Dodaj do ulubionych

Czemu służą szkolenia typu

05.02.12, 17:03
"Jak rozmawiać z pracodawcą o swojej niepełnosprawności"?

Po pierwsze, na widok pewnych symboli niepełnosprawności pracodawcy automatycznie odrzucają kandydata, więc to raczej ONI potrzebowaliby szkoleń.

Po drugie, fundacja oferująca te szkolenia zachęca do nich sugerując, że "są tam osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności".

Mogę się dowiedzieć, co pomoże osobie niepełnosprawnej psychicznie rozmowa o tym z osobą niedosłyszącą, a osobie z upośledzeniem umysłowym - rozmowa z "wózkowiczem"?
Edytor zaawansowany
  • michal.sajko 05.02.12, 17:54
    > "Jak rozmawiać z pracodawcą o swojej niepełnosprawności"?

    Gdzie można wziąć udział w takim szkoleniu i dlaczego tylko w Warszawie? Ja bym chciał!
    Mnie nie odrzucono mimo symbolu 02-P. Ostatnio 3 lata pracowałem na otwartym rynku i zarabiałem tyle, że miałem zawieszoną rentę (ponad 130% średniej krajowej). W sumie mam ponad 10 lat stażu pracy na otwartym rynku.
    Faktem jest, że pracodawcy potrzebują szkoleń. Niestety mój pracodawca nie umiał rozmawiać ze mną o mojej niepełnosprawności, ani ja z nim. Teraz rozsądzi nas sąd pracy. Ja się poskarżyłem, bo pracodawca nie chciał mnie dłużej zatrudniać.
    To już trzecia sprawa sądowa z pracodawcą jaką założyłem. Nie z każdym kto mnie zatrudniał sądziłem się, no, ale dwóch na trzech to dużo.
    Z jednym sądziłem się po odrzuceniu kandydatury w trakcie rekrutacji.
    Ciekaw jestem co mówią na takich szkoleniach...
  • maitresse.d.un.francais 05.02.12, 18:05
    michal.sajko napisał:

    > > "Jak rozmawiać z pracodawcą o swojej niepełnosprawności"?
    >
    > Gdzie można wziąć udział w takim szkoleniu i dlaczego tylko w Warszawie? Ja bym
    > chciał!
    > Mnie nie odrzucono mimo symbolu 02-P.

    Ale nie wszyscy są tobą.

    Ostatnio 3 lata pracowałem na otwartym ry
    > nku i zarabiałem tyle, że miałem zawieszoną rentę (ponad 130% średniej krajowej
    > ). W sumie mam ponad 10 lat stażu pracy na otwartym rynku.
    > Faktem jest, że pracodawcy potrzebują szkoleń. Niestety mój pracodawca nie umia
    > ł rozmawiać ze mną o mojej niepełnosprawności, ani ja z nim. Teraz rozsądzi nas
    > sąd pracy. Ja się poskarżyłem, bo pracodawca nie chciał mnie dłużej zatrudniać
    > .
    > To już trzecia sprawa sądowa z pracodawcą jaką założyłem. Nie z każdym kto mnie
    > zatrudniał sądziłem się, no, ale dwóch na trzech to dużo.

    Trzech cię chciało, z czego dwóch się przyczepiło? Dobre.\

    Jesteś może specjalistą w jakiejś dziedzinie?




    > Z jednym sądziłem się po odrzuceniu kandydatury w trakcie rekrutacji.
    > Ciekaw jestem co mówią na takich szkoleniach...
  • maitresse.d.un.francais 05.02.12, 18:10
    Ale to bynajmniej nie dlatego, że ktoś uznał ich bezsensowność, tylko ponieważ skończył się projekt.
  • dobrakobieta3 05.02.12, 20:14
    I tak, i nie.
    Oczywiście, że ogromny problem tkwi w malkontenctwie i braku elementarnej wiedzy po stronie pracodawców - to nie ulega wątpliwości.

    Zasadniczo - też mnie mierzi i trzęsie, kiedy widzę zaproszenie na kolejne podobne pseudoszkolenia. Ale nie dlatego, że nie są potrzebne, lecz dlatego, że w naszym kraju traktuje się wyłącznie jak świetny biznes - a baaaardzo rzadko (o ile w ogóle) ludzie je prowadzący mają pojęcie, co w ogóle robią. Nie zmienia to też istotnie rynku pracy dla ON, więc czas wyciągnąć wniosek, że nie tędy droga.

    Ale wykazałaś się dokładnie taką samą "nonszalancją" w podejściu do tematu twierdząc, że WSZYSCY kulawi DOSKONALE potrafią o swojej niepełnosprawności z pracodawcami rozmawiać i NIKT nie ma z tym żadnego problemu - oczywiście, parafrazuję Twoje stwierdzenia, bo słów użyłaś innych.

    Jak to w małżeństwie: tu trzeba kompromisu. Obydwa środowiska muszą nauczyć się mądrze reprezentować swoje stanowiska i otworzyć się na prawdziwe możliwości i potrzeby strony przeciwnej.

    Niestety, na osobach z dolegliwościami niefizycznymi ciąży balast wielu lat stereotypów, dla których przeciwwagę mogą wypracować wyłącznie sami zainteresowani - nikt za nich tego nie zmieni. Pełnosprawni fascynaci mogą pomóc, ale to w Waszych rękach jest cała siła.

    No i mylisz się, że niczego nie mogłabyś się nauczyć z doświadczeń niepełnosprawnych z innym niż Twój rodzajem niesprawności - takie myślenie jedynie potwierdza moją tezę, że być może Ty sama siebie stygmatyzujesz już na początku tej długiej drogi... A tym samym budujesz mur - zamiast wychodzić naprzeciw ludziom mniej świadomym Twojej sytuacji, pomagając im oswoić się z możliwościami, ograniczeniami itd. .

    Tak, wiem, rzeczywiście osobom z dolegliwościami umysłowymi naprawdę jest chyba najtrudniej. Ale - stając już w roli adwokata diabła - zdarza sie, nie są one zdolne do każej pracy. Mają pewne ograniczenia i żądanie (bo z tym się też spotkałam osobiście) bezwględnej RÓWNOŚCI w zatrudnieniu na pewnych stanowiskach jest niekiedy absurdalne.

    Nie spodoba Ci się to, ale zupełnie niespodziewanie miałam ostatnio bardzo niefajny przypadek w tym temacie: zatrudniłam dziewczynę, którą zwolniono w innym dziale mojej firmy. Niestety, dosyć szybko się okazało, że i u mnie się nie sprawdza i nic z tego nie będzie. Na dodatek, pod koniec zaczęła się w ogóle zachowywać bardzo dziwnie, nieprzewidywalnie, reagowała agresywnie na każdą uwagę itd. . A ponieważ pracowała w miescu, gdzie miała kontakt z baaardzo wieloma pracownikami firmy oraz klientami, niestety, nie mogło to trwać dłużej.
    I dopiero tu okazało się, że ma problemy emocjonalne i jakieś inne psychiczne. Jednak nie wiedząc o tym wcześniej ja jako pracodawca nie mogłam uniknąć błędu zatrudnienia jej tam, gdzie zatrudniłam. W rezultacie, dziewczyna przeżyła znowu trudne momeny w związku z koejnym zwolnieniem itd. . A była szansa, aby wcześniej przesunięto ją np. do działu, w którym może by sobie poradziła - aczolwiek, miała ogromnie wygórowane mniemanie o swoim potencjale i widziała się głównie w roli dyrektora co najmniej... Niestety, była bardzo mocno aspołeczna a sprzężone dolegliwości naprawdę nie ułatwiają jej życia w pewnym otoczeniu i natłoku obowiązków... Natomiast w pewnych rodzajach prac może i swietnie da sobie radę - ale sama też musi się w ten proces włączyć.

    A podsumowując: nie spodziewajcie się złotej recepty, jak ten temat przedstawiać potencjalnym pracodawcom. To wy sami musicie ją w sobie znaleźć - argumenty prawne będą tu, naturalnie, ogromnie pomocne, lecz wszystkie strony powinny jeszcze sporo nad tym popracować... Powodzenia.

  • maitresse.d.un.francais 05.02.12, 23:03
    Boże Broń! Kompletnie nie znam ich problemów i jestem zupełnym laikiem w tej kwestii!

    Tyle że - jakie by owe problemy nie były - nie mają nic wspólnego z problemami osób fizycznie pełnosprawnych, a zaburzonych psychicznie.

    Podobnie jak problemy ma i rolnik, i właściciel klubu tanecznego. Ale DIAMETRALNIE INNE!
  • michal.sajko 06.02.12, 10:09
    dobrakobieta3 napisała:

    > I dopiero tu okazało się, że ma problemy emocjonalne i jakieś inne psychiczne.
    > Jednak nie wiedząc o tym wcześniej ja jako pracodawca nie mogłam uniknąć błędu
    > zatrudnienia jej tam, gdzie zatrudniłam. W rezultacie, dziewczyna przeżyła znow
    > u trudne momeny w związku z koejnym zwolnieniem itd.

    Ja powiadomiłem pracodawcę o swojej niepełnosprawności i jej rodzaju (jakby nie wiedział co oznacza symbol 02-P dołączyłem artykuł o zatrudnianiu osób o szczególnych schorzeniach).
    Teraz w sądzie toczy się spór czy i jak pracodawca powinien wyrównać moje szanse w pracy, np. przystosowując stanowisko pracy, itd. Właśnie - w zasadzie nie wiadomo co zrobić by nie stwarzać zagrożeń dla pracownika z takim schorzeniem. Lekarze medycyny pracy poprzestają na standardowych zaświadczeniach o braku przeciwwskazań do pracy, pracodawcy nie występują do lekarzy o rozpoznanie potrzeb osoby niepełnosprawnej, a inspekcja pracy w zasadzie może sprawdzić dostosowanie stanowiska pracy jedynie dla wózkowiczów.

    Problemy w pracy sprawiły, że w ocenie pracodawcy zacząłem zachowywać się dziwnie, absurdalnie. Jak modelowy Napoleon z psychiatryka. Może się ze mnie podśmiewano, potem zaczęto się mnie bać, jak pojawiły się groźby. Skończyło się oczywiście zwolnieniem z pracy, a raczej nie przedłużeniem umowy. Aktualnie 10-ty miesiąc jestem bez pracy i znowu żyję z renty, której nie pobierałem będąc zatrudnionym.
    Tak oto wygląda aktywizacja zawodowa rencistów w tym kraju...
  • dobrakobieta3 06.02.12, 22:12
    No dobra, ale konkretnie - bo też chciałabym się czegoś nauczyć: jakiego przystosowania od swojego pracodawcy oczekiwałeś? Czego Twoim zdaniem nie dopełnił lub zaniedbał?
  • michal.sajko 07.02.12, 05:02
    > No dobra, ale konkretnie - bo też chciałabym się czegoś nauczyć: jakiego przyst
    > osowania od swojego pracodawcy oczekiwałeś? Czego Twoim zdaniem nie dopełnił lu
    > b zaniedbał?

    Problem polega na tym, że ja sam nie wiedziałem na czym powinno polegać takie przystosowanie. Do roku 2010 sprawa była jasna - pracodawca miał obowiązek wstępnego zgłaszania do Inspekcji Pracy stanowisk pracy osób niepełnosprawnych z co najmniej umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Potem zniesiono ten obowiązek, został jednak obowiązek przystosowania stanowiska. Tu kolejny problem, bo PIP ma zarządzenie, które jako problemy do kontroli wymienia tylko kwestie poprawności umowy o pracę i respektowania uprawnień osób niepełnosprawnych oraz dostosowanie pomieszczeń do potrzeb osób poruszających się na wózkach.
    Moi poprzedni pracodawcy mieli obowiązek zgłaszać zatrudnienie mnie do PIP. W międzyczasie przepisy się zmieniły.
    Sam szukałem odpowiedzi na Twoje pytanie. No i znalazłem to:

    Można powiedzieć, że tak jak dla osób z deficytami motorycznymi niezbędnym warunkiem podjęcia pracy jest wyposażenie ich w odpowiednie urządzenia (np. protezy czy środki lokomocji), konstrukcja budynków oraz organizacja wnętrz, umożliwiające efektywne poruszanie się i wykonywanie czynności pomimo ograniczeń, tak dla osób chorych psychicznie niezbędnym warunkiem podjęcia pracy jest zapewnienie im odpowiedniej "społecznej konstrukcji" instytucji i wyposażenie w umiejętności korzystania z niej, co umożliwi efektywne funkcjonowanie psychiczne i społeczne pomimo trwałych ograniczeń w tym zakresie.

    Czynnikami sprzyjającymi efektywności pracy oraz trwałości zatrudnienia będą więc dla chorych na schizofrenię:
    - przejrzysta, stabilna, hierarchiczna struktura instytucji;
    - zajmowanie w tej hierarchii podrzędnej pozycji
    - formalizacja zasad dotyczących relacji interpersonalnych;
    - dobra definicja zdań, rozbicie ich na etapy, sprawny system monitorowania ich wykonywania.
    Chorzy na schizofrenię wykazują z jednej strony silną tendencję do kontaktów społecznych, także z osobami zdrowymi psychicznie, z drugiej natomiast – mają trudności z radzeniem sobie z nadmiarem bodźców emocjonalnych i stresem społecznym. Deficyty w zakresie emocjonalnego i poznawczego rozumienia innych ludzi oraz problemy tożsamościowe sprawiają, że występująca u chorych na schizofrenię silna tendencja do utrzymywania społecznych kontaktów będzie bardziej korzystnie realizowana we współdziałaniu niż w relacjach opartych na bliskości i więzi. Można się więc spodziewać, że chorzy na schizofrenię będą bardziej efektywnie pracowali:
    - przy zadaniach wymagających współpracy niż przy zadaniach indywidualnych;
    - w zespołach mieszanych z punktu widzenia zdrowia psychicznego niż w zespołach z wyłącznym udziałem chorych psychicznie;
    - w zespołach formalnych niż w nieformalnych;
    - w ramach działania jasnych, konserwatywnych reguł ograniczających intensywność wyrażania emocji;
    - w warunkach przyjaznego monitoringu wykonywania zadań, tj. nastawionego na wsparcie, a nie na karanie za błędy.


    Źródło:
    Przeszkody i szansy aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych na tle chorób psychicznych. Psychologiczna analiza problemu. [w:] Projekt badawczy nr WUE/0041/IV/05 nt.: Psychospołeczne uwarunkowania aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych

    A może i tu:
    Problemy zdrowia psychicznego, zatrudnienie i wymogi nowoczesnej gospodarki
  • dobrakobieta3 07.02.12, 18:54
    Hmm, czyli powołujesz się wyłącznie na pewne "luźne" opracowanie - ciekawe, ale niebędące (jak rozumiem) obowiązującymi przepisami.
    Czyli - nie wiesz, co zarzucasz temu swojemu byłemu pracodawcy...? Nie kumam.

    No i obawiam się, że to, o czym nie piszesz a co masz gdzieś tam na myśli - po prostu nie jest realne wśród ludzi... Wątpię, aby ktokolwiek odważył się w punktach formalnie wymusić warunki zbliżone do tych, które wymieniłeś w opracowaniu jako sprzyjające pracy takich konkretnie osób. To jest tak niekonkretne, że niemożliwe.

    A nie przyszło Ci do głowy, że w przypadku ON niesprawnych ruchowo po prostu da się określić a nawet przewidzieć ich potrzeby natomiast w przypadku osób z niesprawnością umysłową przewiedzieć się tego nie da...? Mówię łopatologicznie, bo sprowadzanie tego do poziomu filozofowania może prowadzić do absurdu...

    No i nie pytałam o przepisy, lecz o to, czego Twoim zdaniem, względem konkretnie Twojej osoby w danej firmie ten konkretny pracodawca nie dopełnił? Czym Ciebie zdyskryminował? Co mógł zrobić lepiej, abyś mógł tam pracować?
  • michal.sajko 07.02.12, 19:37
    Odpowiedź wysłałem Pani na pocztę. Ja tu nie jestem ekspertem i nikt mi nie płaci za udzielanie porad.
  • dobrakobieta3 07.02.12, 21:54
    "Ekspertom" też tu nikt za to nie płaci - tak już dla porządku.
    Rzekomo forum jak to służy właśnie m.in. celom edukacyjnym, ale...
    No i wybacz - Twoich doświadczeń nie uważam za godne uiszczania opłat...:) To cenne, ale bez przesady.
    No i na koniec: tak jak przypuszczałam, Twoje oczekiwania są zwyczajnie, obiektywnie wygórowane. W ogóle idą, moim zdaniem, w złym kierunku - tak jak system dofinansowań do zatrudniania ON generalnie. Firmy łaszczą się wyłącznie po pieniądze idące za niepełnosprawnymi a nie zatrudniają ich z troski czy zrozumienia - i tak będzie dotąd, dokąd kasa będzie wyłącznie dobrym motywatorem.
    Każdy z nas musi ciągle przekonywać innych w jakiś sposób do siebie - jeśli niepełnosprawny chce pracować, powinien też spojrzeć życzliwiej na otoczenie...
  • michal.sajko 08.02.12, 10:45
    > No i na koniec: tak jak przypuszczałam, Twoje oczekiwania są zwyczajnie, obiekt
    > ywnie wygórowane.

    A Ty jesteś stara, brzydka, gruba i śmierdzisz. Takiej chcesz rozmowy? Wrrr...

    > W ogóle (oczekiwania) idą, moim zdaniem, w złym kierunku - tak jak system d
    > ofinansowań do zatrudniania ON generalnie. Firmy łaszczą się wyłącznie po pieni
    > ądze idące za niepełnosprawnymi a nie zatrudniają ich z troski czy zrozumienia
    > - i tak będzie dotąd, dokąd kasa będzie wyłącznie dobrym motywatorem.

    Mnie nie zatrudniono po to by mieć dofinansowanie czy ulgi. Dlatego wymagano ode mnie tyle co od innych. I przyszedł taki czas, że nie dałem rady. I zacząłem mieć żal, że zlekceważono dofinansowanie.
    Może zamiast krytyki jakieś sugestie poprawy systemu?
    Państwo ma tylko jeden motywator - pieniądze i to się nigdy nie zmieni.
    Niepełnosprawny ma spoglądać życzliwiej na otoczenie? Wolne żarty!
  • michal.sajko 08.02.12, 17:13
    > Każdy z nas musi ciągle przekonywać innych w jakiś sposób do siebie - jeśli nie
    > pełnosprawny chce pracować, powinien też spojrzeć życzliwiej na otoczenie...

    No tak, bo pracodawcy są też niepełnosprawni - umysłowo. Brak im 'piątej klepki' i trzeba im 'wbijać do tych ich zakutych łbów' jak stosować przepisy, itd. Sorry, ale to nie jest działka dla niepełnosprawnych. Ktoś tu najzwyczajniej się opier..la.
    Inna sprawa, że prawo jest również 'ciężko niepełnosprawne':
    Prawo ciężko niepełnosprawne
  • michal.sajko 08.02.12, 23:22
    O 'prawie ciężko niepełnosprawnym' pisał poseł Sławomir Piechota w swojej książce pt. 'Sprawni w pracy':
    Sprawni w pracy
    w przedmowie:
    Przedmowa
    Przełamanie obecnego kryzysu i wyraźne zwiększenie poziomu aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych wymaga przede wszystkim stabilnego prawa, a tym samym zdecydowanego zerwania z dotychczasową praktyką permanentnych nowelizacji: fundamentalna w tym zakresie ustawa z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych była zmieniana 36-krotnie (!), a kolejne ogłaszane od początku roku 2004 założenia nowego systemu i kolejne projekty ustaw tylko pogłębiają wrażenie chaosu.[9] W takiej sytuacji nie może dziwić, iż tylko 5% pracodawców wyraża zainteresowanie zatrudnianiem osób niepełnosprawnych.[10]
    Trzeba przewinąć suwak do ok. połowy tekstu tego rozdziału.
    Trochę mało napisał, ale rzucił dobre hasło.
  • maitresse.d.un.francais 08.02.12, 22:23
    schizofrenii

    nie ma to jak serial uzurpujący sobie rolę "edukacyjną"

    forum.gazeta.pl/forum/w,433,133170926,133170926,Nowe_nieznane_psychiatrom_objawy_schizofrenii.html
  • michal.sajko 09.02.12, 06:58
    Nowe nieznane psychiatrom objawy schizofrenii?
    To nic nowego. W ZSRR była np. schizofrenia bezobjawowa:
    klik
    Psychiatria represyjna w ZSRR
    Tam gdzie chodzi o kontrolę zachowań za pomocą psychiatrii rację ma Tomasz Szasz i ruch anty - psychiatryczny mówiąc, że psychiatria jest Inkwizycją XXI w., zwłaszcza wobec jednostek nieprzystosowanych.
  • maitresse.d.un.francais 09.02.12, 17:15
    michal.sajko napisał:

    > Nowe nieznane psychiatrom objawy schizofrenii?
    > To nic nowego. W ZSRR była np. schizofrenia bezobjawowa:

    Wiem. Nie łapiesz. Chodzi mi o wciskanie piramidalnych bzdur w serialu "edukacyjnym".
  • minniemouse 15.02.12, 04:26
    ""Tyle że - jakie by owe problemy nie były - nie mają nic wspólnego z problemami osób fizycznie pełnosprawnych, a zaburzonych psychicznie. """

    Kochanico, mam do ciebie pytanie - masz jakies doswiadczenie w tym dziale?
    Skad wiesz ze nie maja?

    Skad wiesz ze np kulawy nie powinien wiedziec jak pracowac ze schizofrenikiem
    i vice versa, schizo z kulawym albo niedoslyszacym?

    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • maitresse.d.un.francais 15.02.12, 17:39
    minniemouse napisała:

    > ""Tyle że - jakie by owe problemy nie były - nie mają nic wspólnego z proble
    > mami osób fizycznie pełnosprawnych, a zaburzonych psychicznie. """

    >
    > Kochanico, mam do ciebie pytanie - masz jakies doswiadczenie w tym dziale?

    Owszem.
    >
  • elemelska 15.02.12, 11:26
    Te szkolenia służą dostarczeniu szmalu firmie szkolącej. Niczemu innemu nie służą.

    --
    Człowiek jedzący mięso lub okrutny myśliwy, z każdym zjadanym kęsem mięsa potwierdza i popiera to, że przemoc jest słuszna.
    - Charles Patterson
  • michal.sajko 17.02.12, 09:59
    > Te szkolenia służą dostarczeniu szmalu firmie szkolącej. Niczemu innemu nie słu
    > żą.

    Takie stwierdzenie jest trochę niesprawiedliwe. Szczególnie, jeśli szkolenia prowadzi osoba niepełnosprawna:
    terminy szkoleń i osoby prowadzące (fundacja TUS)
    Szkolenia te prowadziła min. p. Aneta Olkowska, osoba jeżdżąca na wózku:
    zob. Odpowiadam z uśmiechem
    zobacz też na Fejsie
    To chyba dobrze, jeśli osoba niepełnosprawna znalazła dla siebie miejsce w fundacji, która prowadzi szkolenia min. dla niepełnosprawnych, a może dla pracodawców również.
    Owszem, przydałoby się, żeby osoby z innymi niepełnosprawnościami też mogły prowadzić takie szkolenia. Wystarczy byśmy opowiadali publicznie o naszych własnych doświadczeniach min. z pracodawcami.
    Problem polega na tym, że np. niepełnosprawności ruchowe są w zasadzie powszechnie akceptowane w społeczeństwie i nie budzą lęku tak jak niepełnosprawności ukryte: np. epilepsja, zaburzenia psychiczne, nosicielstwo HIV, stwardnienie rozsiane, itp.
    Osobie jeżdżącej na wózku łatwo wyjść przed ludzi i powiedzieć: jestem niepełnosprawny.
    Niech ktoś zorganizuje szkolenie i zacznie od słów: 'byłem pacjentem szpitala psychiatrycznego'...
  • ak-69 15.02.12, 22:14
    >Te szkolenia służą dostarczeniu szmalu firmie szkolącej.

    Może zależy gdzie się trafi...
    Ja niedawno skończyłem 2-miesięczne bezpłatne szkolenie finansowane z Unii Europejskiej. Szkolenia jak praca: 8 godz. dziennie i zwrot kosztów z własnej kieszeni przy niezaliczeniu obowiązkowej frekwencji. A koszt ponad 17tys. Siedziba w hotelu 4-gwiazdkowym w Sopocie. Zajęcia z wszelkimi możliwymi specjalistami. Praca nad asertywnością, poznaniem prawa pracy szczególnie dla niepełnosprawnych, poprawą poczucia własnej wartości, prezentacja na rozmowach kwalifikacyjnych, pisaniem CV i listów motywacyjnych itd. Kilkadziesiąt godzin indywidualnych rozmów z psychologiem. Łącznie kilkaset godzin. Ja wychodzę teraz z życiowego dołka i izolatki społecznej osoby niepełnosprawnej i nie mam nadzieję, lecz wiem, że znalezienie pracy to dla mnie kwestia czasu. Co prawda 2 lata temu wróciłem na studia, ale to jeszcze nie pełen kontakt z otoczeniem, bo zajęcia jedynie w weekendy. Zaraz po sesji egzaminacyjnej zacznę szukać pracy w swoim zawodzie. Nie liczę, że będę miał z dnia na dzień, bo jestem realistą, ale prędzej czy później się uda.
    Trudno się było dostać, bo było jedynie 10 miejsc na całe województwo pomorskie.
    Jednym słowem nie było to pójście na wyciągnięcie kasy od niepełnosprawnych pod pozorem pomocy. Na pewno jednak nikt tego nie robił za darmo, ale nie z mojej kieszeni.
    Łatwo nie będzie przy schorzeniu specjalnym (epilepsja) nad którym krąży pełno mitów i wręcz sieje strach u ludzi znających chorobę jedynie z nazwy, a więc i u pracodawców. Ale podstawa w życiu to optymizm i wiara w siebie. Takie podejście kształtowało się u mnie jeszcze przed szkoleniem, ale ono je we mnie znacznie utwierdziło i przyspieszyło na przyszłość.
    Nikt mi szkolenia nie wetknął na siłę, albo poradę. Sam je sobie znalazłem, więc może trzeba odpowiednio szukać zamiast ciągle narzekać ... No i trzeba mieć też trochę szczęścia.
  • maitresse.d.un.francais 15.02.12, 22:24
    O, wypowiedział się beneficjent, i o to chodzi - żeby wypowiadali się beneficjenci.

    A nie żeby pisać raporty.

  • maitresse.d.un.francais 16.02.12, 17:40
    niż te omawiane w tym wątku.
  • wyskoki 18.02.12, 02:04
    No i powiedz mi jaki jest w tym sens ?????? Hotel 4 gwiazdkowy z sopocie ???? A nie mozna bylo obnizyc standardu zkawaterowania i rozszerzyc ilsoc osob ktore mogly by skorzystac??? Sam piszesz ze bylo tylko 10 miesc i bylo trudno sie dostac. To dla mnei jakas paranoja. mam wrazenie ze wybor osrodka i miejsca byl taki aby osoby szkolące najbardziej na tym skorzystaly. Szkoda ze nie zrobili tego na wyspach Bali i wtedy starczylo by na jedna osobę niepelnosprawną, za to załapała by sie cala rzesza szkolacych specjalistów.
  • ak-69 15.02.12, 23:39
    Nazwy organizatora i firmy, która zajęła się kierowaniem tego szkolenia na wszelki wypadek nie podałem. Nie chciałem być odebrany jako szef marketingu firmy sprawującej pieczę nad tym szkoleniem. Wiadomo, że nie nadzorowała tym jakaś mała, kilkuosobowa firma o której nikt nie słyszał. Wtedy nikt by nawet nie powierzył jej środków finansowych z Unii potrzebnych do takiego szkolenia.
  • maitresse.d.un.francais 15.02.12, 23:52
    ak-69 napisał:

    > Nazwy organizatora i firmy, która zajęła się kierowaniem tego szkolenia na wsze
    > lki wypadek nie podałem. Nie chciałem być odebrany jako szef marketingu firmy s
    > prawującej pieczę nad tym szkoleniem.

    OK, wsio jasno.
  • minniemouse 16.02.12, 08:32
    Owszem.
    --


    No to jedziemy, jedziemy! jakie?

    Minnie

    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • maitresse.d.un.francais 16.02.12, 17:39
    Co owszem?
  • minniemouse 17.02.12, 03:11
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Co owszem?


    To ja sie pytam co "owszem"! ;)

    No, jakie, pytam? chyba zle przeczytalas moj poprzedni wpis :)

    Minnie



    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • wyskoki 18.02.12, 02:07
    I tak wlasnie sie wydaje srodki Unii. ...
    porażka
    Ciekawe co na to powiedza media bo zamierzam ich tym osobiscie zaciekawic
    A moze pomoze mi w tym integracja? Czy to tylko ja tak uwazam ?
  • vatum 07.03.12, 17:18
    Przyzwyczaiłam się do dyskryminacji w firmach, do tego że nie chcą mnie wśród zdrowych ludzi i muszę szukać tych cholernych zakładów pracy chronionej żeby zarabiali na mnie kokosy. Nie mam renty bo za mało chora, nie mam pracy bo chora. Teraz nie mogę skorzystać z pomocy niektórych ngo bo w moim orzeczeniu zamiast P lub U jest R. I niby w statutach mają walkę z dyskryminacją a w gruncie rzeczy ją pogłębiają.
    Tak, TUS to chyba jedyne ngo w którym widac, że pracują osoby niepełnosprawne. Ale chciałabym więcej, nie tylko by było widać ale żeby były skuteczne.
    Poz tym dobrze by było gdyby był kontakt mailowy czy telefoniczny równie ważny jak osobisty. Skoro jestem osobą niepełnosprawną to chyba mam prawo załatwiac pewne rzeczy na odległość - siedziby ngo nieraz są w takich miejscach, że zdrowy ledwo dojdzie a co dopiero niepełnosprawny.
    Tak, ngo zarabiają na nas. Dlatego zamiast iść n szkolenie typu: jak rozmawiac o tym czy tamtym, lepiej znalezc ngo które oplaci nam szkolenie zewnętrzne: kurs księgowości, fotografia czy grafika.. Ech nie chce mi się już o tym mówić, im więcej myślę tym bardziej chce mi się rzygać na tę naszą polską rzeczywistość.

    --
    - Mamo, zobacz, Dextel! Ja lubię Dextela!
    - Ja też lubię Dextera... :)

    ....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka