Re:radosna_jak_wiosna
Autor:
su-21
25.07.08, 15:16
radosna_jak_wiosna dobrze zauważyłaś złożoność tematu. Cieszę się, że chociaż Ty
sobie to uzmysłowiłaś, bo jak widać postawione przeze mnie pytania zostały bez
odpowiedzi (jak zawsze w tego typu pytaniach)- przyczyna (średnia wieku
dyskutantów zapewne 21 lata) stąd patrzymy tu i teraz, a jak jeszcze studiujemy
i jesteśmy zakochani to po kiego takie dyskusje ;).
Nie zrozum mnie źle, ale czy akceptacja tego KIM się jest (ja-moje wnętrze,
wartość moja jako człowieka), a JAKIM się jest człowiekiem (w tym wypadku
dyskusja dotyczy choroby, która sprawia, że jest się człowiekiem ułomnym – zaraz
mnie zjedzą za to słowo- nie ma się sprawnego ciała, a więc jest się ZAWSZE w
jakimś tam stopniu zależnym od innych niekiedy w bardzo podstawowych sprawach)
oznacza dla Ciebie to samo?
Jeśli tak uważasz i jedno z drugim utożsamiasz i należy zaakceptować swoją
chorobę to dlaczego leczysz zęby? Przecież da się żyć bez zębów, zapewne znasz
szczerbatych ludzi. Jest choroba, próchnica je toczy - akceptuj-rozumiesz?
Dlaczego się na nią nie godzisz, ba zapewne ze zdumieniem patrzysz na tych co
ten stan rzeczy ZAAKCEPTOWALI?
Słusznie jacek1982 zauważył można tolerować ja jeszcze bym dodała zaledwie
p-r-ó-b-o-w-a-ć tolerować.
Napisałaś:
>Jednak nie na wszystko mamy wplyw, nie wszytko jestesmy w stanie poprawic, wiec
jesli po przemysleniu dochodze do wniosku, ze tu akurat nic juz nie moge zrobic,
wtedy przestaje o tym myśleć i tyle.
To wcale nie jest takie trudne.
Powiedz to tym ON, którzy chwytają każdy oddech z wielkim trudem....ok.? Czy
wiesz jak to jest gdy oddech sprawia ból ? Znam takich.... Nie wiesz bo nawet
nie myślisz, ciało automatycznie to robi za Ciebie prawda?
Jak myślisz czy to nie jest trudne?
Jeśli odpowiedź jest twierdząca to znaczy, że taka ON nie jest jeszcze naprawdę
niepełnosprawna, ale co z taką, która jak to sama określiłaś już nie powinna
walić głową w mur- bo już nic się nie da zmienić, zrobić, poprawić, oprócz tego,
że INNI MUSZĄ jej zorganizować życie?
Jak łatwo pisać... Jak przekuć na codzienność....?
Za resztę radosna_jak_wiosna bardzo, bardzo dziękuję, wielki ukłon w Twoją
stronę :))), bo naprawdę bardzo trafnie odczytałaś moje przemyślenia, myślę
perspektywicznie, bo nie lubię nikogo obciążać myśleniem za siebie, a młodość co
widać na tym forum ma to do siebie, że z reguły się nie myśli, a raczej czuje;)
Co do smutnej reszty, takie jest życie słodko-gorzkie, ale ta reszta jeszcze
tego nie wie ;), no cóż ja wolę asekurację niż wielkie buuum, a o cegle muszę
myśleć, bo jak sama napisałaś życie niektórych toczy się bardziej przyśpieszonym
rytmem. Serdecznie pozdrawiam:)