Dodaj do ulubionych

Nie meldujcie się na Białorusi!

27.07.06, 11:32
Nieco wystraszony lekkim zaostrzeniem procedury wizowej i możliwym
napięciem po wyborach – po raz pierwszy w życiu zameldowałem się w jednym z
ośrodków rejonowych. Kosztowało mnie to:
1.dwie godziny zmarnowanego czasu – i to tak mało tylko dlatego bo wepchałem
się w pewnym momencie bez kolejki [nie liczę dojazdu]
2.18000 rubli białoruskich
3.Sporo nerwów – bo milicjantka nie znała nawet miejscowego języka, a i druki
były przewidziane wyłącznie dla Rosjan.

U Łukaszenki przebywałem blisko 2 tygodnie – i nikt mnie nie pytał o
dokumenty – a tem bardziej meldunek.
Najniebezpieczniejsza jest granica – bo tam to już na pewno będą sprawdzać
dokumenty.
Na Białorusi byłem kilkanaście razy na przestrzeni ostatnich 10 lat – i tylko
raz się spytano na granicy o registracju – to odparłem, że nigdzie nie byłem
dłużej niż 48 godzin.
Tym razem postanowiłem wypróbować służby graniczne. Kartkę z meldunkiem
wyjąłem z paszportu i schowałem do kieszeni. Funkcjonariusz sprawdzający
dokumenty na przejściu kolejowym w Grodnie – nie zainteresował się. Nie pytał
się w ogóle o registracju – jakby w ogóle nie istniał taki przepis…
Edytor zaawansowany
  • buanitka 27.07.06, 14:42
    Ale jak taki funkcjonariusz służby granicznej będzie miał gorszy nastrój i
    będzie chciał się czegoś czepić... to dopiero zaczną się schody.... Także
    uważam, że lepiej 'zmarnować' te 2 godziny +18000 rubli b. - bo można stracić o
    wiele więcej.
  • Gość: zenek IP: *.acn.waw.pl 27.07.06, 21:35
    No a jesli na prawde nie planuje sie pobytu dluzej jak 48h
    w żadnym z miast (ściema).
  • mkosit 28.07.06, 22:35
    No a ja bylem tam tylko raz (2 lata temu) i slawetny "owir" dopadl mnie na
    granicy, gdzie pogranicznik po wzieciu paszportow spytal "a awir?". Po dlugiej -
    i zgodnej z prawda - opowiesci, ze sie staralismy o niego, bylismy nawet na
    posterunku milicji (ciekawe doswiadczenie, na inna opowiesc), ale nie
    dostalismy, odpowiedzial tylko "nu da, a gdie awir? niet awira - sztraf budiet".
    Jechalismy rowerami na Estonie i fama szla, ze puszczaja takich tylko na
    wyznaczonych przejsciach (najblizsze bylo o dobre sto z hakiem kilometrow
    wstecz, gdzie juz bylismy; to mogla byc prawda, bo w Brzesciu rowerem przez
    granice nie przejedziesz, sprawdzilismy), wiec sie nie stawialismy zbytnio. No i
    "sztraf" zaplacilismy (10 dolcow za 2 osoby, po kategorycznej odpowiedzi na
    pytanie "skolko?" - "diesiat'" i moim naiwnym "tysiaczia?" skorygowanym
    litosciwym wzrokiem "dolara").
    W sumie i tak taniej niz dający meldunek nocleg w hotelu, gdzie stawki dla
    innostrancow sa iscie horrendalne.
    Tak wiec na dwoje babka wrozyla. Co nie znaczy, ze naklaniam, by sie meldowac -
    to chora pozostalosc dawnych czasow, moze lepiej ja bojkotowac.
  • Gość: c IP: 38.119.107.* 30.07.06, 13:29
    ?
  • Gość: nataag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 09:05
    Nu własnie. Nie meldowałam się. I mnie również nikt nie pytał o
    meldunek.Wróciłam tydzien temu. Jechałam przez Brześć. A skąd wiecie o
    meldunku? Czy w konsulacie was o tym poinformowano? A więc...
  • lacietis 08.08.06, 12:19
    portalu: nataag napisał(a):

    > Nu własnie. Nie meldowałam się. I mnie również nikt nie pytał o
    > meldunek.Wróciłam tydzien temu. Jechałam przez Brześć. A skąd wiecie o
    > meldunku? Czy w konsulacie was o tym poinformowano? A więc...

    ++Mnie informowalo biuro podrozy, przez ktore wyrabialem wize - ale jak
    widzicie - nic to nie zmienilo! Oczywiscie, ze ja nikogo nie namawiam -chce
    odstac swoje 5 godzin [ja to mialem szczescie z tymi 2 godz. - na dodatek w
    malemj miejscowosci] itd. to prosze bardzo.
    chcialem tylko na bierzaco powiedziec, ze nie taki meldunek straszny, jak go
    niekltorzy maluja!!!
    Szczesciazem, to ja bynajmniej nie jestem - a jednak nigdy nie mialem
    specjalnych nieprzyjemnoscui z powodu braku meldunku - ani teraz, ani
    wczesniej...
  • Gość: senq IP: *.calan.pl 16.08.06, 13:18
    Wrocilem wczoraj i o meldunek nie pytał mnie nikt.
    Podczas wjazdu o ubezpiecznie tak ale o rejestracje nie.

    Moze 1$ w paszporcie w Brzesciu pomogl.
  • raggety 23.08.06, 16:30
    Nigdy nie zameldowalam sie na Bialorusi i nie mialam z tego powodou klopotu,
    ale ostatnio bylam tam pare lat temu, moze to sie zmienilo. Meldunek w Rosji
    natomiast jest konieczny, bo pieczatka OWIRu ma byc na samej wizie (nie wiem
    jak dla was Polakow, ja jestem ze starej Unii), a jesli jej brak, to przy
    wyjezdzie kiedy straz zabiera wize, jest DUZY klopot.
  • szut 23.08.06, 19:10
    Na Bialorusi mialem meldunek, bo mieszkalem w hotelu.
    W Rosji zawsze zalatwialem meldunek przez jakis hotel (patrz - watek o registracji w Rosji). Ale pieczatka (a wlasciwie dwie - prostokatna z opisem hotelu i dopiskami odrecznymi oraz pieczec okragla) jest na swistku zwanym "Migracionnaja karta", ktory daja na granicy bialoruscy straznicy (ja zawsze przez Terespol pociagiem). Ponoc czasami przy przekraczaniu granicy PL-BY autobusem -wiem z opowiadan- trzeba sie o ten swistek upomniec, a jego brak moze skutkowac mandatem przy wyjezdzie.
    Co do starej unii - Hiszpanie i Francuzi dostaja takie same swistki na pieczatki. Na lotnisku w Moskwie dostali takie dlugie kartki, pozwalajace na zmieszczenie wielu pieczatek, a Bialorusini w Brzesciu daja swistki wielkosci kartki z notesu smile
    Na wizie to mi tylko pieczatki na granicy wbijali (ostatnio przy wyjezdzie z Rosji obok wizy, bo mam wielokrotna).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.