Dodaj do ulubionych

Montonia życia codziennego

28.08.10, 16:19
Witam.

Chciałbym podyskutować o czymś, co - jak sądzę - nie jest obce większości osób niepełnosprawnych: o codziennej monotonii, która nam doskwiera, której przeważnie towarzyszy nuda i samotność.

Zacząłem ją odczuwać od momentu, kiedy skończyłem studia. Codziennie wstaję rano i zaczynam swoją sześciogodzinną pracę (oczywiście w formie telepracy). Ćwiczenia, obiad, odpoczynek i znów Internet, w którym - co dziwne - nie mogę ostatnio znaleźć niczego dla siebie. Przeważnie ląduję na portalu randkowym, gdzie szukam szczęścia, jeśli nie resztek nadziei na cokolwiek. Dzień kończę z TV w łóżku - głównie z TVN 24. Moje życie towarzyskie ogranicza się do spotkań rodzinnych, które czasami bawią, a często nudzą i irytują.

A chciałoby się inaczej. Chciałoby się wyjść z domu na jakąś imprezę, spotkanie czy nawet głupi spacer. Wyjechać gdzieś samemu na dłużej, "odciąć się" od pępowiny rodziców. Tylko jak to zrobić, gdy jest się osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym - mającą Dziecięce Porażenie Mózgowe (cztero-kończynowe), niewyraźną mowę - i potrzebuje się stałej kompleksowej opieki?

Jestem ciekawy, jak to jest u Was. Czy też cierpicie na monotonię życia codziennego? Co Was najbardziej denerwuje, smuci, cieszy? Czy chcielibyście zmian - jeśli tak, to jakich? A może macie jakieś vademecum na powyższe - myślę, że nie tylko moje - problemy?

Szczerze zachęcam do dyskusji i pozdrawiam.

Wojtek
-----------------------------------------------------
Wojciech Kaniuka - Autopromocja
www.wojciechkaniuka.lt.pl
Obserwuj wątek
    • smerfetka_26 Re: Montonia życia codziennego 13.10.10, 15:08
      poruszyles bardzo wazny temt. sama jestem "uziemiona" dodatkowo nie mam nawet 6 godzinnej pracy. brak znajomych, przyjaciol, partnera sprawia, ze budzac sie codziennie zastanawiam sie:
      po co? moje zycie jest zupelnie bez celu. wstaje by doczekac nocy by znow moc zasnac i nie myslec. dzis dopadlo mnie chyba apogeum tej bezcelowosci. kazdy w kolo ma absorbujaca prace, rodzine, tysiace zajec i dla mnie nie ma czasu nawet raz w tygodniu, dzis po 1.5 tygodnia wyszlam pierwszy raz z domu i gdy tak szlam zastanawialam sie po co ja w ogole wyszlam skoro i tak nie mam po co ani dokad pojsc :( cale dnie spedzam przed kompem na ktorym tak na prawde nic nie robie i tak schodzi mi caly dzien a mam dopiero 27 lat :(
      • dorota_elzbieta Re: Montonia życia codziennego 15.10.10, 09:24
        Plusem tego forum są porady eksperckie. A tak to widzę dwa nurty:
        narzekanie: na świat, ludzi, na życie
        proszenie o wypełnienie ankiet do prac: zaliczeniowych, licencjackich, magisterskich.
        Ludzie, obudzcie się w życiu nie ma nic za darmo, nic dlaczego warto wstawać rano, budzić się i dostrzegać piękno świata. Tak, jest nam ciężej, ale do diabła tak samo powie osoba sprawna dla której problemem jest co innego. Co myślały te osoby, że skończą studia i praca sama przyjdzie? Że niby dlaczego? Albo objawi się plan na życie? Skoro siedzisz cały czas przed koputerem to jak partner ma Ci zlecieć z sufitu.
        Zdaje sobie sprawę, że jest ciężej, ale nie chodzi o to, by się licytować kto ma gorzej.

        --
        "Jestem przekonany, że wielu księży nie wierzy w boga w boga (w końcu to ludzie inteligentni). To samo
        dotyczy wielu polityków i znanych ludzi
        deklarujących się jako katolicy. Wiedzą oni
        doskonale, że katolicyzm pełni funkcje dydaktyczne
        • smerfetka_26 Re: Montonia życia codziennego 19.10.10, 02:24
          wiesz co albo jestes glupia albo na tyle zdrowa, ze zdrowie Twoje pozwala Ci na normalne ale jedynie w jakims stopniu ograniczone funkcjonowanie! nie kazdy tak niestety ma! niektorzy maja choroby ktore uniemozliwiaja im normalne wyjscie z domu przez wzglad na bol !!! i chocby chcieli wziac zycie w swoje rece i jakos je zmienic to nie sa w stanie! nie na kazdy bol da sie zacisnac zeby i przec do przodu bo u niektorych konczy sie to powaleniem do lozka na kolejny tydzien !!! wiec zanim cos napiszesz zastanow sie najlepiej 10 razy bo niepelnoscprawnosc niepelnosprawnosci nie jest rowna, bo jak widzisz na forum niektorzy niepelnosprawni normalnie pracuja!!! mi finansowo praca w ogole nie jest potrzebna bo nie mam nawet na co wydawac swojej renty (smieszne, he?), nawet na zakupy nie moge normalnie pojsc bo po odwiedzeniu 3 sklepow wracam na czworaka z rykiem z bolu do domu a co dopiero mowic o jakichs kursach, szkolach itp na ktore moznaby pojsc chociazby dla zabicia czasu? pfff marzenie! ledwo bym doszla do szkoly a juz musialabym wracac!!! wiec moze laskawie wyjasnisz mi gdzie taka osoba moze sobie poszukac potencjalnego partnera skoro nie moze uczestniczyc normalnie w jakimkolwiek zyciu miedzy ludzmi!? nawet nie wiesz ile osob olalo mnie juz ze wzgledu na chorobe bo nic mi nie wolno! nigdzie normalnie wyjsc, pojechac itd i mimo, ze nie narzekalam nigdy, ze jak mi zle i ciezko bo z natury w brew pozorom jestem bardzo optymistyczna osoba to samo to, ze jestem bezuzyteczna dyswalifikowalo mnie! takze nie mowisz do osoby ktora cale zycie lezy i placze nad swoim losem! i dziwi mnie, ze kopiesz lezacego, bo jako jedna z chorych widzac, ze ktos zalapal dola powinnas - jesli nie wesprzec to chociazby zamilknac!!!
            • dorota_elzbieta Re: Montonia życia codziennego 19.10.10, 20:21
              Skoro wiesz lepiej w jaki sposób myślę, i jaka mam niepełnosprawność dyskusja nie ma sensu, z jadem wylewającym się litrami, ok mozna byc rozgoryczonym i sfrustrowanym (to nie zarzut), ale nieagresywnym. Tyle ode mnie, ze swojej strony zamykam temat. (klawiatura mi szwankuje przepraszam za literówki). Pozdrawiam serdecznie.
              • smerfetka_26 Re: Montonia życia codziennego 11.11.10, 04:29
                dorota_elzbieta napisała:

                > Skoro wiesz lepiej w jaki sposób myślę, i jaka mam niepełnosprawność dyskusja n
                > ie ma sensu, z jadem wylewającym się litrami, ok mozna byc rozgoryczonym i sf
                > rustrowanym (to nie zarzut), ale nieagresywnym. Tyle ode mnie, ze swojej strony
                > zamykam temat. (klawiatura mi szwankuje przepraszam za literówki). Pozdrawiam
                > serdecznie.

                kobieto naucz sie czytac ze zrozumieniem!!! gdzie ja napisalam, ze wiem lepiej cokolwiek???? to jak myslisz pokazujesz chociazby piszac do mnie posty, a to jaka masz niepelnosprawnosc nie wiem i jasno i klarownie napisalam, ze twoj tok myslenia i udzielania mi "rad" moze swiadczyc o tym, ze chyba jestes zdrowa (bo zdrowy chorego nigdy nie zrozumie), gdzie ty widzisz, ze napisalam jaka masz niepelnosprawnoc....bozeeee. jadem to chyba ty tryskalas do mnie, zalapalam mega dola i od madralinskiej uslyszalam: wez sie w garsc! nie narzekaj! ja ci sie staralam przedstawic jako taka sytuacje a ty wszystko przeczytalas po swojemu a to juz nie moja wina. do agresji tez mi daleko, ale fakt ze strasznie sie irytuje jak czytam badz slysze brednie typu: wez sie w garsc! taki belkot jeszcze nikomu nie pomogl ani nie dodal otuchy a skoro jestes taka hop do przodu i nie zamierzasz tu nikogo wspierac (bo po co przeciez ty tez jestes chora i dajesz rade bez narzekania, tak?) to lepiej sie w ogole nie wypowiadaj i nie doluj kogos jeszcze bardziej. kazdy ma inna psychike, inna sytuacje zdrowotna i srodowiskowa a ty patrzysz chyba na kazdego przez pryzmat swojej sytuacji i juz na samym poczatku pojawia sie blad ktory uniemozliwia jakakolwiek normalna dyskusje.
            • nerri Re: Montonia życia codziennego 19.10.10, 20:33
              A ja się z Dorotą zgodzę....można narzekać "och jak mi źle,jaka ja jestem nieszczęśliwa,chora itp"
              A można sie sprężyć i mimo choroby starać sie żyć...bez marudzenia i użalania się nad sobą.
              Nie mówię to na podstawie własnych doświadczeń,bo ja jestem zdrowa.Bardziej w imieniu męża...pomimo sporych ograniczeń nie marudzi wszystkim naokoło i nie użala się nad sobą.
              Mimo wózka,dializ i paru innych drobniejszych niedogodności wychodzi do ludzi,bawi się...nie zamyka sie w domu,nie siedzi biadoląc nad niesprawiedliwością losu;)
              Owszem,ma czasem gorsze momenty,ale takie ma każdy,bez względu na to czy pełnosprawny czy nie.

              Tak więc jesli nie masz depresji to stwierdzenie "weź sie w garść" jest jak najbardziej na miejscu.
              A jesli masz to wybierz sie do lekarza...bo depresja to wbrew niektórym opiniom poważna choroba.

              --
              ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

              ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
    • nerri Może jakiś kurs,turnus? 19.10.10, 20:44
      Mój mąż był jakiś czas temu w Wągrowcu(kurs przes Start Poznań organizowany jeśli dobrze pamiętam)
      Kurs miesięczy,dwa razy po dwa tygodnie,z tego co widziałam(dojechalam pod koniec na 4 dni) osoby mniej sprawne mogły liczyć na pomoc wolontariuszy(mąż ma sprawne ręce,więc radził sobie sam)
      Poszukaj,wyjedź...poznasz ludzi,odpoczniesz od monotonii:)
      A spacer? Nie masz kompletnie żadnych znajomych? Na spacer z kimś znajomym...teraz jest ładnie,kolorowo,deszcz nie pada:)Możesz sam poruszać sie poza domem?Jeśli tak to idź nawet sam...najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok...na samotnym spacerze czy w kinie naprawdę może być fajnie;) Wiem,bo czasem chodzę,zupełnie celowo,tak aby pobyć samej ze sobą:)

      --
      ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

      ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
        • nerri Re: Może jakiś kurs,turnus? 04.11.10, 22:14
          Tu sie tylko narzeka:D
          Gorzej jak nie tylko tu a wszędzie:)
          I jak ciągle a nie od czasu do czasu:)

          --
          ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

          ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
          • dorota_elzbieta Re: Może jakiś kurs,turnus? 07.11.10, 22:57
            nerri napisała:

            > Tu sie tylko narzeka:D
            > Gorzej jak nie tylko tu a wszędzie:)
            > I jak ciągle a nie od czasu do czasu:)
            wyjęłaś mi to z ust Nerri. Jak się cieszę, że nie tylko ja jestem tego zdania. Nerri uściski dla Ciebie i dla Męża.


            --
            "Jestem przekonany, że wielu księży nie wierzy w boga w boga (w końcu to ludzie inteligentni). To samo
            dotyczy wielu polityków i znanych ludzi
            deklarujących się jako katolicy. Wiedzą oni
            doskonale, że katolicyzm pełni funkcje dydaktyczne
            • blusia-1 Re: Może jakiś kurs,turnus? 10.11.10, 18:32
              W tym watku nie chodzi o to , aby sie madrzyc i dawac porady przeciez .

              Jezeli ktos mowi ,ze odczuwa szmotnosc , znajomi nie maja czasu ,ze czuja jakis bezsens to ja jemu wierze i rozumiem ! Trzeba miec troche empatii w sobie !

              A Ty ,Nerri , nie porownuj ze swoim mezem , on ma przeciez ZONE , moze DZIECI , jest w calkiej innej sytuacji !
              Naprawde , zrozumcie , czasami chory czlowiek ma prawo sie poskarzyc .
              Wojtek , Smerfetko trzymajcie sie !
              • mietowa_kawa Re: Może jakiś kurs,turnus? 10.11.10, 19:12
                blusia-1 napisała:

                > W tym watku nie chodzi o to , aby sie madrzyc i dawac porady przeciez .
                Stop.
                Nawet jak jest komuś źle to nie ma prawa nikomu ubliżać.
                To po pierwsze.
                Po wtóre, tutaj jest wieczne użalanie się nad sobą
                Po trzecie, jestem pewna, że porównanie Nerii jest zasadne ponieważ Jej Mąż nie "dostał jej z przydziału. Musiał, czymś zaimponować i zwrócić uwagę...
                A jak forum nie jest od dawania porad to do Płaczkolandii gdzie indziej.

                >
                > Jezeli ktos mowi ,ze odczuwa szmotnosc , znajomi nie maja czasu ,ze czuja jaki
                > s bezsens to ja jemu wierze i rozumiem ! Trzeba miec troche empatii w sobie !
                >
                > A Ty ,Nerri , nie porownuj ze swoim mezem , on ma przeciez ZONE , moze DZIECI ,
                > jest w calkiej innej sytuacji !
                > Naprawde , zrozumcie , czasami chory czlowiek ma prawo sie poskarzyc .
                > Wojtek , Smerfetko trzymajcie sie !
                • blusia-1 Re: wyobrazni potrzeba 10.11.10, 23:16

                  STOP
                  Powrocmy do pierwszego postu Wojtka.
                  Czy umiesz wyobrazic sobie takiego czlowieka ?
                  Dzisiaj wiekszosc ludzi ciagnie do zdrowych i "posiadajacych ". Tymbardziej trudniej znalezc druga polowe .

                  A jezeli chodzi o wymienionego MEZA , to oczywiscie :". Musiał, czymś zaimponować i zwrócić uwagę...", ale byc moze jeszcze nie jako kaleka .
                  • nerri Re: wyobrazni potrzeba 11.11.10, 01:29
                    No widzisz,mój mąż jest niepełnosprawny od urodzenia.Tak więc musiał mnie ująć czym innym..jako "kaleka" - jak to określiłaś;) Tylko on był dla mnie fajnym facetem z którym można porozmawiać i miło spędzić czas...no i nadal tak jest.
                    I owszem,gdyby jego hobby było marudzenie i użalanie się nad sobą - niewykluczone,że żony by nie było;) Ale nie byłoby to uzależnione od tego w jaki sposób się porusza;)

                    A jesli chodzi o pierwszy post to polecam przeczytanie CAŁEGO mojego postu:) Owszem,udzieliłam rady autorowi wątku...ale jeśli on sam nie będzie chciał nic z tym zrobić,to wątpię,żeby ktokolwiek był w stanie pomóc...
                    I potrafię wyobrazić sobie takiego człowieka...znam nawet parę takich osób...ale wyobraź sobie,są pełnosprawne....tylko potwornie marudne,przekonane o tym,że los je pokarał i już nic ciekawego ich nie czeka...niespecjalnie dziwię się,że są same...bo one nie chcą niczego zmieniać,jedynie o tym mówią...

                    --
                    ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

                    ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
              • nerri Re: Może jakiś kurs,turnus? 11.11.10, 01:38
                "...A chciałoby się inaczej. Chciałoby się wyjść z domu na jakąś imprezę, spotkanie czy nawet głupi spacer. Wyjechać gdzieś samemu na dłużej, "odciąć się" od pępowiny rodziców. Tylko jak to zrobić, gdy jest się osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym - mającą Dziecięce Porażenie Mózgowe (cztero-kończynowe), niewyraźną mowę - i potrzebuje się stałej kompleksowej opieki?..."

                Blusiu...a przepraszam Cie co to jest jak nie prośba o radę?:)
                Ja jej udzieliłam,potem dałam pozytywny przyjkład:P

                Dla mnie jeśli ktoś odczuwa samotność,znajomi nie mają czasu i czuje sie jakiś bezsens to statram sie to zmienić...bo marudzenie tylko pogłębia ten stan...
                A jesli sama nie daję rady idę po poradę do specjalisty...nawet aby sprawdzić czy nie mam depresji...

                I uwierz,nie cierpię na brak empatii...ale myśleć też potrafię...i wyciągać wnioski;)

                I jeszcze...mojemu mężowi żona z nieba nie spadła:)

                A poskarżyć ma się prawo każdy....ale we wszystkim trzeba zachować umiar;)
                Nie ma człowieka,który ma do niczego całe życie...ale są ludzie którzy nie potrafią dojrzeć tych pięknych chwil które ich spotykają....


                --
                ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

                ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
                • hazzard Re: Może jakiś kurs,turnus? 14.11.10, 00:28
                  Dokładnie, mój mąż też nie spadł z sufitu, aczkolwiek pozwolę sobie zanegować czyjąś tezę nt. bezcelowości tkwienia przed komputerem. My poznaliśmy się właśnie za pośrednictwem Internetu. Ja jestem zdrowa, mąż ma porażenie mózgowe czterokończynowe - ale w czym to przeszkadza? Absolutnie w niczym. Jak się chce, to można wszystko. Piszę to z własnego doświadczenia.

                  Pozdrawiam
              • smerfetka_26 Re: Może jakiś kurs,turnus? 11.11.10, 05:00
                blusia-1 napisała:

                > W tym watku nie chodzi o to , aby sie madrzyc i dawac porady przeciez .
                >
                > Jezeli ktos mowi ,ze odczuwa szmotnosc , znajomi nie maja czasu ,ze czuja jaki
                > s bezsens to ja jemu wierze i rozumiem ! Trzeba miec troche empatii w sobie !
                >
                > A Ty ,Nerri , nie porownuj ze swoim mezem , on ma przeciez ZONE , moze DZIECI ,
                > jest w calkiej innej sytuacji !
                > Naprawde , zrozumcie , czasami chory czlowiek ma prawo sie poskarzyc .
                > Wojtek , Smerfetko trzymajcie sie !

                dzieki blusia-1 za ZROZUMIENIE bo tego mi najbardziej brak. ja nie oczekuje wspolczucia bo ono i tak niczego nie zmieni na lepsze w moim zyciu a jedynie Z_R_O_Z_U_M_I_E_N_I_A, niektorzy zapominaja, ze choroba chorobie nie jest rowna i sytuacja sytuacji a gdyby gadanie: wez sie w garsc i temu podobne mialy naprawde cudowna moc to nie byloby ludzi chorych na depresje i inne choroby natury psychologicznej chociazby.
      • smerfetka_26 Re: Może jakiś kurs,turnus? 11.11.10, 04:57
        nerri napisała:

