Dodaj do ulubionych

ks. Isakowicz-Zaleski: Spór o ludobójstwo

08.07.08, 18:34
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 2008-07-08
Dzisiaj o g.18.15 w Telewizji Kraków w Tematach Dnia będę mówił o
sporach środowisk kresowych i kombatanckich z prezydentem Lechem
Kaczyńskim, który wycofał się z patronatu na obchodami uroczystości
ku czci Ofiar Ludobójstwa na Kresach, obejmując równocześnie
patronat na odbywającym się w tym samym czasie kankurencyjnym
Festiwalu Kultury Ukraińskiej.
Program już po 20.00 można będzie zobaczyć na stronie internetowej
Telewizji Polskiej w dziale Kraków.
Rozczarowanie postawą Pana Prezydenta jest bardzo wielkie, czego
przykładem jest poniżej cytowany list otwarty.
Z kolei w innym dzisiejszym wpisie polecam tekst "Polacy przeciwko
Polakom", mówiący o sterpedowaniu w Parlamencie Europejskim
inicjatywy w sprawie ludobójstwa na Kresach. Jutro z kolei
opublikuję liste Polaków występujących przeciwko budowanie pomnika w
Warszawie.
Przypominam o uroczystościach kresowych, które w czwartek odbędą się
w Warszawie, a których informacja szczegółowa jest na mojej głównej
stronie. Z kolei w dziale "Kresy Wschodnie" umieściłem relację z
odsłonięcia pomnika w Ihrowicy k. Tarnopola, a także relację z
Pielgrzymki Kresowian. Są tam doskonałe zdjęcia ze strony oficjalnej
Klasztoru Jasnogórskiego.
www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=942&PHPSESSID=e07a53e027a5de6b32b4d9bb4e9d2cb6
Edytor zaawansowany
  • 08.07.08, 20:04
    Ksiądz Zaleski udowodnił, że nie boi się mówic nie tylko o ubekach
    w Kościele ale także o bezwstydnych polskich faryzeuszach, tych ze
    świecznika nie wyłączając.
    Jednego można byc pewnym; kończą się powoli czasy dwulicowych
    moralistów i zamiatania pod dywan, rzekomo w imię jakiś wyższych
    nikomu niezrozumiałych polskich interesów, sprawy Wołynia.
    I całe szczęście!
  • 08.07.08, 20:53
    TVP Kraków, Tematy dnia 8 VII 2008
    Ks. Isakowicz-Zaleski apeluje o uczczenie pamięci Polaków
    pomordowanych "w latach 1939-1947 przez faszystów z OUN-UPA"
    ww6.tvp.pl/6273,20080708749757.strona
    Bardzo mądre wypowiedzi. HAŃBA WŁADZ POLSKI!!!
  • 08.07.08, 21:08
    Wątpliwa to satysfakcja, ale to my pierwsi nazwaliśmy rzecz po
    imieniusad I okazuje się, że mieliśmy rację.
  • 09.07.08, 18:01
    "Zapalmy znicze na pomnikach ofiar, bo nie zrobią tego za nas
    politycy, którzy pamięć o naszych rodakach sprzedali za Euro 2012" -
    napisał ks. Zaleski w liście do Kresowian i przyjaciół Kresów
    Wschodnich. Dziś wyjaśniał to na antenie Radia Lublin...
    Zapis wywiadu:
    www.radio.lublin.pl/index.php?site=news_details&id=41164
  • 09.07.08, 18:21
    liberum_veto napisał:
    politycy, którzy pamięć o naszych rodakach sprzedali za Euro 2012"

    ... i za orderysad
  • 10.07.08, 06:17
    Kurier Lubelski, 8 lipca 2008 r.
    * Anna Gwozdowska: Wczoraj na swoim blogu zadeklarował ksiądz, że
    nie zagłosuje powtórnie na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Co się
    stało? Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, polski Ormianin, duchowny
    katolicki obrządków: ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny,
    opozycjonista w okresie PRL: Wierzyłem dotąd, że prezydent prowadzi
    politykę historyczną ponad podziałami. Zaprzeczył temu, kiedy
    zrezygnował z patronowania obchodom upamiętniającym polskie ofiary
    ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach.
    * Może nie chciał psuć dobrych stosunków z Ukrainą?
    Nie tędy droga. Nie odmówił za to Związkowi Ukraińców i objął
    patronat nad Festiwalem Kultury Ukraińskiej, który odbywa się w tych
    samych dniach w Sopocie. Oczywiście szanuję kulturę ukraińską, ale
    uważam, że prezydent powinien patronować albo obu imprezom, albo
    żadnej.
    * Czy inni polscy politycy zdecydowali się objąć patronat nad
    obchodami?
    Zgodził się tylko wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski z PSL. Od
    1990 roku nie ma wśród polityków żadnego pomysłu na to, co zrobić z
    pamięcią o mordach dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię na
    polskich chłopach z Wołynia i okolic Tarnopola. Nazywam to chorą
    poprawnością polityczną. Polski Sejm nie potępił nigdy tej akcji, a
    poszczególne partie polityczne boją się tego tematu jak diabeł
    święconej wody.
    * Bo zależy im na pojednaniu z Ukrainą.
    Nie będzie żadnego pojednania bez publicznego ujawnienia prawdy o
    tych bolesnych wydarzeniach.
    * Może to Ukraińcy oczekują od nas przemilczania tej zbrodni?
    W tej sprawie na Ukrainie także istnieją podziały. UPA – organizację
    faszystowską – gloryfikuje się tylko na zachodniej Ukrainie. Na
    wschodzie UPA traktuje się jako organizację zbrodniczą. Ona
    mordowała nie tylko Polaków, ale także Ukraińców, Żydów i Ormian.
    Kresowianie zaczną traktować Polskę jak macochę. A przecież korzenie
    kresowe ma, tak jak ja, prawie dwa miliony Polaków. Będzie tak jak z
    lustracją – ukrywanie prawdy zamieni się w rosnący wrzód, który ktoś
    wykorzysta na naszą niekorzyść. Obawiam się także, iż przemilczanie
    prawdy o tej zbrodni, tak jak kiedyś o mordzie dokonanym na
    Ormianach, doprowadzi do przyzwolenia na kolejne masowe zbrodnie.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=958
  • 10.07.08, 09:36
    liberum_veto napisał:

    To sie nazywa sprzedajnosc !
  • 13.07.08, 07:42
    Witam Państwa !
    Powyższe odkrycie Wielkiego Astronoma dotyczące ekonomii, niestety odnosi się również do stosunków społecznych. W czasie ostatniej wojny ponieśliśmy straszliwe straty również intelektualne. O ile odbudowanie takich czy innych obiektów przemysłowych, kulturalnych bądź infrastruktury gospodarczej nie nastręcza specjalnych trudności (to bardziej kwestia posiadanych środków finansowych), o tyle odtworzenie elit naukowych i inteligenckich jest o wiele bardziej skomplikowane, niestety to bardzo złożony i długotrwały proces.
    Jeszcze przez wiele lat na polskiej scenie politycznej i gospodarczej (nie tylko zresztą tam) brylować będą osoby pokroju A. Leppera, Kononowicza, J. Kurskiego czy H. Stokłosy. Nie oczekujmy więc cudów, nie wymagajmy zbyt wiele od polityków i biznesmenów, starają się jak mogą, ale ... - "Nie jedna, nie dziesięć takich Fabrik robić kultura technische, ja naprawdę mówić to życzlifie panie Borowiecki ...".
    Pozdrawiam Koleżanki i Kolegów
    L. Bodio

    PS.
    Cytowałem z pamięci, więc mogłem nieco przekręcić ów tekst.
    LB
  • 11.07.08, 06:22
    Volta prezydenta Lecha Kaczyńskiego
    2008-07-07
    Głosowałem na Lecha Kaczyńskiego, ale drugi raz już tego nie zrobię.
    Pan Prezydent bowiem, wbrew wcześniejszym deklaracjom, wycofał się z
    patronatu nad uroczystościami ku czci Ofiar Ludobójstwa dokonanego
    na Kresach przez nacjonalistów ukraińskich.
    Równocześnie przyjął patronat nad Festiwalem Kultury Ukraińskiej w
    Sopocie, który odbywa się w tym czasie, co uroczystości, czyli w
    dniach 10-13 lipca. To kolejny policzek wymierzony pomordowanym i
    ich rodzinom, tym razem z ręki tego, co obiecywał przywrócić pamięć
    historyczną o przemilczanych wydarzeniach.
    Wstydzę się za Pana Prezydenta, którego tyle razy broniłem w różnych
    dyskusjach i publikacjach.
    Jak napisałem ostatnio w "Gazecie Polskiej", jest to skandal, a Pan
    Prezydent ma obowiązek publicznie to wyjaśnić, o ile w czasie swej
    reelekcji chce liczyć na głosy polskich patriotów.
    Przy okazji, wczorajszy apel z Jasnej Góry został zacytowany we
    wszystkich ogólnopolskich mediach, niezależnie od ich opcji
    politycznych. Poniżej na stronie Radia Jasna Góra można wysłuchać
    mojego kazania w ramach Zjazdu.
    (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=939
  • 12.07.08, 07:00
    Rzeczpospolita, 11 lipca 2008 r.
    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Ksiądz obrządków łacińskiego i
    ormiańskiego, autor książki „Księża wobec bezpieki”
    Rz: Czy polscy politycy uczcili we właściwy sposób pamięć o ofiarach
    rzezi na Wołyniu?
    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Niestety, nie. I lewica, i partie
    postsolidarnościowe torpedują próby mówienia prawdy. To wstrząsający
    dowód całkowitego wyrzeczenia się Kresów i ludzi, którzy są z nimi
    związani. Parlament polski powinien potępić ludobójstwo na Wołyniu,
    tak jak wcześniej potępił ludobójstwo Ormian czy akcję „Wisła”. W
    uchwale trzeba oddać cześć Ukraińcom, którzy ratowali Polaków i
    którzy byli ofiarami UPA. A potem zbudujmy pomnik tych ofiar w
    Warszawie.

    Skąd ta niechęć?
    To głupota elit politycznych, które sądzą, że jeśli będziemy udawać,
    że nie ma jakiegoś problemu, to on zniknie. Milczenie w sprawie
    Wołynia szkodzi nie tylko Polsce, ale także Ukrainie, bowiem jest –
    w pewnym sensie – uznaniem, że zbrodniarze z UPA reprezentują cały
    naród ukraiński. A przecież tak nie było, banderowcy zabijali także
    Ukraińców. I te ofiary, choćby bohaterskich księży
    greckokatolickich, którzy ratowali Polaków, również powinniśmy
    upamiętnić. Milczy też polski Kościół.

    Może milczenie jest wywołane obawą przed „polskim rewanżyzmem”?
    Gdyby tak było, to dowodziłoby nieznajomości narodu polskiego. Mój
    ojciec był świadkiem wymordowania całej wsi przez banderowców, a ja
    nigdy nie słyszałem od niego złego słowa o Ukraińcach. Większość
    Polaków doskonale odróżnia ukraińskich faszystów od Ukraińców. Jeśli
    politycy i hierarchowie tego nie rozumieją, to znaczy, że w ogóle
    nie rozumieją Polaków.

    Ogłosił ksiądz, że już nie zagłosuje na Lecha Kaczyńskiego z powodu
    jego uników w sprawie Wołynia.
    Bo jest przerażające, że na obchodach rocznicy ludobójstwa na
    Polakach nie będzie prezydenta. Lech Kaczyński, zasłużony dla
    budowania pamięci o powstaniu warszawskim, wycofał się z patronatu
    nad konferencją o rzezi Wołynia. A jednocześnie objął patronat nad
    festiwalem kultury ukraińskiej zorganizowanym w tym samym czasie co
    obchody rocznicy ludobójstwa! Nie chodzi o to, by go nie obejmował,
    ale by zachował minimum równowagi. Taki festiwal nie powinien
    odbywać się w tym terminie.
    rozmawiał Tomasz P. Terlikowski „Wprost”
    www.rp.pl/artykul/161085.html
  • 12.07.08, 16:04
    liberum_veto napisał:
    Skąd ta niechęć?
    To głupota elit politycznych, które sądzą, że jeśli będziemy udawać,
    że nie ma jakiegoś problemu, to on zniknie. Milczenie w sprawie
    Wołynia szkodzi nie tylko Polsce, ale także Ukrainie,

    To temat wart oddzielnego wątku. Głupota to bez wątpienia a taktyka
    komunistów, którzy też zamiatali niewygodne dla nich kwestie pod
    dywan. Wybuchły potem ze zdwojoną siłą. Tak i w tym przypadku będzie.
  • 12.07.08, 16:06
    mat120 napisał:
    > To temat wart oddzielnego wątku. Głupota to bez wątpienia a taktyka
    > komunistów, którzy też


    a czy w Polsce odbyła się kiedykolwiek dekomunizacja ?
  • 12.07.08, 16:51
    sadova napisał:
    > a czy w Polsce odbyła się kiedykolwiek dekomunizacja ?

    Pytanie retoryczne. Oczywiście nie. Jedno jeszcze należy koniecznie
    zauważyc i podkreslic; swoisty, trwający od przedwojnia, sojusz
    ukraińskich nacjonalistów z obecnymi postkomunistami. Przypomnę, że
    przed wojną Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, której
    prominentnym działaczem był Ozjasz Szechter, ojciec A, Michnika,
    stawiała sobie m.in. za cel rozbicie Polski, bo tak trzeba nazwac
    ich żądania oderwania od II RP Kresów, przyłączenia z powrotem do
    Niemiec "Korytarza" i Śląska. Co ich dzisiaj łączy?
  • 12.07.08, 17:01
    Swoją drogą - chwała księdzu Zaleskiemu! To kolejna znana
    powszechnie osoba, która donośnie i bez oporów upomina się
    o sprawiedliwą pamięc o ofiarach polskiego genocydu.
    Polscy, państwowi faryzeusze wygladają już naprawdę żałośnie.


  • 13.07.08, 22:48
    Trochę niespodziewanie, to właśnie ks. Isakowicz-Zaleski stał się
    liderem środowisk dążących do jednoznacznego potępienia
    barbarzyńskich zbrodni ludobójstwa OUN-UPA popełnionych na ludności
    polskiej Kresów Wschodnich. Wydawało się, że taką rolę może spełnić
    wicemarszałek Sejmu Kalinowski. Okazało się jednak, że jest on mało
    wpływowy, jego głos w rocznicę rzezi wołyńskiej był słabo słyszalny.
    W przeciwieństwie do ks. Isakowicza-Zaleskiego, który ze swoim
    przesłaniem zdołał dotrzeć do wszystkich mediów ogólnopolskich (TVP,
    TVN, Polskie Radio, Rzeczpospolita, KAI) oraz wielu lokalnych. To
    postać medialna, cechująca się wielką odwagą w walce o prawdę. Dał
    temu dowód w sprawie lustracji w Kościele, wbrew naciskom ze strony
    wysokich hierarchów katolickich. Na taką charyzmatyczną postać było
    w środowiskach kresowych duże zapotrzebowanie...
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=926
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 2008-07-02
    Dostaję tak ogromną korespondencję w sprawie Kresów i ludobójstwa
    dokonanego przez faszystów z UPA, że nie jestem w stanie wszystkich
    tych informacji zamieszczać na swojej stronie. Zamieszczam więc
    tylko najważniejsze, do których zaliczam poniższy list otwarty. Z
    kolei w najnowszym felietonie w "Gazecie Polskiej" (od dziś w
    kioskach) poruszam sprawę skandalu z konferencją w Warszawie i z
    wycofaniem się Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (po raz pierwszy go
    krytykuję.
    W felietonie tym polecam kilka książek o ludobójstwie wydanych w
    Wydawnictwie Nortom www.nortom.pl Warto zapoznać się z ofertą
    tego wydawnictwa.
    Proszę też w dziale "Kresy Wschodnie" obejrzeć galerię z mszy św.,
    odprawionej 29 czerwca 2008 r. w Łodzi w intencji ofiar ludobójstwa
    dokonanego przez UPA.
  • 12.07.08, 22:43
    wymyślono, że można zabijać ludzi tylko, dlatego, że są innej
    narodowości

    www.wolgal.pl/
    Mądre słowa.
  • 13.07.08, 19:26
    lokis1271 napisał:

    > Witam !
    > Podaję link do artykułu dotyczącego Rocznicy na serwisie Onet.pl, zob.:
    > wiadomosci.onet.pl/1787877,11,item.html
    > Pozdrawiam
    > L. Bodio


    ale jazda na forum 2500 wątków smile
  • 13.07.08, 20:37
    Próbowałem się tam kilka razy wpisac, ale bez skutku. Cenzura
    celowana?
  • 14.07.08, 22:48
    Cześć Mat !
    Jeżeli chodzi o fora Onet.pl, to akurat nie jest to cenzura. Portal dysponuje dość słabym serwerem, więc Twoje wpisy pokażą się za kilka lub nawet kilkanaście godzin, o ile się nie "zgubią" w natłoku postów. Wielu forumowiczów narzeka na obsługę Onet.pl i z tego co jest mi wiadomym, spora część zniechęcona "żółwim" tempem tamtego portalu przeszła mn. na fora GW.
    Pozdrawiam
    L. Bodio
  • 13.07.08, 18:34
    Ks. T. Isakowicz-Zaleski: Rzeź wołyńska była dla Polaków jak
    holocaust dla Żydów
    KATOLICKA AGENCJA INFORMACYJNA
    Rzeź wołyńska była holocaustem Polaków - powiedział KAI ks. Tadeusz
    Isakowicz-Zaleski z Krakowa. W wielu miejscach Polski rozpoczynają
    się dziś uroczystości upamiętniające 65. rocznicę masakry, którą
    nacjonaliści ukraińscy i banderowcy z UPA rozpętali na Wołyniu i
    Ukrainie.
    Rozmówca KAI podkreślił, że "przemilczanie, zapominanie lub
    zakłamywanie" kwestii Wołynia będzie prowadziło do nowych
    konfliktów. Jego zdaniem, relacje między sąsiadami muszą być oparte
    na prawdzie. Jako przykład normowania stosunków między narodami po
    dramatycznych wydarzeniach wojennych podał list biskupów polskich do
    biskupów niemieckich z 1965 roku.
    Kapłan podkreślił konieczność uznania rzezi wołyńskiej za
    ludobójstwo. "Kolejne ekipy rządzące po roku 90 nie miały
    konkretnego pomysłu, jak to rozwiązać; próbowano to odpychać tak,
    jak z wieloma rzeczami historycznymi a wrzód rośnie..., staje się
    większy i coraz boleśniejszy" - powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.
    Przyznał, że nie rozumie odcinania się władz od tego
    zagadnienia. "Uważam że jedyną możliwością rozwiązania tego problemu
    jest powiedzenie prawdy. Chodzi o to, żeby Sejm polski uznał ten
    mord za ludobójstwo i oddał cześć wszystkim pomordowanym" -
    stwierdził duchowny.
    Zaznaczył, że tak jak Żydzi pamiętają o holocauście a Polacy o
    Powstaniu Warszawskim czy o Katyniu, tak samo powinniśmy apelować o
    pamięć dla ofiar rzezi wołyńskiej. "Musimy pamiętać, że oni ginęli
    tylko dlatego, że byli Polakami" - podkreślił.
    Ks. Isakowicz-Zalewski wezwał do zapalenia zniczy pod tablicami i
    miejscami upamiętniającymi ofiary rzezi wołyńskiej, zwłaszcza w
    nadchodzących dniach, podczas rocznicowych obchodów.
    Dziś w katedrze polowej wierni modlili się w intencji ofiar rzezi
    wołyńskiej. Zapalone zostały znicze i złożono kwiaty w stołecznej
    archikatedrze św. Jana pod tablicą upamiętniającą ofiary tragedii.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=961
  • 13.07.08, 18:58
    liberum_veto napisał:

    Chodzi o to, żeby Sejm polski uznał ten> mord za ludobójstwo i oddał
    cześć wszystkim pomordowanym" - > stwierdził duchowny.

    Dokładnie w tym rzecz! Nie ma się co oglądac na to czy rezunom się
    to bęzie podobało czy nie. Wiadomo, że nie. To jednak jedyna droga
    aby ich ucywilizowac. A jeśli się obrażą i znowu jak w Perejasławiu
    oddadzą Rosji - to ich sprawa. Wątpię jednak żeby tak się stało
    jeśli mają jako taką pamięc. Tylko u boku Rzeczpospolitej coś
    znaczyli i korzystali ze swobód, za co odwdzięczyli się nam mordem
    i rabunkiem.
  • 14.07.08, 20:12
    Warto tu przypomnieć, że ukraińscy faszyści banderowscy spod znaku
    OUN i UPA mają też wybitne zasługi w eksterminacji narodu żydowskiego
    www.naszawitryna.pl/ksiazki_117.html
    "Holocaust po banderowsku", to pionierska praca prof. Edwarda Prusa
    na temat martyrologii Żydów i Polaków w okresie II wojny światowej
    na kresach wschodnich Rzeczpospolitej. Na skutek współpracy
    hitlerowców i nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN-UPA w latach
    1941-1945 zamordowanych zostało ponad półtora miliona obywateli
    polskich, z tego większość stanowili Żydzi. W książce niezbicie
    udokumentowano zbrodnie nacjonalistów OUN-UPA dokonane na Żydach,
    najpierw pod komendą niemiecką, a następnie samodzielnie. Ogromna
    skala tych zbrodni zobowiązuje do tego, ze nie można obok nich
    przejść obojętnie, ani o nich zapomnieć. Na podkreślenie zasługuje
    postawa Polaków, gdyż dzięki ich odwadze i determinacji, udało się
    uratować 200 tysięcy Żydów, mimo ze za ich ukrywanie groziła w
    Polsce kara śmierci - i ponad 40 tysięcy Polaków przypłaciło życiem
    chęć pomocy swoim pobratymcom.
  • 14.07.08, 07:04
    List otwarty do posłów Platformy Obywatelskiej i Prawa i
    Sprawiedliwości
    "Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary"
    Szanowne Panie Posłanki!
    Szanowni Panowie Posłowie!
    Premier Donald Tuski w dniu 10 maja 2008 r. w obozie hitlerowskim KL
    Stutthof powiedział dobitnie mądre słowa: "
    "Prawda jest jedynym fundamentem, na którym może powstać autentyczna
    przyjaźń i zrozumienie w tej części świata”.
    Z kolei pięć lat temu, w dniu 9 lipca 2003 r., Jarosław Kaczyński,
    ówczesny poseł PiS, powiedział w polskim Sejmie:
    "To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych
    częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było
    ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo
    na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto
    tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf
    zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach,
    dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. (...)
    Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość choćby poprzez
    używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią,
    nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko
    zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak
    zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie
    interesy polityczne."
    Natomiast w czasie kampanii wyborczych w 2005 i 2007 r. oba Wasze
    ugrupowania, wyrastające z tradycji Polskiego Sierpnia 1980 r., szły
    pod sztandarami przywrócenia pamięci narodowej, tak okrutnie
    okaleczonej w czasach PRL.
    Pomimo tych publicznych deklaracji przywódców obu Waszych partii
    doszło w ubiegłym tygodniu do żenującego postępowania marszałka
    Bronisława Komorowskiego i władz klubów parlamentarnych obu Waszych
    partii, w wyniku czego pod obrady Sejmu nie trafiła uchwała
    potępiająca ludobójstwo ponad 100 tysięcy naszych rodaków,
    pomordowanych w tak barbarzyński sposób na Wołyniu, Galicji
    Wschodniej oraz Ziemi Lubelskiej, Rzeszowskiej i Przemyskiej przez
    członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Armii
    Powstańczej. Uchwała ta miała również ustanowić dzień 11 lipca dniem
    pamięci narodowej o tych wydarzeniach.
    W ten sposób oba Wasze ugrupowania, współdziałając ściśle z
    postkomunistami, po raz kolejny przyczyniły się do zafałszowania
    historii oraz wyrządziły ogromną krzywdę tak pamięci narodowej, jak
    i rodzinom ofiar ludobójstwa. Krzywdą jest też postępowanie Pana
    Prezydenta RP i Pana Premiera oraz Marszałków Izb Parlamentarnych,
    którzy nie raczyli przybyć osobiście na żadną z uroczystości ku czci
    pomordowanych Polaków, choć dla innych uroczystości mają zawsze
    czas.
    Zawstydzający był także list Pana Prezydenta RP z dnia 11 lipca 2008
    r., zawierający zafałszowany obraz ludobójstwa dokonanego na
    polskich obywatelach. Do listu tego odnosi się m.in. powyżej
    zacytowana krytyka, wypowiedziana pięć lat temu przez posła
    Jarosława Kaczyńskiego.
    Jako krewny ofiar ludobójstwa - Polaków pomordowanych w dniu 28
    lutego 1944 r. w Korościatynie k. Monasterzysk na Tarnopolszczyźnie
    i Ormian pomordowanych w dniach 21-23 kwietnia 1944 r. w Kutach nad
    Czeremoszem na Pokuciu - wzywam Was, wierząc nadal w Waszą uczciwość
    i miłość do Ojczyzny, do ponownego rozpatrzenia wspomnianej uchwały
    lub innego dokumentu, który przywróciłby prawdę historyczną o tym
    ludobójstwie oraz byłby satysfakcją dla Kresowian i ich rodzin,
    którzy za wierność Polsce zapłacili krwią.
    Szanowni Państwo! Polski Sejm przyjął w ostatnim wiele ważnych
    uchwał, potepiając m.in. ludobójstwo Ormian w Turcji w 1915
    r., "Wielki Głód", dokonany przez komunistów w latach trzydziestych
    na Ukrainie Wschodniej oraz akcję "Wisła" także dokonaną przez
    komunistów. Dlatego też tym bardziej mam nadzieję, że oba Wasze
    ugrupowania również i w tej sprawie wzniosą się ponad doraźne
    interesy polityczne i dotrzymają złożonych obietnic.
    Oddanie w formie oficjalnego dokumentu czci polskim męczennikom, a
    także tym Ukraińcom, którzy pomagali naszym rodakom, oraz nazwanie
    ludobójstwa po imieniu będzie nie tylko sprawiedliwością dziejową,
    ale i krokiem milowym w pojednaniu polsko-ukraińskim. Nigdy bowiem
    żadnego pojednania nie da się zbudować na kłamstwie i przemilczeniu.
    Z należnym szacunkiem
    Szczęść Boże!
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
    Radwanowice, 14 lipca 2008 r.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=968
  • 15.07.08, 17:23
    Dziennik "Polska" przedrukował cały tekst mojego listu otwartego do
    posłów PO i PiS. Można go przeczytać na stronie:
    polskatimes.pl/opinie/20999,ofiary-masakry-na-wolyniu-wolaja-o-pamiec,id,t.html
    Z kolei szefowie rządów polskiego i ukraińskiego zaczęli wreszcie
    rozmawiać o ludobójstwie na Kresach. Okazuje się więc po raz
    kolejny, że tylko ostre bronienie swoich racji - jak to ostatnio
    czynią środowiska kresowe i kombatanckie - a nie "strusia" polityka
    kolejnych szefów polskiej dyplomacji, prowadzi do skutecznej ochrony
    pamięci ofiar ludobójstwa.
    Spór z prezydentem RP był dla mnie trudniejszy niż wiele innych
    spraw, ale nie było innej drogi. Wierzę, że i Lech Kaczyński, i
    Donald Tusk zaczną w końcu troszczyć się o prawdę historyczną o
    Kresach i męczeństwie ich mieszkańców.
    (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=974
  • 15.07.08, 05:52
    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w programie "Kwadrans po ósmej"
    www.itvp.pl/rozrywka/video.html?channel_id=463&site_id=851&genre_id=502&form_id=473&video=37682
    Gośćmi w studio są Ewa Siemaszko i Romuald Niedzielko, którzy
    poświęcili swoje życie badaniu historii polskich kresów, historii
    rzezi wołyńskiej, której 65 rocznicę obchodziliśmy niedawno. Według
    sondażu CBOS z ubiegłego tygodnia wynika, że 59 procent
    ankietowanych słyszała o zbrodni na Wołyniu, ale tylko co piąty
    deklaruje, że wiele słyszał o wydarzeniach. 41 procent twierdzi, że
    nigdy o tym wydarzeniu nie słyszała. Jak interpretować te wyniki?
  • 16.07.08, 17:11
    "Mam żal nie tyle do banderowców, często otumanionych analfabetów,
    ile do polskich władz, które boją się prawdy o ludobójstwie".
    Te gorzkie słowa wypowiedział płk Jan Niewiński, człowiek legenda. W
    czasie wojny był dowódcą polskiej samoobrony w jednej z wiosek na
    Wołyniu. Dziś, mając już 88 lat, walczy nadal, tym razem o prawdę.
    Jest inicjatorem budowy w Warszawie pomnika ku czci ofiar
    ludobójstwa dokonanego przez bandytów z UPA na Polakach. Ostatnio
    stał się obiektem niewybrednych ataków personalnych ze strony osób,
    które jedna z nacjonalistycznych gazet ukraińskich nazwała "polską
    inteligencją", a które sprzeciwiają się budowie tego pomnika. Ów
    monument, mający stanąć na placu Grzybowskim, przedstawia
    zamordowaną polską matkę, która wraz ze swymi dziećmi została
    przybita do drzewa. Takie barbarzyńskie mordy są faktami
    historycznymi. Dla przykładu, opowiadał niedawno Szczepan Siekierka,
    rodem z Tarnopolszczyzny, jak sam jako młody żołnierz Armii Krajowej
    zdejmował ze sztachet dwoje małych polskich dzieci, nadzianych na
    nie przez banderowców.
    Ilustracją słów płk. Niewińskiego są losy uchwały, którą
    przygotowali posłowie PSL, a poprzez którą polski Sejm miał w tych
    dniach potępić wreszcie ludobójstwo dokonane na Polakach.
    Skandalicznie jednak zachował się marszałek Bronisław Komorowski.
    Otóż polityk ów, lubiący się afiszować szlacheckim pochodzeniem,
    oświadczył, że owej uchwały nie wprowadzi pod obrady Sejmu. Jako
    powód odmowy podał jakiś artykuł, który ukazał się w prasie naszych
    wschodnich sąsiadów, zarzucający, że działania Kresowian są...
    podejmowane pod wpływem agentów Moskwy. Po takim zachowaniu
    marszałka chyba wszyscy zmarli z rodziny Komorowskich, bardzo
    zasłużonej i znanej ze swego patriotyzmu, poprzewracali się w
    grobach. Szkoda tylko, że gen. Tadeusz Bór-Komorowski, dowódca
    Powstania Warszawskiego, nie może powstać z grobu, aby przypomnieć
    swemu krewniakowi, który wcześniej - o, ironio! - był ministrem
    obrony narodowej, co to honor i odwaga. Trzeba do tego dodać, że
    usunięcie uchwały z porządku obrad odbyło się nie tylko przy
    aprobacie postkomunistów, którzy ze zrozumiałych względów boją się
    każdej prawdy historycznej, ale i polityków PO i PiS. Ci ostatni
    wyrośli na ideałach "Solidarności", ale w sprawach tragedii
    mieszkańców Kresów zachowują się kunktatorsko. Plamę na honorze mają
    też ci polscy eurodeputowani (głównie z lewicy i PO), którzy
    odmówili swoich podpisów pod projektem analogicznej uchwały
    przygotowywanej dla Parlamentu Europejskiego.
    Niestety, kontrowersje budzi także postępowanie prezydenta Lecha
    Kaczyńskiego, który nie pojawił się na żadnej z trzech warszawskich
    uroczystości, odbywających się 10 i 11 lipca. Co więcej, w liście do
    uczestników nie nazwał prawdy po imieniu, posługując się eufemizmami
    typu "tragedia Wołynia" czy "bolesne wydarzenia". Ani razu też nie
    padło słowo "ludobójstwo". Najbardziej jednak zaskakujące jest to,
    że pan prezydent nie napisał, kto dokonał owego ludobójstwa, a nazwa
    Ukraińskiej Armii Powstańczej w ogóle w liście tym się nie pojawiła.
    To tak, jakby pisać o podwójnej agresji z 1939 r. bez wymieniania
    III Rzeszy i Związku Radzieckiego z imienia. I to ma się nazywać
    przywracaniem pamięci narodowej? Z kolei objęcie patronatem
    prezydenckim Festiwalu Kultury Ukraińskiej jest w tej sprawie
    przysłowiowym gwoździem do trumny. Nie mam nic przeciwko samemu
    festiwalowi, ale organizowanie go w dniach, w których Polacy
    wspominają ofiarę 150 tysięcy swych rodaków, wymordowanych w
    barbarzyński sposób przez nacjonalistów ukraińskich, jest rzeczą
    niegodziwą, a nawet wręcz bezczelną ze strony Związku Ukraińców w
    Polsce. To jest też policzek dla rodzin kresowych, opłakujących
    swoich krewnych. Poza tym, czy ktoś uczciwy chciałby w naszym kraju
    1 września organizować festiwal kultury niemieckiej, a 17 września
    festiwal kultury rosyjskiej?
    Na żadnej z uroczystości warszawskich nie było też ani premiera
    Donalda Tuska, który nie przyjechał także na odsłonięcie pomnika ku
    czci pomordowanych w Ihrowicy i innych polskich wioskach pod
    Tarnopolem, ani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, ani marszałków
    Senatu czy Sejmu, ani nikogo z rządowych ministrów. Na dwie pierwsze
    uroczystości nawet nie wysłali nikogo w zastępstwie, a na trzecią -
    na skwerze Wołyńskim - oddelegowali trzeciorzędny garnitur
    urzędników. No cóż, w 19. roku III RP mamy taką a nie inną tzw.
    klasę polityczną. Nie pojawił się również żaden z biskupów polskich,
    choć w samej Warszawie jest ich kilku. Nie było też ani hierarchy
    obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, ani prezydenta Ukrainy, którzy
    powinni wspólnie w imieniu swego narodu na klęcząco błagać Polaków o
    przebaczenie. Z kolei wicemarszałek Jarosław Kalinowski, który w
    przeciwieństwo do Komorowskiego, choć chłop a nie szlachcic, nie
    przestraszył się ukraińskich nacjonalistów i był na mszy św. w
    warszawskiej katedrze polowej. Przybyli też byli marszałkowie:
    Wiesław Chrzanowski i Maciej Płażyński, a także rzecznik praw
    obywatelskich Janusz Kochanowski, prezes IPN Janusz Kurtyka oraz
    urzędnicy w randze ministrów: Ryszard Legutko, Andrzej Przewoźnik i
    Janusz Krupski.
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska 16 lipca 2008 r.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=975
  • 17.07.08, 17:36
    Fotorelacja:
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=979
    Uroczystości ku czci ofiar ludobójstwa na Kresach, pomimo
    nieobecności prezydenta, premiera i marszałków Sejmu i Senatu oraz
    prezydent stolicy, odbyły się w Warszawie.
    Wobec dezercji najwyższych władz państwowych przybył tylko były
    marszałek Maciej Płażyński ...
    .... i rodziny ofiar, pierwszy z lewej Szczepan Siekierka,
    przewodniczący Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni
    Nacjonalistów Ukraińskich" i współautor monumentalnych dzieł o
    ludobójstwie na Kresach Południowo-Wschodnich.
    Pozostali politycy, choć byli wtedy w Warszawie, przestraszyli się
    ambasadora Ukrainy, który był na uroczystości, ale żadnej, nawet
    najmniejszej, wiązanki kwiatów nie raczył złożyć.
    Na żadnej z powyższych uroczystości nie było też żadnego polskiego
    biskupa.
  • 18.07.08, 17:51
    fotoreportaż:
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=938
    Uroczystośc była transmitowana przez Telewizję Trwam i Radio Jasna
    Góra. Ukazały się też relacje w Polskim Radio, TVP 1, TVN 24 i TV
    Info. Poniżej zdjęcia oraz tekst z Polskiej Agencji Prasowej.
    Informacja telewizyjna jest na stronie
    www.tvp.info/news.html?directory=2788&news=748352
    Po mszy św. odbyła się konferencja kresowa w Sali Papieskiej. W
    czasie konferencji padło m.on. szereg krytycznych uwag pod adresem
    Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na którego wielu zebranych głosowało,
    a który wycofał się z patronatu nad uroczystościami ku czci
    pomordowanych Polaków na Kresach.
    W czasie konferencji największe wrażenie zrobiło wystąpienie 88-
    letniego płk Jana Niewińskiego, który 65 lat temu dowodził
    samoobroną w swojej wiosce na Wołyniu, a dziś heroicznie walczy o
    ustawienia w Warszawie pomnika ku czci Ofiar Ludobójstwa.
    Jego działania z powodu "poprawności politycznej" są torpedowane tak
    przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, jak sekretarza Andrzeja
    Przewoźnika z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
    W czasie spotkania po raz kolejny wystąpił płk Jan Niewiński, który
    powiedział:
    "Nie mam żalu do banderowców, bo to często byli otumanieni
    analfabeci, ale mam żal do polskich władz państwowych, które
    fałszują prawdę o ludobójstwie."
    Wiecej zdjęc można zobaczyć na stronie internetowej Jasnej Góry pod
    linkiem www.jasnagora.com/galZdjecMiniNews.php?ID=3945
  • 23.07.08, 17:58
    Charakter uroczystości kształtowała Danuta Skalska. Zjazd prócz
    spraw współczesnych poruszał mocno, rzecz jasna, sprawy historyczne.
    Ludzie, którzy się na nim zgromadzili albo byli świadkami historii,
    albo po prostu świetnie ją znali. Początek zjazdu uświetniła msza,
    podczas której ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wygłosił kazanie o
    zbrodni ludobójstwa dokonanej przez OUN-UPA. Najpierw opisał
    tolerancję Rzeczpospolitej następnie powiedział, że w sprawie
    wspomnianej zbrodni mówi się wiele rzeczy, ale nie mówi się prawdy,
    a prawda jest straszliwa albowiem na tych terenach, na których
    panowała kultura jagiellońska wymyślono, że można zabijać ludzi
    tylko, dlatego, że są innej narodowości i to straszliwe [masowe]
    zabijanie miało miejsce już od roku 1942, ale apogeum tych
    straszliwych mordów przypada na 11lipca 1943. Ksiądzopisał specyfikę
    kulminacji ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich – uderzenie
    zaplanowane przez dowództwo OUN-UPA na niespodziewających się
    Polaków w niedzielę, jednocześnie będącą prawosławnym świętem Piotra
    i Pawła. Wymordowano cywilów, przeważnie kobiety i dzieci, w 163
    wsiach. […] Mordowano w kościołach. […]Zabijano tylko, dlatego, że
    ktoś był Polakiem, tak jak faszyści niemieccy zabijali kogoś tylko,
    dlatego, że był Żydem. Mówię te słowa w tym świętym miejscu nie
    dlatego, żeby rozdrapywać rany, ale odwrotnie - właśnie dlatego,
    żeby te rany mogły się zagoić. A one się mogą zagoić tylko wtedy,
    kiedy powie się prawdę. Ksiądz opowiedział o osobistych
    doświadczeniach swojego ojca z upowskimi zbrodniarzami. Przypomniał
    słowa: „Jeżeli ja zapomnę o nich, Ty Boże zapomnij o mnie”.
    www.wolgal.pl/art48.html
  • 19.07.08, 13:20
    W niedzielę 29 czerwca 2008 r. ....
    .... w kościele Matki Bożej Królowej Polski przy ul. Zgierskiej 230
    w Łodzi ...
    ... odprawiona została msza św. za Polaków pomordowanych na Kresach
    Wschodnich w czasie ludobójstwa dokonanego przez faszystów z UPA.
    fotorelacja:
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=928
  • 19.07.08, 16:20

    Dzisiaj, gdy wspominamy te ofiary, zastanawiamy się,
    dlaczego doszło do takiego ludobójstwa i odpowiedź jest jedna, a
    sięga ona początków Starego Testamentu. Był Kain i Abel. […] Dobry
    Bóg dał człowiekowi przykazanie „Nie zabijaj”. To jest przykazanie
    święte. Ks. Zaleski mówił o kolejno przeprowadzanych ludobójstwach,
    tym dokonanym przez Turków oraz o wielkim głodzie na Ukrainie. Te
    ludobójstwa nie zostały potępione. Hitler, wysyłając wojska do
    Polski, powiedział, że mogą zabijać ludność cywilną i nie muszą się
    usprawiedliwiać, bo któż dzisiaj pamięta o Ormianach? I to
    ludobójstwo otworzyło drogę do holocaustu – zagłady Żydów, tylko z
    tego powodu, że byli Żydami. Następnie Niemcy dokonywali ludobójstwa
    na narodach słowiańskich. Później zaistniało ludobójstwo dokonywane
    przez komunistów. Wszystkie te ludobójstwa, które nie zostały
    potępione – odnawiają się.

    www.wolgal.pl/

  • 20.07.08, 08:33
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:
    Kolejną wielką uroczystością kresową były wydarzenia w Legnicy,
    które odbyły się w niedzielę 13 lipca.
    Najpierw wraz 7-mioma innymi księżmi odprawiałem w kościele
    franciszkańskim pw. św. Jana mszę św. za ofiary ludobójstwa
    dokonanego na Kresach przez faszystów z UPA.
    Głównym organizatorem był dr Tadeusz Samborski, Kresowian i były
    poseł PSL ...
    O Kresach i ludobójstwie mówiłem wraz ze Stanisławem Srokowskim,
    rodem z Tarnopolszczyzny, autorem doskonałych książek
    pt. "Nienawiść" i "Ukraiński kochanek".
    Byli tez uczniowie z różnych szkół, którzy deklamowali wiersze i
    śpiewali pieśni patriotyczne.
    W międzyczasie byłem w legnickiem Radiu Plus, gdzie wraz z dr
    Samborskim miałem długą rozmowę o ludobójstwie.
    Wracałem do Radwanowic tego samego dnia, a po drodze złapała mnie
    straszliwa ulewa. Z jej powodu nie pojechałem już do Chojnowa i
    Wojciechowa pod Legnicą, gdzie pochowana jest moja śp. babcia,
    Rozalia z Muraszków Zaleska, oraz moi liczni krewni, wszyscy z
    Korościatyna k. Monasterzyska, który w nocy z 28 na 29 lutego 1944
    r. przeżył straszliwą rzeż, dokonaną przez bandytów z UPA.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=981
  • 24.07.08, 18:04
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w Legnicy:
    Dzień 11 lipca miał zostać dniem pamięci narodowej o zbrodni OUN na
    Polakach. To było najważniejsze z tego wszystkiego. I nagle
    marszałek Bronisław Komorowski, nawiasem mówiąc krewny dowódcy Armii
    Krajowej „Bora” Komorowskiego mówi: „Przyszedł do mnie ambasador
    Ukrainy i trzeba to wycofać.”. Jeżeli sejm działa w ten sposób, że
    przychodzą ambasadorowie i mówią: Panie Marszałku, to wam wolno a
    tego nie wolno – to przypomina Targowicę, bo tak wtedy było.
    Przychodzili ambasadorzy i mówili, co polski sejm może, a czego nie
    może, kiedy może być niemy, a kiedy może się na pewne tematy
    wypowiedzieć. Pan Komorowski się wycofał, ku mojemu przerażeniu,
    rzeczywiście [walczył] tylko klub PSLu. Pozostałe partie np.
    Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, na którą też
    głosowałem swego czasu, jakie wyrosły na tradycji solidarnościowej –
    a więc walki o prawdę i sprawiedliwość, walki choćby o prawdę o
    Katyniu – te kluby wycofują się rakiem argumentując się „Euro 2012”.
    Co się stało? Czy Kresowianie, z których coraz więcej ludzi odchodzi
    na wieczną wartę – mają sobie te uroczystości urządzać jako prywatną
    inicjatywę? Po mojej wypowiedzi usłyszałem to, co powiedzieli
    przedstawiciele klubów poselskich. Gdzie Ci ludzie mają oczy? Jest
    tak jak to było w ewangelii „Mają oczy a nie widzą, mają uszy a nie
    słyszą.”. Chcę jednak uciec od spraw politycznych, ponieważ każdy ma
    prawo do swoich poglądów. Myślę jednak, że stało się bardzo źle. Sam
    naród polski nie upomina się o swoich męczenników. Rzezie nie są
    właściwym określeniem, to było ludobójstwo. To była masakra ze
    straszliwymi okrucieństwami, jakich nie dokonywali nawet Niemcy czy
    bolszewicy. To wbijanie gwoździ w czaszkę, rozrywanie końmi, palenie
    żywcem, nabijanie niemowląt na sztachety. To było okrucieństwo,
    którego nawet naziści nie mogli zrozumieć. Nie wolno milczeć,
    ponieważ może się ono odrodzić. Piszę - co tydzień felietony do
    Gazety Polskiej na ostatniej stronie. Napisałem kilka felietonów
    kresowych, a ostatni felieton jest o tym, że jeden z moich
    przyjaciół był 25 maja we Lwowie, gdzie odbywała się uroczystość, ku
    czci bohaterów Ukrainy. Wbrew pozorom nie był to Bohdan Chmielnicki,
    ale głównymi ulicami Lwowa maszerowali chłopcy – praktycznie
    umundurowani. Krzyczeli „Niech żyje UPA! Niech żyje SS!”. Takie
    marsze były ostatnio w Niemczech w latach 30-tych”. Faszyzm odradza
    się, jednak teraz nie za zachodnią granicą, tylko za wschodnią.
    Dzisiaj dzieje się tak przez słabość polskiej polityki i przymykanie
    oczu. Tam, gdzie będzie Euro 2012 i zostaną rozgrywane mecze
    piłkarskie będą już może wisieć nazistowskie symbole. Nie wolno
    milczeć na te tematy. Jest jeszcze jedna rzecz, którą uważam za
    szalenie ważną. Trzeba odróżnić faszystów z UPA od narodu
    ukraińskiego.
    www.wolgal.pl/art49.html
  • 26.07.08, 11:59
    Cotygodniowy felieton ks. Isakowicza-Zaleskiego w Gazecie Polskiej
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=996
    Gloryfikacja zbrodniarzy nie przeszkadza też władzom III RP, które
    nadskakują Ukrainie, jak tylko mogą, godząc się m.in. na
    zafałszowaną uchwałę sejmową z 2003 r. Doprowadza to do zatarcia
    pamięci narodowej o ofiarach ludobójstwa, a także do tego, że na
    dawnych Kresach na setkach masowych mogił pomordowanych Polaków nie
    ma nawet znaku krzyża św. Milczą też podręczniki szkolne po jednej i
    drugiej stronie Bugu. Przykładem tego jest relacja byłego mieszkańca
    wsi Puźniki (powiat Buczacz na Tarnopolszczyźnie), wymordowanej
    przez UPA. Cytuję za jedną z książek: "Zapytani młodzi Ukraińcy na
    Zalesiu, gdzie była suszarnia, w której banderowcy w 1945 r. spalili
    żywcem kilkudziesięciu Polaków, niewiele wiedzą o tamtych
    tragicznych czasach [...] Inny młody Ukrainiec, zapytany, "Czy on
    walczył za Samostijną Ukrainę?", odpowiedział, że nie, bo wtedy był
    jeszcze za mały i żałuje, że nie mógł tego robić, ale dodał: "mój
    ojciec za to dobrze rąbał". Nie potrafił jednak odpowiedzieć, za
    co "rąbał" sąsiadów - Polaków".
    Najwyższy więc czas, aby o tym, za co rąbano niewinnych ludzi i za
    co prezydent Juszczenko wiesza ordery, dowiedział się Michel Platini
    i władze UEFA. Rozgrywanie bowiem w takiej faszystowskiej atmosferze
    meczów we Lwowie i Kijowie będzie międzynarodowym skandalem.
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska 23 VII 2008
  • 05.08.08, 15:33
    Brednie o historii Kresów, wypowiadane przez Bronisława
    Komorowskiego, są dla faszystów ukraińskich jak miód na serce.
    Po artykułach o ludobójstwie na Kresach Wschodnich dostałem tak
    wiele listów, że nie jestem w stanie na wszystkie odpisać. Dlatego
    też tą drogą odpowiadam na pytania w nich zawarte. W obliczu
    rocznicy Powstania Warszawskiego zacznę od tego: czy Ukraińcy
    tłumili to powstanie? Tak, chodzi tu o Legion Wołyński, który
    zorganizowała jedna z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
    Uzbrojony przez Niemców, brał on udział w wielu mordach, dokonanych
    na bezbronnych Polakach na Kresach. W 1944 r. został przerzucony do
    Warszawy, gdzie walczył na Czerniakowie, odznaczając się ogromnym
    okrucieństwem wobec cywilnej ludności, w tym zwłaszcza wobec
    rannych, których dobijano lub palono żywcem. Jego dowódca, Petro
    Diaczenko, za swoje "zasługi" otrzymał nawet od Hitlera Krzyż
    Żelazny.
    Jeżeli już mowa o orderach, to wiele pytań dotyczy oceny
    przyjmowania przez polskich obywateli Orderu Jarosława Mądrego. Otóż
    ocena ta powinna być negatywna, bo patron odznaczenia był agresorem.
    W sojuszu bowiem z Niemcami (taki średniowieczny pakt Ribbentrop-
    Mołotow) najechał w 1031 r. Polskę, odrywając od niej Grody
    Czerwieńskie, czyli tereny ziem przemyskiej, chełmskiej i lwowskiej.
    Poparł też księcia-uzurpatora Bezpryma, co doprowadziło do
    destabilizacji państwa Piastów. Później wprawdzie pomagał swemu
    powinowatemu, Kazimierzowi Odnowicielowi, ale wspomnianych Grodów
    oczywiście nie oddał, co stało się zarzewiem wielowiekowych
    konfliktów. Dlatego też Polacy orderu takiego imienia przyjmować nie
    powinni, tak jak np. od Niemców nie powinno się przyjmować wszelkich
    odznaczeń imienia Otto Bismarcka lub od Rosjan imienia Katarzyny II.
    Co do pytań, dlaczego oświadczenie Sejmu RP z 2003 r. w sprawie
    Kresów jest kłamliwe, odpowiadam, co następuje. Po pierwsze, nie
    pada w nim słowo "ludobójstwo" ani nazwy organizacji za niego
    odpowiedzialnych, czyli OUN i UPA, ani liczba ofiar (prawie 150
    tys.) Po drugie, uchwała zawęża czas tylko do okupacji niemieckiej,
    a w rzeczywistości ludobójstwo trwało także za obu okupacji
    radzieckich, czyli w latach 1939-1941 oraz od 1944 r. wzwyż. Po
    trzecie, oświadczenie równoważy ofiary ludobójstwa z ofiarami
    nielicznych akcji odwetowych, doliczając do tych ostatnich także
    tych Ukraińców, których zamordowali ich właśni rodacy. Po czwarte,
    nie oddaje czci tym Ukraińcom, którzy pomagali Polakom. Dlatego tak
    ważne jest, aby Sejm RP wreszcie powiedział o tym ludobójstwie
    prawdę.
    Niestety, zamiast prawdy mamy kolejne hucpy polityczne, do których
    zaliczyć należy przyniesienie do parlamentu tzw. niegasnącej
    świeczki, która teoretycznie ma upamiętniać ofiary "Wielkiego
    Głodu", a w rzeczywistości jest wyrafinowaną prowokacją ze strony
    ambasadora Ukrainy, Olexandra Motsyka. Ten ostatni próbuje w naszym
    kraju wejść w taką rolę, jaką w XVIII w. odgrywali ambasadorowie
    Prus czy Rosji. Oczywiście trzeba uczcić ofiary ludobójstwa, którego
    na Ukrainie Wschodniej dokonał Stalin, ale niech wreszcie, na Miłość
    Boską!, władze polskie zaczną bronić pamięci swoich obywateli,
    pomordowanych w nie mniej okrutny sposób na obecnej Ukrainie
    Zachodniej, gdyż na setkach polskich mogił nie pali się nadal
    najmniejsza nawet świeczka. Prowokacją jest też projekt uchwały
    potępiający burzenie w 1938 r. cerkwi prawosławnych na
    Chełmszczyźnie. Ta akcja była rzeczywiście naganna. Nie można jej
    jednak w żadnym wypadku też równoważyć z ludobójstwem Polaków, bo w
    czasie tej akcji nikt nie zginął. Warto również przypomnieć, że
    inicjator uchwały, poseł Eugeniusz Czykwin z SLD, był swego czasu
    prominentnym działaczem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, a
    w stanie wojennym skompromitowanego PRON, o którym żartowano "PRON
    za Don", słusznie wskazując odpowiedni kierunek geograficzny. O
    pośle możemy też przeczytać w Wikipedii: "Według katalogów
    opublikowanych przez IPN został w 1983 r. zarejestrowany przez SB
    jako TW "Izydor", następnie kryptonim zmieniono na "Wilhelm". W
    składanych kilkakrotnie oświadczeniach lustracyjnych od 1997 r.
    Eugeniusz Czykwin za każdym razem podawał, że nie był
    współpracownikiem tajnych służb PRL". O służby specjalne, mówiąc
    najdelikatniej, otarł się też wspomniany ambasador, rodem z Wołynia.
    Od 1981 r. był bowiem ustawicznie pnącym się w górę dyplomatą ZSRR,
    a nawet dzieci wiedzą, że gdzie jak gdzie, ale w radzieckim MSZ
    żadna osoba bez stempla od KGB kariery robić nie mogła. Nawiasem
    mówiąc, w czasie uroczystości na skwerze Wołyńskim nie zdobył się on
    nawet na złożenie kwiatów ku czci swoich pomordowanych sąsiadów.
    Najwięcej pytań dotyczyło jednak marszałka Komorowskiego, który
    odpowiedzialność za ludobójstwo na Kresach przerzuca z UPA na
    Sowietów, tak jak ci ostatni odpowiedzialność za ludobójstwo w
    Katyniu wciąż przerzucają na Niemców, i jak niektórzy Żydzi z
    Ameryki za Holokaust winią nie Niemców, lecz Polaków. Marszałek ma
    prawo szczerze nienawidzić Sowietów za zabrane Komorowskim majątki,
    ale nie ma prawa do fałszowania historii Kresów, bo jest to rzeczą
    podłą. Słusznie więc Ewa Siemaszko powiedziała: "Bronisław
    Komorowski powinien się zastanowić, czy jest rzecznikiem
    ukraińskiego nacjonalizmu, czy marszałkiem polskiego Sejmu". W sumie
    to żal marszałka, bo stara się jak może, ale Orderu Jarosława
    Mądrego ambasador, cóż za niewdzięcznik, jeszcze mu nie załatwił.
    Niech się jednak nie martwi, bo ukraińscy faszyści załatwią mu
    szybko inny order, tym razem Stepana Bandery. Ten z trupimi
    czaszkami.
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 30 lipca 2008 r.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1017
  • 13.08.08, 20:50
    Kapłan przecięty piłą
    Do polskich błogosławionych, wśród których godne miejsca zajmują już
    bohaterscy kapelani Powstania Warszawskiego, winni dołączyć też
    kapłani-męczennicy z Kresów Wschodnich.
    Wiele lat temu śp. Stanisław Pruszyński (rodem z Wołynia) opowiadał
    mi o swoim wuju, dominikaninie Michale Czartoryskim, którego
    niezbadane plany Boże z książęcego pałacu w Pełkiniach k. Jarosławia
    doprowadziły na ubogie Powiśle, gdzie w czasie Powstania
    Warszawskiego pełnił posługę kapelana. Zginął tam śmiercią
    męczeńską, nie chcąc opuścić rannych w szpitalu. W 1999 r. został
    zaliczony w poczet błogosławionych wraz z innym bohaterskim
    kapelanem, ks. Józefem Stankiem. Ten ostatni odmówił ewakuacji z
    Czerniakowa na drugi brzeg Wisły. Wzięty do niewoli był okrutnie
    torturowany. Władze kościelne, słusznie wynosząc owych męczenników
    na ołtarze, wciąż jednak nie chcą (głównie ze względów politycznych)
    dołączyć do ich grona kapłanów z Kresów Wschodnich, zwłaszcza tych,
    którzy zginęli z rąk rezunów z UPA. Spełniając więc obowiązek
    pamięci, przypomnę tylko niektóre postacie.
    Znanym księdzem w Galicji Wschodniej był ks. Marian Bosak. Rozpoczął
    nie tylko budowę kościoła-sanktuarium w Mariampolu nad Dniestrem,
    ale zainicjował wiele działań społecznych. Kres jego niezwykle
    aktywnemu życiu położyli nacjonaliści ukraińscy, którzy w nocy z 23
    na 24 sierpnia 1941 r. pod pretekstem załatwienia spraw urzędowych
    uprowadzili go z plebanii. Rano, idąc śladem wyrwanej z sutanny
    koloratki, znaleziono jego zmasakrowane ciało. W następnych
    miesiącach w najróżniejszych okolicznościach zamordowano 160 jego
    parafian. Trwałą pamiątką po męczenniku jest obraz Matki Bożej
    Zwycięskiej, który przewieziony z Mariampola do kościoła na Piasku
    we Wrocławiu został koronowany w 1989 r. W podobny sposób, często
    pod pretekstem wezwania do chorego, banderowcy uprowadzili i
    zamordowali kilkunastu kapłanów. Tak zginął np. karmelita Bartłomiej
    Czosnek z sanktuarium maryjnego w Bołszowcach. Przed zgładzeniem był
    torturowany, wyrwano mu język i genitalia. Dziesiątki innych
    kapłanów, zakonników i zakonnic zamordowano w czasie bandyckich
    napadów UPA na polskie wioski. Dla przykładu, we wsi Ostrówki na
    Wołyniu zginął ks. Stanisław Dobrzański (obcięto mu głowę, którą
    nabito na pal) wraz tysiącem parafian, a w sanktuarium maryjnym w
    Podkamieniu wymordowano ojców dominikanów wraz z setkami Polaków,
    szukających tam schronienia. Ks. Karola Barana z Korytnicy zadźgano
    nożami. Ks. Bolesław Szawłowski zginął wraz z 500 parafianami w
    kościele w Porycku. Podobny los spotkał ks. Jana Kotwickiego,
    zabitego przy ołtarzu, oraz ks. Józefa Aleksandrowicza z Zabłocia,
    któremu podczas mszy św., na oczach wiernych, banderowcy skręcili
    kark. Z kolei ks. Błażej Czuba został spalony wraz wiernymi w
    kościele w Dołhej Wojniłowskiej. Natomiast na Ihrowicę k. Tarnopola
    bojówki UPA napadły - uwaga! - w noc Bożego Narodzenia. Przy
    wigilijnych stołach porąbano siekierami wiele osób, w tym ks.
    Stanisława Szczepankiewicza oraz jego matkę. Innej z kolei tragedii
    doznał ks. płk Roman Daca, kawaler Orderu Virtuti Militari i kapelan
    Lwowskiego Okręgu AK. Gdy na jego plebanię w Nowosielcach napadli
    banderowcy, zdążył się schować w skrytce pod podłogą. Jednak jego
    matkę zarąbano siekierami, a jej krew spływała na niego przez
    szczeliny w deskach.
    W ten sposób rezuni z UPA zamordowali 70 duchownych
    rzymskokatolickich, a także kilku księży greckokatolickich, którzy
    pomagali Polakom. Do tej liczby dochodzi ponad setka duchownych,
    zabitych na Kresach przez Niemców i Rosjan, a wśród nich trzech
    księży ormiańskich: ks. Bogdan Agopsowicz, zastrzelony w Kutach, ks.
    Adam Bogdanowicz, zamordowany we Lwowie, i ks. Dionizy Kajetanowicz,
    ostatni administrator archidiecezji, zamęczony w 1954 r. w
    radzieckim łagrze. W najbardziej jednak barbarzyński sposób
    zgładzono o. Ludwika Wrodarczyka ze zgromadzenia misjonarzy oblatów,
    rodem ze Radzionkowa k. Bytomia, pełniącego posługę duszpasterską w
    Okopach na Wołyniu. Byli parafianie na stronie internetowej tak go
    wspominają: "Był kapłanem z powołania. Żył sprawami Kościoła i niósł
    wszelką pomoc swoim parafianom. O każdej porze dnia i nocy można go
    było spotkać spieszącego do chorego z lekarstwami lub Ostatnim
    Namaszczeniem. Śledząc jego posługę kapłańską możemy się dopatrzyć
    we wszystkim naśladowania Chrystusa". Poniósł śmierć męczeńską w
    dniu św. Mikołaja w 1943 r.
    Zachował się jej opis: "6 grudnia bandyci ukraińscy rozpoczęli swój
    morderczy pochód ku Borowskim Budkom, Dołhani i Okopom. Ludzie
    uciekali w stronę lasu, pierwsze domy płonęły. O. Ludwik dobrowolnie
    postanowił udać się z probostwa do kościoła, by chronić
    tabernakulum. Tam ostatni raz w życiu uklęknął i modlił się, i na
    klęczkach wyczekiwał swoich oprawców, aż przyjdą go pojmać.
    Barbarzyńcy wpadli do kościoła, dopadli go klęczącego na stopniach
    ołtarza. Na jego oczach zamordowali dwie kobiety - 18-letnią
    Weronikę Kosińską i 90-letnią Łucję Skurzyńską - które prosiły ich o
    darowanie mu życia. Został porwany przez morderców i męczony w różny
    sposób: był rozebrany do naga, chłostany, nakłuwany igłami i
    przysmażano mu stopy gorącymi żelazami. W miejscowości Moczulanki
    dokonano na nim męczeństwa. Przywiązano go do kloca drzewa na koźle,
    na którym rżnie się drzewo, i piłą do cięcia drzewa dwanaście
    ukraińskich kobiet piłowało go jak kloc drzewa. Po kilku godzinach
    męczarni zmarł".
    Świat o tych męczennikach nie chce pamiętać. My jednak o nich nigdy
    nie zapomnijmy, bo to dzięki nim Kościół w Polsce jest wolny.
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 6 sierpnia 2008 r.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1034
  • 15.08.08, 11:01
    pod takim tytułem oddałem do druku kolejną książkę, tym razem o
    ludobójstwie dokonanym przez faszystów ukraińskich z OUN-UPA. Trzy
    czwarte napisałem wcześniej, ale pracę przerwało w 2005 r.
    zetknięcie się z aktami IPN. Dziś jednak pracę tę dokończyłem, a
    zmobilizowały mnie do tego prośby Czytelników, jak i toczący się w
    Polsce i na Ukrainie spór o historię. Dlatego też o obok
    historycznych opracowań, opartych na relacjach świadków, książkę
    będzie zawierała żywą polemikę z tymi, którzy świadomie chcą
    przemilczeć, a nawet i zafałszować, tragedię Kresów.

    O założeniach i zawartości nowej publikacji, która ukaża się już we
    wrzesniu 2008 r., pisze szerzej we wstępie do niej, który
    zamieszczam poniżej. Ksiązka będzie miała dobrą dystrybucję, więc
    każdy zainteresowany bez trudu ją otrzyma. Będzie też wiele
    bezpłatnych egzemplarzy, które trafią do szkolnych bibliotek.

    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=6&PHPSESSID=8d3b92a6dc7e2f82152c52987a093beb
  • 20.10.08, 14:36
    02.10. br w Jarosławiu uczestniczyłam w sesji promującej ww książkę
    Ks. Zaleskiego pt. "Po Katyniu był Wołyń". Na sesji był również
    kolega Bastion44.

    Odczucia po sesji mam mieszane. W sumie to nie dowiedziałam się
    niczego więcej niż wiedziałam wczesniej (a przepraszam - przeciez
    koledzy z PuK w każdej chwili gotowi sa przedstawić "odmienny i
    jedynie słuszny" punkt widzeniawink))

    Wystawa zdjęć była również uboga. I ta jednostronność, męczeństwo
    kościoła rzymskokatolickiego, które przecież jest dramatem
    drugorzędnym wobec tragedii tysięcy niewinnych mieszkańców wsi.

    Nabyłam książke S. Srokowskiego "Nienawiść" (z dedykacją autorasmile).
    Książka jest rzeczywiście wstrząsająca i bez
    wcześniejszego "przygotowania" przeżyłabym niewątpliwy szok. ale z
    całą pewnościa jest częścią tragicznej prawdy.

    Nabyłam również "Przemilczane ludobójstwo..." ale ta pozycja musi
    chwilę zaczekać.
  • 25.10.08, 10:56
    hurra! moje zdjęcie z Ks. Zaleskim - odnalezionesmile)

    2 tyg. temu przerzucałam je z aparatu do nowego folderu. Po
    zakończniu "operacji" zdjęć ani widu ani słychu. Szukałam wydawało
    się wszedzie, przekopałam wszystkie foldery. A tu ops - są w
    folderze "Szlakiem ikon", gdzie zamiesciłam głównie zdjęcia cerkwii.
    Mam słabość do pięknych budowlismile
  • 30.10.08, 14:06
    w linku pt. wołyń-galicja - fragment opisu jarosławskiej sesji:

    "Wypowiedź Mirona Michaliszyna

    Po zakończeniu sesji wstał greckokatolicki ksiądz Miron Michaliszyn
    i poprosił o zabranie głosu. Kto go do tej pory nie zobaczył teraz
    miał okazję, a ogromny złoty krzyż na jego piersi zwracał na siebie
    uwagę. Nastąpiła chwilowa konsternacja, a organizatorzy przez moment
    nie wiedzieli, co postanowić. Nie chodziło tyle o to, że obawiano
    się, iż powie jakieś bzdury, co zapoczątkuje dosyć ostrą polemikę
    czy też awanturę, chciano uniknąć spóźnienia, a referenci spieszyli
    się na pociąg. Nie była więc przewidziana dyskusja i zabieranie
    głosu przez publiczność. Ks. Miron najwyraźniej tego nie zrozumiał,
    wysunął bowiem za chwilę argument, ze jest demokracja. Trochę mnie
    to zdziwiło, ponieważ nie były to obrady parlamentu, a w ten sposób
    każdy włącznie ze mną mógł argumentować swoją prośbę o głos.
    Na początek ks. Miron zaatakował ks. Tadeusza Isakowicza-
    Zaleskiego względem osądzania nieodpowiedniego zachowania innych
    duchownych. Powiedział, że łatwo można przekręcić fakt pracy dla
    idei jednego człowieka, posiłkując się przykładem Iwana Franko,
    którego wiele lat uważano za komunistę. Zaczął też bardzo szybko
    cytować ukraińską pieśń w oryginale, „szanując”, jak to
    ujął „obecność młodego pokolenia”. Oczywiście młodzież nic nie
    zrozumiała. Być może część zrozumiałaby, gdyby zechciał mówić
    wolniej, a całość - gdyby zechciał przetłumaczyć. Wspominał o nie
    znalezionych ciałach Ukraińców z Kijowa poległych w walce z
    bolszewikami, o których też się nie mówi. Nie wiem jednak, czy był
    to argument, by usprawiedliwić milczenie o zbrodniach UPA tylko
    dlatego, że o innych ofiarach też się nie mówi. Żalił się również,
    iż jego ojciec, choć nie miał nic wspólnego z UPA, także został
    wysiedlony w operacji „Wisła”, co miało być może sugerować innej
    cele tej operacji niż zakończenie terroru UPA oraz uratowanie
    miejscowej ludności.

    Ciekawe jest, że podziękował prof. Pawłowi Wieczorkiewiczowi za
    omówienie „przyczyn” zbrodni UPA, bowiem dobry lekarz szuka źródeł,
    jak wspomniał. Najwyraźniej jednak albo profesora nie zrozumiał,
    albo, co bardziej prawdopodobne zrozumiał jego słowa tak jak chciał.
    Prof. Wieczorkiewicz, bowiem nie twierdził, że ludobójstwo dokonane
    przez OUN-UPA spowodowała polityka II Rzeczypospolitej (a tak
    interpretował to ks. Michaliszyn). Z całego referatu wręcz wyraźnie
    wynikało, że nie są to przyczyny zbrodni i być nimi nie mogą
    (profesor silnie akcentował przykład tego, co działo się na wschód
    od Zbrucza, gdzie później Ukraińcy nie mordowali). Błędna poprzez
    swoją chwiejność polityka II RP mogła stanowić, co najwyżej pewien
    katalizator. Obie strony zdaniem profesora, pomimo wszystko wbrew
    pozorom za mało skupiały się na niebezpieczeństwie sowieckim.
    Ks. Miron próbował także polemizować z prof. Partaczem:
    Skoro pan profesor Partacz mówił o tym, że greckokatolicki biskup
    stanisławowski potępiał nacjonalizm ukraiński, mówiąc, że jest
    dziełem szatana, to dziwne jest, że biskup lubelski w 1938 roku
    błogosławił rozbieranie cerkwi. [...] To proszę się nie dziwić, że
    reminiscencje mogły być potem różne.
    Należy te zdania skomentować. Decyzja o rozbiórce cerkwi była
    błędem tak samo, jak i jakiekolwiek przyłożenie do tego ręki
    duchownego rzymskokatolickiego, nie jest to natomiast błogosławienie
    narzędzi przygotowanych do mordowania bezbronnej ludności cywilnej,
    jak tego dokonywali duchowni greckokatoliccy. O ile taka współpraca
    przez duchownego w rozbieraniu cerkwi była błędem, to nie była
    zbrodnią - tak jak błogosławienie narzędzi zbrodni. Zbrodni nie
    należy zaś mylić z błędami oraz stawiać między nimi znaku równości,
    przed czym przestrzegał prof. Paweł Wieczorkiewicz. Natomiast drugie
    z cytowanych zdań mówiące, że po rozbiórce cerkwi reminiscencje mogą
    być różne, jest po prostu poniżej krytyki. A gdyby powiedzieć: Po
    rozbiórce cerkwi w ramach odwetu rozprucie brzucha kobiecie w ciąży,
    czy nabicie noworodka na sztachety jest możliwe, wszak reminiscencje
    mogą być różne. Więc nie musi być dziwne, że UPA po tym wyżynała.
    Czyżby była to klasyczna próba przerzucenia odpowiedzialności za
    zbrodnie UPA na samych Polaków, więc najmniej częściowo wybielenia
    morderców lub nakłonienia do zrozumienia ich wątpliwej motywacji?
    Może to Polacy poprzez naruszenie świętości cerkwi sami przygotowali
    katusze swoje oraz swoich rodaków… Zaiste byłaby to argumentacja
    godna hiszpańskich konkwistadorów i świętej inkwizycji.
    Pomijanie przy wyborze do beatyfikacji duchownych pomordowanych
    przez UPA skwitował tym, że ludzie zmarli w czasie wielkiego głodu
    też nie są ogłoszeni świętymi. Z całym jednak szacunkiem, ksiądz
    chyba nie dostrzegł różnicy między przeciętną osobą zmarłą z głodu
    (a beatyfikować można by sporą część mieszkańców kontynentu
    afrykańskiego), a osobą duchowną, która z własnego wyboru pozostaje
    z wiernymi narażonymi na rzeźnię, osobą, jaka ma szansę, posiadając
    odpowiednią wiedzę i możliwości, uciec, a jednak tego nie robi. To
    wtedy jest nie tylko złożenie ofiary ze swego życia, ale i
    cierpienie Chrystusowe.

    Ks. Miron Michaliszyn mówił też o przebaczeniu i zaznaczył,
    że często w dyskusjach słyszy się chęć zemsty. Nie wiem czy ci,
    którzy po prostu mówią prawdę - nie mają chęci przebaczyć i czy to
    sugerował ks. Michaliszyn. Nie mógł też zauważyć na spotkaniu
    jakiejkolwiek chęci zemsty, chyba, że przeciwdziałanie gloryfikacji
    morderców i wynoszenia ich na piedestały traktuje jako jej formę, a
    to już kompletny absurd.
    Następnie powiedział dość niejasno coś, co można było
    zrozumieć, albo przebaczamy, co już zrobili nasi prezydenci oraz
    biskupi czy [albo?] dalej będziemy pomagać [w jątrzeniu?]. Na końcu
    zaś dodał: Chcę wznieść taką prośbę do Pana Boga, aby w narodzie
    polskim i ukraińskim w miarę możliwości zachował nas od faryzeuszy i
    od tych, którzy w taki czy inny sposób, może czasami nieświadomie,
    dalej pomagają Rosji w tym, aby dzielić nasze narody. Muszę
    przyznać, że ten akurat argument księdza jest typowy dla
    nacjonalistów ukraińskich. Jeśli ktokolwiek działa wbrew ich planom,
    chce osądzić ich zbrodnie lub jest dla nich niewygodny przyczepiają
    mu automatycznie łatkę działania na korzyść Rosji by skłócić Polaków
    i Ukraińców. To niestety notorycznie przez nich nadużywane. Ten
    argument podłapują natychmiast Ci, których rodziny były ciężko przez
    Sowietów doświadczone. Co ciekawe nie idzie on w drugą stronę –
    tj. : Wprowadzanie w życie antypolskich postanowień czy też
    postanowień niekorzystnych dla Polaków, nie jest postrzegane jako
    działanie na korzyść Rosji by Polaków i Ukraińców skłócić .
    Pozytywem w wypowiedzi księdza były natomiast na końcu
    podziękowania za wiedzę, którą zdobył i wiele faktów, o których się
    dowiedział. Ocenił też konferencję jako bardzo pouczającą i z tym
    się całkowicie zgodzę."


    oburzył mnie ww opis wypowiedzi Ks. M. Michaliszyna przez P.
    Aleksandra Szychta. Co za nieobiektywny kretyn! Ksiadz grzecznie
    zapytał, czy w imie zasad demokracji może zabrac głos. A że
    referenci spieszyli sie na pociąg...

    Mówił krótko, rzeczowo i miał raczej na celu pojednawczy dialog
    między Polakami a Ukraińcami, jak równiez kościołami RK i GK.

    Czytajac tak nieobiektywne wypociny nie ma sie czemu dziwić, że tzw.
    towarzystwo kresowe i parający sie głównie (lub wyłącznie) ww
    tematyką felietoniści czy dziennikarze nazywani są krętaczami, bo to
    oni właśnie skłócają strony "konfliktu".

    Moja wypowiedź może się komuś nie podobać ale ja nie znoszę takiej
    nierzetelności, żeby nie rzec: kłamstwa.
  • 31.10.08, 18:31
    Dobrze,że zamiast pieśni nie zaczął mówić dekalogu ukraińskiego
    nacjonalisty.
    "Ja-duch odwiecznego żywiołu-który uratował ciebie przed tatarskim
    potopem i postawił na granicy dwóch światów,aby tworzyć nowe życie
    przekazuję:{...}."
    Jego wystąpienie było zgodne z drugim "przykazaniem" tego
    dekalogu.Brzmi ono:
    "Nie pozwolisz nikomu plamić chwały ani czci Twojego Narodu."
    Oto cały pan M.M,alias,dr.rizun,alias,ares 19,lub po prostu piotrzr
    z P-uK-niętego bunkra.
  • 07.11.08, 11:09
    Piotrus na P-uK sie przebudził i zaskoczyłsmile
  • 18.11.08, 10:20
    Dziś za swoją książkę "Przemilczane ludobójstwo na Kresach"
    atakowany jest Ksiądz Tadeusz Sakowicz - Zaleski.

    Apelujemy
    Do wszystkich, którym milczenie o tragedii Kresów sprawia ból.
    Stańmy w obronie księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego!

    Ataki na księdza nasilają się.

    Ksiądz pisze "Żenujące jest to, że za pomocą listów-donosów
    kierowanych do ks. kard. Stanisława Dziwisza władykowie bratniego
    obrządku katolickiego chcą zablokować wydawanie książek o
    ludobójstwie na Kresach. Nawet, gdy mnie zakneblowano, to jak
    zakneblować publikacje naukowe prof. Pawła Wieczorkiewicza i Ewy
    Siemaszko z Warszawy, prof. Czesława Partacza z Koszalina, Szczepana
    Siekierki z Wrocławia czy dr Lucyny Kulińskiej oraz księży
    profesorów Józefa Wołczańskiego i Józefa Mareckiego z Krakowa?
    Przecież oni wszyscy piszą dokładnie to samo, co ja, używając za
    każdym razem słowa ludobójstwo, a nie - jak arcybiskup Martyniak -
    eufemizmu "problem Wołynia". Jako praprawnuk ukraińskiego księdza
    greckokatolickiego wstydzę się za tych władyków. Wobec ewidentnego
    przekłamywania i relatywizowania naszej historii środowiska kresowe
    powinny reagować. Brak reakcji będzie, bowiem zgodą na dalsze
    kłamstwa.

    Szczęść Boże!
    Ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski"

    Proszę o kilka słów do Kardynała Stanisława Dziwisza.
    Grożenie księdzu Tadeuszowi usunięciem ze stanu duchownego jest
    podłym szantażem i nam, kochającym Kresy i prawdę, ust nie zamknie.

    www.kresowianie.com/
  • 21.11.08, 22:03

    Biskupowi Włodzimierzowi Juszczakowi w odpowiedzi
    Aktualizacja: 2008-10-9 9:47 am

    www.bibula.com/?p=2570
    Od greckokatolickiego biskupa Włodzimierza Juszczaka z Wrocławia, dostałem list
    w którym domaga się on ode mnie usunięcia z mojej strony internetowej innego
    listu, którym jest świadectwo prof. Bogusława Pazia z Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Zamieszczone ono zostało pod datą 27 lipca 2008 r. Link do niego:
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1013
    Świadectwo to, które umieściłem na blogu za zgoda autora, mówi m.in. o tragedii
    rodziny profesora, wymordowanej na Wołyniu przez banderowców. W liście biskupa
    padają ostre słowa o agresji i budzeniu waśni narodowych. Co więcej, biskup był
    łaskaw kopie swego listu rozesłać do metropolity krakowskiego i metropolity
    greckokatolickiego w Przemyślu, a nawet i do - uwaga! - nuncjusza papieskiego w
    Warszawie.

    Ze względu na takie nagłośnienie sprawy odpowiadam publicznie, że niczego ze
    swojej strony nie usunę. Wszystkim którzy żyją w strachu, w tym też przed trudną
    historią, pragnę przypomnieć słowa Jana Pawła II z mszy św. sprzed 30 lat: „Nie
    lękajcie się!”.

    Powyższa odpowiedź znajdzie się w najbliższym wydaniu "Gazety Polskiej".

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski


    List do biskupa greckokatolickiego Włodzimierza Juszczaka 2008-07-27

    dr hab. Bogusław Paź

    Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego



    J.E. Ks. Bp Włodzimierz R. Juszczak

    Kuria Biskupia Greckokatolicka

    Plac Bpa Nankiera 15a

    50-140 Wrocław



    Ekscelencjo, Wielebny Księże Biskupie!

    Przechadzając się przez Plac Nankiera, moją uwagę zwróciła tablica
    umieszczona na ścianie odremontowanego przez polskie społeczeństwo kościoła i
    przekazanego parafii grekokatolickiej dekretem śp. Jana Pawła II. Ku swojemu
    zaskoczeniu przeczytałem na niej, że dedykowana jest ona OFIAROM operacji
    (pozwalam sobie zwrócić uwagę, że była to „operacja” a nie „akcja”wink „Wisła”. Na
    oficjalnej stronie internetowej Dekanatu Diecezji Wrocławsko-Gdańskiej Kościoła
    Greckokatolickiego, na której zbierane są podpisy w związku z operacją Wisła,
    jest z kolei mowa o wysiedlonych w wyniku tej operacji.

    Pozwalam sobie więc zapytać, czy „ofiary”, o których informuje tablica, to tyle
    samo, co „wysiedleni”?

    Pytam z dwóch powodów: po pierwsze, nie słyszałem nigdy – pomimo
    komunistycznego terroru po wojnie – o ofiarach w ludziach wśród wysiedlanych w
    ramach „akcji Wisła”. Zatem pozwalam sobie zapytać Ekscelencji, o jakich
    ofiarach mowa, gdy czytamy treść dwujęzycznej tablicy umieszczonej na świątyni
    przy Pl. Nankiera?

    Po drugie, jestem potomkiem polskich kresowiaków ze strony matki (ojciec,
    urodzony na dzisiejszym pograniczu polsko-ukraińskim uniknął śmierci z strony
    UPA tylko dlatego, że wcześniej Sowieci zesłali go na tereny dzisiejszej
    Mołdawii), którzy z dziada pradziada zamieszkiwali takie miejscowości, jak:
    Kołomyja, Stanisławów i Obertyn. Około 2/3 z nich zostało okrutnie wymordowana
    przez OUN-UPA. Jedna z moich prababek, stara już wówczas kobieta, której nie
    udało się uciec do lasu, została przez UPA-wców najpierw nadziana na zaostrzone
    kije (wbito jej te kije w uszy i kazano „słuchać, jak do niej Polska idzie”wink,
    potem podpalona benzyną, a na końcu wrzucona do studni i zasypana stosem
    kamieni. To samo spotkało około 120. – 160. tysięcy innych Polaków, ale i
    Czechów i Żydów. (Fakty te zostały z całą dokładnością opisane m.in. w
    monumentalnym dwutomowym dziele Władysława i Ewy Siemaszków, Ludobójstwo
    dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1944,
    Warszawa 2000 T. I- II - łącznie prawie półtora tysiąca stron faktograficznego
    materiału). Dokładnie taki sam spotkał rodzinę mojej teściowej, Stanisławy
    Wiśniewskiej, która pochodziła z Równego (tam była urodzona). Ukraińcy z OUN-UPA
    palili tam żywcem nie tylko tych, którzy nie chcieli opuścić swoich domów, ale i
    tych, którzy uciekając z dziećmi, kryli się w napotkanych stodołach czy łanach
    zbóż. Ucieczkę z takiego właśnie podpalonego łanu zboża jako małe dziecko
    przeżyła moja teściowa. Do teraz, kiedy wspomina te wydarzenia, z jej oczu płyną
    łzy a ręce drżą.

    W mojej rodzinie powtarzano jednak i to, że byli i zacni Ukraińcy, którzy
    często narażając swoje życie, ratowali polskich sąsiadów. Wielu z nich zginęło z
    rąk oprawców z UPA. Historycy oceniają tę liczbą na ok. 5 tysięcy, a niektórzy
    podają liczbę nawet trzyrokrotnie większą! Jeśli więc los przeszło setki tysięcy
    polskich i czeskich ofiar zgładzonych barbarzyńsko z rąk UPA Ekscelencję nic nie
    obchodzi (nb. na Ukrainie zbrodniarzom z UPA stawiane są pomniki, zaś ulice
    miasta, z których wypędzono miliony Polaków noszą imiona ich oprawców), to może
    warto by postawić drugą tablicę – tym prawdziwym ukraińskim ofiarom, ofiarom
    działalności UPA, którzy w czasie barbarzyństwa dali najwyższe Świadectwo-Ofiarę
    (po grecku: martyria) człowieczeństwa i Chrystusowej Ewangelii? Ściana
    chrześcijańskiej świątyni jest chyba stosownym miejscem, aby właśnie ich głęboko
    chrześcijańską martyrologię upamiętnić, łącząc przy tym ludzi ze sobą bez
    generowania szowinistycznego resentymentu. Braku tej tablicy dedykowanej właśnie
    tym ludziom nie sposób zrozumieć. Podobnie trudno zrozumieć intencję
    umieszczenia obecnej tablicy.

    Ekscelencjo, w najbliższą niedzielę przypada 65 rocznica rzezi wołyńskiej. Czy
    Ekscelencja zamierza w jakiś sposób uczcić tę rocznicę? - Może tablicą przy
    wejściu do świątyni przy pl. Nankiera? Mam nadzieję, że skoro należymy do
    jednego Kościoła i wierzymy w jednego Boga, to chyba nie tylko możemy, ale i
    powinniśmy uznać jedną prawdę o zbrodni i jej ofiarach.

    Laudetur Iesus Christus!

    Z wyrazami głębokiego poważania

    dr hab. Bogusław Paź

    P.S. Pozwoliłem sobie podarować Ekscelencji album, dotyczący ofiar UPA
    autorstwa Aleksandra Kormana (Ludobójstwo UPA na ludności polskiej). Uprzejmie
    proszę o jego przyjęcie i zapoznanie się z jego zawartością


Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.