Dodaj do ulubionych

Czy kot w domu to dobry pomysł?

20.09.09, 14:55
Myslę od pewnego czasu o tym by wziąść do domu kota.
Mam dwójkę dzieci : 1,5 i 3 latka. Gdy jesteśmy u kogoś bardzo lubią
się z kotem bawić ( z psem nie ). I tak jakoś ostatnio zaczęlo mi
chodzić po głowie, by moje dzieci mogły się wychowywać z kotem w
domu. Słyszałam, ze to dobrze też dla rozoju dziecka ( ? ).Od razu
mówię,ze jestem osobą, która z domu rodzinnego nie wyniosła
szczególnej chęci do posiadania zwierzęcia w domu. Rodzice nie
pozwalali nam na zwierzęta w bloku i tak mi do dziś zostało. Terz
mieszkam w domu, sama mam dzieci i widzę jak one za kotami " latają".
I teraz moje pytanie do Was. Czy polecacie? Czy dużo jest roboty z
kotem? Pytam, bo czasu mam niewiele , jestem dość zaganianą osobą.
Nie wiem czy dużo czasu dziennie trzeba kotu poświęcić. Czy koty
zostawiają za sobą jakieś niemiłe zapachy?
Przepraszam, za te bezpośrednie pytania. Może byc tak , ze oburzę
nimi te z Was , które uważają się za " Kociary ", ale spójrzcie na
to z tej strony, ze chcę odpowiedzialnie podjąć decyzję, bo jak
zdecyduję sie na kota, to nie będzie już w moim mniemianiu opcji, by
go potem gdzies z powrotem oddawać.
Tak więc poradzcie....napiszcie jakie macie doświadczenia z tym
zwierzęciem w domu i z wszystkimi za i przeciw. Dziekuję.smile)
Edytor zaawansowany
  • 20.09.09, 15:38
    W moim domu koty były od zawsze.Przy małych dzieciach musisz liczyć się z tym że
    kota i dzieciaków będziesz musiała pilnować( mogą sobie nawzajem zrobić
    krzywdę)Kotka wysterylizowana niewychodząca na dwór nie roznosi chorób jest
    łagodna. Ale trzeba się liczyć z tym: codziennie wyczyścić kuwetę wtedy brak
    brzydkich zapachów trzeba też kota wyszczotkować bo inaczej pełno wszędzie
    sierści i liczyć się z tym kot żyje długo(nawet15-20lat) co z wakacjami i innymi
    wyjazdami.Mniej jest pracy z kotem niż z psem(spacer z pieskiem to przynajmniej
    2 godziny dziennie)Trzeba się jednak liczyć z pewnymi szkodami np. ostrzenie
    pazurów ,ale korzyści życia z przyjaznym miłym kochającym stworzeniem
    przewyższają straty.
  • 20.09.09, 15:42
    Miałam kota kilka lat.

    Problem może być z charakterem kota, - niektóre zwyczajnie nie lubią być
    miętolone przez dzieci. Warto wybrać rasę łagodnych cierpliwców. Kot ma
    charakterek, często chodzi własnymi ścieżkami, potrafi się obrażać a nawet być
    złośliwy. Jeśli dziaciak mu dokuczy, nie zawaha się podrapać albo ugryźć. Mnie
    mój kiedyś podczas czesania ugryzł w policzek bo go za mocno szarpnęłam. Potem
    nie mogłam wytłumaczyć w pracy że facet wcale się nade mną nie znęca.

    Osobiście poczekałabym aż młdosze dziecko skończy ze 4-5 lat.

    Jeśli chodzi o pielęgnację kota, wszystko zależy od rasy i długości sierści.
    Jeśli jesteś zabiegana, odpada pers czy meine coon. Jest z nimi masa roboty.
    Kotu trzeba kilka razy dziennie czyścić kuwetę, jedzenie - najlepiej suchą karmę
    powinien mieć zawsze w miseczce. Podje sobie jak zgłodnieje. Poza tym, koty
    jedzą żółtka jajek, mięso z kurczaka, wątróbkę, bardzo lubią śmietankę do kawy.
    Mój kot wyjadał też serek wiejski, przepadał za szynką.

    Conajmniej raz w tyg powinnaś mu podcinać pazury (chyba ze wychodziłby z domu i
    mu się same piłowały). Musisz mu czyścić uszy i sprawdzać oczy, zakraplać jeśli
    ropieją. Kot nie wysterylizowany będzie znaczył teren. W mieszkaniu będzie
    śmierdziało. Wysterylizowany, jeśli czysty i zadbany, jest praktycznie
    bezzapachowy. Trzeba dbać też o zęby kota, chodzić regularnie do wterynarza.

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • 20.09.09, 15:57
    mam dwie kotki rasy ragdoll i trzylatkę i uważam, że przyjęcie pod swój dach
    kotów to był dobry pomysł. kotki są wysterylizowane i niewychodzące
    koty tej rasy są wyjątkowo łagodne, córcia może im zrobić (niestety) wszystko a
    one miauczą dopiero jak boli wink
    nie włażą wyżej niż na pralkę, wogóle nie ciągnie je na wyżyny więc firanki i
    zasłony wiszą sobie bezpieczne
    jedyną ich wadą jest wszędobylska sierść, chociaż właściwie nie wymagają
    czesania bo sierść im się nie plącze, to bez regularnego wyczesywania utonęłabym
    w kłakach

    osobiście polecam wzięcie kotka z hodowli, takiego z rodowodem, badaniami i
    gwarancją, że nie zapadnie na jakieś choróbska
    takiego kociaka odbiera się kiedy ma 3 mce i wtedy można już powiedzieć całkiem
    sporo na temat jego charakteru
  • 20.09.09, 16:10
    Bardzo uczciwie napisałaś i bardzo to cenię. Osobiście polecam Ci
    odwiedzenie forum bodajże "miau", gdzieś, gdzie na pewno Ci poradzą.
    osobiście polecałabym Ci dorosłego kota i to dachowca. Możesz udać
    się do schroniska i zapytać o kota, który lubi dzieci. sama mam
    dziecko i kota i wówczas trzeba raz do roku jeździć do weterynarza,
    szczepić jeśli to konieczne i...tyle. Kuweta czyszczona w zalezności
    od potrzeb (ale nie kilka razy dziennie, raz na kilka dni, kot to
    czyste stworzenie), do jedzemnia chrupki i jakieś mięsko albo
    puszkowe, z czesaniem dachowca problemów nie ma.
    Kochające mruczące zwierzę naprawdę potrafi sie odwdzięczyć.
    Mój kot cieszy sie jak wracam z pracy, śpi ze mną i jak tylko usiądę
    pakuje mi sie na kolana.

    powodzenia
    Anmda
    P.S.Kota trzeba wykastrować i wówczas nie ma żadnego zapach u w domu
  • 20.09.09, 16:16
    and-a-z ust mi to wyjęłaśsmile
    polecam kotasmile i tyle.
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 20.09.09, 17:01
    Sama stałam przed takim dylematem wiele lat temu, gdy córka była malutka. Decyzja była na tak i już nie wyobrażamy sobie domu bez kota - dachowca. Pierwszy był u nas 13 lat, zachorował, odszedł. Rozpaczaliśmy i już nie chcieliśmy drugi raz tego przeżyć. Jednak pół roku później wzięliśmy do domu zabiedzoną i chorą kotkę, która obecnie jest piękną dorosłą kocicą.
    Plusy: kot łagodzi obyczaje, wpływa kojąco i uspokajająco na domowników, zyskuje cała sfera psyche mieszkańców; moje koty nigdy nic nie niszczyły - od początku uczone były korzystania z drapaka; kuweta i dobry żwir i nie ma problemu kociej toalety; futerko wyczesuję raz w tygodniu; jedzenie - dobra sucha karma (nigdy whiskas i podobne), czasem kawałek mięska; nieobecność domowników (praca)przesypia; ciepło, mruczenie i oddanie - bezcenne!
    Minusy: jedyny problem to dłuższe wyjazdy, u mnie dobra sąsiadka to rozwiązuje; zagląda dwa, trzy razy dziennie, posprząta kuwetę, nakarmi, wygłaszcze więc zdarzyło się, że wyjechaliśmy na cztery dni; przy dłuższej nieobecności domowników ktoś powinien się wprowadzić i pomieszkać z kotem;
  • 15.11.09, 23:19
    kuweta raz na kilka dni??!!chyba żartujesz!!
  • 16.11.09, 09:15
    Też mnie to trochę zbulwersowało. Ja swojemu kotu sprzątam w kuwecie
    przynajmniej raz dziennie i znajduję tam 2-3 miny (sorry za dosadność), jak więc
    miałoby to wyglądać po paru dniach nie sprzątania w kuwecie?! Niezły zapaszek
    musi się z tej kuwety wtedy wydobywać!
  • 16.11.09, 13:36
    Mój kot też, jak tylko przyjdę pakuje mi się na kolana. Nie można
    nic zrobić, bo kot jest namolny i domaga się uwagi, a tu dzieci
    głodne, trzeba zająć się domem. Kiedyś o mało się nie przewróciłam,
    właśnie o kota, który za wszelką cenę starał się wskoczyć mi pod
    nogi. Wszystko ma plusy i minusy.
    --
    "To bowiem, czym każdy jest dla siebie, co towarzyszy mu w chwilach
    samotności i czego nikt nie może mu ani dać, ani zabrać, jest
    oczywiście dla niego ważniejsze niż wszystko, co mógłby posiadać lub
    czym mógłby być w oczach innych" Arthur Schopenhauer
  • 20.09.09, 17:43
    Pamietaj, że koty to nie tylko głaskanie i karmienie. Miałam w życiu
    dwa koty i miały swoje wady. Oto niektóre z nich: sikanie do łóżka i
    na wszystkie ręczniki i dywaniki w domu (koteczka wzięta z podwórka,
    nigdy nie oduczyła się tego i poszłą do domu z ogrodem), potworne
    drapanie framug okiennych i drzwiowych (zostały głebokie koleiny w
    drewnie), drapanie drzwi żeby wejść i wyjść z róznych pomieszczeń,
    wypróznianie się obok kuwet (nie zawsze trafiały), ignorowanie
    swoich ludzi (to nasz starszy kot, kompletnie nas olewał, zero
    okazywania najsłabszych nawet uczuć do nas), potworne (potworne!!!)
    gubienie sierści (nasz był półrasowy, niebieski z dłuższą, mięciutką
    sierścią, która byłą wszędzie, bez względu na wyczesywanie).
    Zastanów się poważnie, zwłaszcza jesli nie masz we krwi potrzeby
    życia ze zwierzęciem w jednym domu.
    --
    Zwitek
  • 20.09.09, 17:51
    Zaznaczam, że jestem stuprocentową kociarą, z kotami żyjącą od zawsze, więc nie
    jestem obiektywna wink

