Dodaj do ulubionych

Łukaszenko - persona non grata

26.03.10, 06:20
Na razie tylko w Krakowie... smile
www.rp.pl/artykul/243283,442015_Krakow__Lukaszenko_persona_non_grata.html
Radni Krakowa przegłosowali rezolucję, w której uznali prezydenta
Białorusi Alaksandra Łukaszenkę za persona non grata w Krakowie
Radni przyjęli także rezolucję, w której apelują do Parlamentu
Europejskiego o podjęcie wszelkich możliwych skutecznych działań
wobec państwa białoruskiego w celu ochrony praw prześladowanych
Polaków na Białorusi.
- W związku z obecną sytuacją Polaków na Białorusi, z trwającymi
prześladowaniami, z permanentnym łamaniem praw obywatelskich i praw
człowieka przez władze tego państwa, Rada Miasta Krakowa w geście
solidarności z naszymi rodakami na Białorusi uznaje obecnego
przywódcę tego państwa Alaksandra Łukaszenkę za persona non grata w
Krakowie do czasu zaprzestania łamania standardów demokratycznych i
europejskich na Białorusi - napisano w rezolucji.
Podkreślono w niej także charakter Krakowa jako "miasta żywych
tradycji wolnościowych i niepodległościowych" oraz "dawnej
stolicy 'Polski Jagiellońskiej' szeroko otwartej na Wschód".
W sprawie rezolucji nie głosowali wszyscy radni, ale przeszła ona
zdecydowaną większością głosów.
- Mam świadomość, że rezolucja nie rozwiązuje problemu, ale uważam,
że każda akcja w tym kierunku jest celowa i uzasadniona. Liczy się
gest solidarności i pokazania, że nie zapominamy o Polakach
mieszkających na Białorusi - mówił na sesji inicjator rezolucji
Dariusz Olszówka (nie należący do żadnego klubu). Jego oponent
Bartłomiej Kocurek (również niezrzeszony) podkreślał, że "Rada
Miasta to nie jest miejsce do uprawiania polityki zagranicznej".
Krakowska Rada Miasta już raz podjęła rezolucję w sprawie osób
niepożądanych. W 2000 roku radni głosami AWS uznali, że ówczesny
Prezydent Aleksander Kwaśniewski i Marek Siwiec są "persona non
grata w Krakowie". Kilka dni później ubiegający się wówczas o
reelekcję Aleksander Kwaśniewski spotkał się w niedzielę wieczorem w
hali krakowskiej "Wisły" ze swoimi zwolennikami.
--
Panowie, ja Was przepraszam. Ja Was bardzo przepraszam.
(Piłsudski do Ukraińców internowanych w Szczypiornie, maj 1921)
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Sikorskiego Łukaszenko kładzie na łopatki lewą ręk 30.03.10, 08:05
      "Sikorskiego Łukaszenko kładzie na łopatki"
      Sytuacja wokół Związku Polaków na Białorusi (ZPB), to oczywiste
      fiasko polityki zagranicznej Polski - uważa białoruski politolog
      polskiego pochodzenia Jarosław Romanczuk, którego opinię przytacza
      rosyjski dziennik "Kommiersant".
      - Główny błąd polegał na tym, że (minister spraw zagranicznych RP
      Radosław) Sikorski zgodził się na zakulisowe rozmowy z (prezydentem
      Białorusi) Łukaszenką - ocenia Romanczuk. Jego zdaniem, "białoruski
      prezydent jest mistrzem w tym, by obiecywać w toku takich negocjacji
      wszystko, a potem nic nie robić".
      - Już nie raz sparzył się na tym Kreml, a Sikorskiego Łukaszenko
      kładzie na łopatki lewą ręką - konstatuje politolog należący do ZPB.
      "Kommiersant" zauważa, iż "skandale wokół polskiej wspólnoty silnie
      pogorszyły stosunki między Warszawą i Mińskiem, a Bruksela za jeden
      z warunków normalizacji relacji z Białorusią wymienia uznanie przez
      oficjalny Mińsk ZPB Andżeliki Borys".
      Gazeta odnotowuje też, że Rada Miejska Krakowa uznała w czwartek
      Łukaszenkę za persona non grata, oskarżając go o brutalne łamanie
      praw człowieka. "Kommiersant" dodaje, że przykład z Krakowa wziął
      Słupsk, który zrezygnował ze współpracy z białoruskim Grodnem.
      www.rp.pl/artykul/39,443057__Sikorskiego_Lukaszenko_kladzie_na_lopatki_.html
      • venus99 Re: Sikorskiego Łukaszenko kładzie na łopatki lew 30.03.10, 11:33
        decyzja radnych Słupska świadczy li tylko o ich głupocie.komu robią
        na złość zrywając kontakty z Grodnem?Łukaszence?przecież jemu o to
        chodzi,cały czas izoluje Białoruś od Europy.właśnie teraz trzeba
        ożywiać kontakty z Białorusią żeby pokazać,że można zyć inaczej a
        nie tylko pod butem kołchozowego dyktatora.
        --
        dum spiro,spero
      • liberum_veto Re: Łukaszenko - persona non grata 30.03.10, 12:37
        A ja żałuję, że żadne miasto w Polsce nie ogłosiło jako "persona non
        grata" Wiktora Juszczenki, gloryfikatora banderowskich zbrodniarzy
        forum.gazeta.pl/forum/w,48782,100166493,100166493,Juszczenko_persona_non_grata.html
        Zamiast tego nadawano mu honorowe doktoraty. Pomijając Łukaszenkę.
        forum.gazeta.pl/forum/w,48782,94150838,94150838,Protest_przeciwko_nadaniu_doktoratu_h_c_Wiktorowi.html
        I to już grubo po nadaniu przez Juszczenkę tytułu "bohatera Ukrainy"
        twórcy i dowódcy UPA Romanowi Szuchewyczowi (2007), odpowiedzialnemu
        za rzeź wołyńską. WSTYD I HAŃBA NARODOWA!!!
        --
        "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
        faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
        Prezydent RP, listopad 2007 r.
        • venus99 Re: Łukaszenko - persona non grata 30.03.10, 19:34
          Łukaszenko i Juszczenko to są dwie różne sprawy.uchwały rad
          miejskich w sprawie zakazu wjazdu do miasta zagranicznych głów państw
          są smieszne.honorowanie Juszczenki-gloryfikatora UPA,upowskich
          morderców,Szuchewycza,Bandery przez polskie instytucje to wyjątkowy
          skandal.tak mogli postąpić tylko ludzie podli.
          --
          dum spiro,spero
          • liberum_veto Re: Łukaszenko - persona non grata 31.03.10, 07:29
            Uchwała radnych Krakowa ma znaczenie czysto symboliczne. Została
            jednak nagłośniona w mediach, tkże zagranicznych. Dowiedział się o
            niej także Łukaszenko. Ma więc to pewne znaczenie polityczne.
            Łukaszenko jest w Polsce i tak de facto traktowany jako persona non
            grata. Dlatego też pominięto go wśród prezydentów uhonorowanych
            doktoratem KUL. I to jest właśnie pewien paradoks, bo coby nie mówić
            o AŁ, to nie gloryfikuje on przynajmniej zbrodniarzy i kolaborantów
            faszystowskich.
            --
            "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
            faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński".
            Prezydent RP, listopad 2007 r.
    • liberum_veto Krytykował Łukaszenkę, stracił obywatelstwo 05.04.10, 08:42
      Łukaszenko działa według najgorszych wzorców stalinowskich
      wyborcza.pl/1,75477,7726532,Krytykowal_Lukaszenke__stracil_obywatelstwo.html
      Znany opozycyjny dziennikarz Paweł Szeremiet został pozbawiony białoruskiego
      obywatelstwa. To pierwszy taki przypadek na Białorusi.
      - Dostałem list od ambasady Białorusi w Moskwie z informacją, że zostałem
      pozbawiony białoruskiego obywatelstwa - mówi "Gazecie" Szeremiet, który mieszka
      w Moskwie i ma także rosyjski paszport. W liście nie było żadnego uzasadnienia
      decyzji.
      Posiadanie podwójnego obywatelstwa nie jest na Białorusi zabronione - sporo osób
      ma także paszporty rosyjskie, litewskie czy polskie. Zdaniem Gary'ego Paganiajły
      z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego decyzję w tej sprawie mógł podjąć
      osobiście prezydent Aleksander Łukaszenka, bo to właśnie on nadaje obywatelstwo.
      Szeremiet przez lata był białoruskim korespondentem rosyjskiej telewizji ORT.
      Jest współautorem głośnej, krytycznej biografii Łukaszenki "Prezydent przez
      przypadek". Wiele razy był aresztowany i szykanowany.
      Współtworzy popularny portal informacyjny Białoruski Partyzant, uchodzący za
      jeden z najlepiej poinformowanych o życiu elit rządowych. Ostatnio ukazało się
      tam wiele artykułów opowiadających o kulisach walk o wpływy prowadzonych przez
      białoruskie służby specjalne. Według Szeremieta właśnie to mogło spowodować
      odebranie mu obywatelstwa.
      W czasach ZSRR często tak postępowano wobec dysydentów - taki los spotkał
      pisarza Aleksandra Sołżenicyna, poetę Iosifa Brodskiego, reżysera Andrieja
      Tarkowskiego.
    • liberum_veto Łukaszenka wini L. Kaczyńskiego za katastrofę 17.04.10, 08:21
      – Wiadomo kto za to odpowiada. Winny czy niewinny, ty jesteś
      pierwszą osobą (prezydentem) i ty za to odpowiadasz. I dlatego
      mówienie, że winę ponoszą piloci, że oni zadecydowali o lądowaniu
      jest niewłaściwe – powiedział dziennikarzom prezydent Aleksander
      Łukaszenka po sobotniej katastrofie w Smoleńsku. O sprawie pisze
      tvp.info. powołując się na belsat.eu, portal telewizji Belsat TV.
      Zdaniem Łukaszenki, gdy pojawią się problemy podczas lotu
      prezydenckiego samolotu, dowódca lotu informuje o tym prezydenta.
      – Prezydent pyta, czy możliwe jest lądowanie i ostatnie słowo i tak
      należy do niego, a pilot musi się podporządkować – powiedział
      Łukaszenka.
      Przypomniał też o sytuacji z lotem prezydenta Kaczyńskiego do Gruzji
      w sierpniu 2008.
      – Dla mnie i takich jak ja, to bardzo ważna lekcja. My prezydenci
      powinniśmy pamiętać, że w samolocie znajduje się jeszcze 100 osób,
      które mają rodziny – powiedział białoruski prezydent. – Z techniką
      było wszystko w porządku. Niewłaściwa była decyzja głównego
      człowieka – podkreślił.
      Białoruski prezydent wyraził też swój żal, że "zginął prezydent oraz
      i inni urzędnicy przyjacielskiego kraju". Białoruś podczas
      uroczystości pogrzebowych w Krakowie będzie reprezentował Borys
      Batura – szef izby wyższej białoruskiego Zgromadzenia Narodowego.
      wiadomosci.onet.pl/2155674,12,lukaszenka_wini_l_kaczynskiego_za_katastrofe,item.html
    • liberum_veto Łukaszenko chce jechać do Iranu 11.05.10, 06:28
      I niech już tam pozostanie smile
      www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/lukaszenko-chce-jechac-do-iranu
      "Jest to dobre spotkanie w przeddzień naszego spotkania z
      prezydentem Iranu w drugiej połowie tego roku w Teheranie" -
      powiedział białoruski prezydent na spotkaniu w Mińsku z ministrem
      przemysłu i górnictwa Iranu Ali Akbar Mehrabianom.
      Łukaszenko pozytywnie odpowiedział na pytanie o początek realizacji
      wielu ważnych białorusko-irańskich projektów inwestycyjnych.
      "Mówić, że to jest początek - nie można. Jest to początek dobrej
      kontynuacji naszej współpracy" - powiedział Łukaszenko i wyraził
      nadzieję, że "w perspektywie mamy jeszcze bardziej ambitne projekty,
      a to pozwoli dodatkowo wypełnić lukę między naszymi narodami i
      zbliży je do siebie". Prezydent Białorusi podkreślał również, że
      chodzi "nie tylko o projekty na Białorusi, ale także projekty, które
      realizujemy na terytorium Iranu.
      Łukaszenko zasugerował, że irański minister w czasie pracy powinien
      rozważyć "jakie są problemy w realizacji projektów
      inwestycyjnych". "Myślę, że możemy określić także nowe kwestie, z
      pomocą których możemy współpracować z waszym krajem" - dodał.
      Z kolei irański minister powiedział, że "rozwój współpracy z
      zaprzyjaźnionym państwem Białorusi odgrywa kluczową rolę dla
      nas". "Zdecydowaliśmy się na potrzebę szybkiego rozwoju stosunków z
      Białorusią" - dodał, zauważając, że "jeszcze nie zostały
      wykorzystane wszystkie możliwości i zasoby, które mają Białoruś i
      Iran do rozwoju tej współpracy."
      Minister Przemysłu i Górnictwa Iranu powiedział, że "z niektórymi
      projektami były problemy w ich realizacji, ale aktualnie
      przyspieszyliśmy realizację tych projektów." Irański minister
      podkreślił także, że przywiózł do Mińska "gorące pozdrowienia od
      pana Ahmadineżada".
    • liberum_veto Łukaszenko: "Mam dosyć tej pracy" 19.05.10, 18:01
      Jak on się poświęca dla Ojczyzny... Wracaj na dyrektora kołchozu smile
      www.kresy.pl/idee?zobacz/zmeczony-lukaszenko-gotowy-do-kolejnych-wyborow
      Choć data kolejnych wyborów prezydenckich na Białorusi nie została
      jeszcze ostatecznie ustalona (jako możliwy termin wymienia się 6
      lutego 2011 r.), prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko podczas
      wizyty w obwodzie homelskim oznajmił, że czeka go 'bardzo trudna
      kampania', gdyż "niektórzy ludzie na Wschodzie i Zachodzie, nie
      lubią urzędującego prezydenta". Dodał również - "Mam dosyć tej
      pracy".
      Według samego Łukaszenki, jest on "zmęczony", choć to zmęczenie nie
      osłabiło jego poglądów lub gotowości, aby podjąć wstępne kroki do
      jeszcze jednego "eleganckiego zwycięstwa". Pierwsze miesiące 2010
      roku były powrotem do działań represyjnych, które ostatnio
      obserwowaliśmy w 2006 roku.
      Niedawna decyzja dotycząca udzielenia schronienia na Białorusi
      obalonemu prezydentowi Kirgistanu, Kurmanbekowi Bakijewowi wraz z
      członkami jego rodziny, była starannie przemyślana. Łukaszenko nie
      tylko pojawia się z nim publicznie, ale również sprzyja kandydaturze
      Bakijewa w następnych wyborach w Kirgistanie. Postępując w ten
      sposób, Łukaszenko zdaje się brać pod uwagę dwa ważne czynniki.
      Rosja wspiera żądania dotyczące ekstradycji Bakijewa wynikające z
      roli, jaką odegrał w wydarzeniach sprzed miesiąca. W Biszkeku
      zginęły wówczas dziesiątki ludzi. Po drugie, Łukaszenko może tak
      postępować z przyczyn osobistych. Każdy potencjalny dyktator obawia
      się zamachu stanu i konieczności wygnania. Paradoksalne jest to, że
      Bakijew doszedł początkowo do władzy na skutek kolorowej rewolucji,
      jakiej w 2006 roku obawiał się na Białorusi Łukaszenko.
      Zagraniczne wydarzenia stwarzają również pewne zagrożenia. Sukces
      Wiktora Janukowycza w lutowych wyborach prezydenckich na Ukrainie i
      wynikające z tego porzucenie polityki anty-moskiewskiej, jaka była
      prowadzona przez jego poprzednika Wiktora Juszczenkę, powodują
      wyodrębnienie Łukaszenki, jako przeciwnika polityki Rosji. Podczas
      gdy uwaga Rosji skupiała się na Ukrainie, Łukaszenko mógł śmiało
      ogłosić się dumnym przywódcą niepokornego narodu - przynajmniej w
      kwestiach takich jak cena gazu i wynik wojny w Gruzji.
      Podobnie, tragiczny wypadek samolotu koło Smoleńska, w którym zginął
      10 kwietnia polski prezydent Lech Kaczyński i ponad 90 innych osób,
      zapowiada nowe zbliżenie rosyjsko-polskie, które trudno było
      przewidzieć, biorąc pod uwagę okazję (obchody 70 rocznicy masakry
      polskich oficerów przez NKWD w 1940 roku). Łukaszenko ma wieloletni
      spór z Polską dotyczący traktowania przez władze Związku Polaków na
      Białorusi, ale pozostał on w dobrych relacjach z niektórymi
      państwami Unii Europejskiej. Jednakże, jakikolwiek ruch ze strony
      państwa należącego do Unii, kończący praktyczną izolację Rosji, jaka
      ma miejsce od sierpnia 2008 roku, byłby zły dla Łukaszenki, ponieważ
      osłabiłby on jego politykę działania między dwoma wrogimi siłami.
      Obserwując sąsiadujące państwa, Łukaszenko może wyciągnąć oczywiste
      wnioski. Rosja wybrała swojego trzeciego prezydenta w 2008 roku,
      Ukraina czwartego w lutym. Mołdawia miała oprócz urzędującego
      przywódcy trzech innych prezydentów. Jednak Łukaszenko pozostaje
      jedynym prezydentem Białorusi. Oceniając po wyglądzie, szesnaście
      lat władzy wyraźnie odbiło się na Łukaszence. Zaczął podróżować wraz
      ze swym nieślubnym synem, Kolą, co prawdopodobnie świadczy o jego
      potrzebie więzi rodzinnych, które zostały przerwane na skutek
      długiej separacji z żoną.
      Jego polityka zmieniała się, ale zawsze była oparta na "pakcie ze
      społeczeństwem", który odzwierciedla jego populizm i formę
      obywatelskiego nacjonalizmu, powiązanego z brakiem uznania przez
      ludność narodowości białoruskiej i znajomości języka białoruskiego.
      Łukaszenko uznaje się za obrońcę tego narodu przed obcymi wrogami
      oraz za strażnika krajowego pokoju i harmonii. Podkreśla, że
      jakikolwiek inny przywódca przyniósłby chaos. Choć jego szacunek dla
      Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i dokonań sowieckich może sugerować
      wspólny front z Moskwą, Łukaszenko jak zwykle wyjaśnił, że weźmie
      udział w obchodach 9 maja w Mińsku, a nie stolicy Rosji.
      Łukaszenko niedawno stworzył swój nowy wizerunek, prywatyzującego
      kapitalisty. Mimo to, do tej pory prywatyzacja przyniosła korzyści
      jedynie tym, których obserwatorzy nazywają "nieautentycznymi"
      i "mętnymi" inwestorami często przejmującymi zbankrutowane
      przedsiębiorstwa. Demokratyczna kampania wyborcza, jeśli byłaby
      możliwa, podkreśliłaby zarówno gospodarczy upadek jak i całkowitą
      zależność od hojności Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
      Białoruski przywódca może istotnie być zmęczony, ale nie zrezygnuje.
      Opozycja jest słaba, ale łatwo nie popuści. Łukaszenko rozpoczyna
      więc swoją czwartą kampanię mając nadzieję, że jego retoryka,
      prześladowanie przeciwników, jak również ostrożna kontrola
      wszystkich aspektów kampanii, pomogą mu ją wygrać.
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
      • pultorakh Białoruś jest jak kołchoz 19.05.10, 19:03
        Patrząc na organizację tego kraju to można spokojnie tak ten kraj nazwać.
        Rozumiem, że Baćka jest zmęczony, skoro to de facto prezydent stoi za wszystkim
        co się tam dzieje, łącznie z regulacją cen i układaniem programu telewizyjnego.
        Ponoć tzw. fundusz prezydencki jest większy budżet państwa.
        Teraz wyobraźmy sobie, że Łukaszenka odchodzi, ot tak po prostu. Mamy kilka opcji:
        1. Wojna domowa między pozostałością po Łukaszence, ludźmi związanymi z systemem
        i tzw. opozycją.
        2. Przejęcie władzy przez kogoś blisko związanego z Baćką i mającego poparcie we
        elicie władzy - np. syn Wiktar ew. Makiej lub Sidorski - w zasadzie nic się nie
        zmieni, tylko, że w kraju zacznie być niespokojnie, ludzie zaczną strajkować,
        nie sądzę aby ci ludzie odwarzyli się na rozwiązania siłowe bo są na to za słabi
        (szczególnie syn Łukaszenki)
        3. Przejęcie władzy przez tzw. "prozachodnią opozycję" - ciekawe od czego
        zacznie skoro gospodarka ledwo dyszy, jakiekolwiek nagle zmiany w systemie
        rozwalą go kompletnie i gospodarka padnie.
        4. Przejęcie władzy przez kogoś popieranego przez Moskwę - kto wie czy Moskwa
        nie zechce jeszcze bardziej uzależnić Białorusi od Moskwy i de facto wcielić RB
        w skład FR, bazując na ZBiR.
        Polecam przeczytać artykuł FRIDE ( hiszpański ośrodek analityczny)na stronie OSW
        jest link o Białorusi, o ostatnich zmianach, które tam zaszły.
        Mam nadzieje, że Łukaszenka porządzi jeszcze kadencję lub pół, zrezygnuje na
        rzecz syna Wiktara, którego pozycja w elicie będzie już silna. Wtedy on,
        prozachodnio nastawiony (jest specjalistą ds. Europy Zachodniej, zna języki
        zachodnie, często przebywał w krajach UE) będzie na pewno lepszym wyjściem niż
        jakiś, pożal się Boże opozycjoner, który za ruble rosyjskie sprzeda Białoruś
        Moskwie.
        Kazulin już chciał to zrobić, niejaki Sannikow ostatnio też coś o tym mówił,
        więc lepszy prounijny i propolski dyktator niż proputinowski "demokrata".
        • liberum_veto Łukaszenka - Kreml. Wojny realne czy wirtualne? 19.05.10, 19:36
          1. Oni wszyscy są strasznie zmęczeni i harują ciężko dla Ojczyzny,
          dla narodu, na zasadzie "nie chcem, ale bendem musiał". Bez żadnych
          z tego tytułu gratyfikacji, przywilejów i przyjemności. Ciężki los.
          A przecież zawsze jest doskonałe i natychmiastowe rozwiązanie
          tych "problemów": podanie się do dymisji smile Naród da sobie radę...
          Nie ma ludzi niezastąpionych... Słyszałem, że człowiek jest
          niezastąpiony tylko w jednym przypadku - na własnym pogrzebie.
          2. Łukaszenka może już rzeczywiście myśleć powoli o sukcesji, skoro
          się obwozi po różnych mityngach z synem. Byłby to scenariusz typowy
          dla wschodnich satrapii. Udało się to w Azerbejdżanie, a w
          Turkmenistanie nie doszło do tego tylko dlatego, że Turkmenbaszy nie
          miał potomstwa. W Uzbekistanie władzę może przejąć (odziedziczyć)
          córka Karimowa. Tak wygląda "demokracja" w stylu postsowieckim.
          3. Moskwa ma pełną kontrolę nad sytuacją w Białorusi, a Łukaszenka
          jest dla niej bardzo wygodnym narzędziem. Chociaż pozornie potrafi
          się "postawić" Rosji. Ale to tylko element pewnej gry (z rozpisanymi
          rolami), na który niektórzy mogą się nawet nabrać. Tak by
          przynajmniej wyglądało z ciekawej analizy na stronie Białoruś
          www.bialorus.pl/polityka?artid=653
          Za co Moskwa płaci Łukaszence?
          Łukaszenka nie otrzymuje oczywiście swoich miliardów za nic, ale w
          ocenie Kremla może być bardzo pożyteczny. Dzięki jego geniuszowi i
          niewątpliwej pracowitości Moskwa może realizować swoje plany wobec
          Białorusi znacznie taniej, niż byłoby to możliwe bez niego. Bo
          Łukaszenka ma swoją ofertę dla Rosji, a momentami wydaje się nawet,
          że sam w całości jest jedną wielką, i kompletną ofertą skierowaną do
          Rosji. Zapomnijmy na chwilę nawet o rosyjskich bazach wojskowych,
          które gości na swoim terenie, albo o wspólnocie interesów ochrony
          powietrznej obu państw, na którą tak pragmatycznie się zgodził. Czyż
          wypada wypominać przyjaciołom oczywistości? Tym bardziej, że jak
          przyznają analitycy z obu państw, na dzień dzisiejszy funkcje tych
          baz Rosja mogłaby spokojnie wypełnić ze swojego terytorium.
          Ale zostawmy to, bo Łukaszenka ma przecież wobec Rosji ofertę dużo
          ciekawszą: niszcząc białoruską kulturę, rusyfikując społeczeństwo,
          pozbawiając naród tożsamości historycznej, poczucia wspólnotowości,
          niszcząc opozycję, ośmieszając i kompromitując wszelkie środowiska
          mu nieprzychylne nie tylko przedłuża swoją obecność przy władzy.
          Jednocześnie przygotowuje ważną dla Rosji przestrzeń do tego, by
          kiedyś Rosja w ten czy inny sposób mogła ją trwale wziąć pod swoją
          kontrolę. Nie będzie na Białorusi poczucia narodowej tożsamości,
          języka, poczucia historycznej wspólnoty z Europą, alternatywnych
          liderów, więc co przeszkodzi Moskwie w przejęciu nad Mińskiem pełnej
          kontroli?
          Czy taka praca nie jest warta dla Kremla każdych pieniędzy? Pewnie
          nie każdych i stąd co kilka miesięcy obserwujemy kryzysy w
          relacjach, i okrzyki Łukaszenki, że propozycje rosyjskie są
          nieadekwatne, a on dłużej obrażać siebie i swojego państwa nie
          pozwoli.
          Ale praca ta warta jest dużych pieniędzy, dlatego prędzej lub
          później strony reprezentujące dwa bratnie narody zawsze
          porozumiewają się co do ceny jaką Rosja jest skłonna zapłacić a
          Łukaszenka przyjąć za utrwalenie funkcjonowania mińskiej
          niezależności.
          Dlatego byłoby dziwne, gdyby nagle miało się okazać, że coś się w
          tej sprawie zmienia. Spokój w Białorusi, w kraju przez który
          transportowana jest potężna część wymiany towarowej między Rosją a
          Europą wart jest i dla Rosji i dla Europy naprawdę wiele. Wart jest
          powściągnięcia nerwów, przyjęcia do wiadomości, że Łukaszenka znowu
          zaczął głośno mówić to co mu aktualnie przyszło do głowy, kupił
          trochę ropy w Wenezueli, albo przyjął na swój pokład kolejnego wroga
          Rosji. Wszystko to naprawdę jest mniej warte od tego co może
          zaoferować: przykładnego spokoju i unikalnego bezpieczeństwa dla
          potężnego tranzytu w newralgicznym miejscu łączącym Europę z Rosją.
          --
          Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
          (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
            • liberum_veto Re: Chyba synowie Ci się pomylili 20.05.10, 05:50
              No, ten też jest dobrze przygotowany do przejęcia tronu. Ten sam
              seksowny wąsik co u papy wink Oraz zwycięskie imię Wiktor (Juszczenko,
              Janukowycz)... Szykuje się nowa dynastia w Europie.
              --
              Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
              (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
              • pultorakh Wiktar, nie Wiktor, Alaksander, nie Aleksandr 20.05.10, 08:47
                Pamiętajmy, że mówimy o Białorusi. Tak samo denerwuje mnie jak ludzie mówią per
                Łukaszenko, zamiast Łukaszenka, albo Juszczenko zamiast Juszczenka (chociaż po
                ukraińsku raczej to pierwsze jest prawidłowe).
                Łukaszenka senior chwalił się jakiś czas temu, że z synami rozmawia po
                białorusku, ciekawe bo sam mało mówi w tym języku, ostatnio słyszałem tylko
                fragment na youtube jak odpowiedana na pytanie po białorusku, o dziwo nie
                dziennikarza opozycyjnego ale reżimowe, z agencji Biełta.
                "Chatitie razmawliat w biełaruksoj mowu, razmawliajtie" i coś tam jeszce dalej było.
                • pultorakh Re: Wiktar, nie Wiktor, Alaksandr, nie Aleksandr 20.05.10, 08:50
                  Oczywiście powinno być ALAKSANDR, sam się pomyliłem w poprzednim poście. Swoją
                  drogą faktycznie ten wąsik Wiktara jest tak charakterystyczny, że ojciec mógłby
                  go posadzić na stanowisku, obciął by włosy, zrobił sobie łysinę i zagarnięte
                  włosy jak ojciec i już stary-nowy Baćka jak się patrzy. Ten drugi syn znowu w
                  ogóle nie podobny, o trzecim nawet nie będę pisał bo on pochodzi z nieprawego
                  łoża (co udowadnia że Baćka mimo wieku jest jeszcze pełen wigoru).
                • liberum_veto Re: Wiktar, nie Wiktor, Alaksander, nie Aleksandr 20.05.10, 20:51
                  pultorakh napisał:
                  > Pamiętajmy, że mówimy o Białorusi. Tak samo denerwuje mnie jak
                  > ludzie mówią per Łukaszenko, zamiast Łukaszenka, albo Juszczenko
                  > zamiast Juszczenka (chociaż po ukraińsku raczej to pierwsze jest
                  > prawidłowe).

                  Przesada. Na tej samej zasadzie powinno się pisać Garbacziow zamiast Gorbaczow.
                  Bo tak to się wymawia po rosyjsku. Nie wiadomo zresztą, w jakiej wersji nazwisko
                  ma wpisane w swoim paszporcie Łukaszenko. Mnie śmieszy stosowana czasem
                  dziwaczna transkrypcja niektórych nazwisk przywódców z państw byłego ZSRR, np.
                  Imam Ali Rachmon zamiast Emomali Rachmonow...
                  • pultorakh Tu nie chodzi o czytanie ale o język 20.05.10, 22:54
                    Czy będąc Polakiem powinienem tolerować mówienie do mnie per Johann, Kostia czy
                    James?
                    Wiktar to umię białoruskie, podobnie jak Alakasndr, gdyby Białoruś była częścią
                    Rosji można by mówić Wiktor, Aleksander Łukaszenko.
                    Mnie to śmieszy kiedy wielcy wielbiciele "niepodległeś, niezależnej,
                    demokratycznej" Białorusi sami ją rusyfikują traktując ją jako kraj gdzie
                    wszystko jest po rosyjsku łącznie z imionami i nazwiskami.
                    Paradoksalnie rzecz biorąc, większość plakatów reklamowych, billboardów czy nazw
                    urzędowych obecnie jest po białorusku - wystarczy popatrzeć sobie na zdjęcia
                    albo sięgnąć do materiałów telewizyjnych z ostatnich miesięcy. Co więcej nawet
                    reżimowa telewizja białoruska zaczyna nadawać coraz więcej programów po białorusku.
                    Niedługo okaże się, że Alaksandr Łukaszenka to największy patriota i
                    nacjonalista antyrosyjski w całym WNP.
                    • liberum_veto Aleksander Łukaszenko 21.05.10, 08:08
                      Tu właśnie chodzi o to, aby nie kaleczyć własnego języka ojczystego, tj. języka
                      polskiego. A w Polsce od wieków używane są spolszczone wersje imion i nazwisk
                      pochodzenia ruskiego. Mówimy więc np. Aleksander Puszkin czy Mikołaj Gogol, a
                      nie Aleksandr czy Nikołaj. Tak samo car Mikołaj, car Aleksander czy caryca
                      Katarzyna, a nie caryca Jekatieryna II. Dotyczy to zresztą także wielu nazwisk
                      obcych, niesłowiańskich, np. Jerzy Waszyngton (George Washington), Szekspir
                      (Shakespeare) czy Krzysztof Kolumb. W przypadku nazwisk pisanych cyrylicą, jest
                      zawsze pewien problem z ich prawidłową transkrypcją na języki łacińskie. W
                      przypadku Łukaszenki on sam na oficjalnej stronie internetowej prezydenta
                      Białorusi oferuje światu łacińskiemu transkrypcję ALEXANDER LUKASHENKO. Żaden
                      tam Alaxandr i żaden tam Lukashenka.
                      www.president.gov.by/en/press10003.html
                      Tak więc pozwolę sobie używać pisowni Aleksander Łukaszenko, zgodnej z
                      odwiecznymi zasadami pisowni w języku polskim i zgodnej z życzeniem samego
                      prezydenta Białorusi. Tak jest to nazwisko pisane we wszystkich językach
                      łacińskich świata zachodniego. Nie widzę powodu, aby Polska była w tej sprawie
                      jakimś dziwacznym wyjątkiem.
                      PS. W swojej nadgorliwości i dążeniu do pouczania innych w kwestii poprawnych
                      zasad pisowni nazwisk białoruskich przekroczyłeś granice śmieszności. Usiłujesz
                      być bardziej białoruski od samego Łukaszenki. Jest takie powiedzenie: "być
                      bardziej katolickim od papieża"... Stosowane wobec fanatyków religijnych.
                      --
                      Panowie, ja Was przepraszam. Ja Was bardzo przepraszam.
                      (Piłsudski do Ukraińców internowanych w Szczypiornie, maj 1921)
                      • pultorakh Re: Aleksander Łukaszenko 21.05.10, 08:38
                        www.president.gov.by/by/press89371.html#doc
                        Dla mnie Aljaksandr Łukaszenka i nikt inny. W takim razie czemu wszyscy i Ty
                        także piszesz: Władimir Putin (a nie Włodzimierz), Dmitrij Miedwiedew (a nie
                        Dymitr), Stepan Bandera (a nie Stefan)...
                        Bądźmy konsekwentni.
                        • liberum_veto Re: Aleksander Łukaszenko 21.05.10, 08:51
                          Mnie nie przeszkadza, jak ktoś używa formy Łukaszenka. Są jednak różne szkoły w
                          tym temacie. Irytuje mnie tylko,jak ktoś próbuje narzucać innym swoją własną,
                          jakoby jedynie słuszną i jedynie poprawną formę pisowni tego nazwiska. Na
                          dodatek sprzeczną z transkrypcją łacińską stosowaną przez samego Łukaszenkę. To
                          jest nadgorliwość, a wręcz zwykły fanatyzm. W Polsce wiele nazwisk ma końcówkę
                          -ko czy -enko. I jest to forma dla Polski naturalna.
                          hottestheadsofstate.wordpress.com/2009/07/28/alexander-lukashenko/
                          Fakt, że używa się formy Władimir Putin, ale już Włodzimierz Lenin czy
                          Włodzimierz Majakowski (a propos Majakowski, a nie Majakowskij, Dostojewski, a
                          nie Dostojewskij, jakby wymagała tego Twoja rzekoma "poprawność językowa").
                          Forma Stefan Bandera jest przez niektórych używana i ma to swoje uzasadnienie,
                          bo był to obywatel RP i takie imię nosił naprawdę. Po wojnie używał zresztą
                          nazwiska Stefan Popiel.
                          --
                          Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina, albo lechicka
                          krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
                          (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Łukaszenka traci kontrolę 25.05.10, 14:05
      O, Aleksander Łukaszenka smile I to jest forma idealna, która powinna
      zadowolić wszystkich: imię spolszczone, nazwisko zbiałorutenizowane.
      Poza tym podaję hasło: Łukaszenka musi odejść!!!
      www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/lukaszenka-traci-kontrole
      Lider ruchu "Europejska Białoruś" uważa, że prezydent Aleksander
      Łukaszenka traci kontrolę nie tylko nad państwem, ale i nad sobą.
      Opozycyjny polityk radzi prezydentowi odejść z polityki "póki czas".
      Według Andreja Sannikowa, sytuacja na Białorusi z miesiąca na
      miesiąc staje się coraz bardziej napięta i może dojść do rozruchów.
      Opozycjonista ostro skrytykował ostatnie działania Aleksandra
      Łukaszenki na moskiewskim szczycie Organizacji Układu o
      Bezpieczeństwie Zbiorowym. Według białoruskich mediów, Łukaszenka
      przedstawił tam list obalonego prezydenta Kirgistanu z prośbą o
      interwencję sił zbrojnych państw ODKB w Biszkeku. Jednocześnie,
      białoruski prezydent poparł ideę wprowadzenia do Kirgistanu
      międzynarodowych sił pokojowych państw dawnego Związku Radzieckiego.
      "W ten sposób sam chyba chce wywołać wojnę w środku Azji i jeszcze
      wciągnąć w nią białoruską armię" - skomentował postępowanie
      Łukaszenki lider "Europejskiej Białorusi".
      Zdaniem Andreja Sannikowa, białoruski prezydent - wciągając swój
      kraj do ODKB - chyba nie zdawał sobie sprawy, że siły szybkiego
      reagowania tej organizacji mogą w ciągu jednego dnia zmienić władzę
      w dowolnym kraju członkowskim.
      "Pora, aby prezydent już odszedł, bo doprowadzi naród do powstania" -
      dodał Andrej Sannikow.
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
      • pultorakh Łukaszenka musi zostać, Sannikow do Moskwy. 25.05.10, 18:07
        Pisałem już o tym gdzie indziej, więc powtarzać się nie będę, każdy kto w
        obecnej chwili jest przeciwko Łukaszence, a optuje za Moskwą, która chce się
        Łukaszenki pozbyć to zdrajca i sprzedawczyk. Moskwie zależy na uzależnieniu
        Białorusi, Łukaszence na balansowaniu między Moskwą i Zachodem i utrzymaniu
        władzy. Patrząc na ostatnie zmiany na Białorusi, także w kwestii polityki
        językowej i coraz silniejszego podkreślania związku między współczesną
        Białorusią i Białorusinami, a Wielkim Księstwem Litewskim i jego mieszkańcami,
        jedyny możliwy i racjonalny wybór to pełne poparcia dla Pana Alaksandra
        Łukaszenki i jego pragrmatycznej i patriotycznej ekipy, a także poparcie dla
        jego następcy, najpewnie syna Wiktara.
        • liberum_veto autorskie występy cyrkowe Łukaszenki 28.05.10, 05:38
          Aż żem się wzruszył. Widzę, że dałeś się nabrać na cyrkowe występy
          Aliaksandara... Łukaszenka jako wybitny polityk, "balansujący między
          Moskwą i Zachodem", prawdziwy patriota białoruski. Cóż za sielankowy
          obraz... Szkoda tylko, że mający niewiele wspólnego z
          rzeczywistością. Łukaszenka może i "balansuje", ale chyba pomiędzy
          Moskwą a Iranem i Wenezuelą, bo na Zachodzie jest traktowany
          jak "trędowaty", jak persona non grata. A jego rzekomy "patriotyzm"
          polega na niszczeniu białoruskiego języka i tożsamości narodowej,
          rusyfikowaniu Białorusi. Dzięki Łukaszence Białoruś stała się
          prawdziwym skansenem, ostatnią dyktaturą w Europie, gdzie niszczy
          się wszelką opozycję. Jedynym państwem, w którym wykonywana jest
          kara śmierci. Polityka "pragmatycznego i patriotycznego" Łukaszenki
          służy interesom Rosji i jest od niej w pełni zależna. Kto płaci, ten
          zamawia muzykę... Ma to dla Moskwy jeszcze i tę zaletę, że na tle
          łukaszenkowskiej Białorusi Rosja może się prezentować światu jako
          państwo całkiem nawet demokratyczne i cywilizowane.
          www.bialorus.pl/polityka?artid=653
          Krzyki, wrzaski. Tylko czy aby na serio?
          W czasie jednego z kryzysów zjednoczeniowych, kiedy prace jego
          zdaniem szły nie tak jak należy, Łukaszenka wykrzyczał światu, że
          Putin proponuje Białorusi wspólnotę na warunkach gorszych niż te,
          które kiedyś oferował Adolf Hitler. Podczas kryzysu mlecznego wydał
          polecenie budowy granicy białorusko-rosyjskiej i groził
          natychmiastowym wprowadzeniem ceł na wwóz towarów z Rosji. Dwa
          bratnie narody miały przegrodzić graniczne szlabany.
          Wszystkie konflikty szybko łagodzono, a Łukaszenka zwykle uzyskiwał
          w negocjacjach więcej niż Rosjanie oferowali na początku i
          dopieszczał swój geniusz kolejny raz uzyskując potwierdzenie na
          skuteczność swojej strategii. Regularność kryzysów a jeszcze
          bardziej przewidywalność ich zakończenia sugerowała, że tak naprawdę
          mogły być bardziej akceptowanym przez Moskwę autorskim występem
          cyrkowym Łukaszenki, któremu on sam nadawał tytuł: „Niepodległość”,
          niż demonstracja prawdziwej niezależności.
          Kłopot z oceną stopnia łukaszenkowskiej niezależności leży w tym, że
          przestrzeń geopolityczna wokół Białorusi podlega oddziaływaniu wielu
          skomplikowanych i nieraz sprzecznych wobec siebie interesów.
          Z jednej strony wiemy na pewno, że Rosja dotuje Białoruś kilkoma
          miliardami dolarów rocznie. Ostatnio Władimir Putin wycenił poziom
          rosyjskiego wsparcia na 4,2 miliarda rocznie. W 2007 roku twierdził,
          że pomoc Rosji dla Białorusi wynosi 5,8 miliarda dolarów i jej
          wysokość sięga 40% białoruskiego budżetu. Takich kwot nikt nikomu
          nie daje za nic, i to oczywiście sugeruje znaczącą zależność
          Łukaszenki od Moskwy. Dają wielkie pieniądze, więc na pewno wiele
          żądają, uważają zapewne nie bez racji, zwolennicy teorii, że
          Łukaszenka jednak niezależny nie jest.
          Wówczas ataki agresji na Putina i politykę Rosji byłyby wyłącznie
          działaniem na rzecz budowania wizerunku w oczach własnej
          publiczności, nakierowanym na wzmocnienie swojej władzy, a to
          pragmatyczna Rosja spokojnie akceptuje. W końcu nikt nie będzie się
          obrażał o to, że Łukaszenka wzmocni się u siebie za cenę odrobiny
          cyrku. Tym bardziej, jeśli atmosfera kłótni przykrywa i zabezpiecza
          to co najważniejsze.
          --
          Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
          albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
          (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Rotfeld: Łukaszenka po prostu boi się utraty władz 30.05.10, 08:12
      Były minister spraw zagranicznych Polski uważa, że represje
      przeciwko białoruskim Polakom należy rozpatrywać w ogólnym
      kontekście łamania praw człowieka w Białorusi.
      Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, były szef
      MSZ Adam Daniel Rotfeld 16 maja spotkał się w Warszawie z
      dziennikarzami z krajów Partnerstwa Wschodniego – z Białorusi,
      Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, Azerbejdżanu i Armenii. Białoruś na tym
      spotkaniu reprezentował, m.in., portal charter97.org.
      Odpowiadając na pytanie, jakie trudne problemy istnieją pomiędzy
      Polską i Białorusią dyplomata oświadczył:
      – Wiele osób uważa, że dzisiaj głównym problemem pomiędzy Polska i
      Białorusią jest nieuznawanie przez reżim Związku Polaków, którym
      kieruje Andżelika Borys. Nie jest to prawdą. Reżim Łukaszenki nie
      przejawia nastrojów antypolskich. Po prostu on wie, że gdy da
      swobodę działania Związkowi Polaków, to trzeba będzie ją dać innym
      demokratycznym organizacjom w kraju. A tego Łukaszenka robić nie
      chce, ponieważ boi się, że w przypadku demokratyzacji kraju straci
      władzę. Jak każdy autorytarny przywódca uważa, że jego sposób
      rządzenia jest jedynym słusznym. Tak samo zachowuje się, na
      przykład, Hugo Chaves. Dlatego nie warto rozpatrywać sprawy
      białoruskich Polaków jako odrębnego problemu. Sprawa ta wiąże się z
      ogólną sytuacją wokół praw człowieka i demokracji w Białorusi –
      powiedział Adam Rotfeld.
      www.bialorus.pl/polityka?artid=777
    • liberum_veto Tajemnice urlopu prezydenta Łukaszenki 10.06.10, 07:08
      Prezydent Białorusi wybrał się na narty do Austrii. Problem w tym,
      że miał wówczas zakaz wstępu na teren UE, a pobyt finansowali
      austriaccy biznesmeni! Aferę opisał wiedeński dziennik.
      W Austrii rozgorzał skandal wokół pobytu w jednym z tyrolskich
      kurortów prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. W alpejskim
      ośrodku narciarskim przebywał on w czasie, gdy obowiązywały sankcje
      nałożone przez Unię Europejską zabraniające mu przebywania na
      terenie wspólnoty.
      Co więcej, pobyt białoruskiego przywódcy opłacili austriaccy
      biznesmeni. Według białoruskich ekspertów do tej pory austriackie
      firmy cieszą się w Mińsku specjalnymi przywilejami.
      Skandal wybuchł pod koniec kwietnia po opublikowaniu efektów
      dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez austriackiego
      dziennikarza Erwina Rota, który efekty swojego dochodzenia
      przedstawił w gazecie Die Presse.
      Ustalił on, że w 2002 r. białoruski lider wypoczywał w Tyrolu na
      zaproszenie przewodniczącego Austriackiego Komitetu Olimpijskiego i
      właściciela sieci kasyn Casinos Austria Leo Wallnera. Autor posiada
      dokumenty dowodzące, że Łukaszenka wraz z liczną świtą przyleciał do
      Austrii 3 marca 2002 r. Mieszkali w ośrodku Rosskopfhutte, a jeden z
      przedstawianych przez gazetę rachunków za pobyt uwzględnia zakup 70
      butelek napojów alkoholowych. Za wszystko zapłaciło Casinos Austria
      i Austriacki Komitet Olimpijski. Dziennikarz wyliczył, że cały pobyt
      kosztował Austriaków 200 tys euro!
      Powstaje problem w jaki sposób Łukaszenka dostał się na teren
      Austrii. Dziennikarz twierdzi, że figurował on na liście jako
      działacz Białoruskiego Związku Olimpijskiego.
      Sam Leo Wallner w rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, że jego
      działania miały na celu pogłębienie współpracy ekonomicznej Austrii
      z krajami Europy Wschodniej. Z tego względu przyjazd prezydenta
      Łukaszenki miał być bardzo pożądany i efektywny. Potwierdził też, że
      austriaccy przedsiębiorcy opłacili pobyt Łukaszenki, odmówił jednak
      podania konkretnych nazwisk.
      Ciekawym jest też, że sama firma Casinos Austria nie otworzyła na
      Białorusi żadnego kasyna. Prowadzący swoje śledztwo dziennikarz
      podejrzewa więc, że mogło chodzić o pranie brudnych pieniędzy.
      Wszystkie zdobyte materiały przekazał on austriackiej prokuraturze.
      Administracja prezydenta Łukaszenki nie komentuje całej sprawy.
      kresy24.pl/showNews/news_id/11212/
      --
      Panowie, ja Was przepraszam. Ja Was bardzo przepraszam.
      (Piłsudski do Ukraińców internowanych w Szczypiornie, maj 1921)
    • liberum_veto Rosja i Unia przeciwko Łukaszence? 13.07.10, 12:19
      Niezależny portal Karta'97 zastanawia się, na ile prawdopodobne jest
      porozumienie Rosji i Unii Europejskiej w sprawie odsunięcia od
      władzy Aleksandra Łukaszenki.

      Dziennikarze portalu sugerują, że Bruksela i Moskwa nasilą zabiegi
      dyplomatyczne i gospodarcze, które doprowadzą do zmiany władz w
      Mińsku. Portal zauważa, że podobne komentarze można przeczytać w
      rosyjskich i amerykańskich gazetach. Karta'97 przypomina, że od
      dłuższego czasu stosunki na linii Mińsk - Moskwa są złe.

      Aleksander Łukaszenka obwinia Rosję o wszystkie swoje niepowodzenia
      i podejmuje działania, które nie satysfakcjonują Kremla.

      Komentatorzy wymieniają: ostatnią "wojnę gazową", pretensje w
      sprawie ceł na ropę oraz nieuznanie niepodległości Abchazji i Osetii
      Południowej. Eksperci dodają, że Kreml nie był również zadowolony z
      gościny, jakiej Aleksander Łukaszenka udzielił obalonemu
      prezydentowi Kirgistanu Kurmenbekowi Bakijewowi.

      - Rosja włożyła w reżim Łukaszenki 50 miliardów dolarów, a on i tak
      nie jest lojalny - mówi były więzień polityczny Aleksander Kazulin.
      Dodaje, że Rosja już rozpoczęła kampanię przeciwko Łukaszence,
      pokazując w swoich stacjach telewizyjnych reportaże krytyczne wobec
      białoruskiego prezydenta.

      Inny z opozycjonistów Andrej Sannikow przypomina, że pretensje wobec
      władz w Mińsku zgłasza również Bruksela. Jego zdaniem Unia
      Europejska nie pomoże białoruskiemu dyktatorowi, bo dla Wspólnoty
      najważniejsze są prawa człowieka i wolności obywatelskiej, a te
      Łukaszenka łamie każdego dnia.
      www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/rosja-i-unia-przeciwko-lukaszence-
    • liberum_veto "Ojciec chrzestny" - Łukaszenka jak Hitler 20.07.10, 19:06
      Dziś wieczorem [16.07.] rosyjska telewizja NTV pokaże drugi odcinek
      filmu "Ojciec chrzestny" poświęconego prezydentowi Białorusi.
      Należący do Gazpromu kanał 2 tygodnie temu wyświetlił 1. część
      dokumentu, bardzo krytycznego wobec Łukaszenki - informuje Biełsat.
      W filmie Alaksandr Łukaszenka został zestawiony z Hitlerem. Pojawiło
      się też oskarżenie, że jego podwładni stali za zabójstwami
      politycznymi na Białorusi. Dokument opisywał również ze szczegółami
      prywatne życie białoruskiego lidera. Twórcy filmu informowali, że
      podczas robienia zdjęć ekipa NTV została zatrzymana, a materiał
      skonfiskowano, ale "przyjaciele" z białoruskiego KGB wydostali
      kasety z filmem.
      Druga część, która już trafiła do internetu, opisuje powiązania
      Alaksandra Łukaszenki z byłym prezydentem Kirgistanu Kurmanbekiem
      Bakijewem, któremu Łukaszenko udzielił azylu, gdy ten stracił
      niedawno władzę w wyniku przewrotu. Autorzy filmu analizują
      nielegalne ich zdaniem źródła dochodów Bakijewa, porównując je z
      majątkiem Łukaszenki.
      Kolejnym oskarżeniem jest opisywana w filmie współpraca
      białoruskiego lidera ze ściganym przez Kreml rosyjskim oligarchą
      Borysem Bieriezowskim. W negatywnym świetle przedstawiana jest także
      rzekoma przyjaźń białoruskiego prezydenta z prezydentem Gruzji
      Micheilem Saakaszwilim. Ta część filmu musiała być nakręcona w
      ostatnim czasie, bo dopiero od kilku dni było wiadomo, że gruziński
      prezydent udzieli wywiadu białoruskiej telewizji.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8147416,Lukaszenka_jak_Hitler__rosyjska_telewizja_pokaze_film.html
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
      albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
      (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Ojciec chrzestny Łukaszenko 2 21.07.10, 07:32
      Film telewizji NTW, część II
      www.youtube.com/watch?v=cHwoFgVyyzY
      www.youtube.com/watch?v=vtB4t4liADw
      www.youtube.com/watch?v=a70l6F_hK4c
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
      albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
      (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Ojciec chrzestny Łukaszenko 3 04.09.10, 09:36
      Крестный батька — 3. Diagnoza psychiatry: psychopata, osobowość podobna do Stalina i Hitlera
      www.youtube.com/watch?v=RTcgEgYNGfc
      www.youtube.com/watch?v=bdD4G-LIMak
      www.youtube.com/watch?v=MwB7aq-xc10
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina, albo lechicka krew po kolana.
      Polaków w pień wyciąć.
      (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Putin chce zabić Łukaszenkę w katastrofie lotnicze 18.09.10, 13:34
      Szykuje się nowa katastrofa smoleńska? wink
      www.kresy.pl/wydarzenia,bialorus?zobacz/putin-chce-zabic-lukaszenke-w-katastrofie-lotniczej-
      W Internecie pojawił się filmik, na którym zamaskowana postać przedstawiająca się jako pracownik rosyjskich służb specjalnych opowiada, że za zgodą premiera Putina w Rosji organizowany jest zamach na Łukaszenkę.
      Mężczyzna w kominiarce, silnie zmodyfikowanym dla ukrycia swojej tożsamości, głosem mówi, że Łukaszenko nie podoba mu się jako człowiek i jako polityk oraz nie zgadza się, żeby Białoruś budowała swój dobrobyt za pieniądze Rosji. Jednak nie zgadza się na fizyczne wyeliminowanie białoruskiego prezydenta. Według niego, żeby odsunąć od władzy Łukaszenkę, Rosjanie mają "cały zestaw normalnych środków i metod", takich jak nacisk medialny, czy ekonomiczny lub międzynarodowe porozumienie w tej sprawie z UE i USA.
      Jednak, jego zdaniem, rosyjskie władze poszły za daleko: "W czerwcu tego roku w państwowej korporacji "Rostechnologia" stworzono specjalną grupę składającą się z b. współpracowników FSB, Służby Wywiadu Zewnętrznego (SWR) i innych specsłużb - na specjalne polecenie Putina" - informuje bohater filmiku zamieszczonego na youtube.com.
      Rzekomy przedstawiciel rosyjskich służb specjalnych opowiada o działalności grupy, która działa w ścisłym sekrecie. "W jej skład wchodzą jedynie sprawdzeni i najbardziej oddani Putinowi przedstawiciele resortów siłowych. Powstało już kilka scenariuszy zabicia Łukaszenki, np. w samochodowej albo lotniczej katastrofie, poprzez zainfekowanie poprzez wręczony mu prezent czy list oraz w wyniku działania snajpera".
      Jako jeden z najbardziej realnych scenariuszy przewidywane, według jego słów, jest przeprowadzenie dużego zamachu terrorystycznego podczas masowych imprez, w których uczestniczyć będzie Łukaszenko, co będzie częste podczas kampanii wyborczej: "Poważnie rozpatrywany jest scenariusz zamachu podczas święta dożynek".
      Rosyjskie służby specjalne mają prowadzić również inne akcje wymierzone w Białoruś: "Dla wywołania atmosfery paniki planuje się serię wybuchów oraz porywanie znanych ludzi. Żeby wywołać panikę wokół produkcji Białorusi planuje się zanieczyszczenie partii białoruskich towarów spożywczych substancjami radioaktywnymi".
      Oficer przedstawia się jako bojowy oficer, który jako uczestnik wielu akcji wie co "znaczy terroryzm i ofiary cywilne" i nie zgadza się na stosowanie takich metod wobec innego państwa a szczególnie wobec "Białorusinów najbliższych nam Rosjanom duszami". Informacje o zamachu na Łukaszenkę miał on otrzymać od "porządnych ludzi" w tajnej grupie, którą opisuje.
      Szef programu informacyjnego Biełsatu "Obiektyw" Aleś Dzikawicki określa "produkcje" jednym zdaniem "Made in Belarus", jego zdaniem zamaskowany człowiek mówi dokładnie to, co na temat stosunków rosyjsko-białoruskich mówi białoruski prezydent, czyli o "nacisku medialnym i ekonomicznym wywieranym na Białoruś".
      W ostatnim czasie na Białorusi nieznani sprawcy usiłowali podpalić rosyjską ambasadę oraz w Rosji rozeszły się pogłoski, że ziemniaki importowane z Białorusi były hodowane na terenach skażonych przez czarnobylską katastrofę. Tymczasem na antenie rosyjskich stacji telewizyjnych NTV i Rossija oraz w Radiu Głos Rosji wyemitowano kolejne audycje krytykujące reżim Łukaszenki w kontekście śmierci założyciela portalu Karta 97 Aleha Biebienina. Białoruskie władze, zdając sobie sprawę, że śmierć opozycyjnego dziennikarza szkodzi ich reputacji, zaprosiła zagranicznych ekspertów do zbadania sprawy.
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina, albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć. (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Miedwiediew ostro atakuje Łukaszenkę 04.10.10, 18:33
      Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew ostro skrytykował w niedzielę jego białoruskiego odpowiednika Alaksandra Łukaszenkę, oskarżając go o prowadzenie "histerycznej" i "antyrosyjskiej" kampanii przed wyborami prezydenckimi na Białorusi wyznaczonymi na 19 grudnia br.
      Zdaniem rosyjskiego prezydenta, tego rodzaju kampania ma w zamyśle Łukaszenki zwiększyć jego szanse zwycięstwa.
      - Kampania wyborcza oparta jest całkowicie na antyrosyjskich intrygach, histerycznych oskarżeniach Rosji o niechęć wspierania Białorusinów i białoruskiej gospodarki i na obelgach pod adresem rosyjskiego kierownictwa - napisał Miedwiediew w swoim wideoblogu opublikowanym na stronie internetowej Kremla (blog.kremlin.ru)
      Rosyjski prezydent podkreślił, że Łukaszenka "w swoich wypowiedziach wyszedł daleko nie tylko poza zasady demokracji, ale również poza elementarną ludzką przyzwoitość". Zdaniem Miedwiediewa , "występuje tu oczywiste dążenie do nastawienia naszych dwóch krajów, a tym samym i naszych narodów, przeciwko sobie".
      Miedwiediew poradził Łukaszence aby zajął się raczej wewnętrznymi problemami swojego kraju, w tym wyjaśnieniem "licznych przypadków zaginięć ludzi", co interpretowane jest jako aluzja do przypadków zaginięcia wielu działaczy opozycji białoruskiej w końcu lat 90. ub. wieku.
      Wytknął też Łukaszence, iż nie dotrzymał obietnicy uznania, w ślad za Rosją, niepodległości Abchazji i Osetii Południowej, które oderwały się od Gruzji.
      W ub. piątek Łukaszenka oskarżył Moskwę o finansowanie opozycji białoruskiej natomiast telewizja rosyjska określiła niedawno białoruskiego prezydenta jako "psychopatę". W czerwcu Rosja częściowo wstrzymała dostawy gazu na Białoruś zmuszając sąsiada do wyrównania zaległości w opłatach. Moskwa nie chce też obniżyć cen za dostarczany gaz i ropę w ramach łączącej oba państwa unii celnej.
      Reuters przypomina, że stosunki rosyjsko-białoruskie pogorszyły się znacznie w ciągu ostatnich miesięcy, a według niektórych opinii, Kreml może przyczynić się do osłabienia szans wyboru Łukaszenki na kolejną kadencję.
      Amerykańska agencja Associated Press ocenia, że krytyka Miedwiediewa jest oznaką dalszego wzrostu napięcia między oboma państwami.
      Natomiast francuska AFP zwraca uwagę, że Łukaszenka zaostrzył swoją retorykę wobec Moskwy w okresie kiedy Unia Europejska wykonuje wobec niego pojednawcze gesty, mimo braku poprawy sytuacji na Białorusi w dziedzinie praw człowieka i przestrzegania zasad demokracji.
      wiadomosci.onet.pl/swiat/miedwiediew-ostro-atakuje-lukaszenke,1,3710218,wiadomosc.html
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
    • liberum_veto Nowe dowody na zbrodnie Łukaszenki 16.10.10, 13:25
      Nowe dowody na zbrodnie Łukaszenki
      Andrzej Poczobut, Grodno 2010-10-11
      W wywiadzie dla rosyjskiej telewizji NTW były żołnierz białoruskiego specnazu zeznał, że to Aleksander Łukaszenka zlecił powstanie tajnego "szwadronu śmierci" do zabijania rywali politycznych prezydenta.
      Dzmitryj Nowiczak opowiadał w piątek wieczorem w czwartej części filmu "Baćka chrzestny" (gra słów z "Ojcem chrzestnym"), jak Łukaszenka przed wyborami prezydenckimi w 2001 r. zlecił dowódcy specnazu płk Dzmitryjowi Pawluczence utworzenie tajnej jednostki. Zabiła ona m.in. wiceszefa parlamentu Wiktara Hańczara i byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Zacharenkę, którzy byli najpoważniejszymi konkurentami Łukaszenki w tamtych wyborach prezydenckich.
      - Wiedziałem o tych wszystkich przestępstwach. Tłumaczono nam, że działamy na korzyść prezydenta i na korzyść kraju - opowiadał w NTW Nowiczak. Według niego na zajęciach politycznych Pawluczenka opowiadał, że specnaz to kleszcze, za pomocą których wyrywane są gwoździe przeszkadzające Łukaszence siedzieć w prezydenckim fotelu.
      Słowa byłego żołnierza specnazu o "szwadronach śmierci" potwierdzają wcześniejsze zeznania przebywających od lat na emigracji prokuratorów i wysokich rangą urzędników służb specjalnych.
      - Władza przeżywa kryzys i to powoduje, że ci, którzy jeszcze niedawno milczeli, zaczynają mówić - powiedział nam Aleg Wołczek, obrońca praw człowieka i były prokurator, który prowadził w sprawie porwań opozycjonistów niezależne dochodzenie.
      wyborcza.pl/1,75477,8490953,Nowe_dowody_na_zbrodnie_Lukaszenki.html
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
    • liberum_veto Łukaszenko: Rosja "bije w mordę" 27.10.10, 18:39
      Białoruski prezydent udzielił wywiadu rosyjskojęzycznej litewskiej gazecie „Kurier Litewski”, w którym obszernie wypowiadał się na temat stosunków białorusko-rosyjskich.
      www.kresy.pl/wydarzenia,bialorus?zobacz/lukaszenko-rosja-bije-w-morde
      „Nigdy nie byliśmy – i nie mogliśmy nimi być – inicjatorami złych relacji z naszą bratnią Rosją. Wszystko zależy od tych, którzy dzisiaj rządzą Rosyjską Federacją” – powiedział prezydent. Jego zdaniem obecnie „dochodzi do poniżania i do osobistego obrażania prezydenta Białorusi i innych ludzi”.
      Prezydent przestrzegł przed wykorzystywaniem tych problemów. „I nie powinno się myśleć, że można wyciągnąć jakieś korzyści z tego, że Łukaszenka z Miedwiediewem złapali się za kołnierzyki i potrząsają. I Miedwiediew i Łukaszenko to niegłupi ludzie i myślę, że odbudują te relacje, jeżeli będzie taka wola Rosji”.
      Łukaszenko podkreślił że „na Białoruś nie trzeba się obrażać”. „Dlaczego Rosjanie nagle obrazili się na nas, za to że my przywieźliśmy ropę z Wenezueli, z UE więcej handlujemy niż z Rosją i do tego z dodatnim saldem itd. Dlaczego wy się tak na nas obrażacie? Przypomnijcie sobie te wojny – gazowe, naftowe, mleczne, cukrowe itd. I teraz nie jest łatwo współpracować, cła na ropę podnieśli, straszą nas gazowa blokadą . Wszystko to już przechodziliśmy. I gdy nas biją w mordę, mówiąc po rosyjsku, zaczęliśmy szukać partnerów, żeby rozprowadzić te towary w innych krajach. Gdyby było normalnie to pewnie nie robilibyśmy tego” - powiedział dziennikarzowi „Kuriera Litewskiego”.
      Zdaniem Łukaszenki zwykli Rosjanie odnoszą się do niego w normalny sposób. „To nie oznacza jednak, że pretenduje do czapki Monachomacha [korony carów]. I dlatego Rosja nie powinna niszczyć jego „autorytetu w rosyjskim społeczeństwie, bo prowadzi to do odwrotnego rezultatu”.
      Łukaszenka odniósł się do serii krytycznych wobec niego filmów „Ojciec chrzestny” pokazywanych w rosyjskiej telewizji. Określił prezentowane tam treści jako „brud jaki białoruska opozycja wylewała już od kilku lat”. I dzisiaj według niego „Rosja obudziła się i wylała ten brud jeszcze raz”.
      Białoruski prezydent uprzedził białoruskich dziennikarzy, żeby nie wchodzili polemikę z tym co pokazuje rosyjska telewizji. „Nie wchodzimy w tą awanturę, jeszcze tego by brakowało, żeby to zeszło ze szczytów do zwykłych ludzi, bo wtedy punkt z którego nie ma już odwrotu zostanie przekroczony".
      Łukaszenko powiedział też, że białoruscy politycy, dyplomaci, kierownicy przedsiębiorstw spotykają się z Rosjanami i pytają dlaczego tak się dzieje. I podobno słyszą wtedy odpowiedź, że „Białoruś nie uznała Abchazji i Osetii”. „A czy Litwa uznała? Nie. Ale wy Litwy tak nie obsmarowujecie” - tak białoruski prezydent skrytykował postawę Rosjan.
      Wywiad przeprowadzono w przeddzień wizyty litewskiej prezydent Dalii Grybauskaite w Mińsku, w czasie której omawiano m.in. plany tranzytu wenezuelskiej ropy przez port w Kłajpedzie.
      TV Biełsat (belsat.eu)
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
    • liberum_veto Baćka chrzestny 4: Ostatnia jesień 13.11.10, 12:08
      www.youtube.com/watch?v=eARxDSjXs_8
      www.youtube.com/watch?v=I8-yvgRO0Hk
      Rosja: Kolejny odcinek filmu „Ojciec chrzestny” [8.10.2010]
      Autorzy wyemitowanego dziś przez rosyjską telewizję NTV filmu "Ojciec chrzestny - ostatnia jesień" sugerują, że dni Łukaszenki są policzone i dlatego tak zatytułowali swój materiał.
      Kolejny odcinek filmu z serii „Ojciec chrzestny” rozpoczyna się materiałem o śmierci białoruskiego dziennikarza Aleha Bebenina, którego ciało ze śladami uduszenia znaleziono na początku września. Wszyscy występujący w dokumencie komentatorzy określają ją jako kolejną zbrodnię polityczną, mającą na celu zastraszenie Białorusinów.

      Film opowiada też o początkach kariery politycznej białoruskiego prezydenta. Autorzy dotarli do byłego ministra rolnictwa Białorusi Wasilija Leonowa, który twierdzi, że Łukaszenko został politykiem by uciec przed prawem. Obecny białoruski prezydent miał bowiem na początku lat 90, jako dyrektor kołchozu, ciężko pobić jednego ze swoich pracowników i by uniknąć aresztowania postanowił kandydować na deputowanego Rady Najwyższej Białorusi.

      Film przypomina również zagadkowe zaginięcia oponentów Łukaszenki, polityków i dziennikarzy. Autorzy filmu rozmawiali ze Żmicierem Nowiczkiem, członkiem oddziału specnazu nr 3214. Według jego relacji major Wasiljeu - zastępca szefa oddziału i jego przyjaciel - w rozmowach prywatnych opowiadał, że brał udział w zabójstwach polityków i dziennikarzy. Dokument opisuje los Wasiljewa, który podobnie jak inny zamieszany w zabójstwa specnazowiec Walery Ihnatowicz, trafił do wiezienia.

      Przerwano jednak śledztwo w sprawie Żmiciera Pauliczenki – szefa jednostki specnaz SOBR, który najprawdopodobniej był mózgiem egzekucji. Trzech śledczych, którzy prowadzili śledztwo przeciwko Pauliczence, umarło na zawał serca – dwóch uciekło i przekazało światu informację o jego udziale w zabójstwach.

      O winie Pauliczenki świadczy książka Aleha Alkajewa „Rostrelnaja komanda” (Oddział rozstrzeliwujący). Alkajeu, w przeszłości szef Więzienia nr 1 w Mińsku, który na polecenie ministra spraw wewnętrznych wydawał Pauliczence pistolet używany do wykonywania wyroków kary śmierci w więzieniu, zorientował się, że daty w których zabierano z więzienia pistolet odpowiadały datom porwań. Alkajeu bojąc się, że zostanie obciążony za morderstwa polityczne uciekł do Niemiec. Teraz pojawił się jako jeden bohaterów filmu.

      W dalszej części „Ojca chrzestnego” autorzy z lubością drążą wątek związków Łukaszenki z „wrogami” Rosji – biznesmenem Borysem Bierezowskim, gruzińskim prezydentem Michailem Saakaszwilim, odsuniętym od władzy kirgiskim liderem Kurmanbekiem Bakijewem oraz zdymisjonowanym merem Moskwy Jurijem Łużkowem. Ludzi ci nazywani są politycznymi outsiderami.

      Bierezowski w filmie określany jest mianem kasjera Łukaszenki za granicą, który zarządza jego tajnym funduszem. Chodzi o pieniądze, które miał wyprowadzić z białoruskiego budżetu w trakcie ostatnich 15 lat. Bierezowski, według autorów filmu, posiada willę w Mińsku, w której ostatnio bywa częściej niż w Londynie.

      Film „Chrzestny Ojciec” emitowany jest na antenie związanej z Gazpromem telewizji NTV. Autorzy mieli zostać zatrzymani podczas kręcenia pierwszego odcinka i wydaleni z Białorusi. Materiały trafiły do sejfów KGB, z których rzekomo wydobyli je „przyjaciele”. W czwartek białoruscy parlamentarzyści wydali specjalne oświadczenie w którym krytykują „kampanię dyskredytacji głowy państwa białoruskiego, która ma miejsce w rosyjskich mediach”.
      TV Biełsat/Kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,bialorus?zobacz/rosja-kolejny-odcinek-filmu-o-lukaszenkce-ojciec-chrzestny
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina, albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć. (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • liberum_veto Ławrow bojkotuje Łukaszenkę 23.11.10, 20:34
      Kolejny afront ze strony Rosji... Moskwa może jednak "przelicytować"... Łukaszenka i tak wygra wybory, a napięte relacje z Kremlem mogą go skłonić do wspołpracy z UE, która zaoferowała niedawno 3 miliardy euro za demokratyczne wybory... Dla Łukaszenki to żadne ryzyko, bo on te wybory i tak wygra, jak najbardziej demokratycznie... Dostał niepowtarzalną szansę na legitymizację swojej władzy przez Zachód... Tylko czy z niej skorzysta? Oto jest pytanie...
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8707684,Lawrow_na_Bialorusi__ale_nie_spotkal_sie_z_Lukaszenka_.html
      Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow odwiedził Mińsk, nie spotykając się z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką. Ławrow wziął udział w spotkaniu kolegiów MSZ obu krajów. Media w komentarzach kładą nacisk na brak spotkania z prezydentem Białorusi.
      Odpowiadając na konferencji prasowej na pytanie dziennikarzy, dlaczego nie było takiego spotkania, Ławrow zaznaczył, że przyjechał do Mińska po to, by przeprowadzić posiedzenie kolegiów dwóch ministerstw. "O żadnych innych wydarzeniach, kiedy umawialiśmy się na spotkanie w Mińsku, nie było mowy" - zapewnił.
      Szef białoruskiej dyplomacji Siarhiej Martynau wyjaśnił, że niedawno zmieniono formułę spotkań kolegiów. Wcześniej odbywały się co dwa lata, a teraz co roku. Dodatkowo szefowie MSZ obu krajów składają raz w roku wzajemne wizyty. "W ramach spotkań kolegiów odbywają się posiedzenia, w ramach wizyt odbywają się pozostałe (wydarzenia)" - wskazał Zapytany o stanowisko Rosji wobec niedawnych wizyt przedstawicieli UE w Mińsku, Ławrow odparł: "Widzę w tym po prostu odzwierciedlenie obecnych realiów. Jesteśmy absolutnie dalecy od chęci powstrzymywania kogokolwiek od dążeń odpowiadających interesom narodowym" - zapewnił.

      Miedwiediew kazał Ławrowowi unikać Łukaszenki?
      Według dziennika "Kommiersant" to Alaksandr Łukaszenka odmówił spotkania z Siergiejem Ławrowem, mimo że wcześniej spotykał się nawet z rosyjskimi gubernatorami goszczącymi w Mińsku. Z kolei rosyjska agencja RIA-Nowosti, powołując się na kremlowskie źródło, podała, że to prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew polecił Ławrowowi, aby unikał Łukaszenki podczas wizyty w Mińsku.
      Cytowany przez Radio Swaboda rosyjski politolog Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny pisma "Rossija w globalnoj politikie" powiedział, że obie strony zadowala brak spotkania, na którym Łukaszenka i Ławrow "nie mieliby sobie specjalnie nic do powiedzenia". Przypomniał, że prezydenci Rosji i Białorusi wymienili ostre słowa pod swoim adresem. Ocenił, że postępu w stosunkach między oboma krajami nie należy oczekiwać do wyborów prezydenckich na Białorusi 19 grudnia.
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
    • liberum_veto Łukaszenka powróci do kursu prorosyjskiego... 14.12.10, 06:50
      bialorus2010.blogspot.com/2010/11/moskwa-jest-pewna-ze-ukaszenka-powroci.html
      Moskwa jest pewna, że Łukaszenka powróci do kursu prorosyjskiego
      Zeszłego tygodnia w Rosji dość słabo komentowano kampanię prezydencką na Białorusi. Swą postawę do wyborów znowu wyraził Dmitrij Miedwiediew, a jednocześnie Kreml zakazał swoim urzędnikom kontaktowania się z Aleksandrem Łukaszenką. Zarazem politycy rosyjscy uważają, że Aleksander Łukaszenka nie ma alternatywy dla wschodniego wektora polityki, ponieważ cytując jednego z nich: „wszystko, co może dać mu Zachód, to cela Miloszewicza”.

      Tym razem Dmitrij Miedwiediew użył Twittera, żeby wypowiedzieć się na temat wyborów na Białorusi. Lakoniczny komentarz nie zawierał żadnych wielkich sensacji. Miedwiediew powiedział, że poważnie odnosi się do białoruskich wyborów, ale jednocześnie odesłał do swego wideoblogu z 3 października, w którym w bardzo krytyczny sposób wypowiadał się o władzach białoruskich.

      Jest to akurat ten przypadek, kiedy działania publiczne są o wiele mniej wyraziste niż niepubliczne. A mianowicie - tydzień temu po cichu zakazano urzędnikom rosyjskim spotykać się z Aleksandrem Łukaszenką. Z tego powodu białoruskiego prezydenta podczas swej wizyty w Mińsku zignorował minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Poseł rosyjskiej Dumy Państwowej Konstantin Zatulin nazwał ten zakaz całkowicie logicznym. Zadeklarował:
      „Ławrowowi było by niewygodnie, jeśli by go postawiono przed koniecznością słuchania krytyki swego kierownictwa ze strony Łukaszenki, bez możliwości jakiejkolwiek odpowiedzi na to.”

      Tak więc kierownictwo Rosji uświadamia, że każde spotkanie z urzędnikami rosyjskimi daje prezydentowi Białorusi szansę upubliczniać swoją pozycję w dwustronnych dyskusjach i przez to nabierać dodatkowej popularności podczas kampanii wyborczej. Według prasy rosyjskiej, zakaz kontaktów urzędników z liderem Białorusi będzie działał co najmniej do 19 grudnia.

      Ale fakt, że takie kontakty odnowią się, też nie podlega wątpliwości. W Rosji, zdaje się, są pewni tego, że z czasem Aleksander Łukaszenka jednak powróci do kursu prorosyjskiego w swojej polityce zagranicznej. Ekonomista i publicysta Michał Dzialahin w zeszłym tygodniu napisał artykuł, w którym zapewnia:
      „Przy wszystkich eskapadach, prezydent Łukaszenka rozumie – wszystko, co może dać mu Zachód to cela Miloszewicza. Zarówno jak i Husajn, był on przez pewien czas przyjacielem USA, ale demokracje zachodnie, nie chcąc walczyć jedna z drugą, muszą wrogów spoza granic swojego kręgu poświęcać, jak tylko zaistnieje taka potrzeba”.

      Obserwując kampanię przedwyborczą, prasa rosyjska podkresla, że władze białoruskie dość skutecznie próbują stworzyć przynajmniej iluzję jej demokratyzacji. Ten sam Michał Dzialihin zauważa, że te wybory "ku wstydowi naszych agitatorów i propagandystów już wyglądają bardziej demokratycznie niż rosyjskie, a przynajmniej jeżeli chodzi o swobodę rejestracji kandydatów.”

      Sam fakt, że Aleksander Łukaszenka postanowił nie stwarzać przeszkód dla rejestracji kandydatów opozycji, obserwatorzy rosyjscy zaliczają do jego plusów. Portal Regnum w artykule dotyczącym wyborów białoruskich zaznacza, że „dla większości kandydatów, którzy nie mają ani finansowych, ani ludzkich zasobów, aby nadal uczestniczyć w kampanii, rejestracja stała się przyjemną niespodzianką, w wyniku której zniknęła dodatkowa możliwość mówienia o dyskryminacji ze strony reżimu”.

      „Niezawisimaja Gazieta” zaznacza, że część kandydatów opozycji, pojawiając się przed kamerami, dyskryminuje sama siebie – jako przykład przytacza siedmiominutowy występ Dźmitryja Wusa. Z tego powodu politolodzy i dziennikarze rosyjscy nie oczekują jakichś zbyt głośnych sensacji dotyczących organizatorów niesankcjowanej akcji na placu Październikowym – słowem CKW ograniczy się z uwagami kierowanymi do niektórych kandydatów na prezydenta, żeby tylko ich ilość się nie zmniejszyła.

      Jak zaznacza autor artykułu na portalu Regnum: „obecnie dla Łukaszenki najważniejszym jest zachowanie jak największej ilości pretendentów, żeby wybory wyglądały na demokratyczne. W ideale mógłby on zaryzykować i przeprowadzić całkowicie przejrzyste wybory, składające się z dwóch tur, po czym ich legalność nie wywołałaby żadnych wątpliwości”. Jednak dalej autor podkreśla: „Łukaszenka nie zgodzi się na taką awanturę, bo trzeba by było zrezygnować z własnych ambicji oraz przyznać, że wspiera go niecałkowita większość Białorusinów, poza tym ciężko jest prognozować, jakie działania w tej sytuacji podejmie nomenklatura.”
      29 listopada 2010, 11:18, Віктар Дзятліковіч, Radio Svaboda.
      www.svaboda.org/content/article/2233490.html
    • liberum_veto "Polityka oswajania niedźwiedzia poniosła klęskę" 21.12.10, 15:11
      Po tym, co się stało w Mińsku, żaden przyzwoity polityk europejski nie powinien podać krwawemu tyranowi Łukaszence nawet ręki! Są pewne nieprzekraczalne granice...
      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,8844572,_Polityka_oswajania_niedzwiedzia_poniosla_kleske_.html
      Wydarzenia, do których doszło wczoraj w Mińsku pokazują, zdaniem Pawła Poncyljusza, że UE musi zmienić podejście do Białorusi. - Polityka oswajania niedźwiedzia poniosła klęskę - ocenił poseł, który jako obserwator OBWE przyglądał się niedzielnym wydarzeniom. Europoseł PO Jacek Protasiewicz zapowiedział, że debata o Białorusi odbędzie się podczas najbliższego posiedzenia PE.
      - Smutek i przygnębienie - tak eurodeputowany PO Jacek Protasiewicz podsumował wydarzenia na Białorusi. Polityk szefujący zespołowi Parlamentu Europejskiego ds. relacji z Białorusią, nie ma wątpliwości, że Unia Europejska musi zmienić podejście do naszego wschodniego sąsiada. Ocieplenie relacji nie na wiele się zdało. - Nie ma wątpliwości, że polityka prowadzona przez UE w stosunku do Białorusi przez ostatnie miesiące, nie może być kontynuowana. To co się zdarzyło w niedzielę wieczorem nie może zostać bez reakcji - stwierdził Protasiewicz w rozmowie z TOK FM.
      Podobną opinię ma poseł Paweł Poncyljusz. - Jasno trzeba powiedzieć, że ta polityka oswajania niedźwiedzia poniosła klęskę - mówił w Komentarzach Radia TOK FM. Poseł stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza przebywa na Białorusi jako obserwator OBWE.
      Jak zapowiedział Jacek Protasiewicz wydarzeniami na Białorusi podczas najbliższego (styczniowego) posiedzenia zajmie się Parlament Europejski. - Mamy czas żeby na spokojnie przeanalizować sytuację, wsłuchać się w głosy opozycji i ekspertów. I mieć czas na uzgodnienie wspólnego stanowiska w gronie ministrów i europarlamentarzystów - powiedział polityk Platformy Obywatelskiej.

      "Skala represji jest porażająca"
      Protasiewicz przyznał, że miał nadzieję na zmianę polityki Aleksandra Łukaszenki. - Zakładałem, że scenariusz, który do wczorajszego wieczora jakoś się realizował - czyli względnej liberalizacji, jeśli chodzi o kampanię, dostęp kandydatów opozycyjnych do mediów - że to będzie kontynuowane. Że sytuacja po wyborach będzie bardziej przypominała kampanijną odwilż. Skala represji jest porażająca - stwierdził w rozmowie z TOK FM.
      Polityk próbował znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego białoruski prezydent zareagował tak ostro. - Białoruska władza jest bardzo mocno nieprzewidywalna - często reaguje spontanicznie. W tym wypadku być może wziął górę strach przed konsekwencjami szturmu na parlament. A z drugiej strony, utwardzenie polityki wobec opozycji jest konsekwencją porozumienia zawartego w ostatnich dniach z Moskwą w sprawie cen gazu, ceł na ropę naftową i wspólnego obszaru wolnocłowego. Być może Łukaszenka uznał, że dalsza współpraca z zachodem nie jest mu potrzebna, bo wraca do normalnych relacji z Rosją - spekulował europoseł PO.
      Także poseł Poncyljusz zwrócił uwagę na nieprzewidywalność białoruskiego przywódcy. - Prezydent Łukaszenka potrafi się nerwowo zachować. Wczoraj o 13, jak głosował zapowiedział, że nie będzie rozmawiał z bandytami. Nikt nie rozumiał, o co mu chodzi. Okazało się, że de facto ekstrapolował wydarzenia, do których doszło wieczorem - demonstrantów potraktowano jak bandytów, no i rozumiem, że słowo stało się ciałem - powiedział polityk PJN.
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
    • liberum_veto Michnik: Strach kołchozowego satrapy 04.01.11, 13:04
      Ważny i mocny tekst redaktora Michnika [Gazeta Wyborcza, 22 grudnia 2010 r.]
      wyborcza.pl/1,75248,8854551,Strach_kolchozowego_satrapy.html
      W Mińsku doszło do zdarzenia niezwykłego - Aleksander Łukaszenka, który uzyskał wedle oficjalnych danych prawie 80-procentowe poparcie, nakazał milicji stłumić z niezwykłą brutalnością i okrucieństwem manifestację zorganizowaną przez swoich przeciwników. Ludzi bito do nieprzytomności, kilkaset osób - w tym kandydatów w wyborach prezydenckich - uwięziono.
      Tego nie było nigdy w historii wyborów prezydenckich. Prezydent, który tak miażdżąco zwyciężał w wyborach w pierwszej turze, nie sięgał tego samego dnia po przemoc tak ostentacyjną, by wywołała gniew wszystkich ludzi myślących. Tak chamska demonstracja przemocy policyjnej zawsze była typowa dla dyktatorów, którzy czuli swój koniec nadchodzący szybkimi krokami.
      Pałowanie, katowanie i aresztowanie przeciwników jest zawsze oznaką słabości. Polityka pałki i bagnetu ma oczywiście swoje zalety: w ten sposób można bić, masakrować, nawet zabijać. Ale na pałce i na bagnecie nie można siedzieć.
      Łukaszenka prawdopodobnie przeczuwa, że grunt usuwa mu się spod nóg. Dlatego najpewniej sfałszował głosowanie. Inaczej na głównym placu Mińska oglądalibyśmy wielki mityng zwolenników zwycięzcy prezydenckich wyborów.
      Dyktator wie dobrze, że to nie opozycja - skonfliktowana i słaba - jest jego głównym wrogiem. Głównym wrogiem reżimu Łukaszenki jest on sam; jego styl sprawowania władzy, który czyni z Białorusi wyspę prowincjonalizmu i zacofania.
      Widzieliśmy w telewizji uśmiech Łukaszenki, "przyklejony do jego ust - by zacytować padające w innym czasie słowa Stanisława Brzozowskiego - głupkowato chytry, uniżenie grzeczny, a jednak natrętny i po lokajsku zuchwały".
      Tacy oni są. Zawsze do siebie podobni: kłamliwi, tchórzliwi, a zarazem butni. Butni siłą swojej policji, tchórzliwi wobec własnego narodu.
      Tym większy podziw budzą ludzie białoruskiej opozycji demokratycznej. Ślemy im z Warszawy pozdrowienia, słowa podziwu i braterskiej solidarności.
      Reakcje krajów demokratycznych były tym razem jednoznaczne: słowa potępienia Łukaszenki rozległy się z wielu stolic europejskich, także z Warszawy. Chodzi teraz o to, by nie odwracać się od Białorusi. Powinniśmy uparcie wspierać białoruskie siły demokratyczne, Łukaszenkę i jego koleżków od pałowania i więzienia potraktować zaś stosownie do okoliczności.
    • liberum_veto Łukaszenka znów nie wjedzie do Unii Europejskiej? 11.01.11, 20:33
      Odwieszenie zakazu wjazdu do UE dla najważniejszych urzędników białoruskiego reżimu powinno objąć także prezydenta Aleksandra Łukaszenkę - zasugerował wczoraj szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt.
      wyborcza.pl/1,75477,8905736,Lukaszenka_znow_nie_wjedzie_do_Unii_Europejskiej_.html
      Łukaszenka znów nie wjedzie do Unii?
      - Uważam to za wysoce prawdopodobne, bo był przecież zaangażowany w działania podczas ostatnich wyborów na Białorusi - powiedział Bild internetowej gazecie EUObserver.
      Decyzja, czy przywrócić sankcje wizowe przeciw Łukaszence i grupie białoruskich urzędników, będzie - czego już w grudniu domagała się Polska - tematem obrad 31 stycznia ministrów spraw zagranicznych krajów UE.
      Szwecja wraz z Polską promują program Partnerstwa Wschodniego, czyli współpracy z kilkoma najbliższymi Unii byłymi republikami radzieckimi, który obejmuje także Białoruś. Sztokholm i Warszawa opowiadały się za taktyką kija i marchewki wobec Mińska. Po brutalnej pacyfikacji demonstracji opozycji po ostatnich wyborach prezydenckich ślą zgodne sygnały na rzecz zastosowania kija, czyli przywrócenia sankcji wizowych.
      Te sygnały zapewne spotkają się z aprobatą innych krajów UE. Zwłaszcza że, jak napisał wczoraj dziennik "Sueddeutsche Zeitung", także Berlin opowiada się za przywróceniem sankcji wobec Mińska.
      UE nałożyła je na Łukaszenkę i 40 innych urzędników po represjach, jakie miały miejsce na Białorusi po poprzednich wyborach prezydenckich w 2006 r. Dwa lata temu Unia zawiesiła sankcje wobec 36 osób i wznowiła dialog polityczny z Mińskiem, gdy reżim zwolnił więźniów politycznych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka