraińskie. W tym przypadku obok dominującej scenę banderowskiej
                  Ukraińskiej Powstańczej Armii i (na Wołyniu) konkurencyjnych
                  formacji bulbowców i melnykowców oraz stworzonej przez Niemców w
                  drugiej połowie 1941 r. policji ukraińskiej (która w początkach 1943
                  r. zdezerterowała), zwłaszcza przy większych ludobójczych akcjach,
                  uczestniczyły w nich również w sumie dziesiątki tysięcy lokalnych
                  ukraińskich chłopów, w tym tzw. Somooboronni Kuszczowi Widdiły
                  (formalnie wiejskie oddziały "samoobrony", które jednak w praktyce
                  stanowiły siły pomocnicze UPA w ludobójstwie na Polakach), sąsiedzi,
                  bandy uzbrojone w siekiery, widły itp. - rodzaj ukraińskiego
                  pospolitego ruszenia. Mało tego, towarzyszyły im czasem kobiety,
                  wyrostki, a nawet dzieci ukraińskie, zajmujący się masowym rabunkiem
                  mienia, podpaleniami i dobijaniem rannych Polaków. Działo się tak
                  mimo nieraz wzajemnej wieloletniej rzekomej przyjaźni, czy wręcz
                  istniejących w stosunku do pewnych Polaków długów wdzięczności.

                  Dlatego ludobójstwo na Wołyniu w okresie II wojny światowej określam
                  jednoznacznie jako ludobójstwo u k r a i ń s k i e (a nie, na
                  przykład, jako dokonane przez UPA, banderowców, nacjonalistów
                  ukraińskich, czy podobnie). Wbrew bowiem temu, co niejednokrotnie
                  zaznacza w swych publikacjach Wiktor Poliszczuk (pochwalnie cytowany
                  dalej w tej Przedmowie), genocyd na Wołyniu - jak to dokumentuje
                  praca Siemaszków - dokonany został przez szerokie rzesze tamtejszych
                  Ukraińców, nie tylko "bojowników" UPA, ale również grube tysiące
                  zwykłych chłopów (często zresztą do tego przez UPA przymuszanych),
                  oraz nieraz niestety wspomagających ich w dobijaniu, podpalaniu, a
                  zwłaszcza rabunku masy kobiet, wyrostków, a czasem nawet dzieci.
                  (prof. Ryszard Szawłowski)
                  --
                  Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
                  albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
                  (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • 10.12.09, 21:31
      Fakt, coś wtedy znaczyliśmy. Ale z drugiej strony nie zapominajmy, że w Europie
      brak chyba drugiego przykładu tak zmarnowanej przez potomków Olgierda szansy na
      trwałą wielkość. Pamiętajmy także, że to ich polityka położyła kamień węgielny
      pod przyszłe rozbiory.
      Daj sobie spokój z mrzonkami o Intermarium. Wszystko co jest na wschód od Bugu
      nie nadaje się do tego.
      • 10.12.09, 23:10
        No...jeśli chodzi o dojrzałość polityczną to w zasadzie z Czechami można w
        chwili obecnej coś zrobić...w sumie też byli pod Jagiellonami choć krótko...ale
        to mały kraj...na globalnej szachownicy się nie liczy..
        Dwa duże kraje w regionie - Ukraina i Rumunia w chwili obecnej się do tego nie
        nadają - przyznaję to i nawet nie próbuję polemizować...Ale mam jakąś tam
        nadzieję, że w kiedyś się to zmieni...
        --
        TVG-9 - niezależna internetowa TV

        www.tvg9.cba.pl
        • 11.12.09, 06:46
          pisz_pan_na_berdyczow napisał:

          > w zasadzie z Czechami można w chwili obecnej coś zrobić...

          Myślisz, że Czesi nie pamiętają polskich czołgów na ulicach Pragi w
          1968 roku czy "triumfalnego" (a tak naprawdę haniebnego) wkroczenia
          polskiej armii do Zaolzia w 1938 roku? Polska zyskała wtedy miano
          kraju żywiącego się padliną po ofiarach Hitlera.
          --
          Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
          albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
          (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
          • 11.12.09, 20:39
            Jeśli chodzi o 1968 to już cytowałem wypowiedź czeskiego premiera na ten temat
            -nie była to suwerenna decyzja Polaków i myślę, że zdecydowana większość Czechów
            podziela ten pogląd. Jeśli chodzi o 1938 to inna sprawa, ale premier Czech, po
            wypowiedzi Kaczyńskiego uznał sprawę za zamkniętą.
            Faktem jest, że wielu proniemieckim i prorosyjskim mendom w obu krajach zależy
            na dalszym podsycaniu nienawiści, bazującej na tamtych wydarzeniach...ale myślę,
            że im się nie uda...
            --
            TVG-9 - niezależna internetowa TV

            www.tvg9.cba.pl
            • 12.12.09, 06:44
              Premier powiedział i sprawa zamknięta. Zadziwiający infantylizm.
              Twierdzisz, że junta WIELKIEGO WODZA marszałka Rydza-Śmigłego była
              jeszcze gorsza od junty Jaruzelskiego? Bo Jaruzelski ma przynajmniej
              jakieś alibi... Zadzwonił telefon z Moskwy i wysłaliśmy czołgi do
              Pragi, na nie naszą wojnę... Teraz zadzwonił Barack Obama i ochoczo
              wysyłamy żołnierzy do Afganistanu, na nie naszą wojnę... Skąd
              wiadomo, że w 1938 roku nie zadzwonił Adolf Hitler,
              ze "wspaniałomyślną" ofertą dla Polski: bierzcie Zaolzie...
              --
              "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
              faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
              Prezydent RP, listopad 2007 r.
              • 12.12.09, 16:13
                Jeśli jeśli był telefon od hItlera do Rydza to wyglądało to tak:
                telefon-akceptacja-wykonanie
                A z telefonem z Moskwy do Jaruzelskiego:
                telefon-wykonanie
                Tym właśnie różni się decyzja suwerenna od niesuwerennej o której pisałem....
                Jak jest dzisiaj na linii Obama-Sikorski nie jestem pewien...
                --
                TVG-9 - niezależna internetowa TV

                www.tvg9.cba.pl
                • 12.12.09, 16:49
                  Nie uważasz, że zwykłą hipokryzją jest wypominanie Rosji
                  17 września, skoro dokładnie to samo zrobiliśmy wcześniej całkowicie
                  suwerennie Czechosłowacji, także do spółki z Hitlerem?
                  Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to bardzo źle...
                  --
                  Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
                  albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
                  (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
              • 23.12.09, 22:21
                Ambasador Czech w Polsce stwierdził że gdyby padł rozkaz że wojska
                Czechosłowacji mają wkroczyć do Polski to by pojechali i rozumie wybór
                ówczesnych polskich władz, choć ja oczywiście nie usprawiedliwiam Jaruzelskiego
                bo dla mnie to ewidentnie negatywna postać historii Polski, w jego przypadku
                ciężko stwierdzić czy mu rozkazano czy sam się palił do inwazji, prawda jest
                zapewne taka że musiał ale i też chciał.
    • 21.12.09, 08:15
      W Polsce nikt przytomny nie roi o "jagiellońskich ambicjach
      mocarstwowych". Wypada się zgodzić z redaktorem Czechem. Paru
      nieprzytomnych by się jednak znalazło. Nie trzeba daleko szukać smile
      wyborcza.pl/1,76842,7004231,Duch_Jagiellonow_nie_bladzi_po_Polsce.html
      Realpolitik według Sikorskiego
      Kształt terytorialny i skład narodowościowy międzywojennej Polski
      odpowiadały koncepcjom obozu narodowego, a nie federacyjnym wizjom
      piłsudczyków. Ludności niepolskiej miało być tyle, by nie było
      większych problemów z jej asymilacją. Szczególnie na ziemiach
      wschodnich. Sikorski przywołał wprost owo myślenie, pisząc o
      Niemcach jako mniejszości, zaś o Białorusinach i Ukraińcach
      jako "ludności Kresów". Czyli materiale etnograficznym, który nadaje
      się co najwyżej dla plastycznego kształtowania tożsamości.

      Również w polityce zagranicznej prometeizm, czyli wspieranie ruchów
      niepodległościowych w ZSRR, skończył się na początku lat 30. Za
      symbol może posłużyć udział polskiej eskadry lotniczej w paradzie z
      okazji rocznicy rewolucji październikowej w 1933 roku, gdy na
      Ukrainie szalał Wielki Głód oraz trwała krwawa rozprawa z narodowym
      komunizmem ukraińskim i białoruskim pod hasłem zwalczania "agentury
      Piłsudskiego".

      Wizja Sikorskiego jest fałszywa politycznie i groźna dla właściwego
      kształtowania polityki zagranicznej. W Polsce nikt przytomny nie roi
      o "jagiellońskich ambicjach mocarstwowych". Mniejszości narodowe i
      etniczne stanowią zaledwie 1,5 proc. obywateli III RP. Nie ma też
      chętnych do zajęcia Kijowa lub Mińska czy też do nowej awantury
      moskiewskiej na wzór tej z początku XVII wieku. Z niepodległą Litwą
      wespół budujemy UE, Ukraina w trudzie tworzy swoją państwowość, zaś
      głównym problemem Białorusi jest uporanie się z "ostatnią dyktaturą
      w Europie".

      Sikorski - wywlekając straszaka mocarstwa Jagiellonów, których duch
      ma błądzić po Polsce - usiłuje przeciwstawić obóz rządowy polityce
      Lecha Kaczyńskiego i wpisać się w poszukiwanie przez Rosję i Niemcy
      nowej europejskiej Realpolitik. Antyrosyjskim i antyniemieckim
      fobiom prezydenta oraz jego nieprzytomnemu poparciu dla Gruzji i
      Ukrainy przeciwstawia się skromny pragmatyzm.

      Kaczyńskiego można krytykować za wiele działań. To jednak nie powód,
      by wywracać doktrynę polskiej polityki zagranicznej i na tej
      podstawie formułować jakoby poważną ofertę dla Niemiec i Rosji. W
      polskiej polityce od dziesięcioleci nie ma
      alternatywy "mocarstwowość jagiellońska" versus skromne w swoich
      ambicjach państwo narodowe.

      Paryska "Kultura", opozycja demokratyczna, pierwsza "Solidarność" i
      niemal wszystkie rządy III RP udowodniły, że w cień odeszły ciągoty
      imperialne. Fundamentem polskiej polityki zagranicznej uczyniono nie
      tylko modernizację i integrację europejską, lecz również - a może
      przede wszystkim - demokrację, poszanowanie praw człowieka oraz
      przeciwstawienie się imperializmowi. Bez nich marzenia o
      modernizacji i integracji nie mogły się spełnić. Na tym polega
      polska Realpolitik.

      W polityce wschodniej Kaczyński raz topornie, raz bardziej
      finezyjnie kontynuuje linię Giedroycia i III RP. Sikorski usiłuje od
      niej odejść. W swoim tekście nawet nie napomknął o
      dziedzictwie "Solidarności". Nie wspomniał też o państwach
      nadbałtyckich, Finlandii i Rumunii, które padły ofiarą paktu
      Ribbentrop-Mołotow. Nie było nic o innych, oprócz Niemiec i Rosji,
      sąsiadach Polski. Jakbyśmy żyli w 1939 roku, gdy pomiędzy Berlinem a
      Moskwą leżała jedynie Warszawa.

      Premier Tusk wydaje się nie podzielać tej wizji. W debacie z
      Niemcami i Rosją nie zapomina o innych. Na Westerplatte mówił o
      znaczeniu wartości w polityce i zadeklarował, że nowy ład
      bezpieczeństwa będzie obejmować "nie tylko zjednoczoną Europę, ale
      cały kontynent z Rosją, Ukrainą i Białorusią".
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
      albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
      (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
      • 21.12.09, 21:25
        A Czech to właściwie za co krytykuje "naszego Becka"? Czyżby za Rusa?
        • 21.12.09, 22:05
          mat120 napisał:

          > A Czech to właściwie za co krytykuje "naszego Becka"? Czyżby za
          Rusa?

          Chyba za Rusa i Prusa... Zapomniał o zagubionym bracie Ukrainusie smile
          wyborcza.pl/1,76842,7004231,Duch_Jagiellonow_nie_bladzi_po_Polsce.html
          Kaczyńskiego można krytykować za wiele działań. To jednak nie powód,
          by wywracać doktrynę polskiej polityki zagranicznej i na tej
          podstawie formułować jakoby poważną ofertę dla Niemiec i Rosji. W
          polskiej polityce od dziesięcioleci nie ma
          alternatywy "mocarstwowość jagiellońska" versus skromne w swoich
          ambicjach państwo narodowe.
          (Myrosław "Czech")
          --
          Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
          albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
          (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.