Dodaj do ulubionych

Chciałbym mieć dziecko.

11.12.08, 21:24
Kiedy widzę ojców wchodzących do autobusów z dziećmi jest mi smutno na sercu.
Mam 30 lat i chciałbym mieć córkę lub syna. To jest naturalne,że mężczyzna w
takim wieku chce być ojcem.
Jako osobie niepełnosprawnej ciężko jest mi znaleźć partnerkę. Bez partnerki,
dziecka nie można mieć.
Kiedy pracuję, próbuję o tym nie myśleć. Ale kiedy już wracam do domu, do
pustego domu...
Edytor zaawansowany
  • bjanel 13.12.08, 23:30
    Skoro wychodzisz z domu- to nie jest tak żle. Zawsze masz szansę by
    zostać ojcem. Nie załamuj się, może trzeba jeszcze poczekać.
    A jak tam w pracy? lub poza nią? Wyjdź do ludzi, i dosłownie i w
    przenośni. Życzę spełnienia marzenia.
  • anonim111.1 15.12.08, 22:03
    bjanel napisała:

    >
    >
    > A jak tam w pracy? lub poza nią?
    >
    Pracuję na pół etatu w Anglii. Więkrzość personelu stanowią zamężne kobiety w
    wieku 40-50 lat. Może jest jedna kobieta w wieku 20 lat. Ale nie wiem, czy
    wolna. Zawsze się do mnie uśmiecha, ale to jeszcze nic nie znaczy.
    Na studiach nie miałem jakoś szansy poznać właściwej kobiety. Więkrzość
    koleżanek była zajęta {te rozmawiały ze mną}, a te wolne raczej mnie unikały.
    Raz w życiu byłem z kobietą,ale ten związek był tragedią. Po roku moja była
    partnerka stwierdziła, że: "Teraz nie zwróciłabym nawet uwagi na Ciebie. Nie
    miałbyś nawet u mnie żadnych szans.{z powodu choroby}"
    Powoli tracę nadzieję na znalezienie kogoś i posiadanie potomstwa.


  • monika3047 22.12.08, 14:07
    I tak masz duże szanse na znalezienie partnerki, bo możesz pracować.Moja
    koleżanka bardzo by chciała mieć dziecko i jest ogólnie sprawna, ale nie może
    pracować i niestety ma problem ze znalezieniem kandydata na męża i ojca, bo
    dzisiejsi mężczyźni już nie są tacy jak za czasów naszych dziadków, że kobieta
    zajmowała się domem i dziećmi, a Oni zarabianiem na rodzinę.Dzisiejsi mężczyźni
    uważają, że po co mają być z niepracującą partnerką i ją utrzymywać, jak mogą
    mieć zarabiającą na siebie.
  • tenshii 22.12.08, 14:11
    Dlaczego nie może pracować?

    Zresztą ciężko planować dziecko jeśli nie można samemu pracować. Dziecko to obowiązek na pół życia, a czasami na stałe, a mąż też nie robot żeby harować całe zycie na żonę, dziecko, dom i siebie.
    No chyba, że sobie znajdzie pana dyrektora albo prezesa co będzie zarabiał z 5 tysięcy to wtedy pożyją....
    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • anonim111.1 22.12.08, 16:51
    monika3047 napisała:

    > I tak masz duże szanse na znalezienie partnerki, bo możesz
    pracować.
    Niestety moja wada wrodzona jest widoczna. Nie chce publicznie o
    niej pisac.
    Moja
    > koleżanka bardzo by chciała mieć dziecko i jest ogólnie sprawna,
    ale nie może
    > pracować i niestety ma problem ze znalezieniem kandydata na męża i
    ojca, bo
    > dzisiejsi mężczyźni już nie są tacy jak za czasów naszych
    dziadków, że kobieta
    > zajmowała się domem i dziećmi, a Oni zarabianiem na
    rodzinę.Dzisiejsi mężczyźni
    > uważają, że po co mają być z niepracującą partnerką i ją
    utrzymywać, jak mogą
    > mieć zarabiającą na siebie.
    Dla mnie nie pracujaca partnerka nie przeszkadzalaby. Moglbym
    siebie i ja utrzymac.
  • monika3047 22.12.08, 18:26
    To miłe, że jest ktoś kto nie myśli tak konsumpcyjnie jak ten pan "tenshi", on
    najwyraźniej uważa, że niepełnosprawni nie mają prawa do szczęścia, a przecież
    nawet ludzie na wózkach mają dzieci. Tylko ten pan nie zdaje sobie sprawy, że w
    życiu nigdy nic nie wiadomo i on nawet jutro może mieć wypadek samochodowy i
    wylądować na wózku, czego mu oczywiście nie życzę.
  • tenshii 22.12.08, 20:26
    Po pierwsze nie Pan a Pani
    Po drugie jestem na wózku od kilku lat, chora od urodzenia
    Po trzecie ja akurat jestem szczęśliwa, nie sama
    Po czwarte ja zdaję sobie sprawę jak wielką odpowiedzialnością jest dziecko i osobiście NIGDY nie zdecydowałabym się świadomie na dziecko nie mogąc podjąć pracy lub jej nie mając. Dlaczego? Bo to nie maskotka, to nie pies, którego można w razie czego oddać do schroniska (chociaż i psom nie powinno się tego robić).
    Po pierwsze jak sama napisałaś każdemu może zdarzyć się wypadek i nieszczęście - zatem i takiemu samotnie utrzymującemu dom mężowi może się on zdarzyć. Po drugie związki się rozpadają, nawet te trwające po 30 lat i więcej. Co wówczas? Renta i alimenty? Uważasz, że za to da się godnie wychować dziecko? Jestem odpowiedzialna i gdybym nie była pewna, że w razie czego dam sobie sama finansowo radę, to wolałabym cierpieć bez dziecka niż narazić je na cierpienie w wyniku biedy. Co innego jak ktoś chwilowo nie ma pracy, a co innego jak wiadomo, że ktoś nigdy pracować mógł nie będzie...

    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • tenshii 22.12.08, 20:34
    Nie można sobie zaspokajać chęci na posiadanie ot tak. To nie nowy mebel. Trzeba myśleć co będzie potem.
    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • lacido 22.12.08, 23:32
    anonim111.1 napisała:

    > Niestety moja wada wrodzona jest widoczna. Nie chce publicznie o
    > niej pisac.

    czy to jest "gorsze" niż uszkodzenie kręgosłupa z porażeniem dłoni, poruszaniem
    na wózku? Pytam tak brutalnie bo właśnie spotykam sie z taką osobą więc może i
    Twoja niepełnosprawność nie taka straszna :)
    --
    - kuwa, niech juz Sylwia wraca
    - brudno?
    - formy zycia, ktore wyewoluowaly na naczyniach w zlewie wynalazly kolo :|
  • anonim111.1 23.12.08, 13:38
    lacido napisała:

    > anonim111.1 napisała:
    >
    > > Niestety moja wada wrodzona jest widoczna. Nie chce publicznie o
    > > niej pisac.
    >
    > czy to jest "gorsze" niż uszkodzenie kręgosłupa z porażeniem dłoni, poruszaniem
    > na wózku? Pytam tak brutalnie bo właśnie spotykam sie z taką osobą więc może i
    > Twoja niepełnosprawność nie taka straszna :)
    Nie jest gorsze. Jestem osobą chodzącą.
  • tenshii 23.12.08, 13:43
    Szansa zawsze jest :)
    Pokochasz siebie - pokocha Cię świat.
    Życzę szczęścia
    Buziaczki
    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • lacido 23.12.08, 14:29
    nie masz co się niecierpliwić, jesteś w łatwiejszy sytuacji niż mój znajomy, z
    którym mogę się spotkać tylko jak jest w miarę dobra pogoda bo nie utrudnia mu
    to poruszania się np :) wiem że to marne pocieszenie, że inni mają gorzej ale
    skoro on wzbudza zainteresowanie wśród kobiet tzn że niepełnosprawność nie
    dyskwalifikuje również Cibie :)))
    --
    - kuwa, niech juz Sylwia wraca
    - brudno?
    - formy zycia, ktore wyewoluowaly na naczyniach w zlewie wynalazly kolo :|
  • tenshii 23.12.08, 13:37
    monika3047 napisała:


    > dzisiejsi mężczyźni już nie są tacy jak za czasów naszych dziadków, że kobieta
    > zajmowała się domem i dziećmi, a Oni zarabianiem na rodzinę.Dzisiejsi mężczyźni
    > uważają, że po co mają być z niepracującą partnerką i ją utrzymywać, jak mogą
    > mieć zarabiającą na siebie.

    Czy Ty i ta Twoja koleżanka zdajecie sobie sprawę jakie są dzisiejsze realia? Jak jesteście takie cwane to wyślijcie jakiegoś chłopa na 8 godzin do pracy i zobaczcie czy dacie radę wyżyć za jedną pensję, i to jeszcze z tym jakże upragnionym dzieckiem. Albo wyślijcie tegoż męża na 2 albo i 3 etaty, a niech się zaj...e na śmierć, przecież to facet, musi utrzymać rodzinę, no nie? W tym wydaniu to akurat Wy jesteście wygodne, nie mężczyźni, po co się wysilać - w końcu to obowiązek faceta. Niestety nie te czasy.
    Siedzicie księżniczki i marzycie o księciu na białym koniu co to będzie i pracował i Was utrzymywał, zapewni cudowne życie Waszym dzieciom, oczywiście będzie też miał czas i ochotę na to, żeby Wam poświęcać czas i pokazywać Wam jak bardzo Was kocha, a do tego zawsze będzie szczęśliwy i wypoczęty... Takie rzeczy to tylko.. wiecie gdzie.

    I jakoś mi się nie chce wierzyć, że koleżanka nie może pracować. Sama napisałaś że jest sprawna. Na pewno JAKĄŚ pracę podjąć może. Nie tak chorzy ludzie pracują, choćby w domu. Dla każdego znajdzie się coś odpowiedniego. Chyba że koleżanka pracować nie chce bo jej rentę zawieszą, a zawsze wygodniej dostać rentę za darmo niż pensję za robotę.
    Żal...


    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • lacido 14.12.08, 17:15
    jeśli Twa niepełnosprawność nie umożliwia CI spłodzenia potomka to nie widzę
    problemu, dużo też zależy od stopnia Twej niepełnosprawności im mniejsza, mniej
    rzucająca się w oczy tym szanse większe.
    --
    - kuwa, niech juz Sylwia wraca
    - brudno?
    - formy zycia, ktore wyewoluowaly na naczyniach w zlewie wynalazly kolo :|
  • idachoj 25.12.08, 21:04
    Słuchaj! lej na to wszystko.Moja siostra spotyka się z super facetem-
    niepełnosprawnym i myslę,że bedzie świetnym ojcem!!!!!!!!
    --
    Moja malutka jest cudowna!!
  • basia.74 25.12.08, 22:07
    Przykro mi Anonim. Trudno jest radzic, gdy się nie jest w tej
    sytuacji co drugi czlowiek. Jesli jednak mialabym cos powiedziec to
    powiedzialabym, ze moim zdaniem powinienes skupic sie na tej drugiej
    osobie na milosci do niej, a dopiero pozniej na dziecku. Jak ja
    poznac? Tego nie wiem. Moze los sprawi, ze po prostu stanie na
    Twojej drodze sama, a moze Ty powinienes wyjsc na przeciw szczesciu.
    Jak? Sa rozne sposoby: za posrednictwem internetu (np. na stronie
    niepelnosprawni.pl), gazet (w niektorych gazetach sa rubryki
    poznajmy sie), osoby niepelnosprawne maja tez swoje organizacje (np.
    PZN).
    Tenshii, nie chce sie wdawac z Toba w polemike, bo i po co. Nie ma
    sensu dyskusja z kims tak biednym jak Ty. To czy ktos pracuje, czy
    nie, zalezy od partnerow i tego co im pasuje. Zarowno wsrod osob
    zdrowych, jak i chorych sa zwiazki, gdzie tylko jedna osoba pracuje.
    Sa tez zwiazki, w ktorych oboje partnerzy nie pracuja. Z czego sie
    utrzymuja? Byc moze z renty, ktora jak piszesz dostaja za darmo.
    Choc ja osobiscie uwazam, ze kazda z tych osob w zamian za zdrowie
    bez najmniejszego zalu oddalaby rente. Zgadzam sie z tym, ze renty
    sa niskie i wystarczaja na bardzo skromne zycie. W przypadku, gdy
    osoba bedaca na rencie posiada dziecko, to, to skromne zycie staje
    sie jego udzialem. Pytanie tylko, czy skromne zycie jest powodem do
    unieszczesliwienia dziecka. Piszesz, ze takie dziecko jest skazane
    na cierpienie. Czy na pewno? Czy dzicko, ktore ma milosc, cieplo,
    troske, czy dziecko ktore czuje sie potrzebne, chciane i wazne jest
    nieszczesliwe. Sadziesz, ze o szczesciu dziecka decyduje droga
    zabawka? Nie pomyslalas, ze wieksze znaczenie ma mama, ktora razem z
    dzieckiem sie pobawi, chocby zabawki byly skromne. Myslisz, ze super
    fajna gra i super dobry komputer sprawia ze dziecko bedzie
    szczesliwsze od tego, ktore dysponujac tylko kartka papieru i
    dlugopisem bedzie gralo w "statki" lub inna gre, ktora sami z mama
    wymysla. Czy nigdy nie zastanawialas sie, ze nie dajac dziecku nic
    drogiego, mozna dac baardzoo wiele, a dajac najdrozsze rzeczy swiata-
    nie dac nic. Co z tego, ze dziecko ma super wielka plazme, jesli
    przed nia siedzi samo. Jest smutne i duzo bardziej nieszczesliwe niz
    to, ktore wspolnie z rodzicem oglada bajke w czarno-bialym
    telewizorze. Wspolna rozmowa, dyskusja daja dziecku nie tylko
    poczucie bliskosci, ale tez ucza i ksztalca. Slyszalas moze o
    dziecku osamotnionym? Czy ono jest szczesliwe, choc ma dobrze
    zarabiajacych rodzicow? Gdyby tak bylo, to caly sztab naukowcow nie
    zajmowalby sie tym zjawiskiem, ktore jest dzis plaga. Droga Tenshii
    moze masz to szczescie, ze pracujesz i moze bardzo duzo zarabiasz,
    ale to wcale nie oznacza, ze Twoje dziecko jest i bedzie
    szczesliwsze od dzieci rodzica niepracujacego. To wcale nie oznacza,
    ze wiecej mu dasz. Zastanow sie, bo moze pomimo Twojego bogactwa, to
    Ty jestes biedna.
  • tenshii 25.12.08, 22:45
    No i widzisz. Tu się różnimy, bo mi wcale nie chodziło o to żeby kupywać dziecku super komputer albo sikającą lalę.
    Wychowanie dziecka jest długim pochłaniającym wiele nakładów finansowych procesem.
    Pieluchy, wózki, ubrania bo dzieci szybko rosną, buty, książki, materiały szkolne, leki i to trzeba brać pod uwagę. Wiesz ile to kosztuje? Ja wiem. Tego nie da się ominąć. Można grać z dzieckiem w kółko i krzyżyk choćby kijem na piasku, ale nie można mu nie kupić butów czy kurtki. Albo powiedzieć "dziś kupimy Ci kurtkę ale jutro na obiad będzie chleb z masłem".
    Co innego gdy rodzice są biedni ale zdrowi, zawsze można poroznosić choćby ulotki, podźwigać skrzynki z jedzeniem gdzieś na placu i za robić te przysłowiowe 10 zł, inaczej jest gdy ktoś jest na tyle niepełnosprawny że WOGÓLE NIE MOŻE podjąć pracy a tak napisała Monika o koleżance. Czy koleżanka pójdzie w takim wypadku żebrać?
    Można się z partnerem dogadać w kwestii tego czy żona będzie pracowała czy nie bo być może jego pensja wystarczy, ale nie można się dogadać że np ciepły obiad będziemy jeść raz w tygodniu, albo że będziemy się ubierać w ciuchy z Caritasu. Inaczej też jest gdy mówimy o małżeństwie a inaczej gdy mówimy o małżeństwie z dzieckiem.

    Wiesz, że dziecko gorzej rozwija się żyjąc w takiej biedzie? Wiesz o tym, że dziecko takie zrozumie, że mama nie ma pieniędzy, ale na pewno będzie mu przykro gdy nie będzie mogło dostać upragnionej zabawki, którą mają wszystkie koleżanki, nie będzie mogła pojechać na wycieczkę z dziećmi bo rodziców nie będzie stać na opłatę wyjazdu itd itd. I nie mówię tu o markowych rzeczach i zaspakajaniu każdej zachcianki, ale na te podstawowe trzeba mieć.

    Niestety - ja też bym chciała żeby wszystko było tanie, a dzieci zaspokajały się szmacianymi lalkami. Każdemu żyło by się łatwiej. Niestety nie ja ustalam realia, a one są okrutne.

    Inaczej jest móc powiedzieć dziecku "kochanie, jak tylko mama znajdzie pracę nasza sytuacja się poprawni", TA pani, o której mówimy nie będzie miała takiej możliwości.

    Pieniądze szczęścia nie dają ale bez nich niestety jest ciężko.


    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • basia.74 26.12.08, 01:19
    Kobieto masz prawo do swoich pogladow, choc wcale nie oznacza to, ze
    sa one sluszne.
    PS. Widze, ze jestes dumna, ze pracujesz i zarabiasz i dajesz
    dziecku taaak duzo. Wiedz jednak, ze byc moze masz tetniaka w mozgu
    (lub inna chorobę, o której jeszcze nie wiesz, a jej efektem jest
    skrajne kalectwo). Co dasz dziecku wowczas, gdy on peknie. Zastanow
    sie, wiec czy zyjac z takim ryzykiem powinnas to dziecko w ogole
    miec. Przeciez bedziesz w tej samej sytuacji co ci, ktorzy obecnie
    nie moga pracowac, a Twoje dziecko bedzie chodzic bez butow, bawic
    sie szmaciana lalka, no i jesc jeden obiad w tygodniu. Nie wiem jak
    Ty, ale ja na Twoim miejscu nie narazilabym dziecka na taki koszmar.
  • tenshii 26.12.08, 12:02
    basia.74 napisała:

    > Kobieto masz prawo do swoich pogladow

    Ooooo, już myślałam, że się nie domyślisz !!!! ;) Mile mnie zaskoczyłaś ;) hehe ;)

    Baaardzo Wesołych Świąt
    --
    Galeria Mojej Księżniczki

    I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
  • klara661 27.12.08, 21:44
    Zastanawiam się... Jasne, że ja też chciałabym mieć dziecko i
    rodzinę, ale wiem, że to nie takie proste. Myślę, że mężczyzną z
    niepełnosprawnością jest latwiej znaleźć partnerkę niz kobietom.
    Wiem to z własnego doświadczenia. Jest sporo kobiet, które potrafią
    się poświęcić i zaakceptować niepełnosprawność swojego mężczyzny.
    Nie spotkałam natomiast zdrowych mężczyzn, którzy nie wstydziliby
    się kobiet z niepełnosprawnosścią.Dlatego uważam, że ty jako
    mężczyznaa, masz większe szanse spotkania kogoś, niż ja. Poza tym ty
    jesteś w odpowiednim wieku i zawsze masz czas, a ja choć też
    przekroczyłam 30 lat już nie. No ale... nie przejmuję się tym aż tak
    bardzo. Z czasem nabrałam dystansu:) Nie przejmuj się, wszystko
    będzie dobrze:)
  • free-andre 13.01.09, 21:12
    Klaro nie wiem czy jest im łatwiej, może. Znam wielu kolegów którzy mają
    rodziny, dzieci. I znam dziewczynę na wózku która ma męża i inne które też
    założyły rodzinę. I znam mnóstwo zdrowych, sprawnych facetów którzy tego nie
    mają, którzy są samotni, albo rozwiedzeni. I znam samotne kobiety,
    dziewczyny,niektóre bardzo ładne o wielkich zaletach charakteru, które w
    samotności tracą najpiękniejsze lata. Z tym nie ma chyba reguły. Po prostu
    trzeba trafić na właściwą osobę. No i trzeba ciągle próbować bo może to jest ta
    którą mijamy albo nawet rozmawiamy ale wstydzimy się ją zaprosić.
  • klara661 14.01.09, 15:25
    Może i masz rację. Pewnie tak jest jak piszesz... Zatem wszystko w
    porządu:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka