Dodaj do ulubionych

Geneza nazwy państwa Ukraina?

08.01.08, 11:31
Nazwa Polski wywodzi sie od Polan a skąd nazwa Ukraina, Ukrainiec w
społeczeństwie rusińskim.
Edytor zaawansowany
  • 08.01.08, 17:37
    znalazłem w necie dość wyczerpującą analizę
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    Wiele interesujących informacji na temat pierwotnego znaczenia
    terminu ukraina można znaleźć w pracy prof. Henryka Paszkiewicza
    pt. "Początki Rusi". Jak pisze prof. Paszkiewicz, często niektórzy
    historycy, opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku
    nieustannie używają terminu "Ukraina" dla oznaczenia rozległego
    terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju
    nazywają narodem ukraińskim. Co więcej badacze ci twierdzą, że
    Ukraina jako nazwa kraju ma za sobą starą tradycję, gdyż pojawia się
    ona przykładowo w źródłach z XII wieku. Tymczasem rzuca się w oczy
    fakt, iż wśród tysięcy zapisek kronikarskich omawianej epoki,
    pochodzących od "Ukraińców", słowo ukraina pojawia się zaledwie
    kilka razy. Do tego wszystkiego w tych kilku przypadkach nie
    znajduje potwierdzenia teza o istnieniu "Ukrainy" jako imienia
    pewnego, ściśle określonego terytorium. Jakie więc informacje na ten
    temat można znaleźć w ówczesnych źródłach? Gdy w 1187 r. zmarł
    książę południowego Perejasławia, Włodzimierz, syn Gleba, wówczas
    to "po nim też ukraina wielce bolała." W 1189 r. mieszkańcy Halicza
    powołali na tron przebywającego w Smoleńsku księcia. Ten zgodził się
    i "przyjechał ku ukrainie halickiej". W 1213 r. książę Daniło
    odebrał Polakom szereg położonych w rejonie rzeki Bug grodów "i całą
    ukrainę". Wspomniani historycy na podstawie powyższych wzmianek
    kronikarskich przyjmują, że Ukraina w XII-XIII wieku obejmowała
    ziemie od Perejasławia na wschodzie po rejony Dniestru (ziemia
    halicka) i Bugu na zachodzie. Jednak tak rozumujący badacze nie
    uwzględniają innych wzmianek kronikarskich. W roku 1271 rycerze
    Zakonu inflanckiego zagarnęli "z ukrainy kilka pskowskich wsi". W r.
    1348 Andrzej, syn wielkiego księcia Litwy Olgierda, książę połocki,
    wyruszywszy z wojskami „ze swojej ukrainy", złupił szereg wsi
    pskowskich. Słowo ukraina występuje też szereg razy pod koniec XV i
    w XVI w. przy omawianiu ziem należących do Wielkiego Księstwa
    Moskiewskiego. Gdyby "Ukraina" była pojęciem geograficznym,
    obejmowałaby nie tylko ziemie od Perejasławia do Dniestru i Bugu,
    ale również i Połock, i Psków, i Polskę, i państwo moskiewskie. Tego
    rodzaju interpretacja słowa ukraina jest więc, oczywiście, błędna.
    Że słowo to nie zawierało również treści etnicznej, wskazuje fakt,
    że Kronika halicko-wołyńska mówi o "ukraińskich Polakach" (lachowie
    ukrainianie), co by dowodziło, że Polacy uchodzili za Ukraińców. A
    to jest znowu nonsens. W istocie termin "lachowie ukrainianie"
    oznaczał bowiem Polaków zamieszkałych na pograniczu swego państwa.
    Analizując teksty źródłowe, w których występuje interesujący nas
    wyraz, a zwłaszcza tereny, z którymi był on wiązany, widać więc, że
    w języku słowiańskim ukraina oznaczała ziemię pograniczną, kresową,
    poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Halicz, i Psków, i Połock, i
    Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to
    rzeczownik pospolity, nie zaś własny. W tym kontekście ukraina to
    jak podaje Zygmunt Gloger: "każda ziemia na kraju czyli na krańcu,
    u granicy, u kraju państwa położona." Hipoteza o istnieniu "Ukrainy"
    jako nazwy jednego, ściśle określonego terytorium i o narodzie
    ukraińskim, na tej ziemi zamieszkałym, automatycznie upada. W
    zgodzie z powyższym pozostaje fakt, że słowo ukraina, jeśli chodzi o
    część południową wschodniej Europy, po XIII wieku na długo znika ze
    źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII
    stulecia; oznaczać będzie województwa kijowskie, bracławskie,
    czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa
    polsko-litewskiego. Ale i wtedy, i później, Podole, Wołyń, ziemia
    halicko-lwowska, a tym bardziej ziemia przemyska imieniem Ukrainy
    nie były objęte. Jak stwierdza Zygmunt Gloger:
    Nazwa u k r a i n y , stosowana do ziem Kijowskich od czasu
    ostatecznego ich wcielenia (w roku 1471) do Litwy, nie miała nigdy
    charakteru oficjalnego i oznaczała jedynie tyle, co "ugranicze",
    południowy kraniec, kraj Wielkiego księstwa Litewskiego od
    strony „ordyńców". Urzędownie po raz pierwszy została ona użytą w 20
    lat po wcieleniu Kijowszczyzny do Korony w tytule głośnej ustawy z
    r. 1589 "Porządek z strony Niżowców i Ukrainy", chociaż i tu jak
    tylko imię pospolite, a nie nazwa polityczna, urzędowa prowincji.
    Wereszczyński, biskup kijowski, za Zygmunta III pierwszy chyba (w
    znanej swej przestrodze Rzeczypospolitej) używa nazwy "Ukraina" w
    nieco ściślejszym znaczeniu. A.Jabłonowski powiada, że od owych
    czasów pod nazwą Ukrainy, w rozległem tej nazwy znaczeniu, poczęto w
    głębi Korony i Litwy rozumieć szeroki, prawie bezbrzeżny obszar
    ziem, roztaczający się za Słuczą i Murachwą, to jest granicami
    przyrodzonymi Wołynia i Podola na dorzeczu Dniepru i Bohu aż do
    szlaku "murawskiego" i "pól oczakowskich", a który aktem unii 1569
    r. przyłączono do Korony. Obszar nie tylko stepowy, ale obejmujący i
    Polesie naddnieprowe, urzędownie rozpadający się na dwa województwa:
    Kijowskie i Bracławskie.
    Jak widać nawet wtedy gdy termin "Ukraina" staje się imieniem
    własnym, posiada on jedynie znaczenie geograficzne, a nie
    polityczno-państwowe, nie można bowiem nazywać koszów kozackich
    państwem ukraińskim. Do jakich błędnych rezultatów prowadzi fałszywe
    użycie terminu ukraina, wskazuje choćby tytuł wielotomowego dzieła
    M. Hruszewśkiego — Historia Ukrainy-Rusi. Oba pojęcia: Ukraina i Ruś
    (patrz: "Znaczenie terminu "Ruś"), nie pokrywały się ze sobą ani w
    czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane
    równorzędnie. Uczony powyższy omawia obszernie dzieje południowo-
    wschodniej Europy w czasach, kiedy słowo ukraina oznaczało
    terytorium pograniczne.
  • 10.01.08, 17:54
    Dokładnie tak, Panie Leszku.
    Śmieszne są twierdzenia, że to naród o 1000-letniej jakoby historii
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    Reasumując można stwierdzić, iż w okresie IX-XIV w. nie istniała
    Ukraina jako imię własne (imieniem własnym staje się dopiero na
    przełomie XVI-XVII stulecia), pojęcie geograficzne, i nie istniał
    naród ukraiński. Naród ten powstał w czasach wykraczających daleko
    poza ramy chronologiczne tego okresu. Ponadto faktem jest, że
    ludność obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach
    nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do końca XIX w.) nie nazywała
    się, ani nie była określana mianem ukraińskiej. Źródła uważają ją
    stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie,
    Włodzimiercy itp.). Tak więc używanie terminów Ukrainiec czy
    ukraiński w odniesieniu do omawianego wyżej okresu dziejów jest
    zabiegiem ahistorycznym i dużym nadużyciem.
  • 08.01.08, 19:17
    Co ciekawe dokładnie taka geneza tej nazwy przyszła mi do głowy zanim
    przeczytałem te opracowania czyli de facto nazwę wymyślili dla Ukraińców sąsiedzi.
  • 12.01.08, 06:30
    Doszło nawet do tego, że cesarz austriacki Karol I w porozumieniu z
    niektórymi ukraińsko-galicyjskimi politykami i pod ich wpływem wydał
    reskrypt nakazujący wszystkim bez wyjątku grekokatolikom
    zamieszkałym na terenie monarchii austriackiej używać na określenie
    swojej narodowości, terminu "Ukrainiec". Termin ten był sztuczny i
    przekreślał dotychczasową wielowiekową, historyczną nazwę ludu
    ruskiego.
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    Po raz pierwszy z programem odrębności ukraińskiej wystąpił w 1795
    r. Jan Potocki, polski hrabia i polityk. Z kolei jego rodzony brat
    Seweryn Potocki pracował długie lata nad wcieleniem w życie tej
    koncepcji. Jak się przypuszcza działali oni na tym polu z inspiracji
    masonerii, gdyż obaj bracia byli wolnomularzami. Natomiast
    określenie "naród ukraiński" zostało wprowadzone do historiografii
    dopiero na przełomie XIX i XX wieku, po raz pierwszy bodaj przez
    ukraińskiego historyka, wolnomularza i polityka Mychajłę
    Hruszewskiego. Do tego czasu ludność wyznania grekokatolickiego
    nazywała siebie i była nazywana Rusinami. Hruszewski w
    swojej "Historii Ukrainy-Rusi" wyrażał między innymi pogląd,
    że "Ukraina" była wyraźnie zarysowaną jednostką historyczną,
    narodową i geograficzną, która wykazywała ciągłość rozwoju od czasów
    Wielkiego Księstwa Kijowskiego. Jednak jak pokazują wcześniejsze
    rozważania dotyczące znaczenia terminów "Ruś" i "Ukraina", jest to
    pogląd mylny. Wprawdzie proces formowania się narodu ukraińskiego
    był długotrwały i skomplikowany, opierając się częściowo na
    skłonnościach samorodnych, to jak się wydaje głównym motorem
    przekształcania Rusinów na Ukraińców była administracja austriacka,
    która stosowała w Galicji zasadę "dziel i rządź" oraz masoneria.
    Ruch ukrainofilski zapoczątkowany został w połowie XIX w. i był
    celowo popierany przez rządy austriackie, które w ten sposób starały
    się osłabić polski ruch niepodległościowy, przy równoczesnym
    zwalczaniu sympatii moskalofilskich wśród ludności staroruskiej
    obrządku greckokatolickiego. W ten sposób doprowadzono do rozbicia
    społeczeństwa ruskiego na dwa obozy: ukrainofilski i moskalofilski.
    Moskalofile-Wielkorusi negowali istnienie odrębnego narodu
    ukraińskiego, Małorusini - stali na gruncie ukraińskiego
    separatyzmu narodowego. Co ciekawe początkowo ruch "narodnicki",
    rozbudzony przez hr. F. Stadiona w połowie XIX w., nazywał swoich
    przedstawicieli Rusinami, a ich pierwsza organizacja nosiła nazwę
    Głównej Rady Ruskiej. Zachęcano przy tym ich, aby zwrócili się do
    cesarza o ochronę przed "uciskiem polskim", jak również obiecywano
    im podzielenie Galicji i mianowanie dla Galicji Wschodniej
    namiestnika Ukraińca. Doszło nawet do tego, że cesarz austriacki
    Karol I w porozumieniu z niektórymi ukraińsko-galicyjskimi
    politykami i pod ich wpływem wydał reskrypt nakazujący wszystkim bez
    wyjątku grekokatolikom zamieszkałym na terenie monarchii
    austriackiej używać na określenie swojej narodowości,
    terminu "Ukrainiec". Termin ten był sztuczny i przekreślał
    dotychczasową wielowiekową, historyczną nazwę ludu ruskiego. Ponadto
    wspomniany reskrypt kwalifikował automatycznie wszystkich
    grekokatolików jako Ukraińców, choć pod względem narodowościowym
    wielu z nich nadal uznawało się za Rusinów. Ponadto pewna, choć
    niewielka, ich część uznawała się za Polaków. Świadczyć o tym może
    opublikowany w 1904 roku list pasterski metropolity lwowskiego
    obrządku grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego skierowany
    do "Polaków obrządku grekokatolickiego." Metropolita ten zaznaczał
    iż choć sam jest biskupem-Rusinem, to jest także ich arcypasterzem,
    którego nie można podejrzewać o brak "życzliwości i miłości dla
    polskiego narodu". Ponadto podkreślał, że szanuje ich polskie
    przekonania i nie ma najmniejszego zamiaru narzucać Polakom-
    grekokatolikom "patriotyzmu ruskiego". W liście tym czytamy między
    innymi:
    "Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi, mając i Was,
    którzy choć z ruskich rodzin pochodzicie w domu jednak tylko po
    polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna
    pragnąłem odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w
    języku polskim, by tym sposobem dać wam dowód pieczołowitości i
    dbałości o wasze zbawienie. (...) W waszych przekonaniach
    patriotycznych mogę Was tylko utwierdzić, o ile patriotyzm jest
    chrześcijańską miłością Ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego
    pochodzi. Chrześcijanin bowiem obowiązanym jest miłować ojczyznę i
    dbać o dobro swego narodu"
  • 08.01.08, 19:34
    W linku podanym przez pana Lokis natchnąłem sie na rozmowę pana birczanin102 i
    wianuszek_kresowy, jaki oni mają sentyment do Rzeczpospolitejsmile))) przyznam ze
    nie przeczytałem całego forum ale ciekaw jestem czy są jeszcze jakieś kwiatki
    tej nieukrywanej miłości do Polski tych panów. Zastanawiam się nad ich
    pochodzeniem, czy są to potomkowie Ukraińców którzy pozostali po wojnie w
    Polsce? musi być im ciężko na co dzień żyć wśród tych Lachów podawać im rękę w
    pracy, uśmiechać się a w domu realizują się na forum taki swoisty Dr Jekyll and
    Mr Hyde.
  • 09.01.08, 06:14
    Zdaje się, że wianuszek wyemigrował do Ameryki i stamtąd pluje jadem
    nienawiści do wszystkiego co polskie. A powinien przecież
    nienawidzić raczej swoich ukraińskich przodków, którzy zdecydowali
    się pozostać w tak ZNIENAWIDZONEJ Polsce zamiast repatriować się na
    UKOCHANĄ Ukrainę.
  • 09.01.08, 07:26
    liberum_veto napisał:

    > Zdaje się, że wianuszek wyemigrował do Ameryki i stamtąd pluje
    jadem
    > nienawiści do wszystkiego co polskie.

    Nie na wszystko, uwzial sie tylko na polski falsz i oblude, z tego
    szydzi co nie znaczy, ze Polski i Polakow nienawidzi.

    A powinien przecież
    > nienawidzić raczej swoich ukraińskich przodków, którzy zdecydowali
    > się pozostać w tak ZNIENAWIDZONEJ Polsce zamiast repatriować się
    na
    > UKOCHANĄ Ukrainę.

    Juz ja sam wiem co powinienem,a i nienawisc nie jest tutaj opcjawink
  • 09.01.08, 07:32
    Nie wiem czemu, ale zakladasz, ze prowadze jakies tam podwojne zycie.
    To nie jest zgodne z prawda....
  • 12.01.08, 08:02
    Alez tu kombinacja odchodziwink

    Ukrainiec? Bo sie nie wszystkim Malorus podobalo.
    Czemu nie Rusin?
    Bo sie niektorym dostawiania drugiego s zachcialo, bo w koncepcji
    narodowej dzierzawczy charakter nazwy Rusin nie odpowiadal,
    bo nawet dzisiaj w Rosji(tak jak kiedys w ksiestwie moskiewskim)
    odpowiednik Rosjanina nie istnieje, jest tylko dzierzawczy russkij
    czjelowiek (chociaz ja jeszcze inna nazwa operuje, ale l_v jej nie
    akceptuje),
    bo trzeba bylo czegos lepszego,czegos na miare epokiwink
    I wyszlo Ukrainiec i Ukraina.

    Moze i ziemie ukrainne, bo w sumie Ukraina i Ukraincy, to ruskie
    ziemie i ruscy ludzie wchodzacy kiedys w sklad RP.

    Nie rozumie jaki ma tu sens cytowanie skazonych rusofilia
    przedwojenych endekow, Ukraina jako panstwo istnieje, narod tez sie
    wolno, ale ciagle tworzy,mam nadzieje, ze kiedys caly ten okres
    okacapienia sie skonczy.
    No, ale Przemysl ze strony o ktorym te fragmenty pochodza to cos w
    rodzaju Moniek, tylko, ze na Podkarpaciu.
  • 12.01.08, 12:34
    wianuszek_kresowy napisał:

    > nawet dzisiaj w Rosji(tak jak kiedys w ksiestwie moskiewskim)
    > odpowiednik Rosjanina nie istnieje, jest tylko dzierzawczy russkij
    > czjelowiek

    To oczywiście nieprawda. Słowo "Pоссиянин" jak najbardziej występuje
    w języku rosyjskim i jest używane. Przykład:
    www.korrespondent.net/ukraine/events/334244
    Mońki proszę zostawić w spokoju. To zacne miasteczko na Podlasiu.
    Urodziła się tam prof. Maria Janion, a honorowym obywatelem powiatu
    monieckiego jest arcybiskup Sławoj Leszk Głódż smile
    pl.wikipedia.org/wiki/Mo%C5%84ki
    A publikację na stronie Przemyśla uważam za bardzo wartościową.
    Pokazuje m.in. rolę cesarza Austrii i kleru grekokatolickiego w
    sztucznym kreowaniu tzw. narodu ukraińskiego. Swoją drogą i tak
    macie szczęście, bo przecież cesarz Karol I mógł wydać edykt,
    nakazujący aby wszyscy grekokatolicy w Galicji określili się na
    rozkaz jako Mongołowie albo Australopitecy smile
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    Niestety z upływem czasu następowała powolna metamorfoza Cerkwi
    grekokatolickiej, która stawała się w coraz większym stopniu
    ukraińskim kościołem narodowym. Stało się tak między innymi dlatego,
    iż niektóre środowiska nacjonalistyczne zaczęły nadużywać obrządek
    wschodni dla celów polityki ukraińskiej. 21 lutego 1918 roku, gdy
    traktat brzeski nazwany wówczas przez Polaków „czwartym rozbiorem
    Polski", przyznawał Ukraińskiej Republice Ludowej pokaźne połacie
    rdzennie etnicznych polskich ziem, został opublikowany wspólny list
    pasterski biskupów unickich na czele z metropolitą A.Szeptyckim.
    Wówczas to padły twarde słowa na głowy Polaków-grekokatolików, gdyż
    biskupi ci orzekli, że jeżeli ktoś jest grekokatolikiem, to
    automatycznie musi być Ukraińcem, a już bezwzględnie musi nim być
    duchowny unicki. W liście tym napisano między innymi:
    "Musimy żądać od całego duchowieństwa jednej pracy i jednego
    ducha ... Duchowni, którzy by mieli inne przekonania narodowe,
    aniżeli nasz naród, w sumieniu swym obowiązani są przystosować się w
    całej zewnętrznej robocie do całego ogółu, swoich osobistych
    przekonań muszą w pracy zaniechać... My takiej pracy żądaliśmy od
    każdego... któremu powierzylibyśmy duszpasterstwo nad narodem
    ukraińskim, my nie moglibyśmy pozwolić na jakąkolwiek agitację
    polityczną czy też narodową - sprzeczną z poczuciem narodowym
    ukraińskiego narodu... Zgodnie z przekazaniem Apostoła: Bóg
    wszystkich dla wszystkich - cudzoziemiec pracujący jako duszpasterz
    wśród ukraińskiego narodu i dla niego - musi wyrzec się osobistego
    patriotyzmu, wziąć krzyż Jezusa Chrystusa i z miłości dla Niego i w
    imię swego posłannictwa stać się wszystkim dla swojej gromady -
    Ukraińcem dla Ukraińców, dla ich zbawienia."
  • 12.01.08, 17:18
    > To oczywiście nieprawda. Słowo "Pоссиян
    > 80;н" jak najbardziej występuje
    > w języku rosyjskim i jest używane. Przykład:
    > www.korrespondent.net/ukraine/events/334244

    Aha, a liczba mnoga? Russkije ljudi?

    > Mońki proszę zostawić w spokoju. To zacne miasteczko na Podlasiu.
    > Urodziła się tam prof. Maria Janion, a honorowym obywatelem
    powiatu
    > monieckiego jest arcybiskup Sławoj Leszk Głódż smile
    > pl.wikipedia.org/wiki/Mo%C5%84ki

    A czy ja mowie, ze nie zacne? Przemysl tez zacnywink
    Poza tym chyba nie bylo ujma dla Moniek przyrownanie do bylego
    miasta wojewodzkiego, z pomnikiem wianuszka i stokiem narciarskim?


    A metamorfoza w cerkwi grekokatolickiej(odejcie od moskalofistwa)
    ciagle jednym i tym samym przeszkadza,co tu ukrywac, troche sie to
    od caroslawja roznilo.
    > A publikację na stronie Przemyśla uważam za bardzo wartościową.
    > Pokazuje m.in. rolę cesarza Austrii i kleru grekokatolickiego w
    > sztucznym kreowaniu tzw. narodu ukraińskiego. Swoją drogą i tak
    > macie szczęście, bo przecież cesarz Karol I mógł wydać edykt,
    > nakazujący aby wszyscy grekokatolicy w Galicji określili się na
    > rozkaz jako Mongołowie albo Australopitecy smile

    He.. he, he.. Pewnie pod carem ruchu ukrainskiego nie bylo?
    Mongolowie, Australopitecy... coz bylaby jaka nazwa, przeciez nie
    wszyscky mogli sie "tutejszymi" nazywac.

  • 14.01.08, 09:58
    1. Lekcja języka rosyjskiego:
    "Pоссиянин" to w liczbie mnogiej "Pоссиянe". A słowo "russkij"
    oznacza zarówno przymiotnik, np. "russkij jazyk", jak też narodowość.
    "Ja russkij" znaczy "jestem Rosjaninem", podobnie jak "ja ukrainiec"
    czy "ja biełarus". Wcale nie trzeba dodawać "russkij czjeławiek".
    Próbujesz się tu popisywać znajomością rosyjskiego, a wychodzi z
    tego tylko zwykła ignorancja.
    2. "Wprowadzono nakaz by każdy Polak-grekokatolik, chcący zachować
    swój dotychczasowy obrządek, stał się Ukraińcem".
    NIESŁYCHANY SZOWINIZM UKRAIŃSKI!!!
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    List ten stał się także załącznikiem do formularza deklaracji, którą
    duchowny grekokatolicki zobowiązany został do podpisania pod
    kanonicznym posłuchem. Tak więc wprowadzono nakaz by każdy Polak-
    grekokatolik, chcący zachować swój dotychczasowy obrządek, stał się
    Ukraińcem. Jak napisał Tadeusz Jagmin, list ten był:
    "Płomienną odezwą patriotyczną episkopatu do duchowieństwa i narodu
    ukraińskiego z okazji traktatu brzeskiego... Określone w niej
    zostało zadanie kościoła grekokatolickiego, jako narodowego kościoła
    ukraińskiego, a równocześnie wypowiedziana została bezwzględna
    walka... innym narodowościom w łonie kościoła (...) Ta niesłychana w
    swej treści i formie deklaracja tchnąca duchem wschodniego
    niewolnictwa, stała się odtąd podwaliną wychowania i dyscypliny
    kleru greckokatolickiego. Zamknięty został dostęp do seminariów
    greckokatolickich dla młodzieży polskiej i ruskiej. Zaczęła się
    prawdziwa martyrologia duchowieństwa polskiego i ruskiego [...] W
    jaki bowiem sposób duchowny greckokatolicki mógł zabronić wyznawać
    swoje poglądy narodowe najbliższemu otoczeniu i domownikom?
    Równocześnie z Cerkwi greckokatolickiej zniknęły kazania, a ze szkół
    nauka religii w języku polskim [...] W niepodległym Państwie Polskim
    już nie ma kazań i religii greckokatolickiej w języku polskim dla
    polskiej ludności, a Polak nie ma wstępu do seminarium
    greckokatolickiego bez wyrzeczenia się swej narodowości. Obrządek
    greckokatolicki już przestał nazywać się katolickim, a Polak
    grekokatolik wyznanie swoje musi nazywać rusińskim."
  • 14.01.08, 13:36
    liberum_veto napisał:

    > 1. Lekcja języka rosyjskiego:
    > "Pоссиянин" to w liczbie mnogie
    > j "Pоссиянe". A słowo "russkij"
    > oznacza zarówno przymiotnik, np. "russkij jazyk", jak też
    narodowość.
    > "Ja russkij" znaczy "jestem Rosjaninem", podobnie jak "ja
    ukrainiec"
    > czy "ja biełarus". Wcale nie trzeba dodawać "russkij czjeławiek".
    > Próbujesz się tu popisywać znajomością rosyjskiego, a wychodzi z
    > tego tylko zwykła ignorancja.

    Znaczy, nie znaczy charakter dzierzawczy i tyle, nad czym sie tu
    rozwodzic?

    > 2. "Wprowadzono nakaz by każdy Polak-grekokatolik, chcący zachować
    > swój dotychczasowy obrządek, stał się Ukraińcem".
    > NIESŁYCHANY SZOWINIZM UKRAIŃSKI!!!

    Sobie oczywiscie zartujesz... a co z POLAK-KATOLIK, to rozumie, ze
    dalece posuniety patriotyzm?
    Legenda II RP sie klania.
  • 15.01.08, 10:55
    wianuszek_kresowy napisał:

    > Znaczy, nie znaczy charakter dzierzawczy i tyle, nad czym sie tu
    > rozwodzic?

    Nad tym, że wciskasz ludziom kit, myśląc że masz pojęcie o tym, o
    czym piszesz. Ale rzeczywiście, nie ma się nad czym rozwodzić. Każdy
    ma prawo wygłupić się na forum.
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    W ten to między innymi sposób Cerkiew grekokatolicka włączyła się w
    pewnym stopniu do polityki depolonizacyjnej Kresów Wschodnich.
    Warto jednak podkreślić, że mimo to nie wszyscy duchowni uniccy
    popierali ten nurt. Jak pisał w 1924 r. ks. Szczepan Szydelski,
    wśród kapłanów unickich Małopolski Wschodniej jest wielu "ludzi
    zacnych, pobożnych i szlachetnych, z którymi też kler polski
    przyjazne stosunki utrzymuje i będzie utrzymywał". Z kolei unicki
    biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn przestrzegał, w wydanej w
    1933 r. książce "Problem ukraiński", przed zgubnymi wpływami
    ideologii nacjonalizmu ukraińskiego na niektóre warstwy swojego
    narodu. Warto dodać, że książka ta została napisana z pozycji
    Ukraińca (ani razu nie pada w niej słowo Rusin) i zawiera wiele
    interesujących przemyśleń i rozważań na ten temat. Jak pisze
    Zbigniew Małyszczycki:
    (...)Autor wychodzi z założenia, że miłość swego narodu to nakaz
    Boży, a - jak każda cnota - wymaga ofiar i trudu, wymaga cierpienia,
    cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia się. Takiemu pojmowaniu
    miłości narodu przeciwstawia się nacjonalizm - „wymysł czasów
    ostatnich" - który uważa naród za najwyższego suwerena, detronizując
    absolutny autorytet Boga, przeczy nadprzyrodzonym zasadom wiary
    objawionej, stawiając na ich miejsce swoje, przez ludzi wymyślone,
    mylne hasła, wprowadzając gorączkę szowinizmu i nienawiści w
    stosunku do tych wszystkich, którzy nie podporządkowują się temu
    nacjonalizmowi. Na wielu stronach Biskup określa nacjonalizm jako
    wadliwy, obłędny, wykorzystujący duchowieństwo do swych celów
    (wsparcie materialne, agitacja), ateistyczny, wprowadzający pogańską
    etykę nienawiści, wykazujący objawy satanistyczne. Określa
    nacjonalistów jako gorszycieli dusz. Te i wszystkie inne określenia
    uzasadnia rzeczowo i uwiarygadnia niezbitymi argumentami. (...)
    Prorocze zdanie wypowiada Biskup „Jak dowodzi doświadczenie i rozwój
    naszego nacjonalizmu, nie lewi ustąpią pod naszym (Kościoła)
    naciskiem, lecz oni to kopną duchowieństwo, gdy wzrosną w siłę pod
    dotychczasową egidą naszego duchowieństwa" (...)
  • 15.01.08, 11:34
    to samo mozna powiedziec o kosciele katolickim ze polonizowal ukraincow
  • 17.01.08, 10:34
    Kościół katolicki jest ponadnarodowy, w przeciwieństwie do cerkwi
    grekokatolickiej. Rusini na Kresach polonizowali się sami, w sposób
    naturalny, a zmiana wyznania była tego oznaką czy też czasem aktem
    końcowym. Kościół katolicki nie narzucał swoim wiernym narodowości.
    To, że ktoś przyjmował wyznanie katolickie nie oznaczało jeszcze
    wcale, że automatycznie stawał się przez to Polakiem. Na Podlasiu
    była np. liczna grupa Białorusinów wyznania katolickiego, głównie w
    okolicach Sokółki. Na Ukrainie było zaś odwrotnie. Cerkiew narzucała
    swym wiernym narodowość (grekokatolik=Ukrainiec), nawet jeśli się za
    Ukraińców nie uważali. Musieli się określić jako Ukraińcy albo
    wystąpić z kościoła. Kościół katolicki tego od wiernych nie wymaga.
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    Z drugiej strony zdarzało się, że czasem niektórzy księża
    grekokatoliccy o ukraińskich przekonaniach narodowych niechętnie
    odnosili się do Polaków grekokatolików. Bywało, że celowo
    przekręcali im nazwiska w metrykach, wpisując jednocześnie
    narodowość ukraińską, a pamiętać należy, że w Austrii księża byli
    jednocześnie urzędnikami stanu cywilnego. Oprócz tego około 30%
    małżeństw chrześcijańskich było zawieranych między wyznawcami
    obrządku łacińskiego i grekokatolickiego, co dodatkowo komplikowało
    stosunki narodowościowe w Galicji. Według spisu powszechnego z 1931
    roku Polacy-grekokatolicy stanowili około 13% wiernych Cerkwi
    unickiej na obszarze województw lwowskiego, tarnopolskiego i
    stanisławowskiego. Reprezentowali oni masę 480 000 ludzi tj. 6,9 %
    ogółu mieszkańców Małopolski Wschodniej (Galicji pod zaborem
    austriackim). Należy w tym miejscu zauważyć, iż na Kresach
    Rzeczypospolitej występowali nie tylko Polacy-grekokatolicy, lecz
    również Polacy prawosławni jak i Rusini "łacinnicy". Proces
    przechodzenia części inteligencji ruskiej z obrządku
    grekokatolickiego na łaciński był zdaniem niektórych autorów
    spowodowany między innymi rozwojem narodowego ruchu ukraińskiego
    oraz jego coraz większej agresywności w stosunku do Polaków. Warto
    również wspomnieć o tym, że to również zręczna austriacka propaganda
    namawiała Polaków-grekokatolików do występowania z cerkwi unickiej i
    przechodzenia na obrządek łaciński. W wyniku tego wiele tysięcy osób
    przeniosło się do kościoła łacińskiego, co nasiliło się szczególnie
    po roku 1908, gdy Ukrainiec Siczyński (syn grekokatolickiego
    księdza) zamordował hrabiego Andrzeja Potockiego, a później siłą
    rozpędu powtórzyło się po wydarzeniach 1918-1919 r. Owe występowania
    z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej
    stosunkom, były uważane za manifestację polskiego patriotyzmu. Wbrew
    pozorom było to jednak na rękę rządowi austriackiemu pragnącemu
    uczynić cerkiew grekokatolicką ukraińskim kościołem narodowym, do
    czego z biegiem czasu rzeczywiście doprowadzono. Jak pisze
    Florentyna Rzemieniuk:
    "W okresie trwania zaboru austriackiego w Galicji duchowni uniccy
    mieli o wiele lepsze warunki do pracy niż kapłani łacińscy, Austria
    bowiem jednoznacznie popierała ludność ruską, pragnąc silniej
    złączyć ją ze sobą, Polakom zaś odbierała stopniowo wpływy i siły.
    Warto przy tym wspomnieć, że parafie i cerkwie greckokatolickie
    istniały w wioskach, w których ludność polska stanowiła niekiedy
    prawie połowę mieszkańców. Ludności polskiej władze austriackie nie
    dawały zgody na tworzenie nowych parafii czy budowę świątyń
    łacińskich, grekokatolicy otrzymywali ją bez trudu, co narażało
    ludność polską na niebezpieczeństwo rusyfikacji. Lud polski po
    wsiach, nie mając na miejscu własnego kościoła, udawał się np. w
    sprawie chrztów własnych dzieci do cerkwi unickich, które były
    blisko. Duchowni ruscy zaś wciągali nowo ochrzczone dzieci do
    ewidencji ruskich parafii obrządku greckokatolickiego. Nie odsyłali
    metryk ochrzczonych polskich dzieci do właściwych parafii
    łacińskich. W ten sposób od chwili zawarcia Konkordii do 1909 r. w
    800 wsiach łacińskich w diecezji przemyskiej i lwowskiej ubytek
    łacinników na korzyść unitów wyniósł 45 360 osób."
  • 16.01.08, 18:05
    A ja uwazam, ze Ukraincy to jest wlasnie NAROD POGRANICZA...i
    wlasnie dlatego przyjela sie nazwa Ukraincy, historycznie malo
    popularna...wczesniej nazywano Ukraincow Rusinami, Rusami,
    Malorusami, Malorosjanami, Kozakami (nazwa stanu niekiedy rozciagana
    na caly narod)Ale zwyciezyly nazwy UKRAINA I UKRAINCY...ziemia
    pogranicza i narod pogranicza...i nie chodzi tu jeno o pogranicze
    Polski i Rosji...jest to pogranicze roznych kultur, roznych
    cywilizacji, roznych stylow zycia...
  • 16.01.08, 19:30
    Przedmurze chrzescijanstwawink
    Nie jestem pewien o Malorusow, znane mi jest raczej MalorOSsow,bo od
    Rossiji, nie Rusi, a i Rusami na moje wyczucie nazywano wladcow, a
    lud slowianski pod nimi Rusinami. Na zasadzie przynaleznosci:
    Cyj es ty chlopie?
    Rusin (w znaczeniu nalezacy do Rusa)
  • 17.01.08, 10:53
    No...Doncow uwazal, ze to Ukraina historycznie przejmuje role
    Przedmurza ZACHODNIEGO chrzescijanstwa...gdyz Polacy "spierniczeli";-
    )))
    Co do okreslenia Rusini, to poczatkowo nazywano tak poddanych
    Rurykowiczow, pozniej przez jakis czas wszystkich prawoslawnych
    Slowian, niekiedy tzw. Slowian "wschodnich", czasem Ukraincow,
    czasem rozne nieuswiadomione ludki, jak Poleszucy, Lemkowie, Huculi
    itp...W sumie Rusin to znaczy wszystko i nic....
  • 19.01.08, 10:18
    Nie wiem czy wszystkich prawoslawnych slowian, bo i Serbowie, i
    Czarnogorcy i w jakiejs czesci Bulgarzy.
    Obecnie ruch karpatoruski zaczyna wywodzic Rusin od rosy, z Rusia
    tez zwiazek raczej elastyczny (wedlug tego co pisza) opieraja sie na
    misji cyrylmetodianskiej wiec wschodniej, ale jeszcze nie
    prawoslawnej, z Rusia chyba kulturowo tez zbyt wiel nie chca miec
    wspolnego bo przejscie Arpada przez Karpaty i podbicie tej czesci
    slowian to rok 890, co rowniez stawia prawoslawie po tamtej stronie
    Karpat pod znakiem zapytania, bo panstwo madziarskie w wyniku
    schizmy znalazlo sie pod papiezem.
    Coz nazywac sie moga kim chca, ale dla mnie Rusin wiaze sie
    przedewszystkim z Rusia i wtedy to cos znaczy.
    Polacy niczego nie spierniczyli, zostali "nawroceni" przez Niemcow,
    przez Czechy, a Rusini przez Bizancjum i tyle.
  • 21.01.08, 13:07
    wianuszek_kresowy napisał:

    >dla mnie Rusin wiaze sie
    > przedewszystkim z Rusia i wtedy to cos znaczy.
    OK. Tylko co to jest Rus'?
    > Polacy niczego nie spierniczyli, zostali "nawroceni" przez
    Niemcow,
    > przez Czechy, a Rusini przez Bizancjum i tyle.
    Nie spierniczyli...tylko spierniczEli i przestali stanowic role
    przedmurza zachodniej cywilizacji...wedlug Doncowa te role powinni
    przejac Ukraincy...
  • 05.03.08, 06:26
    Ze statystyki pochodzącej z 1931 roku wynika, że liczba Polaków
    wyznających prawosławie i grekokatolicyzm na obszarze zasięgu języka
    rusko-ukraińskiego wynosiła 680 000 osób, w czym około 480 000
    Polaków grekokatolików i około 200 000 Polaków prawosławnych. Warto
    dodać, że proces przechodzenia wiernych z jednego obrządku do
    drugiego istniał już w czasach wcześniejszych. Jak wiadomo kultura
    polska, dzięki swej atrakcyjności, przyczyniła się w czasach
    przedrozbiorowej Rzeczypospolitej do polonizacji niektórych Rusinów,
    zwłaszcza bojarów ruskich. Natomiast zdecydowanie mniej znany jest
    fakt występowania procesu rutenizacji (ruszczenia) części polskiej
    drobnej szlachty i chłopów. Jako jeden z przykładów można podać
    drobną szlachtę mazowiecką osiadłą niegdyś w dobrach magnackich na
    kresach wschodnich, która z biegiem czasu przyjęła obrządek
    grekokatolicki, uległa zruszczeniu i schłopiała. Ponadto, nawet w
    czasach II Rzeczypospolitej, nie wszyscy Rusini chcieli uważać się
    za Ukraińców. Niektórzy nadal określali swoją narodowość
    jako "ruską" bądź "rusińską", a inni nawet z pewną antypatią
    odnosili się do "obozu ukraińskiego". Przykładem takiej postawy może
    być, reprezentujący obóz staroruski, poseł BBWR Mychaił Baczyńskij,
    który w swoim przemówieniu wygłoszonym w Warszawie w dniu 21
    stycznia 1931 r. na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracyjnej
    powiedział między innymi:

    Wysoka Komisjo! Jeżeli w przemówieniu swojem używać będę
    terminu „ruski", to termin ten proszę rozumieć nie w
    znaczeniu „rosyjski", lecz tylko „rusiński". Termin więc „ruski"
    będę zastosowywać przy określeniu nacjonalnem narodu zamieszkującego
    terytorjum byłej Galicji, dzisiejszej zaś Małopolski Wschodniej, a
    więc terminem tym określam nie „Rosjan", lecz
    grekokatolików „Rusinów". Tak samo, gdy będę używać
    terminu „ukraiński", „Ukrainiec" to jedynie dla określenia tej
    części narodu ruskiego, zamieszkującej Wschodnią Małopolskę, która
    przyjęła tę nazwę dla swego nacjonalnego określenia. Gdy będę mówił
    podczas mego przemówienia o Ukraińcach — to należy przez to rozumieć
    wszystkich członków trzech galicyjsko - ukraińskich partyj oraz
    członków UOW. Jako przedstawiciel lojalnego odłamu ruskiego narodu,
    zamieszkującego południowo-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej
    Polskiej, pozwalam sobie także zabrać głos w tak ważnej sprawie,
    jaką jest kwestja ruska oraz w związku z nią, wniesiona interpelacja
    ze strony panów przedstawicieli obozu ukraińskiego. Przede
    wszystkiem protestuję w tem miejscu i to jak najkategoryczniej
    przeciwko twierdzeniu, zawartemu w poprzedniej interpelacji, pp.
    posłów ukraińskich, jakoby połacie krajów zamieszkałych przez
    ludność ruską siłą oręża do Państwa Polskiego przyłączone zostały. Z
    takiego bowiem twierdzenia wynikałoby, że połacie te zostały
    przyłączone do Państwa Polskiego wbrew woli narodu ruskiego.
    Tymczasem naród ruski w r. 1918 o swoje zdanie w tym kierunku przez
    nikogo wcale pytany nie był. Faktem historycznym jest, że walki z r.
    1918 ludowi ruskiemu narzucone zostały gwałtem. Walkami temi
    kierowała zatem nie wola ludu ruskiego, lecz wola jednostek, wola
    niektórych polityków galicyjsko-ukraińskich, pozostających na
    usługach Austrji. Walki te wywołała galicyjsko-ukraińska
    inteligencja, przebywająca wówczas w Wiedniu, w szczególności zaś
    część ówczesnej ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej w
    porozumieniu z rządem austrjackim i za zgodą tegoż.
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
  • 30.03.08, 09:57
    Inny przykład dotyczy roku 1942 w okresie ewakuacji armii polskiej
    ze Związku Sowieckiego na Środkowy Wschód. Wówczas to spośród jej
    żołnierzy 714 osób określiło się pod względem narodowościowym jako
    Ukraińcy, a 132 jako Rusini. Wszystkie te przykłady pokazują jak
    trudną sprawą mogło być czasami określanie narodowości jedynie na
    podstawie wyznawanego obrządku. Zresztą terminologia Rusin, ruski
    itp. była powszechnie używana jeszcze przy końcu XIX i na początku
    XX wieku. Na przykład pod koniec XIX wieku założono "Ruski instytut
    dla dziewcząt" w Przemyślu (a nie "ukraiński"), jak również wydawano
    w języku ruskim książki w serii zatytułowanej "Biblioteka dla
    ruskiej młodzieży" (a nie "ukraińskiej"). Cytowany już wcześniej
    metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki zwracając się w 1904 r.
    do swoich wiernych w liście pasterskim "do Polaków obrządku
    grekokatolickiego" używa określenia "z ruskich rodzin" (a nie "z
    ukraińskich"). Tenże metropolita w innym swoim liście pasterskim
    skierowanym w 1902 r. "do przełożeństwa i kleryków seminarium
    duchownego we Lwowie" pisze następująco: "Szczególnie zaś nie może
    żadną miarą być tej głupiej nietolerancji i nienawiści, której jest
    tyle między nami Rusinami", a więc "Rusinami" a nie "Ukraińcami". Po
    raz pierwszy posłużył się on publicznie słowem "Ukrainiec" bodaj w
    roku 1928, zaś do tej pory wszędzie i zawsze mówił o sobie, iż jest
    Rusinem, a swoich ziomków nazywał Rusinami. Nawet w polskim
    ustawodawstwie II Rzeczypospolitej oficjalna nazwa tej mniejszości
    narodowej to "Rusin", "ruski". Wprawdzie
    nazwa "Ukrainiec", "ukraiński" była używana w życiu publicznym ale
    dotyczyła wyłącznie obozu ukraińskiego, nie obejmując szerokich
    rzesz ludności uważającej się za Rusinów. Procent ludności ruskiej,
    odcinającej się od ukrainizmu, był znaczny, o czym świadczy jej
    udział w wyborach do sejmu i władz samorządowych w 1928 i 1930 r.
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
  • 11.04.08, 17:39
    Z kolei według spisu z 1931 r. Rusinów, “ruskich", którzy
    odżegnywali się od ukrainizmu, było w województwie lwowskim 46%, w
    stanisławowskim - 31%, w tarnopolskim - 45%, w krakowskim - 99%.
    Podobnych przykładów można by podawać znacznie więcej. Z czasem
    jednak terminy "Ruś", "Rusowie", "Rusini" czy "ruski" stały się dla
    niektórych bardzo niemiłe. Po II wojnie światowej nastąpiła nawet
    zmiana w urzędowej terminologii kościelnej, co dokonało się
    najprawdopodobniej pod wpływem życzeń pewnych środowisk ukraińskich.
    W miejsce nazwy obrządku ruskiego i cerkwi ruskiej wprowadzono
    nieformalnie określenia obrządek ukraiński i cerkiew ukraińska. W
    niektórych przypadkach doprowadzono do niemal całkowitego
    wyrugowania terminów "Rusin" czy "ruski", uznając je niekiedy
    absurdalnie za coś wręcz obraźliwego. Obecnie zgodnie z obowiązującą
    poprawnością polityczną przyjęto, że zawsze dla określenia każdego
    bez wyjątku Rusina należy używać słowa Ukrainiec, nie patrząc jaka
    jest prawda historyczna. Wiele takich przykładów podaje prof. E.Prus
    w swojej książce: "Hulajpole - burzliwe dzieje kresów ukrainnych".
    I tak z pracy pt. "Historia Ukrainy" A.Łotockiego (Lwów 1991) można
    się dowiedzieć, iż cesarz bizantyjski żalił się w swoim liście,
    że: "Ukraińcy pustoszą mi wybrzeża", gdy tymczasem oryginale
    cytowanego dokumentu występuje wyraźnie słowo "Rusowie". W innym
    miejscu tej lektury podano informację, iż pod traktatem zawartym z
    Grekami w 911 r. władca kijowski miał się podpisać jako "Ołeh
    wełykyj kniaź ukraińskyj", choć nikt wtedy nie słyszał o takim
    państwie jak "Ukraina", a termin "ukraiński" nie mógł owemu księciu
    w żaden sposób przyjść do głowy. Dalszymi przykładami mogą być
    również fragmenty z innej książki pt. "Historia Ukrainy", autorstwa
    czterech osób, wydanej we Lwowie w 1991 r.: "Ołeh też pragnął
    uczynić Ukrainę wielkim państwem", "Cesarz bizantyjski zgodził się
    na to, aby kupcy z Ukrainy...", "Rozkwit ukraińskiej
    derżawy", "Ukraińscy pierwsi chrześcijanie" itd. Z kolei o. Kost'
    Panas autor pracy pt. "Historia ukraińskiej Cerkwi" (Lwów 1992) nie
    użył w niej ani razu słowa "Ruś". Od czasu do czasu, pojawiają się
    też różne fantastyczne teorie usiłujące na siłę wyprowadzić rodowód
    Ukrainy z bardzo zamierzchłej przeszłości. Przykładowo ukraiński
    profesor z Kanady J.B.Rudnicki, powołując się na literaturę perską
    doszukiwał się jej początków w IV wieku (!). Wtedy to
    rzekomo "Ukraińcy" mieli być nazywani ludem pogranicza (perskiego?),
    a "Ukraina" po persku nazywała się Antae. Poniżej przedstawiono
    także dwa przykłady na to jak fałszuje się historię w odniesieniu do
    Przemyśla, który w opinii niektórych środowisk ukraińskich nadal
    uważany jest za część Ukrainy. W rzeczywistości przez cały ciąg
    dziejów (poza okresem okupacji sowieckiej w czasie II wojny
    światowej i przynależnością części miasta położonej po prawej
    stronie Sanu do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej)
    nigdy nie był on jej częścią.
    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
  • 04.04.09, 15:36
    Warto przypomnieć.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.