    Kota trzeba wysterylizować, żeby nie znaczył terenu, no i musi być nauczony
    korzystać z kuwety; koty z natury są czyste - jeśli sprzątasz kuwetę codziennie,
    to w domu nie czuć kota, (chyba że ma chwilę słabości - mojemu kotu zdarza się
    obsikiwać kąty albo łóżka, chociaż kuweta czysta, jest wysterylizowany, dzieje
    się tak zazwyczaj po tym, jak w domu byli jacyś obcy ludzie przez dłuższy czas,
    nie wiem, czuje się zagrożony, czy co?)
    Może się też zdarzyć, że będzie odrapywać sofki czy fotele, niektóre koty mają
    dużą potrzebę drapania, i to niekoniecznie drapaków ze sklepów.

    Kota nie wystarczy w domu mieć, trzeba mu poświęcić czas, kot potrzebuje, by go
    pogłaskać i porozmawiać - naprawdę, im więcej mu poświęcisz uwagi, tym bardziej
    jest przywiązany do ciebie, kot nie kocha bezwarunkowo tak jak pies. Wiem, że to
    brzmi jak wyznania starej wariatki (gada z kotem!!!;0))) ale na uczucie kota
    trzeba sobie zasłużyć.

    No i to, co powiedział ktoś powyżej - kot żyje kilkanaście lat, w wakacje może
    być problem.

    Dla mnie kot wprowadza do domu poczucie spokoju i łagodności, nawet jak jest
    młody, zwariowany i krnąbrny.

    Ja bym poczekała, aż dzieci trochę urosną - ze względu na kota, nie dzieci wink
    Nie każdy kot lubi się tarmosić,a wydaje mi się, że takie małe dzieci nie
    potrafią się z nim tak naprawdę bawić, albo zostawić go w spokoju, jak kot na
    zabawę nie ma ochoty i chce mieć święty spokój wink
  • 20.09.09, 20:05
    Właśnie dzisiaj był na Polsacie program medyczny.Były dyrektor
    Centr.Zdr.Dziecka.Odpowiadał na różne pytania.Na temat czystości,t zdwojona
    konieczność sprzątania przy zwierzętach jak się ma dzieci.
    Mówił również,że koty dużo częściej niż psy uczulają/sierść/.Koty tak jak psy
    mają swoje charaktery.Mój był czysty do obrzydliwości.Jak wychodziłam do pracy
    to musiałam zostawiać mu 2 kuwety,bo jak się zaLatwił,to drugi raz do tej kuwety
    nie wlazł.Jak przychodziłam,to z wrzaskiem rzucał się na mnie,tak,że najpierw
    musiałam opróżnić mu kuwetę.Co do dzieci,to kotu łatwiej przed nimi uciec niż
    psu.Wlezie na łóżko czy tapczan i nikt go nie wywabi jak nie będzie chciał.Moi
    znajomi chcieli przyzwyczaić dziecko do kota i jak się urodził to kot
    był.Póżniej mały zaczął chorować i okazało się,że jest uczulony właśnie na kocią
    sierść.Lepiej więć poczekać do czasu,aż dziecku będzie można zrobić testy/chyba
    3-5 lat/.
  • 20.09.09, 20:07
    Zapomniałam dodać,że miałam też psa ale właśnie z kotem mogłam sobie pogadać.
  • 20.09.09, 21:34
    Jak czytam powyższe to mniemam, że miałam kupę szczęścia. Moje koty nic nie
    podrapały, tylko drapak (okazały jest) i NIGDY nie załatwiły się poza kuwetą!
  • 20.09.09, 21:41
    Jak już wspominałam na tym forum mamy 3 koty i 2 dzieci. Wszystkie koty miały trafić do schroniska, ale trafiły do nas. Wszystkie są cudowne. Ale my nie szalejemy na punkcie odbitych śladów kota, jak wróci z mokrego podwórka, ani z powodu sierści na wszystkim. Nasz koty miały ok roku jak do nas trafiły, nie były już więc w tym wieku, kiedy wszystko niszczą. Dla porównania w moim rodzinnym domu mieliśmy takie 3miesięczne kociaki i drapały wszystko co popadnie:wersalki, fotele, drzwi... Wyrosły z tego, ale zniszczyły sporo.
    Kiedy koty do nas trafiły moje dzieci miały: córka prawie 5lat,a syn 2,5 smile Nidy nie zrobiły sobie krzywdy nawzajem. Koty były czyściutkie, nigdy nie załatwiły się na podłogę. Kotka i kocur były wysterylizowane/wykastrowane.
    Nasz trzeci kociak jest bardziej wymagający, gdyż jest to zwierzak chorowity: koci katar, raz lekki niedowład tylnych kończyn (wyleczony), a ostatnio problem z wypadającym odbytem. Piszę o tym dlatego, ze wszystko jest dobrze, dopóki zwierzę jest zdrowe, kiedy choruje trzeba o niego zadbać,a to kosztuje. Jak braliśmy tego trzeciego, to zastanawialiśmy się,czy stać nas na wyżywienie go, a tu się okazało, że więcej płacimy weterynarzowi. Ale kochamy go i będziemy leczyć. Damy radę.
    Koty są wspaniałe, ale trzeba uznać ich niezależność. Nasze chodzą za nami jak psy, ale jak chcą mieć spokój, to szukają sobie miejsc na łóżkach smile Nie wyobrażam sobie mojego domu bez tych kociaków.

    P.S. Z kotem faktycznie można pogadać big_grin
    --
    www.babskimokiem.pl Kobiety polecają Kobietom
  • 20.09.09, 21:48
    Przede wszystkim, proponuję zrobić dzieciakom testy alergiczne. Bo jak
    potem nagle się okaże, że obecność zwierzątka dłuższa niż kilkugodzinna
    im szkodzi, to będziesz musiała się z nim rozstać. Sama kota nie
    posiadam, ale wiedz, że młode kocury bardzo lubią niszczyć sprzęty,
    ostrzyć pazurki o fotele, i z natury są to zwierzęta nocne, także jeśli
    będzie kocur dość charakterny, to możesz mieć z nim problemy.
  • 20.09.09, 22:00
    ja bym doradzala na tak. Mialam w zyciu 2 koty w domu. Kocurek byl wspanialy -
    od perwszych chwil kocięctwa maszerowal grzecznie do kuwetki,nigdy niczego nie
    zniszczyl przytulanka, ogolnie super..


    natomiast Kicia wspinala sie po firankach ( z wiadomym skutkiem), drapala meble,
    skakala do oczu.


    ja bym wziela kota - ale z moich doswiadczen wynika,ze jednak patzrylabym na
    charakterek. Im lagodniejsze male, tym lepiej.
    --
    http://img1.jurko.net/2414045.gif
  • 21.09.09, 09:53
    Kota polecam! Nasz kot - rudy dachowiec, nie narobił w domu żadnych
    większych szkód, nic nie zniszczył, nie podrtał. Nie mamy z nim
    żadnego kłopotu, chociaż nasze kocisko jest raczej półdomowe, bo
    wychodzi z domu kiedy ma na to ochotę i tak też do domu wraca. plus
    takiego wychowania jest taki, że nia mam w domu kuwety, a
    wykastrowany kot sam z siebie (w przeciwieństwie do psa)nie wydziela
    żadnego zapachu. Minus - zwierze trzeba bardzo regularnie odrobaczać
    i walczyć z pchłami (odpchlewać???big_grin), przed domem regularnie
    znajdujemy martwe myszy i ptaki (kot dzieli się z nami łupem), raz w
    romu konieczna jest wizyta w u weterynarza i odpowiednie
    szczepienia, zwłaszcza przeciw wściekliźnie. Nie poświęcam kotu w
    ogóle czasu na pielęgnację - sam się wylizuje, czyści itp. zresztą
    brzydziłabym się czyścic mu np. uszy. Pazurów nie obcinam, bo sam je
    piłuje na okolicznych drzewach, no i potrzebne mu są na łowach. Kot
    jest przywiązany do domu, wraca codziennie, mniej więcej o tych
    samych godzinach, jak wychodzimy na spacer lub zakupy chodzi z nami
    przy nodze i np. czeka przed sklepem! Podczas zabaw syna na podwórku
    zawsze jest w okolicy i wyraźnie go pilnuje, gdy dzieciaki zbyt
    bardzo się mu naprzykrzają odchodzi dalej. Nigdy nie zrobił krzywdy
    dziecku, chociaż syn miewa tendencje, żeby kota męczyć. Gdy kot nie
    chce się bawić po prostu odchodzi i chowa się np. pod łóżko.
  • 21.09.09, 10:12
    Nasza kotka tez jest wychodząca i dotyczy jej wszystko to co
    napisała moja poprzedniczka.Nieraz nie ma jej cała noc a dzień
    przesypia w domu lub na tarasie.Jest łowna.Przed sterylizacją gdy
    była malutka tak strasznie chciała wychodzić,że nie mozna było drzwi
    otworzyć,bo natychmiast uciekała.Nieraz musielismy ją gonićsmile
    Chodzi własnymi drogami i gdy coś do niej mówię to patrzy na mnie
    z...kpinąsmileSłowo!Na kolana przyjdzie tylko wtedy gdy chce-i to
    najchetniej do męża.Lubi byc głaskana,ale też nie zawsze.Jest bardzo
    niezależna.Kot wychodzący wymaga duzo większej dbałości o higienę
    domowników,choć gdy się wylata na dworze to już w domu ma ochotę
    tylko na pieszczoty i spanie i nie wariuje,jak wtedy gdy była mała.
    Na pewno jest mniej wymagającym zwierzakiem niż pies,ale to też
    obowiązek.Trzyma się domu,ale przychodzi do środka tylko jak sama
    chce.Czasem woli posiedzieć w deszczu pod autem ale na dworzesmile
    Kot wychodzący musi być też pryskany preparatem na kleszcze i pod
    tym kątem ogladany po powrocie do domu.Z sierścią nie mam problemów.
  • 21.09.09, 10:22
    Mam małego kotka od kilku tygodni. Też nigdy nie posiadałam
    zwierzaka, ani szczególnie nie pałałam chęcią do tego. Obiecaliśmy
    jednak naszej ośmioletniej córci, że będzie miała swoje zwierzątko.
    I po rybkach, których nie mogła przytulać, przyszedł czas na
    podjęcie decyzji - kot czy pies. Zdecydowaliśmy się na kotka, bo
    także doradzałam sie na kilku forach i wyszło, że z kotem mniej
    kłopotu. Podchodziłam do tego nabytku z niechęcią, ale wygrał zapał
    mojej córy. Nie było wyjścia.
    I tak, koteczek jest z nami już kilka tygodni, ma teraz prawie 4
    miesiące. Jego ukochanym domownikiem jestem ja, zasypia na mnie w
    najdziwnieszych pozycjach i miejscach, np.na ramieniusmile Uwielbiam go
    tak bardzo, że nie wiem jak mogłam życ dotąd bez kota. Jest
    członkiem naszej rodziny.
    Jeśli chodzi o obowiązki, to nie są zbyt czasochłonne. Kuwetę
    sprzątam kilkam razy dziennie, ale nie jest to problem, gdyż żwirek
    sie zbryla i wystarczy to łopatką zebrać do woreczka i do śmieci -
    zero smrodku. Pazurków nie obcinam, bo nasza doktorka odradziła, za
    to kotek ma drapaczek i niczego nie niszczy. Karmię go trzy razy
    dziennie i trzeba dbać, żeby miseczka była zawsze czysta, bo kotek
    to mały esteta. Mieszkamy w bloku, więc będziemy ją (to dziewczynka)
    sterylizować. Jak dotąd niczego nie zniszczyła, nie załatwiła sie
    poza kuwetą, zero problemów.
    Bardzo polecam kotka do domu! Ja, która nie wyobrażałam sobie
    zwierzaka w domu, teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego!
    --
    Mężczyźni wolą kobiety ładne niż mądre,
    ponieważ łatwiej im przychodzi patrzenie niż myślenie.
  • 21.09.09, 12:32
    Mnie kot w ciągu 10 miesięcy, które u nas mieszkał zniszczył wszystkie ściany do wysokości 1 metra. Jeśli nie planujesz generalnego remontu, to NIE POLECAM !
  • 16.11.09, 09:25
    Wyrzuciliście go za to? Co się z nim stało po tych 10-ciu miesiącach?
  • 21.09.09, 13:53
    Jeśli nigdy nie miałaś kota, radziłabym się mocno zastanowić.
    Bo może się okazać, że kot będzie niszczył meble lub drobne przedmioty,
    "wykopywał" kwiatki, biegał po blatach kuchennych i wszędzie, gdzie da radę
    wskoczyć, od czasu do czasu zeszcza się nie tam, gdzie powinien, wyrzyga na
    środku dywanu, a zamiast słodkich przytulanek z dziećmi podrapie je do krwi w
    obronie przed "pieszczotami".
    Może się okazać, że będziesz miała serdecznie dość wyrzucania odchodów z kuwety,
    fruwającej sierści i podrapanych mebli. Nie liczyłabym na to, że kotkiem będą
    zajmować się sumiennie dzieci.

    Jestem zdania, że jeśli ktoś nie wie, z czym wiąże się zwierzę w domu, to nie
    powinien go mieć. Dla dobra zwierzęcia.
  • 21.09.09, 14:49
    Drogie WDPD!
    Dziekuję Wam bardzo za wszystkie odpowiedzi. Zaskoczyłayście mnie tą
    ilościa odpowiedzi!!!smile))))Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Jestem
    na "tak" dla kota. Tylko, ze jednak chyba za 2-3 lata. A to dlatego,
    ze wielokrotnie pisałyście o alergiach . A moje młodsze dziecko jest
    alergikiem. I to przemawia za tym , by z kotkiem jeszcze poczekać.
    Ale powiem Wam, że jednak chciałabym już kota. Gdyby nie to, ze
    uczulają to bym się zdecydowała. a tak to poczekam do 3-4 roku zycia
    młodszego dziecka i wtedy weźmiemy zwykłego dachowca. pozdrawiam.
  • 21.09.09, 14:53
    I mądrze,a za te 2-3 lata sama zobaczysz,że życie z kotem to jest
    to. Nastaw się tylko na jego dużą niezależność (ale tym większa
    satysfakcja jak okaże Ci swoje uczucia).
    A odnośnie alergii - sama jestem alergiczką i to na kota,ale radzę
    sobie jakoś, bo kota się nie pozbędę.
    Mąż był przeciwnikiem kota,a teraz (choć się nie przyznaje) dba o
    niego niemalże bardziej niż ja.

    wszystkiego dobrego
    ANda
  • 21.09.09, 15:59
    Moje gratulacje dla Ullenki.Mój mąż też nie wyobrażał kota w domu-gdy mu teraz
    to przypominam to twierdzi,że zmyślam.Zakochany w nim po czubek głowy(trwa to
    już 12 i pół roku)
  • 21.09.09, 22:14
    alergikiem to wproś się z wizytą do kogoś, kto ma koty w domu i obserwuj reakcję
    dziecka. smile
    Ja mam dwa koty, wysterylizowane. Niewychodzące. Od razu podjęłam decyzję o
    zakupie 2 kotów, ponieważ zwykle dwa zajmują się sobą i nie niszczą przedmiotów
    w domu. KOtka jest trochę wybredna i bardzo spokojna, wieczorem lubi wpaść na
    brzuch na gniecenie "ciasta". KOcur natomiast jest baardzo ciekawski. Łaził po
    wodzie, wspina się na antresolę, robi fikołki koło nóg, zwłaszcza rano cieszy
    się, gdy wstaję. Nazywa się Laluś big_grin, ale w zależności od okoliczności ma różne
    "ksywki", np. asystent kąpielowy. Taki mały kochany narwaniec. Kuweta ma żwirek
    silikonowy, więc nieczystości stałe wybieram raz dziennie, a wymiana jest co ok
    10 dni. Koty są cudowne.
  • 21.09.09, 22:41
    Koty były w domu od zawsze, także przy małych dzieciach, które
    jednak od maleńkości były uczone szacunku dla nich, traktowania jak
    autonomicznych i wolnych stworzeń, a nie zabawek do miętolenia.
    Baaaardzo wychowawcze!
    Popieram ginalinę. Jeśli możesz weź od razu 2 kotki. Nie będą się
    nudzić pozostawione same w domu, mniej będą niszczyć. Moje dwie
    koteczki zostają razem same nawet na 3 dni i nic nie niszczą, ani
    nie widać, by to im sprawiało jakąś trudność. Zapachu żadnego,
    żwirek uprzątany raz na dzień - łopatką do sedesu. Polecam
    tzw. "kryte" kuwety - z domkiem z uchylną klapą - wówczas ani nie ma
    możliwości nietrafienia w żwirek, ani to, co koty zrobią nie leży na
    widoku. Problem drapania też łatwy do rozwiązania - wystarczy
    poobserwować młode kotki, co lubią drapać i dać im jakiś sensowny
    substytut. MOje zaczęły od starej wycieraczki, która została po
    remoncie - i tak już zostało. Drapią tylko ją, mniej więcej raz na
    rok podkładam nową, gdy stara jest w strzępach. Nigdzie indziej nie
    wetkną pazura.
    A teraz siedzę przy komputerze a one leżą na parapecie nad biurkiem
    i mruczą, i patrzą mi w oczy z taką miłością, jak niewielu ludzi
    potrafi.
  • 16.11.09, 20:20
    Dokłądniesmile Z tą kocią miłością to prawda! Jak moja kotka czasem na
    mnie patrzy to nie mogę się powstrzymac zeby jej nie wyprzytulac z
    miloscismile
  • 22.09.09, 00:46
    Pan Kot trafił do mojego domu /mieszkania/ przypadkiem, od kilku dni
    w śmietniku "darł ryja" jakis kot, w koncu wyszłam i zabrałam,
    właściciel nie znalazł się bo najprawdopodobniej właśnie w ten
    niewyszukany sposób wcześniej pozbył się kota - były wakacje. Z
    niepokojem czekałam na powrót moich dzieci z wakacji, jeden z synów
    miał alergię wziewną. Jednak nasz znajda w ogóle na niego nie
    działał, jeśli chodzi o alergię, chociaż u babci wystarczyło aby
    syn wziął kota na kolana już oczy piekły, łzy się lały. Podobno to
    zależy od podszerstaka kota /w powietrzu unosi się właśnie ten
    podszerstek/ nasz nowy nabytek w zasadzie nie miał go, jego sierść
    była gładka i jedwabista a nie "puchata". Tak więc sprawę alergii
    mieliśmy z głowy. Spotkałam sie też z opinią że dobrze jest
    wychowywać dziecko z kotem, który działa wtedy jak swoista
    szczepionka i dziecko nie powinno mieć alergii /na sirść?/, czytałam
    jakis artykuł ale już szczegółów nie pamiętam.
    Kot okazało się miał około roku i właśnie taki wiek jest wg mnie
    najlepszy do "wzięcia" kota. Nasz akurat przypadkiem okazał się
    kotem niezwykle grzecznym, mądrym i spokojnym ale różnie z tym bywa.
    Później wzięliśmy dla niego towarzysza-kociaka i ten okazał się
    diabłem wcielonym. Po pierwsze kocięta mają z założenia ADHD, po
    wtóre nie zawsze z tego wyrastają, nasz nie wyrósł. Jeśli weźmiesz
    kota ok. roku, najlepiej z adopcji, to tam wybiorą ci go z takimi
    cechami jakie bedziesz chciała aby twój kot miał, spokojny
    kanapowiec czy wesoły rozrabiaka, oni znają te koty a roczny ma już
    na tyle ukształtowany charakter, że wiadomo czego się spodziewać. .
    Poza tym te koty są zdrowe, wyleczone jakby była tak potrzeba,
    zaszczepione, często wykastrowane czy wysterylizowane i nauczone
    czystości, tylko brać. No i unikniesz trudnego wychowywania kociaka,
    zniszczeń w mieszkaniu i na ciele, my przez ostatni rok chodziliśmy
    cali podrapani, czasem aż wstyd było się tak pokazać bo ostatecznie
    na czole nie mam napisane "właścicielka kociaka".
    Kot nie wymaga dużego wysiłku ze strony właściciela, szczególnie
    jeśli w domu są dzieci które na pewno z kotem poszaleją, pobawią
    się, młode koty uwielbiają gonitwy i zabawy "ruchowe" a ty pewnie
    także z przyjemnoscią pogłaszczesz kota w chwilach swojego i jego
    odpoczynku. Koty wykastrowane nie "pachną" w domu, z kuwety śmierdzi
    podobnie jak wtedy kiedy my korzystamy z toalety czyli czasami,
    żwirki sa bardzo dobre i pochłaniają zapachy nieczystości
    zalegających w kuwecie do czasu ich sprzątniecia, żarcie mozna kupic
    gotowe więc obsługa kota nie jest skomplikowana i uciążliwa.
    Minusem na pewno jest to, że koty ostrzą swoje pazurki i to
    najlepiej na meblach tapicerowanych a nie drapaku, jeśli ty masz dom
    to to akurat moze nie być problemem, koty wychodzące nie mają z
    reguły takich przypadłości, wolą drzewo w ogrodzie. Za to w takim
    przypadku musisz pomyslec o zabezpieczeniu terenu zeby kot nie
    wydostał się poza ogród bo to czesto źle się dla niego konczy,
    znajomi w ten sposób pożegnali sie z kilkoma kotami, które swój
    żywot kończyły na pobliskiej jeżdni, dopiero wtedy wybudowali
    porządne ogrodzenie. Podobnie rzecz się ma z balkonami.
    Jesli chodzi o propozycje wzięcia 2 kotów to różnie z tym bywa,
    najlepiej byłoby wziąć rodzeństwo, koty zżyte ze sobą lub chociaz w
    tym samym wieku. Mój kot dostał towarzysza mając 6 lat, dzieci
    podrosły i juz nie bawiły się z nim tak często, ja nie miałam siły
    ganiać po mieszkaniu i kot nudził się, miał mało ruchu, zaczął tyć.
    Teraz mam dwa znudzone koty, starszy ledwie toleruje młodszego o 6
    lat towarzysza.
    Ja uważam że zawsze warto mieć zwierzęta w domu, wychowałam się ze
    zwierzakami i później także mi towarzyszyły. Nie mniej trzeba
    pamietać że jakiekolwiek zwierze do domu bierzemy to przybywa nam
    nowy domownik, członek rodziny, ze swoimi prawami, potrzebami i
    nawykami ukształtowanymi przez naturę. Nie mogłam miec pretensji do
    swojego kota /który to kot jak wiadomo jest polującym drapieżnikiem
    z urodzenia/ że upolował sobie mój dopiero co upieczony schab, który
    ledwo zdążyliśmy spróbować po czym nieopatrznie zostawiłam na
    blacie. Kot zadziałał instynktownie, ja nieroztropnie. O takich
    sprawach też warto pamietać.
  • 22.09.09, 13:48
    kiedyś koleżanka mi mówiła, że odetchnęła kiedy jej kot wypadł przez
    okno... i kiedy tego słuchałam myślałam, że jest uprzedzona. a teraz
    ja sama drugi raz nie zdecydowałabym się na kota w domu, bo trafiła
    się nam osobnik z charakterkiem. moje zwierzę było wzięte z podwórka
    i odziedziczyło zapewne wiele cech po przodkach. głaskanie i zabawy
    dają odetchnąć domawnikom na krótko, bo w nocy potrafi miałczeć i
    tłuc się po domu jak dusza niespokojna. wiesza się na klamkach,
    wydziera dziury w tapicerce pomimo wystawionych od początku
    drapaczek, zrzuca doniczki z parapetu kiedy coś go zainteresuje za
    szybą, śpi na moich sweterkach wełnianych (więc wszystko jest
    oblepione w sierści), bo sam otwriera sobie szafę. wiem, że są osoby
    które wybaczają takie "drobiazgi" ale my oglądamy raczej
    sporadycznie rozleniwionego, śpiącego kota bo w ruchu jest już od 5
    lat.
    dodam jeszcze że od dziecka miałam kontakt z kotami
  • 22.09.09, 20:52
    Wydaje mi się,że koty nie za bardzo nadają się na dziecięcą
    maskotkę. One lubią umiarkowane pieszczoty i to w osobiście dobranej
    porze. Moje dzieci wychowały sie przy psie. Uważam,że więcej
    korzyści płynie z posiadania psa (spacery, wspólne zabawy ,możliwość
    wyjazdu na wakacje,itp.) Żeby nie zostać oskarżoną o antykociarstwo
    dodam,że od dwóch lat jestem zapaloną kociarą(dwie wychodzące
    wysterylizowane kotki),ale dzieci mam już większe od autorki wątku
    (15i8lat).
  • 22.09.09, 20:55
    Dodam,że moje dzieci są alergikami,ale na szczeście ani kot ani pies
    na nie "nie działa" big_grin
  • 23.09.09, 18:56
    Wg mnie i wielu znawców kotów, 1,5 i 3 latka to za mało. Koty
    polecane są dzieciom od wieku, powiedzmy, szkolnego (chodzi tu
    zarówno o bezpieczeństwo kota, jak i dzieci). Ewentualnie ciut
    młodsze, ale nie 1,5-roczne maluchy, to zdecydowanie za mało.
    My zdecydowaliśmy się na kota, kiedy dzieci miały 5,5 i 3,5 roku i
    powiedzmy, że to było w miarę OK.
    Jeśli kot ma być w domu, gdzie są małe dzieci, radzę poszukać rasy
    przyjaznej dzieciom i odpornej na dziecięce "pieszczoty". Głównie
    chodzi o bezpieczeństwo maluchów.
    --
    Gosia
  • 16.11.09, 12:16
    U mnie tez koty były od zawsze. Teraz sama co prawda nie mam kota, ale w
    rodzinie jest ich sporo. Moja mama ma trzy ogromne kocury, dachowce. Mają
    charakterkiwink Mimo że są wysterylizowane (to konieczność, żeby kocię się nie
    męczyło), dużo czasu spędzają poza domem i tam też się załatwiają, więc nie ma
    problemu z kuwetą. Noce spędzają na dworze w specjalnym domku, który dla nich
    zbudował ojczym. Nie ma z nimi najmniejszych problemów, żyją sobie w symbiozie z
    ludźmi, ale są lekko dzikie. Dają się głaskać i przytulać, ale nie podnosić,
    więc dla dzieci się nie nadają.

    Moja kuzynka ma dwa koty razowe (sfinksy) i małe dzieci. Koty są świetne, takie
    łysulcewink Dzieci w wieku 7 lat i roczniak. Te kotki nie wychodzą w ogóle z domu,
    nie maja prawie sierści, tylko takie aksamitny meszek, są diabelnie inteligentne
    i miłe. Pazury im się obcina raz na tydzień, więc nie drapią. Kuwetę sprząta się
    nawet kilka razy dziennie, ale to sprzątanie polega na wywaleniu do kibelka
    grudek żwirku. Raz na dwa - trzy dni myją kuwetę i zmieniają cały żwirek. Koty
    włażą wszędzie, co najpierw mnie dziwił, ale po chwili się przyzwyczaiłam, że
    kot przygląda się jak mieszam zupę w ganku, Są bardzo czyste i pachnące.
    Wyglądają śmiesznie, podchodziła do nich sceptycznie, bo na pierwszy rzut oka są
    paskudne, jednak po chwili je pokochałam i już wiem, że właśnie takiego kupię
    swoim dzieciom. Acha, Najważniejsze jest to, że te koty są hipoalergiczne i nie
    uczuliły dzieci, które maja uczulenie na wszystkie inne koty.
  • 16.11.09, 13:16
    Koty często uczulają (trzeba zrobić testy wszystkich domowników zanim weźmie się
    kota).
    Koty, które nie mają nic do roboty, szaleją po domu (trzeba albo kota wypuszczać
    albo zrobić mu w domu "plac zabaw").
    Koty trudno się wychowuje (żelaznej konsekwencji i uległego kota wymaga
    nauczenie zwierzaka, żeby nie drapał mebli czy nie łaził po blatach w kuchni i
    nie zaglądał do talerzy, przy czym trzeba się liczyć z tym, że kiedy nikt nie
    patrzy, kot i tak robi to, czego mu nie wolno).
    Kot wymaga pilnowania jak niemowlak lub zabezpieczenia okien, tarasów i balkonów.
    Kot wymaga czesania i/lub częstego odkurzania kłaków. Są koty, które nie znoszą
    być czesane.
    Kot często wymaga zrezygnowania z roślin w mieszkaniu, a także z kwiatów ciętych
    (zwykle koty niewychodzące).

