• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Wołyń 1943 Dodaj do ulubionych

  • 17.08.09, 20:04
    Strona TVP z materiałami na temat rzezi wołyńskiej. Polecam!
    www.tvp.pl/historia/rocznice-i-wydarzenia/wolyn-1943
    Ofiary UPA
    Stosunki polsko-ukraińskie nigdy nie były łatwe. Do najbardziej dramatycznych
    rozdziałów należą czystki etniczne na Wołyniu w 1943 roku. Ukraińscy
    nacjonaliści wymordowali wtedy tysiące swych polskich sąsiadów.
    Zaawansowany formularz
    • 21.08.09, 11:52
      O poszerzenie strony TVP 2009-08-18
      Pisałem niedawno o ciekawej stronie TVP, poświęconej ludobójstwu na Kresach.
      Poniżej zamieszczam kopię listu wysłanego przez jednego z Internautów na adres
      P.o. Rzecznika Prasowego TVP - Daniela Jabłońskiego
      From:
      To: daniel.jablonski@tvp.pl
      Cc: rzecznik.tvp@tvp.pl
      Sent: Sunday, August 16, 2009 12:15 PM
      Subject: Wołyń 1943 - Telewizja Polska SA
      www.tvp.pl/historia/rocznice-i-wydarzenia/wolyn-1943
      To jest prawdziwe realizowanie MISJI, o której się tyle mówi.
      DZIĘKUJEMY! Bardzo dziękujemy!
      Korzystając z okazji, chciałbym za Pana pośrednictwem poprosić, o rozważenie
      możliwości wzbogacenia strony o jeszcze dwie pozycje:

      1. film dok. pt. WOŁYŃ. ZAPIS ZBRODNI
      Film dokumentalny;
      Rok produkcji: 2003;
      Scenariusz i realizacja: Jadwiga Nowakowska;
      Zdjęcia: Dariusz Jadach;
      Produkcja: Telewizja Polska - Agencja Produkcji Audycji Telewizyjnych
      (dla Programu 1)
      [tytuł mówi wszystko o filmie]

      2. film dok. pt. POETA NIEZNANY
      Film dokumentalny;
      Rok produkcji: 2004;
      Scenariusz i realizacja: Wincenty Ronisz;
      Zdjęcia: Grzegorz Borowski;
      Produkcja: Wytwórnia Filmowa Czołówka,
      Telewizja Polska - II Program

      - Film poświęcony Zygmuntowi Rumlowi - "Poecie nieznanemu", artyście i
      żołnierzowi. Był spadkobiercą kresowej tradycji poetyckiej Malczewskiego i
      Goszczyńskiego, a przede wszystkim Słowackiego.Wyobraźnię poetycką Rumla
      ukształtowało Pogranicze z jego legendą, mitologią i głębokim patriotyzmem. Był
      cywilnym działaczem wołyńskiej delegatury rządu Polskiego Państwa Podziemnego.

      Szanowny Panie Rzeczniku,
      Proszę wybaczyć, że tą drogą - e-mailem na podane na stronie adresy - ale
      wszystkie próby kontaktu za pomocą formularza kontaktowego kończyły się
      niepowodzeniem.
      * * *
      W imieniu swoim, rodziny i znajomych, chciałbym skierować słowa PODZIĘKOWANIA za
      inicjatywę utworzenia strony " Wołyń 1943".
      Związany z Krzemieńcem i ziemią wołyńską, walczący z nienawiścią i etnicznymi
      uprzedzeniami stał się, niestety, ich ofiarą.
      Panie Rzeczniku, bardzo Pana proszę o osobiste zainteresowanie się powyższą sprawą.
      Tym bardziej, że teraz, po Uchwale Sejmu i prowokacją z "Rajdem", nastało
      swoiste "5 minut" dla tej bolesnej tematyki.
      Można by powiedzieć: "jak nie Wy - to kto?", jak nie teraz - to może.. nigdy?
      Z podziękowaniem
      i wyrazami szacunku
      Imię i nazwisko znane redakcji.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2074
    • 22.08.09, 20:52
      moim zdaniem nie należy zawężać tragicznych wydarzeń do Wołynia i
      roku 1943.upowcy mordowali ludzi również na Podolu,w Polsce
      południowo-wschodniej i dopiero przesiedlenie cywilnej ludności z
      Bieszczad w 1948 roku połozyło kres ich bandyckiej działalnosci.
      --
      dum spiro,spero
    • 12.09.09, 07:53
      Znakomite opracowanie ze strony Mohorta
      www.65-lat-temu.salon24.pl/86713,wolyn-na-poczatku-1943r-spozniony-wstep
      Wołyń - przedwojenne województwo wołyńskie - leżący na wschodnim
      krańcu dawnej II RP był w swej północnej części krainą lesisto-
      bagnistą (Polesie Wołyńskie) oraz pagórkowatą w części południowej
      (Wołyń właściwy). W przeddzień hekatomby 1943 r. żyło tam około 300
      tys. Polaków, co stanowiło wówczas niespełna 15% ludności Wołynia.
      Oprócz zdziesiątkowanych w 1942 r. Żydów, nielicznych Czechów i
      Rosjan, pozostałą część populacji Wołynia stanowili Ukraińcy.
      Polacy na Wołyniu przeważnie żyli na wsi (ok. 80%), rozrzuceni w
      morzu ukraińskiej ludności. Wyżej wymieniona liczba 300 tys. to
      nawet o 150 tysięcy mniej niż przed rozpoczęciem wojny. Ludność
      polska została wytrzebiona najpierw przez okupanta sowieckiego,
      następnie niemieckiego. Co gorsza, obaj okupanci, szczególnie
      sowiecki, celowali w niszczeniu najbardziej aktywnego, świadomego
      elementu polskiego, o przygotowaniu wojskowym. Do łagrów w pierwszej
      kolejności wywożono ziemian, urzędników, policjantów, inteligencję,
      działaczy społecznych, osadników wojskowych.
      Także i hitlerowcy dążyli do złamania kręgosłupa mniejszości
      polskiej na Kresach, czego dowodem był chociażby mord na
      nauczycielach krzemienieckich. 90% wywożonych na przymusowe roboty
      do Rzeszy stanowili Polacy.
      Paradoksalnie, w momencie rozpoczęcia ludobójstwa ukraińskiego,
      będącego rzekomo „odpłatą" za prawdziwe i wyimaginowane krzywdy
      Ukraińców, na Wołyniu - z małymi wyjątkami - nie było już tych,
      którzy to ludobójstwo mieli „sprowokować" - osadników wojskowych,
      armii i policji polskiej, urzędników, ziemian, inteligencji.
      Pozostali natomiast chłopi, w większości osiadli tam od wieków,
      żyjący w zgodzie z Ukraińcami, niejednokrotnie powiązani z nimi
      więzami rodzinnymi.
      Oparcie się okupanta niemieckiego na kolaboracji ukraińskiej
      (policja i administracja), rozproszenie elementu polskiego wśród
      żywiołu ukraińskiego oraz utrata elity przywódczej - wszystko to
      niezmiernie utrudniało polskie próby konspiracyjne na Wołyniu.
      Siatka AK w początkach 1943 r. na Wołyniu niemal nie istniała.
      Polskich oddziałów partyzanckich nie było. Jak oceniał gen. Stefan
      Rowecki, teren został ogołocony z elementu wartościowego. Zupełny
      brak oficerów zawodowych a nawet rezerwy, utrudnia odbudowę komend
      Okręgów i obwodów. Muszę wysyłać ludzi z Gen[eralnego] Gub
      [ernatorstwa].
      Na tak osłabioną, bezbronną i można rzec wystawioną na cios
      mniejszość polską na Wołyniu spadło na początku 1943 r.
      zorganizowane przez banderowską OUN ludobójstwo.
      • 12.09.09, 08:41
        Rzeczywiście, znakomite opracowanie Mohorta, i to, i wszystkie inne ...

        "Oparcie się okupanta niemieckiego na kolaboracji ukraińskiej
        (policja i administracja)"

        W lecie 1943 na Wołyniu?! "W momencie rozpoczęcia ludobójstwa ukraińskiego"?!

        Bo mi się wydaje, że w tym właśnie momencie i administracja, i policja na Wołyniu były zdominowane przez Polaków.
        • 12.09.09, 08:53
          tobie,jak każdemu ukraińskiemu nacjonaliście wiele rzeczy się
          wydaje.bardzo wiele rzeczy.może warto do szkoły wrócić i zabrać się
          za naukę?
          --
          dum spiro,spero
          • 12.09.09, 08:56
            venus99 napisał:

            > tobie,jak każdemu ukraińskiemu nacjonaliście wiele rzeczy się
            > wydaje.bardzo wiele rzeczy.może warto do szkoły wrócić i zabrać się
            > za naukę?

            Nie pluj, nie pluj, gołąbeczku, tylko poczytaj troszkę.
            • 12.09.09, 10:56
              czytam,czytam.historia ludobójstwa dokonywanego przez bandytów UPA
              na ludnosci polskiej ale i ukraińskiej jest już powszechnie
              znana.prawdy nie ukryjecie.
              --
              dum spiro,spero
            • 12.09.09, 11:08
              orest.k napisał:
              > Nie pluj, nie pluj, gołąbeczku, tylko poczytaj troszkę.
              Niemieckie władze okupacyjne wolały zatrudniac'w administracji Polaków niż Ukraińców.Z prostego powodu.Polacy lepiej wykonywali obowiązki wobec okupanta niemieckiego niż Ukraińcy.
              Więc oreście.k nie pluj tylko poczytaj.
              • 12.09.09, 11:16
                Tu bym polemizował. Znacznie lepiej, chętniej i zupełnie dobrowolnie
                swoje obowiązki wobec niemieckiego okupanta wypełniali jednak
                Ukraińcy. Można im nawet zarzucić nadgorliwość.
                forum.gazeta.pl/forum/w,48782,69466452,69466452,gorliwi_sludzy_Hitlera.html
                Nie wolno zapominać, że Ukraińcy - zwolennicy UPA stanowili 70%
                wartowników w niemieckich obozach koncentracyjnych w całej Europie,
                a w Treblince na 180 wartowników było ich 150.
                www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=12968
                • 12.09.09, 11:32
                  Jeśli chodzi o oddziały wojskowo-policyjne to zgoda.Ale jeśli rzecz dotyczyła pracy administracyjnej to pozostanę przy swoim stanowisku.
                  Nawet administracja leśna była obsadzona w większości przez leśniczych i gajowych Polaków.Niestety,w miarę rozwoju band leśnych UPA,skończyło to się tragedią dla nich.
                  • 13.09.09, 06:50
                    I Twoim zdaniem upoważnia to do stwierdzenia, cytuję: "Polacy lepiej
                    wykonywali obowiązki wobec okupanta niemieckiego niż Ukraińcy."
                    Zastanów się, co za herezje wypisujesz. Może nieświadomie, ale
                    sformułowałeś ciężki zarzut kolaboracji pod adresem Polaków na
                    Wołyniu. Dostarczasz też argumentu banderowcom, że likwidacja owych
                    gajowych i leśniczych była uzasadniona. Skoro tak
                    gorliwie "wykonywali swoje obowiązki wobec okupanta niemieckiego".
                    www.ipn.gov.pl/wai.php?serwis=pl&dzial=82&id=8150&poz=2
                    Historycy polscy szacują, że w latach 1939-1945 z rąk OUN-UPA
                    zginęło w niezwykle okrutny sposób ok. 120-150 tysięcy Polaków na
                    dawnych polskich Kresach Wschodnich, z tego ok. 50-70 tysięcy tylko
                    na Wołyniu.
                    O rzezi wołyńskiej mówimy dlatego, że spośród ziem kresowych właśnie
                    Wołyń stał się sceną największego ludobójstwa w dziejach
                    Rzeczypospolitej. Pomimo, iż zbrodnia ta została już dosyć dobrze
                    opisana i udokumentowana (prace m.in. E.i W. Siemaszków, W. Filara,
                    L. Karłowicza, L. Popka...), to okazuje się , że w społeczeństwie
                    polskim zaledwie 17% obywateli coś wie i słyszało o Wołyniu. Wiedza
                    młodego pokolenia na ten temat jest jeszcze mniejsza.
                    Tak naprawdę to Polacy na Wołyniu ginęli z rąk nacjonalistów
                    ukraińskich i jaczejek komunistycznych już od 1 września 1939 r.
                    Z chwilą przejścia ok. 4000 policjantów ukraińskich (połowa marca
                    1943 r.) do leśnych oddziałów UPA, początkowe wypadki mordowania
                    Polaków, które możemy określić jako sporadyczne, w świetle tego co
                    zaczęło się dziać na Wołyniu później, zaczęły się gwałtownie
                    nasilać. Należy w tym miejscu wspomnieć, iż policjanci ukraińscy w
                    służbie niemieckiej w latach 1941-1942 w głównej mierze przyczynili
                    się do wymordowania ok. 200 tys. Żydów z Wołynia (pisze o tym w
                    swojej książce Szmul Spektor, Holokaust wołyńskich Żydów, Jerozolima
                    1990 r.).
                    Już w drugiej połowie marca 1943 r. zanotowano kilkadziesiąt
                    napadów, w których zginęło kilkaset osób narodowości polskiej. W
                    następnych miesiącach liczba ich rosła oraz rozszerzał się objęty
                    nimi teren.
                    W maju 1943 r. gen. Komorowski pisał: „Na terenie Wołynia,
                    ukraińskie organizacje wojskowe, kierowane przez b. oficerów armii
                    Petlury (Taras Bulba, oraz OUN) zarówno melnykowcy jak i banderowcy
                    rozpoczęli masowe mordowanie ludności polskiej... Liczba ofiar
                    przekracza już dwa tysiące osób".
                    (dr Leon Popek, IPN O/Lublin, Zbrodnie OUN – UPA na mieszkańcach
                    Kresów Wschodnich RP w latach 1943 – 1944 na przykładzie Wołynia)
              • 12.09.09, 11:30
                zdaniem Ukraińców Wołyń był zamieszkany w wiekszości przez ludność
                ukraińską więc skąd ten liczny udział Polaków w administracji
                okupacyjnej?wszystkie przekazy i dokumenty mówią o powszechnym
                udziale Ukraińców w szeregach policji i administracji.udział ten był
                bardzo aktywny.i zamiast wypisywać kolejne krętactwa czasami lepiej
                pomilczeć.
                --
                dum spiro,spero
                • 12.09.09, 11:56
                  venus99 napisał:

                  > zdaniem Ukraińców Wołyń był zamieszkany w wiekszości przez ludność
                  > ukraińską więc skąd ten liczny udział Polaków w administracji
                  > okupacyjnej?wszystkie przekazy i dokumenty mówią o powszechnym
                  > udziale Ukraińców w szeregach policji i administracji.udział ten był
                  > bardzo aktywny.i zamiast wypisywać kolejne krętactwa czasami lepiej
                  > pomilczeć.

                  No to weź, słoneczko, jakąkolwiek książkę o tych wydarzeniach, ot, choćby Andrzeja L. Sowy (często ją ostatnio cytuję, bo musiałem się zapoznać, w związku z o. Wrodarczykiem smile ). Tam się dowiesz jeszcze gorszego - że polska samoobrona formalnie wchodziła w skład niemieckich sił policyjnych. A Sowa bynajmniej nie pała miłością do Ukraińców, przynajmniej taki wydźwięk ma ta książka.
                  • 12.09.09, 13:34
                    trudno pałać miłością do upowskich bandytów.na całe szczęście UPA to
                    nie to samo co Ukraina.polska samoobrona powstała wskutek rzezi
                    rozpoczętej prze ukraińskich nacjonalistów.czym jest obrona zycia
                    wobec ochotniczego wstępowania do ukraińskich dywizji SS.tylko
                    dlaczego nie chwalicie się tymi literkami SS na pomnikach?
                    SS-takie ładne i tak bardzo wiąże się z ukraińskimi ochotnikami.
                    --
                    dum spiro,spero
                    • 12.09.09, 13:46
                      Już przeczytałeś to, co Ci poleciłem?! Dziw bierze, zdolniacha smile)
                      • 12.09.09, 16:05
                        dołożyłeś 2 literki?
                        --
                        dum spiro,spero
              • 12.09.09, 11:41
                bastion44 napisał:

                > Niemieckie władze okupacyjne wolały zatrudniac'w administracji Polaków niż Ukra
                > ińców.Z prostego powodu.Polacy lepiej wykonywali obowiązki wobec okupanta niemi
                > eckiego niż Ukraińcy.
                > Więc oreście.k nie pluj tylko poczytaj.

                Ależ nie pluję, podpisuję się obiema (obiedwiema?) ręcami, i nogami (nogyma?) smile
    • 22.09.09, 06:16
      Obiecywałem comiesięczne podsumowania sytuacji na Wołyniu przed 65
      laty. Dziś czas na kwiecień‘43. Szczęśliwie z pomocą przychodzi tu
      dokument archiwalny – raport Okręgu AK Wołyń z 20.04.1943. Będę
      cytował jego fragmenty (wytłuszczonym drukiem) i dodawał komentarz.

      „Ogółem w rejonie działania bulbowców straty Polaków (...) obliczane
      są na ok. 800 osób. Morderstwa odbywały się w sposób straszliwy
      (palenie żywcem, rąbanie, wykręcanie stawów itd.) Stamtąd też
      rozchodziła się propaganda rizaty Żidiw, Lachiw, Moskaliw, Czechiw i
      Nimciw, a jak bude krowi po kolina, to bude wilna Ukraina.(...)
      Hasła antypolskie poszły szeroką falą: bojkot sprzedaży żywności
      Polakom, pogróżki wymordowania, wzgl. wypędzenia wszystkich Polaków
      za Bug itp. Duchowieństwo prawosławne bierze w tym czynny udział
      (...) Wielkanoc jest wyznaczana jako termin krawawej rozprawy z
      Lachami. (...)”

      AK nie miało pełnego obrazu sytuacji. Wg ustaleń Siemaszków w
      kwietniu’43 oddziały ukraińskich nacjonalistów zabiły ok. 2500
      Polaków (bez szacowanej „ciemnej liczby”wink. Kulminacja antypolskich
      wystąpień przypadła rzeczywiście na czas wielkanocny (22-26.04),
      tzw. jaja wielkanocne malowane krwią Polaków. Padło wówczas ok. 1000
      ofiar. W sumie w tym miesiącu Siemaszkowie odnotowują ponad 200
      aktów antypolskich, w których ginęli Polacy.
      Z większych akcji należy wymienić:
      8.04 – wieś Brzezina (pow. Sarny), 130 zabitych
      22/23.04 – wieś Zabara (pow. Krzemieniec), 70 zabitych
      22/23.04 – osada Janowa Dolina (pow. Kostopol), ok. 600 zabitych
      24.04 – futor Huta Antonowiecka (pow. Krzemieniec), ok. 50 zabitych
      oraz te, których daty dziennej nie udało się ustalić:
      Kolonia Czerewacha (pow. Kowel), ok. 80 zabitych
      Huta Stara (pow. Krzemieniec), 52 ofiary
      koniec kwietnia: osada wojskowa Szwoleżerów (pow. Równe),
      zamieszkana od 1941r. przez przesiedleńców z Lubelszczyzny – 58 ofiar

      W porównaniu z marcem’43 widać, że akcja rozszerzyła się poza pow.
      kostopolski na pozostałe wschodnie powiaty b. woj. wołyńskiego.
      www.65-lat-temu.salon24.pl/86720,wolyn-kwiecien-1943
      --
      Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie Ukraina,
      albo lechicka krew po kolana. Polaków w pień wyciąć.
      (Roman Szuchewycz, juszczenkowski "bohater Ukrainy")
    • 22.06.10, 06:56
      Badaczom wołyńskiego genocydu udało się ustalić, że w maju 1943r.
      nacjonaliści ukraińscy na Wołyniu zabili ok. 2050 osób w tym 1224
      znane z nazwiska (bez podlegającej szacunkom „ciemnej liczby”wink. Było
      to mniej niż w kwietniu.

      Z większych rzezi należy wymienić:
      3.05.1943 – Kąty (pow. Krzemieniec) – 53 zabitych
      5.05.1943 – Szkrobotówka (pow. Krzemieniec) – ok. 70 zabitych
      12.05.1943 – Ugły (pow. Kostopol) – ponad 100 zabitych,
      24/25.05.1943 – spalenie wszystkich dworów i majątków ziemskich w
      pow. włodzimierskim.
      26.05.1943 – Niemilia (pow. Kostopol) – 126 zabitych,
      28.05.1943 – Staryki (pow. Sarny) – ok. 90 zabitych,
      31.05.1943 – Drańcza Polska (pow. Dubno) – 52 zabitych, w tym
      duchowny ukraiński Fiłyp Borećkyj sprzyjający Polakom.
      Nie udało się ustalić daty dziennej eksterminacji następujących
      miejscowości:
      Łamane (pow. Łuck) – ok. 60 zabitych.
      Sochy (pow. Sarny) – 120 zabitych.

      Tak jak w poprzednich miesiącach ludobójcze napady koncentrowały się
      w środkowo-wschodnich rejonach Wołynia. Łącznie udało się odnotować
      ponad 200 różnych aktów przemocy, w których ginęli ludzie, głównie
      Polacy.

