Dodaj do ulubionych

Udar mózgu

14.06.05, 13:39
Szukam kontaktu z osobami, ktorych bliscy przebyli udar mózgu. Moja mama
miala udar niedokrwienny rok temu. Generalnie od tamtej pory sa duze postepy,
jesli chodzi o umiejetnosć chodzenia. Ręka nadal jest bezwladna. Chodzi mi
raczej o jej postawe. To, ze niczego sie jej nie chce. Spedza dnie w lozku,
przed telewizorem, czekajac na cud. Nie wiem jak jej pomoc, bo krzyki,
spokojne rozmowy - nic nie dociera. Jestem juz psychicznie wykonczona. I
wiem, ze cud sie nie stanie, jesli ona nic nie bedzie chiala zrobic. Jesli
ktos mial podobne doswiadczenia, bardzo prosze o jakiekolwiek informacje, jak
sobie poradziliscie lub radzicie, i czy mozna gdzies szukac pomocy dla rodzin
chorych.
Edytor zaawansowany
  • kasia_kp 16.06.05, 16:24
    Witam ,

    .... cóż mogę powiedzieć .

    Pewnie to co przerzywasz to jest dopiero przed nami ....

    U nasz mija dopiero miesiąc i nic nie zapowiada się dobrze :o(

    Generalnie ja również szukam osób z podobnymi przezyciami .

    Nasza sprawa jest jeszcze swieza i niewiele mogę powedzieć o całej sprawie ale
    jestem pełna obaw przed przyszłościa .....

    Kocham moja mamę i jest dla mnie najwazniejsza ....

    Jak u Was było z mówieniem .Moja mam ma bardzo silna afazje. To jest nasze
    największe zmartwienie .


    Pozdrawiam
    Kasia


    --
    Jaś Zobaczcie :
    **JASIEK GRUBASIEK
  • pyziol1 16.06.05, 20:34
    Hej,

    u mnie byla troche inna sytuacja. Mama ma paraliz lewej strony ciala, wiec nie
    bylo problemow z mowa. Rozumiem, ze u Twojej zaatakowana zostala lewa polkula,
    a tam znajduje sie osrodek mowy. Bedziecie musieli skorzystac z pomocy
    neurologopedy.
    Ja wlasnie rozmyslam powaznie nad wyslaniem mamy na psychoterapie, bo inaczej
    nie damy sobie rady i ona tez. Dzisiaj oznajmila, ze nie chce jej sie zyc, ze
    ma dola itd. A dostaje juz leki na depresje od samego poczatku.

    Trzymaj sie. Pozdrawiam.

    Marta
  • mantis77 16.06.05, 20:37
    No cóż nic nie poradzisz ta osoba musi sama chieć i zmuszanie odnosi odwrotny
    skutek. Może próba zachety do zajęć z przed wylewu. Pomocne może być sanatorium
    gdzie rehabilitowany zobaczy innych z takim schorzeniem co sobie jakoś radzą
    więc i on sie będze starał ale to potrwa na krótko może miesiąc. Ta osoba sama
    musi chcieć. Jeśli to osoba mająca teraz około 60 lat to będzie jak piszę.

    Skąd wiem?

    Mój ojciec miał udar 2 lata temu i poprawiło mu się po przyjeździe z
    sanatorium. Aha jeszcze dobry rehabilitant który nie dyskutuje ale wyciąga
    takiego człowiek na spacer czy poćwiczy z nim trochę też może pomóc. Też wiem
    to z doświadczenia bo przychodziła pewna rehabilitantka znajoma i nie
    dyskutowała tylko robiła swoje nie było taryfy ulgowej i prze to były postepy.
    Niestety teraz tato się rozleniwił i ćwiczy tylko jak go karetka zawozi na
    zabiegi ale co drugi dzień to za mało bez własnej inicjatywy. A sam nie chce bo
    jak mówi "Sam sobie krzywdy nie będę robił" Jakby nie docierało że musi
    ćwiczyć. Mama się już poddała i go nie namawia bo to nie ma sensu. A więc
    nadziej wam wielkich nie rokuję.
    --
    Beer or not to beer?
  • kasia_kp 17.06.05, 09:38
    ....

    tego juz az wiele na nas ...

    wczoraj kiedy przyjechałam do szpitala właśnie mineliśmy się z mama która
    wywozili karetka. Okazało sie ze mam chciała wyskoczyć przez okno .(boże jak
    to brzmi )
    Nie wiemy cio się stało tak do końca (przeciez mam nie umie nam powiedziec ).
    Dodatkowo wkurzyła mnie lekarz kiedy pełnymi oburzenia słowami powiedział ze
    dla mojej mamy nie ma juz tu miejsca !!!
    Mma płakał i wygladała na bardzo pruszona. Pózniej juz na odziale było troche
    lepiej - uspokoiła się .

    Depresja , chwilowe załamanie , jakś konkretna sprawa (wydaje mi się ze mogło
    póś o mojego ojca -który muciał coś zrobic albo powiedzieć przy ostatniej
    wizycie bo mam nie chciała go oglądac i bardzo się denerwowała kiedy
    przychodziła. Tak było przez kilka ostatnich dni. A wczoraj ojciec wogóle nie
    przyszedł - moze czekała ...?)

    Wydawało mi zie przez ostatnie tygodnie ze wszystko jest w porządku.Byla
    wesoła , samodzielna i chętna do rechabilitacji ... wszytko do ostatnich wizyt
    ojca w szpitalu !!!pożniej Mama popłakiwała i była bardzo nie spokoja.
    :o(((

    Nie wiem co robic wogóle .czy na siłe zbierać mamę z tego przerażającego
    oddziału (brrry) czy mamę tam ja zostawić .czy szukac jakegoś innego ośrodka ,
    Nie wiem sama juz niewiem

    A myślałam ze chociaz to nas ominie (mam brała leki przeciw depresyjne )

    --
    Jaś Zobaczcie :
    **JASIEK GRUBASIEK
  • pyziol1 20.06.05, 15:02
    Jak tam Twoja mama sie trzyma i Ty? Pewnie jeszcze wiele takich niemilych
    sytuacji Cie czeka niestety. Oby jak najlepiej bylo, ale droga dopiero sie
    zaczyna.
    Moja mama pamietam zaraz po udarze, jak byla na pol przytomna, to wygadywala
    rozne rzeczy, miala jakies urojenia, czy jak to fachowo - zespol majaczeniowy.
    Pozniej stopniowo to mijalo. Na poczatku miala tez duze problemy z pamiecia.
    Mylily sie jej osoby zmarle z zywymi itp. Teraz pod tym wzgledem jest duzo
    lepiej. Ma tylko depresje... i czeka caly czas, az choroba jej minie, az sie
    wyleczy. Nie dociera do niej, ze tak juz bedzie. Ze bedzie niesprawna i musi
    nauczyc sie z tym zyc.

    Mam zamiar skontaktowac sie z neuropsychologiem w jej sprawie. Moze znajdzie
    sie wreszcie ktos, kto ja zmotywuje. Chociaz watpie. Moze tez po prostu ma
    uszkodzony osrodek woli i motywacji...
    No coz. Takie jest zycie. Pozdrawiam

    Marta
  • abelek 17.06.05, 18:11
    Moja mama miała udar mozgu 3 tygodnie temu. Chce się rehabilitować, ale oprócz
    porażenia prawej strony ma parkinsona. Dla mnie największym problemem jest
    obsługa mamy. Przeniesienie mamy z łóżka na wózek czy toaletę jest ogromnym
    problemem. Mycie , zmiana położenia w nocy czy załozenie pampersa to tabula
    rasa. Chyba są na to jakies sposoby? Nie chcę pozwolić jej leżec bezczynnie.
    Wzięliśmy mamę do siebie , żeby ją motywować. To bardzo ciężkie patrzeć na
    własną mamę tak uwiązaną we wlasnym ciele, a jeszcze gorzej kiedy się poddaje.
    Ja się staram nie dawać jej czasu na rozmyslania tylko nie wiem jak długo ja
    tak pociągnę. Szczerze powiedziawszy nawet nie probuję sobie wyobrażać
    przyszłości , tylko skupiam się na bieżących problemach. Jak patrzę z dystansu
    to chce mi się płakać, ale jak zajmuję się tym co bieżące to jest mi i mamie
    dużo łatwiej .
    Ania
  • pyziol1 20.06.05, 15:11

    Jesli mama chce sie rehabilitowac, to super. Motywuj ja i wspieraj jak mozesz.
    U mojej niestety tak nie jest. Najbardziej na wyzdrowieniu i rehabilitacji
    zalezy mnie i mojemu bratu, a nie glownej zainteresowanej.
    Jak moja mama byla w szpitalu na rehabilitacji, to byl koszmar. Plakala
    codziennie, zeby ja stamtad zabrac. Bluznila na rehabilitantke (byla ostra) itd.
    Teraz chodzi na rehabilitacje na rejon (juz tylko na reke) i raz w tygodniu
    przychodzi rehabilitant. On jest bardzo lagodny i delikatny, co mojej mamie
    bardzo odpowiada. Jak najmniej sie zmeczyc! I najlepiej jak to on cwiczy jej
    noge i reke, a nie ona sama.

    Moja mama do tej pory lezy w lozku w posicieli lub bez i w dodatku w pampersie
    (minal rok od udaru). Mnie trafia szlag w zwiazku z tym. Ale ma tysiac wymowek,
    zeby tej sytuacji nie zmieniac. Oczywiscie popala papierosy. Dodam, ze nie
    mieszkam z mama i sytuacja przez to wyglada jeszcze trudniej. Mama zajmuje sie
    jej przyjaciel.

    Pozdrawiam

    Marta
  • greta18 07.07.05, 10:03
    Mój narzeczony w kwietniu 2004 przeszedł wylew w lewej półkuli mózgu
    (naczyniak). Miał wtedy 27 lat. Nie będe opowiadać o koszmarze, jaki wtedy
    przeżyłam, on i reszta rodziny.
    W efekcie stał sie cud, przeżył (7 dni nieprzytomny). Pozostał - neidowład
    prawej strony ciała (by praworęczny) + silna afazja.
    Skupiliśmy sie na rehabilitacji, która bez przerwy trwała około 5 miesięcy.
    Oczywiscie po powrocie do domu nadal trwała rehabilitacja, ale domowa - 3 x w
    tyg.
    Nie bedę ukrywać, że mój Marek bardzo sie zawziął w sobie, nie załamał sie i
    cały wolny czas spędził na ćwiczeniach - zarówno fizycznych jak i umysłowych.
    Tu gorąco polecamy metodę rehabilitacyjną PNF, a nie klasyczną, a do ćwiczenia
    mowy, pisania i pamięci - program komputerowy "Dylektyk I i II".

    Koniec końców, mamy 15 miesięcy po wylewie, narzeczony od lutego pracuje (
    sic!!!) tam gdzie pracował (praca umysłowa), porażenie prawostronne utrzymuje
    sie nadal, ale cały czas sie poprawia (wiadomo ręka jest w dużo gorszym stanie
    niz ręka), afazja (na moje oko) została w około 35%. Tak wiec jakby ktoś nie
    wiedziała co sie stało, to Marek mówi, jak cvzłowiek, który sie zacina, no i
    mówi troche wolniej niz zdrowy człowiek. A w sierpniu pobieramy sie!!! :-)

    Szukam podobnych przypadków, ale wiem, że częściej zdarza sie udar w prawej
    półkuli, więc i objawy sa inne i problemy także. Poza tym udar bardzo rzadko
    zdarza się w tak młodym wieku.
    Chciałabym porównac osiagnięcia Marka z innymi, podobnymi, więc dajcie znać -
    moze znacie kogoś takiego.

    Pozdrawiam wszystkich goraco.

    Greta.
  • ankhh 10.07.05, 13:45
    Cześc ,mam obecnie 29 lat ,zachorowalam na udar mózgu niedokrwienny {z powodu
    zatoru} 4 lata temu .Byłam kilka dni nieprzytomna ,niewiele brakowało ,a bym
    umarła, skończyło się to czterokończynowym porażeniem spastycznym z afazją .Rok
    leżałam nie chodziłam ,nie mówiłam ,nie ruszałam niczym ,nawet palcem.
    rehabilitowano mnie 3 lata codzinnie 2 godziny ,i sa efekty .Chodzę ,nie
    pozostały niedowlady, poruszam wszystkim ,niestety nadal mam problemy z
    mówieniem ,ponieważ to powraca wolniej .Niestety, tu u Ciebie jest problem tego
    rodzaju, że musisz jakoś Mamę zmobilizować ,bo niestety wszystkie niedowłady
    nierozcwiczone pozostają jako przykurcze ,powiedz Mamie że jesli nie bedzie
    chciała ćwiczyć ,jej ręce pozostaną bezużyteczne ,ponieważ nic nie bedzie mogła
    wykonac palcami czy dłońmi.No i długotrwałe leżenie odbija się na stanie stawów
    i mięsni, jak to mówią " łóżko wyciąga" i jak najszybciej się da trzeba się
    zawziąć i z niego uciekać.Trzeba dużo silnej woli i samozaparcia dla twojej
    Mamy, ale każdy najmniejszy efekt czy zauważona poprawa,jest mobilizacją do
    nastepnych ćwiczeń.Znam się na rechabilitacji dobrze i ogólnie na tej
    chorobie ,więc prosze ,jesli chcesz porozmawiać na ten temat, napisz do
    mnie ,na gg nr 6715792. pozdrawiam Anka
  • alicem1 13.07.05, 14:13
    widzę,że nie jestem sama.Wy już w tym trwacie.Mój tato jest 3 dni po udarze-
    niedokrwienny z obrzękiem,lewostronny,nie poznaje nas.Nie radzę sobie z tym.Za
    parę dni będę miała dzidziusia,mieszkam w innym mieście i to jeszcze w
    wynajętym mieszkaniu.Jeśli wrócimy do rodzinnego miasta nie będziemy mieli
    pracy,więc za co żyć.Zwłaszcza,że do tej pory dokładaliśmy się na utrzymanie
    taty.Moja mama nie żyje- zostaliśmy sami-Ja,mąż i mój młodszy brat.
    Jestem załamana.Pomóżcie mi.
  • kasia_kp 18.07.05, 11:03
    napewno nie będzie łatwo .... ale z czasem wszystko zaczyn asię układać. Przez
    pierwszy miesiąć myślałam ze "moja" sytułacja jest beznadziejna (tylko dzieki
    wsparciu męża jakoś to wogóle przezyłam) i ..... jest żle z mamą co prawda
    odzyskała sprawnośc fizyczna ale nie intelektualna .... do tego powynajdowano w
    szpitalu u niej chyba wszystkie choroby jakie znam :O(.
    Mam jest bardzo chora , smutna , niesprawna ,wymagająca ciągłej opieki i
    wsparcia równiez finansowego ale ......... J E S T z nami !!! Kocham ją nad
    życie ale zycie juz nie jest takie samo .

    Duzo sił zycze aby przetrzymać ten impas . Powinno wszytko się poukładać .
    Pozdrawiam Kasia

    P.s.
    Moja mam nas nie poznawała przez ok 1 tydzień .Pózniej powolutku wracała do
    normy .Przynajmniej nam się tak wydawałao.

    Pozdrawiam
    Kasia


    --
    Jaś Zobaczcie :
    **JASIEK GRUBASIEK
  • inna57 30.08.05, 15:18
    Witam
    Wiem że Twój wpis jest dość stary ale nie zaczynam nowego wątku o tej samej
    tematyce bo to nie jest zgodne z netykietą.
    Żyjemy w naszej rodzinie z udarem już 6-sty rok. Nie jest nam łatwo. Najpierw
    udar miał teść (mąż jest jedynakiem), wylew prawostronny więc pełna afazja.
    Możliwości normalnego porozumiewania nie odzyskał do chwili śmierci (latem
    zeszlego roku). Niestety o jakiejkolwiek rehabilitacji mowy nie chciał słyszeć.
    Wylew poczynił ogromne spustoszenia w mózgu bo lekarze z pogotowia nie uznali
    za stosowne ratować życia pacjenta jeżeli on sam nie chce trafić do szpitala.
    Właściwe leczenie nastąpiło dopiero po 7 dniach od udaru. Potem był ogromny
    dramat z hiperagresją. Już byliśmy mądrzejsi. Udało nam się umieścić teścia w
    szpitalu psychiatrycznym gdzie ustalono mu poziom leków psychotropowych w
    organiźmie. To pozwoliło w miarę normalnie funkcjonować. Pomimo poważnego udaru
    teść zachował prawie 100% sprawności fizycznej jedynie z lekkim dyskomfortem
    lewej ręki. O zachowaniu w życiu codziennym nie będę pisać bo macie to na
    bierząco. Najgorsze było to że teściowa zabroniła mówić teściowi co mu jest a
    on nie rozumiał że jego bełkot dla nas nic nie znaczy, że mamy taką wieczną
    zgaduj-zgadulę. Jedyne co wychodziło rewelacyjnie to całe spectrum przekleństw.
    Ponieważ udar przytrafił się w wieku 70 lat więc i inne choroby również śmiało
    się rozwijały. Mieliśmy przemycanie leków, oszukiwanie po co do lekarza.
    Generalnie dramat. Szczęśliwie mieszkamy oddzielnie więc większość obowiązków z
    opieką codzienną przejmowały kolejne opiekunki.
    Kiedy teść zmarł już wydawalo nam się że nareszcie odetchniemy (niestety
    starość Panu Bogu nie wyszła). Tymczasem dzień po pogrzebie teściowa dostała
    identycznego udaru. Co prawda jej afazja była trochę płytsza i początkowo
    godziła się na pracę z psychologopedą ale teraz już nie. Z dobrze wychowanej
    starszej pani zmieniła się w wymachującą laską, przeklinającą, i rozdającą razy
    osobą. Oszukuje że bierze leki. Podejrzewamy że dodatkowo nakłada się na skutki
    udaru alzheimer, ale kto to zdiagnozuje. Najgorsze że taka choroba tak naprawdę
    dotyczy całej rodziny, znienawidziliśmy święta, uroczystości, nie wiemy co to
    weeckend, wakacje. Labilnośc nastrojów od płaczu do śmiechu jest codziennością.
    Współczuję wszystkim którzy się z tym zetknęli. Jedynym pocieszeniem jest to że
    w Polsce średnia życia po udarze u osób po 50-tce to 3 lata. Nie jestem okrutna
    tylko piekielnie zmęczona, choroba w rodzinie odebrała nam już 6 lat życia,
    wspomagamy się ale czasami sami jesteśmy na skraju załamania.
    Pozdrawiam wszystkich.
  • kasia_kp 02.09.05, 10:19
    Nie powiem ze wiem co czujesz ale chyba jestem w stanie Cię zrozumieć .
    Moja mam podobnie jak Twój teśc ma barzo sina afazję .Jest z nami w domu juz
    ok dwóch mcy .

    Nie mieszkamy z mama i chyba tylko to mnie jeszcze trzym przy życiu.
    Kiedy przyjeżdzam jest uśmiechnięta , zadowolona , próbuje z nami rozmawiać .
    Zaraz pyta (oczwiście po swojemu) czy herbatki zrobić itp.
    Wszytko wydaje się idealnie (tylko brak mowy...)

    Tata za to chyba ma juz dosyc .... Mam stała się bardzo zazdrosna ( ???), nie
    odstępuje ojca na krok (łazi za nim jak cień)... kiedy tylko spózni się się
    kilka minut z powrotem na obiad -wychodzi na ulice i go szuka .Pózniej kiedy
    wraca krzyczy na niego .... A zachwile się przytula . Nie wiem co się
    dzieje .... Ma do niego pretensje ze z nia nie rozmawia (on chyba nie bardzo
    moze zrozumiec ze ona nie jest upośledzona i go rozumie !!!)za to wychodzi na
    dwór i rozmawia z sąsiadkami i dowcipkóje sobie z nimi !!!!

    On mówi ze ma juz dosyc ... mam nie chce słyszec o tym zebyśmy ja wzieli do
    siebie(zaraz płacze) Nie wiem jak to się skończy. Ale czuje ze nie będzie
    dobrze

    :o(((....

    Kasia




    --
    Jaś Zobaczcie :
    **JASIEK GRUBASIEK
  • rehabilitacjadomowa 03.09.05, 22:21
    Jestem rehabilitantem i przez 3 lata pracowałem w rehabilitacji domowej
    Wiekszosc przypadków to udary mózgu i 80% pacjentów chciało ćwiczyc tylko w
    obecności terapeuty, a gdy ktos z rodziny cos próbował zrobic -na moja prośbe
    zresztą -pacjent nie chciał cwiczyć.Wydaje mi się ,że pacjent nie wiezy że
    rodzina cokolwiek moze pomóc -ufa tylko komus kto sie na tym zna.Poza tym nie
    mozemy wykluczyc uszkodzenia odpowiadajacych za aktywność ruchowa i psychiczną
    osrodków w mózgu.Chorzy czuja sie niepotrzebni , niesprawni i bezużyteczni to
    tez może powodowac pogłębiajaca się depresję.Więc jeśli tylko stwierdzimy ,że
    chory /chora potrafi cos zrobic sama stwórzmy jej warunki aby cos robiła sama ,
    zeby wiedziala ze jest komus jesscze mimo swej niepełnosprawnosci potrzebna.Bo
    czesto jest tak ze to psychika blokuje działanie.CZŁOWIEK NIEPOTRZEBNY NIE MA
    PO CO ZYĆ . www.rehabilitacjadomowa.pl
  • pyziol1 05.09.05, 08:56
    Moja mama aktualnie jest rok i 3 miesiace po udarze. Pisalam juz wczesniej o
    niej. Duzo sie wlasciwie nie zmienilo. Potrafi juz bardzo duzo i generalnie sa
    duze postepy, tylko nie chce tego wykorzystac. Chodzi o kuli, lewa noga jest
    slabsza, ale mozna sie przemieszczac, a w rece ruszyl bark, dlon bezwladna.
    Spedza cale dnie w lozku, ogladajac telewizje. Ostatnio byly proby samodzielnego
    chodzenia do toalety, ale trwaly tylko tydzien. Wtedy nawet specjalnie malo
    pila, zeby nie musiala czesto chodzic (!). Ale juz sie jej znudzilo i wrocila do
    pampersa. Smieszne jest to, ze ona nadal rzadzi w domu i jest w wiekszosci tak
    jak ona chce. Ja z nia nie mieszkam, wiec staram sie coraz mniej wtracac, bo juz
    nie mam sily. Kiedy ja musze sie nia zajac, to jest przestraszona, bo wie, ze
    nie bedzie przelewek, tylko cos sie bedzie dzialo - spacer, wyjscie do ludzi.
    Generalnie jej sie nic nie chce, czeka na cud, wierzy, ze bedzie zdrowa.
    Traktuje swoj stan po udarze jak katar, ktory sam przejdzie. I wyszukuje w
    gazecie tylko cudotworcow, bo chce, zeby ktos cos zrobil za nia.
    Bylismy w piatek u neuropsychologa - polecam. Uswiadomil mi, ze mama ma
    uszkodzony osrodek woli i motywacji (miesci sie w prawej polkuli), stad ten brak
    checi. Ma z nia popracowc w tym wzgledzie i moze uswiadomi jej cala sytuacje.
    Byc moze uda mu sie ja jakos zmobilizowac. Mama ani mysli o powrocie do pracy, a
    byla bardzo aktywna w tym wzgledzie wczesniej, tylko kombinuje, ze chce isc na
    emeryture. Obecnie jest na urlopie dla poratowania zdrowia, gdyz, jest
    nauczycielka i ma taka mozliwosc. Nie wiem co bedzie jak sie urlop skonczy. Czy
    ktos wie jak zalatwia sie rente i czy warto zalatwic orzeczenie o
    niepelnosprawnosci?
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka