• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

ks. Isakowicz-Zaleski: Spór o ludobójstwo

  • 08.07.08, 18:34
    ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski 2008-07-08
    Dzisiaj o g.18.15 w Telewizji Kraków w Tematach Dnia będę mówił o
    sporach środowisk kresowych i kombatanckich z prezydentem Lechem
    Kaczyńskim, który wycofał się z patronatu na obchodami uroczystości
    ku czci Ofiar Ludobójstwa na Kresach, obejmując równocześnie
    patronat na odbywającym się w tym samym czasie kankurencyjnym
    Festiwalu Kultury Ukraińskiej.
    Program już po 20.00 można będzie zobaczyć na stronie internetowej
    Telewizji Polskiej w dziale Kraków.
    Rozczarowanie postawą Pana Prezydenta jest bardzo wielkie, czego
    przykładem jest poniżej cytowany list otwarty.
    Z kolei w innym dzisiejszym wpisie polecam tekst "Polacy przeciwko
    Polakom", mówiący o sterpedowaniu w Parlamencie Europejskim
    inicjatywy w sprawie ludobójstwa na Kresach. Jutro z kolei
    opublikuję liste Polaków występujących przeciwko budowanie pomnika w
    Warszawie.
    Przypominam o uroczystościach kresowych, które w czwartek odbędą się
    w Warszawie, a których informacja szczegółowa jest na mojej głównej
    stronie. Z kolei w dziale "Kresy Wschodnie" umieściłem relację z
    odsłonięcia pomnika w Ihrowicy k. Tarnopola, a także relację z
    Pielgrzymki Kresowian. Są tam doskonałe zdjęcia ze strony oficjalnej
    Klasztoru Jasnogórskiego.
    www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=942&PHPSESSID=e07a53e027a5de6b32b4d9bb4e9d2cb6
    Edytor zaawansowany
    • 08.07.08, 20:04
      Ksiądz Zaleski udowodnił, że nie boi się mówic nie tylko o ubekach
      w Kościele ale także o bezwstydnych polskich faryzeuszach, tych ze
      świecznika nie wyłączając.
      Jednego można byc pewnym; kończą się powoli czasy dwulicowych
      moralistów i zamiatania pod dywan, rzekomo w imię jakiś wyższych
      nikomu niezrozumiałych polskich interesów, sprawy Wołynia.
      I całe szczęście!
      • 08.07.08, 20:53
        TVP Kraków, Tematy dnia 8 VII 2008
        Ks. Isakowicz-Zaleski apeluje o uczczenie pamięci Polaków
        pomordowanych "w latach 1939-1947 przez faszystów z OUN-UPA"
        ww6.tvp.pl/6273,20080708749757.strona
        Bardzo mądre wypowiedzi. HAŃBA WŁADZ POLSKI!!!
        • 08.07.08, 21:08
          Wątpliwa to satysfakcja, ale to my pierwsi nazwaliśmy rzecz po
          imieniusad I okazuje się, że mieliśmy rację.
    • 09.07.08, 18:01
      "Zapalmy znicze na pomnikach ofiar, bo nie zrobią tego za nas
      politycy, którzy pamięć o naszych rodakach sprzedali za Euro 2012" -
      napisał ks. Zaleski w liście do Kresowian i przyjaciół Kresów
      Wschodnich. Dziś wyjaśniał to na antenie Radia Lublin...
      Zapis wywiadu:
      www.radio.lublin.pl/index.php?site=news_details&id=41164
      • 09.07.08, 18:21
        liberum_veto napisał:
        politycy, którzy pamięć o naszych rodakach sprzedali za Euro 2012"

        ... i za orderysad
    • 10.07.08, 06:17
      Kurier Lubelski, 8 lipca 2008 r.
      * Anna Gwozdowska: Wczoraj na swoim blogu zadeklarował ksiądz, że
      nie zagłosuje powtórnie na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Co się
      stało? Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, polski Ormianin, duchowny
      katolicki obrządków: ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny,
      opozycjonista w okresie PRL: Wierzyłem dotąd, że prezydent prowadzi
      politykę historyczną ponad podziałami. Zaprzeczył temu, kiedy
      zrezygnował z patronowania obchodom upamiętniającym polskie ofiary
      ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach.
      * Może nie chciał psuć dobrych stosunków z Ukrainą?
      Nie tędy droga. Nie odmówił za to Związkowi Ukraińców i objął
      patronat nad Festiwalem Kultury Ukraińskiej, który odbywa się w tych
      samych dniach w Sopocie. Oczywiście szanuję kulturę ukraińską, ale
      uważam, że prezydent powinien patronować albo obu imprezom, albo
      żadnej.
      * Czy inni polscy politycy zdecydowali się objąć patronat nad
      obchodami?
      Zgodził się tylko wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski z PSL. Od
      1990 roku nie ma wśród polityków żadnego pomysłu na to, co zrobić z
      pamięcią o mordach dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię na
      polskich chłopach z Wołynia i okolic Tarnopola. Nazywam to chorą
      poprawnością polityczną. Polski Sejm nie potępił nigdy tej akcji, a
      poszczególne partie polityczne boją się tego tematu jak diabeł
      święconej wody.
      * Bo zależy im na pojednaniu z Ukrainą.
      Nie będzie żadnego pojednania bez publicznego ujawnienia prawdy o
      tych bolesnych wydarzeniach.
      * Może to Ukraińcy oczekują od nas przemilczania tej zbrodni?
      W tej sprawie na Ukrainie także istnieją podziały. UPA – organizację
      faszystowską – gloryfikuje się tylko na zachodniej Ukrainie. Na
      wschodzie UPA traktuje się jako organizację zbrodniczą. Ona
      mordowała nie tylko Polaków, ale także Ukraińców, Żydów i Ormian.
      Kresowianie zaczną traktować Polskę jak macochę. A przecież korzenie
      kresowe ma, tak jak ja, prawie dwa miliony Polaków. Będzie tak jak z
      lustracją – ukrywanie prawdy zamieni się w rosnący wrzód, który ktoś
      wykorzysta na naszą niekorzyść. Obawiam się także, iż przemilczanie
      prawdy o tej zbrodni, tak jak kiedyś o mordzie dokonanym na
      Ormianach, doprowadzi do przyzwolenia na kolejne masowe zbrodnie.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=958
      • 10.07.08, 09:36
        liberum_veto napisał:

        To sie nazywa sprzedajnosc !
        • 10.07.08, 17:28
          To nie sprzedajność, ale zwykłe, pospolite qrestwo. Polscy politycy
          dają d... za darmo, i to od lat, i nie tylko Ukrainie...

          Link do wywiadu ks. Isakowicza-Zaleskiego w "Kurierze Lubelskim":
          www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-58113.html
          • 13.07.08, 07:42
            Witam Państwa !
            Powyższe odkrycie Wielkiego Astronoma dotyczące ekonomii, niestety odnosi się również do stosunków społecznych. W czasie ostatniej wojny ponieśliśmy straszliwe straty również intelektualne. O ile odbudowanie takich czy innych obiektów przemysłowych, kulturalnych bądź infrastruktury gospodarczej nie nastręcza specjalnych trudności (to bardziej kwestia posiadanych środków finansowych), o tyle odtworzenie elit naukowych i inteligenckich jest o wiele bardziej skomplikowane, niestety to bardzo złożony i długotrwały proces.
            Jeszcze przez wiele lat na polskiej scenie politycznej i gospodarczej (nie tylko zresztą tam) brylować będą osoby pokroju A. Leppera, Kononowicza, J. Kurskiego czy H. Stokłosy. Nie oczekujmy więc cudów, nie wymagajmy zbyt wiele od polityków i biznesmenów, starają się jak mogą, ale ... - "Nie jedna, nie dziesięć takich Fabrik robić kultura technische, ja naprawdę mówić to życzlifie panie Borowiecki ...".
            Pozdrawiam Koleżanki i Kolegów
            L. Bodio

            PS.
            Cytowałem z pamięci, więc mogłem nieco przekręcić ów tekst.
            LB
    • 10.07.08, 15:39
      O rocznicy zbrodni na Wołyniu:

      pl.youtube.com/watch?v=LpC3hMFvdj0
    • 11.07.08, 06:22
      Volta prezydenta Lecha Kaczyńskiego
      2008-07-07
      Głosowałem na Lecha Kaczyńskiego, ale drugi raz już tego nie zrobię.
      Pan Prezydent bowiem, wbrew wcześniejszym deklaracjom, wycofał się z
      patronatu nad uroczystościami ku czci Ofiar Ludobójstwa dokonanego
      na Kresach przez nacjonalistów ukraińskich.
      Równocześnie przyjął patronat nad Festiwalem Kultury Ukraińskiej w
      Sopocie, który odbywa się w tym czasie, co uroczystości, czyli w
      dniach 10-13 lipca. To kolejny policzek wymierzony pomordowanym i
      ich rodzinom, tym razem z ręki tego, co obiecywał przywrócić pamięć
      historyczną o przemilczanych wydarzeniach.
      Wstydzę się za Pana Prezydenta, którego tyle razy broniłem w różnych
      dyskusjach i publikacjach.
      Jak napisałem ostatnio w "Gazecie Polskiej", jest to skandal, a Pan
      Prezydent ma obowiązek publicznie to wyjaśnić, o ile w czasie swej
      reelekcji chce liczyć na głosy polskich patriotów.
      Przy okazji, wczorajszy apel z Jasnej Góry został zacytowany we
      wszystkich ogólnopolskich mediach, niezależnie od ich opcji
      politycznych. Poniżej na stronie Radia Jasna Góra można wysłuchać
      mojego kazania w ramach Zjazdu.
      (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=939
    • 12.07.08, 07:00
      Rzeczpospolita, 11 lipca 2008 r.
      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Ksiądz obrządków łacińskiego i
      ormiańskiego, autor książki „Księża wobec bezpieki”
      Rz: Czy polscy politycy uczcili we właściwy sposób pamięć o ofiarach
      rzezi na Wołyniu?
      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Niestety, nie. I lewica, i partie
      postsolidarnościowe torpedują próby mówienia prawdy. To wstrząsający
      dowód całkowitego wyrzeczenia się Kresów i ludzi, którzy są z nimi
      związani. Parlament polski powinien potępić ludobójstwo na Wołyniu,
      tak jak wcześniej potępił ludobójstwo Ormian czy akcję „Wisła”. W
      uchwale trzeba oddać cześć Ukraińcom, którzy ratowali Polaków i
      którzy byli ofiarami UPA. A potem zbudujmy pomnik tych ofiar w
      Warszawie.

      Skąd ta niechęć?
      To głupota elit politycznych, które sądzą, że jeśli będziemy udawać,
      że nie ma jakiegoś problemu, to on zniknie. Milczenie w sprawie
      Wołynia szkodzi nie tylko Polsce, ale także Ukrainie, bowiem jest –
      w pewnym sensie – uznaniem, że zbrodniarze z UPA reprezentują cały
      naród ukraiński. A przecież tak nie było, banderowcy zabijali także
      Ukraińców. I te ofiary, choćby bohaterskich księży
      greckokatolickich, którzy ratowali Polaków, również powinniśmy
      upamiętnić. Milczy też polski Kościół.

      Może milczenie jest wywołane obawą przed „polskim rewanżyzmem”?
      Gdyby tak było, to dowodziłoby nieznajomości narodu polskiego. Mój
      ojciec był świadkiem wymordowania całej wsi przez banderowców, a ja
      nigdy nie słyszałem od niego złego słowa o Ukraińcach. Większość
      Polaków doskonale odróżnia ukraińskich faszystów od Ukraińców. Jeśli
      politycy i hierarchowie tego nie rozumieją, to znaczy, że w ogóle
      nie rozumieją Polaków.

      Ogłosił ksiądz, że już nie zagłosuje na Lecha Kaczyńskiego z powodu
      jego uników w sprawie Wołynia.
      Bo jest przerażające, że na obchodach rocznicy ludobójstwa na
      Polakach nie będzie prezydenta. Lech Kaczyński, zasłużony dla
      budowania pamięci o powstaniu warszawskim, wycofał się z patronatu
      nad konferencją o rzezi Wołynia. A jednocześnie objął patronat nad
      festiwalem kultury ukraińskiej zorganizowanym w tym samym czasie co
      obchody rocznicy ludobójstwa! Nie chodzi o to, by go nie obejmował,
      ale by zachował minimum równowagi. Taki festiwal nie powinien
      odbywać się w tym terminie.
      rozmawiał Tomasz P. Terlikowski „Wprost”
      www.rp.pl/artykul/161085.html
      • 12.07.08, 16:04
        liberum_veto napisał:
        Skąd ta niechęć?
        To głupota elit politycznych, które sądzą, że jeśli będziemy udawać,
        że nie ma jakiegoś problemu, to on zniknie. Milczenie w sprawie
        Wołynia szkodzi nie tylko Polsce, ale także Ukrainie,

        To temat wart oddzielnego wątku. Głupota to bez wątpienia a taktyka
        komunistów, którzy też zamiatali niewygodne dla nich kwestie pod
        dywan. Wybuchły potem ze zdwojoną siłą. Tak i w tym przypadku będzie.
        • 12.07.08, 16:06
          mat120 napisał:
          > To temat wart oddzielnego wątku. Głupota to bez wątpienia a taktyka
          > komunistów, którzy też


          a czy w Polsce odbyła się kiedykolwiek dekomunizacja ?
          • 12.07.08, 16:51
            sadova napisał:
            > a czy w Polsce odbyła się kiedykolwiek dekomunizacja ?

            Pytanie retoryczne. Oczywiście nie. Jedno jeszcze należy koniecznie
            zauważyc i podkreslic; swoisty, trwający od przedwojnia, sojusz
            ukraińskich nacjonalistów z obecnymi postkomunistami. Przypomnę, że
            przed wojną Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, której
            prominentnym działaczem był Ozjasz Szechter, ojciec A, Michnika,
            stawiała sobie m.in. za cel rozbicie Polski, bo tak trzeba nazwac
            ich żądania oderwania od II RP Kresów, przyłączenia z powrotem do
            Niemiec "Korytarza" i Śląska. Co ich dzisiaj łączy?
    • 12.07.08, 17:01
      Swoją drogą - chwała księdzu Zaleskiemu! To kolejna znana
      powszechnie osoba, która donośnie i bez oporów upomina się
      o sprawiedliwą pamięc o ofiarach polskiego genocydu.
      Polscy, państwowi faryzeusze wygladają już naprawdę żałośnie.


      • 13.07.08, 22:48
        Trochę niespodziewanie, to właśnie ks. Isakowicz-Zaleski stał się
        liderem środowisk dążących do jednoznacznego potępienia
        barbarzyńskich zbrodni ludobójstwa OUN-UPA popełnionych na ludności
        polskiej Kresów Wschodnich. Wydawało się, że taką rolę może spełnić
        wicemarszałek Sejmu Kalinowski. Okazało się jednak, że jest on mało
        wpływowy, jego głos w rocznicę rzezi wołyńskiej był słabo słyszalny.
        W przeciwieństwie do ks. Isakowicza-Zaleskiego, który ze swoim
        przesłaniem zdołał dotrzeć do wszystkich mediów ogólnopolskich (TVP,
        TVN, Polskie Radio, Rzeczpospolita, KAI) oraz wielu lokalnych. To
        postać medialna, cechująca się wielką odwagą w walce o prawdę. Dał
        temu dowód w sprawie lustracji w Kościele, wbrew naciskom ze strony
        wysokich hierarchów katolickich. Na taką charyzmatyczną postać było
        w środowiskach kresowych duże zapotrzebowanie...
        www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=926
        ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 2008-07-02
        Dostaję tak ogromną korespondencję w sprawie Kresów i ludobójstwa
        dokonanego przez faszystów z UPA, że nie jestem w stanie wszystkich
        tych informacji zamieszczać na swojej stronie. Zamieszczam więc
        tylko najważniejsze, do których zaliczam poniższy list otwarty. Z
        kolei w najnowszym felietonie w "Gazecie Polskiej" (od dziś w
        kioskach) poruszam sprawę skandalu z konferencją w Warszawie i z
        wycofaniem się Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (po raz pierwszy go
        krytykuję.
        W felietonie tym polecam kilka książek o ludobójstwie wydanych w
        Wydawnictwie Nortom www.nortom.pl Warto zapoznać się z ofertą
        tego wydawnictwa.
        Proszę też w dziale "Kresy Wschodnie" obejrzeć galerię z mszy św.,
        odprawionej 29 czerwca 2008 r. w Łodzi w intencji ofiar ludobójstwa
        dokonanego przez UPA.
    • 12.07.08, 22:43
      wymyślono, że można zabijać ludzi tylko, dlatego, że są innej
      narodowości

      www.wolgal.pl/
      Mądre słowa.
      • 13.07.08, 08:34
        Witam !
        Podaję link do artykułu dotyczącego Rocznicy na serwisie Onet.pl, zob.:
        wiadomosci.onet.pl/1787877,11,item.html
        Pozdrawiam
        L. Bodio
        • 13.07.08, 19:26
          lokis1271 napisał:

          > Witam !
          > Podaję link do artykułu dotyczącego Rocznicy na serwisie Onet.pl, zob.:
          > wiadomosci.onet.pl/1787877,11,item.html
          > Pozdrawiam
          > L. Bodio


          ale jazda na forum 2500 wątków smile
          • 13.07.08, 20:37
            Próbowałem się tam kilka razy wpisac, ale bez skutku. Cenzura
            celowana?
            • 14.07.08, 22:48
              Cześć Mat !
              Jeżeli chodzi o fora Onet.pl, to akurat nie jest to cenzura. Portal dysponuje dość słabym serwerem, więc Twoje wpisy pokażą się za kilka lub nawet kilkanaście godzin, o ile się nie "zgubią" w natłoku postów. Wielu forumowiczów narzeka na obsługę Onet.pl i z tego co jest mi wiadomym, spora część zniechęcona "żółwim" tempem tamtego portalu przeszła mn. na fora GW.
              Pozdrawiam
              L. Bodio
    • 13.07.08, 18:34
      Ks. T. Isakowicz-Zaleski: Rzeź wołyńska była dla Polaków jak
      holocaust dla Żydów
      KATOLICKA AGENCJA INFORMACYJNA
      Rzeź wołyńska była holocaustem Polaków - powiedział KAI ks. Tadeusz
      Isakowicz-Zaleski z Krakowa. W wielu miejscach Polski rozpoczynają
      się dziś uroczystości upamiętniające 65. rocznicę masakry, którą
      nacjonaliści ukraińscy i banderowcy z UPA rozpętali na Wołyniu i
      Ukrainie.
      Rozmówca KAI podkreślił, że "przemilczanie, zapominanie lub
      zakłamywanie" kwestii Wołynia będzie prowadziło do nowych
      konfliktów. Jego zdaniem, relacje między sąsiadami muszą być oparte
      na prawdzie. Jako przykład normowania stosunków między narodami po
      dramatycznych wydarzeniach wojennych podał list biskupów polskich do
      biskupów niemieckich z 1965 roku.
      Kapłan podkreślił konieczność uznania rzezi wołyńskiej za
      ludobójstwo. "Kolejne ekipy rządzące po roku 90 nie miały
      konkretnego pomysłu, jak to rozwiązać; próbowano to odpychać tak,
      jak z wieloma rzeczami historycznymi a wrzód rośnie..., staje się
      większy i coraz boleśniejszy" - powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.
      Przyznał, że nie rozumie odcinania się władz od tego
      zagadnienia. "Uważam że jedyną możliwością rozwiązania tego problemu
      jest powiedzenie prawdy. Chodzi o to, żeby Sejm polski uznał ten
      mord za ludobójstwo i oddał cześć wszystkim pomordowanym" -
      stwierdził duchowny.
      Zaznaczył, że tak jak Żydzi pamiętają o holocauście a Polacy o
      Powstaniu Warszawskim czy o Katyniu, tak samo powinniśmy apelować o
      pamięć dla ofiar rzezi wołyńskiej. "Musimy pamiętać, że oni ginęli
      tylko dlatego, że byli Polakami" - podkreślił.
      Ks. Isakowicz-Zalewski wezwał do zapalenia zniczy pod tablicami i
      miejscami upamiętniającymi ofiary rzezi wołyńskiej, zwłaszcza w
      nadchodzących dniach, podczas rocznicowych obchodów.
      Dziś w katedrze polowej wierni modlili się w intencji ofiar rzezi
      wołyńskiej. Zapalone zostały znicze i złożono kwiaty w stołecznej
      archikatedrze św. Jana pod tablicą upamiętniającą ofiary tragedii.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=961
      • 13.07.08, 18:58
        liberum_veto napisał:

        Chodzi o to, żeby Sejm polski uznał ten> mord za ludobójstwo i oddał
        cześć wszystkim pomordowanym" - > stwierdził duchowny.

        Dokładnie w tym rzecz! Nie ma się co oglądac na to czy rezunom się
        to bęzie podobało czy nie. Wiadomo, że nie. To jednak jedyna droga
        aby ich ucywilizowac. A jeśli się obrażą i znowu jak w Perejasławiu
        oddadzą Rosji - to ich sprawa. Wątpię jednak żeby tak się stało
        jeśli mają jako taką pamięc. Tylko u boku Rzeczpospolitej coś
        znaczyli i korzystali ze swobód, za co odwdzięczyli się nam mordem
        i rabunkiem.
        • 14.07.08, 20:12
          Warto tu przypomnieć, że ukraińscy faszyści banderowscy spod znaku
          OUN i UPA mają też wybitne zasługi w eksterminacji narodu żydowskiego
          www.naszawitryna.pl/ksiazki_117.html
          "Holocaust po banderowsku", to pionierska praca prof. Edwarda Prusa
          na temat martyrologii Żydów i Polaków w okresie II wojny światowej
          na kresach wschodnich Rzeczpospolitej. Na skutek współpracy
          hitlerowców i nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN-UPA w latach
          1941-1945 zamordowanych zostało ponad półtora miliona obywateli
          polskich, z tego większość stanowili Żydzi. W książce niezbicie
          udokumentowano zbrodnie nacjonalistów OUN-UPA dokonane na Żydach,
          najpierw pod komendą niemiecką, a następnie samodzielnie. Ogromna
          skala tych zbrodni zobowiązuje do tego, ze nie można obok nich
          przejść obojętnie, ani o nich zapomnieć. Na podkreślenie zasługuje
          postawa Polaków, gdyż dzięki ich odwadze i determinacji, udało się
          uratować 200 tysięcy Żydów, mimo ze za ich ukrywanie groziła w
          Polsce kara śmierci - i ponad 40 tysięcy Polaków przypłaciło życiem
          chęć pomocy swoim pobratymcom.
    • 14.07.08, 07:04
      List otwarty do posłów Platformy Obywatelskiej i Prawa i
      Sprawiedliwości
      "Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary"
      Szanowne Panie Posłanki!
      Szanowni Panowie Posłowie!
      Premier Donald Tuski w dniu 10 maja 2008 r. w obozie hitlerowskim KL
      Stutthof powiedział dobitnie mądre słowa: "
      "Prawda jest jedynym fundamentem, na którym może powstać autentyczna
      przyjaźń i zrozumienie w tej części świata”.
      Z kolei pięć lat temu, w dniu 9 lipca 2003 r., Jarosław Kaczyński,
      ówczesny poseł PiS, powiedział w polskim Sejmie:
      "To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych
      częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było
      ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo
      na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto
      tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf
      zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach,
      dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. (...)
      Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość choćby poprzez
      używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią,
      nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko
      zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak
      zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie
      interesy polityczne."
      Natomiast w czasie kampanii wyborczych w 2005 i 2007 r. oba Wasze
      ugrupowania, wyrastające z tradycji Polskiego Sierpnia 1980 r., szły
      pod sztandarami przywrócenia pamięci narodowej, tak okrutnie
      okaleczonej w czasach PRL.
      Pomimo tych publicznych deklaracji przywódców obu Waszych partii
      doszło w ubiegłym tygodniu do żenującego postępowania marszałka
      Bronisława Komorowskiego i władz klubów parlamentarnych obu Waszych
      partii, w wyniku czego pod obrady Sejmu nie trafiła uchwała
      potępiająca ludobójstwo ponad 100 tysięcy naszych rodaków,
      pomordowanych w tak barbarzyński sposób na Wołyniu, Galicji
      Wschodniej oraz Ziemi Lubelskiej, Rzeszowskiej i Przemyskiej przez
      członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Armii
      Powstańczej. Uchwała ta miała również ustanowić dzień 11 lipca dniem
      pamięci narodowej o tych wydarzeniach.
      W ten sposób oba Wasze ugrupowania, współdziałając ściśle z
      postkomunistami, po raz kolejny przyczyniły się do zafałszowania
      historii oraz wyrządziły ogromną krzywdę tak pamięci narodowej, jak
      i rodzinom ofiar ludobójstwa. Krzywdą jest też postępowanie Pana
      Prezydenta RP i Pana Premiera oraz Marszałków Izb Parlamentarnych,
      którzy nie raczyli przybyć osobiście na żadną z uroczystości ku czci
      pomordowanych Polaków, choć dla innych uroczystości mają zawsze
      czas.
      Zawstydzający był także list Pana Prezydenta RP z dnia 11 lipca 2008
      r., zawierający zafałszowany obraz ludobójstwa dokonanego na
      polskich obywatelach. Do listu tego odnosi się m.in. powyżej
      zacytowana krytyka, wypowiedziana pięć lat temu przez posła
      Jarosława Kaczyńskiego.
      Jako krewny ofiar ludobójstwa - Polaków pomordowanych w dniu 28
      lutego 1944 r. w Korościatynie k. Monasterzysk na Tarnopolszczyźnie
      i Ormian pomordowanych w dniach 21-23 kwietnia 1944 r. w Kutach nad
      Czeremoszem na Pokuciu - wzywam Was, wierząc nadal w Waszą uczciwość
      i miłość do Ojczyzny, do ponownego rozpatrzenia wspomnianej uchwały
      lub innego dokumentu, który przywróciłby prawdę historyczną o tym
      ludobójstwie oraz byłby satysfakcją dla Kresowian i ich rodzin,
      którzy za wierność Polsce zapłacili krwią.
      Szanowni Państwo! Polski Sejm przyjął w ostatnim wiele ważnych
      uchwał, potepiając m.in. ludobójstwo Ormian w Turcji w 1915
      r., "Wielki Głód", dokonany przez komunistów w latach trzydziestych
      na Ukrainie Wschodniej oraz akcję "Wisła" także dokonaną przez
      komunistów. Dlatego też tym bardziej mam nadzieję, że oba Wasze
      ugrupowania również i w tej sprawie wzniosą się ponad doraźne
      interesy polityczne i dotrzymają złożonych obietnic.
      Oddanie w formie oficjalnego dokumentu czci polskim męczennikom, a
      także tym Ukraińcom, którzy pomagali naszym rodakom, oraz nazwanie
      ludobójstwa po imieniu będzie nie tylko sprawiedliwością dziejową,
      ale i krokiem milowym w pojednaniu polsko-ukraińskim. Nigdy bowiem
      żadnego pojednania nie da się zbudować na kłamstwie i przemilczeniu.
      Z należnym szacunkiem
      Szczęść Boże!
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      Radwanowice, 14 lipca 2008 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=968
      • 15.07.08, 17:23
        Dziennik "Polska" przedrukował cały tekst mojego listu otwartego do
        posłów PO i PiS. Można go przeczytać na stronie:
        polskatimes.pl/opinie/20999,ofiary-masakry-na-wolyniu-wolaja-o-pamiec,id,t.html
        Z kolei szefowie rządów polskiego i ukraińskiego zaczęli wreszcie
        rozmawiać o ludobójstwie na Kresach. Okazuje się więc po raz
        kolejny, że tylko ostre bronienie swoich racji - jak to ostatnio
        czynią środowiska kresowe i kombatanckie - a nie "strusia" polityka
        kolejnych szefów polskiej dyplomacji, prowadzi do skutecznej ochrony
        pamięci ofiar ludobójstwa.
        Spór z prezydentem RP był dla mnie trudniejszy niż wiele innych
        spraw, ale nie było innej drogi. Wierzę, że i Lech Kaczyński, i
        Donald Tusk zaczną w końcu troszczyć się o prawdę historyczną o
        Kresach i męczeństwie ich mieszkańców.
        (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
        www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=974
    • 15.07.08, 05:52
      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w programie "Kwadrans po ósmej"
      www.itvp.pl/rozrywka/video.html?channel_id=463&site_id=851&genre_id=502&form_id=473&video=37682
      Gośćmi w studio są Ewa Siemaszko i Romuald Niedzielko, którzy
      poświęcili swoje życie badaniu historii polskich kresów, historii
      rzezi wołyńskiej, której 65 rocznicę obchodziliśmy niedawno. Według
      sondażu CBOS z ubiegłego tygodnia wynika, że 59 procent
      ankietowanych słyszała o zbrodni na Wołyniu, ale tylko co piąty
      deklaruje, że wiele słyszał o wydarzeniach. 41 procent twierdzi, że
      nigdy o tym wydarzeniu nie słyszała. Jak interpretować te wyniki?
    • 16.07.08, 17:11
      "Mam żal nie tyle do banderowców, często otumanionych analfabetów,
      ile do polskich władz, które boją się prawdy o ludobójstwie".
      Te gorzkie słowa wypowiedział płk Jan Niewiński, człowiek legenda. W
      czasie wojny był dowódcą polskiej samoobrony w jednej z wiosek na
      Wołyniu. Dziś, mając już 88 lat, walczy nadal, tym razem o prawdę.
      Jest inicjatorem budowy w Warszawie pomnika ku czci ofiar
      ludobójstwa dokonanego przez bandytów z UPA na Polakach. Ostatnio
      stał się obiektem niewybrednych ataków personalnych ze strony osób,
      które jedna z nacjonalistycznych gazet ukraińskich nazwała "polską
      inteligencją", a które sprzeciwiają się budowie tego pomnika. Ów
      monument, mający stanąć na placu Grzybowskim, przedstawia
      zamordowaną polską matkę, która wraz ze swymi dziećmi została
      przybita do drzewa. Takie barbarzyńskie mordy są faktami
      historycznymi. Dla przykładu, opowiadał niedawno Szczepan Siekierka,
      rodem z Tarnopolszczyzny, jak sam jako młody żołnierz Armii Krajowej
      zdejmował ze sztachet dwoje małych polskich dzieci, nadzianych na
      nie przez banderowców.
      Ilustracją słów płk. Niewińskiego są losy uchwały, którą
      przygotowali posłowie PSL, a poprzez którą polski Sejm miał w tych
      dniach potępić wreszcie ludobójstwo dokonane na Polakach.
      Skandalicznie jednak zachował się marszałek Bronisław Komorowski.
      Otóż polityk ów, lubiący się afiszować szlacheckim pochodzeniem,
      oświadczył, że owej uchwały nie wprowadzi pod obrady Sejmu. Jako
      powód odmowy podał jakiś artykuł, który ukazał się w prasie naszych
      wschodnich sąsiadów, zarzucający, że działania Kresowian są...
      podejmowane pod wpływem agentów Moskwy. Po takim zachowaniu
      marszałka chyba wszyscy zmarli z rodziny Komorowskich, bardzo
      zasłużonej i znanej ze swego patriotyzmu, poprzewracali się w
      grobach. Szkoda tylko, że gen. Tadeusz Bór-Komorowski, dowódca
      Powstania Warszawskiego, nie może powstać z grobu, aby przypomnieć
      swemu krewniakowi, który wcześniej - o, ironio! - był ministrem
      obrony narodowej, co to honor i odwaga. Trzeba do tego dodać, że
      usunięcie uchwały z porządku obrad odbyło się nie tylko przy
      aprobacie postkomunistów, którzy ze zrozumiałych względów boją się
      każdej prawdy historycznej, ale i polityków PO i PiS. Ci ostatni
      wyrośli na ideałach "Solidarności", ale w sprawach tragedii
      mieszkańców Kresów zachowują się kunktatorsko. Plamę na honorze mają
      też ci polscy eurodeputowani (głównie z lewicy i PO), którzy
      odmówili swoich podpisów pod projektem analogicznej uchwały
      przygotowywanej dla Parlamentu Europejskiego.
      Niestety, kontrowersje budzi także postępowanie prezydenta Lecha
      Kaczyńskiego, który nie pojawił się na żadnej z trzech warszawskich
      uroczystości, odbywających się 10 i 11 lipca. Co więcej, w liście do
      uczestników nie nazwał prawdy po imieniu, posługując się eufemizmami
      typu "tragedia Wołynia" czy "bolesne wydarzenia". Ani razu też nie
      padło słowo "ludobójstwo". Najbardziej jednak zaskakujące jest to,
      że pan prezydent nie napisał, kto dokonał owego ludobójstwa, a nazwa
      Ukraińskiej Armii Powstańczej w ogóle w liście tym się nie pojawiła.
      To tak, jakby pisać o podwójnej agresji z 1939 r. bez wymieniania
      III Rzeszy i Związku Radzieckiego z imienia. I to ma się nazywać
      przywracaniem pamięci narodowej? Z kolei objęcie patronatem
      prezydenckim Festiwalu Kultury Ukraińskiej jest w tej sprawie
      przysłowiowym gwoździem do trumny. Nie mam nic przeciwko samemu
      festiwalowi, ale organizowanie go w dniach, w których Polacy
      wspominają ofiarę 150 tysięcy swych rodaków, wymordowanych w
      barbarzyński sposób przez nacjonalistów ukraińskich, jest rzeczą
      niegodziwą, a nawet wręcz bezczelną ze strony Związku Ukraińców w
      Polsce. To jest też policzek dla rodzin kresowych, opłakujących
      swoich krewnych. Poza tym, czy ktoś uczciwy chciałby w naszym kraju
      1 września organizować festiwal kultury niemieckiej, a 17 września
      festiwal kultury rosyjskiej?
      Na żadnej z uroczystości warszawskich nie było też ani premiera
      Donalda Tuska, który nie przyjechał także na odsłonięcie pomnika ku
      czci pomordowanych w Ihrowicy i innych polskich wioskach pod
      Tarnopolem, ani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, ani marszałków
      Senatu czy Sejmu, ani nikogo z rządowych ministrów. Na dwie pierwsze
      uroczystości nawet nie wysłali nikogo w zastępstwie, a na trzecią -
      na skwerze Wołyńskim - oddelegowali trzeciorzędny garnitur
      urzędników. No cóż, w 19. roku III RP mamy taką a nie inną tzw.
      klasę polityczną. Nie pojawił się również żaden z biskupów polskich,
      choć w samej Warszawie jest ich kilku. Nie było też ani hierarchy
      obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, ani prezydenta Ukrainy, którzy
      powinni wspólnie w imieniu swego narodu na klęcząco błagać Polaków o
      przebaczenie. Z kolei wicemarszałek Jarosław Kalinowski, który w
      przeciwieństwo do Komorowskiego, choć chłop a nie szlachcic, nie
      przestraszył się ukraińskich nacjonalistów i był na mszy św. w
      warszawskiej katedrze polowej. Przybyli też byli marszałkowie:
      Wiesław Chrzanowski i Maciej Płażyński, a także rzecznik praw
      obywatelskich Janusz Kochanowski, prezes IPN Janusz Kurtyka oraz
      urzędnicy w randze ministrów: Ryszard Legutko, Andrzej Przewoźnik i
      Janusz Krupski.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska 16 lipca 2008 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=975
    • 17.07.08, 17:36
      Fotorelacja:
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=979
      Uroczystości ku czci ofiar ludobójstwa na Kresach, pomimo
      nieobecności prezydenta, premiera i marszałków Sejmu i Senatu oraz
      prezydent stolicy, odbyły się w Warszawie.
      Wobec dezercji najwyższych władz państwowych przybył tylko były
      marszałek Maciej Płażyński ...
      .... i rodziny ofiar, pierwszy z lewej Szczepan Siekierka,
      przewodniczący Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni
      Nacjonalistów Ukraińskich" i współautor monumentalnych dzieł o
      ludobójstwie na Kresach Południowo-Wschodnich.
      Pozostali politycy, choć byli wtedy w Warszawie, przestraszyli się
      ambasadora Ukrainy, który był na uroczystości, ale żadnej, nawet
      najmniejszej, wiązanki kwiatów nie raczył złożyć.
      Na żadnej z powyższych uroczystości nie było też żadnego polskiego
      biskupa.
    • 18.07.08, 17:51
      fotoreportaż:
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=938
      Uroczystośc była transmitowana przez Telewizję Trwam i Radio Jasna
      Góra. Ukazały się też relacje w Polskim Radio, TVP 1, TVN 24 i TV
      Info. Poniżej zdjęcia oraz tekst z Polskiej Agencji Prasowej.
      Informacja telewizyjna jest na stronie
      www.tvp.info/news.html?directory=2788&news=748352
      Po mszy św. odbyła się konferencja kresowa w Sali Papieskiej. W
      czasie konferencji padło m.on. szereg krytycznych uwag pod adresem
      Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na którego wielu zebranych głosowało,
      a który wycofał się z patronatu nad uroczystościami ku czci
      pomordowanych Polaków na Kresach.
      W czasie konferencji największe wrażenie zrobiło wystąpienie 88-
      letniego płk Jana Niewińskiego, który 65 lat temu dowodził
      samoobroną w swojej wiosce na Wołyniu, a dziś heroicznie walczy o
      ustawienia w Warszawie pomnika ku czci Ofiar Ludobójstwa.
      Jego działania z powodu "poprawności politycznej" są torpedowane tak
      przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, jak sekretarza Andrzeja
      Przewoźnika z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
      W czasie spotkania po raz kolejny wystąpił płk Jan Niewiński, który
      powiedział:
      "Nie mam żalu do banderowców, bo to często byli otumanieni
      analfabeci, ale mam żal do polskich władz państwowych, które
      fałszują prawdę o ludobójstwie."
      Wiecej zdjęc można zobaczyć na stronie internetowej Jasnej Góry pod
      linkiem www.jasnagora.com/galZdjecMiniNews.php?ID=3945
      • 23.07.08, 17:58
        Charakter uroczystości kształtowała Danuta Skalska. Zjazd prócz
        spraw współczesnych poruszał mocno, rzecz jasna, sprawy historyczne.
        Ludzie, którzy się na nim zgromadzili albo byli świadkami historii,
        albo po prostu świetnie ją znali. Początek zjazdu uświetniła msza,
        podczas której ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wygłosił kazanie o
        zbrodni ludobójstwa dokonanej przez OUN-UPA. Najpierw opisał
        tolerancję Rzeczpospolitej następnie powiedział, że w sprawie
        wspomnianej zbrodni mówi się wiele rzeczy, ale nie mówi się prawdy,
        a prawda jest straszliwa albowiem na tych terenach, na których
        panowała kultura jagiellońska wymyślono, że można zabijać ludzi
        tylko, dlatego, że są innej narodowości i to straszliwe [masowe]
        zabijanie miało miejsce już od roku 1942, ale apogeum tych
        straszliwych mordów przypada na 11lipca 1943. Ksiądzopisał specyfikę
        kulminacji ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich – uderzenie
        zaplanowane przez dowództwo OUN-UPA na niespodziewających się
        Polaków w niedzielę, jednocześnie będącą prawosławnym świętem Piotra
        i Pawła. Wymordowano cywilów, przeważnie kobiety i dzieci, w 163
        wsiach. […] Mordowano w kościołach. […]Zabijano tylko, dlatego, że
        ktoś był Polakiem, tak jak faszyści niemieccy zabijali kogoś tylko,
        dlatego, że był Żydem. Mówię te słowa w tym świętym miejscu nie
        dlatego, żeby rozdrapywać rany, ale odwrotnie - właśnie dlatego,
        żeby te rany mogły się zagoić. A one się mogą zagoić tylko wtedy,
        kiedy powie się prawdę. Ksiądz opowiedział o osobistych
        doświadczeniach swojego ojca z upowskimi zbrodniarzami. Przypomniał
        słowa: „Jeżeli ja zapomnę o nich, Ty Boże zapomnij o mnie”.
        www.wolgal.pl/art48.html
    • 19.07.08, 13:20
      W niedzielę 29 czerwca 2008 r. ....
      .... w kościele Matki Bożej Królowej Polski przy ul. Zgierskiej 230
      w Łodzi ...
      ... odprawiona została msza św. za Polaków pomordowanych na Kresach
      Wschodnich w czasie ludobójstwa dokonanego przez faszystów z UPA.
      fotorelacja:
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=928
    • 19.07.08, 16:20

