Dodaj do ulubionych

sytuacja beznadziejna

08.11.16, 19:25
Piszę ponieważ potrzebuję przedstawić swoją historię. Byłam w tokstycznym związku przez 2 lata. Partner regularnie mnie poniżał, obrażał wyzywał, nawet za najmniejsze błache sprawy, był zaborczy, zazdrosny o wszystko. Chciał żebym ograniczyła kontakt ze wszystkimi przyjaciółmi, co z resztą zrobiłam. Przy kazdej próbie odejscie, szantażował mnie tym ,że popełni samobójstwo lub że "zniszczy mi życie". Ja się bałam, Ja za każdym razem wybaczałam. Za każdym, bo przekonywał mnie, że wszystko moja wina. Po 1,5 roku ja wyprowadziłam się do innego miasta na studia, mój partner został w rodzinnym mieście. Po ok 3 miesiacach on zerwał ze mną. Jest udało się ! :) Koniec toksycznego zwiążku koneic wyzwisk i obrażania :) O nie dla mnie... Mimo iż niby go nienawidziłam, tęskniłam straszliwie i nie potrafiłam żyć bez niego. On nie pisał, miesiac dwa... ja sama tez nie chchiałam do niego pisać. Odnowiłam kontakt ze starymi przyjaciółmi. Jednak wciaż o nim myślałam , codzinnie. W końcu napisał, że przeprasza, że chce wrócić. Ja kategorycznie napisałam nie. Jednak po jakimś czasie znów napisał, ja mu odpisywałam, tak znów zaczęliśmy rozmawiać. I tu znowu to samo. Niby go nienawidzę za to co mi robił, a jednak czekał kiedy znowu napisze. Opierałam sie mu orzez prawie 5 miesiecy, jednak w koncu uległam, kilka dni temu napisałam że też go kocham i tęskni i żebyśmy to naprawili. Ponieważ nie mieszkamy w tych samych miastach, był to tylko kontakt przez smsy. Było cudownie przez chwilę, jednak znow zaczeło się piekło. Kilka dni temu zmarła bliska mu osoba, starałam byc dla niego wsparciem. On sam jednak zaczynał prowokować kótnie np, o to że moi wspólokatorzy to chłopaki, wiec mam się jak najszybciej wyprowadzić, a najlpiej jabym rzuciła studia i wrocila do miasta gdzie on mieszka i inne kłotnie. Jesli moja odpowiedz nie byla zadowalająca od razu wyzwiska i zarzucanie że nie dosć że ma smierć w rodzinie to ja mu jeszcze dokładam i za to dokładanie się zemści i ja będę cierpieć. Szanażuje mnie, że wrzuci moje nagie zdjęcia do internetu, ktore mi kiedyś zrobił...
Czuję się jak zero, śmieć, idiotka, że znowu wpuściłam go do swojego życua, nie potrafię jednak odpowiedzieć dlaczego to zrobiłam. uzależnienie jest silniejsze ode mnie. Chcę odejść, ale nie potrafię, wiem że cierpi po stracie i nie chce mu dokładac jednak nie wytrzumuje i nie chce miec z nim już nic wspólnego. Jestem tak zmanipulowana psychicznie ze na wszystko się zgadzam. Po kolejnej dawce wyzwisk, powiedziełam mu ze sie z nim spotkam, nie wiem dlaczego, chyba dlatego zeby przestał sie kłocic, może ze straachu. Nie chce się z nim spotykac, jednak wiem ze jesli odwolam, znow bede przezywac pieklo. Nie wytrzymuje psychicznie, nie chce mu dokladać cierpienia, ale sama jestem wyczerpana. Wstyd mi przed kimkolwiek przyznać, że znów mam z nim problem.
Godzinę temu napisał że on nie będzie na mnie wiecznie czekał, że straciłam szanse na naprawienie wszystkiego (tak to według neigo ja powinnam naprawiać) i mi nie odpisuję od tamtej pory. . Jednak boję się, że znów napisze jutro. Nie mam pojecia jak sie z tego znow wyrwać i co mam robić
Edytor zaawansowany
  • 09.11.16, 11:06
    Może spróbuj zrozumieć co Tobą w ogóle kieruje, żeby wracać do takiego człowieka? Brak poczucia własnej wartości, strach przed byciem singielką? A może wyniosłaś jakieś złe wzorce z domu rodzinnego? Zastanów się. I jak sobie sama nie radzisz, to może jednak przyznaj się komuś, że znów masz problem z tym chłopakiem, wiadomo, że wstyd ale chyba nikt Cię nie wyśmieje z powodu problemu.. Jak wstydzisz się przed przyjaciółmi, to dziś na stronie przez.tv będą grupowe zajęcia właśnie o problemie toksycznych ludzi - może tam Ci ktoś pomoże?
    Katie

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.