Dodaj do ulubionych

Zespół Aspergera a stopień niepełnosprawności...

04.01.07, 08:30
Niedługo stawiam się wraz z synem na komisji celem orzeczeniu o stopniu
niepełnosprawności(16 lat).Do tej pory miał orzekaną niepełnosprawność co dwa
lata.Mam pytanie-w jaki sposób traktowany jest zespół autystyczny Aspergera?
Do jakiego stopnia może być zakwalifikowany?
Edytor zaawansowany
  • 04.01.07, 09:35
    Z tego co wiem orzekanie osób w takiej sytuacji przysparza wielu problemów. Po
    części dlatego że lekarze orzecznicy są często słabiej zaznajomieni z takimi
    zagadnieniami (o ile w zespole nie ma lekarza psychiatry)
    Wiele zależy od nasilenia objawów. Najczęściej chyba przyznawany jest lekki
    stopień niepełnosprawności choć zdarzają się też odmowy przyznania stopnia czy
    przyznanie umiarkowanego stopnia.
    Specjalistami w tym zakresie są ludzie z fundacji Synapsis
    www.synapsis.waw.pl/
  • 04.01.07, 11:30
    Hmm,dziwne to wszystko.Syn od urodzenia choruje,ma orzeczenie o
    niepełnosprawności,fobie społeczną,boi się sam wychodzić z domu,ja mam przyznaną
    na syna opiekę stałą-jako,że syn wymaga takiej opieki na co dzień.Chociaż
    właśnie to chyba zależy od nasilenia objawów i ogólną egzystencję.Z jednym mogę
    się zgodzić.Kiedy parę lat temu pierwszy raz pojechaliśmy na komisję to
    specjalizację lekarzy w komisji wołały o pomstę do nieba i we mnie wywołały
    niesmak.Co ma np.pracownik socjalny wspólnego z autyzmem.Oczywiście dostaliśmy
    odmowne pismo,złożyłam odwołanie i przyznano synowi orzeczenie a ja opiekę
    stałą.W tej komisji już byli lekarze kompetentni,znający problem i zauważyłam to
    już będąc tam z synem.
  • 05.02.07, 22:41
    niepelnosprawni.info napisała:

    > Z tego co wiem orzekanie osób w takiej sytuacji przysparza wielu problemów. Po
    > części dlatego że lekarze orzecznicy są często słabiej zaznajomieni z takimi
    > zagadnieniami (o ile w zespole nie ma lekarza psychiatry)
    > Wiele zależy od nasilenia objawów. Najczęściej chyba przyznawany jest lekki
    > stopień niepełnosprawności choć zdarzają się też odmowy przyznania stopnia czy
    > przyznanie umiarkowanego stopnia.
    > Specjalistami w tym zakresie są ludzie z fundacji Synapsis
    > www.synapsis.waw.pl/

    nie czytałam pozostałych postów z braku czasu ale nie wiem jak jest w świecie -
    u nas w zespole jest psycholog i zna oraz wie co to autyzm asperger adhd i
    depresja ;)
    asperger u nas w zespole dostał by umiarkowany
  • 04.01.07, 22:33
    Małgosiu,
    nikt nie odpowie uczciwie na Twoje pytanie, bo w swoim drugim poście zawarłam
    znaczną część możliwego scenariusza, więc po co właściwie snuć domysły...?
    Wiesz już, jak to jest z orzecznictwem i niczyje doświadczenie nic tu nie
    zmienią. Kwestia farta co do składu komisji i tyle.
    Nie miej żalu, bo tu każdy wie, że "coś nie gra" w systemie, a raczej niewiele
    gra. Bądź twarda, przygotuj się od razu na odwoływanie się, które na 90%
    załatwi sprawę i tyle. Siły zachowaj na codzienność, bo na pewno są Ci
    potrzebne....
    Pzdr.
  • 06.01.07, 08:33
    Małgosia w każdej komisji niezależnie od tego na co ktoś jejst chory jest
    pracownik socjalny. Moim schorzeniem zajmuje się neurolog, meża reumatolog, a
    syn miał CZR - cechy autystyczne na kazdej z 3 komisji dotyczących róznych
    schorzeń mieliśmy pracownika socjalnego.
    --
    Moje aukcjecharytatywne Jeśli możesz pomóż nam
    strona o chorobie PATRYKA
    Pati Lili
  • 06.01.07, 17:50
    Lili ,może być pracownik socjalny w komisji,jednakże dawniej życzyłam sobie i
    synowi aby w takiej komisji był również lekarz znający problem.Dawniej życzyłam
    sobie aby którykolwiek z lekarzy,psychologów pomógł mojemu dziecku....mój syn,od
    maleńkosci choruje.Dawniej chciałam jakąkolwiek pomoc-byłam u kresu
    wytrzymałości-nie było nikogo....Piszę dawniej-13,14 lat temu-teraz dla mojego
    dziecka jest już za pózno-ma prawie 16 lat.Wprawdzie chodził rok na
    terapie(codzienną),po zajęciach lekcyjnych,lecz nastąpiła totalna blokada-nie
    chce nigdzie chodzić.Mój syn nie miał szczęścia uzyskać pomocy wcześniej,kiedy
    jeszcze istniała szansa na minimalną poprawę jego stanu..Dlatego uważam,że to
    jest niesprawiedliwe,ze względu na dzieci w wieku mojego syna czy
    starsze.Niesprawiedliwe,że mieliśmy lekarzy tak mało znających objawy autyzmu
    czy zespołu Aspergera.Dziękuj Bogu Lili,że Wy macie taką szanse,teraz,kiedy Twój
    synek jeszcze nie choruje.Ja już nie mogę praktycznie nic-chyba tylko modlic się
    o dobre samopoczucie syna,o to,żeby nie bał się chodzić do szkoły,żeby nie bał
    się w ogóle wyjść z domu,żeby nie wchodził do szafy kiedy usłyszy
    domofon...Wiesz jak to boli??? Kiedy chcesz pomóc dziecku i nie możesz liczyć
    już teraz na cokolwiek?-bo już za pózno.....
  • 06.01.07, 20:55
    Nigdy nie jest za późno. Zawsze należy mieć nadzieje. Tylko wtedy gdy umiera
    nadzieja jest za późno. Jasne, ze łatwiej jest wyleczyć małe dziecko i ja
    miałam to szczęscie, że mój synek urodził się teraz, że udało sie go szybko
    zdiagnozować i działać od razu, no i że akurat pojawiło się leczenie DAN.
    Próbowałaś go?? Dużo osób chwali sobie je, bo nawet jeśli nie uda się żeby
    dziecko wyzdrowiało to poprawia ich funkcjonowanie. Ja go polecam bo to
    wyleczyło moje dziecko. Mamy pozostałości rozwojowe po cechach autystycznych,
    ale nie ma już cech.
    --
    Moje aukcjecharytatywne Jeśli możesz pomóż nam
    strona o chorobie PATRYKA
    Pati Lili
  • 23.01.07, 23:10
    Zanim pojdziesz na komisje powinnas miec orzeczenie od lekarza-specjalisty.
    Moj dorosly syn dostal taka diagnoze po KILKUDNIOWYCH badaniach
    u psychiatry (wyspecjalizowanego w zespole Aspergrena)i pracujacych razem
    z nim psychologa i terapeuty zajeciowego.
    Na tej (niepodwazalnej) postawie syn otrzymal bez problemu rente.

    Wprawdzie nie bylo to w Polsce, ale sama logika mowi,
    ze nie mozna postawic takiej diagnozy w ciagu godziny przez ludzi
    ktorzy sie na tym zupelnie nie znaja!
  • 25.01.07, 18:34
    jednapani napisała:

    > Moj dorosly syn dostal taka diagnoze po KILKUDNIOWYCH badaniach
    > u psychiatry (wyspecjalizowanego w zespole Aspergrena)i pracujacych razem
    > z nim psychologa i terapeuty zajeciowego.
    > Na tej (niepodwazalnej) postawie syn otrzymal bez problemu rente.
    > Wprawdzie nie bylo to w Polsce,

    Witam JednąPanią,

    Mam do Pani prośbę - jestem kilka (prawie 10) lat starszy od Pani syna i także
    jestem pod kontrolą psychiatry. Chciałbym się dowiedzieć kto w Polsce zna się
    na ZA (zespół Aspergera), czy może Pani polecić jakiegoś specjalistę? A jeśli
    nie - chciałbym zapytać o jakim kraju Pani pisała i w jaki sposób znaleźć
    takiego specjalistę (może Pani kogoś poleci?).
    Dziękuję i pozdrawiam

    Michał
  • 30.04.07, 19:36
    ...porozmawiamy?
    Beata
  • 30.04.07, 19:41
    ...nie czekam aż odpowiesz...wchodzę "w butach" - z góry Cię za to przepraszam.
    ...co miałes na mysli mówiąc mi, że "nie jesteś lekarzem"? ... nie lubisz kiedy
    ktoś wywala przed Tobą swoje bóle?
    Popełniłam jakiś błąd.
  • 30.04.07, 19:48
    Grzegorz...muszę porozmawiać. Jeżeli nie ma Cię po drugiej stronie - może to i
    lepiej. Wolałabym wiedzieć, że masz ochotę mnie słuchać ale ... - Ty zdaję się
    nie udzielasz takich
    odpowiedzi......................................................................
    ...............
    .....źle się czuję, źle robię, źle myślę.....................
  • 30.04.07, 19:54
    ...gdybyś mnie zapytał czego od Ciebie oczekuję - chyba nie potrafię
    odpowiedzieć na to pytanie. .... to, że jesteś mi potrzebny wirtualnie,
    wystarczy? ...czy to może być powód dla którego Cię znalazłam? ...Nie wiem
    czego szukam w innych ludziach - w tych których znam, których mogę zobaczyć, z
    którymi mogę porozmawiać....Nie wiem Grzegorz. Wyszukuję w nich cech, które
    pomogłyby mi normalnie funkcjonować - szacunku przede wszystkim....wiary we
    mnie...prawdziwej wiary........Ale na to wszystko trzeba sobie ciężko
    zapracować, prawda????????????? Już nie wiem jak. Nie znam tych
    wszystkich "gier" - tego na czym opiera się ludzka więź....Myślałam, że wiem.
    Ale nie wiem.
  • 30.04.07, 19:58
    ...czuję się tak jakbym tu nie pasowała...jakbym była z innego świata...A
    naprawdę próbowałam wtopić się w to - jak to nazwać - poprostu życie.
    Grzegorz o co w tym wszystkim
    chodzi?.........................................................................
    ................................................................................
  • 30.04.07, 20:00
    ...nie milcz proszę. Jeżeli nie możesz podać mi swojej dłoni to zwyczajnie mi
    to powiedz.
  • 26.01.07, 07:51
    Oczywiście,że Lukasz ma te wszystkie zaświadczenia od
    lekarzy,psychologów,terapeutów...
  • 24.01.07, 12:09
    Mam pytanie Małgosiu,
    Jaki Twój syn ma symbol przyczyny niepełnosprawności? Chodzi mi o to, jak
    komisja kwalifikuje zespół Aspergera.
    Domyślam się, że albo 01-U, albo 02-P, albo 10-I. Osobiście uważam, że
    orzecznictwo do celów pozarentowych jest u nas zbyt ubogie.

    Pozdrawiam
    Michał
  • 24.01.07, 22:26
    Ludzie u ktorych stwierdzono zespol Aspergrena moga sie
    bardzo roznic od siebie.
    Moj syn ma kolege ktorzy mieszka samodzielnie, ma samochod
    i prace w klubie golfowym. Troche znam go, kilkakrotnie z nim rozmawialam,
    wyglada na spokojnego i milego chlopca.

    Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu dowiedzialam, ze moj syn spotkal
    go na comiesiecznym spotkaniu towarzyskim osob z zaspolem Aspergrena!

    Syn od niedawna jest na rencie, ale jeszcze pare lat temu, przed uzyskaniem
    diagnozy, utrzymywal sie z dorywczych prac, w ktorych dobrze dawal sobie rade.

    Gdyby nie bezrobocie i konkurencja wielu osob na to samo miejsce,
    to syn wcale nie musialby byc na rencie...
    Zreszta w tej chwili, w ramach rehabilitacji, pracuje w duzym sklepie
    10 godzin w tygodniu i sa bardzo z niego zadowoleni.
    Niestety, ta praktyka nie wiedzie do zatrudnienia i jest bezplatna ...
    Syn cieszy sie jednak, ze moze powiedziec spotykanym dziewczetom
    ze PRACUJE.

    Prawo jazdy ma, choc szlo mu ciezej niz innym i wydalam na nie mase pieniedzy!
    Ale legitymowanie sie prawem jazdy powoduje, ze poczucie wlasnej wartosci syna
    jest wysokie.
    Wojsko tez zaliczyl, choc nigdy nie nauczyl sie strzelac.
    Do wojska koniecznie chcial isc, bo to bylo wg niego cos co kazdy chlopak
    powinien ... i z takim nastawieniem dobrze sie tam czul.

    Dla informacji. Syn ma 33 lata, a diagnoze dostal 5 lat temu,
    bo ma wszystkie wskazujace na Aspergers cechy - oprocz odosobniania sie,
    bo syn bardzo lubi towarzystwo i dzieki swej bezposrednosci ma latwosc
    poznawania ludzi.
  • 25.01.07, 00:04
    To rzeczywiście dziwny Asperger .
    Tyle umiejętności ma syn Pani ,że trudno uwierzyć.
    A te bezpłatne praktyki ,to jak Pani załatwiła?
    bo rozumiem ,że syn ,przez to że pracuje ,czuje
    się dowartościowany i pozbawiony kompleksów?
    Proszę napisać.
    --
    Każda prawda ma dwie strony;moją i twoją.
    Iason Evangelu.
  • 25.01.07, 21:17
    Moze i nie taki dziwny z mysla, ze Einstain mial zespol Aspergera,
    krol szwedzki Karol XXII mial zespol Aspergera, i czytalam o lekarce
    z tym samym zespolem/syndromem!

    Moj syn ma wspaniala pamiec, choc nie tak swietna jak bohater
    z filmu "Rain Man", ktory tez mial Aspergera.
    Dlatego syn dawal sobie dobrze rade w szkole, szczegolnie z jezykami
    bo latwo zapamietywal slowka, ortografie (wzrokowo) i gramatyke.

    W matematyce mial problemy tam gdzie trzeba bylo logicznie myslec,
    ale jesli z nim przerobilam pare typowych zadan tekstowych,
    to juz potem potrafil na tyle myslec, ze widzial ich podobienstwo
    i podstawial inne cyfry tam gdzie trzeba.

    Rownania szly mu jak z platka, bo tam nie trzeba bylo myslec,
    tylko wg podanego wzoru przenosic z jednej strony na druga,
    zmieniajac znaki czy mnozenie na dzielenie ...
    Jak mu to wbilam pare razy do glowy, to potem zapamietal to na zawsze.

    Natomiast geometria byla dla niego zupelnie niezrozumiala,
    bo tam trzeba bylo wyobrazni przestrzennej!

    Z gimnastyki tez mial slabe oceny, bo byl powolny i niezgrabny,
    zreszta do tej pory nie potrafi stac na jednej nodze!
    Ale poniewaz zawsze uczestniczyl w lekcjach,
    pamietal aby wziac ze soba stroj do gimnastyki
    i grzecznie wykonywal wszystkie cwiczenia, wiec nauczyciel mu z litosci
    zaliczal.

    Tak jak pisalam, nie mieszkam w Polsce i tutaj, jesli nareszcie dostanie sie
    rehabilitacje, to juz wszystko zalatwiane jest przez
    team rehabilitacyjny.
    Ta bezplatna praktyka to "rehabilitacja", choc takie cos syn potrafil robic
    10 lat temu, kiedy jeszcze nikt nie podejrzewal u niego zespolu Aspergera.
    Byl tylko uznawany za troche dziecinnego, z czego mial wkrotce wyrosnac!

    W tym problem, ze syn czuje sie coraz mniej dowartosciowany!!!

    Chodzi o dziewczeta, z ktorymi syn wprawdzie potrafi nawiazac kontakt,
    ale jego niemadre powiedzenia i uwagi bardzo szybko odpychaja dziewczyny
    od niego ...
    Jest rozgoryczony, coraz czesciej mowi ze dziewczyny tylko
    go oszukuja, klamia itd.

    Fakt, ze "pracuje" daje mu na tyle pocieche, ze nie musi juz mowic wszystkim,
    ze jest bezrobotny ...
    "Pracujacy" brzmi duzo lepiej, ale sam fakt pracy NIE JEST dla niego WAZNY,
    bo ma pieniadze z renty,
    a czas calkowicie wypelniony czatem na internecie, sluchaniem muzyki,
    patrzeniem na telewizje i chodzeniem do kina.

    Z diagnoza sie nigdy nie pogodzil, uwaza ze jest taki jak wszyscy,
    a ten Asperger to wymysl lekarza, do ktorego nie wiadomo czemu
    go zaprowadzilam!

















  • 25.01.07, 21:42
    Wyslalam, bo balam sie ze gdzies nacisne i wszystko mi zniknie .......

    Dopisuje tylko jedna rzecz.
    Pytalam sie lekarza jak to mozliwe, ze syn otrzymal diagnoze
    dopiero wtedy
    kiedy zblizal sie do trzydziestki, a powinien ja trzymac 25 lat wczesniej!

    Lekarz odpowiedzial, ze wtedy malo kogo badano na zespol Aspergera.

    Pytalam sie tez, dlaczego syn jeszcze po przekroczeniu dwudziestego roku
    zycia nie wykazywal zadnych typowych cech Aspergera?
    Uslyszalam, ze to dzieki mojemu wychowaniu, ustaleniu jasnych ram
    wg ktorych mial postepowac, dzieki spokojowi ktory mial w domu
    (syn chetnie przebywal w swoim pokoju, gdzie zajmowal sie rysowaniem i
    sluchaniem muzyki), pomaganiu mu w lekcjach,
    przyzwyczajeniu go do planowania wszystkiego
    (wieczorem przygotowywal sobie ubranie na nastepny dzien, tornister byl
    spakowany i woreczek do gimnastyki zawsze gotowy do wziecia).

    Psycholog okreslil to jako STRUKTURE, ktora kazdy z zespolem Aspergera
    potrzebuje i ze ja, nawet nie wiedzac o tym, REHABILITOWALAM syna!
  • 25.01.07, 21:48
    jednapani napisała:
    > Z diagnoza sie nigdy nie pogodzil, uwaza ze jest taki jak wszyscy,
    > a ten Asperger to wymysl lekarza, do ktorego nie wiadomo czemu
    > go zaprowadzilam!

    Szanowna Pani,
    Miałem 14 lat, gdy mój ojciec może niezbyt zdając sobie pewnie sprawę z powagi
    słów kazał mojej mamie "iść ze mną do psychiatry". To były niby tylko takie
    słowa rzucone na wiatr. Nikt mnie do psychiatry nie zaprowadził. Natomiast
    mając lat 25 do psychiatry skierował mnie gastrolog, którego "męczyłem" wiele
    lat z powodu objawów psychosomatycznych (np. depresja). Zaproponowano mi turnus
    otwarty na oddziale nerwic szpitala psychiatrycznego. Później mój stan
    pogorszył się i ostatecznie po wielomiesięcznym leczeniu wypisano mnie z bardzo
    poważną diagnozą, bynajmniej nie nerwicową. Do dziś muszę udawać, że przyjmuję
    leki, choć odstawiłem je (pod kontrolą zaprzyjaźnionego lekarza) 2 lata po
    wyjściu ze szpitala. Po zapoznaniu się z opisem Zespołu Aspergera dostrzegam u
    siebie pewne zbieżności. I bardzo chciałbym skontaktować się z lekarzem, który
    oceni, czy ten przypadek mnie dotyczy. Nie chcę więcej udawać, że biorę leki
    psychotropowe. Asperger to taka konstrukcja człowieka, której się nie da
    uleczyć, on taki jest i już. Chciałbym móc uważać się za lekko upośledzonego w
    rozwoju zamiast za chorego psychicznie. Mam 42 lata i choć poznałem wiele
    kobiet prawdopodobnie nie jestem zdolny do założenia rodziny.
    pozdrawiam
    Michał
  • 25.01.07, 22:14
    Ja bardzo dziękuję jednej pani za udzielenie
    odpowiedzi .
    Jest Pani dobra matką ,pozdrowienia dla syna:):)
    --
    Każda prawda ma dwie strony;moją i twoją.
    Iason Evangelu.
  • 26.01.07, 07:40
    Michale,to nie jest tak.Musisz spotkać tą odpowiednią kobietę,taką która Cię w
    pełni zaakceptuje i która pokocha Cię w całej okazałości.Ojciec Lukasza ma
    również Aspergera i ja Go pokochałam.Mam w domu dwóch Aspi i nie wyobrażam sobie
    bez nich życia :--)))).Muszę Ci przyznać,że są okresy kiedy płaczę-Oni mają
    wtedy ,,te swoje gorsze dni''.
  • 26.01.07, 12:51
    Byłem wiele (ponad 10) lat w stałym związku, nieformalnym. Ze starszą od siebie
    o 7 lat kobietą. Nadal jesteśmy przyjaciółmi, choć związek bardzo się
    rozluźnił. A może przeszedł na inny etap...
    Dziś brakuje mi chyba tego, że nie mam dzieci. Bez dzieci to jakiś taki pusty
    ten świat.
    Pozdrawiam
    Michał
  • 26.01.07, 07:55
    Kurcze Michale!!! Nie jesteś chory psychicznie!! Asperger to nie choroba
    psychiczna!!!
  • 26.01.07, 07:32
    Michale, w orzeczeniu jest napisane 02-P.Odnośnie lekarza to mamy takiego z
    synem.Mieszkam w Gliwicach i Lukasza zdiagnozował doktor Piotr
    Gorczyca-kompetentny,wspaniały lekarz(znający problem od podszewki).Lukasz
    został bardzo pózno zdiagnozowany(12 lat).Pozdrawiam Cię ciepło.
  • 26.01.07, 11:54
    Dziękuję Małgosiu,
    Ja też mam w orzeczeniu 02-P. Właśnie złożyłem odwołanie od decyzji Miejskiego
    Zespołu ds. Orzekania, bo nie chcę mieć takiego symbolu. W ogóle nie chcę mieć
    żadnego, jeśli orzeczenie ma mi służyć jedynie w kontakcie z pracodawcami.
    Wiesz co oznacza symbol 02-P?
    02-P - choroby psychiczne
    www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/4891
    www.idn.org.pl/sonnszz/orzekanie.htm
    § 32. 1. Przy kwalifikowaniu do znacznego, umiarkowanego i lekkiego stopnia
    niepełnosprawności bierze się pod uwagę zakres naruszenia sprawności organizmu
    spowodowany przez:
    1) upośledzenie umysłowe począwszy od upośledzenia w stopniu umiarkowanym;

    2) choroby psychiczne, w tym:
    a) zaburzenia psychotyczne,
    b) zaburzenia nastroju począwszy od zaburzeń o umiarkowanym stopniu nasilenia,
    c) utrwalone zaburzenia lękowe o znacznym stopniu nasilenia,
    d) zespoły otępienne;

    Moim zdaniem Aspergera należałoby kwalifikować jako 01-U (upośledzenie
    umysłowe). Wielkim odkryciem było dla mnie zapoznanie się z opisem ZA:
    pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Aspergera
    gdzie powiedziano, że jest to "autyzm inteligentny". Tak więc jest dla mnie
    jasne, że mogą istnieć upośledzenia umysłowe, które dotyczą ludzi o normalnym
    lub nawet wysokim ilorazie IQ (inteligencji). W takim razie nic nie stoi na
    przeszkodzie, żeby ZA zaliczyć do grupy 01-U.

    Jeśli o mnie chodzi, urodziłem się i 12 lat dziecięcych mieszkałem w
    Kędzierzynie. To blisko Gliwic. Mój ojciec też może być zaburzony, bo jako
    dziecko przeszedł Syberię, później jego rodzina wyszła z armią Andersa do
    Persji, byli w Indiach i Afryce (obóz dla polskich uchodźców nad jeziorem
    Wiktorii). Po wojnie wrócili do Polski, na Ziemie Odzyskane, jak to się wtedy
    mówiło. Rodzinne strony dziadków zostały na Białorusi, za granicą. Dziadek był
    prześladowany przez UB za swoje pochodzenie i dziwne losy wojenne. Ze strony
    ojca mam bardzo nieliczną rodzinę, rozrzuconą po świecie. I mało z nią kontaktu.
    Pozdrawiam
    Michał
    P.S. W rzeczywistości mam inne imię. Urodziłem się jednak w dzień św. Michała
    (czy też w imieniny Michała). Sajko to też nie jest moje nazwisko, chociaż
    takie nazwisko występuje w Polsce. Sajko to fonetyczna forma
    angielskiego "psycho". Zrobiono ze mnie "psychola", więc wybrałem sobie taki
    pseudonim. Czasami naprawdę zachowuję się jak psychol, tzn. ludzie nie
    rozumieją dlaczego, a ja z kolei nie czuję się rozumiany. Świat wydaje mi się
    strasznie płytki. Prawdziwą głębię mam jedynie w swoim umyśle. Dlatego trudno
    mi wyjść do świata. Czasami lubię po prostu nic nie robić i rozmyślać.
  • 26.01.07, 15:34
    Moj pierwszy list brzmial chyba zbyt OPTYMISTYCZNIE.
    Chcialam jednak pokazac, ze ludzie z Aspergerem moga zupelnie niezle
    radzic sobie w zyciu - jesli napotkaja na maksymalnie dobre warunki.

    W przypadku mego syna akurat dobrze sie zlozylo, ze mial matke
    z wyksztalceniem pedagogicznym, a do tego byl dzieckiem
    ktoremu mogla poswiecic czas.

    Niestety, po bezproblemowym dziecinstwie i okresie mlodziezowym
    zaczely sie klopoty ...

    Syn zaczal tracic spokoj, ktory cechowal go przez dwadziescia pare lat.
    Psycholog tlumaczyl tym, ze syn nie mial juz RAM czyli STRUKTURY
    (bardzo chetnie uzywal tego wyrazu)!
    Stal sie zagubiony w swojej wlasnej doroslosci, w koniecznosci podejmowania
    decyzji, nie mial juz ustalonego planu dnia, a to potrzebuja ci ludzie aby
    sie dobrze czuc ...

    Poniewaz od osmiu lat syn mieszka sam, wiec bardzo sie zaniedbal pod kazdym
    wzgledem.
    Mieszkanie wyglada jak pobojowisko: syn niczego nie wyrzuca, natomiast wiele
    znosi do swego do mieszkania ... dopadlo go zbieractwo, a to jakis rodzaj
    choroby.
    Tylko sporadycznie interesuje sie swoim wygladem.
    Jest calkowicie rozkojarzony, jego pamiec tez sie pogorszyla ... choc mysle
    ze to niemozliwosc skupienia sie.
    Stal sie bardzo wybuchowy, ma pretensje do calego swiata.
    Kloci sie z dziewczetami na necie, z kolegami, no a przede wszystkim ze mna ...

    Probowalam na to uczulic jego rehabilitantow, bo to nie sa cechy Aspergera,
    tylko problemy psychiczne!
    Chcialabym wiekszego ukierunkowania na obecne problemy mego syna,
    przydzielenia mu terapeuty ktory mu pomoze rozmowami.

    Niestety, przyklelili mu juz "etykietke"
    i psychiatra, do ktorego wyslala syna lekarka rodzinna (w porozumieniu ze
    mna) zwrocil jego papiery, bo syn otrzymal juz DIAGNOZE.

    A wiec sytuacja akurat ODWROTNA niz u Michala ...


    Mieszkam w Sakndynawii.

  • 26.01.07, 15:48
    Bardzo dziekuje, zaraz to dokladnie przeczytam!

    A to pasuje jak ulal do mojego syna:

    ... ślepota umysłu to niemożność zauważenia i zrozumienia tego, czego dana
    osoba nie mówi wprost,
    brak umiejętności czytania pomiędzy wierszami.
    Z tego powodu częstą trudnością dla takiego człowieka jest nawiązanie
    lub utrzymanie przyjaźni z powodu braku zrozumienia tych drobnych aspektów
    życia społecznego opisujących, jak to zrobić.
    Normalnie uczymy się tych reguł od wczesnego dzieciństwa,
    jednak człowiek z zespołem nie potrafi się tego nauczyć,
    ponieważ jest właśnie "ślepy" na te sprawy."

    /Ma byc: Mieszkam w Skandynawii./

  • 31.01.07, 21:49
    Dziękuję Małgosiu,
    Już znalazłem gabinet pana doktora. Ma gabinet w Zabrzu i ponadto jest
    pracownikiem Śląskiej Akademii Medycznej.
    Dzisiaj byłem na delegacji w Gliwicach. :)
    Pozdrawiam
    Michał
  • 31.01.07, 21:56
    Michale ciesze się,że udało Ci się dotrzeć do doktora.Ciekawa jestem czy Cię
    przyjął,bo dostać się do niego to koszmar.Ostatnio zmieniłam lekarza na doktor
    Sołowiów w Gliwicach,przyjmuje w ,,Partnerze'' na ul.Wieczorka.Oczekiwanie na
    wizytę to około 2-ch miesięcy.To koszmar.Właśnie się doczekaliśmy wizyty
    jutro.Ciekawa jestem skąd pochodzisz? Pozdrowionka
  • 31.01.07, 22:06
    Nie byłem Małgosiu u pana doktora, natomiast znalazłem adres jego gabinetu w
    internecie. Zamierzam do niego napisać list z prośbą o poradę i być może
    wskazanie innego specjalisty, do którego miałbym bliżej np. w Warszawie.
    Mieszkam aktualnie w Lublinie.
  • 31.01.07, 10:33
    To i ja tu dopiszę.Mam 8 letniego syna z ZA (zdiagnozowany w listopadzie 2006
    przez niepubliczną poradnię).Niedługo (14 lutego) mamy wizytę w poradni
    psychologiczno-pedagogicznej publicznej,bo chcą potwierdzić poprzednią opinię.W
    mieście powiatowym.Dzwoniła do mnie psycholog z tamtej poradni.I przez telefon
    tłumaczyła mi,że ZA nie ma nic wspólnego z autyzmem.I że jest to pierwsze
    dziecko z ZA w tej poradni,które będą badać w tym kierunku.Boję się jak
    cholera,poza tym zabrakło mi słów,bo przeczytałam wszystko co było dostępne w
    necie na tamat ZA i myślę,że ma ono dużo wspólnego z autyzmem.
  • 31.01.07, 11:11
    Witam Cię.Diagnoza pełna u mojego syna brzmi-zespół autystyczny
    Aspergera.Zachowania tych dzieci są różne,nie ma identycznych,tak samo jak
    różnią się ludzie między sobą.Są aż nadto śmiałe jeżeli chodzi o kontakty
    społeczne,potrafią same wyjść z domu.Mój syn ma 15 lat i jeszcze nigdy nie
    wyszedł sam z domu-zawsze ze mną,jeżeli ktoś dzwoni do drzwi,Lukasz wchodzi do
    szafy i siedzi tam tak długo, aż ten ktoś sobie pójdzie.Są dnie,kiedy nie
    potrafię się z nim porozumieć-zamyka się w sobie i wpada w skrajne
    zachowania,łącznie z agresją.Boi się praktycznie wszystkiego,a najbardziej
    ludzi.Drobne zmiany w jego ustalonym rytmie dnia napawają Go strachem i
    przerażeniem.Dosyć szybko się męczy,nie chodzi tu o zmęczenie fizyczne,tylko
    psychiczne.Jeżeli chodzi o znajomość tematu, to większość lekarzy i psychologów
    jest na etapie kamienia łupanego.Dlatego nie daj się zapędzić w kozi
    róg.Asperger to naprawdę ciężkie schorzenie i wymaga dostosowania rodziny do
    zachowań dziecka.
  • 31.01.07, 11:13
    Są aż nadto śmiałe jeżeli chodzi o kontakty
    > społeczne,potrafią same wyjść z domu....-miałam napisać- niektóre z nich
  • 31.01.07, 22:03
    Witaj Małgosiu,
    A propos chowania się do szafy, to przypominają mi się okupacyjne historie
    żydowskich dzieci. Wiele z nich przeżyło tylko dlatego, że były schowane w
    szafach lub pod podłogą... Jako przykłady można podać znane nazwiska, np.
    Daniel Passent (Jerzy Urban napisał o nim kiedyś coś takiego).
    Kto wie, może Roman Polański nieprzypadkowo swoją karierę filmową rozpoczął od
    filmu "Dwóch ludzi z szafą". W końcu on też jest żydowskiego pochodzenia i być
    może szafa miała być jakąś metaforą...
    Ze mnie w czasie studiów koledzy śmiali się, że chowam wszystko do szafy.
    Pamiętam jak się zawstydziłem, gdy usłyszałem kiedyś, że szafa wg. bodajże
    Freuda jest symbolem żeńskich narządów płciowych. Wtedy nie znałem jeszcze
    kobiet i nie wiedziałem, z której strony do nich podejść...
    Tak więc uważam, że Twój syn może wyrosnąć na osobę niezwykłego formatu i z
    całego serca Jemu i Tobie tego życzę. Na razie jest po prostu niezwykle
    wrażliwym młodzieńcem, bo już nie dzieckiem.
    Pozdrawiam
    Michał
  • 01.02.07, 10:15
    Dziękuję Ci bardzo za słowa otuchy :--))).Powiedz mi jak to jest.Ty potrafisz
    mnie pocieszyć,dodać otuchy,a ojciec Lukasza nie potrafi zrozumieć zachowań
    syna.Wiem,że ludzie z Aspergerem nie potrafią się wczuć w to,co przeżywają inni
    i z ciężkim sercem staram się rozumieć Darka.Ty potrafisz zrozumieć mojego syna
    i dlatego zastanawiam się dlaczego?
  • 01.02.07, 13:38
    A może ojciec Łukasza nie moze zrozumieć syna, bo sam ma jakies problemy
    neurologiczne z Aspergerem włacznie? Nie zebym chciał kogokolwiek obrazić - sam
    mam syna Łukasza z ZA (8 lat) i szybko załapałem co i jak, ale mój ojciec -
    dziadek Łukasza nie moze za nic uwierzyć, ze jest to choroba. Próbujemy mu
    uświadamiac, ze jest to choroba neurologiczna, nie psychiczna i wtakiej wersji
    jest bardziej przyswajalna.
    Napisz coś wiecej o kontaktach/niezrozumieniu ojca - moze jako facet spróbuję
    to zrozumieć i Ci wyjaśnić?

    Arecki
  • 03.02.07, 19:42
    Moj syn byl zawsze SMIALY, nigdy sie niczego nie bal!
    Znikal mi na "wyprawy" kiedy tylko nauczyl sie chodzic!
    Bez problemu zostawal z obcymi ludzmi, np kiedy poszedl pierwszy raz
    do przedszkola.

    Kiedy bylam z nim zagranica, to jako dziesieciolatek na wlasna reke
    poruszal sie po Berlinie. Byl bardzo ostrozny, tego go uczylam od malenkiego,
    wiec wiedzialam ze moge dac mu klucz od samochodu i adres do parkingu
    na ktorym stal samochod i ze tam przyjdzie o okreslonej godzinie!

    A ktos inny, 25-letni, tez z tym zespolem powiedzial mi,
    ze owszem, wychodzi z domu sam, ale juz w wiekszym, nieznanym mu miescie
    dostaje paniki jesli nie ma z nim matki!
  • 04.02.07, 11:48
    Witaj Małgosiu,
    Miło mi, że tak mnie oceniasz. Cieszę się, że mogę Cię pocieszyć choć trochę.
    To Ty najpierw mnie pocieszyłaś poruszając wątek Aspergera na tym forum, czuję
    się więc zobowiązany. :)
    Do tej pory zmuszony byłem żyć z piętnem choroby psychicznej i wiadomość o
    istnieniu ZA bardzo mnie pocieszyła. ZA nie jest chorobą psychiczną, lecz
    zaburzeniem rozwoju psychicznego. W międzynarodowej klasyfikacji chorób i
    problemów zdrowotnych (ciekawe: PROBLEMÓW ZDROWOTNYCH!):
    stary1.portalmed.pl/finn2/klasyfikacje/index.stm?klas=icd10
    pl.wikipedia.org/wiki/ICD-10
    grupa F00-F99 dotyczy zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania.
    Zarówno moje dotychczasowe diagnozy jak i Asperger należą do grupy F. W opisie
    Aspergera jest wspomniane, że daje on większą podatność na psychozy (w
    sytuacjach stresowych na przykład).
    Leczenie choroby psychicznej sprowadza się głównie do podawania leków,
    natomiast ZA wymaga pomocy i rehabilitacji. Właśnie to daje mi nadzieję - po
    pierwsze zdjęcia z siebie piętna choroby psychicznej, po drugie poszukiwania
    jakichś możliwości uzyskania wsparcia.
    Co do ojca Twojego syna - pozwól, że powiem coś na temat mojego własnego ojca.
    Tak jak wspomniałem, on sam mógł mieć zaburzenia podobnego rodzaju, bo miał
    bardzo skomplikowane dzieciństwo i młodość. Z drugiej strony w dorosłym życiu
    osiągnął bardzo wysoką pozycję zawodową co na pewno dało mu duże poczucie
    wartości oraz pozwoliło się realizować życiowo w taki sposób w jaki chciał.
    Realizował chyba jednak wyłącznie własne cele, a nie potrafił się wczuć w
    sytuację swojej rodziny, w tym syna. Potrafił w niezwykle okrutny sposób
    wyśmiewać się ze mnie i upokarzać mnie i moje pomysły na przykład. Z drugiej
    strony z powodu urwanych więzi rodzinnych nie miałem dokąd uciec (w rodzinie).
    Nie miałem pomocy dziadków (mieszkali daleko). Sytuację ratowała mama, która
    miała liczną rodzinę z silną więzią, ale też daleko. Skutek był taki, że już w
    szkole podstawowej wołali za mną "maminsynek".
    Wyjazd ze Śląska w 13-tym roku życia dodatkowo chyba zburzył mój świat. W wieku
    dojrzewania znalazłem się w nowym środowisku, co gorsza w takim, które jest
    bardzo zasiedziałe i konserwatywne (wschód Polski). Moi rodzice stracili
    wszystkie więzi, które mieli na Śląsku. Oprócz najbliższej rodziny, która była
    na miejscu (babcia, ciocia - siostra ojca) nie było żadnych kontaktów. O ile na
    Śląsku w domu często bywali goście - tutaj nic, pustka.
    W szkole radziłem sobie dobrze, szczególnie z przedmiotów ścisłych, natomiast
    izolowałem się od rówieśników. Wpadłem w obsesję religijną. Pojawiły się
    zaburzenia depresyjno - lękowe. Bałem się dorosłego życia, kiedy zdałem sobie
    sprawę, że nie mogę liczyć na pomoc rodziców. Minęło wiele lat i w końcu miałem
    problem z dokończeniem studiów. Pojawiła się we mnie taka agresja, że
    przychodziło mi do głowy, by zamordować własnego ojca. Powiedziałem o tym
    lekarzowi - gastrologowi, do którego wtedy chodziłem (miałem zaburzenia
    psychosomatyczne od czasu liceum) i tak trafiłem do psychiatry.
    Nie osiągnąłem takiego sukcesu zawodowego jak mój ojciec, ale sam dużo
    interesowałem się psychologią i naukami o człowieku, to pozwoliło mi zrozumieć,
    że on sam był ofiarą i nie umiał mi pomóc.
    Pozdrawiam
    Michał
  • 05.02.07, 11:39
    Diagnoze o Asperger syn otrzymal przede wszystkim na podstawie
    rozwoju w pierwszych trzech latach zycia.
    Czy mozesz opisac te lata u siebie, bo chyba Twoja matka Ci to mowila,
    a moze zachowaly sie jakies zurnale lekarskie?
  • 06.02.07, 10:38
    Z materiałów jakie można znaleźć w internecie wynika, że ZA (AS w języku
    angielskim) został uznany za odrębną jednostkę chorobową (może to niezbyt dobre
    słowo) dopiero w roku 1994:
    www.udel.edu/bkirby/asperger/aswhatisit.html
    I to też najpierw w krajach zachodnich. Tak więc w moim dzieciństwie,
    szczególnie w głębokim PRL-u nikt nie interesował się tym czy rozwijam się
    prawidłowo.
    Czasami objawy pojawiają się nagle w okresie dorastania:
    news.bbc.co.uk/2/hi/health/787526.stm
    Jeśli chodzi o 3 pierwsze lata życia to piszą, że rozwój mowy następuje
    prawidłowo:
    www.synapsis.waw.pl/index.php/content/view/129/0/
    Asperger daje przede wszystkim zaburzenia relacji społecznych.
    Co do moich rodziców, w tym matki, to rodzice do dziś nie rozumieją, że moje
    problemy są autentyczne, co prawda są ostrożniejsi niż niegdyś. Matka uważa na
    przykład, że wymyśliłem sobie chorobę psychiczną i na własne życzenie znalazłem
    się w szpitalu. Może ja faktycznie jestem hipochondrykiem (zresztą kiedyś
    lekarze stwierdzili u mnie nerwicę hipochondryczną), może w takim razie pod
    wpływem lektury wątku o Aspergerze "wymyśliłem" sobie kolejną chorobę?
    Mam już kontakt ze specjalistą tutaj w Polsce i chcę się poddać badaniom i
    wywiadowi.
  • 07.02.07, 13:18
    Nie dales jednoznacznej odpowiedzi jak u CIEBIE bylo z rozwojem mowy ...
    jak bylo z chodzeniem - w jakim wieku zaczales chodzic?
    Czy masz kogos kto to pamieta, i moglby Ci opowiedziec wszystko
    o Twoim wczesnym dziecinstwie?
    Zreszta lekarka badajaca mojego syna chciala sie ze mna spotkac
    i duzo mnie pytala.
    Kazala tez wziac zdjecia syna z roznych okresow jego zycia.
  • 07.02.07, 09:20
    Lukasz do 1-szego roku życia rozwijał się prawidłowo.Był radosnym,gaworzącym
    malcem.Potem nastąpiła całkowita blokada.Syn przestał gaworzyć,budził się co noc
    z dużym płaczem,bał się odkurzaczy,wiertarek,wszystkiego co powodowało
    jakikolwiek hałas.Do 4-ego roku życia nie powiedział słowa.Kiedy skończył 3
    latka posłałam Lukasza do przedszkola i nawet tam się nie odzywał do
    nikogo.Zawsze w kąciku,odizolowany od rówieśników bawił się tylko klockami.W
    wieku 4 lat powiedział pierwsze słowo,nawet zdanie lecz składające się tylko z
    dwóch wyrazów.Jego zabawki,książki musiały być zawsze równiutko ułożone,według
    ustalonego,tylko jemu znanego wzorca-jakiekolwiek naruszenie tego porządku
    powodowało wielki płacz.Potrafił leżeć na wersalce i wpatrywać się w mapy
    gegraficzne,a kiedy wchodziłam do pokoju szybko chował książki pod poduszkę.Od
    kiedy pamiętam jego powtarzającym się słowem było-,,boję się''.Lukasz uwielbiał
    wpatrywać się w świecące żarówki a na ulicy każda lampa przykuwała jego
    uwagę.Bardzo bał się psów,dochodziło do tego,że zawsze wychodząc z domu musiałam
    bacznie się rozglądać,czy teren jest,,czysty''.To tylko niektóre rzeczy zwiazane
    z dzieciństwem syna.
  • 13.02.07, 11:33
    Jutro "sądny dzień".
    Wyczytałam w tym wątku,że przy ZA najczęściej przyznaje się umiarkowany lub
    lekki stopień miepełnosprawności.Trochę to dla mnie dziwne,bo nie ma dwóch
    takich samych osób z ZA.
    Mój syn jest samodzielny w domu i w szkole,tzn.potrafi "sam siebie
    obsłużyć",dostosować się do stawianych wymagań.Pod warunkiem,że wcześniej
    omówimy nową sytuację i że jest pilnowany.W szkole (chodzi do masowej,do klasy
    integracyjnej) nie ma problemów.Jeśli zdarzy się sytuacja "nieomówiona" syn
    staje się agresywny (z tego powodu przyjmuje rispolept,zalecony przez
    neuropsychiatrę),choć zdarza się,że jest agresywny bez powodu,czy dlatego "że
    mu się tak chciało".No i spotykamy się z szeregiem nietypowych dla dziecka w
    tym wieku zachowań (niszczy rzeczy [tnie co wpadnie w ręce,rysuje mazakami po
    meblach,podłodze],wydłubuje dziury w ścianie,obrywa tapety,wylewa pieniące się
    produkty i puszcza wodę [bo lubi jak się pieni],itp).Wyrwanie go z tego typu
    zajęć powoduje płacz.Wydaje się,że jest wtedy "w swoim świecie" i nie jest w
    stanie przewidzieć konsekwencji swoich zachowań.
    Nigdy nie jestem w stanie przewidzieć kiedy znów zablokuje się i wystąpi "złe
    zachowanie".Dlatego staram się nie spuszczać go z oczu.Cały mój czas
    podporządkowuję mu,co nie pozwala mi iść do pracy na cały etat.Poza tym
    dochodzi jeszcze rehabilitacja ruchowa i niewerbalna,która też pochłania
    czas.Jestem strasznie ciekawa czego dowiem się jutro,a z drugiej strony zżera
    mnie stres.
    Życzę miego dnia.Pozdrawiam serdecznie.
  • 14.02.07, 14:36
    Takie niekontrolowane wybuchy moga sie zdarzac przy ADH
    i na pewno jeszcze w innych chorobach.
    Niespodziewane sytuacje moga nawet zdrowego czlowieka wyprowadzic z rownowagi,
    a co juz mowic o dziecku!

    "Pozostawanie w swoim swiecie" to raczej pozostawanie w swiecie ciszy ...
    Odsuwanie sie od ludzi i np.obserwowanie motylka
    czy zajecie sie rysowaniem po raz setny tej samej figury.
  • 14.02.07, 23:12
    Mira,ciekawa jestem jak poszło.Ja z Lukaszem wybieram się na komisje w
    kwietniu(16 lat).Daj znać proszę.
  • 15.02.07, 11:33
    Jestem po tej cholernej wizycie.I jestem wściekła.Psychiatra zapytał czego
    oczekuję od wizyty w poradni,po czym sam sobie odpowiedział "Mamy pani tą
    opinię przepisać",rozmowa z psychologiem nie była lepsza.Pani stwierdziła,że
    każde dziecko ma czasem gorszy dzień i broi.A to,że Mati np.tnie różne rzeczy
    to kakażde
  • 15.02.07, 15:42
    Dokończę,bo mi komp padł wcześniej.
    Psycholog stwierdziła,że każde dziecko broi i całokształt zachowań Mateusza "to
    nic takiego w porównaniu z dziećmi,które przychodzą do poradni".A te "zle
    zachowania" to u 8 latka po prostu "ciekawość świata".
    Brak mi słów.Ale myślę,że czegoś podobnego się spodziewałam.
    28 lutego kolejna wizyta.
  • 16.02.07, 04:01
    Mira, napisz o wczesnych latach Twojego syna, jak sie wtedy rozwijal?
  • 16.02.07, 00:40
    Proszę podaj w jakiej miejscowości Twoje dziecko jest diagnozowane. Pozdr.
  • 16.02.07, 09:58
    Mój syn byl po raz pierwszy diagnozowany w Toruniu w Niepublicznej
    Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej dla Osób z Autyzmem i o
    Cechach Autyzmu.Teraz trafiliśmy do Nakła i tam przeżyliśmy szok.Pan psychiatra
    z Nakła tłumaczy mi "Mu nikt nie zdiagnozował ZA.To tak jakby pani miała chore
    gardło typu anginy,ale to nie znaczy,że ma pani anginę".Wypiszę urywki z
    opinii - niejako w odpowiedzi na pytanie ~jednejpani.Dziecko z ciąży pierwszej
    powikłanej,urodzony w 30 t.c. z wrodzonym zapaleniem płuc.w wieku 2.5 roku
    stwierdzono u chłopca kleszczowe zapalenie opon mózgowych.
    Mateusz od wczsnego dzieciństwa był bardzo spokojny,nie dążył do kontaktu z
    otoczeniem,nie domagał się przytulania czy brania na ręce,przytulany sztywniał
    (tak jest do dziś).Do 3 r.ż. komunikował się za pomocą gestów,potrafił wymówić
    parę słów (typu mam,baba,tata;cała "reszta to pokazywanie rączką co chce
    i "mówienie" yy).Potem gwałtowny rozwój mowy (zaczął pełnymi zdaniami,w miarę
    poprawnie),od 4 r.ż. pod opieką logopedy.W wieku 5 lat potrafił czytać,dzielił
    wyrazy na sylaby,głoski i wykonywać proste działania na liczbach (dodawał i
    odejmował w zakresie 20).
    Obecnie 8 letni chłopiec płynnie czyta,potrafi pisać (zdarza się,że przestawia
    litery).Mowa prawidłowa pod względem artykulacyjnym,nazywanie i rozumienie
    bdb,uogólnianie,klasyfikowanie prawidłowe.Ma trudności w myśleniu
    abtrakcyjnym.Wykazuje trudności w spontanicznych wypowiedziach,są one krótkie i
    proste.zaobserwowano cechy echolali.
    Problem Mateusza stanowią nietypowe i agresywne zachowania.Nie lubi przebywać z
    dziećmi,nie włącza się do zabaw.Jest bardzo agresywny w stosunku do dzieci,bywa
    w stosunku do matki.w stosunku do obcych zachowuje dystans i jest bardzo
    nieśmiały.
    Obok agresji prezentuje zachowania nietypowe,które mają charakter
    stereotypowy,a jednocześnie nie są akceptowane społecznie (niszczy
    meble,odzież,tnie np.materac,wydłubuje dziury w ścianie,itp).Ulubionym zajęciem
    jest cięcie,wydaje się wówczas zamknięty w swoim świecie,nie reaguje na próby
    przerwania czynności (jakby nie słyszał).Wyrwany - płacze.prawdopodobnie nie
    jest w stanie przewidzieć konsekwencji swojego zachowania.Zdarza się,e ma
    przymus szeregowania przedmiotów.Nie potrafi bawić się symbolicznie.Postępuje
    według określonego schematu,odstępstwo od planu wywołuje w nim lęk i protest.W
    sytuacjach stresujących i nowych szczypie się,"skubie" odzież i napina mięśnie
    całego ciała,ma silną nienaturalną potliwość dłoni.Przez cały czas badania
    utrzymywał ten sam,niezmienny wyraz twarzy,a emocje okazywał poprzez napinanie
    całego ciała,ciągłe pocieranie dłońmi lub kiwanie się.
    W wyniku przeprowadzonych badań,obserwacji i wywiadu zespół opiniujący
    stwierdził u M zaburzenia rozwojowe typu encefalopatii
    (etiologia:wcześniactwo,zap.opon mózgowych,cechy mpd) o zachowaniach
    autystycznych typu ZA.

    I co o tym sądzicie?Ma mój syn ZA czy nie?Bo ja już głupia jestem.Wychodzi na
    to,że wyszukuję dziecku choroby.Poza tym Mati ma stwierdzoną przez neurologa
    diparezę spastyczną (z tego powodu jest rehabilitowany).Przyjmuje rispolept i
    mydocalm.
  • 16.02.07, 22:26
    Mira, napisalam dosc sporo i nagle zniklo mi wszystko!

    Sens byl jednak taki, ze to jest raczej jakies schorzenie neurologiczne,
    a nie zespol Aspergera.
    Pojedyncze cechy A wystepuja, ale przeciez moga one wystepowac takze
    u osob bez A.
    Np niesmialosc, agresja czy maniakalne powtarzanie tej samej czynnosci
    moga miec zupelnie inna przyczyne.

    > Mój syn byl po raz pierwszy diagnozowany w Toruniu w Niepublicznej
    > Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej dla Osób z Autyzmem i o
    > Cechach Autyzmu.Teraz trafiliśmy do Nakła i tam przeżyliśmy szok.Pan
    psychiatra
    >
    > z Nakła tłumaczy mi "Mu nikt nie zdiagnozował ZA.To tak jakby pani miała
    chore
    > gardło typu anginy,ale to nie znaczy,że ma pani anginę".Wypiszę urywki z
    > opinii - niejako w odpowiedzi na pytanie ~jednejpani.Dziecko z ciąży
    pierwszej
    > powikłanej,urodzony w 30 t.c. z wrodzonym zapaleniem płuc.w wieku 2.5 roku
    > stwierdzono u chłopca kleszczowe zapalenie opon mózgowych.
    > Mateusz od wczsnego dzieciństwa był bardzo spokojny,nie dążył do kontaktu z
    > otoczeniem,nie domagał się przytulania czy brania na ręce,przytulany
    sztywniał
    > (tak jest do dziś).Do 3 r.ż. komunikował się za pomocą gestów,potrafił
    wymówić
    > parę słów (typu mam,baba,tata;cała "reszta to pokazywanie rączką co chce
    > i "mówienie" yy).Potem gwałtowny rozwój mowy (zaczął pełnymi zdaniami,w miarę
    > poprawnie),od 4 r.ż. pod opieką logopedy.W wieku 5 lat potrafił
    czytać,dzielił
    > wyrazy na sylaby,głoski i wykonywać proste działania na liczbach (dodawał i
    > odejmował w zakresie 20).
    > Obecnie 8 letni chłopiec płynnie czyta,potrafi pisać (zdarza się,że
    przestawia
    > litery).Mowa prawidłowa pod względem artykulacyjnym,nazywanie i rozumienie
    > bdb,uogólnianie,klasyfikowanie prawidłowe.Ma trudności w myśleniu
    > abtrakcyjnym.Wykazuje trudności w spontanicznych wypowiedziach,są one krótkie
    i
    >
    > proste.zaobserwowano cechy echolali.
    > Problem Mateusza stanowią nietypowe i agresywne zachowania.Nie lubi przebywać
    z
    >
    > dziećmi,nie włącza się do zabaw.Jest bardzo agresywny w stosunku do
    dzieci,bywa
    >
    > w stosunku do matki.w stosunku do obcych zachowuje dystans i jest bardzo
    > nieśmiały.
    > Obok agresji prezentuje zachowania nietypowe,które mają charakter
    > stereotypowy,a jednocześnie nie są akceptowane społecznie (niszczy
    > meble,odzież,tnie np.materac,wydłubuje dziury w ścianie,itp).Ulubionym
    zajęciem
    >
    > jest cięcie,wydaje się wówczas zamknięty w swoim świecie,nie reaguje na próby
    > przerwania czynności (jakby nie słyszał).Wyrwany - płacze.prawdopodobnie nie
    > jest w stanie przewidzieć konsekwencji swojego zachowania.Zdarza się,e ma
    > przymus szeregowania przedmiotów.Nie potrafi bawić się symbolicznie.Postępuje
    > według określonego schematu,odstępstwo od planu wywołuje w nim lęk i
    protest.W
    > sytuacjach stresujących i nowych szczypie się,"skubie" odzież i napina
    mięśnie
    > całego ciała,ma silną nienaturalną potliwość dłoni.Przez cały czas badania
    > utrzymywał ten sam,niezmienny wyraz twarzy,a emocje okazywał poprzez
    napinanie
    > całego ciała,ciągłe pocieranie dłońmi lub kiwanie się.
    > W wyniku przeprowadzonych badań,obserwacji i wywiadu zespół opiniujący
    > stwierdził u M zaburzenia rozwojowe typu encefalopatii
    > (etiologia:wcześniactwo,zap.opon mózgowych,cechy mpd) o zachowaniach
    > autystycznych typu ZA.
    >
    > I co o tym sądzicie?Ma mój syn ZA czy nie?Bo ja już głupia jestem.Wychodzi na
    > to,że wyszukuję dziecku choroby.Poza tym Mati ma stwierdzoną przez neurologa
    > diparezę spastyczną (z tego powodu jest rehabilitowany).Przyjmuje rispolept i
    > mydocalm.
  • 17.02.07, 10:40
    wg mnie to też nie jest ZA - ale ile głów tyle hipotez co już doświadczyłaś na
    własnej skórze
  • 17.02.07, 11:37
    Dziękuję za odpowiedź.
    Dziwne dla mnie jest to,że poradnia zajmująca się dziećmi autystycznymi
    stwierdza ZA.Mati przeszedł część badań w poradni,obserwację przez ich zespół w
    domu i w grupie dzieci na zajęciach.
    Zupełnie nie wiem co mam myśleć.I co dalej robić.
    Mati ma jeszcze inne "odchylania od normy",czasem niebezpieczne dla siebie
    (próby wkładania ręki w wiatrak od okapu - bo się kręci),ale za dużo by bylo
    pisania tej calej "reszty",bo są one mniej nasilone.I mniej uciążliwe.
  • 17.02.07, 14:12
    Troche to orzeczenie jest wg mnie niegramatycznie napisane,
    ale jasno stwierdza,
    ze syn ma glownie jakies zaburzenia neurologiczne(?),
    a dopiero potem fragmentaryczne autystyczne.

    A jaki jest Twoj cel, aby koniecznie zdiagnotyzowac syna
    jako dziecko z zespolem Aspergera?
    Przeciez chorobe juz u niego znalezli i lecza ja na nia ...

    Na zespol Aspergera lekarstwa nie ma, tylko trening przystosowujacy do
    wzglednie normalnego zycia w przyszlosci.
    Czy wlasnie o prawo do takiego treningu Ci chodzi?




    "W wyniku przeprowadzonych badań, obserwacji i wywiadu zespół opiniujący
    stwierdził ... zaburzenia rozwojowe typu encefalopat ...
    i o zachowaniach autystycznych typu Zespol Aspergera."

    mira59 napisała:

    > Dziękuję za odpowiedź.
    > Dziwne dla mnie jest to,że poradnia zajmująca się dziećmi autystycznymi
    > stwierdza ZA.Mati przeszedł część badań w poradni,obserwację przez ich zespół
    w
    >
    > domu i w grupie dzieci na zajęciach.
    > Zupełnie nie wiem co mam myśleć.I co dalej robić.
    > Mati ma jeszcze inne "odchylania od normy",czasem niebezpieczne dla siebie
    > (próby wkładania ręki w wiatrak od okapu - bo się kręci),ale za dużo by bylo
    > pisania tej calej "reszty",bo są one mniej nasilone.I mniej uciążliwe.
  • 17.02.07, 15:52
    Witam,

    To ciekawe, co tu piszecie. Dwa słowa o mnie: mam 30-kilka lat i jakiś czas temu
    leczyłam sie psychiatrycznie na depresję połączoną z nerwicą lękową i fobią
    społeczną. Raczej się nie wyleczyłam całkowicie, tylko zaleczyłam to trochę i
    teraz zachowuję się mniej więcej jak 'normalny' człowiek. Czuję się tak, jakby
    moja fobia społeczna była częścią mojej osoby, cechą osobowości, a nie jakimś
    nabytym 'zaburzeniem'.

    Podejrzewam u siebie lekki syndrom Aspergera, nie wiem, czy słusznie. Ale parę
    cech na to wskazuje: zawsze bałam się ludzi, nawiazywanie tzw. kontaktów
    społecznych zawsze było męką; do tej pory znacznie lepiej się wypowiadam na
    piśmie, niż słownie; kontakt z ludźmi nadal wymaga pracy z mojej strony; kiedy
    mam złe dni, to nie odbieram telefonu, nie reaguję na dzwonek do drzwi, i
    najzhetniej właśnie "schowałabym się do szafy". Właściwie to mój dom jest
    właśnie taką szafą - mieszkam sama, i bardzo do mnie pasuje powiedzonko "mój dom
    moją twierdzą". Co ciekawe, mam przyjaciół - niewielu, ale mam. Jednak kontakt z
    przyjaciółmi też podlega pewnym restrykcjom, tzn. widuję się z nimi niezbyt
    często, i najchętniej na zasadzie ja+1, góra ja+2. Już w czteroosobowej grupie
    czuję się jak w tłumie, gubię się.

    Skończyłam studia z wyróżnieniem, chociaż z opóźnieniem - wzięłam urlop
    dziekański na ostatnim roku, ale de facto w czasie tego urlopu zajmowałam się
    moją pracą dyplomową. To też jest cecha Aspergera - cytuję za Wikipedią:
    >>ważniejszy jest sposób dotarcia do celu, niż czas dotarcia oraz sam cel<< To
    zdanie świetnie mnie opisuje, zgadza się na 100 procent. Między innymi z tego
    powodu nie jestem w stanie pracować na etacie, dodatkowy powód to ta fobia
    społeczna i niski poziom EQ (inteligencji emocjonalnej ;) Inteligencję ogólną
    mam w porządku, wyniki testów IQ w liceum wychodziły mi powyżej normy.

    Optymistyczne w tym wszystkim jest to, ze moje "obsesyjne" zainteresowania
    kilkoma określonymi dziedzinami dały mi taki zawód, który mogę uprawiać z dala
    od ludzi, albo w wybranym gronie ludzi, tzn. nie muszę pracować u kogos na
    etacie. Właśnie te kilka lat pracy "na etacie" zaraz po studiach doprowadziło
    mnie do zaostrzenia objawów depresji. Ale też dzięki temu poszłam do psychiatry
    i wyleczyłam (czy zaleczyłam) tę depresję. Moi rodzice (sami też trochę
    "pokręceni" psychicznie) nigdy w życiu mnie nie wysłali do psychiatry ani
    psychologa.

    Piszę to wszystko, ponieważ w sumie uważam się za optymistyczny przypadek, tzn.
    przykład tego, że nawet jeśli środowisko rodzinne jest niesprzyjające, to i tak
    własnym wysiłkiem mozna "wyjść na prostą". Uważam ze jestem w jakiś sposób
    bogatsza, niż 'zdrowi' ludzie - tak jak wcześniej napisał Michał_sajko - mnie
    również świat wydaje się okropnie płytki, prostacki, a większość ludzi
    pozbawiona głębi. Taki stosunek do świata wprawdzie nie ułatwia życia, ale czy
    koniecznie życie MUSI być łatwe?

    Polecam wszystkim Wikipedię: pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_Aspergera - są
    tam m.in. podane tytuły książek. Ostatnio ukazała się książka, która jeszcze nie
    jest wymieniona w Wikipedii - "Uwięziony umysł. Opowieści o ludziach z autyzmem"
    - opis np. tu www.merlin.com.pl/frontend/towar/496174#fullinfo - nie
    czytałam jej jeszcze, ale czytywałam książki Olivera Sacksa, który też wspominał
    o Aspergerze. Jeśli ta książka jest równie dobra jak Sacks, to warto ją przeczytać.

    Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości!
    MadMax
  • 17.02.07, 19:17
    Kocham Cię, mad-max! :)
  • 17.02.07, 20:12
    Hm, czuję się zakłopotana ;);)

    A co u Ciebie? Nadal chcesz dostać potwierdzenie od specjalisty, że 'na pewno'
    masz Aspergera?
  • 18.02.07, 11:05
    Przepraszam, jeśli Cię zakłopotałem... :) Ucieszyłem się po prostu, że
    napisałaś coś o sobie, w podobny sposób jak ja to zrobiłem. Wcześniej miałem
    wrażenie, że wygłupiłem się...
    Mam już kontakt ze specjalistą, tyle, że do niego daleko... Czy on potwierdzi u
    mnie ZA - nie wiem. Jest to dla mnie w każdym razie jakaś szansa. Mam orzeczoną
    niepełnosprawność i korzystam w związku z tym z pewnych przywilejów, ale także
    muszę się ujawniać np. wobec pracodawców, jeśli chcę korzystać z tych
    przywilejów. Chciałbym się pozbyć piętna choroby psychicznej. Asperger to
    zaburzenie rozwoju, utrudnia funkcjonowanie i daje większą podatność na stresy
    i tym samym na zaburzenia psychiczne, ale to taka konstrukcja człowieka, to
    jest nieuleczalne. Wymaga treningu społecznego i autentycznego zainteresowania,
    a nie wyłącznie leczenia tabletkami.
    Pozdrawiam
  • 18.02.07, 11:58
    Nie przepraszaj :) Ja też się ucieszyłam, kiedy Ty napisałeś, jako pierwszy.

    Fakt - jeśli masz, przepraszam za wyrażenie, 'wariackie papiery' ;) to jasne, że
    lepiej to zmienić. Lepiej dla samego Ciebie i lepiej w kontekście kontaktów z
    pracodawcami...

    Jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy - kilka tygodni temu chyba w 'Polityce'
    była rozmowa z jakimś znanym psychiatrą. I on powiedział coś, co mi utkwiło w
    pamięci - mniej więcej coś takiego, że teraz świat jest tak trudny, stosunki
    miedzyludzkie tak pokomplikowane, że nawet wybitni psychiatrzy mają problem z
    dobrym zdiagnozowaniem pacjentów, i że pacjent musi się naprawdę starać pomóc
    lekarzowi, jeśli chce pomóc samemu sobie. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam
    'przesłanie' tych słów, ale jeśli dobrze zrozumiałam - to Ty masz rację (i ja
    też) - tzn. Ty najlepiej wiesz, co się dzieje w Twojej głowie, lekarz jest tylko
    'pomocnikiem' w wydaniu diagnozy, czyli powinien traktować pacjenta jak równego
    sobie, a nie jak kogoś 'głupszego'. Nie wiem, czy jasno się wyrażam - chodzi mi
    o to, że jeśli Ty czujesz, że masz Aspergera, a nie chorobę psychiczną - to
    najprawdopodobniej Ty masz rację, więc jeśli trafisz na lekarza, który Cię
    potraktuje z pozycji 'wszystkowiedzącego eksperta' i jako 'ekspert' orzeknie, że
    nie masz racji - to po prostu olej tego lekarza i poszukaj następnego. Taka jest
    moja opinia. Jeśli nie czytałeś tamtego wywiadu z psychiatrą w Polityce, to mogę
    poszukać w int arch. Polityki, zaraz tam zajrzę :)
  • 18.02.07, 12:15
    .
    Napisałam Ci maila na prv na adres 'gazetowy'.
  • 18.02.07, 19:07
    Dziękuję! :) Niestety mam problem z wysłaniem odpowiedzi do Ciebie, nie wiem
    dlaczego. Dlatego list w większych fragmentach publikuję tutaj - jako odpowiedź
    dla jednejpani.
    Pozdrawiam
    Michał
  • 17.02.07, 19:50
    Czemu zależało mi i czemu diagnozowałam w kierunku ZA? Poleciła mi to
    psycholog,u której się znalazlam.
    A szukałam pomocy (niekoniecznie diagnozy),by zrozumieć własne dziecko,by
    nauczyć się postępować z nim w taki sposób,by nie robić mu krzywdy (nie
    fizycznej,psychicznej),by czuł się rozumiany...Ja sama potrzebowałam pomocy
    psychologicznej,bo nie było/nie jest dla mnie normalne (akceptowane przeze mnie
    i społecznie),że mój syn jest taki agresywny,że potrafi być taki również do
    mnie bez żadnej przyczyny ("bo mi się chciało").Nie potrzebuję orzeczenia o
    niepełnosprawności,zasiłków itp.Chciałam/chcę po prostu rozumieć moje dziecko i
    umieć z nim postępować.
  • 17.02.07, 23:24
    Czy ktos mi wytlumaczy, co oznacza "autyzm dzieciecy"?

    Czy jest to jest autyzm, ktory zauwaza sie juz bardzo wczesnie?
    Czy, w innym przypadku, dziecinstwo przebiego zupelnie normalnie, a problemy
    zaczynaja sie dopiero w wieku doroslym???

    Opis w encyklopedii widzialam juz przedtem, ale tak samo jak teraz niezbyt
    rozumialam ...
  • 18.02.07, 11:54
    Moze i stwierdza u Ciebie zespol Aspergera, ale skoro wymagasz takze
    leczenia psychofarmakami, to moga Ci pozostawic pierwotna daignoze ...

    A co to znaczy "daleko"? Czy masz daleko do specjalistow, czy tez jest dlugi
    czas oczekiwania?


    --------------------------------------------------------------------------------
    Re: Zespół Aspergera
    Autor: michal_sajko

    Asperger to zaburzenie rozwoju, utrudnia funkcjonowanie i daje większą
    podatność na stresy i tym samym na zaburzenia psychiczne,
    ale to taka konstrukcja człowieka, to jest nieuleczalne.
    Wymaga treningu społecznego i autentycznego zainteresowania,
    a nie wyłącznie leczenia tabletkami.

  • 18.02.07, 19:05
    Temat lekarstw jest trochę nieprzyjemny. Ja byłem w szpitalu i to dwukrotnie,
    ale już prawie 17 lat temu. W szpitalu faszerują człowieka wszystkim według
    własnego uznania. Wyszedłem ze szpitala z ustawionym przyjmowaniem neuroleptyka
    czyli leku antypsychotycznego. W papierach wpisali mi właśnie psychozę. Leki
    odstawiłem dwa lata po szpitalu (pod kontrolą innego lekarza) i od tamtej pory
    nie miałem żadnego dłuższego okresu ich przyjmowania. Zdarzało mi się i zdarza
    po coś sięgnąć, ale bez entuzjazmu. Ostatnio lekarz dał mi prozac (seronil) -
    marzyłem o tym powiem szczerze i dopiero zaczynam to brać. To antydepresant,
    zresztą słynny.
    Kwestia leków w moim wypadku wygląda tak - lekarz mi je przepisuje, ale
    przez ostatnie 5 lat , od kiedy wróciłem pod kontrolę lekarską ich nie
    przyjmowałem. Przede wszystkim dlatego, że to były anty-schizo, po drugie
    wykluczają spożywanie alkoholu, a ja lubię się odrobinę napić (piwo, wino).
    Bałem się interakcji leków z alkoholem. Antydepresanty nie mają
    kategorycznego zakazu spożywania alkoholu, mają jedynie ostrzeżenie.
    Asperger daje większą podatność na psychozy. Dziś mam psychozę można
    powiedzieć zaleczoną. Owszem, czasem cierpię okrutnie, ale jakoś daję sobie
    radę. Wolę czuć ból istnienia niż go znieczulać. Zresztą uważam, że tabletka
    nie znajdzie mi przyjaciół, nie wyjdzie za mnie z domu i nie wymyśli mi co
    mam robić.
    Asperger to tylko kolejna hipoteza medyczna. Nie przeczę, że mogłem mieć
    psychozę, lecz mogła być ona wtórną rzeczą w stosunku do mojego zaburzenia
    rozwojowego. Zdaję sobie sprawę, że mogłem sobie "wymyślić" chorobę. Przyznaję,
    że właśnie Asperger mi się podoba, bo nie wiedziałem do tej pory, że można mieć
    wysoki iloraz inteligencji, a cierpieć na swego rodzaju upośledzenie umysłowe.
    Dlatego wolałbym mieć w papierach upośledzenie umysłowe zamiast choroby
    psychicznej. Co prawda jakie to da skutki to mogę sobie jeszcze nie zdawać
    sprawy... I chciałbym by dano mi prawo wyboru, czy chcę przyjmować leki czy nie.
    Myślę, że w tak trudnych czasach ludzie cierpiący powinni szukać przyjaciół
    w cierpieniu. Właśnie bardzo brakuje mi tego, by być w jakiejś grupie
    terapeutycznej. Wizyta u lekarza raz na 2 miesiące przez pół godziny to dla
    mnie mało. Chciałbym wyjść do ludzi, ale nie bardzo wiem jak. Jedyną
    możliwością jest dla mnie w tej chwili internet...
    Do specjalisty mam daleko (kilkaset kilometrów), na miejscu nie znam żadnego
    lekarza, który zna temat...
    Pozdrawiam
    Michał
  • 18.02.07, 20:14
    Michał, moim zdaniem masz rację:

    > Nie przeczę, że mogłem mieć psychozę, lecz mogła być ona wtórną rzeczą w
    stosunku do mojego zaburzenia rozwojowego.

    Ja siebie oceniam BARDZO PODOBNIE !!!

    Miałam o tyle więcej szcześcia, ze do lekarza trafiłam zaledwie kilka lat temu,
    czyli w czasach, kiedy już na przyklad istaniały dobre antydepresanty. Niegdy
    nie byłam w szpitalu psychiatrycznym, chociaż słowo daję, ze czasem tak podle
    się czułam, ze z chęcią dałabym się tam dobrowolnie zamknąć. Ale widzę, ze
    dobrze,ze do tego nie doszło...

    OK, wysylam Ci namiar na inną skrzynkę email, skoro tamta nie działa.

  • 19.02.07, 21:41
    Napisałem do Ciebie z innego konta. Mam nadzieję, że tym razem doszło. :)
  • 27.02.07, 19:30

    Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom z Ukrytymi Niepełnosprawnościami, im. Hansa Aspergera

    www.niegrzecznedzieci.prv.pl
  • 17.03.07, 15:22
    No i co? Dyskusja wygasla?
  • 17.03.07, 19:02
    jednapani napisała:
    > No i co? Dyskusja wygasla?

    Cóż... wiosna przyszła... :)
  • 17.03.07, 22:00
    Kochani,złożyłam papiery na komisję i czekamy z synem na wezwanie.Mówię Wam,aż
    się boję.Babka w MOPS-ie raczyła mnie już poinformować,że jak syn nie dostanie
    stopnia znacznego, to odbiorą mi świadczenie pielęgnacyjne(całe 420 zł).Nosz
    kurcze,to wygląda tak jakby dzieciak nagle w wieku 16 lat nie potrzebował mojej
    opieki i nagle wyzdrowiał,a ja mogę iść sobie do pracy..i guzik to kogoś będzie
    obchodzić,że sama wychowuje syna,że dalej jest tak samo,nawet jeszcze gorzej.No
    dobrze...póki co czekam na komisję.Odezwę się jak Nam poszło.Papapa.
  • 18.03.07, 11:43
    Niedawno w mojej lokalnej prasie ukazał się artykuł nt. autyzmu i ZA (wielki
    postęp!). Wynika z niego, że w moim mieście nie ma ani psychiatrów zajmujących
    się diagnozą, ani terapeutów, którzy mogliby podjąć leczenie dzieci dotkniętych
    tym problemem (niestety - zapóźnienie). Tym bardziej jest problem z osobami
    dorosłymi... Więc w moim interesie lepiej się nie śpieszyć z załatwianiem sobie
    tutaj na miejscu takiej diagnozy, bo zostanę jedynie wyśmiany. Tym bardziej
    będzie mi też trudno znaleźć grupę w której można rozmawiać na ten temat.
    Wymieniłem kilka listów ze specjalistą, zaprosił mnie na konsultacje, ale to
    daleko, więc mi się nie śpieszy. Zwłaszcza, że mamy marzec, a "w marcu jak w
    garncu", brrr..., zimno!
  • 21.03.07, 09:47
    Nie spieszy Ci sie do pojechania do specjalisty
    aby postawil diagnze?
    Pogoda nie moze byc tego powodem, bo sniezyc juz nie ma ...
    Raczej chyba obawiasz sie, ze diagnozy ZA nie dostaniesz,
    a to byloby dla Ciebie wielkim rozczarowaniem.
    Czy specjalista do ktorego napisales dal Ci jakas "nadzieje",
    ze to moze byc ZA?

    Czytajac Twoje wypowiedzi odnosze wrazenie, ze jestes jak najbardziej
    normalnym, inteligentnym czlowiekiem, ktory ma dobra prace
    i z ktorym kobieta wytrzymala 10 lat!

    Ja nie mam Aspergera, ale najlepiej czuje sie w malym towarzystwie,
    juz nie mowiac o tym, ze bardzo lubie byc sama!
    Lubie tez cisze, i np jednoczesne sluchanie radia i praca na komputerze
    jest dla mnie nie do przyjecia, bo natychmiast trace koncentracje.

  • 21.03.07, 16:16
    jednapani napisała:
    > jestes jak najbardziej normalnym, inteligentnym czlowiekiem, ktory ma dobra prace

    To i ja się wtrącę, jako osoba podejrzewająca u siebie ZA ;)

    Właśnie o to chodzi, że ludzie z ZA są w pewien sposób zupełnie normalni, tzn.
    nie odpowiadają stereotypowi 'wariata', który dajmy na to, biega nago z siekierą
    po podwórku ganiając uzbrojonych partyzantów, którzy istnieją tylko w jego
    wyobraźni (sorry za może głupi przykład...) Inteligencja, czyli IQ także może
    być nie tylko w normie, ale i powyżej normy. Brakuje za to czegoś, co się nazywa
    EQ (inteligencja emocjonalna).

    To tylko tak tytułem wyjaśnienia, na podstawie moich własnych doświadczeń i
    przemyśleń...

    Co jest złego w tym, ze Michał wolałby mieć w orzeczeniu lekarskim diagnozę ZA,
    a nie obecną diagnozę robiącą z niego 'psychola'? (sorry za wyrażenie).
  • 21.03.07, 20:40
    Oczywiscie, ze Michal moze chciec taka diagnoze, bo to lepiej wyglada,
    w zupelnosci rozumiem.
    Pytanie tylko ktory lekarz taka diagnoze mu wystawi?
    Wszyscy ktorych znam z tym syndromem, sa samotnikami, nie majacymi dziewczyn.
    Natomiast Michal mial tego typu kontakty, a nawet dlugi zwiazek za soba!

    Zyczylabym sobie, aby moj syn byl taki jak Michal, bo mojemu synowi
    duzo do niego brakuje, a mimo wszystko z moim synem tak najgorzej nie jest ...
    Problemy zaczely sie dopiero kiedy wyprowadzil sie z domu, mial juz 25 lat,
    bo do tego czasu nawet lekarze do ktorych go wysylalam uwazali go
    za zupelnie w normie!

    Juz nie mowiac o tym, ze znajome potrafily mi powiedziec, ze swoja
    nadopiekunczoscia robie z niego kaleke!
    A ja przeciez wiedzialam , ze on nie potrafi sie wyslowic
    i wszedzie go zbywaja, jesli nie jestem z nim i wytlumacze o co chodzi.

    Gdyby nie ja, to nie otrzymalby obecnej diagnozy!!!
    Poszlam i zaczelam sie pytac dlaczego przestali sie nim interesowac
    i go nie wzywaja. Wtedy wlasnie dowiedzialam sie, ze wezwali go
    osiem miesiecy przed moja wizyta, a moj syn powiedzial po prostu "nie",
    wiec go wykreslili ... Nie maja prawa do niczego go zmuszac, a moj syn
    nie mial, i do tej pory nie ma swiadomosci, ze cos z nim jest nie tak.

    Jak mozna stwierdzic "inteligencje emocjonalna", czy sa na to testy?
  • 22.03.07, 22:18
    jednapani napisała:
    > Jak mozna stwierdzic "inteligencje emocjonalna", czy sa na to testy?

    Najprostszym testem jest po prostu łatwość (lub trudność) danej osoby w
    nawiązywaniu i utrzymywaniu więzi społecznych...

    EQ - to mądry termin na określenie prostej sprawy: albo ktoś sobie dobrze radzi
    w kontaktach z ludźmi, albo niezbyt dobrze sobie radzi, albo nie radzi sobie wcale.

    O ile pamiętam, termin EQ powstał dlatego, że zauważono brak prostej korelacji
    między IQ ('zwykłą' inteligencją) a osiąganiem przez ludzi tzw. sukcesu w życiu.
    Samo wysokie IQ nie gwarantuje osiągnięcia 'sukcesu życiowego' czy 'szczęścia'.
    EQ to jest właśnie ten dodatkowy, trochę nieuchwytny składnik osobowości, który
    pozwala człowiekowi radzić sobie z własnymi emocjami, oraz współpracować z
    ludźmi (i radzic sobie z ich emocjami).

    Opis w Wikipedii jest dość dobry, z wyjątkiem samej końcówki, tzn. to nieprawda,
    że IQ jest ZAWSZE skorelowany z EQ. Do licha, nie zawsze - np. u mnie NIE jest
    skorelowany. IQ zawsze miałam OK, a jako takie EQ zawdzięczam tylko swojej
    ciężkiej pracy w pocie czoła...

    pl.wikipedia.org/wiki/EQ
    'Kultową' książkę na temat EQ napisał Daniel Goleman, on chyba w ogóle
    wprowadził to pojęcie do psychologii.
  • 23.03.07, 21:07
    Tak, synowi brakuje inteligencji emocjonalnej...
    Ale tez brak tej normalnej inteligencji, bo wszystko co umie i czym imponuje
    ludziom, to rzeczy nauczone dzieki swietnej pamieci.
    Przez cale lata nikt u niego nie podejrzewal ZA bo calkiem dobrze
    radzil sobie w zyciu.

    Mial i dalej ma latwosc nawiazywania kontaktow - "wali na calego".
    Tylko ze te kontakty coraz trudniej mu utrzymac ... Stal sie po prostu uparty
    jak osiol, zadne grozby czy prosby do niego nie docieraja.
    Kiedys to bylo takie spokojne i grzeczne dziecko,
    teraz stal sie gderliwym "staruchem", majacym do wszystkich pretensje,
    tylko nie do siebie ...
    Az sie boje co bedzie pozniej!

    Myslalam, ze jego rehabilitacja przyniesie jakies rezultaty, ale niestety
    te 2,5 roku wydaja sie stracone.
    Widze tez, ze coraz mniej sie nim przejmuja, nastapila redukcja godzin
    na rehalibitacje. Byc moze to normalne, a moze zauwazyli ze wyczerpali juz
    wszystkie srodki!
  • 24.03.07, 17:28
    Przeczytałam Twoje poprzednie posty.

    Faktycznie wygląda na to, że może największym problemem Twojego syna jest to, że
    on sam przed sobą się nie przyznaje, że ma jakiekolwiek problemy. Brakuje mu
    spojrzenia z dystansu na siebie samego.

    Masz rację, że takie objawy jak zaniedbywanie się, zbieractwo, kłótliwość,
    gderliwość itp. - to są dodatkowe zaburzenia psychiczne, a nie sam ZA. Ja też
    miałam tego typu zaburzenia, jednak w odróżnieniu od Twojego syna zawsze (albo
    prawie zawsze) zdawałam sobie sprawę, że takie stany nie są normalne.

    Mieszkasz w Skandynawii. Z tego, co piszesz zrozumiałam, że syn dostał
    rehabilitację w ramach ubezpieczalni i że ci rehabilitanci już trochę postawili
    na nim krzyżyk. I że nie przysługuje mu indywidualna psychoterapia.

    Nie wiem, co można zrobić w Skandynawii w takiej sytuacji, ale w Polsce w takiej
    sytuacji po prostu bierze się prywatnego psychoterapeutę (oczywiście jeśli kogoś
    na to stać). Jeżeli Twój syn "wołami nie daje się zaciągnąć" na psychoterapię,
    bo uważa, że jest zdrowy - to ja na Twoim miejscu najpierw SAMA poszłabym na
    rozmowę do psychoterapeuty - nie żeby rozmawiać o Tobie, ale żeby najpierw
    omówić sytuację na spokojnie w cztery oczy z psychoterapeutą i poradzic się go,
    co robić. Tak bym zrobiła w Polsce.

    A czy masz kontakt z jakąś grupą rodziców - rodziców dorosłych dzieci z ZA?
  • 24.03.07, 18:36
    Uzupełnienie:

    Przepraszam - pisząc "psychoterapeuta" miałam na myśli psychiatrę. Psychiatra to
    jednak lekarz, a psychoterapeuta to "tylko" psycholog - czyli humanista, ale nie
    lekarz (przynajmniej w Polsce często tak jest).

    Moim zdaniem psychiatrzy są zdecydowanie ponad psychologami, jeśli chodzi o
    kompetencje w stawianiu diagnoz.
  • 24.03.07, 18:39
    Indywidualnej psychoterapii nigdy nie mial.
    Zajmowal sie nim caly team skladajacy sie z pieciu osob.
    Mniej wiecej raz na miesiac spotykal sie "na pogawedki" z psychologiem
    i kuratorem. Kiedy spytalam sie, po co musza byc naraz dwie osoby
    to dostalam odpowiedz, ze oni tak pracuja!
    Na tych spotkaniach rozmawiano o "mydle i powidle" ...
    choc prawdopodobnie na papierze kazde spotkanie mialo jakis temat.

    Na ostatnich spotkanich patrzono na filmy, ktore moj syn nagrywal
    z telewizji na temat zdrowego jedzenia.
    Zadzwonilam i powiedzialam, ze uwazam to za strate czasu,
    bo moj syn wprawdzie chetnie na tego rodzaju filmy patrzy,
    tylko ze w rzeczywistosci nic innego nie je
    jak tylko odsmazane na olbrzymiej ilosci tluszczu parowki z makaronem!

    Probowalam mowic, ze syn ma duzo wieksze problemy niz A. Za kazdym razem
    otrzymywalam odpowiedz, ze te problemy sa "scisle zwiazane z A" .
    Oczywiscie wiedzialam, ze to sie nie zgadza, ale co moglam poradzic
    jesli te panie sa SPECJALISTKAMI od rehabilitacji doroslych z A
    i do tego maja w tym wieloletnie doswiadczenie?

    W tej chwili pani psycholog na rok przeszla do innej pracy, a syn spotyka
    kuratorke, z ktora tak jak przedtem rozmawia o wszystkim i o niczym!

    Lekarka rodzinna syna popiera mnie, i dlatego wyslala syna do psychiatry.
    Niestety ... po otrzymaniu zawiadomienia syn po prostu zadzwonil i powiedzial
    ze nie przyjdzie!
    Mnie sie nawet nie przyznal, ze takie zawiadomienie otrzymal ...

    Juz nie mam sily, ale bede musiala skontaktowac sie w przyszlym tygodniu
    z jego lekarka i zrobic nowa probe.
    Na rozmowy z psychoterapeuta trzeba miec skierowanie od psychiatry
    i sa na ubezpieczalnie.
    Chetnie zaplacilabym prywatnie, gdybym wiedziala, ze to cos w ogole pomoze
    i ze wogole na nie bedzie chodzic!

  • 24.03.07, 21:15
    Zastanawiam się, jak można by zmotywować Twojego syna do współpracy...

    Pisałaś, że zależy mu na dziewczynach. Może to jest - powiem nieładnie - własnie
    ta marchewka, która by na niego podziałała motywująco? Zapytaj go, jak mu idzie
    z dziewczynami, a potem powiedz, że nowy lekarz jest między innymi po to, żeby
    powoli nauczył go kontaktu z dziewczynami. To chyba nie będzie kłamstwo, tylko
    bardzo duże uproszczenie - ale jednak nie kłamstwo.

    Rzucam w ciemno taki pomysł - nie wiem, czy podziała - ale wydaje mi się on
    lepszy, niż mówienie Twojemu synowi, że potrzebuje kolejnego lekarza, bo "ma
    coraz większe problemy". Chodzi mi o to, że "marchewka" zawsze działa bardziej
    motywująco niż "kij".

    Może Twój syn po prostu ma depresję, spowodowaną jego "niedopasowaniem do
    świata", wynikającym z ZA? Ja miałam depresję, właściwie to chyba mam cały czas,
    tylko trochę zaleczoną. Mnie bardzo pomogły lekarstwa przeciwdepresyjne, zresztą
    pomogły mi w dość "ciekawy" sposób - wprawdzie depresję nadal miewam, ale za to
    czuję, że ogólnie mój sposób myślenia się zmienił na lepsze - tzn. nawet kiedy
    się źle czuję, to nie mam ochoty "pozabijać całego świata". Wcześniej miałam
    ochotę spuścić wielką bombę atomową na wszystko i wszystkich. Teraz nie. (Środki
    przeciwdepresyjne, regularnie przyjmowane, powiększają hipokamp - to już chyba
    zostało jednoznacznie udowodnione).

    Znalazłam jeszcze jedną stronkę z tematem "Asperger u dorosłych" - zajrzyj tam,
    może coś Cię natchnie:
    www.suite101.com/discussion.cfm/aspergers_syndrome/44799/1-4
  • 25.03.07, 12:28
    Bardzo dziekuje za zainteresowanie tym tematem.
    Niestety znam angielski w niewielkim stopniu i raczej nie dam sobie
    rady z terminologia naukowa.
    Syn angielski dobrze zna, tylko nie chce o swoich problemach czytac,
    bo wiadomo ze ich "nie ma" ...

    O stosunku do dziewczat rozmawial wielokrotnie z psychologiem,
    bo to jest rzecz ktora mu lezy na sercu, wiec pierwsza sprawa o ktora
    go zawsze pytala psycholog to byly relacje z dziewczynami,
    o ktorych zreszta chetnie opowiadal
    bo mial okazje sie na nie poskarzyc!

    Tylko ze oprocz rad jak nalezy z nimi postepowac,
    wbito mu tez w glowe,
    ze powinno sie akceptowac ludzi takimi jacy sa ...

    On to zrozumial, ze dziewczyny powinny JEGO AKCEPTOWAC jaki jest!
    W druga strone to u niego nie dziala.
    Poniewaz dziewczyny nie akceptuja klotni na necie
    czy nie chca mu poslac zdjecia przy pierwszym kontakcie,
    to jest ICH WINA, a nie jego ...

    Od miesiaca zabronilam mu przychodzenia do mnie, bo kiedy usiadzie do
    komputera, to nie ma szans, aby go od niego odciagnac!!!
    Jest na czacie z kilkunastoma(!) dziewczynami naraz
    i kazda prosba o zamkniecie komputera konczy sie krzykiem
    i wybuchem wscieklosci.
    Moze sie to zdarzyc w srodku nocy i sasiedzi slysza ...

    To z dziewczynami probowalam juz kilka lat temu, kiedy zauwazylam
    ze zaczyna sie zaniedbywac.
    Za kazdym razem otrzymuje odpowiedz, ze "najwazniejsze jest wnetrze"
    i na to dziewczyny powinny patrzec, a nie na zniszczone buty,
    stara kurtke czy nieumyte wlosy!
    Oczywiscie nauczyla go tego pani psycholog.

    Tak wiec moge stwierdzic, ze on nie przyjmuje zadnych rad mogacych
    doprowadzic do polepszenia jakosci jego zycia.
    A jeszcze pare lat temu zwracal sie do mnie w sprawie problemow z dziewczynami
    i stosowal sie do tych rad, wiedzac ze mu pomagaja.

    Teraz twierdzi, ze nikt go nie rozumie, a do tego wszyscy sa przeciwko niemu!!!

    Tez zastanawialam sie nad depresja, tylko ze on potrafi w ciagu paru minut
    przejsc ze stanu zlosci i przygnebienia, do zartow i wyglupiania sie
    z kolega ktory do niego dzwoni!

    Co do grupy rodzicow ktorzy by sie wspomagali,
    to taka z oczywistych wzgledow nie istnieje.
    Syn i podobni mu ludzie otrzymali diagnoze jako dorosli
    kiedy juz opuscili swoj dom rodzinny.

    Korespondowalam z chlopakiem (24 lata) z ta sama diagnoza
    (mieszka jeszcze w domu)
    ale nie znalazlam zadnych cech wspolnych miedzy moim synem a nim!
    Chlopak mial problemy z nauka i dostaje paniki kiedy znajduje sie
    w otoczeniu wielu ludzi, do tego w duzym miescie.
    Z moim synem jest dokladnie odwrotnie.
    Moglam poprosic o kontakt z jego rodzicami, ale po co ???
    Syn nie chcial z nim korespondowac, powiedzial ze ten chlopak
    jest "nienormalny" ...

    W poniedzialek napisze do lekarki syna list i zostawie w przychodni.
    We wtorek bede do niej dzwonic, wiec dobrze zeby byla do rozmowy przygotowana.
    Poprosze o nowe skierowanie dla syna.
  • 25.03.07, 17:53
    Bardzo ciekawy watek.
    A wlasciwie wiele watków...

    Chciałam napisac pare szczegółów:
    1) u dziecka, które nie mowilo do 4 roku życia postawienie diagnozy zespołu
    aspergera jest błędem diagnostycznym. Wiem, że niektórzy takie diagnozy
    stawiają, gdy dziecko "dobrze funkcjonuje", ale to bład. Wyraznie mowia
    kryteria: "brak istotnego opoznienia rozowju mowy". Brak mowy do 3 roku życia,
    to istotne opoznienie.
    2)"Do tej pory zmuszony byłem żyć z piętnem choroby psychicznej i wiadomość o
    istnieniu ZA bardzo mnie pocieszyła. ZA nie jest chorobą psychiczną, lecz
    zaburzeniem rozwoju psychicznego" - ZA jest ZABURZENIEM ROZWOJU. A to zupełnie
    co innego niz zaburzenie rozwoju psychicznego. to CAŁOSCIOWE zaburzenie rozwoju.
    3) Diagnozowanie dorosłych - baaardzo trudne! Polecam Fundację Synapsis,
    PRACOWNIĘ PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNA "STIMULUS" we Wrocławiu, naszą poradnię
    "Prodeste" w Opolu, Stowarzyszenie Św. Celestyna Mikoszów, Scolar Warszawa
    (częściowo....).
    4) Diagnozowanie całośćiowych zaburzeń rozwoju - wogóle bardzo trudne - uwazam,
    że powinno się diagonozować zespołowo - minimalizuje się szanse pomyłki
    diagnostycznej.
    5) orzecznictwo - bardzo ciekawie o tym piszecie. Obserwuje zmagania rodziców
    dzieci z ZA pod tym względem i jest to straszne. Lekarze orzecznicy kompletnie
    sobie z tym nie radzą. Jak to powiedziała jedna znajoma mama - "dali mojemu
    synowi orzeczenie bo nie wiedzieli co to ZA";) Zreszta - widac jakie maja
    kodowanie: uposledzenie umysłowe lub choroba psychiczna. A ZA nie jest
    upośledzeniem umysłowym (jedno z kryteriów doagnostycznych mówi wyraźnie, że
    rozwój poznawczy dziecka MUSI być prawidłowy). Chorobą psychiczną tez nie jest -
    dotyczy całego rozwoju a nie tylko psychicznego i ujawnia się przed 3 rokiem
    życia. Chociaż oczywiscie moze sie zdarzyc, że osoba z ZA zachoruje psychicznie
    - jak każdy. A na depresje ma szanse wiekszą niz "przeciętny" człowiek.

    Pozdrawiam
    Joanna
    www.prodeste.pl
  • 25.03.07, 18:39
    prodeste napisała:

    > 2)"Do tej pory zmuszony byłem żyć z piętnem choroby psychicznej i wiadomość o
    > istnieniu ZA bardzo mnie pocieszyła. ZA nie jest chorobą psychiczną, lecz
    > zaburzeniem rozwoju psychicznego" - ZA jest ZABURZENIEM ROZWOJU. A to zupełnie
    > co innego niz zaburzenie rozwoju psychicznego. to CAŁOSCIOWE zaburzenie
    rozwoju

    Klasyfikacja ICD-10 umieszcza ZA i jego kod F84.5 w klasie "zaburzeń rozwoju
    psychicznego (psychologicznego)":
    stary1.portalmed.pl/finn2/klasyfikacje/index.stm?klas=icd10
    To co napisałem wynikało z tej klasyfikacji. Serdecznie dziękuję Pani
    specjalistce za zainteresowanie się tematem.
    Pozdrawiam
  • 25.03.07, 23:24
    Moj syn mial wyrazne OPOZNIENIE mowy.
    Zaczal mowic duzo pozniej od chlopcow w jego wieku.
    Mowil z wysilkiem, pojedynczymi wyrazami, a dopiero w wieku 3 lat
    i czterech miesiecy doslownie wydusil z siebie:
    "tata auto", co mialo oczywiscie oznaczac "Tato prowadzi auto".
    Czy to oznacza, ze syn nie ma zespolu Aspergera???



    1) u dziecka, które nie mowilo do 4 roku życia postawienie diagnozy zespołu
    aspergera jest błędem diagnostycznym. Wiem, że niektórzy takie diagnozy
    stawiają, gdy dziecko "dobrze funkcjonuje", ale to bład. Wyraznie mowia
    kryteria: "brak istotnego opoznienia rozowju mowy". Brak mowy do 3 roku życia,
    to istotne opoznienie.
  • 26.03.07, 00:25

    "Wedlug miedzynarodowych kryteriow diagnostycznych rozwoj mowy
    powinien byc normalny aby dziecko otrzymalo diagnoze
    syndrom Aspergera.
    Ale wiekszosc dzieci ma mimo wszystko odchylenia.

    Wiele dzieci z syndromem Aspergera jest opozniona w rozwoju mowy. Czesc z nich
    nie mowi do czwartego roku zycia, a potem ich mowa szybko sie rozwija.
    Inne maja normalny rozwoj mowy, a nawet zaczynaja mowic wczesniej.

    Wedlug miedzynarodowych kryteriow DSM-IV-TR i ICD-10
    rozwoj jezyka powinien przebiegac bez specjalnych odchylen.
    To sie jednak rzadko zgadza, co wielu badaczy od dawna stwierdzilo."




    "Enligt de internationella diagnoskriterierna ska den sprakliga utvecklingen
    vara normal för att ett barn ska kunna fa diagnosen Aspergers syndrom.
    Men de allra flesta har ända avvikelser i sprakutvecklingen.

    Manga barn med Aspergers syndrom är försenade i sprakutvecklingen. En del barn
    säger ingenting tills de blir runt tre eller fyra ar och sedan sker
    utvecklingen mycket snabbt.
    Andra har en helt normal sprakutveckling, eller är till och med lite tidigare
    än andra barn.

    Enligt de internationella diagnoskriterierna DSM-IV-TR och ICD-10 ska
    sprakutvecklingen vara utan tydliga avvikelser.
    Sa är sällan fallet, vilket manga forskare sedan länge konstaterat."

    Källor (Zrodla)
    APA. (2000). Diagnostic and statistical manual of mental disorders. DSM-IV-TR
    (4th ed., text revision ed.). Washington, DC: American Psychiatric Association.

    Ehlers, S., & Gillberg, C. (2003). Aspergers syndrom. En översikt. Stockholm:
    Riksföreningen Autism.

    Gillberg, C. (1997). Barn, ungdomar och vuxna med Asperger syndrom. Normala,
    geniala, nördar? Stockholm: Cura.WHO. (1993).

    The ICD-10 classification of mental and behavioural disorders : diagnostic
    criteria for research. Geneva: WHO.

    Wing, L. (1981). Asperger's syndrome: a clinical account. Psychol Med, 11(1),
    115-129.

  • 26.03.07, 14:26
    > "Wedlug miedzynarodowych kryteriow diagnostycznych rozwoj mowy
    > powinien byc normalny aby dziecko otrzymalo diagnoze
    > syndrom Aspergera.
    > Ale wiekszosc dzieci ma mimo wszystko odchylenia."

    Oczywiscie. Jezeli mowimy o "odchyleniach" takich jak: trudnosci z rozumieniem
    żartów, idiomów, dwuznaczności; o zaburzeniach prozodii (trudności z
    artykułowaniem emocji, "płaska mowa" itp.), nawet o wystepowaniu echolalii w
    niewielkim nasileniu - to tak. Takie i podobne "odchylenia" w rozwoju mowy moga
    wystepowac u osób z ZA. Jednak opoznienie rozwoju mowy jest znacznie
    poważniejsze i ma poważniejsze konsekwencje dla całościowego rozwoju dziecka.
    Inaczej nabywa kompetencji społecznych i poznawczych dziecko, które zaczeło
    mówić przed 3 rokiem życia inaczej takie, u którego mowa czynna rozwijala sie z
    opoznieniem. Inne sa tez doswiadczenia społeczne takiego dziecka. Ja nie mowie,
    ze takie dziecko bedzie rozwijalo sie gorzej, ale że pewne "wzorce"
    funkcjonowania beda inne. Przykład: dziecko bez całościowych zaburzen rozwoju z
    opoznionym rozwojem mowy, np. tzw. "prostym opoznionym rozwojem mowy". BEdzie
    miało problemy z rowiesnikami w przedszkolu, bo nie mowi. Nauczycilele beda
    mieli problemy edukacyjne, bo nie beda potrafili "dotrzec" do takiego
    dziecka.itp. Wniosek: droga rozwoju dziecka z opoznionym rozwojem mowy, bez
    innych problemow rozwojowych bedzie inna niz całkowicie standardowo
    rozwijajacego sie dziecka.
    Tak samo jest z dzieckiem ze spektrum autyzmu: jezeli jest to dziecko tzw.
    wysokofunkcjonujace, ale miało opozniony rozwoj mowy, jego ściezka rozwoju jest
    inna niz ta dziecka wysokofunkcjonujacego z nieopoznionym rozwojem mowy (czyli
    dziecka z ZA). I to jest moim zdaniem zasadnicza różnica. Dlatego uwazam,
    podobnie jak ci, ktorzy widza zasadnosc rozdzielania diagnozy autyzmu
    wysokofunkcjonujacego i ZA, ze sa to INNE rodzaje całościowych zaburzen rozwoju.
    Ponadto: istnieje cos takiego jak pragmatyczno - semsntyczne zaburzenia jezyka.
    Te dzieci funkcjonuja bardzo podobnie do dzieci z ZA, ale wlasnie czesto maja
    znacznie powazniejsze problemy z rozwojem jezyka. Poniewaz SPD nie jest
    uwzglednione w klasyfikacjach, zwykle diagnozujemy wowczas tzw. całosćiowe
    zaburzenia rozwoju, nie okreslone i w epikryzie dokladnie charakteryzujemy
    rodzaj zaburzenia, podajac nazwe: SPD oraz opisujac co dokladnie dominuje w
    obrazie problemow danego dziecka.



    > Wiele dzieci z syndromem Aspergera jest opozniona w rozwoju mowy. Czesc z nich
    > nie mowi do czwartego roku zycia, a potem ich mowa szybko sie rozwija.
    > Inne maja normalny rozwoj mowy, a nawet zaczynaja mowic wczesniej.
    Oczywiscie, sa takie opinie. JEdnak jeszcze raz - po co maja byc osobne kryteria
    dla ZA, skoro mamy diagnozowac ZA także u dzieci z HFA lub wyzej wzmiankowanym SPD?

    pozdrawiam
  • 26.03.07, 11:15
    > Klasyfikacja ICD-10 umieszcza ZA i jego kod F84.5 w klasie "zaburzeń rozwoju
    > psychicznego (psychologicznego)":
    > stary1.portalmed.pl/finn2/klasyfikacje/index.stm?klas=icd10
    > To co napisałem wynikało z tej klasyfikacji. Serdecznie dziękuję Pani
    > specjalistce za zainteresowanie się tematem.
    > Pozdrawiam

    Zgadza się, dokładnie: "zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania". I jezeli
    juz mialabym tak scisle próbować odniesc ASD do ICD, to bliżej do "zaburzenia
    zachowania". Niestety, rozumiem, że tworcom ICD przyswiecał szczytny cel
    poszufladkowania chorób i zaburzen tak, by można było wygodnie kodowac. A poki
    co zaburzen rozwoju aż tak wielu nie wyodrebnili, żeby tworzyc osobną kategorię
    "zaburzenia rozwoju". Skad inąd, poniewaz takie własnie nieporozumienia
    powstaja, wiem, ze podjete sa starania by ten stan rzeczy zmienic i jednak
    sprobowac jakos zaburzenia rozwoju "wyciagnac" z tych chorob psychicznych.
    Przeciez to dosc oczywiste, ze jest duża różnica między osobą psychotyczną a
    osobą z autyzmem czy ZA...

    CZy mam wrazenie, czy ironizujesz?
  • 26.03.07, 19:52
    Z zainteresowaniem zajrzałem na stronę poradni:
    www.prodeste.pl
    Urodziłem się na Opolszczyźnie i mam do niej sentyment. Aktualnie mieszkam
    jendak na drugim końcu Polski.
    Pozdrawiam
  • 08.04.07, 15:16
    Michał czy mogę Cię prosić o kontakt mailowy?
    donia66@poczta.fm
    Dziękuję!
    Miszka
  • 02.05.07, 23:15

    W przypadku mego syna - opoznienie w mowie nie mialo ujemnego wplywu
    na jego rozwoj.
    Potrafil sluchac uwazniej niz niz inne dzieci; kiedy mial 5 lat zajmowal sie
    budowaniem z klockow lego, przeznaczonych dla dzieci 9-letnich,
    na podstawie zalaczonych rysunkow.
    Majac 5 lat nauczyl sie czytac i pisac.
    Zaczynajac pierwsza klase potrafil juz szukac wyrazow
    w slowniku ortograficznym, poslugiwac sie atlasem geograficznym
    i encyklopedia dla dzieci.
    Nauczyciele nie mieli najmniejszego problemu, aby "dotrzec" do mojego syna,
    bo on przeciez swietnie rozumial, co sie do niego mowilo!




    "Przykład: dziecko bez całościowych zaburzen rozwoju z
    opoznionym rozwojem mowy, np. tzw. "prostym opoznionym rozwojem mowy".
    Bedzie miało problemy z rowiesnikami w przedszkolu, bo nie mowi.
    Nauczycilele beda mieli problemy edukacyjne, bo nie beda potrafili "dotrzec" do
    takiego dziecka.itp.
    Wniosek: droga rozwoju dziecka z opoznionym rozwojem mowy, bez
    innych problemow rozwojowych bedzie inna niz całkowicie standardowo
    rozwijajacego sie dziecka."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.