Dodaj do ulubionych

zycie po amputacji

11.09.06, 23:29
Witam, mam 26 lat i jestem po amputacji nogi. Ciekawa jestem jaki inni radza
sobie w takiej sytuacji.Bo ja miewam czasami bardzo trudne dni, bywa ze jest
ok, staram sie cieszyc zyciem i zyc normalnie ale dopada mnie tez
przygnebienie, smutek tak jak teraz, szukanie odpowiedzi czemu ja, czemu mi
nikt nie uratowal mojej nozki, buu czy mozna sie z tym kiedys pogodzic?
Pozdrawiam M.
Obserwuj wątek
    • agaugu Re: zycie po amputacji 12.09.06, 13:10
      Chcialabym Cie jakos pocieszyc, ale zdaje sobie sprawe, ze wszelkie slowa sa
      tutaj banalne.
      Chce Ci tylko powiedziec, ze Twoja prawdziwa wartosc tkwi w Tobie. Jak mowil
      (nie pamietam, kto) w "Malym Ksieciu" - to, co wartosciowe, jest zakryte dla
      oczu.
      Dluga droga przed Toba, ciezka praca - musisz siebie polubic taka, jaka teraz
      jestes. I wtedy duzo latwiej bedzie ruszyc z miejsca
      Pozdrawiam
      agata (tez ON)
      --
      agaugu
    • c-leg Re: zycie po amputacji 13.09.06, 10:28
      Droga myszko,

      to co napisze, moze wydac Ci sie nieco oschle lub wrecz brutalne, ale uwierz,
      ze to wynika z checi pomocy Ci. Pisze z wlasnego doswiadczenia – sam stracilem
      w wypadku prawa noge powyzej kolana.

      Musisz przede wszystkim zaakceptowac siebie taka jaka teraz jestes. Noga
      niestety nie odrosnie. Ale dostaniesz (lub juz masz) proteze. To twoja nowa
      noga!
      Sprobuj wycisnac z niej najwiecej ile sie da. To pozwoli wrocic Ci do w miare
      normalnego zycia. Zobaczysz tez jak duzo satysfakcji daja te chocby najmniejsze
      sukcesy.
      Poczatki sa trudne i czasem bedzie Ci sie wydawalo, ze stoisz w miejscu. Ale
      tak nie jest – kazdy dzien (nawet kazdy krok) przynosi nowe doswiadczenia.
      A kiedy upadniesz, wstan. Kiedy cos nie bedzie wychodzilo, probuj od nowa. Zdaj
      sobie tez sprawe, ze nie wszystko bedzie dla Ciebie osiagalne. Poznaj swoje
      granice i zaakceptuj je.

      Bardzo wazne jest, zebys miala dobrze dopasowana proteze – to w zasadzie
      podstawa przyszlego sukcesu. Dobry protetyk wie to i bedzie poprawial ja az do
      skutku.

      Sprobuj tez znalezc dobra szkole chodzenia – czesto nawet niewielkie wskazowki
      pomagaja przezwyciezyc duze trudnosci.

      I przestan zadawac sobie pytanie “dlaczego Tobie sie to przytrafilo?”. To
      prowadzi donikad.
      I tak nikt Ci na nie nie odpowie. Porozmawiaj z dobrym psychologiem. Nie wiem
      czy Ci to pomoze, ale na pewno nie zaszkodzi (mi pomoglo).

      Zobaczysz – z czasem smutek i bezsilnosc moga zamienic sie w dume. W dume z
      tego, co uda Ci sie zrobic z tej sytuacji. A mozesz zrobic bardzo duzo.

      Jezeli mialabys jakies pytania, to napisz. Chetnie podziele sie z Toba wlasnymi
      doswiadczeniami.

      Trzymaj sie mocno.

      c-leg
      • agaugu Re: zycie po amputacji 13.09.06, 10:53
        No właśnie, zapomniałam o tym napisać - nie zdawaj sobie pytania "Dlaczego
        ja?". Nie znajdziesz odowiedzi na takie pytanie. A poza tym będziesz stała w
        miejscu, kręciła się w kólko i ciągle tkwiła w jakimś upiornym miejscu.

        Ja już znalazłam pewną odpowiex - mniemoja niepełnosprawność trochę ubpgaciła i
        zmusiła do przemyślenia wielu spraw. Mogę powiedzieć, że trochę jej zawdzięczam.
        Paradoksalne, co???????
        Ale tak jest
        Pozdrawiam
        agata
        --
        agaugu
      • tbmp Re: 15.09.06, 02:48
        Witaj,
        Mam 35 lat, miałam amputowaną nogę jak byłam w 5 klasie. Operacja była
        planowana, bo urodziłam się z nogą średnio spełniającą ogólnie przyjęte
        standardy ;)
        Nie chodzę idealnie - osoby które wiedzą jak wygląda chodzenie z protezą pewnie
        łatwo to rozpoznają, inni widzą po prostu że lekko utykam. Były momenty w życiu
        kiedy mi to bardzo przeszkadzało - wkurzało mnie jak się na mnie jakieś 'głupie
        baby' gapiły, jak miałam przejść przez jakąś dużą salę, czy kościół na oczach
        wszystkich. Z czasem przejmowałam się tym coraz mniej. Wybrałam zawód, który
        wręcz wystawia mnie na 'ogląd publiczny' bo jestem nauczycielką, więc cały czas
        jestem pod obstrzałem kilkunastu par oczu :-)
        Mam wielu przyjaciół, którzy naprawdę widzą we mnie więcej niż moją nogę :-)
        Pewnie, że zwykle przy pierwszym/ drugim spotkaniu z nową osobą pada niemal
        sakramentalne pytanie - co ci się stało? - całkiem normalna ciekawość - zwykle
        zbywam to odpowiedzią 'mam mały problem z nogą'. Zazwyczaj to koniec rozmowy na
        tematy zdrowotne i przechodzimy do normalnej konwersacji :) Przyznaję, nie
        dojrzałam jeszcze do tego, żeby ludziom odpowiadać o swojej nodze szczerze -
        moja noga , mój problem, nie chcę o tym gadać - to jest zwykle moja postawa.
        A co do względów techniczno medycznych. Zgadzam się z przedmówcą - dobra
        proteza to podstawa!!!! Można z nią po prostu normanie żyć, chodzić biegać,
        grać w tenisa, jeździć na rowerze itd. W zasadzie nie pamiętam innego życia, bo
        od dziecka posługiwałam się takim czy innym aparatem wspomagającym chodzenie i
        w sumie nie wyobrażam sobie nawet jak wyglądałoby życie bez żadnego
        oprzyrządowania ;)I chyba nie chciałabym być już inna - takie mam życie,
        całkiem mi pasuje - gdybym miała wybierać - noga wraca na swoje miejsce, ale
        kosztem czegokolwiek z innych cech, czy umiejętności które mam - ZA NIC bym się
        nie zamieniła. Byłoby mi szkoda :))
        Jakbyś chciała pogadać, napisać, to również służę mailem - chętnie powymieniam
        doświadcznia.
        Serdecznie pozdrawiam
        Teresa
        PS. Sorry, ze sie rozpisalam, ale jest prawie 3 w nocy i zwięzłość myślenia już
        nie działa ;)
    • abborygenka Sven Decaesstecker 16.02.07, 18:32
      A'propos życia po amputacji - jest taki belgijski sportowiec, który "świeci
      przykładem" (w jak najbardziej pozytywnym sensie :) - Sven Decaesstecker. W
      zeszłym roku wziął udział w fajnej kampanii społecznej, obejrzyj sobie spot tv z
      tej kampanii: www.look_at_me.republika.pl (ten spot jest też na YouTube; w komp
      trzeba mieć plugin AdobeFlashPlayer, żeby film się odtworzył).

      Mam wywiad z tym gościem przetłumaczony z jęz. flamandzkiego na angielski.
      Przetłumaczę go na polski i wkleję tutaj. Chłopak mieszka w Belgii, a nie w
      Polsce, ale to co mówi jest aktualne i u nas.

      pozdrowienia :)
      • c-leg Wojtek Czyz 16.02.07, 21:57
        Abborygenko,

        nie musimy tak daleko szukac - Wojtek Czyz - zdobywca trzech zlotych medali w
        Atenach, dwukrotny rekordzista swiata - jest tego najlepszym przykladem.

        Jednoczesnie, choc tacy ludzie sa wspanialymi przykladami, ile mozna osiagnac.
        Nie nalezy przykladac miary do ich osiagniec. Kazdy amputowany ma inna
        historie. Kazdy z nas ma inny kikiut.
        Niech celem bedzie dla kazdego z nas, nastepne co jest mozliwe.

        :-)
        • abborygenka Kasia Rogowiec 16.02.07, 22:49
          Hej,

          Ja wcale nie twierdzę, że każdy musi zdobywać medale na olimpiadzie, ba, ja
          nawet nie twierdzę, że każdy musi uprawiać sport. Miałam na myśli tylko to, że
          trzeba się koncentrować na tych rzeczach, które można nadal robić - zamiast
          koncentrować się na tym, czego już nie można :) To wymaga dyscypliny myślowej,
          ale to jest chyba jedyna droga do wyjścia z dołka psychicznego, jeśli ktoś wpadł
          w taki dołek.

          Z polskich sportowców po amputacji, kojarzę Kasię Rogowiec, naprawdę niesamowita
          dziewczyna. Był o niej duży artykuł w styczniowym >Zwierciadle< również bardzo
          go polecam. Kasia ma amputowane obie ręce w okolicy łokci, to chyba jest bez
          porównania gorsze niż brak nogi, jeśli w ogóle jest sens robić takie porównania.
          Mimo tego jest piękna, samodzielna, sama mieszka, jeździ samochodem, ma faceta,
          i przy okazji jeszcze uprawia sport. I też przechodziła trudne momenty, wcale
          nie od razu jej się udało.

          :)
          • c-leg :-) 18.02.07, 12:13
            Bardzo podoba mi sie to co napisalas. Jest madre i moze pomoc :-)

            abborygenka napisała:


            > trzeba się koncentrować na tych rzeczach, które można nadal robić - zamiast
            > koncentrować się na tym, czego już nie można :)

            • abborygenka Re: :-) 18.02.07, 12:31
              :)

              Ale nie ja to wymyśliłam, tylko Sven Decaesstecker :)))) Dlatego tak go lubię.

              Właściwie to przypuszczam, ze on też tego nie odkrył - pewnie już dawno temu
              jakiś mądry starożytny filozof na to wpadł :)) Tak sądzę ;)
              • c-leg Re: :-) 18.02.07, 20:36
                abborygenka napisała:

                > Ale nie ja to wymyśliłam ...

                Obojetne, ale od Ciebie to znam.
                Pozwolisz, ze "sprzedam" to innym amputowanym?
                Niewiele slow, a duza pomoc :-)
                • abborygenka Re: :-) 18.02.07, 21:28
                  c-leg napisał:
                  > Pozwolisz, ze "sprzedam" to innym amputowanym?

                  Proszę bardzo, sprzedaj w dowolnej ilości :)

                  Cieszę się, że napisałam coś do rzeczy, naprawdę.

                  Generalnie trochę czuję się hmmmm... jak oszust, bo ja sama wcale nie jestem po
                  amputacji, tylko mam dwie takie osoby w bliskim otoczeniu, tzn. ktoś z rodziny,
                  i bliska koleżanka. Dlatego tak się "wymądrzam" na ten temat. Uff, przyznałam
                  się, co za ulga :)

                  Ale, z drugiej strony, w tytule tego wątku nie było napisane - dwunożnym wstęp
                  wzbroniony...

                  :)
                  • c-leg Re: :-) 18.02.07, 21:53
                    Abborygenko,
                    mysle. ze to bez znaczenia. Napisalas - mi to pomoglo, pomoze moze i innym?
                    A to czy jestes dwunozna? To naprawde niewazne.
                    Pozdrawiam serdecznie :-)
                      • sweetultrix pomocy... 28.02.07, 22:44
                        hej, mam na imię Monika. mój tata przeszedł wczoraj amputację nogi na poziomie
                        podudzia, poniżej kolana. chciałabym Was poprosić o wszelkie informacje, które
                        mogą być przydatne- to, co już wiecie na bazie własnych doświadczeń w wielu
                        aspektach tej trudnej sytuacji... będę bardzo wdzięczna.
                        pozdrawiam.
    • sweetultrix pomocy... 28.02.07, 22:54
      hej, mam na imię Monika. mój tata przeszedł wczoraj amputację nogi na poziomie
      podudzia, poniżej kolana. chciałabym Was poprosić o wszelkie informacje, które
      mogą być przydatne- to, co już wiecie na bazie własnych doświadczeń w wielu
      aspektach tej trudnej sytuacji... będę bardzo wdzięczna.
      pozdrawiam.
        • c-leg Re: pomocy... 04.03.07, 18:29
          sweetultrix napisała:

          > nikt tu nie zagląda???

          Owszem. Zaglada nas tu wielu.
          Monika, poszukaj w napisanych juz postach. Znajdziesz na pewno wiele
          przydatnych informacji.
          Poza tym na pewno wielu z nas chetnie dopisze odpowiedzi na konkretne pytania.

          Twoj ojciec stracil noge. Sa gorsze rzeczy, ale do tego wniosku dojdzie on
          dopiero za jakis czas (jezeli w ogole). Teraz potrzebuje profesjonalnej pomocy.
          Pomocy psychologa, ortopedy, a przede wszystkim technika.
          Nie wiem w jakiej jestescie sytuacji - stan kikuta? kraj? finansowanie protezy?
          Dobrze dopasowana proteza jest podstawa!
          Teraz - krotko po amputacji nie bedzie to proteza ostateczna. Za jakis czas
          tuleja bedzie musiala byc dopasowana. Poza tym wazna jest jakas "szkola
          chodzenia".
          Wszystko wymaga czasu. ale z czasem bedzie lepiej.
          Niech Twoj ojciec nie stawia sobie od razu zbyt ambitnych celow.
          Drobne kroki daja satysdfakcje. a satysfakcja wyzwala nowa energie i wiare w
          siebie.
          Pisz, jezeli masz konkretne pytania.
          Nie ma glupich pytan!
          Sa najwyzej niemadre odpowiedzi ;-)
      • szopina1 tata- podobna sytuacja 05.03.07, 14:12
        czesc Monika , mam na imie Kasia i moj tata tydzien temu przeszedl amputacje
        dwóch nog i tez jakos srednio sie w tym odnajduje ....emocjonalnie i
        logistycznie ,generalnie jest ciezko ..szukam caly czas jakis grup wsparcia i
        ludzi w podobnej sytuacji ..ja tego potrzebuje jak i moj tata ..nie chce zeby
        sie zalamal.
        Jakby co podaje mojego maila kasia.pro@gmail.com
      • zabamala Re: pomocy... 05.03.07, 16:12
        Hejka,
        Kochana nie będę ci prawić mądrości, bo amputacja jest koszmarem zarówno dla
        chorego jak i wszystkich jego bliskich. Ale muszę ci cos powiedzieć: to ogromne
        szczęście zachować kolano! To najważniejszy staw w nodze. Staw skokowy można
        łatwo zastąpić protezą, kolano to już wyższa szkoła jazdy. Dlatego w całym
        nieszczęściu, możecie cieszyć się że tata ma kolano. Naprawdę wykonanie protezy
        stopy i stawu skokowego a potem nauka chodzenia i posługiwania się protezą jest
        dużo prostsza... i tańsza. Super stopa, w której można nawet uprawiać sport
        kosztuje ok. 10 tys. złotych. Według mnie najlepsze są stopy Otto Bocka, ale
        podobno każdy kto nosi proteze mówi co innego. Bo prawda jest taka, że trzeba
        wypróbować różnych protez: Ossura, Otto Bocka. I nie dajcie się nabrać na jedną
        jedyną pracownie ortopedyczną, trzeba ceny negocjować i sprawdzać u innych.
        Właściciele tych pracowni zarabiają na naszym nieszczęściu, dla nich to zwykły
        biznes, a nie troska o nasze zdrowie. Prawda jest taka, że z NFZ dostaniecie
        marny ochłap. Dofinansowanie z Funduszu raz na kilka lat tak naprawdę starcza
        na klocka, który tylko przypomina protezę. Teraz czeka was prawdziwy egzamin.
        Cała rodziną musicie wspierać tatę i załatwić mu najlepszą protezę na jaką was
        stać. Czasem trzeba sie zapożyczyć, ale warto. Bo dobra proteza to powrót do
        normalnego życia.
        I jeszcze jedno, nie bójcie się skorzystać z porad psychiatry. Dla was
        wszystkich to szok i może będziecie potrzebowali wsparcia farmakologicznego.
        Zwłaszcza tata. U nas jest to jeszcze temat tabu, a przecież na Zachodzie
        ludzie po stracie kotka wspierają sie antydepresantami. U nas na pastwę losu
        zostawia się: ofiary wypadków, ludzi po amputacjach, ludzi którzy stracili
        najbliższych. Bo dadzą sobie radę. Jestem zdania, że nie zawsze można - po
        prostu - dać sobie radę w takiej chwili. Życzę wszystkiego co najlepsze i
        wierzę w to, że tata wróci do normalnego funkcjonowania już niebawem.

        Nie wiem skąd jesteś. Może ten link ci się przyda
        isi.idn.org.pl/techno/placowki.htm
        • sweetultrix Re: pomocy... 13.04.07, 15:37
          dziękuję za ciepły list:)
          mój Tata jest już w domu i czekamy aż mu się zagoi noga.. a potem jedzie do
          stocera. na razie radzi sobie- wyjątkowo dobrze, aż jestem zdziwiona- jest
          bardzo dzielny:))
          dobrze, że jest takie forum:) że się nie jest samemu w takiej sytuacji...
          pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie:)
    • ania3111 Re: zycie po amputacji 23.04.07, 15:22
      Witam Was wszystkich. Nie jestem osobą po amputacji. Pracuję w firmie, która
      zaopatruje zakłady ortopedyczne w części z których zbudowane są protezy. W
      związku z tym, że nasza firma istnieje już kilka ładnych lat, chcielibyśmy
      zrobić coś, co może pomóc osobom po amputacjach. W czerwcu kończymy prace nad
      poradnikiem dla osób po przebytych amputacjach. Będzie to publikacja bezpłatna
      obejmująca wskazówki dla osób bezpośrednio po amputacji (bandażowanie kikuta,
      metody kontroli objętości kikuta, ćwiczenia, aspekt psychologiczny itp.) oraz
      zawierająca podstawowe informacje o protezach. Poradnik będzie dostępny w
      większości zakładów ortopedycznych i mam nadzieję w szpitalach.
      W najbliżeszej przyszłości chcielibyśmy założyć stowarzyszenie osób po
      przebytych amputacjach. Cele stowarzyszenia to wolontariat na oddziałach
      szpitalnych i informowanie pacjentów jak żyć po amputacji, wymiana informacji i
      doświadczeń, wspólne wyjazdy i spędzanie czasu. To tak bardzo w skrócie...
      Poszukujemy osób po przebytych amputacjach, które chciałaby się włączyć w prace
      nad powstaniem stowarzyszenia.
      Pozdrawiam
      Ania
      nasza strona: www.ortocentrum.com.pl
    • evamari Re: zycie po amputacji 25.04.07, 15:30
      witam,
      naprawdę amputacja nie musi być barierą. Tak już tu ktoś mówił-podstawa to dobra
      proteza. Rzeczywiście warto się rozejrzeć-wokół nas wiele przykładów osób
      niepełnsoprawnych którzy odnoszą wspaniale sukcesy. jestem pod wrazeniem osób, o
      których poczytałam na stronie www.solpolska.com.pl w zakładce (NIEPEŁNO)SPRAWNYM
      BYĆ - ten nawias naprawdę jest tam niezbędny:)pozdrawiam
      --
      Jeśli nie chcesz się zachłysnąć, nie pij. Ale wtedy umrzesz z pragnienia!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka