małe dziurki w ubraniach po praniu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam, podczytuje to forum jako motywacje do utrzymania porządku i powiem
    szczerze że macie na mnie dobry wpływ smile Dziękuję. smile
    Jednocześnie proszę o pomoc. Od pewnego czasu w ubraniach po praniu obserwuje
    małe dziurki, jakby po pęknięciu jednej nitki. Takie oczka. Nie mam pojęcia
    czy to może wina pralki? Sprawdziła wnętrze i nie ma tam żadnych wystających
    elementów. Co ważne dziurki obserwuje nie za każdym razem. Jestem lekko
    zdesperowana bo lada moment większość ubrań będę mieć dziurawych. Pomóżcie.
    • Może któraś sztuka garderoby ma coś metalowego.Może masz małą ilość moli ich
      działalność wychodzi w praniu właśnie.Moja koleżanka kiedyś miała w bębnie
      niezauważalną gołym okiem agrafkę,która się uaktywniała w czasie ruchu bębna.
    • U mnie też tak było. Niestety pomogła wymiana pralki, bo naprawa okazała się tak
      droga, że nieopłacalne.
    • u mnie też pomogła wymiana pralki, okazało sie że wciąga ciuchy w te malutki
      dziurki w bębnie, czasem wychodziła maluteńka dziureczka a czasami wielka jak
      pięść uncertain
    • Może masz rybiki cukrowe w łazience, tez potrafią robić dziurki w ubraniach.
      --
      Doskonałość jest jedynie deklaracją śmiesznego człowieka.
      • ło matko :o zapytałam wujka googla jak wygląda ten rybik, niestety mam go w
        łazience i WC uncertain jakim cudem one w ciuchach dziury robią?? brr... pozatym one
        nie mają idealnych warunków u mnie może od sąsiadów przechodza?

        może one były odpowiedzialne za część dziur w moich ciuchach, bo mam pewność że
        większość robiła pralka
      • Dzięki za cenne rady!
        Przypuszczam ze niestety le przyczyną dziurek może być nocny mieszkaniec mojej
        łazienki. Dziś w nocy zrobiłam nalot i jeden rybik biegał sobie po posadzce.
        Zauważyłam ze większość zniszczonych rzeczy to ubrnka dziecka, często zaplamione
        przez sok z owoców. I teraz tak sobie myślę że pewnie sobie upodobał właśnie
        takie smaki. Dzisiejszy "bohater" został zniszczony ale obawiam się że to moze
        cała rodzinka jako ze mieszkam w bloku, to one mogą się sprytnie przemieszczać.
        Ale wolę walczyć z rybikami niż wymieniać roczną pralkę. Pozdrawiam
        • U mojej teściowej, gdy jeszcze mieszkał tam mój facet, też zdarzały się takie rzeczy. Widziałam to w jego bawełnianych podkoszulkach. Po moich kilkakrotnych alarmach pogadał z mamą i okazało się, że mama pierze w pralce biustonosze razem z innymi rzeczami (sic!). Nie podejrzewam cię o to ale pisze na wszelki wypadek tongue_out
          W każdym razie to fiszbiny robiły takie numery.
          • Te francowate stworzonka,są gorsze niż mole.
            Zżerają wszystko - podkoszulki, t-shirty, bluzki, majtki, skarpety...
            A nawet futra. Mojej mamie zeżarły (dzięki Bogu!) ogon z lisa. Wlazły do szafy i
            po prostu odgryzły go. Ogon odpadł, spadł na podłogę w szafie, a one w środku
            zrobiły sobie gniazdo uncertain Ogona nie znosiłam - mała strata.
            Siedzą we wszystkich zakamarkach - nawet w wersalce! złapałam kiedys jednego.
            Grasują przeważnie w nocy - ale i w dzień je widywałam w łazience (bo tam ciemno).
            Uwielbiają bawełnę i wełnę. Dziecięce ubranka są delikatne - dlatego je
            zżerają. Skarpety, majtki, t-shirty - pychota! jeśli bawełniane.
            Sztucznego - bladzie nie ruszą.Firanki są bezpieczne wink krawaty i dżinsy też smile
            Ja pozbyłam się tych francowatych stworzonek - dzięki "zielonej płytce" za
            10-12zł. Trzeba ją zmieniać, chociaż raz w roku. Koleżanka pryska wszelkie
            zakamarki w łazience jakimś sprayem na owady. Baygon'em chyba. Powtarza to co
            2-3 tygodnie i działa. A ja tam wolę płytkę big_grin postawię i zapominam (link do
            płytki jest w wątku o muszkach drozofilach).

            Wszelkie ubrania prac na bieżąco - nie trzymać kilka dni w koszu. One to
            uwielbiają. Nie rzucać też ubrań, na podłogę w łazience - wyłażą w nocy i żrą.
            Sprawdzać od spodu chodniczki łazienkowe - te lepszej jakości są
            "przepyszne"!zeżarły mi już 2! teraz kupuję najtańsze - prawie "plastikowe", za
            jakieś 20zł komplet. Te po 50 zł są z domieszką bawełny - pewnego dnia, zastałam
            sito w łazience. Powyżerały tak sprytnie, że z grubego chodniczka, powstała
            jakby "siateczka", a na niej trzymający się włos.
            Sprawdzać też dywany i wykładzinę! jeśli zauważycie, choćby ślad
            kleju(jakby "mąki"), na podłodze - po podniesieniu dywanu - znaczy, że dobrały
            się do niego.
            Nie kupować do łazienki "dywaników" na metry !!!! takich z gumy,z gąbki,
            z pianki - trzymają wilgoć!! a te france ją uwielbiają i sobie tam siedzą smilepoza
            tym są niehigieniczne - rosną w nich grzyby ;/

            Poza tym rybiki są nieszkodliwe tongue_out tongue_out zeżrą wszystko prócz ciebie smile
            Chemia pomoże.
            • Zapomniałam dodać, że dziurka po rybiku - jest specyficzna. Nie sposób pomylić
              jej z czym innym, czy to drutem od stanika, żarem/iskrą z papierosa, czy dziurką
              zrobioną przez bęben.
              Jeśli zauważam taką dziurką - wiem, że czas już zmienić zieloną płytkę w łazience.
              Dziurki zaczynają się od - wielkości łebka od szpilki, a kończą na wielkości
              "główki zapałki". Czasem występują pojedynczo, a czasem grupowo tongue_out
              niejednokrotnie wyglądają tak, jakby "oczko leciało".Tak jak w rajstopach -
              dziurka i "drabinka".A czasem jest sama "drabinka" - zwłaszcza pod dywanami i na
              swetrach.
              • Czyli moje ciuchy nie dość że wciągała pralka (co się dziwić ponad 15 lat
                przetrwała tongue_out) to jeszcze rybiki je zżerały (nie wspominając o molach)

                cafe_tee one mogą przechodzić od sąsiadów np. przez kratki wentylacyjne ?? w WC
                nie ma możliwości żeby się zagnieździły, nie ma w ogóle wilgoci i co pare dni
                wszystko myję płynami które powinny je pozabijać a i tak co jakiś czas łażąuncertain
                nie widziałam ich nigdy żeby łaziły po ścianach i dlatego się pytam...
                no i zawsze są to pojedyńcze już duże sztuki... brrr....
                • Oczywiście.
                  Bydlaki wyłażą kratkami wentylacyjnymi, "kratką" ściekową w zlewie, wannie,
                  brodziku, a nawet przez sedes. One lubią wszelkiej maści kratki i dziurki,
                  zakamarki,kąty ścian, linoleum - i wykładzinę(tą ostatnia na obiad). Pod
                  linoleum w kuchni lub w łazience, wiją sobie "domki".Ciemno, wilgotno - w sam raz.

                  Do kratek leję jakieś "krety" w płynie, sypie granulaty, leję domestos - a i tak
                  wyłażą. Zmienialiśmy w poprzednim mieszkaniu - kolanko/syfon (nie wiem jak to
                  się nazywa) w umywalce, w łazience - jeden bydlak tam latał. One chyba umieją
                  pływać.

                  Trzeba je chemicznie zwalczać, bo nie da się rady - z nimi. Stawiać płytki,
                  wieszać jakieś zawieszki, pryskać rogi, kąty, a nawet zdejmować płytkę w
                  łazience (tą od liczników)gdzie są wodomierze, i brzegi/framugi pryskać - a ja i
                  do środka, na wodomierze pryskałam.Nawet rury obok wodomierzy - bo tam też łażą.
                  A, że są "cieniutkie" i drobniutkie - przełażą "przez kafle"-te zdejmowane,
                  służące jako drzwiczki. My uszczelniliśmy dodatkowo silikonem, "drzwiczki"
                  ciężko było zdjąć - a i tak przełaziły. Zaraza z nich i tyle.
                  Teraz mam jeden otwór mniej - bo w nowym mieszkaniu, liczniki są na zewnątrz - a
                  i tak pojawiają się w łazience.
                  Pryskać i truć...jedyne wyjście - bo rozlezą się po mieszkaniu, do wersalek,
                  szaf itd.
            • O masz ci los, a ja żyłam w błogim przekonaniu, ze te miniaturki Obcego są całkiem nieszkodliwe sad Na szczęście nic mi jeszcze nie pogryzły...
              • Od lat sobie mieszkają w mojej łazience, nigdy ich nie przeganiałam ani nie tępiłam, bo mi nie przeszkadzają... Kosz na pranie mam ażurowy, nic nie mam pogryzione ani podziurkowane... jedyne nieliczne dziurki w odzieży powstały na moich oczach i wyżarły je moje własne zwierzaki na moich oczach.
            • Miewam rybiki w łazience i nigdy nic nie pożarły. Kosz na brudy ażurowy.
              Jeśli chcecie pozbyć się rybików bez użycia chemicznych środków to wystarczy posmarować kartkę płynnym miodem i zostawić na podłodze w łazience na noc. Miód zwabi rybiki które zwyczajnie się przykleją.

              --
              Polne kwiaty są piękne bo takie prawdziwe i bez konserwantów.
              jestem tu i tu
              klik
    • 04.04.14, 13:41
      Ktoś próbował już tego sposobu na zaklejenie dziur? Zastanawiam się nad zakupem.
    • Bardziej bym się przyglądnął szafie, czy czasem nie ma / nie było moli.
      Nie sądzę, żeby po samym proszku robiły się dziury w tkaninie. Co innego w miejscach, gdzie się może tkanina przetrzeć z powodu noszenia.
      Mól nadgryza tkaninę i jest ona potem słabsza.
    • Mam taki sam problem. O dziwo, w poprzednim mieszkaniu miałam rybiki, i od czasu do czasu nawet mole się zdarzały, a pralka dziur nie robiła. Teraz piorę w nowej pralce ( Bosh), nowe mieszkanie na 100 % bez żadnych nieproszonych lokatorów. To w takim razie skąd te dziurki?
    • Mam ten sam problem, wszędzie na każdej półce z ubraniami zawieszki molowe z dobrą datą ważności, regularnie zmieniane. Rybików nie mam, nie zauważyłam ani razu w łazience żadnego robaka, blok nowy.
      Czy to może być pralka? Nie wiem co dalej robić... Już kilka bluzek musiałam wyrzucić, jedną zostawiłam bo dziurki dość małe i zwyczajnie żal mi było bo bluzka nowa i swoje kosztowała.
      Co robić?
      Dodam, że rok temu zepsuła się pralka ( wkrótce po ustaniu gwarancji ) i wymieniałam bęben.
      Z drugiej strony nie wszystkie ubrania są podziurawione, a wszystkie były prane.
      Co robić?
    • mam taki sam problem , w ubraniach mojego męża , na koszulkach t-shirt, dziurki robią się najczęściej na dole więc myslał że to od pasow w samochodzie , ale w pasie nie ma co haczyc i tez nie wiemy skąd te dziurki, w moich ubraniach nic takiego nie ma , a mielismy jedna wspolna szafę

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.