Dodaj do ulubionych

Osoby z uszkodzonym rdzeniem kręgowym?

01.01.06, 19:05
Szukam kontaktu z takimi osobami bo nie wiem jak sobie z tym radzić?Gdzie
szukać pomocy? czy to jest nieodwracalne? Może jakieś namiary specialistów?
BŁAGAM POMÓŻCIE!!!
Edytor zaawansowany
  • mantis77 01.01.06, 22:19
    Jeśli to nie jakąs prowokacja to napiszę.
    Tak to jest nieodwracalne. Jeździ się do końca życia na wózku. Specjaliści nic
    nie pomogą medycyna nie naprawi rdzenia kręgowego. Co najwyżej można się
    rehabilitować i ćwiczyć. Grunt to zadbać o silne ręce i umiejętność samoobsługi
    oraz dobrać dobry wózek.

    Ale wózek to przecież żadna tragedia. Polecam portal www.tetraplegk.com i forum
    tam zawarte. A skontaktować warto się z Fundacją aktywnej rehabilitacji (FAR)
    --
    Beer or not to beer?
  • milana26 01.01.06, 22:40
    Złamanie wieloodłamowe kręgów Th 9 i Th 10
    odbarczenie rdzenia kręgowego i stabilizacji Th8-Th11
    Uszkodzenie rdzenia kręgowego z porażeniem k.k.dolnych i zwieraczy.W takim
    razie jak z tym żyć?
  • niepelnosprawni.info 02.01.06, 12:24
    koniecznie sprawdź linki podane przez mantis77

    Warto zapoznać się z publikacja „Poradnik dla Para i tetraplegików”:
    www.niepelnosprawni.info/ledge/x/9083
    jeśli jeszcze nie masz orzeczenia o niepełnosprawności to rozpocznij ubieganie
    się o nie:
    www.niepelnosprawni.info/ledge/x/2435
    nie podałaś skąd jesteś – może w okolicy działa jakaś godna polecenia
    organizacja (prócz tego koniecznie skontaktuj się z Fundacja Aktywnej
    Rehabilitacji www.far.org.pl)
    Jeśli będziesz mieć jakieś pytania to proszę o kontakt
    centrum@niepelnosprawni.info

    proponuje też zajrzeć na naszą stronę:
    www.niepelnosprawni.info
  • mantis77 02.01.06, 17:51
    Oj nie płacz już i się nad sobą nie użalaj. Czym szybciej się pozbierasz tym
    lepiej.

    Nie napisałaś ile masz lat ale po nicku sądzę że może 26 więc naprawdę nie ma
    się czym łamać. Pewnie jesteś po wypadku i z tąd ta rozpacz. Ja mam 28 i od
    urodzenia jestem niepełnosprawny i jeżdżę na wózku. Nie czuję od pasa w dół
    nic. Tak siusiu i kupkę też nie czuję. Wszystko można obejść. Napiszę też o tym
    czego ludzie także się boją i boją pytać a co jest kotrowersyjne dla niektórych
    a więc że seks też jest możliwy po takim wypadku.

    Ja jak napisałem od urodzenia jestem niepełnosprawny a skończyłem szkoły i
    studia i teraz pracuję jako nauczyciel w pracowni informatycznej w szkole (uczę
    także osoby niepełnosprawne). Mam dziewczynę (także niepełnosprawną na wózku) i
    czasem wyskakujemy na jakieś wyjazdy. Poza tym uprawiałem już wyczynowo
    łucznictwo, boccię i taniec na wózku. W tej ostatniej dyscyplinie zdobyłem
    tytuł mistrza polski w kategorii duo w roku 2003 i 2004. Poza tym działam w
    kilku organizacjach pozarządowych. Aha zapomniałem dodać że przez kontakty
    zwiedziłem całą polskę i poł europy. Pomyśl nad pracą przy komputerze, to
    będzie twój drugi "pomocny przyjaciel" szczególnie w sferze informacji.

    Czy jak na kulawego, kalekę, inwalidę, niepełnosprawnego czy jak tam chcesz aby
    od teraz cię nazywali to mało? Myślę że nie i mógłbym się równać ze zdrowymi.
    Naprawdę to nie koniec świata.

    Jedna tylko rada nie użalaj się ciągle nad sobą i choć to trudne proś o pomoc
    najbliższych. Nie odpychaj ich. Im też jest ciężko w nowej roli. Staraj się być
    jak najbardziej samodzielna ale niektórych rzeczy nie przeskoczysz i będą ci
    wtedy przyjaciele i rodzina potrzebni. I nie przejmó się łzy są czasem
    potrzebne ja ostatnio straciłem ojca i też mi nie lekko bo mieszkam sam z
    schorowaną mamą ale jakoś daję radę.

    Jeden tylko błąd w moim poprzednim poście ten link to

    www.tetraplegik.com

    (była mała literówka na końcu). Na forum tej strony są osoby o takich samych
    problemach jak ty więc naprawdę zajrzyj tam.

