su-21 napisała:
Nie zrozum mnie źle, ale czy akceptacja tego KIM się jest (ja-moje wnętrze,
wartość moja jako człowieka), a JAKIM się jest człowiekiem (w tym wypadku
dyskusja dotyczy choroby, która sprawia, że jest się człowiekiem ułomnym ...
oznacza dla Ciebie to samo?
Tak, w tym wypadku oznacza dla mnie to samo, bo to wszystko sklada sie na moje
czlowieczenstwo, na moja wartosc.
Przeciez nikt nie jest idealny, nie ma ludzi doskonalych, wiec ani ja taka nie
jestem, ani Ty, ani ten, co wyglada pieknie, jednk "w srodku" ma takie braki, ze
w zyciu bys sie z nim nie zamienila, a ze teago akurat u niego nie widac na
pierwszy rzut oka ?
No coz, Ty tego nie wiesz, ale on to wie i jak sam bedzie ocenial swoja wartosc,
to na pewno i to uwzgledni, spokojna glowa :).
Nie chodzi o to, by sie licytowac, kto lepszy, a kto gorszy, w ogole nie
powinnismy sie porownywac z innymi ludzmi, bo to bez sensu, a dlaczego ?
Dlatego, ze wtedy zawsze przegramy ( a ja np. nie lubie przegrywac :)).
Zebym byla sliczna, to i tak zawsze znajdzie sie mlodsza ode mnie, ladniejsza,
zgrabniejsza, czy madrzejsza...
Kazdy czlowiek ma plusy i minusy, w kazdym mozna znalezc cos pozytywnego i
wartosciowego, trzeba tylko zadac sobie odrobine trudu, by tego poszukac.
> Jeśli tak uważasz i jedno z drugim utożsamiasz i należy aakceptować swoją
chorobę to dlaczego leczysz zęby?
Bo to moge zrobic.
W mysl zasady: Zmien, co mozesz, a zaakceptuj to, czego zmienic sie nie da.
Myslalam, ze pisze dosc przejrzyscie, ale jesli nie, to moze jeszcze raz:
Powinnismy zauwazac swoje braki, ale nie siedziec i sie tym jedynie przejmowac,
tylko starac sie to poprawiac o ile jest to mozliwe.
Psuja mi sie zeby ?
To chyba moge cos z tym zrobic, prawda ?
Ruszam wiec tylek i ide do dentysty, troche pocierpie, troche kasy mi ubedzie,
ale zabki beda cacy :).
Obcielo mi nogi ?
Hmm..., nie bede wiec ich juz miala, zebym nie wiem co zrobila i ile kasy
wydala, ale moge wtedy sie zamknac w czterech scianach, lezec w lozku i gapic w
sufit, albo...albo wejsc np. do Internetu, poszukac firm specjalizujacych sie w
protezach, wozkach inwalidzkich... wybrac dla siebie cos najlepszego, poszukac
organizacji wsperajacych tego typu przypadki, poszukac sponsora..., czyli moge
tu tez jednak cos zrobic, by zminimalizowac skutki braku nog.
Wiem, ze to nie takie proste, ze sa ludzie bardziej i mniej obrotni itd..., nie
w tym jednak rzecz, chodzi o aktywne zmierzenie sie z problemem, na tyle, na ile
ktos potrafi, ale zeby dal z siebie wlasnie to swoje maksimum, a nie tylko
narzekal, uzalal sie nad soba i gapil w sufit.
> Powiedz to tym ON, którzy chwytają każdy oddech z wielkim trudem....ok.?
> Jak myślisz czy to nie jest trudne?
> Jak łatwo pisać... Jak przekuć na codzienność....?
Tak, pisac jest latwo, dzwigac ciezar kalectwa o wiele trudniej, przyznaje,
tylko co z tego ?
Moge nic nie pisac, wtedy bedzie jeszcze latwiej, czyz nie ?
Ja jednak pisze, a robie to dlatego, ze moze choc jedna osoba znajdzie w tym co
pisze cos dla siebie, jakes swiatelko, jakas rade, jakas szanse..., czyli cos,
co jej choc troszke doda sily i wiary, bo wczesniej tak na to akurat nie
patrzyla, bo czegos tam akurat nie probowala, bo o tym akurat nie pomyslala...
Ludzie nie roznia sie miedzy soba tym, ze jedni maja problemy, a inni nie;
Ludzie roznia sie sposobem podejscia do problemow.
Mozna sie poddac, czyli siasc i plakac, jaka to ja biedna, albo wziac zycie za
rogi i walczyc, walczyc o swoje lepsze zycie, o swoja radosc i szczescie.
Mozna wszedzie widziec tylko przeszkody i uzywac tego jako swietnego
wytlumaczenia, by nic nie robic, albo starac sie omijac przeszkode i osiagac
wyznaczony sobie cel ( tylko cel musi byc realny ).
Drugi przypadek na pewno wymaga wiele pracy, staran, wysilku..., ale mysle, ze
warto te wlasnie droge wybrac.
Dzieki temu, np. ludzie bez rak maluja obrazy, przewijaja niemowlaki,
potrafia wymienic w radiu zepsuty modul elektroniczny..., czyli robia cos, co z
pozoru wydawaloby sie zupelnie nierealne, a jednak...
Wybor nalezy do nas.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze duzo slonca, nie tylko na niebie, ale
rowniez w kazdej duszy :)