      Dzisiaj, gdy wspominamy te ofiary, zastanawiamy się,
      dlaczego doszło do takiego ludobójstwa i odpowiedź jest jedna, a
      sięga ona początków Starego Testamentu. Był Kain i Abel. […] Dobry
      Bóg dał człowiekowi przykazanie „Nie zabijaj”. To jest przykazanie
      święte. Ks. Zaleski mówił o kolejno przeprowadzanych ludobójstwach,
      tym dokonanym przez Turków oraz o wielkim głodzie na Ukrainie. Te
      ludobójstwa nie zostały potępione. Hitler, wysyłając wojska do
      Polski, powiedział, że mogą zabijać ludność cywilną i nie muszą się
      usprawiedliwiać, bo któż dzisiaj pamięta o Ormianach? I to
      ludobójstwo otworzyło drogę do holocaustu – zagłady Żydów, tylko z
      tego powodu, że byli Żydami. Następnie Niemcy dokonywali ludobójstwa
      na narodach słowiańskich. Później zaistniało ludobójstwo dokonywane
      przez komunistów. Wszystkie te ludobójstwa, które nie zostały
      potępione – odnawiają się.

      www.wolgal.pl/

    • 20.07.08, 08:33
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:
      Kolejną wielką uroczystością kresową były wydarzenia w Legnicy,
      które odbyły się w niedzielę 13 lipca.
      Najpierw wraz 7-mioma innymi księżmi odprawiałem w kościele
      franciszkańskim pw. św. Jana mszę św. za ofiary ludobójstwa
      dokonanego na Kresach przez faszystów z UPA.
      Głównym organizatorem był dr Tadeusz Samborski, Kresowian i były
      poseł PSL ...
      O Kresach i ludobójstwie mówiłem wraz ze Stanisławem Srokowskim,
      rodem z Tarnopolszczyzny, autorem doskonałych książek
      pt. "Nienawiść" i "Ukraiński kochanek".
      Byli tez uczniowie z różnych szkół, którzy deklamowali wiersze i
      śpiewali pieśni patriotyczne.
      W międzyczasie byłem w legnickiem Radiu Plus, gdzie wraz z dr
      Samborskim miałem długą rozmowę o ludobójstwie.
      Wracałem do Radwanowic tego samego dnia, a po drodze złapała mnie
      straszliwa ulewa. Z jej powodu nie pojechałem już do Chojnowa i
      Wojciechowa pod Legnicą, gdzie pochowana jest moja śp. babcia,
      Rozalia z Muraszków Zaleska, oraz moi liczni krewni, wszyscy z
      Korościatyna k. Monasterzyska, który w nocy z 28 na 29 lutego 1944
      r. przeżył straszliwą rzeż, dokonaną przez bandytów z UPA.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=69&nid=981
      • 24.07.08, 18:04
        ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w Legnicy:
        Dzień 11 lipca miał zostać dniem pamięci narodowej o zbrodni OUN na
        Polakach. To było najważniejsze z tego wszystkiego. I nagle
        marszałek Bronisław Komorowski, nawiasem mówiąc krewny dowódcy Armii
        Krajowej „Bora” Komorowskiego mówi: „Przyszedł do mnie ambasador
        Ukrainy i trzeba to wycofać.”. Jeżeli sejm działa w ten sposób, że
        przychodzą ambasadorowie i mówią: Panie Marszałku, to wam wolno a
        tego nie wolno – to przypomina Targowicę, bo tak wtedy było.
        Przychodzili ambasadorzy i mówili, co polski sejm może, a czego nie
        może, kiedy może być niemy, a kiedy może się na pewne tematy
        wypowiedzieć. Pan Komorowski się wycofał, ku mojemu przerażeniu,
        rzeczywiście [walczył] tylko klub PSLu. Pozostałe partie np.
        Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, na którą też
        głosowałem swego czasu, jakie wyrosły na tradycji solidarnościowej –
        a więc walki o prawdę i sprawiedliwość, walki choćby o prawdę o
        Katyniu – te kluby wycofują się rakiem argumentując się „Euro 2012”.
        Co się stało? Czy Kresowianie, z których coraz więcej ludzi odchodzi
        na wieczną wartę – mają sobie te uroczystości urządzać jako prywatną
        inicjatywę? Po mojej wypowiedzi usłyszałem to, co powiedzieli
        przedstawiciele klubów poselskich. Gdzie Ci ludzie mają oczy? Jest
        tak jak to było w ewangelii „Mają oczy a nie widzą, mają uszy a nie
        słyszą.”. Chcę jednak uciec od spraw politycznych, ponieważ każdy ma
        prawo do swoich poglądów. Myślę jednak, że stało się bardzo źle. Sam
        naród polski nie upomina się o swoich męczenników. Rzezie nie są
        właściwym określeniem, to było ludobójstwo. To była masakra ze
        straszliwymi okrucieństwami, jakich nie dokonywali nawet Niemcy czy
        bolszewicy. To wbijanie gwoździ w czaszkę, rozrywanie końmi, palenie
        żywcem, nabijanie niemowląt na sztachety. To było okrucieństwo,
        którego nawet naziści nie mogli zrozumieć. Nie wolno milczeć,
        ponieważ może się ono odrodzić. Piszę - co tydzień felietony do
        Gazety Polskiej na ostatniej stronie. Napisałem kilka felietonów
        kresowych, a ostatni felieton jest o tym, że jeden z moich
        przyjaciół był 25 maja we Lwowie, gdzie odbywała się uroczystość, ku
        czci bohaterów Ukrainy. Wbrew pozorom nie był to Bohdan Chmielnicki,
        ale głównymi ulicami Lwowa maszerowali chłopcy – praktycznie
        umundurowani. Krzyczeli „Niech żyje UPA! Niech żyje SS!”. Takie
        marsze były ostatnio w Niemczech w latach 30-tych”. Faszyzm odradza
        się, jednak teraz nie za zachodnią granicą, tylko za wschodnią.
        Dzisiaj dzieje się tak przez słabość polskiej polityki i przymykanie
        oczu. Tam, gdzie będzie Euro 2012 i zostaną rozgrywane mecze
        piłkarskie będą już może wisieć nazistowskie symbole. Nie wolno
        milczeć na te tematy. Jest jeszcze jedna rzecz, którą uważam za
        szalenie ważną. Trzeba odróżnić faszystów z UPA od narodu
        ukraińskiego.
        www.wolgal.pl/art49.html
    • 26.07.08, 11:59
      Cotygodniowy felieton ks. Isakowicza-Zaleskiego w Gazecie Polskiej
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=996
      Gloryfikacja zbrodniarzy nie przeszkadza też władzom III RP, które
      nadskakują Ukrainie, jak tylko mogą, godząc się m.in. na
      zafałszowaną uchwałę sejmową z 2003 r. Doprowadza to do zatarcia
      pamięci narodowej o ofiarach ludobójstwa, a także do tego, że na
      dawnych Kresach na setkach masowych mogił pomordowanych Polaków nie
      ma nawet znaku krzyża św. Milczą też podręczniki szkolne po jednej i
      drugiej stronie Bugu. Przykładem tego jest relacja byłego mieszkańca
      wsi Puźniki (powiat Buczacz na Tarnopolszczyźnie), wymordowanej
      przez UPA. Cytuję za jedną z książek: "Zapytani młodzi Ukraińcy na
      Zalesiu, gdzie była suszarnia, w której banderowcy w 1945 r. spalili
      żywcem kilkudziesięciu Polaków, niewiele wiedzą o tamtych
      tragicznych czasach [...] Inny młody Ukrainiec, zapytany, "Czy on
      walczył za Samostijną Ukrainę?", odpowiedział, że nie, bo wtedy był
      jeszcze za mały i żałuje, że nie mógł tego robić, ale dodał: "mój
      ojciec za to dobrze rąbał". Nie potrafił jednak odpowiedzieć, za
      co "rąbał" sąsiadów - Polaków".
      Najwyższy więc czas, aby o tym, za co rąbano niewinnych ludzi i za
      co prezydent Juszczenko wiesza ordery, dowiedział się Michel Platini
      i władze UEFA. Rozgrywanie bowiem w takiej faszystowskiej atmosferze
      meczów we Lwowie i Kijowie będzie międzynarodowym skandalem.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska 23 VII 2008
    • 05.08.08, 15:33
      Brednie o historii Kresów, wypowiadane przez Bronisława
      Komorowskiego, są dla faszystów ukraińskich jak miód na serce.
      Po artykułach o ludobójstwie na Kresach Wschodnich dostałem tak
      wiele listów, że nie jestem w stanie na wszystkie odpisać. Dlatego
      też tą drogą odpowiadam na pytania w nich zawarte. W obliczu
      rocznicy Powstania Warszawskiego zacznę od tego: czy Ukraińcy
      tłumili to powstanie? Tak, chodzi tu o Legion Wołyński, który
      zorganizowała jedna z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
      Uzbrojony przez Niemców, brał on udział w wielu mordach, dokonanych
      na bezbronnych Polakach na Kresach. W 1944 r. został przerzucony do
      Warszawy, gdzie walczył na Czerniakowie, odznaczając się ogromnym
      okrucieństwem wobec cywilnej ludności, w tym zwłaszcza wobec
      rannych, których dobijano lub palono żywcem. Jego dowódca, Petro
      Diaczenko, za swoje "zasługi" otrzymał nawet od Hitlera Krzyż
      Żelazny.
      Jeżeli już mowa o orderach, to wiele pytań dotyczy oceny
      przyjmowania przez polskich obywateli Orderu Jarosława Mądrego. Otóż
      ocena ta powinna być negatywna, bo patron odznaczenia był agresorem.
      W sojuszu bowiem z Niemcami (taki średniowieczny pakt Ribbentrop-
      Mołotow) najechał w 1031 r. Polskę, odrywając od niej Grody
      Czerwieńskie, czyli tereny ziem przemyskiej, chełmskiej i lwowskiej.
      Poparł też księcia-uzurpatora Bezpryma, co doprowadziło do
      destabilizacji państwa Piastów. Później wprawdzie pomagał swemu
      powinowatemu, Kazimierzowi Odnowicielowi, ale wspomnianych Grodów
      oczywiście nie oddał, co stało się zarzewiem wielowiekowych
      konfliktów. Dlatego też Polacy orderu takiego imienia przyjmować nie
      powinni, tak jak np. od Niemców nie powinno się przyjmować wszelkich
      odznaczeń imienia Otto Bismarcka lub od Rosjan imienia Katarzyny II.
      Co do pytań, dlaczego oświadczenie Sejmu RP z 2003 r. w sprawie
      Kresów jest kłamliwe, odpowiadam, co następuje. Po pierwsze, nie
      pada w nim słowo "ludobójstwo" ani nazwy organizacji za niego
      odpowiedzialnych, czyli OUN i UPA, ani liczba ofiar (prawie 150
      tys.) Po drugie, uchwała zawęża czas tylko do okupacji niemieckiej,
      a w rzeczywistości ludobójstwo trwało także za obu okupacji
      radzieckich, czyli w latach 1939-1941 oraz od 1944 r. wzwyż. Po
      trzecie, oświadczenie równoważy ofiary ludobójstwa z ofiarami
      nielicznych akcji odwetowych, doliczając do tych ostatnich także
      tych Ukraińców, których zamordowali ich właśni rodacy. Po czwarte,
      nie oddaje czci tym Ukraińcom, którzy pomagali Polakom. Dlatego tak
      ważne jest, aby Sejm RP wreszcie powiedział o tym ludobójstwie
      prawdę.
      Niestety, zamiast prawdy mamy kolejne hucpy polityczne, do których
      zaliczyć należy przyniesienie do parlamentu tzw. niegasnącej
      świeczki, która teoretycznie ma upamiętniać ofiary "Wielkiego
      Głodu", a w rzeczywistości jest wyrafinowaną prowokacją ze strony
      ambasadora Ukrainy, Olexandra Motsyka. Ten ostatni próbuje w naszym
      kraju wejść w taką rolę, jaką w XVIII w. odgrywali ambasadorowie
      Prus czy Rosji. Oczywiście trzeba uczcić ofiary ludobójstwa, którego
      na Ukrainie Wschodniej dokonał Stalin, ale niech wreszcie, na Miłość
      Boską!, władze polskie zaczną bronić pamięci swoich obywateli,
      pomordowanych w nie mniej okrutny sposób na obecnej Ukrainie
      Zachodniej, gdyż na setkach polskich mogił nie pali się nadal
      najmniejsza nawet świeczka. Prowokacją jest też projekt uchwały
      potępiający burzenie w 1938 r. cerkwi prawosławnych na
      Chełmszczyźnie. Ta akcja była rzeczywiście naganna. Nie można jej
      jednak w żadnym wypadku też równoważyć z ludobójstwem Polaków, bo w
      czasie tej akcji nikt nie zginął. Warto również przypomnieć, że
      inicjator uchwały, poseł Eugeniusz Czykwin z SLD, był swego czasu
      prominentnym działaczem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, a
      w stanie wojennym skompromitowanego PRON, o którym żartowano "PRON
      za Don", słusznie wskazując odpowiedni kierunek geograficzny. O
      pośle możemy też przeczytać w Wikipedii: "Według katalogów
      opublikowanych przez IPN został w 1983 r. zarejestrowany przez SB
      jako TW "Izydor", następnie kryptonim zmieniono na "Wilhelm". W
      składanych kilkakrotnie oświadczeniach lustracyjnych od 1997 r.
      Eugeniusz Czykwin za każdym razem podawał, że nie był
      współpracownikiem tajnych służb PRL". O służby specjalne, mówiąc
      najdelikatniej, otarł się też wspomniany ambasador, rodem z Wołynia.
      Od 1981 r. był bowiem ustawicznie pnącym się w górę dyplomatą ZSRR,
      a nawet dzieci wiedzą, że gdzie jak gdzie, ale w radzieckim MSZ
      żadna osoba bez stempla od KGB kariery robić nie mogła. Nawiasem
      mówiąc, w czasie uroczystości na skwerze Wołyńskim nie zdobył się on
      nawet na złożenie kwiatów ku czci swoich pomordowanych sąsiadów.
      Najwięcej pytań dotyczyło jednak marszałka Komorowskiego, który
      odpowiedzialność za ludobójstwo na Kresach przerzuca z UPA na
      Sowietów, tak jak ci ostatni odpowiedzialność za ludobójstwo w
      Katyniu wciąż przerzucają na Niemców, i jak niektórzy Żydzi z
      Ameryki za Holokaust winią nie Niemców, lecz Polaków. Marszałek ma
      prawo szczerze nienawidzić Sowietów za zabrane Komorowskim majątki,
      ale nie ma prawa do fałszowania historii Kresów, bo jest to rzeczą
      podłą. Słusznie więc Ewa Siemaszko powiedziała: "Bronisław
      Komorowski powinien się zastanowić, czy jest rzecznikiem
      ukraińskiego nacjonalizmu, czy marszałkiem polskiego Sejmu". W sumie
      to żal marszałka, bo stara się jak może, ale Orderu Jarosława
      Mądrego ambasador, cóż za niewdzięcznik, jeszcze mu nie załatwił.
      Niech się jednak nie martwi, bo ukraińscy faszyści załatwią mu
      szybko inny order, tym razem Stepana Bandery. Ten z trupimi
      czaszkami.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 30 lipca 2008 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1017
    • 13.08.08, 20:50
      Kapłan przecięty piłą
      Do polskich błogosławionych, wśród których godne miejsca zajmują już
      bohaterscy kapelani Powstania Warszawskiego, winni dołączyć też
      kapłani-męczennicy z Kresów Wschodnich.
      Wiele lat temu śp. Stanisław Pruszyński (rodem z Wołynia) opowiadał
      mi o swoim wuju, dominikaninie Michale Czartoryskim, którego
      niezbadane plany Boże z książęcego pałacu w Pełkiniach k. Jarosławia
      doprowadziły na ubogie Powiśle, gdzie w czasie Powstania
      Warszawskiego pełnił posługę kapelana. Zginął tam śmiercią
      męczeńską, nie chcąc opuścić rannych w szpitalu. W 1999 r. został
      zaliczony w poczet błogosławionych wraz z innym bohaterskim
      kapelanem, ks. Józefem Stankiem. Ten ostatni odmówił ewakuacji z
      Czerniakowa na drugi brzeg Wisły. Wzięty do niewoli był okrutnie
      torturowany. Władze kościelne, słusznie wynosząc owych męczenników
      na ołtarze, wciąż jednak nie chcą (głównie ze względów politycznych)
      dołączyć do ich grona kapłanów z Kresów Wschodnich, zwłaszcza tych,
      którzy zginęli z rąk rezunów z UPA. Spełniając więc obowiązek
      pamięci, przypomnę tylko niektóre postacie.
      Znanym księdzem w Galicji Wschodniej był ks. Marian Bosak. Rozpoczął
      nie tylko budowę kościoła-sanktuarium w Mariampolu nad Dniestrem,
      ale zainicjował wiele działań społecznych. Kres jego niezwykle
      aktywnemu życiu położyli nacjonaliści ukraińscy, którzy w nocy z 23
      na 24 sierpnia 1941 r. pod pretekstem załatwienia spraw urzędowych
      uprowadzili go z plebanii. Rano, idąc śladem wyrwanej z sutanny
      koloratki, znaleziono jego zmasakrowane ciało. W następnych
      miesiącach w najróżniejszych okolicznościach zamordowano 160 jego
      parafian. Trwałą pamiątką po męczenniku jest obraz Matki Bożej
      Zwycięskiej, który przewieziony z Mariampola do kościoła na Piasku
      we Wrocławiu został koronowany w 1989 r. W podobny sposób, często
      pod pretekstem wezwania do chorego, banderowcy uprowadzili i
      zamordowali kilkunastu kapłanów. Tak zginął np. karmelita Bartłomiej
      Czosnek z sanktuarium maryjnego w Bołszowcach. Przed zgładzeniem był
      torturowany, wyrwano mu język i genitalia. Dziesiątki innych
      kapłanów, zakonników i zakonnic zamordowano w czasie bandyckich
      napadów UPA na polskie wioski. Dla przykładu, we wsi Ostrówki na
      Wołyniu zginął ks. Stanisław Dobrzański (obcięto mu głowę, którą
      nabito na pal) wraz tysiącem parafian, a w sanktuarium maryjnym w
      Podkamieniu wymordowano ojców dominikanów wraz z setkami Polaków,
      szukających tam schronienia. Ks. Karola Barana z Korytnicy zadźgano
      nożami. Ks. Bolesław Szawłowski zginął wraz z 500 parafianami w
      kościele w Porycku. Podobny los spotkał ks. Jana Kotwickiego,
      zabitego przy ołtarzu, oraz ks. Józefa Aleksandrowicza z Zabłocia,
      któremu podczas mszy św., na oczach wiernych, banderowcy skręcili
      kark. Z kolei ks. Błażej Czuba został spalony wraz wiernymi w
      kościele w Dołhej Wojniłowskiej. Natomiast na Ihrowicę k. Tarnopola
      bojówki UPA napadły - uwaga! - w noc Bożego Narodzenia. Przy
      wigilijnych stołach porąbano siekierami wiele osób, w tym ks.
      Stanisława Szczepankiewicza oraz jego matkę. Innej z kolei tragedii
      doznał ks. płk Roman Daca, kawaler Orderu Virtuti Militari i kapelan
      Lwowskiego Okręgu AK. Gdy na jego plebanię w Nowosielcach napadli
      banderowcy, zdążył się schować w skrytce pod podłogą. Jednak jego
      matkę zarąbano siekierami, a jej krew spływała na niego przez
      szczeliny w deskach.
      W ten sposób rezuni z UPA zamordowali 70 duchownych
      rzymskokatolickich, a także kilku księży greckokatolickich, którzy
      pomagali Polakom. Do tej liczby dochodzi ponad setka duchownych,
      zabitych na Kresach przez Niemców i Rosjan, a wśród nich trzech
      księży ormiańskich: ks. Bogdan Agopsowicz, zastrzelony w Kutach, ks.
      Adam Bogdanowicz, zamordowany we Lwowie, i ks. Dionizy Kajetanowicz,
      ostatni administrator archidiecezji, zamęczony w 1954 r. w
      radzieckim łagrze. W najbardziej jednak barbarzyński sposób
      zgładzono o. Ludwika Wrodarczyka ze zgromadzenia misjonarzy oblatów,
      rodem ze Radzionkowa k. Bytomia, pełniącego posługę duszpasterską w
      Okopach na Wołyniu. Byli parafianie na stronie internetowej tak go
      wspominają: "Był kapłanem z powołania. Żył sprawami Kościoła i niósł
      wszelką pomoc swoim parafianom. O każdej porze dnia i nocy można go
      było spotkać spieszącego do chorego z lekarstwami lub Ostatnim
      Namaszczeniem. Śledząc jego posługę kapłańską możemy się dopatrzyć
      we wszystkim naśladowania Chrystusa". Poniósł śmierć męczeńską w
      dniu św. Mikołaja w 1943 r.
      Zachował się jej opis: "6 grudnia bandyci ukraińscy rozpoczęli swój
      morderczy pochód ku Borowskim Budkom, Dołhani i Okopom. Ludzie
      uciekali w stronę lasu, pierwsze domy płonęły. O. Ludwik dobrowolnie
      postanowił udać się z probostwa do kościoła, by chronić
      tabernakulum. Tam ostatni raz w życiu uklęknął i modlił się, i na
      klęczkach wyczekiwał swoich oprawców, aż przyjdą go pojmać.
      Barbarzyńcy wpadli do kościoła, dopadli go klęczącego na stopniach
      ołtarza. Na jego oczach zamordowali dwie kobiety - 18-letnią
      Weronikę Kosińską i 90-letnią Łucję Skurzyńską - które prosiły ich o
      darowanie mu życia. Został porwany przez morderców i męczony w różny
      sposób: był rozebrany do naga, chłostany, nakłuwany igłami i
      przysmażano mu stopy gorącymi żelazami. W miejscowości Moczulanki
      dokonano na nim męczeństwa. Przywiązano go do kloca drzewa na koźle,
      na którym rżnie się drzewo, i piłą do cięcia drzewa dwanaście
      ukraińskich kobiet piłowało go jak kloc drzewa. Po kilku godzinach
      męczarni zmarł".
      Świat o tych męczennikach nie chce pamiętać. My jednak o nich nigdy
      nie zapomnijmy, bo to dzięki nim Kościół w Polsce jest wolny.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 6 sierpnia 2008 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1034
    • 15.08.08, 11:01
      pod takim tytułem oddałem do druku kolejną książkę, tym razem o
      ludobójstwie dokonanym przez faszystów ukraińskich z OUN-UPA. Trzy
      czwarte napisałem wcześniej, ale pracę przerwało w 2005 r.
      zetknięcie się z aktami IPN. Dziś jednak pracę tę dokończyłem, a
      zmobilizowały mnie do tego prośby Czytelników, jak i toczący się w
      Polsce i na Ukrainie spór o historię. Dlatego też o obok
      historycznych opracowań, opartych na relacjach świadków, książkę
      będzie zawierała żywą polemikę z tymi, którzy świadomie chcą
      przemilczeć, a nawet i zafałszować, tragedię Kresów.

      O założeniach i zawartości nowej publikacji, która ukaża się już we
      wrzesniu 2008 r., pisze szerzej we wstępie do niej, który
      zamieszczam poniżej. Ksiązka będzie miała dobrą dystrybucję, więc
      każdy zainteresowany bez trudu ją otrzyma. Będzie też wiele
      bezpłatnych egzemplarzy, które trafią do szkolnych bibliotek.

      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=6&PHPSESSID=8d3b92a6dc7e2f82152c52987a093beb
      • 20.10.08, 14:36
        02.10. br w Jarosławiu uczestniczyłam w sesji promującej ww książkę
        Ks. Zaleskiego pt. "Po Katyniu był Wołyń". Na sesji był również
        kolega Bastion44.

        Odczucia po sesji mam mieszane. W sumie to nie dowiedziałam się
        niczego więcej niż wiedziałam wczesniej (a przepraszam - przeciez
        koledzy z PuK w każdej chwili gotowi sa przedstawić "odmienny i
        jedynie słuszny" punkt widzeniawink))

        Wystawa zdjęć była również uboga. I ta jednostronność, męczeństwo
        kościoła rzymskokatolickiego, które przecież jest dramatem
        drugorzędnym wobec tragedii tysięcy niewinnych mieszkańców wsi.

        Nabyłam książke S. Srokowskiego "Nienawiść" (z dedykacją autorasmile).
        Książka jest rzeczywiście wstrząsająca i bez
        wcześniejszego "przygotowania" przeżyłabym niewątpliwy szok. ale z
        całą pewnościa jest częścią tragicznej prawdy.

        Nabyłam również "Przemilczane ludobójstwo..." ale ta pozycja musi
        chwilę zaczekać.
        • 25.10.08, 10:56
          hurra! moje zdjęcie z Ks. Zaleskim - odnalezionesmile)

          2 tyg. temu przerzucałam je z aparatu do nowego folderu. Po
          zakończniu "operacji" zdjęć ani widu ani słychu. Szukałam wydawało
          się wszedzie, przekopałam wszystkie foldery. A tu ops - są w
          folderze "Szlakiem ikon", gdzie zamiesciłam głównie zdjęcia cerkwii.
          Mam słabość do pięknych budowlismile
        • 30.10.08, 14:06
          w linku pt. wołyń-galicja - fragment opisu jarosławskiej sesji:

          "Wypowiedź Mirona Michaliszyna

          Po zakończeniu sesji wstał greckokatolicki ksiądz Miron Michaliszyn
          i poprosił o zabranie głosu. Kto go do tej pory nie zobaczył teraz
          miał okazję, a ogromny złoty krzyż na jego piersi zwracał na siebie
          uwagę. Nastąpiła chwilowa konsternacja, a organizatorzy przez moment
          nie wiedzieli, co postanowić. Nie chodziło tyle o to, że obawiano
          się, iż powie jakieś bzdury, co zapoczątkuje dosyć ostrą polemikę
          czy też awanturę, chciano uniknąć spóźnienia, a referenci spieszyli
          się na pociąg. Nie była więc przewidziana dyskusja i zabieranie
          głosu przez publiczność. Ks. Miron najwyraźniej tego nie zrozumiał,
          wysunął bowiem za chwilę argument, ze jest demokracja. Trochę mnie
          to zdziwiło, ponieważ nie były to obrady parlamentu, a w ten sposób
          każdy włącznie ze mną mógł argumentować swoją prośbę o głos.
          Na początek ks. Miron zaatakował ks. Tadeusza Isakowicza-
          Zaleskiego względem osądzania nieodpowiedniego zachowania innych
          duchownych. Powiedział, że łatwo można przekręcić fakt pracy dla
          idei jednego człowieka, posiłkując się przykładem Iwana Franko,
          którego wiele lat uważano za komunistę. Zaczął też bardzo szybko
          cytować ukraińską pieśń w oryginale, „szanując”, jak to
          ujął „obecność młodego pokolenia”. Oczywiście młodzież nic nie
          zrozumiała. Być może część zrozumiałaby, gdyby zechciał mówić
          wolniej, a całość - gdyby zechciał przetłumaczyć. Wspominał o nie
          znalezionych ciałach Ukraińców z Kijowa poległych w walce z
          bolszewikami, o których też się nie mówi. Nie wiem jednak, czy był
          to argument, by usprawiedliwić milczenie o zbrodniach UPA tylko
          dlatego, że o innych ofiarach też się nie mówi. Żalił się również,
          iż jego ojciec, choć nie miał nic wspólnego z UPA, także został
          wysiedlony w operacji „Wisła”, co miało być może sugerować innej
          cele tej operacji niż zakończenie terroru UPA oraz uratowanie
          miejscowej ludności.

          Ciekawe jest, że podziękował prof. Pawłowi Wieczorkiewiczowi za
          omówienie „przyczyn” zbrodni UPA, bowiem dobry lekarz szuka źródeł,
          jak wspomniał. Najwyraźniej jednak albo profesora nie zrozumiał,
          albo, co bardziej prawdopodobne zrozumiał jego słowa tak jak chciał.
          Prof. Wieczorkiewicz, bowiem nie twierdził, że ludobójstwo dokonane
          przez OUN-UPA spowodowała polityka II Rzeczypospolitej (a tak
          interpretował to ks. Michaliszyn). Z całego referatu wręcz wyraźnie
          wynikało, że nie są to przyczyny zbrodni i być nimi nie mogą
          (profesor silnie akcentował przykład tego, co działo się na wschód
          od Zbrucza, gdzie później Ukraińcy nie mordowali). Błędna poprzez
          swoją chwiejność polityka II RP mogła stanowić, co najwyżej pewien
          katalizator. Obie strony zdaniem profesora, pomimo wszystko wbrew
          pozorom za mało skupiały się na niebezpieczeństwie sowieckim.
          Ks. Miron próbował także polemizować z prof. Partaczem:
          Skoro pan profesor Partacz mówił o tym, że greckokatolicki biskup
          stanisławowski potępiał nacjonalizm ukraiński, mówiąc, że jest
          dziełem szatana, to dziwne jest, że biskup lubelski w 1938 roku
          błogosławił rozbieranie cerkwi. [...] To proszę się nie dziwić, że
          reminiscencje mogły być potem różne.
          Należy te zdania skomentować. Decyzja o rozbiórce cerkwi była
          błędem tak samo, jak i jakiekolwiek przyłożenie do tego ręki
          duchownego rzymskokatolickiego, nie jest to natomiast błogosławienie
          narzędzi przygotowanych do mordowania bezbronnej ludności cywilnej,
          jak tego dokonywali duchowni greckokatoliccy. O ile taka współpraca
          przez duchownego w rozbieraniu cerkwi była błędem, to nie była
          zbrodnią - tak jak błogosławienie narzędzi zbrodni. Zbrodni nie
          należy zaś mylić z błędami oraz stawiać między nimi znaku równości,
          przed czym przestrzegał prof. Paweł Wieczorkiewicz. Natomiast drugie
          z cytowanych zdań mówiące, że po rozbiórce cerkwi reminiscencje mogą
          być różne, jest po prostu poniżej krytyki. A gdyby powiedzieć: Po
          rozbiórce cerkwi w ramach odwetu rozprucie brzucha kobiecie w ciąży,
          czy nabicie noworodka na sztachety jest możliwe, wszak reminiscencje
          mogą być różne. Więc nie musi być dziwne, że UPA po tym wyżynała.
          Czyżby była to klasyczna próba przerzucenia odpowiedzialności za
          zbrodnie UPA na samych Polaków, więc najmniej częściowo wybielenia
          morderców lub nakłonienia do zrozumienia ich wątpliwej motywacji?
          Może to Polacy poprzez naruszenie świętości cerkwi sami przygotowali
          katusze swoje oraz swoich rodaków… Zaiste byłaby to argumentacja
          godna hiszpańskich konkwistadorów i świętej inkwizycji.
          Pomijanie przy wyborze do beatyfikacji duchownych pomordowanych
          przez UPA skwitował tym, że ludzie zmarli w czasie wielkiego głodu
          też nie są ogłoszeni świętymi. Z całym jednak szacunkiem, ksiądz
          chyba nie dostrzegł różnicy między przeciętną osobą zmarłą z głodu
          (a beatyfikować można by sporą część mieszkańców kontynentu
          afrykańskiego), a osobą duchowną, która z własnego wyboru pozostaje
          z wiernymi narażonymi na rzeźnię, osobą, jaka ma szansę, posiadając
          odpowiednią wiedzę i możliwości, uciec, a jednak tego nie robi. To
          wtedy jest nie tylko złożenie ofiary ze swego życia, ale i
          cierpienie Chrystusowe.

          Ks. Miron Michaliszyn mówił też o przebaczeniu i zaznaczył,
          że często w dyskusjach słyszy się chęć zemsty. Nie wiem czy ci,
          którzy po prostu mówią prawdę - nie mają chęci przebaczyć i czy to
          sugerował ks. Michaliszyn. Nie mógł też zauważyć na spotkaniu
          jakiejkolwiek chęci zemsty, chyba, że przeciwdziałanie gloryfikacji
          morderców i wynoszenia ich na piedestały traktuje jako jej formę, a
          to już kompletny absurd.
          Następnie powiedział dość niejasno coś, co można było
          zrozumieć, albo przebaczamy, co już zrobili nasi prezydenci oraz
          biskupi czy [albo?] dalej będziemy pomagać [w jątrzeniu?]. Na końcu
          zaś dodał: Chcę wznieść taką prośbę do Pana Boga, aby w narodzie
          polskim i ukraińskim w miarę możliwości zachował nas od faryzeuszy i
          od tych, którzy w taki czy inny sposób, może czasami nieświadomie,
          dalej pomagają Rosji w tym, aby dzielić nasze narody. Muszę
          przyznać, że ten akurat argument księdza jest typowy dla
          nacjonalistów ukraińskich. Jeśli ktokolwiek działa wbrew ich planom,
          chce osądzić ich zbrodnie lub jest dla nich niewygodny przyczepiają
          mu automatycznie łatkę działania na korzyść Rosji by skłócić Polaków
          i Ukraińców. To niestety notorycznie przez nich nadużywane. Ten
          argument podłapują natychmiast Ci, których rodziny były ciężko przez
          Sowietów doświadczone. Co ciekawe nie idzie on w drugą stronę –
          tj. : Wprowadzanie w życie antypolskich postanowień czy też
          postanowień niekorzystnych dla Polaków, nie jest postrzegane jako
          działanie na korzyść Rosji by Polaków i Ukraińców skłócić .
          Pozytywem w wypowiedzi księdza były natomiast na końcu
          podziękowania za wiedzę, którą zdobył i wiele faktów, o których się
          dowiedział. Ocenił też konferencję jako bardzo pouczającą i z tym
          się całkowicie zgodzę."


          oburzył mnie ww opis wypowiedzi Ks. M. Michaliszyna przez P.
          Aleksandra Szychta. Co za nieobiektywny kretyn! Ksiadz grzecznie
          zapytał, czy w imie zasad demokracji może zabrac głos. A że
          referenci spieszyli sie na pociąg...

          Mówił krótko, rzeczowo i miał raczej na celu pojednawczy dialog
          między Polakami a Ukraińcami, jak równiez kościołami RK i GK.

          Czytajac tak nieobiektywne wypociny nie ma sie czemu dziwić, że tzw.
          towarzystwo kresowe i parający sie głównie (lub wyłącznie) ww
          tematyką felietoniści czy dziennikarze nazywani są krętaczami, bo to
          oni właśnie skłócają strony "konfliktu".

          Moja wypowiedź może się komuś nie podobać ale ja nie znoszę takiej
          nierzetelności, żeby nie rzec: kłamstwa.
          • 31.10.08, 18:31
            Dobrze,że zamiast pieśni nie zaczął mówić dekalogu ukraińskiego
            nacjonalisty.
            "Ja-duch odwiecznego żywiołu-który uratował ciebie przed tatarskim
            potopem i postawił na granicy dwóch światów,aby tworzyć nowe życie
            przekazuję:{...}."
            Jego wystąpienie było zgodne z drugim "przykazaniem" tego
            dekalogu.Brzmi ono:
            "Nie pozwolisz nikomu plamić chwały ani czci Twojego Narodu."
            Oto cały pan M.M,alias,dr.rizun,alias,ares 19,lub po prostu piotrzr
            z P-uK-niętego bunkra.
            • 07.11.08, 11:09
              Piotrus na P-uK sie przebudził i zaskoczyłsmile
    • 10.11.08, 19:08
      Tym razem z forum Antiorange:

      szturman.livejournal.com/105243.html?mode=reply
    • 18.11.08, 10:20
      Dziś za swoją książkę "Przemilczane ludobójstwo na Kresach"
      atakowany jest Ksiądz Tadeusz Sakowicz - Zaleski.

      Apelujemy
      Do wszystkich, którym milczenie o tragedii Kresów sprawia ból.
      Stańmy w obronie księdza Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego!

      Ataki na księdza nasilają się.

      Ksiądz pisze "Żenujące jest to, że za pomocą listów-donosów
      kierowanych do ks. kard. Stanisława Dziwisza władykowie bratniego
      obrządku katolickiego chcą zablokować wydawanie książek o
      ludobójstwie na Kresach. Nawet, gdy mnie zakneblowano, to jak
      zakneblować publikacje naukowe prof. Pawła Wieczorkiewicza i Ewy
      Siemaszko z Warszawy, prof. Czesława Partacza z Koszalina, Szczepana
      Siekierki z Wrocławia czy dr Lucyny Kulińskiej oraz księży
      profesorów Józefa Wołczańskiego i Józefa Mareckiego z Krakowa?
      Przecież oni wszyscy piszą dokładnie to samo, co ja, używając za
      każdym razem słowa ludobójstwo, a nie - jak arcybiskup Martyniak -
      eufemizmu "problem Wołynia". Jako praprawnuk ukraińskiego księdza
      greckokatolickiego wstydzę się za tych władyków. Wobec ewidentnego
      przekłamywania i relatywizowania naszej historii środowiska kresowe
      powinny reagować. Brak reakcji będzie, bowiem zgodą na dalsze
      kłamstwa.

      Szczęść Boże!
      Ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski"

      Proszę o kilka słów do Kardynała Stanisława Dziwisza.
      Grożenie księdzu Tadeuszowi usunięciem ze stanu duchownego jest
      podłym szantażem i nam, kochającym Kresy i prawdę, ust nie zamknie.

      www.kresowianie.com/
    • 21.11.08, 22:03

      Biskupowi Włodzimierzowi Juszczakowi w odpowiedzi
      Aktualizacja: 2008-10-9 9:47 am

      www.bibula.com/?p=2570
      Od greckokatolickiego biskupa Włodzimierza Juszczaka z Wrocławia, dostałem list
      w którym domaga się on ode mnie usunięcia z mojej strony internetowej innego
      listu, którym jest świadectwo prof. Bogusława Pazia z Uniwersytetu Wrocławskiego.

      Zamieszczone ono zostało pod datą 27 lipca 2008 r. Link do niego:
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1013
      Świadectwo to, które umieściłem na blogu za zgoda autora, mówi m.in. o tragedii
      rodziny profesora, wymordowanej na Wołyniu przez banderowców. W liście biskupa
      padają ostre słowa o agresji i budzeniu waśni narodowych. Co więcej, biskup był
      łaskaw kopie swego listu rozesłać do metropolity krakowskiego i metropolity
      greckokatolickiego w Przemyślu, a nawet i do - uwaga! - nuncjusza papieskiego w
      Warszawie.

      Ze względu na takie nagłośnienie sprawy odpowiadam publicznie, że niczego ze
      swojej strony nie usunę. Wszystkim którzy żyją w strachu, w tym też przed trudną
      historią, pragnę przypomnieć słowa Jana Pawła II z mszy św. sprzed 30 lat: „Nie
      lękajcie się!”.

      Powyższa odpowiedź znajdzie się w najbliższym wydaniu "Gazety Polskiej".

      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski


      List do biskupa greckokatolickiego Włodzimierza Juszczaka 2008-07-27

      dr hab. Bogusław Paź

      Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego



      J.E. Ks. Bp Włodzimierz R. Juszczak

      Kuria Biskupia Greckokatolicka

      Plac Bpa Nankiera 15a

      50-140 Wrocław



      Ekscelencjo, Wielebny Księże Biskupie!

      Przechadzając się przez Plac Nankiera, moją uwagę zwróciła tablica
      umieszczona na ścianie odremontowanego przez polskie społeczeństwo kościoła i
      przekazanego parafii grekokatolickiej dekretem śp. Jana Pawła II. Ku swojemu
      zaskoczeniu przeczytałem na niej, że dedykowana jest ona OFIAROM operacji
      (pozwalam sobie zwrócić uwagę, że była to „operacja” a nie „akcja”wink „Wisła”. Na
      oficjalnej stronie internetowej Dekanatu Diecezji Wrocławsko-Gdańskiej Kościoła
      Greckokatolickiego, na której zbierane są podpisy w związku z operacją Wisła,
      jest z kolei mowa o wysiedlonych w wyniku tej operacji.

      Pozwalam sobie więc zapytać, czy „ofiary”, o których informuje tablica, to tyle
      samo, co „wysiedleni”?

      Pytam z dwóch powodów: po pierwsze, nie słyszałem nigdy – pomimo
      komunistycznego terroru po wojnie – o ofiarach w ludziach wśród wysiedlanych w
      ramach „akcji Wisła”. Zatem pozwalam sobie zapytać Ekscelencji, o jakich
      ofiarach mowa, gdy czytamy treść dwujęzycznej tablicy umieszczonej na świątyni
      przy Pl. Nankiera?

      Po drugie, jestem potomkiem polskich kresowiaków ze strony matki (ojciec,
      urodzony na dzisiejszym pograniczu polsko-ukraińskim uniknął śmierci z strony
      UPA tylko dlatego, że wcześniej Sowieci zesłali go na tereny dzisiejszej
      Mołdawii), którzy z dziada pradziada zamieszkiwali takie miejscowości, jak:
      Kołomyja, Stanisławów i Obertyn. Około 2/3 z nich zostało okrutnie wymordowana
      przez OUN-UPA. Jedna z moich prababek, stara już wówczas kobieta, której nie
      udało się uciec do lasu, została przez UPA-wców najpierw nadziana na zaostrzone
      kije (wbito jej te kije w uszy i kazano „słuchać, jak do niej Polska idzie”wink,
      potem podpalona benzyną, a na końcu wrzucona do studni i zasypana stosem
      kamieni. To samo spotkało około 120. – 160. tysięcy innych Polaków, ale i
      Czechów i Żydów. (Fakty te zostały z całą dokładnością opisane m.in. w
      monumentalnym dwutomowym dziele Władysława i Ewy Siemaszków, Ludobójstwo
      dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1944,
      Warszawa 2000 T. I- II - łącznie prawie półtora tysiąca stron faktograficznego
      materiału). Dokładnie taki sam spotkał rodzinę mojej teściowej, Stanisławy
      Wiśniewskiej, która pochodziła z Równego (tam była urodzona). Ukraińcy z OUN-UPA
      palili tam żywcem nie tylko tych, którzy nie chcieli opuścić swoich domów, ale i
      tych, którzy uciekając z dziećmi, kryli się w napotkanych stodołach czy łanach
      zbóż. Ucieczkę z takiego właśnie podpalonego łanu zboża jako małe dziecko
      przeżyła moja teściowa. Do teraz, kiedy wspomina te wydarzenia, z jej oczu płyną
      łzy a ręce drżą.

      W mojej rodzinie powtarzano jednak i to, że byli i zacni Ukraińcy, którzy
      często narażając swoje życie, ratowali polskich sąsiadów. Wielu z nich zginęło z
      rąk oprawców z UPA. Historycy oceniają tę liczbą na ok. 5 tysięcy, a niektórzy
      podają liczbę nawet trzyrokrotnie większą! Jeśli więc los przeszło setki tysięcy
      polskich i czeskich ofiar zgładzonych barbarzyńsko z rąk UPA Ekscelencję nic nie
      obchodzi (nb. na Ukrainie zbrodniarzom z UPA stawiane są pomniki, zaś ulice
      miasta, z których wypędzono miliony Polaków noszą imiona ich oprawców), to może
      warto by postawić drugą tablicę – tym prawdziwym ukraińskim ofiarom, ofiarom
      działalności UPA, którzy w czasie barbarzyństwa dali najwyższe Świadectwo-Ofiarę
      (po grecku: martyria) człowieczeństwa i Chrystusowej Ewangelii? Ściana
      chrześcijańskiej świątyni jest chyba stosownym miejscem, aby właśnie ich głęboko
      chrześcijańską martyrologię upamiętnić, łącząc przy tym ludzi ze sobą bez
      generowania szowinistycznego resentymentu. Braku tej tablicy dedykowanej właśnie
      tym ludziom nie sposób zrozumieć. Podobnie trudno zrozumieć intencję
      umieszczenia obecnej tablicy.

      Ekscelencjo, w najbliższą niedzielę przypada 65 rocznica rzezi wołyńskiej. Czy
      Ekscelencja zamierza w jakiś sposób uczcić tę rocznicę? - Może tablicą przy
      wejściu do świątyni przy pl. Nankiera? Mam nadzieję, że skoro należymy do
      jednego Kościoła i wierzymy w jednego Boga, to chyba nie tylko możemy, ale i
      powinniśmy uznać jedną prawdę o zbrodni i jej ofiarach.

      Laudetur Iesus Christus!

      Z wyrazami głębokiego poważania

      dr hab. Bogusław Paź

      P.S. Pozwoliłem sobie podarować Ekscelencji album, dotyczący ofiar UPA
      autorstwa Aleksandra Kormana (Ludobójstwo UPA na ludności polskiej). Uprzejmie
      proszę o jego przyjęcie i zapoznanie się z jego zawartością


  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.