Wydaje mi sie, że najpierw trzeba ustalic co dokładnie rozumie sie pod 'aceptowaniem'. Jeśli to, że nie użalam się nad sobą, nie rozpamiętuję i staram się robić wszystko na co mi pozwala ograniczona sprawność to tak. Ale jeśli to, że nie przeszkadza mi to i nie żałuję, że nie jestem zdrowa i nie martwie się co będzie jak sie pogorszy to nie. W taki sposób niepełnosprawności zaakceptować chyba sie nie da... Zgadzam się z moimi przedpiścami, że bardziej własciwe byłoby powiedzieć, że 'toleruję'.
Jednak twierdzenie, że partner musi mieć mało do zaoferowania, skoro wybrał osobe niepełnosprawną, to juz chyba przesada. Nie każdy patrzy wyłącznie na wygląd. Gdyby tak było wszystkie średnio urodziwe kobitki siałyby rutkę;)
Jednak równie nieprawdziwe jest twierdzić, że żyję tak jakbym była zdrowa i w niczym mi moja N nie przeszkadza.
Chyba najwłaściwiej powiedzieć : Akceptuję siebie, jako osobę niepełnosprawną ale nie niepełnosprawność jako taką:)
--
Flowers in the gardens of the gods
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.