        > Mój mąż był jakiś czas temu w Wągrowcu(kurs przes Start Poznań organizowany jeś
        > li dobrze pamiętam)
        > Kurs miesięczy,dwa razy po dwa tygodnie,z tego co widziałam(dojechalam pod koni
        > ec na 4 dni) osoby mniej sprawne mogły liczyć na pomoc wolontariuszy(mąż ma spr
        > awne ręce,więc radził sobie sam)
        > Poszukaj,wyjedź...poznasz ludzi,odpoczniesz od monotonii:)
        > A spacer? Nie masz kompletnie żadnych znajomych? Na spacer z kimś znajomym...te
        > raz jest ładnie,kolorowo,deszcz nie pada:)Możesz sam poruszać sie poza domem?Je
        > śli tak to idź nawet sam...najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok...na samot
        > nym spacerze czy w kinie naprawdę może być fajnie;) Wiem,bo czasem chodzę,zupeł
        > nie celowo,tak aby pobyć samej ze sobą:)
        >

        kolejna nie potrafiaca czytac :/ wojtek pisze: Chciałoby się wyjść z domu na jakąś imprezę, spotkanie czy nawet głupi spacer. Wyjechać gdzieś samemu na dłużej, "odciąć się" od pępowiny rodziców. Tylko jak to zrobić, gdy jest się osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym - mającą Dziecięce Porażenie Mózgowe (cztero-kończynowe), niewyraźną mowę - i potrzebuje się stałej kompleksowej opieki? a ta mu daje takie rady... no rece opadaja.... jakby mogl wyjsc sam na spacer to chyba nie pisalby: chcialoby sie wyjsc na glupi spacer??? bo ty czasami wychodzisz sobie sama, wiesz co masz meza, masz swoja ostoje zyciowa i w takiej sytuacji akurat wyjscie CZASAMI samemu jest inne niz byc samemu na codzien i do tego urzadzac sobie samotne spacerki, bo wyjsc CZASAMI samemu na spacer a wychodzic ZAWSZE samemu a pragnac w towarzystwie to 2 rozne rzeczy (pomijajac rodzine ktora pewnie mu towarzyszy). czy jestes pewna, ze wolontariusze zajmowali sie calkowicie osobami mniej sprawnymi? bo wojtek napisal, ze potrzebuje stalej kompleksowej opieki wiec nie wiem czy wolontariusze akurat taka zapewniali, moze byli tam ludzie z osobami towarzyszacymi, rodzicami itp a wolontariusze tylko troche im pomagali... no a wojtek pisal, ze chcialby sie odciac od pepowiny rodzicow. nie patrz na sytuacje wojtka badz kogo innego przez pryzmat swojego meza i siebie, calkowicie o tym zapomnij i sprobuj calkowicie wczuc sie w sytuacje piszacego moze wtedy to co piszesz bedzie mialo rece i nogi.
        • nerri Re: Może jakiś kurs,turnus? 12.11.10, 17:54
          Potrafię czytać...co twoim zdaniem powinien zrobić? Bo pomarudzenie z nim mu raczej nie pomoże:D Łączmy się w bólu istnienia...serio ułatwia to życie?:)

          Po pierwsze wystarczy chyba wózek elektryczny nie?:) Jeśli mam znajomych mających spawne tylko kciuki i oni MOGĄ WYJŚĆ SAMI to chyba nie jest to aż taki problem techniczny prawda?:) Lepiej wyjść do ludzi z uśmiechem niż siedzieć w domu samemu.Jest chociaż szansa na poznanie kogoś. Siedząc w domu i biadoląc nad złym losem nie pozna się nikogo...na takim wyjeździe jak najbardziej.
          I tak JESTEM PEWNA...miałam możliwość pobyć tam 4 dni i poznałam wolontariuszkę która zajmowała się właśnie takim chłopakiem...i był tam sam,bez mamusi;) Z tego co wiem były tam tylko osoby z dysfunkcją ruchu(około 30) i NIKT nie przyjechałał z rodziną,radzili sobie sami albo z pomocą wolontariuszy:)

          I owszem,mojemu mężowi swego czasu też ciężko było się odciąć od nadopiekuńczej mamy.
          Ale wychodził do ludzi,zachowywał się jak zwykły człowiek,miał i ma lepsze i gorsze okresy.
          Ale nie siedzi w domu jęcząc jak ma źle(a powody ma:m.in.wózek,dializy)...potrafi dojrzeć to co fajne. A ja nie widzę w nim "kaleki" tylko partnera...

          A choroby jak depresja i wszelkie inne problemy psychologiczne wymagają porady fachowca a nie forum.
          Ja nim nie jestem i autora posta nie diagnozuję.
          --
          ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

          ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
          • dorota_elzbieta Re: Może jakiś kurs,turnus? 13.11.10, 20:22
            Nie będę wchodziła w dyskusję, kto co pisał. Bo to idzie łatwo zweryfikować. Czytając jeszcze raz, a jeśli ktoś tego nie chce uczynić, to choćbym napisała 1000 nic to nie zmieni.

            Nerri, zakrzyczą Cię tu. Wiedz, że jestem takiego samego zdania jak Ty. Twoje myślenie jest mi bliskie.
            Chociaż czasami jest mi ciężko. Ale komu nie jest? Zapewne i Ty masz swoje ciężkie dni.
            Możesz napisać w wyniku czego Twój mąż stał się niepełnosprawny i w jak sobie radzi z poruszaniem się w domu i na zewnątrz, jeśli musiał pokonać jakieś swoje strachy to jak to zrobił. Jeśli nie chcesz (co zrozumiałe) napisz na maila gazetowego.
            Dziękuję, miłego wieczoru.
            --
            "Jestem przekonany, że wielu księży nie wierzy w boga w boga (w końcu to ludzie inteligentni). To samo
            dotyczy wielu polityków i znanych ludzi
            deklarujących się jako katolicy. Wiedzą oni
            doskonale, że katolicyzm pełni funkcje dydaktyczne
            • nerri Re: Może jakiś kurs,turnus? 17.11.10, 21:59
              Ciężkie dni ma chyba każdy,bez względu na to czy jest pełnosprawny czy nie;)

              Mój mąż jest niepełnosprawny od urodzenia(uraz okołoporodowy,rozszczep kręgosłupa)
              Plus taki,że ma prawko i mamy auto.Kolejny plus - mieszkanie na niskim parterze,czyli brak schodów(żeby nie było tak różowo,to przez dwa lata wynajowaliśmy mieszkanie na 7 piętrze,z za wąską windą do której wózek w całości nie wjechał).W mieszkaniu brak progów,innych typowych udogodnień nie ma.da radę ze wszystkim,poza pracami na wysokościach...firanek mi nie powiesi,tu ja musiałam przełamać lęk wysokości:/
              A strachy...chciał żyć i być szczęśliwym,uniezależnić sie od rodziców więc zaciska zęby i leci do przodu;)
              A jak rady nie daje(na szczęście niezbyt często:P),to ma swojego piutbula(:P) który załatwi pozostałe rzeczy,choćby po trupach,rozpychając się łokciami,lub w razie potrzeby drąc paszcze :D

              Wiem,że ogólnikowo,ale jak chcesz cos konkretnego wiedzieć to pytaj dokładniej tu albo na gazetowego,jak wolisz;)

              A najważniejsze,to co najbardzeij mu pomaga żyć normalnie to to,że ja nie traktuję go ulgowo...bo dla mnie to partner a nie inwalida.
              Nie wymagam od niego rzeczy niemożliwych,wiem że jakieś tam ograniczenia są...ale nie wyręczam,nie oszczędzam przesadnie...za wygodna i zbyt leniwa na to jestem;)
              --
              ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

              ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
    • ak-69 Re: Montonia życia codziennego 11.11.10, 01:02
      Żeby coś zrozumieć trzeba samemu tego doświadczyć, a nie gdybać " ja gdybym był(a) w twojej sytuacji ..., weź się w garść!". Skąd może ktoś wiedzieć co by wtedy zrobił? Albo : "mój mąż to, moja znajoma tamto, ja ...". Może gdyby się żyło nie w swoich warunkach lecz tej załamanej osoby, robiłoby się zupełnie inaczej? Takie gdybanie i porady mogą bardziej załamać niż wspomóc inną osobę. Ja byłem w bardzo podobnej sytuacji przez wiele lat, ale teraz stopniowo staram się z tego wyrwać i otworzyć do innych ludzi. Przede wszystkim przestałem się tak bardzo załamywać swoja chorobą i robić wszystko co tylko jestem w stanie, a nie jedynie to co chciałbym gdybym był zdrowy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka