Dodaj do ulubionych

wyniki ujemne-i co teraz?

05.02.08, 17:10
Zrobiłem WB- wynik ujemny-przy wszystkich prążkach "minusiki"
Nie wiem w sumie po co (chyba tylko dlatego że to akurat za darmo)
zrobiłem Eise- wynik ujemny.

Przypomnę tylko że 12 lat temu miałem bb potwierdzoną rumieniem i
Elisą z rocznym opóźnieniem leczoną już przy onjawach mięśniowo-
stawowych 3 tygodnie, Objawy mam do dziś nawet trochę nasilone,
wszystkie wyniki ujemne...
PCR-a w Poznaniu nawet nie mam co robić, bo wszyscy lekarze do
których dotarłem go podważają...

Aha- w międzyczasie kilkukrotnie brałem antybiotyki-najczęściej
ZINNAT i SUMMAMED ale krótko bo na inne schorzenia + jakieś 2 lata
temu wylądowałem w szpitalu z zupełnie innego powodu i dostałem
dożylnie 3 abx osłonowo w tym biotrakson ale tylko przez tydzień.
Może jednak zespół poboreliozowy istnieje...?
Edytor zaawansowany
  • 05.02.08, 20:10
    napisz ten post na tamtym forum a na pewno nataszka, franiołek i
    inne nawiedzone kobitki odppiszą ci ze na 100% masz boreliozę, nie
    można wierzyc wynikom i musisz sie leczyc
  • 06.02.08, 01:24
    A tyle jest innych schorzeń, które mogą zostać nawet wywołane przez boreliozę -
    chociażby reumatoidalne zapalenie stawów. To nie zawsze da się wykryć
    standardowym testem, czasem jest po prostu seronegatywne. Można mieć
    aktywizowanego jakiegoś wirusa, np półpaśca. Schorzenia autoimmunologiczne, które
    ponoć też są niekiedy wywoływane przez boreliozę. A możesz mieć po prostu infekcję
    wyłącznie w stawach, wtedy wyniki z krwi nic nie dadzą - trzeba robić wymaz z torebek
    stawowych.
  • 06.02.08, 07:51
    No widzisz, ja mam zupełnie odwrotnie. WB od 3 lat dodatni w IgM, co
    prawda tylko jeden prążek p. 31. Elisa róznie, ujemna, wątpliwa,
    dodatnia, więc totalna loteria. PCR RT ujemny, kleszcza i rumienia
    takiego klasycznego pokleszczowego (inne były) w życiu nie
    odnotowałam. Leczona lekko podwyższonymi dawkami abx przez 11 m-cy.
    Ja bym na twoim miejscu i tak zrobiła ilościowy PCR RT. Jeśli on
    będzie ujemny, to odpuszczasz borelke i tyle. Szukasz dobrego
    reumatologa, ale naprawdę dobrego.
  • 06.02.08, 13:27
    Aha- zapomniałem napisać że miałem punkcję 3 czy 4 lata temu i w
    płynie bb nie było.
    Teraz rozważam 4 opcje:
    1) mam to cholerstwo tylko testy tego nie wykrywają...
    2) choroba wywołała procesy auyoimmunologiczne i na to nie mam już
    wpływu (jesli tak to mogę coś z tym zrobić czy bedzie coraz gorzej?)
    3) borelka wywołała inną chorobę/uszkodziła coś...
    4) Może to co mnie męczy to chlamydia-tą miałem jeszcze zanim
    złapałem kleszcza, niby mnie przeleczono ale to podobno wraca... Ale
    czy chlamydia może "psuć" stawy i powodować mimowolne
    kurcze/tiki/ból mięśni?]

    Przed zrobieniem WB powiedziałem sobie, że aby zacząć się leczyć
    muszę mieć jakiś dowód (a nie jak niektóre osoby na sąsiednim forum
    po 15 miesiącach "eutanazji" napisać -wyniki wciąż ujemne ale
    kontynuuje leczenie.) Teraz jestem w kropce...
  • 06.02.08, 14:05
    A jak ogólnie wygląda rozmaz krwi obwodowej?

    Swoją drogą, jeśli masz uszkodzenia nerwów to trochę przechlapane, bo to nigdy się
    nie zagoi. Ludzie nieumiejętnie leczeni (bez witamin których obecność silnie wpływa
    na odbudowę uszkodzonych nerwów póki jeszcze to możliwe) czasami mają takie
    problemy.

    Ja bym na początek spróbował podnieść odporność, może to jakiś "obudzony" wirus.
    To nic w sumie nie kosztuje, jak nie wyjdzie najwyżej będziesz zdrowszy.
  • 06.02.08, 23:19
    Rzeczywiście łatwiej jest jak określi się wroga.
    Z logicznego punktu widzenia może być też tak:
    1.miałeś boreliozę wyleczyłeś , a teraz jest to rzeczywiście zespół poboreliozowy.
    - nie widzę żadnego powodu, żeby taki zespół nie miał istnieć skoro po wszystkich innych chorobach mogą pozostawać trwałe następstwa ( choćby pogrypowe uszkodzenie mięśnia serca itd.).
    2. miałeś boreliozę, wyleczyłeś, a to co Ci w tej chwili dokucza z boreliozą nie ma związku.
    - może to być brana przez ciebie pod uwagę inna infekcja, autoimmunologia, ale i wszystko inne w tym ( i nie złość się ) nieakceptowane przez Ciebie zaburzenie nerwicowe ( choćby opisywane przez Pionka zaburzenie pod postacią somatyczną )
    3. miałeś boreliozę, nie wyleczyłeś, tylko zaleczyłeś i masz nawrót.
    - i seronegatywność nie musi tego wykluczać! I nie mówię tu o inf z sąsiedniego forum. Przeczytałam właśnie artykuł z Kardiologia Polska nr 10/2007 na Termedii pt. "Chorzy trudni nietypowi
    Borelioza serca – gorzka lekcja czy spóźniony sukces diagnostyczny? Opis przypadku."
    Wynika z niego że u człowieka lat 60,całkowicie seronegatywnego, 2,5 roku po ugryzieniu przez kleszcza, z powodu bardzo ciężkich zaburzeń pracy serca ( i niewydolności serca z obrzękiem płuc ) wykonano kardiobiopsję, a w tkance pobranej metodą biopsji z serca wykonano barwienie solami srebra (metoda Warthina-Starry’ego) na obecność krętków ( nie jest to metoda swoista, dlatego należy wykluczyć inne krętkowice: kiłę i leptospirozę ) i znaleziono w sercu krętki!
    Po tym wszystkim jeszcze raz zanalizowano krew i wykazano jednak obecność przeciwciał przeciw B. burgdorferi - dopiero po dysocjacji kompleksów immunologicznych z surowicy chorego (wg zmodyfikowanej metody Feltkampa). Nie pytaj mnie co to za metoda, ale widać taka istnieje!
    Pewnie istnieje tylko w klinikach dla wyjątkowych przypadków. Jednak jasno określa, ze brak przeciwciał we krwi może wynikać z ich związania w kompleksy.
    Zwróć tez uwagę, że był to chory prawdopodobnie nieprzeleczony, więc przypadek inny niż Twój. Piszę o nim tylko, żeby odnieść się do seronegatywności.
    Nie będę więcej pisać bo znów jest elaborat, zważ tylko kotakocie, że inwazyjne metody diagnostyczne warto stosować ( przynajmniej wg mnie ) tylko jeżeli objawy są naprawdę ciężkie, a eksperymentalne leczenie bez 100% diagnozy można podjąć nie tylko w temacie borelki ale i niepokoju.
    Pozdrawiam

  • 07.02.08, 02:33
    W sumie wymyśliłem, że może zrobie ten PCR w Poznaniu (w najblizszym
    czasie co u mnie oznacza miesiąc dwa smile ) Jak wyjdzie ujemny to
    chwilowo olewam sprawę a jak wyjdzie dodatni to ...zobaczę smile

    Tylko mam wątpliwość co do citroseptu lub metronidazolu porę dni
    przed co jest polecane na sąsiednim forum. Czy to rzeczywiście
    wypłukuje krętki i dlatego zwiększa prawdopodobieństwo dodatniego
    wyniku czy też w jakiś inny sposób na niego wpływa (ja się nie znam
    ale np. przed częścią badań nie można spożywać posiłków bo mogą
    wyjść niewiarygodne- może w tym przypadku substancje zawarte w tych
    środkach po prostu "zafałszowują" wynik- czy głupio gadam?)
    Zakładając że się jednak zdecyduje na ten metronidazol to ufając w
    to, co piszą na sąsiednim forum otworzy mi on cysty. Czyli de facto
    uaktywni infekcję o ile nie będe go brał razem z innym abx... A
    zatem w rezultacie mój stan może się pogorszyć...Co o tym
    myślicie?
  • 07.02.08, 08:27
    Z tego co wiem, metronidazol po prostu zabija cysty - ale mogę się tutaj mylić,
    zaś citrosept to jest najzwyklejszy w świecie przekręt, typu "daj nam swoje
    pieniążki powiemy Ci że jesteś zdrowy".

    Ni hu hu nie jestem w stanie wymyślić jakim cudem metronidazol miałby dać
    większą szansę dodatniego PCR. No, chyba że te cysty zostaną pożarte przez np
    monocyty i PCR znajdzie DNA w środku tychże monocytów. Ale wiesz, PCR w Poznaniu
    to trochę jak rzucanie monetą. Jak już koniecznie chcesz, w Czechach są kliniki
    gdzie można zrobić doskonałe testy - o szczegóły Marię pytaj, ja czeskiego
    dopiero się uczę big_grin Wyjdzie Cię to w sumie taniej niż wyrzucenie pieniędzy do
    śmietnika zwanego "polskie PCR", a skuteczność nowoczesnych testów jest naprawdę
    wysoka.
  • 07.02.08, 12:57
    Obiecałam sobie,ze nie będę zabierać głosu na tematy "poważne" Podejrzewam,iż
    nigdy nie dojrzeję w swoich możliwościach do Waszego poziomu zainteresowań,chęci
    i posiadanej wiedzy,i jej stosowania(nie mieszczę się w ramach tej kategorii).Te
    braki "moich możliwoci"odpowiadają zresztą za mój stan w czasie przeszłym i
    ewentualnym.Nie robie sobie wielkich wyrzutów z tego powodu( głupi ma więcej
    szczęścia niż rozumu,do mnie pasuje jak ulał!)jednak w stosunku co do siebie
    postanowiam,solidniej zadbać o wiedzę "zachowawczą" by nie było tak,ze w chaosie
    i gorączce wydarzeń(bb spadła ma mnie jak grom...)nie wiedzieć!przynajmniej
    podstawowych rzeczy?-chociażby diety! Tak! Z niewiedzy zwyczajnie,nie stosowałam
    diety.Papu jadłam smaczne.....Wszytkie owoce i jarzyny w ogromniastych
    ilościach,naturalnymi sokami popijając,cukru i słodyczy z natury nie
    lubię,więc...graham od lat,drożdzóweczki też były popełnione.Cztery dni przed
    zakończeniem anb,natrafiłam na "diety" no i kolejny szok!!! Jakoś mi się
    udało!może to zasługa b.dobrych probiotyków a może Sangre de Drago.
    Pozoranctwa więc uprawiać nie będę,bo się na tym nie znam-sam widzisz,jedynie
    mogę Ci życzyć bardzo mocno tej prawdziwej i najlepszej "siły widzenia" Co to
    dla Ciebie!!!

    No jak tu nie mówić o szczęściu,wszystko na rzut beretem:
    www.zuova.cz
  • 07.02.08, 20:45
    Mario, nie żartuj nawet, ze nie będziesz zabierać głosu! smile
    I masz więcej rozumu niż ja, bo ja po tygodniu mam już grzyba na języku -
    obrzydliwe!
    A propos PCR, też sie zastanawiałam jak to jest z tym metronidazolem. Sam w
    sobie nie może imitować struktury DNA, ale zastanawiałam się czy może zabijać w
    człowieku jakieś inne bakterie powodując ich rozpad, tak, że pojawiają się (
    uwalniają ) jakieś fragmenty DNA innej bakterii podobne do DNA krętka. Bo
    przecież istnieją w nas różne bakterie.
    Nie wiem czy to jest w ogóle możliwe, , jestem laikiem w tej dziedzinie
    Teoretycznie badane fragmenty powinny być właściwe wyłącznie dla krętka, ale
    osobiście nie mam pojęcia jak wysoko specyficzne są badane fragmenty DNA borelii
    i czy na pewno nie można tego z niczym pomylić. Przyznaję, nie czytałam żadnych
    opracowań na ten temat.
  • 08.02.08, 23:08
    Z tego co ja czytałam, to jest sporo krętków o łańcuchu DNA bardzo
    podobnym do krętka borelii, ale każda z nich jednak różni się jakimś
    fragmentem. Do badań DNA wycina się właśnie te fragmenty, które są
    charakterystyczne dla danej bakterii i nie występują u innych.
    Identyczne łańcuchy DNA mogą być tylko u tych samych organizmów. Jak
    w klonach. Dlatego ,że bada się tylko małe fragmenty łańcucha
    badanie trwa krótko i jest stosunkowo tanie.
  • 08.02.08, 23:17
    Jeśli chodzi o "zabijanie cyst", to raczej niewłaściwe określenie.
    Cysty nie można zabić, bo cysta to bańka, w której wnętrzu mogą
    znajdować się bakterie albo np.larwy pasożyta. Metronidazol w
    pierwszej kolejności rozbija cysty uwalniając jej zawartość a
    dopiero potem bakterie są zabijane.
  • 09.02.08, 12:09
    Nie podważam samej zasady PCRu. Zastanawiam sie nad powodem rozbieżności między ośrodkami i wpływem metronidazolu.
    To moje (nie?)logiczne wnioski i zapytania, opierające się przede wszystkim na wiadomościach z pracy "Różnicowanie genogatunków Borrelia burgdorferi sensu lato w aspekcie zakażeń pracowników leśnictwa i pacjentów z rozpoznaniem Boreliozy z Lyme" ( IMW Lublin - raporty z zadań statutowych w 2004r. ) i próbie ich zestawienia z ogólną i "forumową" wiedzą.
    1. PCR kleszczy na obecność krętka wszyscy robią w różnych laboratoriach i nie czytałam wypowiedzi, które by podważały wyniki i twierdziły, że dobre są tylko z cbdna Poznań.
    2.Wiem, że fragment DNA musi być wysoko specyficzny ( nie podważam ) ale z w/wym pracy wynika, że badacze z IMW najpierw metodą PCR poszukali DNA borelii sensu lato, a potem met. nested PCR różnicowano DNA specyficzne dla B. sensu stricto, afzeli i garini ( na dodatek w pracy dokładnie określono który to fragment DNA!), co oznacza, ze ten pierwszy badany fragment DNa był wspólny dla co najmniej tych 3 genogatunków.
    Cbdna Poznań nie różnicuje genogatunków musi więc określać fragment DNA wspólny dla wszystkich trzech ( a więc już mniej specyficzny niż ten który posiada jeden podgatunek, choć specyficzny dla gatunku Borrelia ).
    Praca przywołuje dane na inne prawdopodobnie niepatogenne (!) gatunki borelii sensu lato ( wymienia choćby B. valaisiana, B.lusitaniae, B.andersoni itd) Czy one mogą mieć specyficzne dla całej grupy sensu lato antygeny?
    Nie wiem, ale gdyby tak, to można by mieć taki fragment DNA we krwi i nie być chorym.
    Wg tej pracy u osób, które w zakresie przeciwciał reagowały z antygenem Borrelii sensu lato, tylko połowa reagowała z antygenami opisanych trzech genogatunków. Co z resztą? Reakcje krzyżowe z innymi antygenami innych bakterii i wirusów ( choćby Herpes ), czy może w części niepatogenne gatunki borelii?
    To są oczywiście tylko takie teoretyczne rozważania i myślę, że to są pytania na które odpowiedź mogą znać tylko pracownicy laboratorium - na stronie cbdna nie jest podane do wiadomości, które fragmenty badają, a nawet gdyby to i tak nie umiałabym tej wiedzy wykorzystać.
    Ale nie umiem nie analizować ( taka wada ). Natomiast czekam z zainteresowaniem na wasze uwagi.
  • 09.02.08, 12:42
    I po co się rozwodzić, na całym świecie PCR jest uważane za metodę
    niewiarygodną, a u nas jest przecież królestwo pavulonowców - co za
    problem przekupić Poznań aby dawało wyniki dodatnie? Taki wynik to
    czasem kilkanaście tysięcy zł zysku.

    Nie warto się rozwodzić, bo starczy porównać skuteczność PCR i WB.
    Ile osób z przewlekłą boreliozą i dodatnim WB klasy IgM (2 antygeny
    i więcej) miało herksa? Zdaje się, że coś koło 99%, więc spokojnie
    można powiedzieć że wszyscy zakażeni? Ile osób z podejrzeniem
    przewlekłej boreliozy, dodatnim PCR i ujemnym WB IgM miało herksa?
    Coś koło... 5-10%? Wiadomo, że nasze krajowe laboratoria często
    mrożą krew, przez co wyniki WB bywają fałszywie ujemne, ale bez
    przesady, to dotyczy paru procent chorych. W ogóle był ktokolwiek z
    ujemnymi IgM oraz IgG, dodatnim PCR kto miał herksa? Chociaż jedna
    osoba która faktycznie może potwierdzić, że PCR z Poznania działa?

    Oczywiście pisząc o WB mam na myśli próby z płynu mózgowo -
    rdzeniowego.
  • 09.02.08, 12:56
    Nie sądzę Jeff, żeby to było takie proste.
    I nie mam w zwyczaju podważać ludzkich opinii i danych z badań, tylko rozważam, czy można na nie spojrzeć inaczej. Szukam.
    Nie wiem gdzie znalazłeś Western Blot w płynie m-r, napisz, bo nawet Klinika Neuroinfekcji w Białymstoku tego nie robi. Wykonują WB tylko we krwi, a w płynie wyłącznie Elisę. Informacja bezpośrednia z Białegostoku sprzed 4 dni.
    Napisz więc, taka inf wszystkim się przyda.
  • 09.02.08, 18:51
    Szczerze - to strzelałem z tym WB z płynu, nawet nie wiem prawdę mówiąc czy te
    testy wykonywane z MR są właśnie WB, czy Elisa. Wiem, że DOBRZY lekarze z
    naszego kraju (a jest takich sporo) nie rusząją boreliozy póki właśnie nie
    zrobią badań z MR, dodatkowo przy każdej diagnozie stwardnienia rozsianego
    zawsze wykonują tego typu badania.

    A nie sorki, przypomniało mi się - owszem, w dobrych szpitalach zakaźnych na
    podstawie właśnie western-blota z płynu mózgowo - rdzeniowego ocenia się stadium
    infekcji, info z jednego z artykułów z naszych krajowych szpitali. Kto to robi -
    nie wiem, bo nie pamiętam z którego to było szpitala, wiem że w Polsce jednak
    robią albo przynajmniej robili.

    Co do podważania opinii i badań, sorki, ale w tym wypadku podważyć trzeba zanim
    sobie ludzie zdrowie zniszczą albo i życiem przypłacą ufanie PCR poznańskiemu.
    Jest dowód na to, że daje ogromną ilość fałszywie dodatnich wyników. Tym dowodem
    jest forum "borelioza", gdzie są już setki chyba osób które dostały dodatni
    wynik a nie dostały herksa. A herx występuje niemal zawsze, co poświadczy każdy
    kto faktycznie ma boreliozę (ma dodatni WB co najmniej 2 prążki w klasie IgM)
  • 09.02.08, 12:46
    W badaniu o którym pisałam, stwierdzono bardzo niską czułość PCR - u 40 osób z dodatnim Western Blotem znaleziono tylko 4 z pozytywnym PCR - co opisano jako dane mogące potwierdzać przebywanie krętka w cystach lub blebs.
    W tej sytuacji rozbicie cysty, logicznie myśląc, uwalniałoby dopiero krętka np. do krwi.
    Jeżeli metronidazol ( a tak jest w niektórych opracowaniach ) rozbija cysty, a nie zabija krętka, teoretycznie branie samego metronidazolu uwalniało by bakterie do krwi, zwiększając szanse na jej znalezienie badaniem DNA we krwi, ale i mogłoby być potencjalnie niebezpieczne ( uruchomienie rozsiewu krętka! ) i należałoby się spodziewać rzutu choroby.
    Weź to pod rozwagę kotakocie.
    Jeżeli PCR wykrywa obecność DNA każdej, także martwej bakterii ( pomijając już jego specyficzność ) - i to przez kilka tygodni - nie widzę powodu żeby branie antybiotyków zabijających krętka miało mieć wpływ zafałszowujący PCR.
    Jest dla mnie w tej sytuacji nielogiczne mówienie o fałszywie nagatywnym PCR na antybiotyku. Zwłaszcza, że żaden antybiotyk nie przyspiesza raczej usuwania martwej bakterii z krwi i nie zmienia struktury fragmentów DNA, skoro martwe są identyczne z żywymi.
    I jeżeli miałby nie zmieniać tego metronidazol ( czy tinidazol ) to czemu miałby jakiś inny antybiotyk?
    Jeśli nie popełniłam gdzieś błędu logicznego ( proszę o odniesienie ) to wyglądałoby na to, ze jeżeli ktoś głęboko wierzy, że ma w sobie uśpione krętki i chce koniecznie wziąć metronidazol przed badaniem, to bezpieczniej ( jeżeli to naprawdę uwolniłoby bakterie ) i bez negatywnego wpływu na wynik badania byłoby brać coś jeszcze bójczego.
    Chyba, ze taki rozsiew nie jest naprawdę taki znowu niebezpieczny i do opanowania przez organizm..smile
    Może ten krętek nie taki demon, skoro tyle osób bez następowego pogorszenia bierze sam metro lub tini przed diagnostycznym PCRem, który jest potem pozytywny. Przynajmniej ten krętek wykryty w PCR...smile
  • 09.02.08, 18:54
    Eh, dajcie sobie spokój z tym metronidazolem, to jest największy syf, tinidazol
    jest tylko odrobinę mniej trujący. Jak już sprawdzać za pomocą chemii, to po
    prostu wziąć antybiole i zobaczyć czy reakcja herxheimera rzuci o ścianę i
    wyłączy z życia na 2 tygodnie. Miesiąc lekkich antybiotyków jest mniej szkodliwy
    niż 3 dni na "zalecanych" dawkach metronidazolu.
  • 18.02.08, 13:34
    @sylm8,fajnie poczytać Twoje posty,jesteś na 110sylm a nie 8.Szkoda,ze nie
    bardzo masz z kim pogadać! Ja jestem na "poziomie"pisania pierdół,i pewnie z
    tego poziomu,blizej mi do dołu(no, moze nie do słownie!jeszcze pare rzeczy w
    zyciu zostało mi do zrobienia,więc poczekam z tym)niz do góry,utykam w tej
    materii,pewnie przez lenistwo myśli,które jest u mnie genetyczne.Pozdrawiam, a
    szkło nadal czeka na moją "prze-chylność.
  • 18.02.08, 23:31
    Mario!
    Dzięki, ale ja tylko rozkładam na czynniki pierwsze, a Ty stale próbujesz odnaleźć w tym chaosie sens i właściwą dla siebie drogę na swój własny ( niepowtarzalny ) sposób.
    I to nieodmiennie u ludzi podziwiam smile
    Pozdrawiam Cię ślicznie smile
  • 17.02.08, 12:12
    sylm8 napisała:
    > Teoretycznie badane fragmenty powinny być właściwe wyłącznie dla
    krętka,

    Nie, dla krętka, formy L i każdej innej formy tej bakterii- one
    różnią się tylko kształtem, a nie materiałem genetycznym

    ale
    > osobiście nie mam pojęcia jak wysoko specyficzne są badane
    fragmenty DNA boreli
    > i
    > i czy na pewno nie można tego z niczym pomylić.

    Jeśli masz aż takie wątpliwości, to trudno dac wiarę w tzw.
    ustalenie ojcostwa. W koncu ludzie między sobą różnią się znacznie
    mniej, niż różne bakterie...
  • 17.02.08, 13:39
    Jachora!
    nie dyskutuję o unikalności genomu każdej istoty, tylko o ludzkich możliwościach rzetelnej ich identyfikacji i możliwościach technicznych laboratoriów ( przy konieczności zmieszczenia się w pewnych kosztach, bo wielkość większości badań wielkością "kasy" choćby jest ograniczona )
    A rozróżnienie gatunków nie zawsze musi być proste jak np w przyp B.burgdorferi i B.recurrentis:
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18262464?dopt=Abstract
    www.blackwell-synergy.com/doi/abs/10.1016/S0378-1097%2803%2900763-8?journalCode=fmln
  • 29.02.08, 22:54
    Nic nie wymyśliłem więc jadę na narty (złośliwi mogli by
    powiedzieć "dopóki jeszcze możesz"...). Nie będzie mnie 10 dni i mam
    nadzieję że wrócę jak nowonarodzony big_grin Co do objawów borelki/nerwicy
    to na dobre odkryłem że mam delikatne mroczki... Tj w lewym oku są
    prawie zawsze jak patrze na coś jasnego i się na nich skupie , w
    prawym z kolei tylko jak zmrużę oczy.
    Kiepskie to pocieszenie ale chociaż zęby mam zajefajne. Dentysta po
    raz kolejny orzekł: brak dziur. Ostatnią miałem jakieś 12 lat temu
    czyli przed borelką smile Pzdr
  • 01.03.08, 00:33
    Baw się dobrze!
    I nie mruż oczu jak będziesz zjeżdżał wink
    A braku dziur Ci zazdroszczę.
  • 13.03.08, 19:29
    Wróciłem parę dni temu big_grin Było całkiem fajnie, moje skrzypiace jak
    ruski czołg, strzykające i bolące stawy dały nad podziw dobrze radę
    (a jeżdżę dość agresywnie co w połączeniu z moją sporawą masą
    stanowi duże wyzwanie smile ) Mięśnie też w normie (tj po całodziennej
    jeździe nawet było dużo lepiej niż gdybym cały dzień leżał w
    łóżku...). Żeby nie było tak do końca cacy to te cholerne mroczki na
    tle śniego rzeczywiście (pisała o tym pewna forumowiczka na
    sąsiednim forum) się bardzo uwidoczniły... tylko czy można je wiązać
    z bb? Gdzieś wyczytałem że ponad połowa osób je widzi(często nie
    zdając sobie z tego sprawy) i o ile "nie świecą" to nie ma się czym
    przejmować. Pozdrawiam
  • 18.05.08, 19:25
    Nie wiem czy kogoś to interesuje ale napisze co tam u mnie big_grin (choć
    nie jestem dobrym przykładem do naśladowania-wręcz przeciwnie). W
    kwestii borelki przez długi czas było super, teraz znowu troszkę
    gorzej ale znośnie.

    Najgorsza jest tępota mojego umysłu. Kiedyś byłem zdolny,
    inteligentny, wszystko szybko łapałem, byłem duszą towarzystwa.
    Teraz to jest jakaś masakra.Ostatnio zmieniłem prace, musiałem uczyć
    się w zasadzie wszystkiego od nowa i... wyszedłem na idiotę sad
    Wszystko musieli mi pokazywać po 6 razy, i i tak od razu połowę
    zapomniałem, towarzysko tez do bani i to z mojej winy bo wszyscy są
    mili, a ja nie jestem w stanie kilu rozsądnych zdań sklecić. Ech...
  • 18.05.08, 20:26
    Rzeczywiście dawno Cię nie było i oczywiście miło usłyszeć co u Ciebie smile.
    Szkoda tylko, że nie lepiejsad
    Myślałam, jak pisałeś o nartach, że się u Ciebie fajniej zrobiło i po prostu tu
    nie zaglądasz.

    Współczuję, bo znam to uczucie, że sie straciło dawną inteligencję i polot.
    Tyle, że mi się tak zrobiło dawno temu, dużo przed borelką i od tamtej pory żal
    mi tego dawnego samopoczucia.
    Zobacz nawet języka sie nie mogę nauczyć, bo wszystkie słowa zapominam po
    prostu. Ale wiem też, że mam takie "fale" mniejszej i większej kompetencji
    intelektualno - towarzyskiej.
    Początek nowej roboty to stresowy moment. Może się poprawi.
    Czego Ci mocno życzęsmile

    Kotakocie, a Ty robiłeś tego PCRa o którym kiedyś pisałeś?
  • 18.05.08, 20:58
    Niestety jeszcze nie robiłem ze względu na totalny brak czasu.

    Ogólnie to jest duzo lepiej niż np w styczniu. Z objawów
    mam "tylko"(hehe) tępote umysłową no i od czasu do czasu te mroczki
    w lewym oku. Mięśnie i stawy chwilowo tj właśnie od czasu wyjazdu na
    nartki całkiem ok. PCR-a zrobie w wolnym czasie lub kiedy znowu mi
    się pogorszy...

    Co do nauki języka to ja mam dwutorowo- angielskiego uczę się od
    dziecka i nie moge się nauczyć, rosyjskiego od 5 lat i mówię
    niemalże perfect więc tutaj nie jest to raczej kwestia borelki tylko
    predyspozycji... Gorzej jest z pozostałymi rzeczami, które trzeba
    zapamiętać. Czasami 10 razy ktoś mi musi przypomnieć jaka jest
    końcówka numeru (np 327) do osoby z którą obecnie współpracuje i za
    11 razem znowu się o to pytam. A jak zapiszę to zapominam gdzie :d
    Troszkę się z tego śmieje bo co mi pozostało? Przecież się nie
    powieszę big_grin

    Ogólnie wciąż czekam na rozwój medycyny, lepsze badania, leki itd.
    Bo nawet jak ten PCR mi wyjdzie dodatni to przy ujemnych 2 Elisach i
    WB żaden tradycyjny lekarz nie podejmie się mojego leczenia. Na
    razie staram się cieszyć życiem i nie myśleć o chorobie.

    Pozdrawiam
  • 18.05.08, 21:27
    Na ostatnich wakacjach koleżanka zaprosiła mnie do siebie do Niemiec.
    Wysiadłam na lotnisku, sierota bez języka i włączam komórkę, bo miałyśmy sie umówić, gdzie będzie na mnie czekać.
    3 x wstukałam PIN i za każdym razem mi powiedziało, że źle.
    Nie mogłam pojąć jak to się stało, ani przypomnieć żadnego innego nr do wstukania, niż ten który właśnie próbowałam wbić w komórkę ( i jego kombinacje ).
    Nie będę opowiadać co dalej, ona mnie oczywiście znalazła.
    A po powrocie do kraju, przypadkiem, zorientowałam się, że cyfry, które próbowałam wstukać to końcówka mojego numeru konta, którego oczywiście nigdy nie znałam na pamięć.
    Dawaj grabę koleżko! wink
  • 19.05.08, 03:24
    Witaj, Kotakocie, kope lat smile !
    Wiesz, ja też nie pamiętam! Od lat pracuję w domu - i zawsze mi
    mówiono, że świetnie sobie radzę z organizacją czasu, bo ludzie
    potrzebują dyscypliny itp.
    Obecnie muszę sobie zapisywać w podręcznym notesie, co mam dzisiaj
    zrobić, bo wszystko mi się rozłazi. Byle co mnie rozprasza i
    zapominam, co przed chwilą robiłam. Wracam do notesu, muszę fajkować
    po kolei pozycje, bo inaczej niczego nie skończę.
    Zero koncentracji, z której byłam kiedyś dumna.
    A towarzysko - gubię pogodne poczucie humoru, którym zjednywałam
    sobie ludzi. Niedługo wszyscy mnie znielubią.
    Zawsze się bałam, żeby nie zgorzknieć. Jeszcze nad tym popracuję -
    bo chore i zgorzkniałe baby są potworne!

    Piszesz:
    >>musiałem uczyć się w zasadzie wszystkiego
    >>od nowa i... wyszedłem na idiotę sad

    Doskonale to rozumiem: nowa wiedza jakaś jest taka galaretowata.

    Piszesz:
    >> towarzysko tez do bani i to z mojej winy
    >> bo wszyscy są mili, a ja nie jestem w stanie
    >> kilu rozsądnych zdań sklecić. Ech...

    Wiesz, jeszcze rok temu miewałam takie chwile, że nie byłam w stanie
    sklecić dłuższego zdania w towarzystwie. A gdy jeszcze ktoś mi
    przerwał, za Chiny nie byłam w stanie kontynuować, musiałam zaczynać
    od początku, jak ten głupek. Albo prosiłam męża, żeby mnie wyręczył
    w opowieści (bo przecież na pewno wie, co chciałam powiedzieć, a jak
    nie, to go poprawię - to jest łatwiejsze).
    Pozdrawiam Cię - i nie znikaj na tak długo.
    W kupie raźniej wink
    --
    Nie jestem lekarzem, uczę się boreliozy: Borelioza.Gazetka.EU,
    mój blog Chora Baba
  • 31.05.08, 11:32
    Witam,chcę w końcu zrobić tego PCR-a ale...trochę się boję , tu to
    mogę wprost przyznać. Nie- nie boję się wyniku- spodziewam się jaki
    będzie (jeśli zrobię wszystko hurtem to nie ździwię się jak mam cały
    pakiet "dodatków" (od bart po babs) w zestawie...

    Boję się czego innego. O tym że nie chce brać tinidazolu i
    metronidazolu przed już pisałem (zapewne rozwaliłoby to miliony cyst
    i innych świństw zahibernowanych obecnie w moim organiźmie i wtedy
    od dłuuugiego leczenia nie byłoby już odwrotu (tj pewnie i tak nie
    ma ale mogę to odłozyć w czasie w nadziei na skuteczniejsze metody
    leczenia i diagnozy...)
    Ostatnio jednak na forum borelioza przeczytałem że i po citrosepcie
    który planowałem wziąć przed ktoś miął niezłe jazdy. Zastanawia mnie
    czy to nie jest tak że jeśli on rzeczywiście wypłukuje te krętki do
    krwi to ona się zaczną roznosic i nastapi pogorszenie?

    Z kolei jak zrobię PCR-a bez metro, tini i citroseptu to pewnie nic
    nie wyjdzie...(skoro i Elisa i WB są ujemnę to na chłopski rozum ta
    borelka w krwi u mnie już od dawna nie jest- poszła znacznie
    dalej...)

    Co mi radzicie? Czy może ten Citrosept nie jest taki niebezpieczny?
    Rozważam jeszcze wzięcie Citroseptu, wysłanie a potem
    profilaktycznie 2-3 tyg Unidoxu w celu wybicia tego co wylazlo i
    powrotu do stanu sprzed "wyganiania bb z norki" ;D Tylko czy to się
    uda?

    Pzdr i z góry dziękuję za rady...big_grin
  • 31.05.08, 12:09
    Citrosept powoduje, ze kretki sa wytracane do krwioobiegu, czesto
    wystepuje po nim herx.

    > Z kolei jak zrobię PCR-a bez metro, tini i citroseptu to pewnie
    nic
    > nie wyjdzie...(skoro i Elisa i WB są ujemnę to na chłopski rozum
    ta
    > borelka w krwi u mnie już od dawna nie jest- poszła znacznie
    > dalej...)

    No wlasnie, jest duze prawdopodobienstwo, ze wyjdzie falszywie
    ujemny sad i wlasnie dlatego zaleca sie branie Tini i Metronidazolu
    oraz Citroseptu.

    I tu nasuwa mi sie pytanie: Jesli nie chcesz sie leczyc to po co
    chcesz robic PCR ?
  • 31.05.08, 13:46
    Jest wiele powodów:
    -dla diagnozy- mam ujemną Elisę, ujemny WB, jesli wyszedłby ujemny
    PCR w Poznaniu to na prawdę uwierzyłbym że mam zespół poboreliozowy
    a nie aktywną boreliozę...Jak wyjdzie dodatni to wtedy dopiero
    przemyślę swoje dalsze leczenie lub jego brak,jak wyjdzie ujemny to
    w ciemno na podstawie objawów leczyć sie nie będę na ten moment
    -dla koinfekcji- tych nigdy sobie nie badałem i jestem ich
    zwyczajnie ciekaw...
    -dla dokumentacji- w tym momencie oficjalnie jestem zdrowy, mówią mi
    to wszyscy od neurologa po internistę, wyniki wszystkich badań od
    morfologii po EEG, wydajność płuc, EKG, rezonans, badanie wzroku i
    wiele wiele innnych są wręcz idealne... Jeśli miałbym choć ten PCR
    to w razie czego nie będą patrzyć na mnie jak na ufoludka...big_grin

    Pzdr

    dlaczego mam obawy przed leczenierm eksperymentalnym tłumaczyłem
    wiele razy...
  • 31.05.08, 14:00
    ok może końcówka była niezbyt miła, przepraszam.

    A więc w skrócie nie chce się leczyć bo nie wierzę w skuteczność.
    Nie ma na forum borelioza zbyt wielu osób którym się po
    wielomiesięcznej antybiotykoterapii wiele poprawiło, owszem było
    dużo lepiej ale do czasu odstawienia prochów. Potem w wiekszości
    przypadków wszystko wraca czyli jest się w punkcie wyjścia z
    dodadkowym grzybkiem w bonusie...

    Pewnie innaczej spojrzę na to jak będę miał pewną diagnozę dlatego
    zrobiłem WB (ten uznają wszyscy ale stety-niestety nic w nim nie
    wyszło...Jak wyjdzie dodatni PCR to może powtórzę WB gdzie indziej i
    jesli coś wjdzie to mając 100% pewność z czym walczę tą walkę
    podejmę...
  • 31.05.08, 14:09
    Nie obraz sie, ale Ty sam sobie przeczysz piszac np.:
    "(zapewne rozwaliłoby to miliony cyst
    i innych świństw zahibernowanych obecnie w moim organiźmie i wtedy
    od dłuuugiego leczenia nie byłoby już odwrotu (tj pewnie i tak nie
    ma ale mogę to odłozyć w czasie w nadziei na skuteczniejsze metody
    leczenia i diagnozy...)"
    A teaz piszesz, ze jesli PCR wyszedlby ujemnie to uwierzylbys, ze to
    zespol poboreliozowy.
  • 31.05.08, 15:00
    Może nieprecyzyjnie się wyraziłem. Istnieje szansa że nie
    rozwaliłoby się te miliony cyst i PCR wyszedłby ujemny- wtedy
    uwierzyłbym że to zespół poborliozowy.

    Jeśli jednak miałbym tego straszliwego herxa i PCR wyszedłby dodatni
    to musiałbym rozpocząć intensywne leczenie bo do poprzedniego stanu
    nie byłoby odwrotu. A na chwilę obecną nie wierzę w skuteczność
    takiego leczenia... Poza tym(to już tak z przymrużeniem oka ;D) nie
    wytrzymam 3 lat bez kropli alkoholu...smile
  • 31.05.08, 18:16
    Witaj Kotakocie smile
    Zdecydowałeś się na badanie!
    Rozumiem Twoje dylematy, ale może nie taki diabeł straszny..
    Reakcje na różne substancje są osobniczo zmienne.
    A krętki, jeżeli masz borelkę i tak od czasu do czasu pojawiają Ci się we krwi (
    choć w niewielkim stopniu ) i bez brania czegokolwiek.
    Tak myślę biorąc pod uwagę to badanie moczu PCRem, które kiedyś było opisywane u
    pacjentów, bardzo często pozytywne. Chodzi o to, że krew pobierasz w danym
    momencie, a mocz jest "filtratem" krwi z ok paru godzin - stąd chyba większe
    prawdopodobieństwo znalezienia DNA bakterii.

    Jeśli o mnie chodzi, to nie jestem pewna co myśleć o citrosepcie.
    "Herxy" po nim opisuje mniejszość. Na dodatek citro musiałby coś zabijać jeżeli
    to miałby być herx - bo reakcja Herxeimera, wg definicji, to reakcja wyłącznie
    (!) na uwolnione toksyny zabitych bakterii. To nie to samo, co pogorszenie
    związane z rozsiewem bakterii. Mam poczucie, ze jest to określenie nadużywane.

    Jeżeli jest naprawdę taki dobry na cysty, to dlaczego lekarze nie zlecają go w
    przewlekłym leczeniu? Przecież byłoby znacznie zdrowiej brać do antybiotyków
    citro zamiast tini. Myślę, że po prostu nie ma pewności co do jego działania.
    PCR który wyszedł na citro, może wyszedłby i bez niczego. Raczej wzięłabym tini
    przed swoim badaniem. Ale to tylko moja opinia.

    Jak ( tzn w jakim mechanizmie ) metro czy tini rozbija cysty - też jeszcze nie
    znalazłam.
    Znalazłam tylko w tej Neuroimmunologii, o której już pisałam, takie zdanie :"
    wzrost syntezy białka, towarzyszący przechodzeniu form spiralnych w formę cysty,
    może być zahamowany między innymi np. po podaniu metronidazolu ( Mursic i wsp. 1996; Alban i wsp. 2000 )". Jak będę miała czas, to może poszukam coś więcej na ten temat w necie.
    Albo to tylko podejrzenie, albo jeśli jest tak jak napisano, metro nie tyle
    rozbija cysty ( lub nie tylko ), ale uniemożliwia ich tworzenie. Ale znów to
    tylko moja interpretacja - nie znam badań na ten temat. Sam metronidazol jest
    bakteriobójczy wobec wielu naprawdę opornych bakterii, w tym beztlenowych.

    Dalej - zakładając, że metro lub tini rozbijają cysty - to przecież nie tak
    znowu masowo, bo nie trzeba by było pulsów brać miesiącami. Jeżeli coś rozbiją i
    uwolnią do krwi - to jest to łatwy łup dla antybiotyków, które można brać od
    razu z nimi ( nie po użyciu Tini, tylko w trakcie ) - to bez znaczenia dla
    wyniku, bo DNA martwej i żywej bakterii się nie różni.
    Więc, jeżeli bardzo bym się bała brać sam tini - to wzięłabym od razu
    antybiotyk, niech je zabija od razu, ważne tylko, żeby przechodził do OUN

    Nie mam oczywiście pewności, to tylko moje opinie, którymi się dzielę, moje
    przekonania, którymi się sama kieruję.
    Pozdrawiam Cię.
  • 01.06.08, 13:02
    Przepraszam, dopiero doczytałam, że nie chcesz brać metro ani tini.

    No to weź ten Citrosept - pewnie jednak na coś działa, skoro ludzie tak to opisują.
    Przeczytaj post Franiołka na forum borelioza forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=80282677&v=2&s=0
    - jeśli ludzie z Bb lecza się nim latami, to raczej ostatecznie im się nie pogarsza, bo by tyle nie brali. Nikt nie brałby przez całe lata czegoś, co tylko rozsiewa bakterie po ciele.
    Pozdro.
  • 20.07.08, 15:06
    No i jak u Ciebie z tymi badaniami?
  • 20.07.08, 21:22
    Zrobiłem po znajomości za darmo kolejny WB w innym labie- oczywiście
    ujemny, we wrześniu idę do okulisty bo mroczki mnie coraz bardziej
    męczą- tj prawdopodobnie miałem je wcześniej ale nie zdawałem sobie
    z nich sprawy- teraz jak o nich wiem są niemalże nie do wytrzymania.
    Okulistów nie lubie- kiedyś jak byłem mały to jedna taka pani
    stwierdzia że trzeba mi przepłukać jakiś kanalik bo stracę wzrok-
    oczywiście jak zobaczyłem tą wielką igłę to uciekłem z fotela i od
    tego czasu tj prawie ćwierć wieku moja noga w gabinecie
    okulistycznym nie stanęła... wink Teraz muszę i trochę się tego
    obawiam.

    PCR wciąż czeka w kolejce...

  • 20.07.08, 22:11
    Na szczęście juz nie masz 5 lat i możesz odmówić wszystkiego na co
    nie będziesz miał ochoty tongue_out
    Rozumiem, że tamta straszliwa Pani ze strzykawą się pomyliła, bo
    widzisz, choć z mroczkami. Tylko nie umawiaj się do tej samej wink!
    Jeśli dobrze zrozumiałam, to ten okulista dopiero we wrześniu, więc
    na wakacje postaraj się o nich zapomnieć. Przy piwku..?
  • 21.07.08, 00:35
    Pomyliła się wink Idę do innej bo tamta jest już co najmniej na
    emeryturze.
    a wakacje - na cóż bylem tydzień w górach w maju, teraz jadę na parę
    dni do nad Bałtyk.
    We wrześniu okulista i ew. PCR, na razie staram się o tym nie
    myśleć, wmawiam sobie że to tak juz musi być zgodnie z głównym
    nurtem medycyny i jadę pomrozić krętki w Bałtyku wink

    Pzdr
  • 01.08.08, 00:45
    Hej Kotakocie, jak Bałtyk? Zdążyłeś zanim zakwitł?
    Wymroziłeś te krętki?
    Współczuję, że już musisz wracać do pracy - ja jak wracam po urlopie to mi sie zawsze pogarsza sad
    A jak zdrówko?
  • 01.08.08, 22:51
    Witam, urlop super, zdążyłem przed sinicami wink Co do samopoczucia to
    bez zmian, nad morzem super, w drodze powrotnej po całym dniu
    prowadzenia (w drodze powrotnej zachaczyłem o Malbork) troszke
    gorzej. a teraz bywa różnie- czasem jakiś mięsień zadrga i zaboli,
    mroczki są i już do nich powoli przywykłem choć to najnowszy mój
    objaw,czasem jest zupełnie ok. Zobaczymy co powie okulista we
    wrześniu, ciekawy jestem. Zapewne miałem zapalenie tęczówki, to
    podobnie jak problemy ze stawami dośc popularne przy borele/zespole
    poborelkowym. Zacząłem pić vita buerlecithin na pamięć które
    dostałem w prezencie od babci i troszkę pamięć się poprawiła, ale
    nie wiem na ile to jest kwestia działania tego preparatu a na ile
    wiara w jego skuteczność wink

    Pozdrawiam
  • 09.08.08, 16:04
    Pusto ostatnio się zrobiło na tym forum więc w wolnej chwili ja coś
    napiszę wink

    Wracając do słońca i urlopu- bardzo dużo osób z sąsiedniego forum
    pisze że źle znosi upały i słońce. Jako że u mnie jest zupełnie
    odwrotne zastanawiam się na ile ta różnica jest skutkiem innego
    przebiegu choroby a na ile brania/ nie brania abx. Tak na logikę to
    dzięki słońcu organizm otrzymuje wit D której u boreliozowców jest
    mało więc powinno pomagać? (taj jak u mnie...) Czy coś źle
    kombinuje?

    Choć ja w ogóle jestem dziwnym przypadkiem bo nie dość że moja
    borelka lubi słońce to jeszcze lubi alkohol czyli optymalne
    samopoczucie uzyskuje leżąc na plaży i popijając zimne piwko a
    najgorsze w chłodne (ale nie zupełnie mroźne bo wtedy jest ok)
    deszczowe dni po południu...

    Wstyd się przyznać ale moja druga połówka namówiła mnie- FACETA po
    ponad 30 latach życia żebym poszedł do kosmetyczki i zrobił coś z
    twarzą. No i poszedłem... Oprócz tego że czułem się jak idiota i
    miałem wrażenie że wszystkie Panie patrzą się na mnie jakoś dziwnie
    to jeszcze przeżyłem traumę- miałem oczyszczanie twarzy jakimiś
    ultradźwiękami czy cuś i o ile dla normalnego człowieka jest to
    podobno znośne to ja przeżyłem coś strasznego- myślałem że tam zejdę-
    chyba wszystkie krętki znajdujące się w głowie, nerwach, oczach itd
    ten zabieg zdenerwował bo myślałem że umrę. Na szczęście po zabiegu
    wszystko się uspokoiło wink

    Obecnie pomijając powyższy epizod czuje się całkiem fajnie, jedynie
    po przyjściu z pracy jest źle ale godzinka snu(bez tego bym nie dał
    rady) i mogę do 1 spokojnie funkcjonować.

    Pzdr
  • 13.08.08, 20:39
    Dziś byłem na badaniach wstępnych związanych ze zmianą
    pracy. .Zagościłem także u okulisty. Okazało się że "wzrok mam
    idealny" 0,00 w każdym oku. Oczywiście pani okulistka stada mroczków
    w lewym oku nie zobaczyła, co nawet mnie ucieszyło bo jako że to
    badanie do zakładu pracy to na wszelki wypadek udawałem idealnie
    zdrowego co nawet nieźle mi wyszło. Okulista nr 2 tj taki "prywatny"
    poinformowany o mroczkach już za niecały miesiąc.

    Pzdr
  • 29.08.08, 00:16
    Hej kotakocie!
    Sprawdziłam Twój przepis na zimne piwo w czasie leżakowania na plaży - i muszę przyznać, że jest więcej niż dobry.
    Jak znajdę czas to sprawdzę jeszcze czy mojej wątrobie nie zrobił gorzej niż mojej psyche, ale nie przeczuwam podstaw do takich podejrzeń.
    Ale i bez tego lubię urlopy tak bardzo, że mogłabym ciągle na nich być.
    Jak tam u Ciebie?
    Zaimponowałeś mi tym wyjściem do kosmetyczki..
  • 29.08.08, 07:46
    U mnie raz lepiej raz gorzej wink - jak to w borelce. Najgorzej
    wieczorem ale sposób na to znalazłem- godzinka snu po przyjściu z
    pracy. Pozwala to trochę oszukać organizm i przez parę ha myśli że
    jest rano i nic go nie boli ;P Niestety idzie jesień/zima i krótkie
    dni co nie nastraja mnie pozytywnie.

    Pzdr
  • 31.08.08, 15:03
    Tak jak piszesz żyłam przez cały ogólniak.
    Wracałam ze szkoły kładłam sie spać, po 1 - częściej 2 godzinach wstawałam i mogłam już funkcjonować dalej.
    I przez cały ten okres codziennie bolała mnie głowa.
    Najgorzej, że to wywoływało stałe awantury - moja mama nie mogła tego znieść.
    Nie miałam wtedy żadnej boreliozy.
    Gdyby sie uprzeć i czegoś infekcyjnego szukać - to mogłam mieć ewentualnie mykoplazmy, bo kaszlałam przewlekle ( miesiącami ), bez żadnych innych objawów, a jak zrobiłam pierwsze zdjęcie klatki piersiowej do pracy, to okazało się, że mam zmiany pozapalne w dolnym polu jednego płuca. No i mam ( teraz ) dodatnie IgG na mykoplazmy.

    Rzeczywiście jesienią i zimą - z takim rytm snu jest dużo trudniej normalnie funkcjonować.
    Ale może rzeczywiście trochę jakichś wspomagaczy powinieneś pojeść jak Maria i może byłoby trochę lepiej z energią?
  • 07.09.08, 23:08
    No i jak ten wrześniowy okulista? Już był?
  • 04.10.08, 20:19
    Witam po przerwie.
    Niestety nie było bo dopadła mnie angina i nie byłem w stanie ruszyć
    się z domu. Swoją droga ja po 10 dniach brania Zinnatu nie mogłem
    patrzeć na to białe świństwo, myślę że nie dałbym psychicznie rady 2
    lata. Choć pewnie nadejdzie taki moment że nie będę miał wyboru,
    póki co mimo jazdy z mięśniami cieszę się życiem , staram się
    maksymalnie suplementować (zwłaszcza magnez), myślę nad rozpoczęciem
    jakiegoś ziołowego protokołu na Borelkę ale przeraża mnie ilość
    specyfików które trzeba skombinowac to ze stanów, to z łąki
    (Rdest)...;D Szkoda że nie wystarczy iść do apteki i
    powiedzieć "zestaw na borelkę proszę" wink ) Staram się chodzić na
    basen, spotykac jak najczęściej ze znajomymi, imprezować i jeść same
    dobre rzeczy (tak na zapas hehe) Po anginie szybko doszedłem do
    siebie, nie wiem czy Zinnat działa na krętka ale herxa nie było.

    Pzdr
  • 16.10.08, 23:16
    to jak to w końcu u ciebie jest
    masz te borelioze czy nie??
  • 17.10.08, 15:57
    Kotakocie,napisałeś o zestawie ziołowym.Gdzie mozna o tym poczytać? Ja co prawda
    jestem od grudnia na sześciu ziołowych kombinacjach Peruwiańskich i
    suplementach(nałogowiec juz)jak na razie czuję się po
    japońsku-jakotako,t.z.niebo! w stosunku do ubiegłego roku.Myślę,ze ten program o
    ktorym mowisz,to
    regenerujące,uodparniające,uzdrawiajce,wzmacniające,przywracające równowage
    biochemiczną,oczyszczajce zioła chyba,ze znów o czymś tak oczywistym-jak dieta
    stosowana przy ABX,(u Maryśki po fakcie)jest czymś normalnym i szeroko
    stosowanym.Pozdrawiam
  • 17.10.08, 23:10
    Ja swoją wiedzę na ten temat czerpię głównie ze strzępków
    sąsiedniego forum + źródeł obcojęzycznych ale to wszystko jest tak
    chaotyczne i niejasne że prawdę mówiąc nie łapie się w tych
    protokołach. ... Wiem jednak że będe na pewno chciał tego(protokół
    Buhnera i te sprawy) spróbować.
    Pozdrawiam serdecznie

    Pzdr
  • 17.10.08, 23:22
    lastszogun napisał:

    > to jak to w końcu u ciebie jest
    > masz te borelioze czy nie??

    hm to wbew pozorom nie jest łatwe pytanie: patrząc z punktu widzenia
    ILADS: był kiedyś rumień, była pozytywna Elisa, było 3 tygodnie doxy-
    objawy pozostały tj częściowo zniknęły ale doszły inne- mam borelkę
    na 100%
    Patrząc z punktu widzenia IDSA: była borelka, dostałem abx,
    wyleczyłem się co potwierdzają 3 ujemne Elisy i jedno ujemne WB a to
    co teraz mi doskwiera to zespół poboreliozowy.


    Czyli jestem w punkcie w którym żaden "tradycyjny' lekarz, nie chce
    mnie leczyć na borelkę a do długotrwałej abx-oterapii jeszcze nie
    dojrzałem.

    Pzdr
  • 16.11.08, 20:06
    Witam tych co to czytają (o ile tacy są hehe)

    U mnie bez zmian, raz lepiej raz gorzej, zastanawiałem się czy można
    mówić o 2- tygodniowych cyklach ale raczej nie... Zacząłem dużo
    ćwiczyć, kupiłem sobie Orbitreka i czynię systematyczne postepy ;P,
    w miarę możliwości staram się dużo pływać zgodnie z zaleceniem mojej
    pani neurolog ale z braku czasu/siły lub lenistwa częściej niż 1-2 w
    tygodniu się nie udaje.

    Wracając do orbitreka to cudowne urządzenie- nie trzeba biegać w
    mróz po ciemku wokół domu, można np oglądając film ćwiczyć
    trzeszczące kolanka (które nota bene po paru dniach intensywnych
    ćwiczeń przestały wydawać niefajne dzwięki ;D) - polecam każdemu.

    Z proszków regularnie łykam jedynie magnez ( w chwilach krytycznych
    przynosi ulgę na 2-3 ha) nieregularnie potas, wapń i witC + raz
    dziennie jakiś preparat wielowitaminowy (wiem wiem kiepsko się
    wchłania ale idę tu na łatwiznę wink ) no i czosnek.

    Pzdr
  • 17.11.08, 22:43
    Na sąsiednim forum Kuba-001 wkleił filmik, który genialnie oddaje
    istotę moich drżeń mięśni. Z tym że ja mam coś takiego na całym
    ciele od początku choroby tj kilkunastu lat - 2 EMG całkowicie
    prawidłowe (aż się boje wymówić nazwę choroby którą mogłoby to
    oznaczać gdyby tak nie było...borelka przy tym to pikuś...)

    pl.youtube.com/watch?v=259HVq5sKi8
  • 17.11.08, 23:56
    a owszem, są tacy co czytają, na dodatek regularniesmile
    Też Cię witam Kotakocie.
    Jestem z czytaniem na bieżąco ( tu zawsze zaglądam smile ), gorzej z pisaniem. Nie
    mogę się zmusić.
    Ale pomyślałam, że pora dać sygnał jakiś, bo to bardzo wygodne tylko czytać, ale
    piszących to pozostawia w pustce.

    Ten basen i orbitrek to niezła koncepcja.
    Zastanawiam się czy może i mnie uda się jakoś zmusić.
    Orbitreka mam w domu od kilku lat i od kilku lat go nie używam.
    Masz jakiś sposób na brak woli? Jeśli o mnie chodzi - czarno to widzę jak na
    razie. Ledwo rano się zmuszam do wstania, a potem 12 godz w pracy.
    Ale jak zaczniesz pisać o pozytywnych wynikach - to kto wie.
    Może by parę kilo zrzucił przy okazji..
    Mam nadzieję, że efekty będą szybko.
    Na te drżenia bierz magnez regularniej + np.prevenit. A próbowałeś Alanerw?
    Pozdrawiam Cię
    i pisz smile
  • 07.12.08, 14:15
    Witam,

    U mnie po staremu. Np. w piątek po pracy było kiepsko, mięśnie
    bolały, drżały miałem zjazd po całości. Mózg zamulony ;/ Pomógl
    niestety alkohol, który teraz pije nie wtedy kiedy chce ale wtedy
    kiedy muszę coby nie wpaść w nałóg...wink Po pierwszym piwku przestało
    boleć, po drugim ustało mrowienie (pomijając niewielkie skurcze co
    jakiś czas a po trzecim przeszło przewlekłe zmęczenie i poczułem że
    mogę góry przenosić...Ech... W Weekend jest dobrze jak to w weekend -
    śpię sobie do 10 i dużo odpoczywam (także czynnie - wspomniany
    basen i orbitrek) co moja choroba lubi (zwłaszcza sen). W pracy
    patrzą się na mnie dziwnie - o ile większość rano się obija (kawka,
    papierosek) i rozkręca się koło 12 to ja pomiędzy 9 -13 staram się
    zrobić wszystko co mam do zrobienia przez cały dzień , potem idę na
    obiad a od 14 do 17 o ile nie muszę to nie robie nic bo nie bardzo
    jestem w stanie (tj wiem że rano na "świeżości " zrobie to 4 razy
    szybciej i 2 razy lepiej...wink Ale na szczęście ogólnie jakoś daje
    radę...wink

    Pozdrawiam
  • 26.01.09, 19:11
    Dawno nie pisałem w "swoim wątku" wink W najbliższym miesiącu czeka
    mnie wizyta w znajomej pani neurolog , która niestety idzie na
    emeryturę więc może być to moje ostatnie darmowe i w miarę łatwo
    dostępne badanie neurologiczne + EMG ( i jak się uda to EEG)
    Ostatnio takie cuda miałem robione w 2005 roku, ciekawe czy coś się
    zmieniło (zwłaszcza boję się o EMG).
    Trzymajcie się ciepło wink

    A... no i oczywiście jak to co roku w marcu jadę na narty...Moje
    mroczki już się cieszą... Na białym będą rewelacyjnie widoczne
    ech...
  • 26.01.09, 19:44
    Czekamy na wyniki - najpierw badań, potem marcowego szusowania po stokach smile
    --
    Nie jestem lekarzem, uczę się boreliozy: Borelioza.Gazetka.EU,
    mój blog Chora Baba
  • 02.02.09, 00:56
    Ale się cieszę, że Cię usłyszałam!
    A już zwłaszcza, że nie ma tak źle, skoro doroczne narty nie poszły w odstawkę smile
    I życzę Ci dużo tego białego! Co tam mroczki, bez białego przecież nie da się zjeżdżać. Jak sądzę.

    Jak zrobisz badania - napisz słówko.
    Ja swoje rezonanse wykonałam w ub. tygodniu. Opisy niedługo, ale wygląda, że jestem zdrowa jak ryba.
  • 28.03.09, 19:22
    Witam po przerwie. Jest źle. Tj nie ze mną bo tu bez zmian ale
    niestety żona się połamała podczas jazdy na nartach i teraz muszę
    przestać się użalać nad sobą i się nią opiekuję wink Więc póki co
    wszelkie szpitale, badania i inne tego typu sprawy idą w odstawkę tj
    jestem częstym gościem w szpitalu ale nie w swojej sprawie...

    BTW: Dziś znajoma była na konferencji o borelce w Warszawie, oj
    działo się działo podobno, dr Kurkiewiczowi pod koniec nie dawali
    już zadawać pytań... Dobra, nie czas teraz o tym myśleć, idę gotować
    galaretkę wink Trzymajcie się ciepło
  • 29.03.09, 21:34
    Współczuję Twojej żonie, życzę szczerze: niech się szybko zrasta.

    Bardzo mnie zaintrygowało to, co piszesz o konferencji i drze Kurkiewiczu. I ucieszyło. To bardzo mądry człowiek, więc dobrze, że to on sieje ferment w zatwardziałym towarzystwie polskich medyków.

    A galaretkę wstaw jeszcze na chwilę do lodówki wink
    --
    Nie jestem lekarzem, uczę się boreliozy: Borelioza.Gazetka.EU,
    mój blog Chora Baba
  • 07.09.09, 21:35
    Witam po długiej przerwie, żona wyzdrowiała, czas zabrać się za
    siebie wink
    Otóż mam czego chciałem - skierowanie na neurologię , w planach EEG,
    EMG, MRI (mam nadzieję), potencjały wzrokowe, być może biopsja
    mięśnia i o ile nie uda mi się z tego wymiksować to ta nieszczęsna
    punkcja lędźwiowa choć zrobie wszystko żeby mi tego po raz kolejny
    nie robili (mogę nawet dać w łapę wink).
    Dam znać jak będe po.
    Pozdrawiam serdecznie
    kotakot

  • 17.10.09, 16:04
    W szpitalu jak to w szpitalu, raczej bez szału. Te badane które mi
    łaskawie zrobiono (EEG, EMG, pukanie młoteczkiem) wyszły poprawnie
    (zwłaszcza cieszę się z EMG), nie zrobiono mi niestety rezonansu/ct
    głowy i zapomniano powtórzyć badanie blink reflex które to kilka lat
    temu było jedynym badaniem które mi wyszło źle (choć dr powiedział
    że w świetle dzisiajszych standartów tamten wynik jest w dolnej
    granicy normy, nowego oczywiscie nie zrobili bo po co).

    Niestety wyszło mi cos sporo gorszego - mianowicie przez przypadek
    okazało się że jestem chronicznym nosicielem wirusa HBV, przez co
    miałem wątpliwą przyjemność spędzić dodatkowe 3 dni na Wolskiej ;P
    (choć i tak lekarze od wątroby są generalnie ok - 3 razy fajniejsi
    niż Ci od "borela"), okazało się że mam niską wiremię i nie
    kwalifikuje się do leczenia, jestem tzw "nieaktywnym nosicielem"
    cokolwiek to znaczy. Tak czy owak leczenie borelki wg standartów
    ILADS przy moim schorzeniu nie wchodzi w grę, dr sam niepytany
    usłyszawszy o mojej borelce (byłej wg niego) ostrzegł że takiego
    leczenia w moim przypadku wątroba w życiu nie wytrzyma więc niestety
    muszę z tym żyć. Generalnie przybijające jest to wszystko

    P.S aha jest kilka osób używających w necie nicku kotakot, 2 do mnie
    pisało (kotakot i kotakot76) z żartobliwym zarzutem że przez moje
    tutaj wpisy ich znajomi z reala zaczeli się dopytywać czy nie są aby
    chorzy - otóż oświadczam że sformuowanie kotakot padało wiele razy z
    ust pewnego wykładowcy na jednej z warszawskich uczelni i wiele osób
    mogło się spodobać. Nie piszcie do mnie wiecej bo nie che mi się
    tłumaczyć że nie jestem łosiem ;P EOT
  • 18.10.09, 02:16
    Witaj, kota-kocie.
    Z różnych przyczyn to forum powoli wygasa.
    Niestety, nie dlatego, że wszyscy nagle wyzdrowieli wink
    Dlatego chcę Cię zaprosić do nowego - przede wszystkim: niezależnego forum na stronie kleszcze.edu.pl/
    Staramy się tam utworzyć grupę ludzi poważnych i odpowiedzialnych.
    Miło będzie widzieć Cię tam również smile
    Kiedy tylko tam zajrzysz, od razu zobaczysz różnicę pomiędzy wszelkimi forami gazety a forum niezależnym.
    --
    Nie jestem lekarzem, uczę się boreliozy: Borelioza.Gazetka.EU,
    mój blog Chora Baba
  • 25.10.09, 13:57
    Dzięki za zaproszenie. Zajrzałem i rzeczywiście fajnie to się
    zapowiada. Nie będę tam póki co aktywnym użytkownikiem bo chwilowo
    koncentruje się na swoim wzw i dokokształcaniu medycznym w tym
    zakresie. Być może kiedyś bedę zmuszony leczyć bb , choć za bardzo
    nie wiem jak skoro nie mogę brać tylu abx... Wtedy na pewno tam coś
    skrobnę wink Pozdrawiam i powodzenia wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.