      ANTYNIEMIECKIE I ANTYSOWIECKIE AKCJE OUN-UPA
      2 maja – rzekomy zamach sotni „Kubika” na przywódcę SA Victora
      Luetze na drodze Kowel-Brześć, wg historiografii niemieckiej
      klasyfikowany jako „wypadek samochodowy”.

      Nocą z 4 na 5 maja bezskutecznie próbowano zdobyć Szumsk (pow.
      Krzemieniec).

      9 maja niemiecka żandarmieria spaliła ukraińską wieś Stiżki, część
      ludności wymordowała. Na pomoc mordowanym rzuciły się oddziały
      melnykowskie i banderowskie. Wg wersji nacjonalistów Niemcy mieli
      stracić w boju 60 zabitych i 30 rannych a Ukraińcy tylko 3 rannych.

      13 maja w rejonie Kołek (pow. Łuck) staciu z Niemcami zginął dowódca
      upowski por. „Sonar”.

      14 maja (wg innych danych w kwietniu) UPA zlikwidowała kolumnę
      samochodową pod wsią Wełyka Ljubasza. Rzekome niemieckie straty – 39
      zabitych, straty Ukraińców: jeden zabity i ranny.

      Tego samego dnia UPA zaatakowała niemiecką ekspedycję we wsi
      Japołot’ (Kostopolskie) zbierającą kontyngenty. Po 6-godzinnym boju
      Niemcy wycofali się.

      21 maja w zasadzce oddziału „Jaremy” miało zginąć 26 Niemców. Tego
      samego dnia miało miejsce starcie z Polakami z
      Schutzmannschaftbataillon 202 ochraniającymi polskich uchodźców ze
      wsi Stryłki. Bój zakończył ostrzałem obu walczących grup niemiecki
      samolot, zmuszając upowców do odwrotu. Nacjonaliści ukraińscy straty
      przeciwnika ocenili na 35 zabitych i 10 rannych. Według wersji
      szucmanów było 5 zabitych i 2 rannych. Zestawienie tych danych może
      dawać pogląd, jak wyolbrzymiane są „wyczyny bojowe” UPA.

      29 maja sotnia Jaremy we wsi Starynky „rozproszyła grupę szesnastu
      partyzantów sowieckich”.

      Maj 1943 – seria niemieckich operacji przeciwko UPA w rejonie
      Horochowa a następnie Beresteczka.

      Jak twierdzi G.Motyka, w swojej „Ukraińskiej partyzantce…”
      przytoczył on „tylko część opisów zasadzek, które możemy znaleźć w
      literaturze”. Zakładając jednak, że Motyka opisał najważniejsze
      akcje, po raz kolejny możemy porównać sobie skalę antypolskich i
      antyniemieckich wystąpień banderowców: ponad 2000 zabitych, w
      większości bezbronnych Polaków, vs. 100-200 Niemców (o ile
      fantastyczne liczby powyżej są prawdą).

      ODWETY
      Udało się ustalić, że w maju 1943r. Niemcy wraz z Polakami
      (prawdopodobnie szucmanami z Włodzimierca) dokonali pacyfikacji
      następujących wiosek ukraińskich paląc je i zabijając nieznaną
      liczbę mieszkańców: Kidry, Hranie i Tryputnie (wszystkie w b. pow.
      sarneńskim). W poprzednich miesiącach w Hraniu i Tryputniach zostało
      zabitych ok. 100 Polaków.
      W nocy z 28 na 29 maja samoobrona Huty Starej (Kostopolskie) spaliła
      domy ukraińskie we wsi Hurby położone na prawym brzegu Słuczy.
      Nikogo nie zabito.

      30 maja w Dermaniu (pow. Zdołbunów) spalono 80 budynków i zabito 70
      Ukraińców. Ukraiński nacjonalistyczny historyk W. Kosyk obciąża tym
      polską policję, natomiast W. Romanowski niemieckie lotnictwo.
      Stanowczo zaprzecza udziałowi Polaków w tej zbrodni również W.
      Poliszczuk i przedstawia fakt opublikowania wersji Kosyka w
      paryskiej Kulturze (1952r.) jako przykład niedopuszczalnej
      prezentacji ukraińskiego nacjonalistycznego punktu widzenia w tym
      piśmie.

      Ciekawa a zarazem mroczna historia wiąże się z tą malowniczo
      położoną wśród jarów i wzgórz wioską. W 1957r. podczas czyszczenia
      nieużywanej studni robotnicy odkryli zawalone kamieniami kości 16
      ludzi. Miejscowi rozpoznali szczątki swoich krewnych zamęczonych w
      1944r. przez Służbę Bezpeky OUN. Władze sowieckie urządziły
      szczątkom demonstracyjny pogrzeb. Pod wrażeniem tego wydarzenia
      gorzki wiersz napisał w 1957r. późniejszy ambasador Ukrainy w Polsce
      Dmytro Pawłyczko:

      Budesz Ukraino
      Dowho pamiataty
      Wykoleni oczi,
      oczi – zorianyci.
      Budesz pamiataty
      Dermanśky krynyci!

      Będziesz Ukraino
      Długo pamiętać
      Wykłute oczy,
      Oczy – gwiazdeczki.
      Będziesz pamiętać
      Dermańskie studnie!

      W polskiej świadomości wiersz ten funkcjonuje jako poświęcony
      pomordowanym Polakom. W rzeczywistości Pawłyczko w 1957r. mógł nie
      wiedzieć o polskich mieszkańcach Dermania (o narodowości ofiar
      prawdopodobnie sowiecka propaganda nie wspominała).

      Wg W. i E. Siemaszków w różnym czasie (także w maju 43r.)
      nacjonaliści ukraińscy zabili w Dermaniu, który był silnym
      nacjonalistycznym ośrodkiem, ok. 150 Polaków, 11 Czechów i 2
      Ukraińców (co nie wyklucza, że ofiar narodowości ukraińskiej było
      więcej i to ich szczątki znaleziono w 1957r.).

      Pozostaje przytoczyć słowa siostry jednej z dermańskich ofiar
      (tłumaczenie moje): Rodzone matki! Zwracam się do Was: wychowujcie
      swoje dzieci tak, aby nigdy nikomu z Was nie przyszło zbierać
      wyciągniętych ze studni czaszek i kości swoich bliskich, obmywać ich
      swoimi gorzkimi łzami. Pokazujcie swoim wnukom i prawnukom gorzką
      prawdę o nacjonalistach. Niech na wieki będą przeklęci ci, którzy
      sprzedali i sprzedają swoją ojczyznę.
      www.65-lat-temu.salon24.pl/86730,wolyn-maj-1943
      --
      Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę.
      (Jarosław Kaczyński, prezes IV RP)
    • 04.07.10, 07:15
      Udało się ustalić, że w czerwcu 1943r. na Wołyniu nacjonaliści
      ukraińscy zabili 2251 osób, w tym 1103 znane z nazwiska (bez
      podlegającej szacowaniu „ciemnej liczby"). Łącznie zapamiętano ok.
      140 aktów przemocy, w których z ich rąk ginęli ludzie. W porównaniu
      z poprzednimi miesiącami zwraca uwagę przeniesienie punktu ciężkości
      antypolskich akcji na powiaty łucki i zdołbunowski.

      Z największych antypolskich akcji należy wymienić:
      2.06 - zniszczenie wsi Hurby (pow. Zdołbunów) - 250 zabitych
      3.06 - napad na Chiniówkę (pow. Zdołbunów) - 100 zabitych
      12.06 - zabicie ok. 150 osób w napadach na kolonie wokół Kiwerc
      (pow. Łuck)
      14.06 - Polacy z Schutzmannschaftsbataillon 202 wraz z oddziałem
      Niemców odparli atak bojówek banderowskich na majątek Bystrzyce
      (Kostopolskie), gdzie schroniło się wielu uchodźców.
      16.06 - napad na Dermankę (pow. Kostopol) - 100 zabitych.
      23.06 - po całonocnym boju samoobronie w Pańskiej Dolinie
      (Dubieńskie) udało się odeprzeć atak UPA.
      29.06.1943 - wymordowanie kolonii Zastawie (pow. Kostopol) - 83
      zabitych. W tym samym dniu wybito także Polaków we wsi Sadów (ok. 50
      osób).

      W czerwcu dowódca UPA na Wołyniu Dmytro Klaczkiwśkyj „Kłym Sawur"
      wydał rozkaz eksterminacji wszystkich tamtejszych Polaków.

      Inne wydarzenia godne uwagi
      5 czerwca 200-osobowy oddział samoobrony Przebraża dokonał
      rekonesansu po okolicznych miejscowościach, gromadząc niedobitków i
      tych, którym napad dopiero groził. Zmierzający do Przebraża konwój
      uciekinierów wraz z dobytkiem miał kilka kilometrów długości.

      W liście z 7 czerwca 1943r. brat Cyprian z zakonu karmelitów bosych
      z Wiśniowca Nowego pisał do przeora zakonu: (...) Uchodźcy wszyscy
      uciekają do Wiśniowca, gdzie w klasztorze żyją w opłakanych
      warunkach, cierpią straszną nędzę. Aż serce się kraje na widok tej
      nędzy i opowiadań o jej przeżyciach. Co rano przychodzą wieści: tam
      zabito, tam zrabowano, tam znów spalono dom z ludźmi. I tak dzień po
      dniu upływa w męce i naprężeniu nerwów, bo nie ma wątpliwości, że
      gdy załoga niemiecka opuści Wiśniowiec-Zamek [książąt
      Wiśniowieckich], to pierwszej nocy wszyscy Polacy będą wymordowani.
      Kto może więc uchodzi do Generalnego Gubernatorstwa. Bo te hajdamaki
      się zaklinają, że ani jedna noga polska nie powinna zostać na
      Wołyniu (...).

      23 czerwca samoobrona Sienkiewiczówki (Łuckie), spodziewając się
      ataku UPA, podjęła decyzję o ewakuacji około 1000 uciekinierów i
      mieszkańców osady do Łucka. Trasa ewakuacji wynosiła ok. 40km.
      Konwój był wielokrotnie atakowany przez słabe grupki upowskie,
      odpierane przez siły samoobrony i... Niemców podległych
      Kreislandwirtowi Leopoldowi Hampelowi. Ten sudecki Niemiec w czasie
      I wojny światowej dostał się do niewoli rosyjskiej i po ucieczce
      otrzymał pomoc od Polaków. Znał język polski i wykazywał wobec
      Polaków wyjątkową przychylność. Hampel wydał pozwolenie na broń
      grupie Polaków, co pozwoliło utworzyć samoobronę w Sienkiewiczówce.
      Postawa Hampela wywołała skargi Ukraińców do jego zwierzchników, w
      wyniku których został przeniesiony karnie do Winnicy na
      Żytomierszczyźnie.

      W czerwcu 1943r. na Wołyniu pojawiły się oddziały partyzantki
      sowieckiej pod dowództwem gen. Sydora Kowpaka (słynny rajd Kowpaka).
      29.06 doszło do spotkania dowództwa samoobrony Przebraża z
      przedstawicielem kowpakowców, płk Werszychorą i nawiązania
      współpracy Przebraża z Sowietami.

      Odwety
      W odwecie za (odparty) napad upowców w pierwszych dniach czerwca,
      oddział samoobrony z Huty Starej (Kostopolskie) przeprowadził
      nieudaną akcję na siedzibę dowództwa upowskiego mieszczącą się w
      zamku w Hubkowie.
      Brak przekazów o innych odwetach.

      Antyniemieckie akcje UPA
      5.06 - ostrzał posterunku niemieckiego w Silcach, który wkrótce
      został ewakuowany.
      5.06 - zabicie 12 niemieckich żołnierzy w zasadzce k. wsi Diuksyn.
      12.06 - upowcy zaatakowali dwie kompanie Niemców i polskich
      szucmanów pomiędzy Berestowem a Ucekajem. Miało zginąć 7 Niemców i
      15 Polaków.
      12.06 - w zasadzce koło Oriszkiwców zginęło 9 niemieckich
      policjantów.
      13.06 - w kolejnej zasadzce Niemcy stracili 7 zabitych i 5 rannych.
      13.06 - w wyniku blokady Kołek wycofał się z nich niemiecki
      garnizon. Masteczko opanował kureń „Rubaszenki" (wg wspomnień
      członka UPA: „cała ludność wyszła na ulice i nas witała, kobiety
      wynosiły na ulice mleko i pakunki z jedzeniem. Zauważyłem, że wielu
      kręciły się w oczach łzy. To był płacz z radości."). O Kołkach
      pisałem również tutaj.
      20.06 - rozbicie administracji niemieckiej w Bereźcach przez
      oddział „Kruka".
      Nocą z 23 na 24.06 na szlaku Równe-Sarny upowcy przerwali tory i
      ostrzelali pociąg z wojskiem.
      Nocą z 25 na 26.06 wysadzono tory między Nemiwyczami i Małynskom i
      opanowano pociąg z amunicją.
      29.06 - zniszczenie dwóch ciężarówek na drodze Szkrobotiwka-Jampol.
      Straty Niemców nieznane.
      Czerwiec'43 - nieudana zasadzka na Niemców na drodze Biłokrynycia-
      Hołuby.
      Upowskie dokumenty mówią również o zabiciu 56 Niemców i 140
      folksdojczów k. Drużkopola (Horochowskie). Żadnej takiej bitwy nie
      odnotowały źródła polskie.

      Antyukraińskie represje niemieckie
      7.06 dowódca SS i policji w Komisariacie Wołynia i Podola Hinzler
      nakazał likwidację ukraińskiej partyzantki i opanowanie
      terenu „propagandowo i gospodarczo".
      27.06 Niemcy stracili w Łucku kilkudziesięciu Ukraińców, a w Krasnym
      sześćdziesięciu.

      Niemcy w czerwcu 1943r. nie dysponowali na Wołyniu siłami mogącymi
      opanować sytuację w terenie i w zasadzie ograniczali się tylko do
      utrzymywania swego stanu posiadania w miastach. Z kolei UPA będąc
      zbyt słabą, by zagrozić okopanym Niemcom, koncentrowała się na
      umacnianiu swej władzy w terenie i wyniszczaniu Polaków.

      Powtarza się obserwacja z poprzednich miesięcy - liczba ofiar wśród
      polskiej ludności cywilnej wielokrotnie (kilkudziesięciokrotnie?)
      przewyższa straty zadane przez UPA okupantowi niemieckiemu
      www.65-lat-temu.salon24.pl/86738,wolyn-czerwiec-1943
      --
      "Znaczy byłem także i prezesem PiS-u, chociaż nie kryję, że
      faktycznie tę funkcję wykonywał Jarosław Kaczyński."
      Prezydent RP, listopad 2007 r.
      • 11.07.10, 10:45
        W czerwcu 1943r. spotkałem się w lesie kołkowskim z Kłymem Sawurem
        [oraz] zastępcą przedstawiciela sztabu głównego dowództwa, z
        Andruszenką. Sawur wydał mi rozkaz wymordowania wszystkich Polaków w
        okręgu kowelskim.

        Zeznanie powyższej treści złożył przed radzieckim sądem Jurij
        Stelmaszczuk-"Rudy", jeden z lokalnych dowódców upowskich na
        Wołyniu. I choć rozkazu tego w formie pisanej do tej pory nie udało
        się odnaleźć, badacze ukraińskiego nacjonalizmu są zgodni co do
        tego, że rozkaz zabicia wszystkich wołyńskich Polaków musiał wydać w
        czerwcu 1943r. Dmytro Klaczkiwśkyj-"Kłym Sawur", dowódca UPA na
        Wołyniu. Świadczy o tym skala czystki, która wydarzyła się w
        następnych dwóch miesiącach.

        Jeśli pojawiają się jakieś wątpliwości, dotyczą one tylko tego, czy
        i jakie polecenia otrzymał "Kłym Sawur" z Prowodu[1] OUN-B. To, że
        jakieś polecenie otrzymał, jest uprawdopodobnione przez fakt
        składania przez Prowod propozycji Tarasowi Bulbie-Borowcowi[2]
        wspólnego oczyszczania terytorium powstańczego z ludności polskiej.
        Upowiec Z.Kamiński-"Don" zeznał podczas przesłuchania przez UB w
        1954r., że działacze banderowscy na emigracji mają pretensje do
        Mykoły Łebedia, pełniącego w pierwszej połowie 1943r. obowiązki
        przywódcy OUN-B, za wydanie tzw. rozkazu nr 1, który dotyczył
        masowej likwidacji ludności polskiej w początkach na Polesiu i
        Wołyniu, a później akcja ta przerzuca się i na inne tereny(sic!). Z
        kolei obrońcy Łebedia twierdzą, że w czerwcu 1943r. był on
        faktycznie odsunięty od władzy a podczas jednej z narad w drugiej
        połowie roku miał stwierdzić, że UPA skompromitowała się „antypolską
        akcją." Z drugiej strony ten sam Łebed' wydał zaraz po wojnie
        książkę, w której przedstawiał rzeź wołyńską jako spontaniczną akcję
        ludności ukraińskiej (nic dziwnego, że cierpliwość narodu się
        skończyła. [...] On przeszedł do samoobrony i odpłacił za wszystkie,
        wiekami nabrzmiałe krzywdy.), co można odczytywać jako zrzucanie z
        siebie odpowiedzialności za zbrodnie.

        Inna wątpliwość dotyczy treści instrukcji, która wyszła z Prowodu.
        Jurij Stelmaszczuk-"Rudy", który otrzymał od D. Klaczkiwśkiego
        rzeczony rozkaz, zeznał podczas swojego procesu: Nie miałem prawa
        nie wykonać rozkazu, zaś na wykonanie nie pozwalały mi osobiste
        przekonania. Zwróciłem się do Andruszenki, który powiedział mi, że
        jest to polecenie nie z centrum, że jest to przekręcenie w terenie.
        Ostatecznie Stelmaszczuk rozkaz wykonał na podległym mu terenie z
        półtoramiesięcznym opóźnieniem.

        Pojęcie, jak mogły wyglądać „przekręcone" instrukcje Prowodu OUN (o
        ile takie „przekręcenie" w ogóle nastąpiło), daje inny tajny
        dokument podpisany również w czerwcu 1943r. przez „Kłyma Sawura":
        Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu.
        Po odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment
        dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.
        (...) Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić
        polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów
        powinny zniknąć z powierzchni ziemi.

        Być może planowano pierwotnie „tylko" eliminację ludności męskiej...
        [3] Nawet gdyby tak było, taki plan i tak spełniałby przesłanki
        ludobójstwa. Przebieg czystek lipcowo-sierpniowych świadczy, że
        ostatecznie oddziały UPA otrzymały rozkaz wymordowania wszystkich
        Polaków niezależnie od płci i wieku.

        W tym miejscu słowo należy poświęcić kłamstwu rozpowszechnianemu
        przez znanego reportera znanej gazety (stali czytelnicy blogu
        domyślają się, o kogo chodzi). Rzeź wołyńską określa on
        jako „samowolę lokalnego dowództwa". Dobre sobie. Dmytro
        Klaczkiwśkyj, faktyczny (choć nie formalny) dowódca całych sił
        upowskich w tamtym czasie, członek Prowodu OUN-B "lokalnym
        dowódcą"... Do tego „taktyka wołyńska" została zaakceptowana przez
        głównodowodzącego UPA Szuchewycza podczas jego inspekcji na Wołyniu
        w sierpniu 1943r.

        Nie ma wątpliwości - ludobójczy rozkaz obciąża całą banderowską OUN
        i Ukraińską Powstańczą Armię.[4]

        W tymże czerwcu 1943r. „Kłym Sawur" wydał jeszcze jeden dokument -
        odezwę do ludności ukraińskiej, która była propagandowym
        przygotowaniem do masowej czystki i prewencyjnym zrzuceniem z siebie
        odpowiedzialności za przyszłą zbrodnię. Oskarżał w niej ludność
        polską o współpracę z Niemcami i Sowietami (sic!) i udział
        w „niemieckich rzeziach i katowaniu ludności ukraińskiej". Pisał
        Klaczkiwśkyj:

        Jeśli więc na ukraińskich ziemiach wybuchnie nowa Hajdamacczyzna lub
        Koliwszczyzna, odpowiedzialność za to spadnie tylko i wyłącznie na
        te kręgi, które doprowadziły polską politykę wyzwoleńczą do
        antyukraińskiego obozu imperializmu moskiewskiego i niemieckiego i
        działają dziś na ukraińskim terytorium (...) przeciwko narodowi
        ukraińskiemu. Lecz niech nie zapominają sługusy Moskwy i Berlina, że
        naród ukraiński potrafi się zemścić!
        Jak przewrotna to logika, świadczy fakt, że do wydania tej odezwy
        oddziały i bojówki podległe Sawurowi zdążyły zabić co najmniej 10
        tysięcy Polaków na Wołyniu.
        ---
        [1] prowod - kierownictwo
        [2] o Bulbie-Borowcu i tych propozycjach pisałem tutaj
        [3] jest to wyłącznie spekulacja autora tego blogu, nie występująca
        w literaturze przedmiotu
        [4] bynajmniej nie był to jedyny taki rozkaz tej formacji. Zachował
        się późniejszy ludobójczy rozkaz głównego dowództwa UPA dotyczący
        Galicji.
        www.65-lat-temu.salon24.pl/86735,rozkaz-numer-1
    • 21.07.10, 18:14
      Tekst ze strony Mohorta
      65-lat-temu.salon24.pl/
      2010-07-11 10:17
      67. rocznica Krwawej Niedzieli na Wołyniu
      Obchodzimy dziś 67. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, będącej
      kulminacją tak zwanej rzezi wołyńskiej. 11 lipca 1943 r. oddziały
      UPA, wspomagane przez zmobilizowanych chłopów, zaatakowały
      jednocześnie ponad 100 polskich wsi na Wołyniu. Wsie były otaczane a
      ich mieszkańców mordowano bez względu na płeć i wiek. Zabijano ludzi
      zgromadzonych na mszach świętych. Tego dnia, który stał się symbolem
      trzeciego ludobójstwa dokonanego podczas II wojny światowej, zginęło
      około 3 tysięcy osób, jednak mordy te trwały od 1939 do 1947 roku
      pochłaniając znacznie więcej ofiar. Pion śledczy IPN nie ma
      wątpliwości, że na Kresach Południowo-Wschodnich doszło do zbrodni
      ludobójstwa, ponieważ Polaków zabijano tylko z powodu ich
      narodowości.

      Dzięki usilnym staraniom środowisk kresowych ludobójstwo to powoli
      przedostaje się do świadomości społecznej. Sejmiki już 5-ciu
      województw odpowiednimi uchwałami uczciły ofiary i potępiły
      sprawców, podobnie zrobił rok temu Sejm RP. Nawet Parlament
      Europejski potępił kolaborację herszta OUN z nazistowską Rzeszą.

      Jednak wciąż w naszym kraju są ośrodki obrony zbrodniczej
      organizacji. Linia tej obrony przebiega następująco: Co z tego, że
      OUN-UPA dokonywały zbrodni? Nie ma armii, która nie popełniałaby
      ich. Za to OUN-UPA bohatersko walczyła o niepodległość Ukrainy i za
      to należy jej się pamięć i chwała.

      Oto prominentne przykłady takiego myślenia:

      „Polska pamięć tragedii wołyńskiej jest fragmentem narodowych zmagań
      o całość i suwerenność Rzeczypospolitej w jej historycznych
      granicach. Ukraińska pamięć – to fragment narodowych bojów i
      cierpień dla samostijnej Ukrainy.(...) Spoglądając wstecz, trzeba
      dziś zdobyć się na wysiłek rozumienia kontekstu historycznego obu
      nacji. (...) Nie wolno tedy zaczynać dialogu od żądania, by Ukraińcy
      uznali UPA za organizację zbrodniczą. Takie żądanie to koniec
      dialogu.” (Adam Michnik, GW nr 262, 10/11/1995-12/11/1995)

      „...jeśli Ukraina chce być niepodległa, nie może wyrzec się pamięci
      o UPA. UPA była powstańczą armią walczącą o niepodległość. (...)
      walki UPA z kobietami i dziećmi wybaczyć nie można, ale za
      niepodległościową walkę z polskim podziemiem czy wojskiem, tak samo
      jak zresztą z Niemcami czy z Sowietami, należy im się szacunek.”
      (Jacek Kuroń, GW nr 126, 31/05/2003-01/06/2003)

      „Ukraińscy nacjonaliści byli i są przedstawiani przez kresowiaków i
      ich sympatyków jako jeszcze gorsi niż naziści. W planach
      uroczystości [upamiętniających w 2008 r. rzeź wołyńską – przyp. M.]
      nie zamierzano uwzględnić specyfiki działalności Ukraińskiej Armii
      Powstańczej, dla której akcja antypolska z roku 1943 - rzeczywiście
      haniebna i godna potępienia - była tylko marginesem jej walki.”
      (Marcin Wojciechowski, GW z 20/11/2008)

      Przyjrzyjmy się zatem dokładniej tej „specyfice”, tym
      działaniom „niepodległościowym” oraz temu „marginesowi”.

      Według różnych obliczeń i szacunków, liczba polskich ofiar OUN-UPA
      waha się od 80 tys. do 200 tys. zabitych. Za pewnik przyjmijmy
      ostatnie wyniki wciąż trwających badań pani Ewy Siemaszko,
      skrupulatnie weryfikującej przekazy o zbrodniach OUN-UPA: 133 800
      zabitych, w znacznej większości Polaków.

      Jednak nie tylko ludność polska stawała się ofiarą OUN-UPA. Według
      obliczeń KGB USSR w latach 1944-1953 OUN-UPA zabiła 30 676 osób, w
      tym:

      - żołnierze: 8340. Warto zwrócić uwagę, że w tej liczbie zawiera się
      2590 członków Istriebitielnych Batalionów, których raczej powinno
      uważać się za uprawnioną samoobronę a nie za funkcjonariuszy ZSRR
      - przedstawiciele władz sowieckich: 2732
      - pracownicy organów partii komunistycznej: 251
      - pracownicy organów Komsomołu: 207
      - kołchoźnicy: 15 669
      - robotnicy: 676
      - przedstawiciele inteligencji, w tym księża: 1931
      - dzieci, starcy, gospodynie domowe: 860
      (źródło: Grzegorz Motyka, Ukraińska partyzantka, str. 650)

      Jak łatwo policzyć, z rąk banderowców padło około 11,5 tysiąca
      żołnierzy i funkcjonariuszy państwa sowieckiego (włącznie z IB),
      pozostałych 19,1 tysiąca to ludność cywilna mordowana pod byle
      pretekstem.

      Dane KGB USSR nie obejmują jednak zbrodni z okresu okupacji
      niemieckiej. Skądinąd wiadomo, że także pod rządami niemieckimi OUN-
      UPA dokonała wielkiej czystki wśród Ukraińców, szczególnie tuż przed
      przejściem frontu (likwidacja „niepewnego elementu”wink. Wiktor
      Poliszczuk podawał różne liczby zabitych Ukraińców, rzędu
      kilkudziesięciu tysięcy. W tym samym tonie wypowiada się prof.
      Timothy Snyder: „Choć nikt jeszcze nie zbadał tej kwestii,
      prawdopodobnie w 1943 r. UPA wymordowała równie wielu Ukraińców, co
      Polaków (dla Snydera oznacza to 40-60 tys. zabitych) (źródło:
      Timothy Snyder, Rekonstrukcja narodów, str. 185).

      Straty niemieckie z rąk OUN-UPA
      Ich wielkość stoi pod znakiem zapytania. Banderowska historiografia
      podaje liczby wyssane z palca. Jest pewne, że część „bitew” UPA z
      Niemcami została całkowicie zmyślona. Banderowcy z reguły unikali
      walki z Niemcami, a później zawiązali z nimi taktyczny sojusz, za co
      w nagrodę został zwolniony z obozu Stepan Bandera. Grzegorz Motyka
      jest pewien, że Niemcy w walce z UPA nie stracili nawet „kilka
      tysięcy” ludzi (źródło: Motyka, Ukraińska partyzantka, str. 237).
      Zupełnie bezpiecznie można ocenić straty Niemców, zadane im przez
      OUN-UPA, na około 1,5 tysiąca zabitych.

      Straty AK i partyzantki sowieckiej z rąk OUN-UPA
      Nie spotkałem się nigdzie z próbą oszacowania, jakie straty w walce
      zadała UPA partyzantkom polskiej i sowieckiej. Największe straty
      ponieśli Polacy w bitwie o Ulhówek – 71 zabitych żołnierzy AK, lecz
      z reguły bilans walk i potyczek wynosił kilku-kilkunastu zabitych.
      Myślę, że nie będę daleki od prawdy, zakładając wyłącznie na
      potrzeby tego zestawienia, że OUN-UPA zadała obu partyzantkom straty
      w wysokości po ok. 1000 poległych w walce.

      Straty organów Polski Lubelskiej:
      Według Wojskowego Instytutu Historycznego Akademii Obrony Narodowej
      w latach 1944-1947 OUN-UPA zadała formacjom WP, KBW i WOP straty w
      wysokości 997 zabitych żołnierzy. Ponadto w latach 1944-46 organy
      bezpieczeństwa, administracja państwowa i partyjna straciły 603
      osoby (źródło: Polska-Ukraina. Trudne pytania, t. 8, str. 121).
      Dawałoby to sumę 1600 żołnierzy i funkcjonariuszy państwa polskiego
      zabitych przez OUN-UPA. Liczba ta jest zbliżona do liczby około 1800
      zabitych przedstawicieli państwa polskiego w l. 1944-47, którą udało
      mi się policzyć na podstawie publikacji działaczy kresowych.

      Aby dokonać ostatecznego podsumowania „osiągnięć” OUN-UPA należy
      dokonać jeszcze jednej rzeczy – wyeliminować powtórzenia, tj.
      występowanie tych samych ofiar w kilku pozycjach. Z pewnością
      rachunki pani Ewy Siemaszko zawierają także ofiary cywilne
      narodowości ukraińskiej zapamiętane przez polskich świadków
      (zakładam, że są już ujęte w obliczeniach KGB i Snydera, szacuję je
      na ok. 3000), zabitych przedstawicieli Polski Ludowej (jako się
      rzekło, było to ok. 1800), oraz być może także zabitych akowców
      (1000). Problematycznym jest, czy w obliczeniach NKWD uwzględniono
      zabitych Polaków. Na terenach znajdujących się pod rządami
      sowieckimi OUN-UPA wg moich obliczeń zabiła około 8-9 tys. Polaków,
      jednak dane KGB nie wymieniają kategorii „Polacy”. Jedyną kategorią
      mogącą ich pomieścić są... kołchoźnicy... Przypuszczam, że
      zestawienie sowieckie pomija ofiary narodowości polskiej, być może
      uwzględniając tylko Polaków-członków IB (zakładam liczbę 1000).
      Łączna liczba powtórzeń może wynosić więc 6800 ofiar.

      PODSUMOWANIE

      Jak wynika z powyższych rachunków, członkowie OUN-UPA zabili 16 83
      • 22.07.10, 07:15
        PODSUMOWANIE
        Jak wynika z powyższych rachunków, członkowie OUN-UPA zabili 16 830
        żołnierzy, partyzantów i przedstawicieli władz przeciwnika. Pomijam
        okoliczności śmierci tych osób (wiele z nich niewątpliwie nie
        zginęło w walce, lecz zostało zamordowanych, na przykład po wzięciu
        do niewoli, co także stanowi zbrodnię). Te 16,8 tys. to dość
        skromnie jak na formację, która w okresie największego rozwoju miała
        pod bronią 30 tys. ludzi i przez którą przewinęło się być może
        jakieś 100 tys. ludzi; o której niesławny prezydent Juszczenko
        twierdził, że liczyła rzekomo 2 mln ludzi.

        W tym samym czasie OUN-UPA, według pewnych danych, dokonała zbrodni
        na około 146 tysiącach osób, oraz prawdopodobnie na dalszych 40-60
        tys. Łącznie daje to 186-206 tysięcy pomordowanych. Nie należy
        zapominać, że wielu członków OUN-UPA uczestniczyło wcześniej,
        jeszcze pod niemiecką komendą, w Holokauście, który na zachodniej
        Ukrainie pochłonął kilkaset tysięcy ofiar.

        Jak widać, margines Wojciechowskiego rozpościera się na większość
        ciemnej karty tego „narodowowyzwoleńczego” ruchu. Statystyczny
        upowiec zabił 0,168 żołnierza przeciwnika oraz zgładził 2 cywili,
        często kobiety, dzieci i starców, nierzadko z ogromnym
        okrucieństwem. Poziom „wartości bojowych” upowców potwierdzają
        przekazy polskich dowódców samoobrony. Jak powiedział portalowi
        kresy.pl Mieczyław Peretiakowicz, dowódca samoobrony w
        Zaturcach, „Ukraińcy (...) nas nie atakowali. Specjalizowali się
        bowiem w bestialskim mordowaniu bezbronnych Polaków, zwłaszcza
        kobiet i dzieci. Uzbrojone oddziały samoobrony omijali z daleka.
        Dlatego też nigdy nie zaatakowali Zaturzec. A atakowali wsie wokół,
        ale nie nas. (...) Uderzyli na pobliską kolonię Lipniki, ale gdy
        nasz oddział przybył im na pomoc, to natychmiast uciekli. Jak już
        wcześniej nadmieniłem, nie grzeszyli oni nadmiarem odwagi w
        starciach z uzbrojonym przeciwnikiem”.

        Myślę, że to wystarcza, by stwierdzić, że „działacze OUN i UPA byli
        nie tyle żołnierzami walczącymi o niepodległość przy użyciu
        okrutnych metod, ile fanatycznymi faszystami realizującymi swój
        zbrodniczy program” (jak nieśmiało przypuszcza prokurator IPN w
        jednej z hipotez). Jestem przekonany, że podobnym bilansem mogą
        się „pochwalić” tylko formacje SS albo NKWD. Przecież i one od czasu
        do czasu zabijały kogoś w walce! Także i one walczyły o swoje
        totalitarne, oczywiście niepodległe, państwo!

        Czy wyobrażacie sobie, by ktokolwiek w Polsce mógł bagatelizować
        zbrodnie SS albo NKWD? Ja nie, ale jak widać, w przypadku OUN-UPA
        jest to możliwe. Czas postawić tamę negacjonistom. Czas, by
        odpowiedni trybunał osądził ludobójstwo OUN-UPA; stosowne ekspertyzy
        mówią, że może to zrobić tylko trybunał polski. Gdy dojdzie do tego
        osądzenia, gdy już nie będzie wątpliwości, że artykuł 55 ustawy o
        IPN ma zastosowanie, gdy temu czy innemu negacjoniście zaświeci w
        oczy los dr Ratajczaka, dopiero wtedy skończy się w Polsce
        gloryfikowanie zbrodniczej organizacji odpowiedzialnej za śmierć
        setek tysięcy ludzi.
        65-lat-temu.salon24.pl/
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.