    Jeśli masz problem możesz do mnie napisać na adres gazetowy "mantis77 @ gazeta
    pl" (w miejsce spacji wstaw kropki)

    Pozdrawiam cieplutko i głowa do góry

    --
    Beer or not to beer?
  • milana26 03.01.06, 00:14
    Jestem z Konina,właśnie weszłam pod podane strony i nie rozumię pewnej kwestii
    proszę wytłumaczcie o co chodzi? od wypadku minęły 3 miesiące. Czy już naprawdę
    nie ma szans na chodzenie?
  • milana26 03.01.06, 00:16
    Zdolność do poruszania się: Niewiele osób może być zdolnych do chodzenia w
    aparatach. Wymaga to wiele energii i wywiera duże napięcie na górną część
    ciała, bez zbytnich korzyści. Może powodować uszkodzenia górnych stawów.o jakie
    aparaty chodzi?
  • mantis77 03.01.06, 01:38
    No cóż wiem że to ciężko zaakceptować. Nie ma szansy na normalne chodzenie.
    Aparaty o których mowa (jak byłem mały ro rodzice na siłe chcieli coś ze mną
    zrobić i też mi próbowano takie zaaplikować) To poprostu buty połączone z
    szynami które biegną wzdłuż ciała po obu bokach (z zawiasami przy kolanach i
    biodrach i z pasem na biodra). W tej chwili już robią coraz lepsze z lżejszych
    materiałów i mniej "masywne". Jednak to i tak nie jest rozwiązanie bo służy
    raczej do pionizowania i poczucia że się stoi niż chodzenia. Poprostu i tak
    trzeba by chodzić za balkonikiem lub lub o kulach i wysiłek jest taki że ujdzie
    się kilka metrów i kiszka.

    Chcesz wiedzieć jak to mniej więcej wygląda obejżyj sobie film z Tomem
    Cruisem "Urodzony 4 lipca" bardzo dobrze pokazuje pozycję niepełnosprawnego.
    Troszkę jest przerysowany (tzn nie te czasy topornych wozków i takiej "opieki
    szpitalnej" ale pokazuje bardzo ciekawie życie osób niepełnosprawcnych)

    Aha tak kwestii wyjaśnienia jak spotkasz opis ON to oznacza Osoby
    Niepełnosprawne.

    Co do możliwości chodzenia. Wygląda to tak że nie da się obecnie nic zrobić
    gdyż rdzeń kręgowy się nie regeneruje a wiec nie ma możliwości przesyłania
    impulsów z mózgu do nóg i spowrotem. Może to będzie możliwe za jakieś 10-20 lat
    ale badania trwają. Są dwie opcje.

    Jednym na zachodzie wszczepiają elektrody i one sterowane komputerem pobudzają
    sztucznie mięsnie nóg (to dopiero prototypy) Komputer analizuje "chodzenie" i
    się "uczy" i steruje impulsami (nie robi tego mózg człowieka).

    Druga opcja to regeneracja rdzenia kregowego (Badania popierał christopcher
    reev czyli aktor który grał "supermana" i sam znalazł się na wózku). Trwają
    prace nad komórkami macieżystymi czyli komórkami które miały by możiwość
    odbudowy jak np. komórki wątroby czy rozwoju jak u noworodków. Ponieważ takie
    komórki do doświadczeń czesto pobiera się od nierozwiniętych płodów czy nawet
    myślą o próbach klonowania to kotrowesyjny temat i ciężko lekarzom nawet
    prowadzić badania (może za 10-20 lat sie uda)

    Też był fajny film zachaczający o to z hugh grantem (chyba "przebudzenie" czy
    jakoś tak)

    Wiem że 3 miesiąc to dopiero poczatek. Jeśli cię to nie krępuje napisz jak się
    Ci to przytrafiło i ile masz lat. Powiem Ci ze całe życie przed Tobą i ani waż
    się myśleć o głupstwach i rezygnacji z życia. Napisałem poprzednio ostro bo
    naprawdę musisz się wziąć w garść. Dobrze że szukasz rozwiązań to Ci pomoże.

    Sam widziałem na jednym z turnusów chłopaka co wjechał pod koparkę a był
    obiecującym kolażem. Po czym miał przerwę pozbierał się i wygrał maraton
    nowojorski będąc na wózku.

    Kolejnego chłopaka poznałem też na turnusie i chciał zerwać kwiatka ale nie
    mógł bo był tetraplegikiem (oprócz nóg niedowaład także rąk) i mnie poprosił. W
    sumie dla dziewczyny której go dał bylo wszystkojedno kto go zerwał tylko
    liczyło się że się chłopak o niego postarał. Piszę Ci to żeby uzmysłowić że
    wszystko mozesz robić to co wcześniej tylko troszkę inaczej.

    Ja jestem paraplegikiem i jeżdżę na wózku a łapki mam zdrowe i może mi łatwiej
    bo taki się urodziłem ale nie czuję się gorszy. Aha i powiem ci że nie mam
    jakiejś wielkiej kasy czy coś ale jestem szczęśliwy. Jeśli miałabyś doła i
    chciała pogadać to pisz maila a wyślę ci moje GG lub odpiszę. Mam też skypa
    więc jakbyś chciała pogadać to też nie ma problemu. przesiaduję przed kompem
    wieczorkiem. Aha jestem z Poznania.

    Aha w koninie na pewno jest FAR a także fundacja mielnica a teraz też chyba od
    niej lepsza fundacja podaj dalej prowadzona przez córkę dr. Janaszka (Ciekawe
    czy Zuza mnie jeszcze pamięta :-) )

    Pisz śmiało i się nie zamykaj w sobie nie jesteś sama i nie ty pierwsza masz
    takie problemy.
    --
    Beer or not to beer?
  • milana26 03.01.06, 14:58
    Narazie jest już przyznana grupa I.niezdolny do samodzielnej egzystencji,mam
    druk skierowania do Bydgoszczy nie wiem kto powinien to wypełnić aby dostac się
    do tej kliniki dowiadywałam sie że nie ma tam szans ( 700 podań).a może do
    Konstancina ale też nie ma szans? jestem bezradna........
  • mantis77 03.01.06, 01:40
    Na pociechę wierszyk mego autorstwa

    Wózkowicze

    Jeżdżę na wózku, odkąd przyszedłem na świat,
    A jest to już ładnych, parę lat.
    Właściwie czymże się ja różnię? Że mam cztery koła?
    Tak ja myślę. Ale inaczej postrzegają mnie ludzie dokoła.
    U młodych ludzi, widać w oczach politowanie,
    Pewnie sobie myślą: „Ten to ma przesrane”.
    Starsi myślą: „Ale on biedny jest”,
    I robią względem mnie, uprzejmy gest.
    A my wózkowicze, jesteśmy tacy sami,
    Choć nie chodzimy, a jeździmy drogami.
    Każdy z nas, charakter mocny ma,
    I twarde prawa życia, dobrze zna.
    Ale my też: słuchamy, mówimy i swoje zdanie mamy,
    I doświadczenie życiowe, cały czas zbieramy.
    Możemy być wierni, zdradzać i kochać,
    Przyjaźnić się, złościć, a nawet szlochać.
    Lecz nas naprawdę, to denerwuje,
    Gdy jak debili, się nas traktuje.
    A przecież też, możemy sztukę tworzyć,
    Uczyć się i pracując, pieniądze mnożyć.
    Gdy facet jest na wózku, to dla dziewczyn jest przegrany,
    Bo nie jest sprawny w łóżku, i wysportowany.
    Gdy dziewczyna na wózku, siedzieć stale musi,
    To swoją figurą, także sprawnego faceta nie skusi.
    Bo tak wózkowicz, jest nadal postrzegany,
    I jako współtwórca rodziny, dawno przegrany.
    My te stereotypy, próbujemy łamać,
    Mówiąc całą prawdę, bo nie lubimy kłamać.
    Czego zrobić się nie da? Dobrze o tym wiemy,
    Przecież na schody, nigdy nie wejdziemy.
    Sprawni ludzie, sobie chyba sprawy nie zdają,
    Jakich przedsięwzięć, wózkowicze się imają.
    Czasami są zaskoczeni, gdy samochodem jeździmy,
    A czy nas widzieli, jak na dyskotece tańczymy.
    Czy oni wiedzą, co robić możemy?
    A my pływamy kajakiem, i nurkujemy.
    W rugby niektórzy, także grają,
    Ale ci ludzie, sprawy sobie nie zdają.
    Gdy się z tym wszystkim, spotykają wreszcie,
    To zapominają, o całej reszcie.
    I już po krótkiej chwili,
    Przestają traktować, nas jak debili.
    Ale kiedy szanse, się wyrównają?
    I sprawni znajomi, wśród tłumu nas nie rozpoznają.
    Kiedy równo, traktować będą nas wszędzie?
    Oj chyba długo jeszcze, tak dobrze nie będzie.
    A my wciąż, pokazujemy,
    Ile dobrego, zrobić możemy.
    Czy sprawni z tego, sobie sprawy nie zdają?
    Że taki los jak my, też być może spotkają.
    Nie chodzi tutaj, o jakiś wypadek,
    Ale wózek na starość, to nie przypadek.
    Niektórym w końcu, nogi posłuszeństwa odmawiają,
    I takimi jak my, nagle się stają.
    Dla nich to nagle, tragedią się staje,
    I każdy z nich, czarnych myśli dostaje.
    Niech spojrzą na nas, jak my żyjemy,
    I normalnemu życiu, radę dajemy.
    Wtedy to nagle, przydatni się stajemy,
    Bo my o takim życiu, bardzo dużo wiemy.
    I tak zmieniamy, w ideał ten świat,
    Kulając się na wózku, parę dobrych lat.


    Sebastian M.

    --
    Beer or not to beer?
  • wozkarz 09.01.06, 10:42
    A powiedz mi czy jak ty byłbyś pełnosprawnym zdrowym facetem to spojrzałbyś na
    kaleka dziewczynę pokrzywiona?? Odpowiedz jest jedna nie. Raczej rozglądałbyś
    się za zdrowymi ładnymi dziewczynami, które zawsze dotrzymywałyby ci kroku.
    Wiec nie zrzędź, bo zachowujesz się żałośnie. Trzeba na siebie spojrzeć
    obiektywnie. Czy nasze pokrzywione cielska zdeformowane mogą wzbudzać u kogoś
    zainteresowanie w tym przypadku u dziewczyn? Nie. One raczej interesują się
    zdrowymi pełnosprawnymi chłopakami. Bo miłość i związek to nic innego jak
    uprawianie seksu i przyzwyczajenie się do drugiej osoby. Nie ma, co ubierać
    tego w jakieś piękne wyszukane słowa. Tak naprawdę to facet na wózku właściwie
    nie jest w stanie niczym zachwycić dziewczyny tak żeby ona się nim
    zainteresowała na serio. Owszem może być jego koleżanką i go za coś tam
    podziwiać np., że dobrze gra w rugby uprawia tenis czy coś tam innego, ale
    nigdy by się z nim nie związała, ponieważ kobiety w przeciwieństwie do facetów
    myślą bardziej praktycznie i wiedza ze taki facet na wózku jako mąż nie
    sprawdziłby się dobrze w swojej roli, ponieważ jako głowa rodziny ojciec,
    kochanek nie ma szans. I teraz pewnie będziesz mi pisać ze lepszy kaleka od
    narkomana i pijaka. Otóż nie. Żadna dziewczyna zdrowo myśląca nie związałaby
    się nigdy ani z narkomanem ani z alkoholikiem wiec pisanie, że niepełnosprawni
    są lepsi pod tym względem jest bardzo mocno naciąganym stwierdzeniem. Pyzatym
    alkoholizm albo narkomanie idzie na początku kryć i zwodzić partnera a kalectwa
    i wózka już nie ukryjesz. Już nie wspomnę o tym, że Twoja i moja choroba są
    takie same – dziedziczne i nie wiem czy byłoby ci miło jakby Twoje dziecko
    urodziło się niepełnosprawne i przechodziło przez to samo, co Ty.
  • mantis77 09.01.06, 16:01
    Oj wózkarz plecież bzdury jak potrzaskany.

    > A powiedz mi czy jak ty byłbyś pełnosprawnym zdrowym facetem to spojrzałbyś
    >na kaleka dziewczynę pokrzywiona??

    Nie wiem jakby było bo nie byłem nigdy sprawny. Ale wiem że od egoistycznej
    modelki np wolałbym laskę co ma nadwagę ale nie myśli tylko o sobie. Specjalnie
    nie piszę że niepełnosprawną bo się będziesz czepiał. A nadwaga to też "defekt"

    > Wiec nie zrzędź, bo zachowujesz się żałośnie.

    Nie zrzędzę bo to wiersz o sytuacji niepełnosprawnych i jest on obiektywny.
    Jakbyś się wczytał to byś zrozumiał że dla sprawnych jesteśmy potrzebni dopiero
    gdy sami stają się niepełnosprawni (nie prawda to dlaczego jest ten wątek?).
    Poza tym ja już mam drugą połówkę.

    >w przeciwieństwie do facetów
    > myślą bardziej praktycznie i wiedza ze taki facet na wózku jako mąż nie
    > sprawdziłby się dobrze w swojej roli, ponieważ jako głowa rodziny ojciec,
    > kochanek nie ma szans.

    I tu się mylisz bo a mało z kobietami gadasz. One szukają ciepła a nie faceta
    macho. Taki jest dla nich ok na jedną dwie randki a nie na całe życie. (Tak jak
    facet woli taką co to obiad ugotuje a nie taką co wiecznie w salonach
    kosmetycznych przesiaduje). Innymi słowy popatrzeć warto ale mieć na całe życie
    to nie. I raczej to facet jest estetą a nie kobiate. Prędzej się zgodze że
    pełnosprawny facet nie spojrzy na dziewczynę na wózku niż to że zdrowa
    dziewczyna nie będzie traktowac ok faceta (są też kobiety "pielęgniarki" które
    lubią pomagać i chcą mieć takiego faceta). Ale sam nie raz się oglądałem za
    laskami na wózkach i niektóre to niezłe d...y są.

    Może dla jednych to nie smaczne ale mnie nic nie zdziwi więc wkleję linka. Co
    tam w końcu nic co ludzkie nie jest nam obce a to na przełamanie stereotypu

    sakura-girls.com/ccbill15/vici-splash.jpg
    >I teraz pewnie będziesz mi pisać ze lepszy kaleka od
    > narkomana i pijaka.

    Nie nie będę pisał tego tylko wejdź sobie na forum

    www.tetraplegik.com

    tam są większe "połamańce" a także ich żony i jakoś się nie skarżą. Poczytaj
    posty szczgólnie Agusi. To nie są moje opinie.


    >Już nie wspomnę o tym, że Twoja i moja choroba są
    > takie same – dziedziczne i nie wiem czy byłoby ci miło jakby Twoje dzieck
    > o urodziło się niepełnosprawne i przechodziło przez to samo, co Ty.

    No to się mylisz i nie znasz sam siebie albo mnie mylisz z kimś innym. Ja
    jestem chory na przepuklinę oponowo-rdzeniową. Ta choroba nie jest dziedziczna.
    Może ale nie musi mieć podłże genetyczne. (U mnie w rodzinie nie było podobnych
    przypadków). Przedewszystkim rzyko można zlikwidować zażywając kwas foliowy
    przed i w czasie ciąży. Ale cóż najpierw trzeba poczytać troszkę o tym a potem
    się wypowiadać. Chcesz prześlę ci artykuł o tym który napisałem na podstawie
    literatury do jednej z gazet.

    --
    Beer or not to beer?
  • wozkarz 09.01.06, 16:50
    Wiesz jakoś to mnie nie przekonuje. Inaczej jest jak dziewczyna jest już z
    facetem i on ma wypadek w czasie ich małżeństwa a inaczej jest jak po wypadku
    poznaje nieznanego wcześniej zła masa. W tym 1 przypadku dziewczyna już jest
    przyzwyczajona i nie chce jej się zmieniać stanu rzeczy. Nie mylę Cię z kimś
    innym mamy to samo nie wiem skąd masz takie informacje, ale mi urolog
    powiedział, wprost, że ta choroba jest dziedziczna a ta ułomność zaczęła się
    ode mnie, bo w mojej rodzinie nikt tego nie miał przedtem, po prostu moja matka
    nie brała kwasu foliowego i teraz są tego skutki moje kalectwo L.No, ale nie
    brała, bo nikt jej tego nie powiedział. Napewno nie robiła tego żeby urodził
    się jej kaleka. Zapewne wiesz, że my nie możemy mięć dzieci w normalny
    tradycyjny sposób tylko poprzez specjalne zabiegi ginekologiczne które powodują
    ciąże u kobiety- na marginesie, cholernie drogie. A jeśli dziewczyna dowie się
    ze nie mamy możliwości kochać się z nią normalnie ani dać jej zdrowego
    potomstwa w naturalny sposób to jest to jeszcze jeden argument żeby nie zadawać
    się z takimi facetami jak my.
  • mantis77 09.01.06, 20:08
    Wiesz jakoś to mnie nie przekonuje.

    Wiesz może i cię nie przekonuje. Ja Ci powiem jedno laski patrzą na facetów z
    planem. Masz wykształcenie, pracę, samochód, mieszkanie i na ciebie też
    spojrzy. Musisz poprostu starać się osiągnąć to co zdrowi i mieć poukładane we
    łbie. mogę się zgodzić że na pierwsze wrażenie nie mamy co liczyć ale na
    kolejne tak.

    Co do choroby to urolog owszem powiedział ci prawdę że to z powodu kwasu
    foliowego ale to nie dziedziczne. mylisz pojęcia dziedziczne to znaczy że ktoś
    z rodziny (np 3 pokolenia wstecz) też miał ta chorobę. Może być to choroba
    genetyczna. Czyli jakiś gen został zaburzony np wskutek zanieczyszczenia
    środowiska co się też zdaża. Ale najczęście to brak kwasu foliowego i moja mama
    też nie brała bo nikt 20 czy 20 parę lat temu i więcej nie rbał i nawet dziś
    mało się o tym mówi. Ale to niedobór tego składnika jest powodem a jego
    odpowiednia ilość zmniejsza ryzyko. Gdyby była choroba dzidziczna to by nic ci
    nie pomogło czy byś coś brał czy nie.

    Co do lekarzy to mają mgliste pojęcie o naszej chorobie niestety. Co do
    zapłodnienia owszem może tak może nie. Jakbyś zapytał urologa czy możesz się
    kochać bez zabezpieczeń i nic ci nie grozi i jest pewien na 100% że nie możesz
    mieć dzieci to ci gwarancji nie da. To że masz tę chorobę nie oznacza że twoje
    dziecko też ma mieć. U mnie w rodzinie brat starszy urodził się zdrowy a ja nie
    więc gdyby było to dziedzicnze on też byłby chory. Nie ruzmiem pojęcia

    >A jeśli dziewczyna dowie się ze nie mamy możliwości kochać

    Bo co nie staje Ci czy jak że zapytam. jeśli tak to medycyna już ma na to leki
    itp. Tak więc nie jest to przeszkodą. A co do zapłodnienia to wielu facetów ma
    problemy i to nie tylko niepełonosprawnych więc nie przesadzajmy można dziecko
    adoptować. Możesz też poszukać pannę z dzieckiem i gwarantuję ci ze nie będzie
    naciskać by mieć kolejne.

    Czasem sami nie wierzymy w swoje siły tyle ci powiem. Próbowałeś kiedyś ty
    zaczepić jakąś laskę. Ja tak. teraz już nie muszę. Ale powiem ci że można
    szukac prze internet tam nie ma pierwszego wrażenia opartego na wizerunku tylko
    błyszczy się intelektem i tym co się reprezentuje. O tym że jesteś na wózku
    możesz powiedzieć po 3-4 rozmowie. Ja spotkałem się z jedną laską i co ciekawe
    do końca nie wieżyła że jestem na wózku mimo że jej pokazałem zdjęcia. Ciekawe
    dlaczego moze wydawało się jej to niemożliwe że "Taki facet" jest na wózku.

    Próbuj a znajdziesz swoją połówkę. Albo myśl pesymistycznie ... w samotności.

    --
    Beer or not to beer?
  • wozkarz 18.01.06, 13:33
    Zastanów się, co mówisz....Chciałbyś mięć kobietę, która ma już dziecko? Wtedy
    wpakowałbyś się w niezłe bagno, bo byłaby ona, dziecko i ojciec dziecka, który
    systematycznie zatruwałby wam życie. Poza tym takiej kobiecie się nie ufa, bo
    jak ma dziecko nie wiadomo, z kim ( wpadka) to prawie pewne ze zostawi cię z
    tym dzieckiem a na boku będzie miała innych a ty będziesz robić za niańkę. A co
    do reszty to się tak zastanawiam. Co by było gdyby np. dziewczyna lubiła
    wychodzić do kina do teatru do restauracji a wszędzie tam byłyby schody i brak
    podjazdów dla inwalidów? To, co wtedy zrobiliby? On i ta biedna dziewczyna??
    Niestety nie oszukujmy się, jeszcze wiele obiektów nie jest dostosowanych dla
    niepełnosprawnych i każde wyjście z domu np. na randkę musi być dokładne
    rozplanowane i trzeba wiedzieć gdzie się udać żeby nie trafić na przeszkody. W
    przypadku zdrowych facetów problem ten odpada, bo zawsze mogą iść ze swoja
    partnerka do kina do teatru i nie musza się martwic ze nie wjadą po schodach
    albo ze łazienka w kinie lub teatrze czy nawet restauracji nie jest
    przystosowana dla potrzeb ludzi na wózkach. Nawet jak jesteś gdzieś to trudno
    nawiązać kontakt wizualny z dziewczyna, ponieważ raz, że jak siedzimy na wózku
    to jesteśmy od nich niżsi a dwa że nie wzbudzamy u nich zachwytu, jeśli chodzi
    o wygląd fizyczny. Często w skutek ciągłego siedzenia na wózku mamy bardzo
    pokrzywione ciała, co jest aseksualne. A jak wiadomo wygląd to 1 rzecz, na jaka
    patrzą kobiety. Pisałeś tez o randkach na Internecie. Owszem masz racje. Tylko
    uwierz mi rozmowa na jakiś czas jest OK., ale jak później dziewczyna chce
    żebyśmy się jej pokazali na zdjęciu i widzi pokrzywione ciało, które do tego
    jest na wózku to od razu jej się odechciewa dalszej znajomości z nami.
  • mantis77 18.01.06, 16:02

    --
    Beer or not to beer?
  • mantis77 18.01.06, 16:18
    wozkarz napisał:

    > Zastanów się, co mówisz....Chciałbyś mięć kobietę, która ma już dziecko?

    A dlaczego nie?
    >Wtedy wpakowałbyś się w niezłe bagno, bo byłaby ona, dziecko i ojciec dziecka,
    >który systematycznie zatruwałby wam życie. Poza tym takiej kobiecie się nie
    >ufa, bo jak ma dziecko nie wiadomo, z kim ( wpadka) to prawie pewne ze zostawi
    >cię z tym dzieckiem a na boku będzie miała innych a ty będziesz robić za
    >niańkę.

    To są tylko twoje stereotypy. Była upojna noc i laska zabalowała a teraz szuka
    statecznego człowieka co pomoże jej wychować dziecko. Facet jak się dowiedział
    że dzidzia w drodze to zwiał zeby alimentów nie płacić (można wymusiś
    zrzeczenie się praw w zamian za alimenty i ma g..o do dzieciaka). A poza tym
    zapomniałeś o małej co prawda grupie ale jednak czyli o młodych wdowach.

    A co do reszty to się tak zastanawiam. Co by było gdyby np. dziewczyna lubiła
    > wychodzić do kina do teatru do restauracji a wszędzie tam byłyby schody i
    >brak podjazdów dla inwalidów? To, co wtedy zrobiliby? On i ta biedna
    >dziewczyna?

    Stwarzasz jakieś dziwne problemy? Ja jestem z dziewczyną na wózku i chodzimy do
    kina i pubów jak mamy ochotę. Równie dobrze zdrowi mogą się martwić czy zdobędą
    bilety do kina.


    > Niestety nie oszukujmy się, jeszcze wiele obiektów nie jest dostosowanych dla
    > niepełnosprawnych i każde wyjście z domu np. na randkę musi być dokładne
    > rozplanowane i trzeba wiedzieć gdzie się udać żeby nie trafić na przeszkody.

    I owszem są bariery ale po to mam coś oprócz zaprzeproszeniem "fiuta" żeby
    muśleć o takich rzeczach i zaplanować to. To jest nasz problem a nie
    pełnosprawnej osoby. (Może trzeba się zapytać czy jest ochrona itp. żeby
    dziewczyna nie dźwigała.)

    >W przypadku zdrowych facetów problem ten odpada, bo zawsze mogą iść ze swoja
    > partnerka do kina do teatru i nie musza się martwic ze nie wjadą po schodach
    > albo ze łazienka w kinie lub teatrze czy nawet restauracji nie jest
    > przystosowana dla potrzeb ludzi na wózkach.

    Patrz co napisałem wyżej.

    >Nawet jak jesteś gdzieś to trudno nawiązać kontakt wizualny z dziewczyna,
    >ponieważ raz, że jak siedzimy na wózku to jesteśmy od nich niżsi

    Zapropobuj kawę jak usiądzie na krześle przy stoliku już jest na twojej
    wysokości. Poza tym wysocy i niscy ludzie mają te same problemy i nie są
    niepełnosprawni. Poza tym w lecie to nawet ciekawe widoki są jak się idzie
    ulicą ;-) i to na wprost naszych oczu ;-)

    >a dwa że nie wzbudzamy u nich zachwytu, jeśli chodzi o wygląd fizyczny. Często
    >w skutek ciągłego siedzenia na wózku mamy bardzo pokrzywione ciała, co jest
    >aseksualne.

    I owszem ale trzeba starać się wyglądać OK. Laskom często zależy żeby widziały
    że dbasz o siebie niż żebyś był najłaniejszy (obciete pazurki i czyste ręce i
    włosy to podstawa) Poza tym uśmiech, dowcip, gadka i intelekt. Co ja mam uczyć
    jak z laskami gadać. Aha i duzo słuchać to one mają gadać i to lubią jak się je
    słucha.

    >A jak wiadomo wygląd to 1 rzecz, na jaka patrzą kobiety.

    Tu się nie zgodzę owszem patrzą ale to nie jest najważniejsze. Poszłyby
    z "macho" do łóżka ale często nie zakładałyby z nim rodziny. Jak Ci pisałem one
    lubią facetów z planem. To co piszesz patrzysz po sobie to my faceci
    jesteśmy "wzrokowcami" i odrazu patrzymy czy mają zgrabną pupcię i mają czym
    oddychać, a potem rozmawiamy jesli to jest OK.


    >Pisałeś tez o randkach na Internecie. Owszem masz racje. Tylko
    > uwierz mi rozmowa na jakiś czas jest OK., ale jak później dziewczyna chce
    > żebyśmy się jej pokazali na zdjęciu i widzi pokrzywione ciało, które do tego
    > jest na wózku to od razu jej się odechciewa dalszej znajomości z nami.

    Dlatego fotka wędruje już po 2-3 rozmowach żeby nie tracić czasu. Jak już sie
    jej odechciewa to wypad zagaduj inną. Uwież mi zanim związałem się z moją
    obecną dziewczyną gadałem namiętnie na chatach, GG itp. I mam pewne
    doświadczenie. Spotkać się także spotkałem z jedną laską i o dziwo nie uciekła
    i widziała wcześniej zdjęcie.

    Polecam Ci książkę która dużo mi pomogła zrozumieć kobiety. (Tzn. częściowo bo
    to temat rzeka :-) )

    John Gray "Marsjanie i Wenusjanki na randce". Weź sobie ją do serca. A jak juz
    znajdziesz ta drugą połówkę to stwierdzisz ze nie było dokonca jak w książce bo
    było łatwiej.

    --
    Beer or not to beer?
  • agaugu 18.01.06, 16:52
    Pierdoly opowiadasz!!!!!!!!!!!!!!
    No jesli tak myslisz, to tkwij w takim przekonaniu. I bedziesz wtedy naprawde
    nieciekawy i posepny jak sowa.
    A poza tym to okropnie niesprawidliwie i nawet onrazliwe dla wiekszosci
    dziewczyn - jak sie kiedys strasznie kochalam w faecie na wozku, byl
    fascynujacy i niezwykly. Ale mnie nie chcial :-(((((((((((((
    --
    agaugu
  • jacek1982 18.01.06, 21:37
    moze mu sie nie podobalas. Faceci to wzrokowcy ci na wozkach takze. To ze
    siedzimy na wozkach nie znaczy ze nie mamy swoich wymagan.
  • agaugu 19.01.06, 12:14
    Jasne, pewnie mu sie nie podobalam. I wiem, ze faceci to glownie wzrokowcy.
    Chcialam tylko powiedziec, ze nikt nie powinien zanizac poziomu ß ani faceci na
    wozkach nie powinni zadowalac sie dziewcczynami, ktore im sie nie podobaja,
    ani dziewcczyny nie powinny miec dla takich facetow jakiejs szczegolnej taryfy.
    Traktujmy sie normalnie!
    A jesli wozkarz juz na poczatku nie daje sobie prawa do normalnosci i
    zwzczajnosci, to jej nie osiagnie. To chcialam powiedziec
    --
    agaugu
  • benit14 13.01.06, 19:51
    Witam.
    Nie zgodzę się z Tobą, że zdrowe dziewczyny nie "polecą" na faceta na wózku.
    Pownie,że dla niektórych mógłbybyc to problem( nawet wybierając spośród
    zdrowych, nie wszyscy nam się podobaja). Moja koleżanka, super laska, taka co
    kazdy się obejży za nia na ulicy, zdrowa, mądra ma chłopaka na wózku. I nie
    widzi w tym zadnego problemu (sa ze sobą 1 rok). Nie dziwię się zresztą jej
    wcale, bo chłopak jest naprawde extra( charakter), i gdyby go wcześniej nie
    dopadła, sama bym się za niego wzięła. Dlatego nie zgodze się, że dla
    wszystkich dziwczyn, wózek jest problemem. Owszwem jest pewnym utrudnieniem,
    ale każdy człowiek ma jakiś "wózek", widoczy lub nie. Więcej wiary w
    siebie.Pozdrawiam
  • mxp4 20.01.06, 07:00
    NOBODY IS PERFECT.
    NIKT NIE JEST DOSKONALY.
  • ankh_28 14.01.06, 23:56
    Chciałam wspomieć, ze piszący tutaj MAntis 77 wie co mówi, bo go znam i jest
    świetnym ,optymistycznym człowiekiem, i jeszcze niewidzialam, żeby któś tak
    jezdzil na wozku;)Optymiśtą jest ogromnym ,powinnyśmy się uczyć tego od
    Niego.Mantis a może Szkola Optymizmu? to ja pierwsza się zapisuję do Niego
    ,zaraża humorem.Mantis pozdro:) ania
  • milana26 03.01.06, 11:50
    Niezmiernie się cieszę że nie wszyscy ignorują problemy innych choćby nawet
    odpowiadając na tymże forum.Mój e-mail : julka1979@wp.pl
  • milana26 04.01.06, 10:34
    Czy jest może osoba,która miała uszkodzony rdzeń kręgowy a mimo tego porusza
    się o własnych siłach,chociaż o kulach???????????
  • milana26 04.01.06, 14:50
    Czy milczenie oznacza że nie ma takich przypadków?Własnie się dowiedziałam o
    jakimś dobrym ośrodku w Krakowie? czy ktoś coś wie o tym?
  • mantis77 04.01.06, 22:13
    Łe no dziś spradziłem co oznacza to th 9 i th 10. Jak mniemam ręce masz sprawne
    i jesteś paraplegiczką. Myślę że dasz dobie radę na wózku bez problemów. Co do
    osób które chodzą to ja nie słyszałem moze w tych apratach o kulach to tak ale
    jak pisałem to takie chodzenie przez korytaż i spowrotem. Ja bym dał spokój już
    z szukaniem nie możliwego a skupił się na tym jak żyć na wózku. Czym szybciej
    się nauczysz tym lepiej. Rozwiązawszey problem "bycia na wózku" możesz szukać
    czy są jakieś nowatorskie metody leczenia. Ale na razie nadzieje są nikłe i
    wszystko w fazie badań.
    --
    Beer or not to beer?
  • milana26 07.01.06, 15:36
    A może ktoś był w Krakowie na reha + to jakaś metoda PIN czy coś
    takiego.Właścicielem jes jakiś Pan Liziak?
  • buffy79 09.01.06, 10:28
    ta metoda nazywa sie PNF, wpisz w wyszukiwarkę i sobie poczytasz.
    Pan naywa sie Lizak!
    www.fizjoterapia.pl/pnf/
    Bynajmniej w mojej miejscowości nie spotkałam sie aby te ćwiczenia były
    refundowane. cwiczyłam kilka miesięcy PNF prywatnie, jednak to za duże koszty
    jak dla mnie :-((( ok 50 zł za godzine, znalazłam tez gabinet 30zł, ale
    oddalony od mojego iejsca zamieszkania o jakieś 25km, wiec na jedno wychodzi!

    Cwiczenia są super, lekkie, łatwe i przyjemne...
  • blandstuff 07.01.06, 19:35
    W mojej rodzinie jest niepełnosprawna osoba. Ma uszkodzone kręgi szyjne i
    pierwszy pirsiowy, praktycznie cały czas leży na łóżku. Ma 25 lat i nie widzi
    dla siebie rzadnej przyszłosci ponieważ nie może otrzymać zadnej renty. Stara
    sie o nią od kilku lat. Jego jedynym dochodem jest zasiłek pielęgnacyjny i
    emerytura jednego rodzica (ok.700 zł.) W jaki sposób może sie on jescze starać o
    rentę , próbował juz w ZUS-ie i opiece społecznej. W chwli wypadku był jednak
    bezrobotny i bez prawa do zasiłku, nie studiował. Miał za soba tylko krótkie
    staże i wojsko.
  • dorotahannaw 14.01.06, 11:01
    Gdy przeczytałam Twój list, to najpierw mi przyszła do głowy Fundacja aktywnej
    Rehabilitacji, o której wspomnieli inni koledzy na tym forum.
    Moze opiszę Ci, na czym polega jej działalność, bo jest to - moim zdaniem -
    jedna z bardziej sensownych instytucji pomagających osobom niepełnosprawnym.
    Fundacja Aktywnej Rehabilitacji (w skrócie FAR) organizuje kilkudniowe obozy
    aktywnej rehabilitacji. Na tych obozach są głównie zajęcia sportowe - 2 treningi
    do południa i 1 po południu. Są to: technika jazdy na wózku (uczysz się, jak sie
    poruszać na wózku w bardzo różnych sytuacjach np. jak pokonywać progi
    krawężniki, wzniesienia, jak się bezpiecznie przewracać itd.), pływanie,
    łucznictwo, tenis stolowy, siłownia. Instruktorami są osoby na wózkach.
    W obozach tych uczestniczą również osoby pełnosprawne w charakterze tzw.
    serwisu. Są to przede wszystkim studenci rehabilitacji, którzy mają obowiązek
    zaliczyć taki obóz, ale nie tylko. mogą to być też np. pielęgniarki,
    wolontariusze, zawodowi rehabilitanci, którzy zasmakowali w tych obozach bo są
    one naprawde fajne.
    Oprócz treningów są organizowane pogadanki na temat "jak żyć z
    niepełnosprawnościa". Porusza sie np. zagadnienia prawne, problemy seksualne,
    prezentuje się nowoczesny sprzęt typu wózek, zabezpieczenia urologiczne, omawia
    profilaktyke przeciwodleżynową.
    Może wyda Ci się to dziwne, ale są tam również organizowane dyskoteki.
    Niezaprzeczalną wartością tych obozów jest również spotkanie z osobami w
    podobnej sytuacji, które chętnie podzielą sie z Tobą doświadczeniami. Dzieki nim
    naocznie będziesz mogła sie przekonac, że wózek to naprawde nie koniec świata...
    Fundacja organizuje również co roku Igrzyska Aktywnej Rehabilitacji...
    Ponadto organizuje też kursy szkoleniowe w ośrodkach przystosowanych dla osób na
    wózkach.
    Aha, obozy też odbywają się w takich ośrodkach. Ja osobiście byłam kilka razy w
    Spale, w ośrodku przygotowań olimpijskich. Można tam spotkać sławne osoby, nie
    tylko sportowców... A czas jest tak zapełniony, że nie ma czasu myśleć o
    kompleksach.
  • blandstuff 17.01.06, 13:29
    Ja to wszystko rozumiem ale jak jest z kwestią finansową? Ale w jaki sposó
    uzyskac pieniądze?
  • dorotahannaw 19.01.06, 11:11
    Ja nigdy nie płaciłam za taki obóz więcej niż 100 zł. Kursy komputerowe w
    Miętnem k/Garwolina są za darmo, płaci się tylko ubezpieczenie - w zeszłym roku
    było to bodajże 40 zł. Fundacja Aktywnej Rehabilitacji ma sponsorów.
  • polityk3 19.01.06, 08:13
    Jakiej pomocy potrzebujesz? Może będziemy mogli Ci pomóc tylko sprecyzuj z czym
    masz problem.Znajdziesz nas na www.tacysami.org.pl pozdrawiam
  • nocny.ksiaze 25.01.06, 01:49
    Wierzcie mi lub nie ale jednak dla innych niekiedy wozek jest problemem tylko
    ze to zazwyczaj sa te kobiety ktoryj ja nie chcialbym nawet jako zdrowy bo one
    sa jebniete. Jestem po Th 7-8 dosc wysokie uszkodzenie ale co tydzien jestem na
    jakiejs imrezce i nawet jak za duzo wypije zdaza mi sie tanczyn na podescie.
    Jestem na wozku od roku mieszkam sam i jakos sobie radze. A co do zwiazkow to
    po wypadku mialem 3 dziewczyny z czego 2 zostawilem ja dlatego ze nie jestem
    jeszcze gotowy na powazny zwiazek mam 23 lata i narazie w glowie tylko mam
    dobra zabawe a nie zone i dzieci :) Wozkowicze nie lamcie sie nie my jestesmy
    niepelnosprawni tylko Ci co nas nie akceptuja!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka