Dodaj do ulubionych

cala prawda

29.04.05, 17:15
niestety maam 23 lata i widze jak jest. Nie mam szans na zaden zwiazek z
pelnosprawna dziewczyna ( niepelnosprawna odpada). Nie mam bo wiem ze zadna
sie ze mna nie zwiaze bo przedewszystkim liczy sie wyglad i kasa i nic to nie
zmieni.Co moge dac zdrowej dziewczynie? No co ? Nic jej nie dam oprocz
milosci. Ale milosc to za malo. Nie obronie jej przed innymi kolesiami. Nie
pojde z nia do kina bo sa schody. Nie pojde z nia na dyskoteke bo bedzie
glosno i ludzie beda sie glupio smiac. Nie bede z nia chodzil pod reke bo
jestem "niewyjsciowy" bo bedzie glupio wygladalo. Nie mam szans na zwiazanie
sie z dziewczyna bo wiem ze finansowo sobie nie poradze, bo mam mala rente,
bo nie mam szans na prace bo jestem spychany na marginez, bo nie utrzymam jej
ani siebie. Nie zwiaze sie nigdy bo wiem ze ludzie sa za bardzo wygodni i ze
jej rodzice beda pukali sie w czolo a mnie wysmiewali bo jestem kaleką,
ktory unieszczesliwil ich coreczke. Tak! Jestem tylko dla ludzi Zwykłą
kaleką! Nikim wiecej! Nie zwiaze sie z dziewczyna bo wiem ze jak sie juz z
nia zwiaze to bedzie ona wysmiewana i wytykana palcami - ta ktora byla taka
glupia i sie zwiazala z kaleka! Ona tego nie wytrzyma i w koncu zwarjuje:(
Tyle na swoj temat i jak to widze obiektywnie a co wy o tym myslicie???
Edytor zaawansowany
  • colla18 29.04.05, 17:55
    wiesz,myślę ze nie masz racji.
    Kazdy człowiek czy to biedny,bogaty czy niepełnosprawny ma w życiu jakąs droge, w ktorej napewno znajdzie swoja jedyna milosc.Moze to byc za rok, dwa, piec ale jest pewne ze kazdy ma gdzies tam swoja druga polowe.
    Jak znajdzie sie ta druga polowe to napewnoo nie bedzie patrzala na to ile masz kasy w portwelu,tylko na Ciebie jakim jestes czlowiekiem i jak mocno ja bedziesz kochal ,bo przeciez KASA JEST A JUTRO JEJ NIEMA.....
    A MIŁOŚĆ POZOSTAJE......
    pozdrawiam Cie serdecznie angela
  • agaugu 29.04.05, 19:14
    No koleś, jeśli tak myślisz i mocno w to wierzysz, to masz bardzo duże szanse,
    żeby tak się stało. To faktycznie raczej się ze zdrową nie zwiążesz.
    Nikt nie lubi i raczej nie zwraca uwagi na ponute typy (ponure typki), więc
    faktycznie raczej nie wzbudzisz niczyjej uwagi.

    Ale jeśli zmienisz swoje nastwienie, polubisz siebie, swoją niepełnosprawność
    (wiem, głupio to brzmi), zaakceptujesz siebie, zaprzyjaźnisz się ze sobą, to
    masz duże szanse na to, aby zainteresować sobą jakąś fajną dziewczynę.
    Długa droga przed Tobą, jeśli zdecydujesz się popracować nad sobą. Ale wierzę w
    powodzenie i tego Ci życzę.
    --
    agaugu
  • piesfafik 29.04.05, 20:01
    Jak czytam takie posty to mnie troche szlag trafia. Jakim sposobem ludzie w
    Polsce maja zaakceptowac niepelnosprawnych jesli oni nie akceptuja sami siebie?
    Mieszkam w Stanach i moja 17 letnia corka od lat uzywa wozka. Znam dosc dobrze
    srodowisko niepelnosprawnej mlodziezy - zwlaszczaj takiej bardziej aktywnej.
    Oni maja w sobie cos co sie nazywa "disabilty pride". Nikomu by nie przyszlo do
    glowy powiedziec ze niepenosprawny partner "odpada". Nikt nie czeka az sie nad
    nim uzali ktos pelnosprawny. Pelnosprawni sa czasem zartobliwie nazywani "TAB"
    czyli Temporarily Able Bodied (czasowo pelnosprawny). Ich idolami nie sa ludzie
    jak Christopher Reeve, ktory przy wszystkich swoich zaslugach dla srodowiska
    niepelnosprawnych ciagle marzyl o wyleczeniu. Oni podziwiaja ludzi ktorzy ze
    swoja niepelnosprawnoscia odnosza sukcesy. Tacy jak na przyklad jedna z
    trenerek mojej corki, Cheri. Cheri, ktora byla sparalizowana w wypadku na
    farmie jak miala rok, skonczyla biologie, jest studentka medycyny w Stanford,
    wlasnie wygrala Boston Marathon w klasie kobiet na wozkach (sa szybsze niz
    biegajacy mezczyzni) i jest zlota medalistka z Paraolimpiady. Do tego za darmo
    trenuje mlodszych wozkowiczow no i jeszcze zalozyla organizacje pomagajaca
    niepelnoprawnym z Trzeciego Swiata. Kazy sprawny czy niepelnosprawny facet
    powinien byc dumny jak taka dziewczyna wogole na niego spojrzy!
    Drogi Jacku - jakim cudem ma ktos na ciebie patrzyc jak na atrakcyjnego
    partnera skoro sam uwazasz ze niepelnosprawnosc dyskwalifikuje?
    Ja wiem ze niepelnosprawni maja w Stanach wiecej praw niz w Polsce, ale dlatego
    ze ktos o nie walczyl. Czekanie na litosc do niczego nie prowadzi. Moja corka
    nosi czasem koszulke z napisem "Piss on Pity" czyli mniej wiecej "Szczaj na
    litosc"
    Polecam
    m
  • mruwa9 02.05.05, 15:50
    Jacek z takim nastawieniem nie znajdzie partnerki nie ze wzgledu na
    niepelnosprawnosc, ale dlatego, ze zadna osoba (plci obojetnej) nie wytrzyma
    dlugo takiego biadolenia i uzalania sie nad soba. Bez wzgledu na to, czy autor
    jest pelnosprawny czy nie.
  • nie-kicia 02.05.05, 16:48
    Jestem pełnosprawna. Mam niepełnosprawnego chłopaka - na wózku. To ktoś
    najwspanialszy dla mnie. Kasa nie jest ważna. Ważne są zupełnie inne rzeczy.
    Powodzenia, wiary w siebie i w innych życzę. Życie i świat są piękne - tylko
    ciut cierpliwości trzeba. Dobrym ludziom szczęście sprzyja. Pozdrawiam.
  • bratek555 04.05.05, 05:32
    cZŁOWIEKU, NO JAK MOŻESZ TAK NISKO SIĘ OCENIAĆ ? W KAŻDYM Z NAS LUDZI
    PEŁNOSPRAWNYCH I NIEPEŁNOSPRAWNYCH SĄ PIĘKNE WARTOŚCI I WIESZ CO? , JAK JUŻ
    POKOCHA cIĘ JAKAŚ WSPANIAŁA DZIEWCZYNA TO NIE BĘDZIE PRZEJMOWAĆ SIĘ OPINIAMI
    LUDZI, RODZICÓW I PROBLEMAMI, ONA PO PROSTU BĘDZIE CHCIAŁABYĆ Z tOBĄ, ALE
    MUSISZ WALCZYĆ, WYCHODZIĆ DO LUDZI, ŚMIAĆ SIĘ I ZMIENIĆ CAŁKOWICIE SWOJE
    NASTAWIENIE. zNAM PEWNEGO CHŁOPAKA, KTÓRY RZUCIŁ SIĘ POD POCIĄG, BO ZERWAŁA Z
    NIM DZIEWCZYNA I CHCIAŁ SIĘ ZABIĆ. jEDNAK LOS CHCIAŁ INACZEJ, PRZEŻYŁ ALE
    STRACIŁ OBIE NOGI I JAKO NIEPEŁNOSPRAWNY NA WÓZKU POZNAŁ ZDROWĄ DZIEWCZYNĘ,
    POBRALI SIĘ I NAWET MAJĄ DZIECKO. wIĘC POWODZENIA I MUSISZ TYLKO CHCIEĆ A NIE
    PODDAWAĆ SIĘ NA STARCIE, NIE WSZYSTKIE DZIEWCZYNY PATRZĄ TYLKO NA KASĘ, TEŻ
    JESTEM KOBIETĄ JUŻ CHYBA 33 L, I JAK WYCHODZIŁAM ZA MĄŻ ZA MOJEGO MĘŻA TO
    OPRÓCZ MIŁOŚCI NIE MIELIŚMY NIC
  • wozkarz 05.05.05, 12:40
    mam dokladnie to samo! i wkurza mnie ze inni sobie lataja beztrosko po
    dyskotekach imprezuja a ja siedzie w domu z rodzicami jak maly bachor :( cos mi
    w zyciu ucieka........
  • wozkarz 05.05.05, 12:45
    bratek i co jak sobie radzi z tym ze jest wytykana palcami i odsuwana od reszty?
  • renatamiedzinska 05.05.05, 14:29
    Popieram oczywiście opinie wszystkich moich przedmówców, ale do Ciebie mam
    jeszcze takie pytanie: co masz przeciwko niepełnosprawnym dziewczynom??
    Dyskwalifikujesz je na starcie tylko dlatego, że sa niesprawne?? A sam
    oczekujesz Bóg wie czego!! Uważasz je za gorsze, tak??
    Okropność!!
    Jeżeli nie zmienisz swojej postawy, to rzeczywiście szanse na jakikolwiek
    związek masz marne!
    My z mężem jesteśmy niepełnosprawni, zdobyliśmy wykształcenie, pracujemy, mąż
    jest prawnikiem , ja nauczycielką, teraz mamy 2 letnią córeczkę...
    Nigdy nie myślałam o sobie jak o kimś gorszym, wręcz przeciwnie... I to dodało
    mi w życiu sił, żeby walczyc o swoje, uczyć się , zmagać z chorobą wymagającą
    ciągłej rehabilitacji, zdobyć wymarzony zawód i mieć szczęśliwą rodzinę.
    Jesteś jescze młody, więc masz czas, żeby przemyśleć swoje stanowisko w tej
    sprawie. A naprawdę warto!!
  • nie-kicia 05.05.05, 15:24
    Renata, podziwiam Cię. Za hart ducha i optymizm. To wspaniałe cechy, a myślę,
    że większość może je w sobie wypracować. Cieszę się z Twojego szczęścia i
    wszystkiego najlepszego na przyszłość życzę.
  • allygator 05.05.05, 21:34
    Jacus.. Ty naprawdę nie rozumiesz? Widać że jesteś facetem.. bo faceci mają
    taką naturę, że chcą imponować itp. ale człowieku, przecież nie kasą i
    wyglądem, bo to jest fajne tylko na pierwszy raz, jak oprócz tego facet nie
    będzie umiał mnie rozśmieszyć, sensownie pogadać i przytulić, to nic z tego nie
    będzie. Powiem Ci szczerze, i nie wynika to z tego, że mi Ciebie żal, bo w
    końcu Cię nawet nie znam, ale uwierz mi: jak ja czasem spotykała
    niepełnosprawnego faceta, który był po prostu fajnym, sensownym gościem, to w
    brodę sobie plułam, że ktoś już go wcześniej zajął. Dużo bym wtedy dała za
    takiego faceta. Mądrego, zabawnego, miłego, dżentelmena. I nie sądzę, bym była
    jedyną dziewczyną, która tak myśli. Teraz spotkałam już swoją drugą połówkę i
    powiem Ci, że jakby coś mu się stało nie daj boże, to różnica byłaby tylko
    taka, że teraz ja musiałabym się schylać ;) Na pewno bym nie ześwirowała jak
    twierdzisz, bo nie ma od czego. Jeśli już, to najwyżej od jego narzekania.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i naprawdę: życzę więcej radości - radość przyciąga
    miłość :)
  • antidotumm 06.05.05, 11:37
    Dlaczego niepelnosprawna odpada????????
    Przeciez moze byc sprawna ruchowo, a miec inny rodzaj niepelnosprawnosci!
  • buffy79 06.05.05, 12:19
    Prawda w oczy kole!!!
    Takie jest życie i tego nikt jak na razie nie zmieni.
    Wszystkie ON przyzwyczajcie się do tego że większość ludzi nie będzie na was
    patrzeć bo jesteście piękni i uroczy, tylko z ciekawosći albo żalu.

    He he liczy sie miłosć i co z tego jak najpierw trzeba kogoś pokochać, żeby
    pokochać trzeba zwrócic na siebie uwagę a niepełnosprawnemu to raczej ciężko,
    czyż nie ??? A może sie mylę? Kiedyś swoim wyglądem mogłam podbijac czyjeś
    oczy, a teraz ciekawosć gapiów przyciągam swoim wózkiem.

    Chociaż sama jestem na wózku nigdy nie spojrzałam na żadnego faceta na wózku
    myśląc sobie że mógłby mi się podobać i nie przyszłoby mi nawet do głowy abym
    mogła sie np. z nim związać.

    Niepełnosprawnośc niesie za sobą konsekwencje i ludzie zdrowi nie chcą tego
    akceptować, życie z taka osoba jest trudniejsze przede wszystkim fizycznie. Nie
    ma się co oszukiwać, na zdrową osobe spadaja obowiązki których osoba niesprawna
    wykonać nie może!!!

    Możemy sobie krzyczeć i rwać włosy z głowy ale i tak jesteśmy "inni", a
    wiekszośc społeczeństwa ma to poprostu głęboko w d...

    antidotumm napisała:

    > Dlaczego niepelnosprawna odpada????????
    > Przeciez moze byc sprawna ruchowo, a miec inny rodzaj niepelnosprawnosci!

    masz racje może być np. zdrowo jeb... na mózg tylko to się da ukryć, a jak sie
    skorzysta z psychiatry to nawet można wyleczyć, z wózkiem np. raczej ciężko się
    pożegnać --- he he
  • jacek1982 06.05.05, 17:54
    dokladnie cala prawda krotko i na temat i bez sciemy z druga polowka itd. ja
    juz nawet nie szukam po co te oszukiwanie. Olewam i odpusczam sobie.
  • allygator 06.05.05, 18:36
    No to sobie odpuść, rzeczywiście jak tak mówisz, to mnie np. w żaden sposób nie
    ciekawisz jako facet. Ale jak np. czytałam sobie wypowiedzi mantisa z wątku sex
    na wózku, to słowo honoru, że jakbym nie była zajęta, a on nie miałby cudownej
    żony (oboje niepełnosprawni, a jednak sobie radzą i są szczęśliwi), to
    zrobiłabym wszystko żeby z takim extra facetem się się spotkać, przespać na
    zachętę ;) a potem żyć u boku kochanej osoby. Sama zresztą nie jestem
    doskonała, bo jakbym była, to bym nie siedziała na tym forum, i z drugiej
    strony to mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że jakby mój obecny chłopak
    wyznał mi przez gadu gadu (gdzie się poznaliśmy), że jeździ na wózku, to i tak
    bym się z nim spotkała i zakochała, bo po prostu cudownie mi się z nim gada.
    Ludzie no, na miłość boską, nie przekonują was naprawdę osoby, które tu
    świadczą własnym przykładem, że nie musi być tak czarno, nawet na wózku? I
    świadczą nie tylko osoby kalekie, ale również ich partnerzy, pełnosprawni, czy
    nie. Życzę wszystkim z całego serec większej pogody ducha!
  • nie-kicia 06.05.05, 20:12
    Zgadzam się z Aligatorkiem-choć nie do końca. Bo to jest tak: jeśli tak
    naprawdę myślisz jak piszesz, to sobie odpuść, ale druga prawda jest taka, że
    co Cię ma spotkać, to Cię i tak spotka. I to bez ściemy. Poza tym i tak nigdy
    nie uwierzę, że "olewasz" do tego stopnia, że w momencie gdy jakaś fajna
    kobietka powie Ci(na poważnie),iż chce z Toba być, gdy Cię przytuli itp, to Ty
    wtedy powiesz jej, żeby się odczepiła, bo takie sprawy masz w nosie. Wiem, że
    osobom niepełnosprawnym jest o wiele trudniej nawiązywać kontakty, poznawać
    kogoś. Niemniej, wbrew tzw. logicznemu myśleniu, zdarza się to. Ja swojego
    niepełnosprawnego chłopaka nie zamieniłabym na żadnego innego - sprawnego też.
    Po prostu on jest o wiele lepszy, ciekawszy, mądrzejszy niż pełnosprawni
    mężczyźni, których poznałam. Ale ta jego "lepszość" nie wynika z
    niepełnosprawności - po prostu jest ciekawym, mądrym, inteligentnym
    człowiekiem. Gdyby był pełnosprawny, tez byłby taki. Bo mnie sie wydaje, że w
    tym wszystkim chodzi o to, żeby drugi człowiek podobał sie nam - a to jest
    niezależne od pełno-, czy niepełnosprawności. Pozdrówka!
  • mantis77 06.05.05, 21:22
    Odpiszę wszystkim na raz

    Na początku czytając pierwszy post cisnęły mi się dwa słowa "szkoda słów".

    Po prostu użalanie się nad sobą to najwięksa głupota. Rozumiem rozżalenie osób
    które kiedyś były seksi a teraz nie, że to dno itp. (Ale jeśli się buffy nie
    mylę masz męża więc co nażekasz). Ja tak nie uważam. Uważam że to błąd
    większości dzisiejszego społeczeństwa na który się łapią, a gdy staje się
    wypadek to jest tragedia. Poprostu dbamy o ciało, o wygląd, o sylwetkę itp. a
    tak naprawdę to g...o warte bo to przemija. Dlatego np. mądrzy sportowcy
    wiedząc o tym robią kursy trenerskie lub otwierają produkcję odzieży sportowej
    i się kształcą bo wiedzą że ciało kiedyś się podda i wiecznie nie będą wygrywać
    (np. Korzeniowski czy Szewińska). Ci co nie myślą po karierze zostają z niczym.
    Wyników nie ma i w życiu pustka. I tak jest też z osobami. Nie samym wyglądem
    się człowiek prezentuje. Słodka idiotka będzie OK do łóżka, ale nie do pójścia
    do teatru na "Noc helvetta" np.

    My niepełnosprawni musimy dać pełnosprawnym to czego nie dadzą pełnosprawni.
    Musimy dwa razy więcej od siebie wymagać. Nie patrzcie na innych patrzcie na
    siebie jak się zmienić żeby było OK.

    Gdybym nie był niepełnosprawny byłbym nikim. Bo pewnie bym z kumplami chlał pod
    blokiem piwo i się staczał. Ale niepełnosprawny nie ma siły i czasu żeby
    siedzieć pod blokiem. A więc czyta książki, ogląda TV, buszuje w internecie
    itp. Bo ciągle coś gdzieś tam boli więc nie wysiedzi za długo lub idzie do
    szpitala. Dlatego mamy bardziej rozwinięte poglądy zainteresowania itp. Może
    generalizuję ale jeśli czytamy i oglądamy odpowiedznie rzeczy jesteśmy lepsi.
    Dużo też słuchajmy rad innych.

    Ja jeszcze 5 lat temu też tak mówiłem "Tylko zdrowa dziewczyna i żadna inna"
    Nie widziałem sensu. Pokazał mi go wbrew pozorom pełnosprawny kolega-opiekun
    który teraz jest lekarzem. Powiedział "Dlaczego to odrzucasz? Przecież jeśli są
    dwie osoby niepełnosprawne to mają podobne problemy i podobnie myślą. Rozumieją
    się w 90% więc jest mniej kłótni itd." I przemyślałem i miał rację.

    W moim wypadku zaczęło się niewinnie kilka razy "startowałem" do opiekunek
    mojej obecnej dziewczyny i dostałem od każdej kosza. Potem próbowałem do
    koleżanki niepełnosprawnej i też dostałem kosza. A na samym początku
    startowałem do innej niepełnosprawnej ale jej nie powiedziałem o tym i
    wyprzedził mnie kolega. No cóż takie życie. Ponieważ uważałem że coś jest nie
    tak i starałem się zrozumieć kobiety rozmawiąłem z moją obecną dziewczyną i
    traktowałem ją jak siostrę której mogę się zwierzać i pytać co lubią kobiety.
    Ona mnie traktowała jak brata i pytała co pociąga mężczyzn. Też chciała mieć
    pełnosprawnego. I tak przyszedł czas gdy ja dostałem kosza i równocześnie ona.
    Mieliśmy spróbować tylko na tydzień lub dwa. Padły słowa "Jeśli nie podołamy to
    odejdziesz ale co przeżyjesz ze mną to twoje" Ja się bałem nie chciałem się
    angażować bo myślałem że nie podołamy. Myślałem że łatam dziurę w sercu po
    nieudanej miłości. Ale okazało się że ten tydzień już trwa 2 lata.

    Tu sprostowanie nie jest moją żoną ani jeszcze narzeczoną. Poprostu czekam na
    odpowiedni moment. Nie chciałbym mieszkać po ślubie oddzielnie. No i muszę jej
    kupić pierścionek z brylantem na zaręczyny. Obiecałem sobie że na niego zarobię
    (z takim małym oryginalnym kosztuje koło 1200zł) i słowa dotrzymam choć nie
    będzie łatwo. Ale jak ma być normalnie to normalnie. Przecież nie jest gorsza
    od zdrowych dziewczyn a wręcz przeciwnie.

    Wracając do mojego związku. Miałem obawy np. że jak będziemy razem skończą się
    moje wyjazdy i zwiedzanie bo przecież sami w dwa wózki nie pojedziemy. Ale
    okazały się te obawy niesłuszne. Powiem że jest wręcz przeciwnie. Od listopada
    wyjeżdżaliśmy już 3 razy. oczywiście że nie sami tylko z przyjaciółmi.
    (zazwyczaj w 4 osoby) Ale ich pomoc polega na pchaniu jej wózka i korzystniu z
    komunikacji miejskiej i wnoszeniu po schodach. Śpimy razem w łóżku. Muszę ją
    przewracać co kilka godzin bo sama się nie przewróci ale wiem że mnie kocha i
    chce żebym przy niej był. Jasne że się kłócimy ale zawsze się godzimy bo tego
    oboje chcemy. Właśnie wróciłem po weekendzie majowym, a byliśmy od 29 do 4 w
    Kazimierzu Dolnym. Ona załatwiła kwatery bez barier ja sprawdziłem zabytki i
    komunikację i pojechaliżmy z dwojgiem znajomych. Było super. Piękne widoki i
    zdjęcia z zachodem słońca nad wisłą. Zamki, rynek i wspólne zasypianie pod
    jedną kołdrą. Już wiem że w tym roku w sierpniu jedziemy razem na turnus
    rehabilitacyjny. Całe dwa tygodnie razem. Jedziemy na mazury z jednego
    stowarzyszenia. A ten majowy weekend był zorganizowany przez nas. Przed tem
    byliśmy na sylwestra w Toruniu i w listopadzie w trójmieście. Też było fajnie.
    Sporo widziałem i wiele zwiedziłem. A więc jak się chce to można. Tylko trzeba
    chcieć.

    A teraz co mogę dostać. Wiem że jest mi wierna. Zawsze stara się mi zrobić
    niespodziankę na imieniny, urodziny, dzień chłopaka, czy rocznicę naszego
    związku. Do tego jestem ciekawy (tutaj zachaczę o seks) ilu facetów ma takie
    szczęście że jego dziewczyna stale chce, a jeśli powiesz że dziś nie bo ci się
    nie chce to jest zła. Wychodzi na to że jej głowa nigdy nie boli a raczej
    czasem mnie bo jestem zmęczony czy coś.

    Znam też niepełnosprawną koleżankę która mówi że ona będzie mieć faceta tylko
    niepełnosprawnego bo sprawni ją oszukali i jej nie rozumieją. jest przebojowa i
    facetów miała już chyba kilkunastu albo powyżej 20. Sam nie wiem i nie wnikam.
    Ale to też ciekawe podejście.

    Nie mówię że masz szukać niepełnosprawnej, ale nie skreślaj nikogo bo może już
    cię ktoś kocha a ty nie wiesz. Dobrze robisz też że przestajesz szukać bo ja
    szukałem i uganiałem się jak pies za suczką i g..o z tego wyszło. Lepiej się
    obracać w dużym towarzystwie i mieć przyjaciółki a któraś z tych "przyjaciółek"
    może byś twoją kobietą. Nie szukaj daleko bo obce osoby nie zrozumieją twojej
    niepełnosprawności. A dopiero przy bliższym poznaniu jesteśmy wstanie
    zaimponować kobietom.

    Poczytaj też co lubią kobiety (ja kiedyś podbierałem nawet matce kolorowe
    babskie gazety żeby czytać co też tam piszą o wyobrażeniu mężczyzn.) I staraj
    się być czuły słuchający i dawać miłość. Odkryj to coś co je w tobie pociągnie.
    Ja zacząłem pisać wiersze choć jestem elektronikiem a więc umysł ścisły i w
    życiu nie myślałem że to umiem. Poza tym zacząłem o siebie dbać bo mi tak
    doradzała moja obecna dziewczyna (wtedy jako przyjaciółka).

    Pewnie że ciężko przezwyciężyć złość gdy ktoś ci mówi "Wiesz masz te włosy
    takie liźnięte, może postaw na żel", "zmień ten ciuch bo niemodny.", "kup
    bojówki zamiast dresu, mimo że gorzej się je zakłada." To ciężko słuchać jak
    się pół życia tak przyzwyczaiło. Ale jaki jesteś dumny gdy koleżanka mówi "Ale
    dzsiaj super wyglądasz" a nie mówi tego co dziennie. Mnie zdarzyło się to
    kilkanaście razy że różne moje koleżanki powiedziały że ładnie wyglądam i to
    nie przez kurtuazję bo nie mówią tego stale (a poza tym umiem to odróżnić).
    Poprostu trzeba się wziąć za siebie. I nie dąż od razu do seksu tylko do
    przyjaźni. Uwierz mi że nie tylko lubię seks ale też to że mogę spać obok niej
    z ręką położoną na jej ciele mając dłoń na jej brzuchu i czując jak spokojnie
    obok mnie oddycha.

    Może to mnie odróżnia od inncyh facetów? Nie wiem? może inni po seksie w łóżku
    obracają się i bez słowa idą spać? Może nawet jej nie powiedzą kocham? Może
    wstydzą się pocałować na przystanku bo co ludzie powiedzą? Ja mam w dupie co
    ludzie mówią, jestem szczęśliwy. Jestem normalny.
    Słuchaj głosu serca i swojej duszy.

    No i się rozpisałem. Poczytajcie i oceńcie.
    --
    Beer or not to beer?
  • buffy79 07.05.05, 09:53
    Dziwne, bo jeśli rodzimy się z nogami i rękami to chyba znaczy, że czemuś one
    maja służyć. Gdyby nie były potrzebne kończyny, wzrok, słuch to nie
    dostalibysmy tego daru od natury, bo i po co?

    Niestety w realu człowiek nie tylko miłością żyje...

  • allygator 07.05.05, 10:40
    To nie odkrycie, że lepiej mieć nogi, niż ich nie mieć, bo człowiem musi się
    poruszać, ale z drugiej strony świat nie może być doskonały, bo jakby był, to
    byłby Bogiem, nigdy nie będzie tak, że wszystko będzie doskonale, nawet natura
    nie jest, zresztą każdemy czegoś brakuje, jednemu nogi, innemu inteligencji,
    trzeciemu rodziny itp.. moim znaniem to jednak jest normalna sprawa, choc moze
    bolesna.
  • mantis77 07.05.05, 16:16
    To ja przewrotnie powiem że nogi są niepotrzebne bo ja się urodziłem z
    bezwładnymi wiec skoro natura tak chciała to są niepotrzebne? No i co ty na to.
    Ja uważam że owszem ciało jest potrzbne żeby móc się gdzieś przemieścić czy
    coś. Ale otaczający nas kult ciała niczego dobrego nie wnosi. Rodzi tylko
    kompleksy.

    Kobiety wpadają w anoreksję lub bulimię niektóre żeby mieć szczupłą talię
    poddają się operacji usuwania ostatniego żebra (a przecież natura po coś je
    stworzyła) i generalnie ludzie wariują.

    Nie mówię żeby się ładnie ubrać kobiety też umalować itp. Ale to też może
    kobieta czy facet na wózku. Ale nie przesadzajmy z tym kultem ciała. Liczy sie
    to co jest w głowie. Tym bardziej że większość ludzi albo pracuje w biurach
    gdzie siedzi przez ileś godzin albo w pracy fizycznej gdzie ciało nie jest
    nigdy wykorzytsywane jako piękność a raczej siła tego ciała.

    poza tym jeśli tracimy jeden ze zmysłów wyostrzają się inne. I tak samo jeśli
    coś tracimy powinniśmy rozwijać coś innego.

    A ja nie mówię o miłości ale powiedz mi do czego mnie projektującego stronki
    www potrzebne nogi?? Na klawiaturze nimi pisać nie będę.
    --
    Beer or not to beer?
  • buffy79 07.05.05, 18:20
    To tobie mantis nogi sa niepotrzebne! Mogłabym tu napisać trylogię - do czego
    mi nogi są potrzebne!!!
    Każdego dnia odczuwam brak nóg - niestety!

    Kult ciała? Chyba za duże słowo! Mamy ciało i możemy z nim robić co nam sie
    podoba, a upiekszanie go sprawia ludziom przyjemność.
    Jak będziesz miał przed nosem pyszne, tortowe ciastko to je poprostu zjesz, jak
    masz piekne ciało to je upiększasz bo dlaczego by nie?
    Chyba nie musze mówić o autoprezentacji, bo jesteś na tyle inteligentny ze
    pewnie wiesz jak wygląd, zachowanie wpływa na stosunki społeczne,
    interpersonalne.
    Wygląd pomaga nam w wielu sferach życia, nie mówiąc już o sprawnośći!!!!

    Jesli komuś w życiu sprawnosc i wygląd jest niepotrzebny to poprostu jest
    szczęściarzem.

    > To ja przewrotnie powiem że nogi są niepotrzebne bo ja się urodziłem z
    > bezwładnymi wiec skoro natura tak chciała to są niepotrzebne? No i co ty na
    to.
    Raczej sie pomyliła!!! Bo nogi ci dała tylko bezużyteczne! Jesli byłyby nie
    potrzebne to urodziłbyś sie bez nóg.
  • mantis77 07.05.05, 19:58
    Jak groch o ścianę.

    Powiem krótko zacznij rozwijać intelekt a przestań użalać się nad ciałem. Nie
    oznacza to że jesteś mało inteligentna ale należy go rozwijać jeśli ciało staje
    sie bezużyteczne a przynajmniej jego części. Jeśli tak bardzo zalezy Ci na
    chodzeni zgłoś się do japończyków.

    www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/12528
    Kosztuje w przeliczeniu na polskie bagatela 60000 zł
    Pytanie co Ci to da? Ja wolę rozwijać umysł i nadal siedzieć na wózku.

    P.S. Ludzie bez kończyn też się rodzą i co ty na to??
    --
    Beer or not to beer?
  • buffy79 08.05.05, 11:28
    Masz całkiem inne podejście do życia niz ja, więc poprostu ta dyskusja nie ma
    sensu!!!


    Miłego dnia życzę!
  • angella84 23.05.05, 16:26
    Powiem szczerze ,że spodobało mi sie to co napisałeś.Widzę , że bardzo kochasz
    swoja dziewczynę. I chciałam tylko pogratulować,że znalazłeś tą drugą połówkę
    widzż ze bardzo Ci na niej zależy... ja też chcialam się z Toba podzielić
    chociaż Cie nie znam...tym ż e znalazłam:) tylko że w moim przypadku jest
    inaczej ja jestem zdrowa a mój chłopak jeżdzi na wózku.Chcialam prosić cie o
    rade jak mam mu wyjaśnić, że go kocham bardzo mocno i że mimo tego , że czasami
    coś nam się nie układa (nie jest po naszej myśli) to ja go nadal kocham...on
    nie potrafi zrozumieć tego , żę ja go kocham i mimo wszystkich przeciwności
    bede go kochać...nie potrafi zrozumieć, że dla mnie nie jest ważny seks...i
    mimo , że czasem coś nie wyjdzie to kocham go nadal...a on mowi mi że
    zasługuje na kogoś kto da mi to tak jak na to zasługuje itd. ale ja nie chce
    kogoś innego...ja już wybrałam...i nie chce nikogo innego...jak mam go do tego
    przekonac? jak udowodnić , że on jest dla mnie wszytskim...jak?
  • mantis77 24.05.05, 01:54
    Tak jak w temacie jestem zwykłym facetem nie psychologiem więc nie wiem czy
    moje rady są słuszne.

    Nie przekonuj go na siłę nie powtarzaj, że go kochasz mimo wszystko, tylko że
    go kochasz i za co. Jak mówisz "mimo wszystko" to podkreślasz jego błędy.
    Poprostu przy nim bądź i go nie zostawiaj. Może czasem warto żebyś mu okazywała
    miłość przy innych (jeśli nie będzie się sprzeciwiał). Zaryzykuj np. całowanie
    wśród ludzi w knajpie czy gdziekolwiek. Nawet jeśli to zdziwi innych. Chyba że
    się będzie wyrywał no to daj spokój. Dlaczego tak sądzę? Myślę że wtedy facet
    będzie wiedział że się go nie wstydzisz przed innymi. Nie wiem jaki ten facet
    jest bo może być żywiołowy a może być samotnikiem. Albo może jeszcze się nie
    pozbierał jeśli miał wypadek. Aha małe deprechy są wliczone "w koszta" Każdy ma
    czasem doła, więc jeśli to nie za często to poprostu samo przejdzie.

    No i najważniejsze. NIGDY ALE TO NIGDY nie mów że mimo iż w łóżku coś nie
    wyszło to i tak go kochasz. I nie mów że seks nie jest ważny.

    Te dwie rzeczy działają na faceta jak płachta na byka. Poprostu go tym wk...isz.
    Dlaczego? Nie mam pojęcia ale tacy kurde jesteśmy inni. :-)
    Powiedz że seks jest ważny dla Ciebie i dostajesz od niego tyle ile
    potrzebujesz i to jest najważniejsze. Nie mów że nie potrzebujesz bo to
    nieprawda, każdy potrzebuje seksu przytulenia itp.
    Domyślam się że coś mu nie wyszło w łózku. Mi też kiedyś nie wyszło ale mam
    dziewczynę która to rozumie i wiem że spróbujemy to co nie wyszło jeszcze nie
    raz. I właśnie to mu powiedz nie, że "Nieszkodzi że nie wyszło i tak Cię kocham
    mimo to" tylko powiedz "Trudno nie wyszło ale za jakiś czas spróbujemy podobnie
    i opatentujemy na to sposób a na razie zróbmy to i to."
    Nie chcę tu dawać rad seksualnych ale już powtarzałem nie raz że kobietę można
    zadowolić nie tylko tym co mamy między nogami (Tym bardziej że niektóre Panie
    same się zadowalają a napewno tego między nogami nie mają :-) )

    Generalnie my faceci przeżywamy bardzo mocno porażki w łózku i należy tych
    określeń unikać. Musisz zrobić tak żeby czuł się "BOGIEM" aha i nie udawaj że
    jest Ci dobrze jeśli nie będzie bo to facet i tak rozszyfruje :-)

    Jeśli nie zamyka się w sobie i daje się wyciągnąć z domu to go wyciągaj jak
    najwięcej gdziekolwiek. Do kina, pubu, na dyskotekę. On musi czuć że są faceci
    obok ale oni Cię nie interesują tylko On. (Dlatego wspominałem o tych całusach
    publicznie). Generalnie wtedy facet czuje się "Macho" (Ja przestałem lubić to
    słowo odkąd wiem że po Hiszpańsku to oznacza "Samiec") i ma poczucie
    że "zdobył" i "ma" kobietę, którą chcieli by inni (bo np. za nią się oglądają)
    No to tyle jeśli coś Cię "Boli" a nie chcesz publicznie mowić możesz napisać na
    maila gazetowego :-) Pomogę jesi będę umiał.

    Aha i nie cackaj się też za bardzo z facetem "bo jest na wózku" bo może być
    takim samym draniem jak inni. Więc generalnie Tak samo jak kazdego innego. Musi
    się troszkę postarać. Ja też musiałem i czasem muszę :-)
    --
    Beer or not to beer?
  • wozkarz 09.05.05, 11:07
    niepelnosprawny partner odpada bo sami jestesmy niep i opieka nad
    niepelnosprawnym w takiej samej lub gorszej sytuacji odpada. Manstis ja ci
    wcale nie zadroszcze
  • stella72 09.05.05, 16:17
    Ach,a co powiecie na to?znam chłopaka na wózku, który ma ogromne powodzenie u
    płci przeciwnej ( i nie tylko), sam o sobie mówi, że ma ogromny urok osobisty,
    jak jedzie na wózku przez miasto ludzie uśmiechają się do niego, dziewczyny na
    niego się gapią - tak twierdzi.W każdym razie nie ma kompleksów.
    Może Ty też powinieneś po prostu wyjść z domu i nie kulić się na wózku, tylko
    śmiało patrzeć ludziom w oczy?Wtedy na pewno zainteresuje się Tobą jakaś
    dziewczyna.
  • wozkarz 10.05.05, 13:07
    moze sciemnia.
  • stella72 10.05.05, 15:02
    nie ściemnia, mi też się podoba.
  • wozkarz 10.05.05, 18:34
    no to sie z nim zwiaz :P ale pewne zaraz powiesz ze chcesz ale on sie boi :>
  • jacek1982 10.05.05, 18:51
    z rezta myslac praktycznie to mi kobieta jest w ogole do niczego nie
    potrzebna :) no moze tylko raz na jakis czas do seksu. No bo oprocz tego co
    wymienilem wczesniej dochodza inne sprawy np posiadanie rodziny i dzieci :) a
    to u mnie odpada bo raz ze nie moge bo mam przepukline oponowo rdzeniowa i
    jestem spralizowany od pasa w dol i jestem impotentem a dwa ze zadna laska nie
    chcialaby wyjsc za mnie za maz jakby sie o tym dowiedziala bo kazda panienka
    niewazne czy bylaby bardzo seksi czy bardzo brzydka dojdzie do momemntu w
    ktorym bedzie chciala miec dzieciaka i meza :P a ja z przyczyn wczesniejszych
    na meza sie nie nadaje i jeszcze moge dopisac do tego wszystkiego to ze nie
    widze sie w roli meza bo sam czasem zachowuje sie jak dzieciak. W ogole w zyciu
    juz mnie nic nie cieszy. Starzy staja na glowie wymyslaja co mi tu nie kupic:
    laptopa, komorke , dvd a ja w ogole nie umiem sie z tego wszystkiego cieszyc.
    Zobojetnialem na wszystko nawet juz nie mam uczuc. Jestem bez serca.
  • another_story 10.05.05, 21:22
    Mocno popieram Mantisa.
    Mój problem jest nieco innej natury - wprawdzie nie jeżdżę na wózku, ale
    urodziłam się z defektem twarzy. Bardzo widocznym i bardzo nieestetycznym.
    Teraz mam 19 lat, zdaję maturę. Ludzie w tym wieku są najczęściej beztroscy,
    zakochani, przekonani o zawojowaniu świata w przyszłości. Ja staram się patrzeć
    na siebie obiektywnie, bez histerii (nie zawsze się udaje!). Wiem, że na miłość
    nie mam najmniejszych szans - pod tym względem jestem ze sobą absolutnie
    szczera. Tyle tylko, że... dla mnie to jeszcze nie koniec świata. Na szczęście
    dano mi odrobinę inteligencji i zdolność zachwycania się literaturą, muzyką,
    przyrodą, etc. Więc staram się zachwycać, jak to tylko możliwe. Alkohol?
    Owszem, nie wylewam za kołnierz. Seks? Cóż, markiza de Sade znam nie tylko ze
    słyszenia ;). Moje życie jest cholernie ciężkie (od spojrzeń przypadkowych
    przechodniów dostaję czasem kręćka), ale ciągle wierzę, że będę potrafiła jakoś
    je sobie ułożyć. A jeśli nie? Zawsze pozostaje wyjście ostateczne - tyle że to
    już ewidentna ucieczka, a nie rozwiązanie.

    --
    "Stwórca poszedł już wprawdzie, lecz przecież
    Pozostawił nam stół, parkiet i świat" (J.K.)
  • wozkarz 10.05.05, 21:35
    a na czym ten defekt polega? bo ja tez mam maly
  • another_story 11.05.05, 11:22
    > a na czym ten defekt polega?

    Hm, profesjonalnie nie umiem tego wytłumaczyć (nie tylko ja zresztą - lekarze
    też bywają zakłopotani). To jest jakaś deformacja kości jamy ustnej, do czego
    dochodzą jeszcze problemy ze zgryzem, itp. Efekt, jak już napisałam, niezbyt
    zachęcający.

    --
    "Ciche jest dno mego morza - któż by odgadł, że kryją się na nim kapryśne
    potwory!" (F. Nietzsche)
  • wozkarz 11.05.05, 13:32
    wystajace rzuchwy ?
  • mantis77 11.05.05, 15:12
    Jeśli to mocno uciążliwe nie myślałaś o operacji plastycznej? Jestem
    przeciwnikiem tego typu rozwiązań u zdrowych ludzi ale jeśli ktoś uległ
    wypadkowi czy ma jakiś (przepraszam za słowo) "defekt" to myślę że to jakieś
    wyjście. Słyszałem że NFZ refunduje nawet operację odstających uszu więc pewnie
    większe operacje też?
    --
    Beer or not to beer?
  • stella72 11.05.05, 15:26
    Wózkarzu - gdybym była wolna to na pewno bym się z nim związała!o ile by mnie
    chciał.
    No właśnie, czemu nie zrobisz sobie operacji? na pewno lepiej byś się czuł.

    A Ty, Jacek, jaki Ty jesteś rozkapryszony! nie przesadzasz czasem? dręczysz
    swoich rodziców, już sami nie wiedzą jak Ci dogodzić i przez to Ci z lekka
    odbija!w życiu bym nie chciała takiego faceta - wyłacznie z powodu
    rozpaskudzenia.
  • stella72 11.05.05, 15:30
    jejku, pogubiłam się, sorki wielkie, myślałam, że Wózkarz ma przerost kości!
    bo moim zdaniem może to właśnie coś takiego i na pewno można to operować i
    prawie na pewno NFZ zwraca za takie operacje, przecież to chodzi o zdrowie a
    nie kaprys, problemy ze zgryzem powodują przecież wady wymowy i niszczą się
    zęby, na co Ty jeszcze czekasz?problem sam nie zniknie!
  • wozkarz 11.05.05, 19:12
    wyslij mi swoje zdjecie twarzy ja jak bedziesz chciala tez ci wysle swoja fotke
    chcilabym cos porownac. moj mejl agent82@o2.pl

    dzieki
  • antidotumm 25.05.05, 14:02
    Ale moze byc partner LEKKO niepelnosprawny, ten wariant tez odpada?
  • another_story 11.05.05, 16:10
    Problem jest głównie tego rodzaju, że ja się piekielnie boję.
    Dobrze powiedzieć: "zrób sobie operację". Wiecie, jaki to będzie horror?
    Poza tym... szczerze pisząc, na jednym defekcie sprawa się nie kończy. Jestem
    chora na tzw. syndromu Moebiusa; najkrócej rzecz ujmując, polega on na braku
    mimiki twarzy. Tak więc nawet jeśli zdecydowałabym się na operację plastyczną,
    mój wygląd pozostanie "interesujący". Czy jest sens się w takim razie męczyć?

    Nic nie wiem. Jakiekolwiek decyzje zamierzam podejmować po maturze.
    --
    "Stwórca poszedł już wprawdzie, lecz przecież
    Pozostawił nam stół, parkiet i świat" (J.K.)
  • stella72 11.05.05, 16:29
    a ile Ty masz lat?
    zastanów się co lepsze - ładna twarz bez mimiki czy zniekształcona bez mimiki?
    ja bym sie nie wahała i nie bała na Twoim miejscu!jest sens się przemęczyć
    przez operację i mieć spokój a nie męczyć się przez całe życie!co jest wiekszym
    horrorem? przepraszam za szczerość ale ktoś musi może Tobą potrząsnąć!
    może mnie ktoś wesprze?
  • buffy79 11.05.05, 16:33
    Nie bardzo rozumiem co masz na mysli "horror"?
    Pomyśl o tych kobietkach, które sa piękne, zdrowe, a wymyślają sobie operacje
    plastyczne, poprawiają powieki, policzki, podwójne podbródki, uda, brzuchy,
    piersi... - znoszą ból i wiele wyrzeczeń, a wcale tak naprawde nie musiałyby
    tych operacji przeprowadzać. No i oczywiście muszą sypać kasą.

    W twoim przypadku musiałabyś sie skontaktować z dobrym lekarzem, który
    wyjasniłby - za i przeciw! Tymbardziej, ze jezeli NFZ by zrefundował taką
    operacje może warto spróbować, a chociażby sie poważnie zastanowić.

    Operacja to operacja i chyba nie ma nikogo, kto by sie jej nie bał. Ja miałam 4
    (brrr) i jakoś człowiek to znosi:)
  • another_story 11.05.05, 16:48
    > Nie bardzo rozumiem co masz na mysli "horror"?

    W dzieciństwie miałam operację obu stóp. Wydłużenie ścięgien Achillesa. Sam
    zabieg poprzedzony był leczeniem opatrunkami gipsowymi, zmienianymi co 3 czy 4
    dni. Jakoś nie śpieszy mi się do powtarzania całej imprezy na jakiejkolwiek
    płaszczyźnie.

    Poniekąd macie oczywiście rację. Do lekarza zresztą pewnie pójdę, od dawna łazi
    mi to po głowie. Ale sam zabieg... Hm. Nawet nie wiem, czy się rzeczywiście do
    niego kwalifikuję.
  • stella72 11.05.05, 16:54
    Dziewczyno! z Tobą jest jeszcze gorzej niż z Jackiem, też sama nie wiesz czego
    chcesz.Robisz tak jak Ci wygodnie, w końcu to Twoja sprawa i Twoje życie.Nie
    narzekaj zatem.
  • buffy79 11.05.05, 17:07
    Niestety! Operacja niesie za soba pewne konsekwencje! O tych sprawach tez
    powinien poinformować cie lekarz. Każda operacja jest inna. Każdy inaczej ja
    znosi.

    Może warto pocierpieć tydzień niż całe życie!
  • another_story 11.05.05, 17:15
    Słyszysz, Jacek, pasujemy do siebie :).

    Ja wcale nie narzekam. Przedstawiam fakty - przynajmniej te na dzień
    dzisiejszy. I, co warte chyba podkreślenia, próbuję się sama mierzyć z
    problemami. Moi rodzice zachowują się tak, jakby wszystko wyglądało OK.
  • buffy79 11.05.05, 17:36
    Nie pękaj!
    Każdy narzeka.
    Tylko czasami trzeba sie poprostu zastanowić i docenić to co się w życiu ma, a
    pózniej pomysleć co bybyło gdyby nam tego zabrakło!
  • jacek1982 11.05.05, 17:57
    no wlasnie moi tez sie tak zachwouja ! ale oni sa juz starzy i maja to
    wszystko gdzies jak wygladaja itp a dla mlodego czlowieka wyglad liczy sie na
    1 planie.
  • mantis77 11.05.05, 18:05
    Poprostu zaakceptowała swoją ułomność i wie jak jest a strach bierze się przed
    niewiadomym.
    Ale uważam że Powinnaś iść do lekarza i skonsultowac to a nawet iś do kilku bo
    jeden może sie mylić. Poprostu jeszcze nawet nie wiesz co można a co nie zrobić
    w twoim wypadku. Lepiej nie mieć wyrazu twarzy niż mieć głupkowaty :-) więc tym
    się nie przejmój ale jesli istnieje szansa podniesienia komfortu życia to
    skorzystaj z tego. Jeśli mi by powiedziano teraz że np. będę mógł chodzić
    choćby o kulach co jakiś czas to bym z tego skorzystał mimo że nie mógłbym
    chodzić normalnie. Poprostu byłoby to coś innego co poprawiłoby stan mego życia
    ale u mnie zmienić nic się nie da. Idź do lekarza i to czym przędzej bo może
    być tak że operację trzeba przeprowadzić przed końcem kształtowania się kości
    człowieka (to chba przypada na 25 lat) choć niekoniecznie bo może być tak że
    dopiero po tym czasie możesz mieć operację. Musisz się dowiedzieć tego od
    lekarza.

    życzę powodzenia.
    --
    Beer or not to beer?
  • wozkarz 11.05.05, 19:13
    wyslij mi swoje zdjecie twarzy ja jak bedziesz chciala tez ci wysle swoja fotke
    chcilabym cos porownac. moj mejl agent82@o2.pl
  • another_story 11.05.05, 19:24
    Konkurs piękności? Niech Ci będzie.
  • stella72 13.05.05, 16:34
    Jacek, dla Ciebie wygląd liczy się na pierwszym planie?a miałeś w ogole jakąś
    dziewczynę? może za bardzo przebierasz i wybrzydzasz??
  • allygator 13.05.05, 21:48
    Nie podoba mi się taka postawa, jaką tu niektórzy przyjmuja wobec 'another
    story'. Sorry, ale uwagi typu "dziewczyno, oszalałaś? Sama nie wiesz czego
    chcesz, powinnaś iść do lekarza" itp są nie tylko nie na miejscu, ale i
    zwyczajnie nieinteligentne. Tak jakby ta dziewczyna nie chciała mieć
    ładniejszej twarzy i nie wiedziała, że się chodzi do lekarzy z różnymi
    ułomnościami. Chyba nie trzeba was przekonywać, że bardziej jej na tym zależy
    niż wam. Jak jeszcze nie poddała się operacji, to może ma swoje powody.
    Zdenerwowałam się trochę, bo pamiętam, jak mnie denerwowały te głupie pytania
    typu.. "a nie da się tego jakoś wyleczyć??" i to jeszcze tonem wielkiego
    odkrywcy. Naprawdę, trzeba być niezbyt rozgarniętym, żeby zadawać takie
    pytania. I 'another story' jak będzie miała realną możliwość poprawienia swojej
    sytuacji, to z pewnością z niej skorzysta, nie trzeba będzie jej raczej do tego
    namawiać, jakby wszystkim na tym zależało, tylko nie jej.
  • mantis77 13.05.05, 23:00
    Ja swoją wypowiedzią miałem zamiar pokazać że trzeba spróbować się dowiedzieć
    czy coś można zrobić a nie że ma się od razu decydować. Ty wychodzisz z
    założenia że dziewczyna wie. A jednak z wypowiedzi wynika że jeszcze nie pytała
    lekarzy i się waha. Poza tym jest jeszcze młoda i wszystko sie rozwija (chodzi
    mi o ciało). Nikt jej nie zmusza. Pewnie że ktoś kto o swojej chorobie wie dużo
    będzie poirytowany gdy ktoś zapyta "A na zachodzie tego nie leczą?" albo coś w
    tym stylu. Ale jeśli ktoś się nie dowiadywał i mało wie to każda rada będzie mu
    pomocna.

    Jeśli zirytowałem zainteresowaną swoim postem to przepraszam bo nie zamierzałem
    robić żadnych uszczypliwości.

    Poza tym takie rzeczy tak naprawdę robi się ze względu na innych a nie na
    siebie jeśli się już zaakceptowało swoją chorobę. Bo jeśli ja spojrzę w lustro
    i powiem "Ładny nie jestem ale mi z tym dobrze" to w sumie po co mam robić
    operację. Ale znajdzie sie iluś idiotów co będą mówić "Zobacz jaki brzydki" I
    tylko dlatego się coś takiego robi a nie dla siebie (szczególnie jeśli się ma
    mocny charakter.)
    --
    Beer or not to beer?
  • jacek1982 14.05.05, 16:47
    nie mialem dziewczyny moze jestem zbyt wybredny. nie wiem w kazdym razie
    usiadlem se na dupie i doszedlem do tego ze jak sie nei ma to co lubi to
    sie.........siedzi w domu spokojnie :)
  • antidotumm 25.05.05, 14:09
    A propos renty: czy Ty pracujesz lub planujesz podjecie pracy?
    Przeciez mozesz pracowac np. w infolinii etc.
  • antidotumm 25.05.05, 14:14
    Bo zycie bez baby to sobie wyobrazam, ale zycia bez pracy to juz nie...
    Co do baby - to tez - szukaj.
  • antidotumm 25.05.05, 14:37
    Wdg ostatnich przepisow, PFRON zrekonpensuje w 100% twojemu ew. pracodawcy
    Twoja pensje i ZUS, wiec szansa jest, napisz co myslisz o pracy! Koniecznie! Bo
    powiem szczerze: niepelnosprawnego chlopaka to bym chciala, ale bezrobotnego tu
    juz nie...
  • mantis77 25.05.05, 15:16
    Tylko 17 % pracuje niepełnosprawnych w polsce a 70% na zachodzie. Tylko 5%
    pracodawców chce ztrudniac niepełnosprawnych. Nistety takie są fakty. A ulgi
    nic nie dają bo pracodawcy nie chą zatrudniać osób niepełnosprawnych. Wiem z
    doświadczenia bo sam jestem na wózku.
    --
    Beer or not to beer?
  • antidotumm 27.05.05, 12:45
    Nawet po wprowadzeniu refundacji wynagrodzen? W moim zakladzie pracy
    zatrudniaja chetnie takie osoby (jeszcze chodzi o to, ze od jakiejs ilosci ON w
    zakladzie nie musza placic skladki na PFRON).
    Moze nie kazdy pracodawca wie o mozliwosci refundacji, moze pisac listy
    motywacyjne i (BOLDEM) informowac co i jak.
    Ostatnio czytalam ciekawy artykul np. ze w krajach wysokorozwinietych az 2%
    ludzi pracuje w..... infoliniach: kolejna oferta dostepna dla ON.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka