• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

"Ukraińcom krzyż na zgodę" /Sahryń/

  • 20.02.08, 08:32
    To chyba jak dotąd najciekawszy artykuł na ten temat:

    www.kronikatygodnia.pl/tekst.php?abcd=21800&dz=1
    Edytor zaawansowany
    • 20.02.08, 21:45
      Spadkobiercy Stepana Bandery nie mogą wybaczyc polskim partyzantom,
      że nie pozwolili im urządzic drugiego Wołynia na Zakierzoni.
      • 05.01.09, 12:40
        Okrucieństwo wobec polaków na Wolyniu wynikalo troche z tego ze
        członkami grup morderców byli ludzie prymitywni,po trosze co tu
        mowić polacy przyczynili sie do tego dyskryminując
        ukraińców,poniżając ich.Hasło ideoologów mordów padło na znakomicie
        podatny grunt:prymitywizm,poczucie ponizania,zabijali jak umieli
        kosami,siekierami,gdyby mieli lepsza broń pewnie by jej użyli.nic
        nie dzieje się bez przyczyny.
        • 05.01.09, 12:48
          uskok1 napisała:
          > po trosze co tu
          > mowić polacy przyczynili sie do tego

          Jeszcze raz bardzo przepraszam ukrańców, że nas wszystkich nie wyrezali.
        • 05.01.09, 18:25
          uskok1 napisała:
          polacy przyczynili sie do tego dyskryminując ukraińców,poniżając ich

          Nie przesadzajmy z ta dyskryminacją i poniżaniem. Los przeciętnego
          chłopa polskiego nie był tam lepszy od chłopa ukraińskiego. Zresztą
          wojewoda Józewski prowadził rozsądną politykę wobec mniejszości
          ukraińskiej. Myślę, że do pójścia za halickimi prowodyrami skłoniła
          ukraińskich sąsiadów przede wszystkim mozliwość bezkarnego rabunku
          i łatwego wzbogacenia się na polskich sąsiadach.
          • 05.01.09, 19:34
            Z opawiadań naocznych świadków,znam przebieg akcji polskich
            mieszkaqńcow wsi ktorzy wyrznęli w pień Sufczynę,Brzuskę. Część z
            ocalałych ukryła się w domu mojego dziadka.Tam też mordowano
            niemowlęta,dzieci i starców.Mordowano w odwecie chociaż te mordy
            były za straszliwą karą i nie na tych co wyrządzili krzywdę
            polakom.Na Wolyniu dokonano eksterminacji w barbarzyński
            sposób.Bezpośredni wykonawcy tych wszsystkich mordów działali w
            morderczym amoku.Niejedni z nich nie wytrzymali pożniej tego co
            zrobili i konczyli z sobą.wiem o tym osobiście bo z racji
            wykonywanego zawodu byłem na miejscu takich wydarżeń.Ci ktorzy piszą
            o tych tragediach(mordach na ludziach
            )nie powinni pod żadnym pozorem bronić prowodyrów tych tragedi lub
            stawiać im pomników czy krzyży.

            0
            • 05.01.09, 19:52
              uskok1 napisała:
              Z opowiadań naocznych świadków,znam przebieg akcji polskich
              mieszkaqńcow wsi ktorzy wyrznęli w pień Sufczynę,Brzuskę. Część
              z ocalałych ukryła się w domu mojego dziadka.Tam też mordowano
              niemowlęta,dzieci i starców.Mordowano w odwecie chociaż te mordy
              były za straszliwą karą i nie na tych co wyrządzili krzywdę
              polakom.

              Zgadzając się z potępieniem jakichkolwiek mordów na bezbronnej
              ludności cywilnej musimy jednak pamiętać o tym kto nakrecił tę
              spiralę nienawiści. Słusznie napisał G, Motyka, że gdyby nie
              działalność UPA to do takich sytuacji jak w Sufczynie czy Brzusce
              nigdy zapewne by nie doszło.
    • 04.01.09, 06:38
      Upamiętnienie dotyczy wydarzeń 10 marca 1944 roku, kiedy oddział
      Armii Krajowej pod dowództwem por. Zenona Jachymka ps. "Wiktora"
      dokonał akcji odwetowej na wieś Sahryń, w której znajdował się
      posterunek Ukraińskiej Policji Pomocniczej. W walkach zginęło 150-
      300 Ukraińców. Według historyka Grzegorza Motyki, dowódca polskich
      oddziałów wydał rozkaz oszczędzania ludności cywilnej, który nie był
      do końca respektowany. Potwierdza to Ewa Siemaszko, badaczka zbrodni
      nacjonalistów ukraińskich na kresach II Rzeczypospolitej. - Akcja
      była wymierzona przeciwko bardzo silnemu posterunkowi policji
      ukraińskiej oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii, która tam się
      usadowiła. Sahryń stanowił bazę wypadową na okoliczne polskie
      osiedla, więc żeby powstrzymać te mordercze napady, postanowiono ją
      zlikwidować. Zmobilizowano duże siły AK i uderzono, niszcząc
      posterunek policji ukraińskiej oraz zgrupowanie UPA. Przy okazji
      również ucierpiała ludność cywilna. Prawdopodobnie były to osoby
      niezaangażowane bezpośrednio w napady na polskie osiedla, niemniej
      jednak moralnie wspierające działania policji ukraińskiej oraz UPA -
      uważa Siemaszko. Wskazuje jednocześnie na olbrzymią różnicę między
      akcjami odwetowymi AK a działaniami UPA w stosunku do ludności
      polskiej. - Nawet pan Grzegorz Motyka przyznaje, że był rozkaz
      oszczędzania ludności cywilnej. Zatem w naszych akcjach istniało
      przeciwdziałanie występowania ofiar cywilnych, natomiast w przypadku
      UPA działo się wręcz odwrotnie: eksterminować wszystkich, bez
      względu na wojskowy czy cywilny status osób - dodaje Siemaszko.
      Podobne stanowisko odnośnie do braku wydawania rozkazów przez
      dowódców UPA w celu ochrony polskiej ludności cywilnej zajmuje dr
      Leon Popek, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. - Absolutnie,
      czegoś takiego nie znam. Mogły być jakieś pojedyncze zdarzenia tego
      typu, że ktoś ich później nie respektował. W przypadku akcji AK
      ważne jest, że rozkaz był - zatem nie chodziło o mordowanie, ale
      wręcz odwrotnie - podkreśla dr Popek.
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090102&id=po13.txt
      • 04.01.09, 09:20
        Akcja AK z 10 marca i w dniach następnych na m.in. na kuszcz
        sahryński nie była żadną akcją odwetową. O jej genezie, przebiegu i
        skutkach pisałem w innym wątku, cytując m.in. opracowania
        Markiewicza - Partyzancki Kraj, oraz relacje dowódcy zgrupowania AK
        Z. Jachymka.:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=83240801&a=83274138
        A tak nawiasem - jeśli komuś trzeba tam postawić pomnik to z
        pewnością zasługuje na niego Zenon Jachymek i okoliczna ludność
        powinna się tego domagać.
        • 04.01.09, 20:35
          No, nie wiem, w prasie funkcjonuje to jako akcja odwetowa. Przykład:
          www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081118/ZAMOSC/161011803
          Na cmentarzu w podhrubieszowskim Sahryniu wisi nad grobem tablica z
          wykazem Ukraińców "ubitych” przez AK. Po drugiej stronie granicy na
          nielicznych krzyżach próżno szukać informacji na temat zbrodni
          popełnionych przez UPA.
          Czasami pojawia się napis "Zginęli tragicznie”. - To tak, jakby 100
          tysięcy Polaków wpadło pod samochód - mówi 80-letni Stanisław
          Filipowicz z Zamościa, który 65 lat temu cudem uniknął rzezi w
          kościele w Porycku (obecnie Pawliwka) na Wołyniu.
          11 lipca 1943 r. UPA zamordowała tam około 200 Polaków, w tym matkę,
          dwie siostry oraz siostrzenicę Filipowicza. - Pięć lat temu, przed
          odsłonięciem pomnika Pojednania, "niewidzialna ręka” wycięła w nocy
          z kamiennego krzyża na cmentarzu słowo "zamordowanych” - wspomina. -
          To była misterna, zegarmistrzowska robota. Zauważyłem to już po
          uroczystościach. Jeżeli Polacy nie zostali zamordowani, to co się z
          nimi stało? Umarli, wpadli pod samochód?
          Wiadomo za to, co się stało z Ukraińcami, którzy spoczywają na
          cmentarzu w Sahryniu pod Hrubieszowem. Na tablicy stoi jak
          wół: "Ubiti AK” (w akcji odwetowej przeprowadzonej przez polskie
          oddziały partyzanckie 10 marca 1944 r. zginęło według różnych
          szacunków 150-800 Ukraińców, w tym ludność cywilna - red.).
          • 04.01.09, 22:35
            Akcja odwetowa to nie jest w tym przypadku właściwe określenie
            ponieważ motywem działania oddziałów akowskich nie była zemsta. Ich
            celem było rozbicie kilku banderowskich kuszczy, m.in. tego
            z siedzibą w Sahryniu. Kuszcze te przygotowywały się do akcji
            depolonizacyjnej tej części Zakerzonia, co wynikało z przejętych
            przez AK dokumentów upowskich. Szerzej o tym w linku zamieszczonym
            w poście powyżej.
            • 04.01.09, 23:41
              Akcja miała charakter prewencyjny. Przykre, że zginęli także cywile.
              Nie zapominajmy o nich!(*)
              Nie dajmy sobie jednak wmówić, że AK robiła to samo, co banderowy...
              --
              TVG-9 - niezależna internetowa TV

              www.tvg9.cba.pl
              • 05.01.09, 06:36
                Relacja naocznego świadka wskazywałaby, że ta "akcja prewencyjna"
                wyczerpuje definicję ludobójstwa.
                www.kronikatygodnia.pl/tekst.php?abcd=21800&dz=1
                - Gdy wyszedłem ze schronu, nie poznałem wsi. Wszystko spalone. Nie
                było do czego wracać - wspomina Palęga.
                Potwierdza też to, o czym przypominają dzisiaj Ukraińcy, gdy
                wystawiają Polakom rachunek za akcję w Sahryniu.
                Zdaniem Palęgi, rzeczywiście polscy żołnierze AK zabijali
                bezbronnych już Ukraińców. Za każdym razem próbowali sprawdzać
                tożsamość, ale nie zawsze to im się udawało.
                Na opuszczonym cmentarzu w Sahryniu jest grób rodziny M. W mogile
                spoczęła 39-letnia kobieta i dwójka jej dzieci: 5-letni syn oraz 8-
                letnia córka.
                - To byli Polacy - zaklina się Palęga.
                Ukrainka, którą wcześniej żołnierze pytali o nazwisko, nie podała
                swojego, ale tej właśnie Polki, matki dwójki dzieci. I dzięki temu
                przeżyła. Gdy żołnierze zapytali Polkę o nazwisko, powiedziała
                prawdę, ale oni nie chcieli wierzyć. Bo przecież już jedną kobietę o
                takim nazwisku puścili wolno. Uznali, że M. kłamie i ją
                rozstrzelali. Dzieci też.
                - Nie znam tego przypadku, ale to bardzo prawdopodobne - mówi Rafał
                Wnuk. Historyk IPN Wnuk oraz Palęga, niezależnie od siebie,
                przytaczają inną historię. Już po wydarzeniach w Sahryniu Ukraińcy
                zabili zakonnicę z Turkowic i siedmioro dzieci, z którymi szła.
                Zakonnica to siostra Longina, ze Zgromadzenia Służebniczek NMP
                (zakonnice prowadziły sierociniec).
                Rafał Wnuk: - Ukraińcy zabili dzieci, bo myśleli, że to są dzieci
                polskie. Teraz wiemy, że pochodziły z ukraińskich, prawosławnych
                rodzin.
                • 05.01.09, 08:40
                  liberum_veto napisał:

                  > Rafał Wnuk: - Ukraińcy zabili dzieci, bo myśleli, że to są dzieci
                  > polskie. Teraz wiemy, że pochodziły z ukraińskich, prawosławnych
                  > rodzin.

                  dobry przypis do morfologii krwi "pobratymczej".
              • 05.01.09, 18:07
                pisz_pan_na_berdyczow napisał:

                Akcja miała charakter prewencyjny. Przykre, że zginęli także cywile.
                > Nie zapominajmy o nich!(*)

                Zgadzam się.
              • 01.02.09, 22:47
                pisz_pan_na_berdyczow napisał:
                Przykre, że zginęli także cywile.
                Nie zapominajmy o nich!(*)
                Nie dajmy sobie jednak wmówić, że AK robiła to samo, co banderowy...

                Przywołam tu wyznanie jednego z polskich uczestników walk
                w Sahryniu przytoczone przez W. Poliszczuka w "Dowodach zbrodni..."
                "Zmarły już mój znajomy (JS) kiedyś zwierzył mi się że z jego ręki zginęła w
                Sahryniu kobieta z dzieckiem. Z dymu wyskoczyła jakaś postać, która pod chustą
                czy burką coś przed sobą trzymała. Mimo wezwania nie zatrzymała się tylko w
                biegu zrobiła półobrót, co sprawiało wrażenie , że chce strzelić. W tym momencie
                strzelił a gdy podbiegł, okazało się, że zabił dziecko i matkę. Zwierzał mi się,
                że tak jak wówczas - nigdy nie płakał. Wierzę, że tak było, bo po 50 latach gdy
                mi to opowiadał, dławiły go łzy w gardle.".
    • 01.02.10, 06:32
      Wiktor "Kłamca" Juszczenko i Lech "Spieprzaj Dziadu" Kaczyński juz
      nie odsłonią razem pomnika w Sahryniu. Ten "zaszczyt" spadnie na
      Lecha II Kurdupla Żałobnego.
      www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/juszczenko:-uroczystosci-w-sahryniu-wkrotce
      "Chcę podkreślić, że odsłonięcie pomnika Ukraińców poległych we wsi
      Sahryń, wspólnie ze stroną polską, odbędzie się w najbliższym
      czasie, w ciągu kilku tygodni. Wszystko będzie dostojnie” –
      powiedział wczoraj Wiktor Juszczenko, dodając, że w uroczystościach
      weźmie udział Lech Kaczyński.
      Juszczenko mówił o tym podczas spotkania w ukraińskim gimnazjum w
      Przemyślu - informuje portal zaxid.net.
      Prezydent Ukrainy dodał, że międzyrządowa komisja uzgodniła listę
      miejsc pochowania Ukraińców poległych na terytorium Polski oraz
      Polaków poległych na terytorium Ukrainy, które zostaną uporządkowane
      w latach 2009-2011. W każdy kraju jest po 19 takich miejsc - dodał
      Juszczenko.
      --
      Panowie, ja Was przepraszam. Ja Was bardzo przepraszam.
      (Piłsudski do Ukraińców internowanych w Szczypiornie, maj 1921)
    • 01.02.11, 07:52
      Inicjatorem serii ataków na ukraińskie wsie był komendant hrubieszowskiego obwodu AK Marian Gołębiewski ps. "Irka", zaś cała akcja została nazwana przez AK "rewolucją hrubieszowską". 10 marca o godz. 4.30 żołnierze AK zaatakowali posterunek. Według Grzegorza Motyki, dowódca polskich oddziałów AK por. Zenon Jachymek ps. „Wiktor” wydał rozkaz oszczędzania ludności cywilnej, który nie był jednak respektowany. Ten sam autor wskazuje na udział batalionu Batalionów Chłopskich Stanisława Basaja ps. "Ryś" w ataku na wieś.
      Polacy byli uzbrojeni w 50 karabinów maszynowych, ok. 450 sztuk broni ręcznej i pociski zapalające. Oddział Ukraińskiej Policji Pomocniczej, składający się z 20 osób, wyposażony był w 60 karabinów. Według niektórych relacji był on wspierany przez miejscową samoobronę. Siły AK wynosiły ok. 500 żołnierzy, ale w bezpośredniej akcji najpewniej brało udział od 200 do 300 partyzantów.
      Opór atakującym stawiła jedynie ok. dwudziestoosobowa załoga posterunku, doszło do wymiany ognia w okolicy cerkwi, na cmentarzu i przy samym budynku posterunku. Sama walka trwała kilka godzin, następnie Polacy weszli do wsi i całkowicie ją spalili, zabijając cywilnych Ukraińców. Niektórzy z mieszkańców wioski próbowali ukrywać się w schronach przy domach lub posiadali broń. W Sahryniu w wyniku pomyłki z rąk AK zginęli również Polacy. Cały napad zakończył się ok. godz. 14. Według danych spisanych przez miejscowego księdza napastnicy zniszczyli cerkiew oraz budynki parafialne i 280 domów. Gdy wieś została spalona, przyjechali do niej Polacy-gospodarze z innych miejscowości, rabując to, co pozostało.
      Po zakończeniu akcji dowódca AK Zenon Jachymek osobiście rozstrzelał jednego ze swoich żołnierzy, najprawdopodobniej za gwałt na Ukraince. Według Grzegorza Motyki był to nieznany z nazwiska strzelec ps. "Śmieszny", ukarany w ten sposób przed szeregiem żołnierzy jako odstraszający przykład. Te same oddziały AK i BCh w ramach "rewolucji hrubieszowskiej" zniszczyły również inne ukraińskie wsie: Pryhoryłe, Miętkie, Szychowice, Terebiń, Strużeneć i Turkowice. W samym dniu 10 marca, zgodnie z planem AK, zostało zaatakowanych 7 wsi ukraińskich. Akcja ta spotkała się z działaniami odwetowymi ze strony UPA i SS "Galizien", które zmusiły oddział "Rysia" do wycofania się z ziemi hrubieszowskiej. Doszło do dalszej eskalacji partyzanckich walk polsko-ukraińskich w regionie.
      pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Sahryniu
    • 10.03.11, 12:46
      Dziś mija kolejna rocznica "bohaterskich czynów" AK w Sahryniu...
      www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?aid=%2f20081118%2fzamosc%2f161011803#
      Na cmentarzu w podhrubieszowskim Sahryniu wisi nad grobem tablica z wykazem Ukraińców "ubitych” przez AK. Po drugiej stronie granicy na nielicznych krzyżach próżno szukać informacji na temat zbrodni popełnionych przez UPA.
      Czasami pojawia się napis "Zginęli tragicznie”. - To tak, jakby 100 tysięcy Polaków wpadło pod samochód - mówi 80-letni Stanisław Filipowicz z Zamościa, który 65 lat temu cudem uniknął rzezi w kościele w Porycku (obecnie Pawliwka) na Wołyniu.

      11 lipca 1943 r. UPA zamordowała tam około 200 Polaków, w tym matkę, dwie siostry oraz siostrzenicę Filipowicza. - Pięć lat temu, przed odsłonięciem pomnika Pojednania, "niewidzialna ręka” wycięła w nocy z kamiennego krzyża na cmentarzu słowo "zamordowanych” - wspomina. - To była misterna, zegarmistrzowska robota. Zauważyłem to już po uroczystościach. Jeżeli Polacy nie zostali zamordowani, to co się z nimi stało? Umarli, wpadli pod samochód?

      Wiadomo za to, co się stało z Ukraińcami, którzy spoczywają na cmentarzu w Sahryniu pod Hrubieszowem. Na tablicy stoi jak wół: "Ubiti AK” (w akcji odwetowej przeprowadzonej przez polskie oddziały partyzanckie 10 marca 1944 r. zginęło według różnych szacunków 150-800 Ukraińców, w tym ludność cywilna - red.).

      - Przyjaźń pomiędzy dwoma sąsiadującymi ze sobą narodami jest ważna i potrzebna, ale powinna opierać się na prawdzie i sprawiedliwej pamięci wobec przeszłości, chociaż jest ona bolesna - uważa zamojski poseł PiS Sławomir Zawiślak, który złożył u premiera interpelację w sprawie stosunków polsko-ukraińskich.
      Nie podoba się mu nadmierna uległość władz polskich wobec wschodnich sąsiadów w kwestii polityki historycznej. - Trzeba unormować stosunki i oprzeć je na trwałych fundamentach przyjaźni i współpracy, ale nie można fałszować historii - mówi poseł, który jest też prezesem zarządu Światowego Związku Żołnierzy AK Okręg Zamość. - Nie można na jednej szali stawiać "dokonań” organizacji, która w bestialski sposób zamordowała ponad 100 tys. Polaków, z działaniami odwetowymi żołnierzy AK, które były konsekwencją mordów dokonywanych przez UPA na Wołyniu.

      Zawiślak oczekuje odpowiedzi, czy rząd na bieżąco śledzi przypadki fałszowania polskiej historii i co zamierza zrobić z nielegalnie ustawionymi w naszym kraju pomnikami i tablicami upamiętniającymi "bohaterskość” UPA.
      Posła popierają środowiska kresowe. - Na Wołyniu doszło do ludobójstwa, ale ani premierowi, ani prezydentowi, ani nikomu z rządu to słowo nie może przejść przez usta - twierdzi Janina Kalinowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu. - Nie fałszujmy historii w imię poprawności politycznej.
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina, albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć. (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.