Dodaj do ulubionych

Czy powinnam już od niego uciec? Pomocy.

17.11.16, 12:01
Od dłuższego czasu jestem związana z mężczyzna starszym ode mnie o kilka lat. Moje uczucia do niego są bardzo mocne, nie mieszkamy razem ale mamy zamiar za rok wynająć wspólne mieszkanie. Bardzo bym chciała stworzyć z nim rodzinę i kochający dom ale w głębi duszy czuję, że powinnam od niego uciekać. Jak w każdym związku dochodzi do kłótni miedzy nam czasem o głupoty innym razem o poważniejsze rzeczy. Wtedy mój partner się wścieka mniej lub bardziej. Jest agresywny, nigdy mnie nie uderzył lecz zdarzyło się że czymś rzucił lub coś przewrócił bądź kopnął, najczęściej w takich sytuacjach mówi mi ze jestem dla niego nikim, ze z nami koniec gdy ja zalewam się łzami, on ze mnie drwi i mnie wyśmiewa. Jestem osoba bardzo wrażliwą nieciężko doprowadzić mnie do płaczu lecz on uważa, że płacze o błahostki. Od samego początku wiedziałam że ma ciężki charakter, ale wierzyłam w to że jeśli ja będę dla niego dobra, będę mu na spokojnie tłumaczyć pewne rzeczy, że trzeba mieć szacunek do ludzi a zwłaszcza do swoich bliskich( niestety w domu go tego nikt nie nauczył) . Nie twierdzę ze musi być tak wrażliwy jak ja ale choć w małym stopniu zważać na uczucia innych. Przechodząc już do sedna, a konkretnie do sytuacji która zdarzyła się niedawno. Jego priorytetem jest jego prywatność. Nie mogę dotykać telefonu, komputera nie znam haseł itd.
Jednakże coś mnie podkusiło i gdy on wyszedł na chwile z domu przeczytałam jego sms z koleżanką, pisał tam różne rzeczy jaka jest piękna itd potem wytłumaczył, że to niby żarty były. Nie zagłębiałam się w to jedynie przeczytałam parę zdań więc teraz ciężko mi stwierdzić może ma racje. Jednak bezpośrednio po tym jak to przeczytałam zrobiło mi się strasznie przykro i nie wytrzymałam choć wiem ze nie powinnam czytać tych rozmów przyznałam się do tego mu i z żalem poinformowałam go że bardzo się na nim zawiodłam.
Mój facet nawet nie próbował się tłumaczyć zrobił straszna awanturę kazał mi zabrać wszystkie rzeczy które u niego miałam i powiedział ze nasz związek dobiegł końca. Wystawił mi wszystko na ulice po chwili zlitował się bo było już bardzo późno i włożył je do samochodu by odwieźć je do mojego mieszkania. Miedzy czasie naturalnie się kłóciliśmy, ja płakałam a on drwił. Gdy dowiózł moje rzeczy do domu oczywiście emocje opadły, ale ja nie mogłam już na niego spojrzeć. Następnego dnia doszliśmy do porozumienia, lecz ja dalej czuję strach. Nie mogę zwrócić mu nigdy uwagi, bo nie wiem jak zareaguje również nie mam prawa byc smutna czy zła bo on tego nie lubi. Chciałabym poznać szczerą opinie kogoś kto widzi spojrzy na to z dystansem, sama już nie wiem czasem wydaje mi się, że mam racje, ze powinien mnie bardziej szanować, w końcu są jakieś granice, lecz gdy on zaczyna mówić mi swoje zdanie ja sama nie wiem co mam o tym sądzić. Mam wrażenie, że jestem manipulowana. Po tej sytuacji z wyrzuceniem moich rzeczy, chciałam go zostawić, na razie jednak tego nie zrobiłam..
Edytor zaawansowany
  • 20.11.16, 08:44
    Twoja podświadomość dobrze ci podpowiada,żebyś dała sobie spokój
    z facetem z takim charakterem.
    To jest właśnie taki nasz babski sposób myślenia
    ''jeśli ja będę dla niego dobra,będę mu na spokojnie tłumaczyć pewne rzeczy
    (niestety w domu go tego nikt nie nauczył)---------
    I TY GO RÓWNIEŻ TEGO NIE NAUCZYSZ BO JEGO PODŚWIADOMOŚĆ
    JUŻ SOBIE ZAKODOWAŁA SPOSOBY REAGOWANIA NA DANE SYTUACJE.
    Nie baw się w matkę Teresę bo nic z tego nie będzie.
    Szacunku u faceta nie zdobędziesz okazując mu swoją słabość i płacząc.
    Facet ma rys psychopatyczny i nic na to nie poradzisz.
    Nie zmienisz u kogoś sposobu postępowania ,kto sam tego nie chce.
    A wszystkie tłumaczenia spłyną po nim jak po kaczce.

    Na pewno sporo czytasz. Poczytaj sobie poradniki
    np. ''Dlaczego mężczyźni kochają zołzy'', ''Dlaczego mężczyźni żenią się z zołzami''.
    Musisz popracować bardzo nad swoim postępowaniem.
    Nie możesz ustawiać się w taki sposób w związkach z facetami.
    To nie jest facet na partnera.

    MASZ RACJĘ I NA PEWNO CI SIĘ NIE WYDAJE.
  • 20.11.16, 22:59
    Dziękuję ci bardzo za odpowiedz, staram się wierzyć w dobro które gdzieś tam tkwi w człowieku. Zobaczymy dałam mu ostatnia szanse chociaż on uważa że miał prawo do takiego zachowania bo ja go zdenerowalam. Niedługo usłyszę, że miał prawo mnie uderzyć bo zachowałam się w niewłaściwy wobec niego sposób. Bardzo bym chciala odejść ale po złym okresie najszczesciej jest ten dobry albo stawia mnie pod murem ze jak odejdę nigdy nie będzie powrotu i wtedy zaczynam się wycofywać z mojej decyzji o odejściu.
  • 23.11.16, 19:46
    witam,
    Jesli Twój wiek jest ukryty w nicku to jesteś bardzo młoda. Czy na pewno chcesz te lata marnować dla manipulanta? Co będzie za 10 lat? W najlepszym przypadku wyjdziesz z tego związku mocno pokiereszowana w najgorszym nie wyjdziesz i będziesz tkwiła jaka ta, którą się pomiata, wyzywa, nie szanuje, mówi, że do niczego się nie nadaje i raz na jakiś czas podbije oko. Oczywiście będziesz przekonana, że to Twoja wina bo nie dość się starałaś lub "za mało tłumaczyłaś pewne rzeczy". A jak się pojawi dziecko? Czy on będzie dobrym ojcem? Z tego co piszesz wynika, że na razie nie mieszkacie razem. Stawiacie sobie granice to znaczy on sprawdza na co może sobie jeszcze pozwolić a Ty przekonujesz siebie i jego, że na wiele. Po co Ci on? "Ja płakałam a on drwił" - to chyba motto Waszego związku. Jeśli nie jesteś masochistką i nie sprawia Ci przyjemności poniżanie to nie za bardzo rozumiem po co z nim jesteś i jakie SWOJE potrzeby w ten sposób zaspokajasz

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.