• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Geneza nazwy państwa Ukraina?

  • 08.01.08, 11:31
    Nazwa Polski wywodzi sie od Polan a skąd nazwa Ukraina, Ukrainiec w
    społeczeństwie rusińskim.
    Edytor zaawansowany
    • 08.01.08, 17:37
      znalazłem w necie dość wyczerpującą analizę
      www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
      Wiele interesujących informacji na temat pierwotnego znaczenia
      terminu ukraina można znaleźć w pracy prof. Henryka Paszkiewicza
      pt. "Początki Rusi". Jak pisze prof. Paszkiewicz, często niektórzy
      historycy, opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku
      nieustannie używają terminu "Ukraina" dla oznaczenia rozległego
      terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju
      nazywają narodem ukraińskim. Co więcej badacze ci twierdzą, że
      Ukraina jako nazwa kraju ma za sobą starą tradycję, gdyż pojawia się
      ona przykładowo w źródłach z XII wieku. Tymczasem rzuca się w oczy
      fakt, iż wśród tysięcy zapisek kronikarskich omawianej epoki,
      pochodzących od "Ukraińców", słowo ukraina pojawia się zaledwie
      kilka razy. Do tego wszystkiego w tych kilku przypadkach nie
      znajduje potwierdzenia teza o istnieniu "Ukrainy" jako imienia
      pewnego, ściśle określonego terytorium. Jakie więc informacje na ten
      temat można znaleźć w ówczesnych źródłach? Gdy w 1187 r. zmarł
      książę południowego Perejasławia, Włodzimierz, syn Gleba, wówczas
      to "po nim też ukraina wielce bolała." W 1189 r. mieszkańcy Halicza
      powołali na tron przebywającego w Smoleńsku księcia. Ten zgodził się
      i "przyjechał ku ukrainie halickiej". W 1213 r. książę Daniło
      odebrał Polakom szereg położonych w rejonie rzeki Bug grodów "i całą
      ukrainę". Wspomniani historycy na podstawie powyższych wzmianek
      kronikarskich przyjmują, że Ukraina w XII-XIII wieku obejmowała
      ziemie od Perejasławia na wschodzie po rejony Dniestru (ziemia
      halicka) i Bugu na zachodzie. Jednak tak rozumujący badacze nie
      uwzględniają innych wzmianek kronikarskich. W roku 1271 rycerze
      Zakonu inflanckiego zagarnęli "z ukrainy kilka pskowskich wsi". W r.
      1348 Andrzej, syn wielkiego księcia Litwy Olgierda, książę połocki,
      wyruszywszy z wojskami „ze swojej ukrainy", złupił szereg wsi
      pskowskich. Słowo ukraina występuje też szereg razy pod koniec XV i
      w XVI w. przy omawianiu ziem należących do Wielkiego Księstwa
      Moskiewskiego. Gdyby "Ukraina" była pojęciem geograficznym,
      obejmowałaby nie tylko ziemie od Perejasławia do Dniestru i Bugu,
      ale również i Połock, i Psków, i Polskę, i państwo moskiewskie. Tego
      rodzaju interpretacja słowa ukraina jest więc, oczywiście, błędna.
      Że słowo to nie zawierało również treści etnicznej, wskazuje fakt,
      że Kronika halicko-wołyńska mówi o "ukraińskich Polakach" (lachowie
      ukrainianie), co by dowodziło, że Polacy uchodzili za Ukraińców. A
      to jest znowu nonsens. W istocie termin "lachowie ukrainianie"
      oznaczał bowiem Polaków zamieszkałych na pograniczu swego państwa.
      Analizując teksty źródłowe, w których występuje interesujący nas
      wyraz, a zwłaszcza tereny, z którymi był on wiązany, widać więc, że
      w języku słowiańskim ukraina oznaczała ziemię pograniczną, kresową,
      poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Halicz, i Psków, i Połock, i
      Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to
      rzeczownik pospolity, nie zaś własny. W tym kontekście ukraina to
      jak podaje Zygmunt Gloger: "każda ziemia na kraju czyli na krańcu,
      u granicy, u kraju państwa położona." Hipoteza o istnieniu "Ukrainy"
      jako nazwy jednego, ściśle określonego terytorium i o narodzie
      ukraińskim, na tej ziemi zamieszkałym, automatycznie upada. W
      zgodzie z powyższym pozostaje fakt, że słowo ukraina, jeśli chodzi o
      część południową wschodniej Europy, po XIII wieku na długo znika ze
      źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII
      stulecia; oznaczać będzie województwa kijowskie, bracławskie,
      czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa
      polsko-litewskiego. Ale i wtedy, i później, Podole, Wołyń, ziemia
      halicko-lwowska, a tym bardziej ziemia przemyska imieniem Ukrainy
      nie były objęte. Jak stwierdza Zygmunt Gloger:
      Nazwa u k r a i n y , stosowana do ziem Kijowskich od czasu
      ostatecznego ich wcielenia (w roku 1471) do Litwy, nie miała nigdy
      charakteru oficjalnego i oznaczała jedynie tyle, co "ugranicze",
      południowy kraniec, kraj Wielkiego księstwa Litewskiego od
      strony „ordyńców". Urzędownie po raz pierwszy została ona użytą w 20
      lat po wcieleniu Kijowszczyzny do Korony w tytule głośnej ustawy z
      r. 1589 "Porządek z strony Niżowców i Ukrainy", chociaż i tu jak
      tylko imię pospolite, a nie nazwa polityczna, urzędowa prowincji.
      Wereszczyński, biskup kijowski, za Zygmunta III pierwszy chyba (w
      znanej swej przestrodze Rzeczypospolitej) używa nazwy "Ukraina" w
      nieco ściślejszym znaczeniu. A.Jabłonowski powiada, że od owych
      czasów pod nazwą Ukrainy, w rozległem tej nazwy znaczeniu, poczęto w
      głębi Korony i Litwy rozumieć szeroki, prawie bezbrzeżny obszar
      ziem, roztaczający się za Słuczą i Murachwą, to jest granicami
      przyrodzonymi Wołynia i Podola na dorzeczu Dniepru i Bohu aż do
      szlaku "murawskiego" i "pól oczakowskich", a który aktem unii 1569
      r. przyłączono do Korony. Obszar nie tylko stepowy, ale obejmujący i
      Polesie naddnieprowe, urzędownie rozpadający się na dwa województwa:
      Kijowskie i Bracławskie.
      Jak widać nawet wtedy gdy termin "Ukraina" staje się imieniem
      własnym, posiada on jedynie znaczenie geograficzne, a nie
      polityczno-państwowe, nie można bowiem nazywać koszów kozackich
      państwem ukraińskim. Do jakich błędnych rezultatów prowadzi fałszywe
      użycie terminu ukraina, wskazuje choćby tytuł wielotomowego dzieła
      M. Hruszewśkiego — Historia Ukrainy-Rusi. Oba pojęcia: Ukraina i Ruś
      (patrz: "Znaczenie terminu "Ruś"), nie pokrywały się ze sobą ani w
      czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane
      równorzędnie. Uczony powyższy omawia obszernie dzieje południowo-
      wschodniej Europy w czasach, kiedy słowo ukraina oznaczało
      terytorium pograniczne.
      • 08.01.08, 18:02
        Witam !
        Podaję link do dyskusji na ten temat z ubiegłego roku. Myślę, że zamieszczone tam wpisy nie straciły na aktualności, zob.:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=67871814&a=67930137
        Pozdrawiam
        L. Bodio
        • 10.01.08, 17:54
          Dokładnie tak, Panie Leszku.
          Śmieszne są twierdzenia, że to naród o 1000-letniej jakoby historii
          www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
          Reasumując można stwierdzić, iż w okresie IX-XIV w. nie istniała
          Ukraina jako imię własne (imieniem własnym staje się dopiero na
          przełomie XVI-XVII stulecia), pojęcie geograficzne, i nie istniał
          naród ukraiński. Naród ten powstał w czasach wykraczających daleko
          poza ramy chronologiczne tego okresu. Ponadto faktem jest, że
          ludność obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach
          nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do końca XIX w.) nie nazywała
          się, ani nie była określana mianem ukraińskiej. Źródła uważają ją
          stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie,
          Włodzimiercy itp.). Tak więc używanie terminów Ukrainiec czy
          ukraiński w odniesieniu do omawianego wyżej okresu dziejów jest
          zabiegiem ahistorycznym i dużym nadużyciem.
      • 08.01.08, 19:17
        Co ciekawe dokładnie taka geneza tej nazwy przyszła mi do głowy zanim
        przeczytałem te opracowania czyli de facto nazwę wymyślili dla Ukraińców sąsiedzi.
        • 12.01.08, 06:30
          Doszło nawet do tego, że cesarz austriacki Karol I w porozumieniu z
          niektórymi ukraińsko-galicyjskimi politykami i pod ich wpływem wydał
          reskrypt nakazujący wszystkim bez wyjątku grekokatolikom
          zamieszkałym na terenie monarchii austriackiej używać na określenie
          swojej narodowości, terminu "Ukrainiec". Termin ten był sztuczny i
          przekreślał dotychczasową wielowiekową, historyczną nazwę ludu
          ruskiego.
          www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
          Po raz pierwszy z programem odrębności ukraińskiej wystąpił w 1795
          r. Jan Potocki, polski hrabia i polityk. Z kolei jego rodzony brat
          Seweryn Potocki pracował długie lata nad wcieleniem w życie tej
          koncepcji. Jak się przypuszcza działali oni na tym polu z inspiracji
          masonerii, gdyż obaj bracia byli wolnomularzami. Natomiast
          określenie "naród ukraiński" zostało wprowadzone do historiografii
          dopiero na przełomie XIX i XX wieku, po raz pierwszy bodaj przez
          ukraińskiego historyka, wolnomularza i polityka Mychajłę
          Hruszewskiego. Do tego czasu ludność wyznania grekokatolickiego
          nazywała siebie i była nazywana Rusinami. Hruszewski w
          swojej "Historii Ukrainy-Rusi" wyrażał między innymi pogląd,
          że "Ukraina" była wyraźnie zarysowaną jednostką historyczną,
          narodową i geograficzną, która wykazywała ciągłość rozwoju od czasów
          Wielkiego Księstwa Kijowskiego. Jednak jak pokazują wcześniejsze
          rozważania dotyczące znaczenia terminów "Ruś" i "Ukraina", jest to
          pogląd mylny. Wprawdzie proces formowania się narodu ukraińskiego
          był długotrwały i skomplikowany, opierając się częściowo na
          skłonnościach samorodnych, to jak się wydaje głównym motorem
          przekształcania Rusinów na Ukraińców była administracja austriacka,
          która stosowała w Galicji zasadę "dziel i rządź" oraz masoneria.
          Ruch ukrainofilski zapoczątkowany został w połowie XIX w. i był
          celowo popierany przez rządy austriackie, które w ten sposób starały
          się osłabić polski ruch niepodległościowy, przy równoczesnym
          zwalczaniu sympatii moskalofilskich wśród ludności staroruskiej
          obrządku greckokatolickiego. W ten sposób doprowadzono do rozbicia
          społeczeństwa ruskiego na dwa obozy: ukrainofilski i moskalofilski.
          Moskalofile-Wielkorusi negowali istnienie odrębnego narodu
          ukraińskiego, Małorusini - stali na gruncie ukraińskiego
          separatyzmu narodowego. Co ciekawe początkowo ruch "narodnicki",
          rozbudzony przez hr. F. Stadiona w połowie XIX w., nazywał swoich
          przedstawicieli Rusinami, a ich pierwsza organizacja nosiła nazwę
          Głównej Rady Ruskiej. Zachęcano przy tym ich, aby zwrócili się do
          cesarza o ochronę przed "uciskiem polskim", jak również obiecywano
          im podzielenie Galicji i mianowanie dla Galicji Wschodniej
          namiestnika Ukraińca. Doszło nawet do tego, że cesarz austriacki
          Karol I w porozumieniu z niektórymi ukraińsko-galicyjskimi
          politykami i pod ich wpływem wydał reskrypt nakazujący wszystkim bez
          wyjątku grekokatolikom zamieszkałym na terenie monarchii
          austriackiej używać na określenie swojej narodowości,
          terminu "Ukrainiec". Termin ten był sztuczny i przekreślał
          dotychczasową wielowiekową, historyczną nazwę ludu ruskiego. Ponadto
          wspomniany reskrypt kwalifikował automatycznie wszystkich
          grekokatolików jako Ukraińców, choć pod względem narodowościowym
          wielu z nich nadal uznawało się za Rusinów. Ponadto pewna, choć
          niewielka, ich część uznawała się za Polaków. Świadczyć o tym może
          opublikowany w 1904 roku list pasterski metropolity lwowskiego
          obrządku grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego skierowany
          do "Polaków obrządku grekokatolickiego." Metropolita ten zaznaczał
          iż choć sam jest biskupem-Rusinem, to jest także ich arcypasterzem,
          którego nie można podejrzewać o brak "życzliwości i miłości dla
          polskiego narodu". Ponadto podkreślał, że szanuje ich polskie
          przekonania i nie ma najmniejszego zamiaru narzucać Polakom-
          grekokatolikom "patriotyzmu ruskiego". W liście tym czytamy między
          innymi:
          "Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi, mając i Was,
          którzy choć z ruskich rodzin pochodzicie w domu jednak tylko po
          polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna
          pragnąłem odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w
          języku polskim, by tym sposobem dać wam dowód pieczołowitości i
          dbałości o wasze zbawienie. (...) W waszych przekonaniach
          patriotycznych mogę Was tylko utwierdzić, o ile patriotyzm jest
          chrześcijańską miłością Ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego
          pochodzi. Chrześcijanin bowiem obowiązanym jest miłować ojczyznę i
          dbać o dobro swego narodu"
      • 08.01.08, 19:34
        W linku podanym przez pana Lokis natchnąłem sie na rozmowę pana birczanin102 i
        wianuszek_kresowy, jaki oni mają sentyment do Rzeczpospolitejsmile))) przyznam ze
        nie przeczytałem całego forum ale ciekaw jestem czy są jeszcze jakieś kwiatki
        tej nieukrywanej miłości do Polski tych panów. Zastanawiam się nad ich
        pochodzeniem, czy są to potomkowie Ukraińców którzy pozostali po wojnie w
        Polsce? musi być im ciężko na co dzień żyć wśród tych Lachów podawać im rękę w
        pracy, uśmiechać się a w domu realizują się na forum taki swoisty Dr Jekyll and
        Mr Hyde.
        • 09.01.08, 06:14
          Zdaje się, że wianuszek wyemigrował do Ameryki i stamtąd pluje jadem
          nienawiści do wszystkiego co polskie. A powinien przecież
          nienawidzić raczej swoich ukraińskich przodków, którzy zdecydowali
          się pozostać w tak ZNIENAWIDZONEJ Polsce zamiast repatriować się na
          UKOCHANĄ Ukrainę.
          • 09.01.08, 07:26
            liberum_veto napisał:

            > Zdaje się, że wianuszek wyemigrował do Ameryki i stamtąd pluje
            jadem
            > nienawiści do wszystkiego co polskie.

            Nie na wszystko, uwzial sie tylko na polski falsz i oblude, z tego
            szydzi co nie znaczy, ze Polski i Polakow nienawidzi.

            A powinien przecież
            > nienawidzić raczej swoich ukraińskich przodków, którzy zdecydowali
            > się pozostać w tak ZNIENAWIDZONEJ Polsce zamiast repatriować się
            na
            > UKOCHANĄ Ukrainę.

            Juz ja sam wiem co powinienem,a i nienawisc nie jest tutaj opcjawink
        • 09.01.08, 07:32
          Nie wiem czemu, ale zakladasz, ze prowadze jakies tam podwojne zycie.
          To nie jest zgodne z prawda....
    • 09.01.08, 07:29
      obrazuje to wszystko o czym pisali lokis i mat
      de.wikipedia.org/wiki/Bildtongue_outoland_under_Jagello.jpg
      wink
    • 12.01.08, 08:02
      Alez tu kombinacja odchodziwink

      Ukrainiec? Bo sie nie wszystkim Malorus podobalo.
      Czemu nie Rusin?
      Bo sie niektorym dostawiania drugiego s zachcialo, bo w koncepcji
      narodowej dzierzawczy charakter nazwy Rusin nie odpowiadal,
      bo nawet dzisiaj w Rosji(tak jak kiedys w ksiestwie moskiewskim)
      odpowiednik Rosjanina nie istnieje, jest tylko dzierzawczy russkij
      czjelowiek (chociaz ja jeszcze inna nazwa operuje, ale l_v jej nie
      akceptuje),
      bo trzeba bylo czegos lepszego,czegos na miare epokiwink
      I wyszlo Ukrainiec i Ukraina.

      Moze i ziemie ukrainne, bo w sumie Ukraina i Ukraincy, to ruskie
      ziemie i ruscy ludzie wchodzacy kiedys w sklad RP.

      Nie rozumie jaki ma tu sens cytowanie skazonych rusofilia
      przedwojenych endekow, Ukraina jako panstwo istnieje, narod tez sie
      wolno, ale ciagle tworzy,mam nadzieje, ze kiedys caly ten okres
      okacapienia sie skonczy.
      No, ale Przemysl ze strony o ktorym te fragmenty pochodza to cos w
      rodzaju Moniek, tylko, ze na Podkarpaciu.
      • 12.01.08, 12:34
        wianuszek_kresowy napisał:

        > nawet dzisiaj w Rosji(tak jak kiedys w ksiestwie moskiewskim)
        > odpowiednik Rosjanina nie istnieje, jest tylko dzierzawczy russkij
        > czjelowiek

        To oczywiście nieprawda. Słowo "Pоссиянин" jak najbardziej występuje
        w języku rosyjskim i jest używane. Przykład:
        www.korrespondent.net/ukraine/events/334244
        Mońki proszę zostawić w spokoju. To zacne miasteczko na Podlasiu.
        Urodziła się tam prof. Maria Janion, a honorowym obywatelem powiatu
        monieckiego jest arcybiskup Sławoj Leszk Głódż smile
        pl.wikipedia.org/wiki/Mo%C5%84ki
        A publikację na stronie Przemyśla uważam za bardzo wartościową.
        Pokazuje m.in. rolę cesarza Austrii i kleru grekokatolickiego w
        sztucznym kreowaniu tzw. narodu ukraińskiego. Swoją drogą i tak
        macie szczęście, bo przecież cesarz Karol I mógł wydać edykt,
        nakazujący aby wszyscy grekokatolicy w Galicji określili się na
        rozkaz jako Mongołowie albo Australopitecy smile
        www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
        Niestety z upływem czasu następowała powolna metamorfoza Cerkwi
        grekokatolickiej, która stawała się w coraz większym stopniu
        ukraińskim kościołem narodowym. Stało się tak między innymi dlatego,
        iż niektóre środowiska nacjonalistyczne zaczęły nadużywać obrządek
        wschodni dla celów polityki ukraińskiej. 21 lutego 1918 roku, gdy
        traktat brzeski nazwany wówczas przez Polaków „czwartym rozbiorem
        Polski", przyznawał Ukraińskiej Republice Ludowej pokaźne połacie
        rdzennie etnicznych polskich ziem, został opublikowany wspólny list
        pasterski biskupów unickich na czele z metropolitą A.Szeptyckim.
        Wówczas to padły twarde słowa na głowy Polaków-grekokatolików, gdyż
        biskupi ci orzekli, że jeżeli ktoś jest grekokatolikiem, to
        automatycznie musi być Ukraińcem, a już bezwzględnie musi nim być
        duchowny unicki. W liście tym napisano między innymi:
        "Musimy żądać od całego duchowieństwa jednej pracy i jednego
        ducha ... Duchowni, którzy by mieli inne przekonania narodowe,
        aniżeli nasz naród, w sumieniu swym obowiązani są przystosować się w
        całej zewnętrznej robocie do całego ogółu, swoich osobistych
        przekonań muszą w pracy zaniechać... My takiej pracy żądaliśmy od
        każdego... któremu powierzylibyśmy duszpasterstwo nad narodem
        ukraińskim, my nie moglibyśmy pozwolić na jakąkolwiek agitację
        polityczną czy też narodową - sprzeczną z poczuciem narodowym
        ukraińskiego narodu... Zgodnie z przekazaniem Apostoła: Bóg
        wszystkich dla wszystkich - cudzoziemiec pracujący jako duszpasterz
        wśród ukraińskiego narodu i dla niego - musi wyrzec się osobistego
        patriotyzmu, wziąć krzyż Jezusa Chrystusa i z miłości dla Niego i w
        imię swego posłannictwa stać się wszystkim dla swojej gromady -
        Ukraińcem dla Ukraińców, dla ich zbawienia."
        • 12.01.08, 17:18
          > To oczywiście nieprawda. Słowo "Pоссиян
          > 80;н" jak najbardziej występuje
          > w języku rosyjskim i jest używane. Przykład:
          > www.korrespondent.net/ukraine/events/334244

          Aha, a liczba mnoga? Russkije ljudi?

          > Mońki proszę zostawić w spokoju. To zacne miasteczko na Podlasiu.
          > Urodziła się tam prof. Maria Janion, a honorowym obywatelem
          powiatu
          > monieckiego jest arcybiskup Sławoj Leszk Głódż smile
          > pl.wikipedia.org/wiki/Mo%C5%84ki

          A czy ja mowie, ze nie zacne? Przemysl tez zacnywink
          Poza tym chyba nie bylo ujma dla Moniek przyrownanie do bylego
          miasta wojewodzkiego, z pomnikiem wianuszka i stokiem narciarskim?


          A metamorfoza w cerkwi grekokatolickiej(odejcie od moskalofistwa)
          ciagle jednym i tym samym przeszkadza,co tu ukrywac, troche sie to
          od caroslawja roznilo.
          > A publikację na stronie Przemyśla uważam za bardzo wartościową.
          > Pokazuje m.in. rolę cesarza Austrii i kleru grekokatolickiego w
          > sztucznym kreowaniu tzw. narodu ukraińskiego. Swoją drogą i tak
          > macie szczęście, bo przecież cesarz Karol I mógł wydać edykt,
          > nakazujący aby wszyscy grekokatolicy w Galicji określili się na
          > rozkaz jako Mongołowie albo Australopitecy smile

          He.. he, he.. Pewnie pod carem ruchu ukrainskiego nie bylo?
          Mongolowie, Australopitecy... coz bylaby jaka nazwa, przeciez nie
          wszyscky mogli sie "tutejszymi" nazywac.

          • 14.01.08, 09:58
            1. Lekcja języka rosyjskiego:
            "Pоссиянин" to w liczbie mnogiej "Pоссиянe". A słowo "russkij"
            oznacza zarówno przymiotnik, np. "russkij jazyk", jak też narodowość.
            "Ja russkij" znaczy "jestem Rosjaninem", podobnie jak "ja ukrainiec"
            czy "ja biełarus". Wcale nie trzeba dodawać "russkij czjeławiek".
            Próbujesz się tu popisywać znajomością rosyjskiego, a wychodzi z
            tego tylko zwykła ignorancja.
            2. "Wprowadzono nakaz by każdy Polak-grekokatolik, chcący zachować
            swój dotychczasowy obrządek, stał się Ukraińcem".
            NIESŁYCHANY SZOWINIZM UKRAIŃSKI!!!
            www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
            List ten stał się także załącznikiem do formularza deklaracji, którą
            duchowny grekokatolicki zobowiązany został do podpisania pod
            kanonicznym posłuchem. Tak więc wprowadzono nakaz by każdy Polak-
            grekokatolik, chcący zachować swój dotychczasowy obrządek, stał się
            Ukraińcem. Jak napisał Tadeusz Jagmin, list ten był:
            "Płomienną odezwą patriotyczną episkopatu do duchowieństwa i narodu
            ukraińskiego z okazji traktatu brzeskiego... Określone w niej
            zostało zadanie kościoła grekokatolickiego, jako narodowego kościoła
            ukraińskiego, a równocześnie wypowiedziana została bezwzględna
            walka... innym narodowościom w łonie kościoła (...) Ta niesłychana w
            swej treści i formie deklaracja tchnąca duchem wschodniego
            niewolnictwa, stała się odtąd podwaliną wychowania i dyscypliny
            kleru greckokatolickiego. Zamknięty został dostęp do seminariów
            greckokatolickich dla młodzieży polskiej i ruskiej. Zaczęła się
            prawdziwa martyrologia duchowieństwa polskiego i ruskiego [...] W
            jaki bowiem sposób duchowny greckokatolicki mógł zabronić wyznawać
            swoje poglądy narodowe najbliższemu otoczeniu i domownikom?
            Równocześnie z Cerkwi greckokatolickiej zniknęły kazania, a ze szkół
            nauka religii w języku polskim [...] W niepodległym Państwie Polskim
            już nie ma kazań i religii greckokatolickiej w języku polskim dla
            polskiej ludności, a Polak nie ma wstępu do seminarium
            greckokatolickiego bez wyrzeczenia się swej narodowości. Obrządek
            greckokatolicki już przestał nazywać się katolickim, a Polak
            grekokatolik wyznanie swoje musi nazywać rusińskim."
            • 14.01.08, 13:36
              liberum_veto napisał:

              > 1. Lekcja języka rosyjskiego:
              > "Pоссиянин" to w liczbie mnogie
              > j "Pоссиянe". A słowo "russkij"
              > oznacza zarówno przymiotnik, np. "russkij jazyk", jak też
              narodowość.
              > "Ja russkij" znaczy "jestem Rosjaninem", podobnie jak "ja
              ukrainiec"
              > czy "ja biełarus". Wcale nie trzeba dodawać "russkij czjeławiek".
              > Próbujesz się tu popisywać znajomością rosyjskiego, a wychodzi z
              > tego tylko zwykła ignorancja.

              Znaczy, nie znaczy charakter dzierzawczy i tyle, nad czym sie tu
              rozwodzic?

              > 2. "Wprowadzono nakaz by każdy Polak-grekokatolik, chcący zachować
              > swój dotychczasowy obrządek, stał się Ukraińcem".
              > NIESŁYCHANY SZOWINIZM UKRAIŃSKI!!!

              Sobie oczywiscie zartujesz... a co z POLAK-KATOLIK, to rozumie, ze
              dalece posuniety patriotyzm?
              Legenda II RP sie klania.
              • 15.01.08, 10:55
                wianuszek_kresowy napisał:

                > Znaczy, nie znaczy charakter dzierzawczy i tyle, nad czym sie tu
                > rozwodzic?

                Nad tym, że wciskasz ludziom kit, myśląc że masz pojęcie o tym, o
                czym piszesz. Ale rzeczywiście, nie ma się nad czym rozwodzić. Każdy
                ma prawo wygłupić się na forum.
                www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
                W ten to między innymi sposób Cerkiew grekokatolicka włączyła się w
                pewnym stopniu do polityki depolonizacyjnej Kresów Wschodnich.
                Warto jednak podkreślić, że mimo to nie wszyscy duchowni uniccy
                popierali ten nurt. Jak pisał w 1924 r. ks. Szczepan Szydelski,
                wśród kapłanów unickich Małopolski Wschodniej jest wielu "ludzi
                zacnych, pobożnych i szlachetnych, z którymi też kler polski
                przyjazne stosunki utrzymuje i będzie utrzymywał". Z kolei unicki
                biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn przestrzegał, w wydanej w
                1933 r. książce "Problem ukraiński", przed zgubnymi wpływami
                ideologii nacjonalizmu ukraińskiego na niektóre warstwy swojego
                narodu. Warto dodać, że książka ta została napisana z pozycji
                Ukraińca (ani razu nie pada w niej słowo Rusin) i zawiera wiele
                interesujących przemyśleń i rozważań na ten temat. Jak pisze
                Zbigniew Małyszczycki:
                (...)Autor wychodzi z założenia, że miłość swego narodu to nakaz
                Boży, a - jak każda cnota - wymaga ofiar i trudu, wymaga cierpienia,
                cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia się. Takiemu pojmowaniu
                miłości narodu przeciwstawia się nacjonalizm - „wymysł czasów
                ostatnich" - który uważa naród za najwyższego suwerena, detronizując
                absolutny autorytet Boga, przeczy nadprzyrodzonym zasadom wiary
                objawionej, stawiając na ich miejsce swoje, przez ludzi wymyślone,
                mylne hasła, wprowadzając gorączkę szowinizmu i nienawiści w
                stosunku do tych wszystkich, którzy nie podporządkowują się temu
                nacjonalizmowi. Na wielu stronach Biskup określa nacjonalizm jako
                wadliwy, obłędny, wykorzystujący duchowieństwo do swych celów
                (wsparcie materialne, agitacja), ateistyczny, wprowadzający pogańską
                etykę nienawiści, wykazujący objawy satanistyczne. Określa
                nacjonalistów jako gorszycieli dusz. Te i wszystkie inne określenia
                uzasadnia rzeczowo i uwiarygadnia niezbitymi argumentami. (...)
                Prorocze zdanie wypowiada Biskup „Jak dowodzi doświadczenie i rozwój
                naszego nacjonalizmu, nie lewi ustąpią pod naszym (Kościoła)
                naciskiem, lecz oni to kopną duchowieństwo, gdy wzrosną w siłę pod
                dotychczasową egidą naszego duchowieństwa" (...)
                • 15.01.08, 11:34
                  to samo mozna powiedziec o kosciele katolickim ze polonizowal ukraincow
                  • 17.01.08, 10:34
                    Kościół katolicki jest ponadnarodowy, w przeciwieństwie do cerkwi
                    grekokatolickiej. Rusini na Kresach polonizowali się sami, w sposób
                    naturalny, a zmiana wyznania była tego oznaką czy też czasem aktem
                    końcowym. Kościół katolicki nie narzucał swoim wiernym narodowości.
                    To, że ktoś przyjmował wyznanie katolickie nie oznaczało jeszcze
                    wcale, że automatycznie stawał się przez to Polakiem. Na Podlasiu
                    była np. liczna grupa Białorusinów wyznania katolickiego, głównie w
                    okolicach Sokółki. Na Ukrainie było zaś odwrotnie. Cerkiew narzucała
                    swym wiernym narodowość (grekokatolik=Ukrainiec), nawet jeśli się za
                    Ukraińców nie uważali. Musieli się określić jako Ukraińcy albo
                    wystąpić z kościoła. Kościół katolicki tego od wiernych nie wymaga.
                    www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
                    Z drugiej strony zdarzało się, że czasem niektórzy księża
                    grekokatoliccy o ukraińskich przekonaniach narodowych niechętnie
                    odnosili się do Polaków grekokatolików. Bywało, że celowo
                    przekręcali im nazwiska w metrykach, wpisując jednocześnie
                    narodowość ukraińską, a pamiętać należy, że w Austrii księża byli
                    jednocześnie urzędnikami stanu cywilnego. Oprócz tego około 30%
                    małżeństw chrześcijańskich było zawieranych między wyznawcami
                    obrządku łacińskiego i grekokatolickiego, co dodatkowo komplikowało
                    stosunki narodowościowe w Galicji. Według spisu powszechnego z 1931
                    roku Polacy-grekokatolicy stanowili około 13% wiernych Cerkwi
                    unickiej na obszarze województw lwowskiego, tarnopolskiego i
                    stanisławowskiego. Reprezentowali oni masę 480 000 ludzi tj. 6,9 %
                    ogółu mieszkańców Małopolski Wschodniej (Galicji pod zaborem
                    austriackim). Należy w tym miejscu zauważyć, iż na Kresach
                    Rzeczypospolitej występowali nie tylko Polacy-grekokatolicy, lecz
                    również Polacy prawosławni jak i Rusini "łacinnicy". Proces
                    przechodzenia części inteligencji ruskiej z obrządku
                    grekokatolickiego na łaciński był zdaniem niektórych autorów
                    spowodowany między innymi rozwojem narodowego ruchu ukraińskiego
                    oraz jego coraz większej agresywności w stosunku do Polaków. Warto
                    również wspomnieć o tym, że to również zręczna austriacka propaganda
                    namawiała Polaków-grekokatolików do występowania z cerkwi unickiej i
                    przechodzenia na obrządek łaciński. W wyniku tego wiele tysięcy osób
                    przeniosło się do kościoła łacińskiego, co nasiliło się szczególnie
                    po roku 1908, gdy Ukrainiec Siczyński (syn grekokatolickiego
                    księdza) zamordował hrabiego Andrzeja Potockiego, a później siłą
                    rozpędu powtórzyło się po wydarzeniach 1918-1919 r. Owe występowania
                    z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej
                    stosunkom, były uważane za manifestację polskiego patriotyzmu. Wbrew
                    pozorom było to jednak na rękę rządowi austriackiemu pragnącemu
                    uczynić cerkiew grekokatolicką ukraińskim kościołem narodowym, do
                    czego z biegiem czasu rzeczywiście doprowadzono. Jak pisze
                    Florentyna Rzemieniuk:
                    "W okresie trwania zaboru austriackiego w Galicji duchowni uniccy
                    mieli o wiele lepsze warunki do pracy niż kapłani łacińscy, Austria
                    bowiem jednoznacznie popierała ludność ruską, pragnąc silniej
                    złączyć ją ze sobą, Polakom zaś odbierała stopniowo wpływy i siły.
                    Warto przy tym wspomnieć, że parafie i cerkwie greckokatolickie
                    istniały w wioskach, w których ludność polska stanowiła niekiedy
                    prawie połowę mieszkańców. Ludności polskiej władze austriackie nie
                    dawały zgody na tworzenie nowych parafii czy budowę świątyń
                    łacińskich, grekokatolicy otrzymywali ją bez trudu, co narażało
                    ludność polską na niebezpieczeństwo rusyfikacji. Lud polski po
                    wsiach, nie mając na miejscu własnego kościoła, udawał się np. w
                    sprawie chrztów własnych dzieci do cerkwi unickich, które były
                    blisko. Duchowni ruscy zaś wciągali nowo ochrzczone dzieci do
                    ewidencji ruskich parafii obrządku greckokatolickiego. Nie odsyłali
                    metryk ochrzczonych polskich dzieci do właściwych parafii
                    łacińskich. W ten sposób od chwili zawarcia Konkordii do 1909 r. w
                    800 wsiach łacińskich w diecezji przemyskiej i lwowskiej ubytek
                    łacinników na korzyść unitów wyniósł 45 360 osób."
      • 16.01.08, 18:05
        A ja uwazam, ze Ukraincy to jest wlasnie NAROD POGRANICZA...i
        wlasnie dlatego przyjela sie nazwa Ukraincy, historycznie malo
        popularna...wczesniej nazywano Ukraincow Rusinami, Rusami,
        Malorusami, Malorosjanami, Kozakami (nazwa stanu niekiedy rozciagana
        na caly narod)Ale zwyciezyly nazwy UKRAINA I UKRAINCY...ziemia
        pogranicza i narod pogranicza...i nie chodzi tu jeno o pogranicze
        Polski i Rosji...jest to pogranicze roznych kultur, roznych
        cywilizacji, roznych stylow zycia...
        • 16.01.08, 19:30
          Przedmurze chrzescijanstwawink
          Nie jestem pewien o Malorusow, znane mi jest raczej MalorOSsow,bo od
          Rossiji, nie Rusi, a i Rusami na moje wyczucie nazywano wladcow, a
          lud slowianski pod nimi Rusinami. Na zasadzie przynaleznosci:
          Cyj es ty chlopie?
          Rusin (w znaczeniu nalezacy do Rusa)
          • 17.01.08, 10:53
            No...Doncow uwazal, ze to Ukraina historycznie przejmuje role
            Przedmurza ZACHODNIEGO chrzescijanstwa...gdyz Polacy "spierniczeli";-
            )))
            Co do okreslenia Rusini, to poczatkowo nazywano tak poddanych
            Rurykowiczow, pozniej przez jakis czas wszystkich prawoslawnych
            Slowian, niekiedy tzw. Slowian "wschodnich", czasem Ukraincow,
            czasem rozne nieuswiadomione ludki, jak Poleszucy, Lemkowie, Huculi
            itp...W sumie Rusin to znaczy wszystko i nic....
            • 19.01.08, 10:18
              Nie wiem czy wszystkich prawoslawnych slowian, bo i Serbowie, i
              Czarnogorcy i w jakiejs czesci Bulgarzy.
              Obecnie ruch karpatoruski zaczyna wywodzic Rusin od rosy, z Rusia
              tez zwiazek raczej elastyczny (wedlug tego co pisza) opieraja sie na
              misji cyrylmetodianskiej wiec wschodniej, ale jeszcze nie
              prawoslawnej, z Rusia chyba kulturowo tez zbyt wiel nie chca miec
              wspolnego bo przejscie Arpada przez Karpaty i podbicie tej czesci
              slowian to rok 890, co rowniez stawia prawoslawie po tamtej stronie
              Karpat pod znakiem zapytania, bo panstwo madziarskie w wyniku
              schizmy znalazlo sie pod papiezem.
              Coz nazywac sie moga kim chca, ale dla mnie Rusin wiaze sie
              przedewszystkim z Rusia i wtedy to cos znaczy.
              Polacy niczego nie spierniczyli, zostali "nawroceni" przez Niemcow,
              przez Czechy, a Rusini przez Bizancjum i tyle.
              • 21.01.08, 13:07
                wianuszek_kresowy napisał:

                >dla mnie Rusin wiaze sie
                > przedewszystkim z Rusia i wtedy to cos znaczy.
                OK. Tylko co to jest Rus'?
                > Polacy niczego nie spierniczyli, zostali "nawroceni" przez
                Niemcow,
                > przez Czechy, a Rusini przez Bizancjum i tyle.
                Nie spierniczyli...tylko spierniczEli i przestali stanowic role
                przedmurza zachodniej cywilizacji...wedlug Doncowa te role powinni
                przejac Ukraincy...
    • 05.03.08, 06:26
      Ze statystyki pochodzącej z 1931 roku wynika, że liczba Polaków
      wyznających prawosławie i grekokatolicyzm na obszarze zasięgu języka
      rusko-ukraińskiego wynosiła 680 000 osób, w czym około 480 000
      Polaków grekokatolików i około 200 000 Polaków prawosławnych. Warto
      dodać, że proces przechodzenia wiernych z jednego obrządku do
      drugiego istniał już w czasach wcześniejszych. Jak wiadomo kultura
      polska, dzięki swej atrakcyjności, przyczyniła się w czasach
      przedrozbiorowej Rzeczypospolitej do polonizacji niektórych Rusinów,
      zwłaszcza bojarów ruskich. Natomiast zdecydowanie mniej znany jest
      fakt występowania procesu rutenizacji (ruszczenia) części polskiej
      drobnej szlachty i chłopów. Jako jeden z przykładów można podać
      drobną szlachtę mazowiecką osiadłą niegdyś w dobrach magnackich na
      kresach wschodnich, która z biegiem czasu przyjęła obrządek
      grekokatolicki, uległa zruszczeniu i schłopiała. Ponadto, nawet w
      czasach II Rzeczypospolitej, nie wszyscy Rusini chcieli uważać się
      za Ukraińców. Niektórzy nadal określali swoją narodowość
      jako "ruską" bądź "rusińską", a inni nawet z pewną antypatią
      odnosili się do "obozu ukraińskiego". Przykładem takiej postawy może
      być, reprezentujący obóz staroruski, poseł BBWR Mychaił Baczyńskij,
      który w swoim przemówieniu wygłoszonym w Warszawie w dniu 21
      stycznia 1931 r. na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracyjnej
      powiedział między innymi:

      Wysoka Komisjo! Jeżeli w przemówieniu swojem używać będę
      terminu „ruski", to termin ten proszę rozumieć nie w
      znaczeniu „rosyjski", lecz tylko „rusiński". Termin więc „ruski"
      będę zastosowywać przy określeniu nacjonalnem narodu zamieszkującego
      terytorjum byłej Galicji, dzisiejszej zaś Małopolski Wschodniej, a
      więc terminem tym określam nie „Rosjan", lecz
      grekokatolików „Rusinów". Tak samo, gdy będę używać
      terminu „ukraiński", „Ukrainiec" to jedynie dla określenia tej
      części narodu ruskiego, zamieszkującej Wschodnią Małopolskę, która
      przyjęła tę nazwę dla swego nacjonalnego określenia. Gdy będę mówił
      podczas mego przemówienia o Ukraińcach — to należy przez to rozumieć
      wszystkich członków trzech galicyjsko - ukraińskich partyj oraz
      członków UOW. Jako przedstawiciel lojalnego odłamu ruskiego narodu,
      zamieszkującego południowo-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej
      Polskiej, pozwalam sobie także zabrać głos w tak ważnej sprawie,
      jaką jest kwestja ruska oraz w związku z nią, wniesiona interpelacja
      ze strony panów przedstawicieli obozu ukraińskiego. Przede
      wszystkiem protestuję w tem miejscu i to jak najkategoryczniej
      przeciwko twierdzeniu, zawartemu w poprzedniej interpelacji, pp.
      posłów ukraińskich, jakoby połacie krajów zamieszkałych przez
      ludność ruską siłą oręża do Państwa Polskiego przyłączone zostały. Z
      takiego bowiem twierdzenia wynikałoby, że połacie te zostały
      przyłączone do Państwa Polskiego wbrew woli narodu ruskiego.
      Tymczasem naród ruski w r. 1918 o swoje zdanie w tym kierunku przez
      nikogo wcale pytany nie był. Faktem historycznym jest, że walki z r.
      1918 ludowi ruskiemu narzucone zostały gwałtem. Walkami temi
      kierowała zatem nie wola ludu ruskiego, lecz wola jednostek, wola
      niektórych polityków galicyjsko-ukraińskich, pozostających na
      usługach Austrji. Walki te wywołała galicyjsko-ukraińska
      inteligencja, przebywająca wówczas w Wiedniu, w szczególności zaś
      część ówczesnej ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej w
      porozumieniu z rządem austrjackim i za zgodą tegoż.
      www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    • 30.03.08, 09:57
      Inny przykład dotyczy roku 1942 w okresie ewakuacji armii polskiej
      ze Związku Sowieckiego na Środkowy Wschód. Wówczas to spośród jej
      żołnierzy 714 osób określiło się pod względem narodowościowym jako
      Ukraińcy, a 132 jako Rusini. Wszystkie te przykłady pokazują jak
      trudną sprawą mogło być czasami określanie narodowości jedynie na
      podstawie wyznawanego obrządku. Zresztą terminologia Rusin, ruski
      itp. była powszechnie używana jeszcze przy końcu XIX i na początku
      XX wieku. Na przykład pod koniec XIX wieku założono "Ruski instytut
      dla dziewcząt" w Przemyślu (a nie "ukraiński"), jak również wydawano
      w języku ruskim książki w serii zatytułowanej "Biblioteka dla
      ruskiej młodzieży" (a nie "ukraińskiej"). Cytowany już wcześniej
      metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki zwracając się w 1904 r.
      do swoich wiernych w liście pasterskim "do Polaków obrządku
      grekokatolickiego" używa określenia "z ruskich rodzin" (a nie "z
      ukraińskich"). Tenże metropolita w innym swoim liście pasterskim
      skierowanym w 1902 r. "do przełożeństwa i kleryków seminarium
      duchownego we Lwowie" pisze następująco: "Szczególnie zaś nie może
      żadną miarą być tej głupiej nietolerancji i nienawiści, której jest
      tyle między nami Rusinami", a więc "Rusinami" a nie "Ukraińcami". Po
      raz pierwszy posłużył się on publicznie słowem "Ukrainiec" bodaj w
      roku 1928, zaś do tej pory wszędzie i zawsze mówił o sobie, iż jest
      Rusinem, a swoich ziomków nazywał Rusinami. Nawet w polskim
      ustawodawstwie II Rzeczypospolitej oficjalna nazwa tej mniejszości
      narodowej to "Rusin", "ruski". Wprawdzie
      nazwa "Ukrainiec", "ukraiński" była używana w życiu publicznym ale
      dotyczyła wyłącznie obozu ukraińskiego, nie obejmując szerokich
      rzesz ludności uważającej się za Rusinów. Procent ludności ruskiej,
      odcinającej się od ukrainizmu, był znaczny, o czym świadczy jej
      udział w wyborach do sejmu i władz samorządowych w 1928 i 1930 r.
      www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
    • 11.04.08, 17:39
      Z kolei według spisu z 1931 r. Rusinów, “ruskich", którzy
      odżegnywali się od ukrainizmu, było w województwie lwowskim 46%, w
      stanisławowskim - 31%, w tarnopolskim - 45%, w krakowskim - 99%.
      Podobnych przykładów można by podawać znacznie więcej. Z czasem
      jednak terminy "Ruś", "Rusowie", "Rusini" czy "ruski" stały się dla
      niektórych bardzo niemiłe. Po II wojnie światowej nastąpiła nawet
      zmiana w urzędowej terminologii kościelnej, co dokonało się
      najprawdopodobniej pod wpływem życzeń pewnych środowisk ukraińskich.
      W miejsce nazwy obrządku ruskiego i cerkwi ruskiej wprowadzono
      nieformalnie określenia obrządek ukraiński i cerkiew ukraińska. W
      niektórych przypadkach doprowadzono do niemal całkowitego
      wyrugowania terminów "Rusin" czy "ruski", uznając je niekiedy
      absurdalnie za coś wręcz obraźliwego. Obecnie zgodnie z obowiązującą
      poprawnością polityczną przyjęto, że zawsze dla określenia każdego
      bez wyjątku Rusina należy używać słowa Ukrainiec, nie patrząc jaka
      jest prawda historyczna. Wiele takich przykładów podaje prof. E.Prus
      w swojej książce: "Hulajpole - burzliwe dzieje kresów ukrainnych".
      I tak z pracy pt. "Historia Ukrainy" A.Łotockiego (Lwów 1991) można
      się dowiedzieć, iż cesarz bizantyjski żalił się w swoim liście,
      że: "Ukraińcy pustoszą mi wybrzeża", gdy tymczasem oryginale
      cytowanego dokumentu występuje wyraźnie słowo "Rusowie". W innym
      miejscu tej lektury podano informację, iż pod traktatem zawartym z
      Grekami w 911 r. władca kijowski miał się podpisać jako "Ołeh
      wełykyj kniaź ukraińskyj", choć nikt wtedy nie słyszał o takim
      państwie jak "Ukraina", a termin "ukraiński" nie mógł owemu księciu
      w żaden sposób przyjść do głowy. Dalszymi przykładami mogą być
      również fragmenty z innej książki pt. "Historia Ukrainy", autorstwa
      czterech osób, wydanej we Lwowie w 1991 r.: "Ołeh też pragnął
      uczynić Ukrainę wielkim państwem", "Cesarz bizantyjski zgodził się
      na to, aby kupcy z Ukrainy...", "Rozkwit ukraińskiej
      derżawy", "Ukraińscy pierwsi chrześcijanie" itd. Z kolei o. Kost'
      Panas autor pracy pt. "Historia ukraińskiej Cerkwi" (Lwów 1992) nie
      użył w niej ani razu słowa "Ruś". Od czasu do czasu, pojawiają się
      też różne fantastyczne teorie usiłujące na siłę wyprowadzić rodowód
      Ukrainy z bardzo zamierzchłej przeszłości. Przykładowo ukraiński
      profesor z Kanady J.B.Rudnicki, powołując się na literaturę perską
      doszukiwał się jej początków w IV wieku (!). Wtedy to
      rzekomo "Ukraińcy" mieli być nazywani ludem pogranicza (perskiego?),
      a "Ukraina" po persku nazywała się Antae. Poniżej przedstawiono
      także dwa przykłady na to jak fałszuje się historię w odniesieniu do
      Przemyśla, który w opinii niektórych środowisk ukraińskich nadal
      uważany jest za część Ukrainy. W rzeczywistości przez cały ciąg
      dziejów (poza okresem okupacji sowieckiej w czasie II wojny
      światowej i przynależnością części miasta położonej po prawej
      stronie Sanu do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej)
      nigdy nie był on jej częścią.
      www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
      • 04.04.09, 15:36
        Warto przypomnieć.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.