    Ja nie mam kota, choć bardzo lubię zwierzęta.
    --
    Its
    a new dawn,
    its a new day,
    its a new life for me...
    And Im feeling good.
  • 16.11.09, 13:24
    Kot w domu to obowiązek. Upewnij się, czy twoje dzieci nie są
    uczulone na kocią sierść.
    Na pewno o wielu zaletach posiadania futrzastego przyjaciela już
    wiesz, więc nie będę o tym pisać. Z własnego doświadczenia (mam
    kotkę od 5 lat) wiem, jak to jest z kotem. Kot to takie dziecko,
    które nigdy nie dorasta. I o ile dziecko stale się czegoś uczy, kot
    pozostaje na pewnym poziomie rozwoju i koniec. Ma humory, lubi być w
    centrum zainteresowania, a więc zdarzy Ci się wstawać do kota w
    nocy, bo będzie pomiałkiwał. Będzie się bawił, drapiąc kanapę, dywan
    etc. , będzie biegał odbijając się od ściany i wskakując z rozpędu
    na jakiś mebel. Będzie chodził po stole i blacie w kuchni i o ile
    mój kot nie zrobi tego przy mnie - bo wie, że nie wolno, o tyle jak
    tylko zniknę mu z oczu wlezie na stół.
    Kiedy otworzysz szafę, żeby wyjąć coś dla dziecka, chociaż na pół
    sekundy, kot na pewno do niej wskoczy (bardzo denerwujące, kiedy się
    spieszysz, bo nie zostawisz kota w szafie, jak w niej poleży
    będziesz miała w niej mnóstwo sierści na wszystkich ubraniach).
    Zapomnij więc o ciemnych ubraniach - odkurzam codziennie, a mój kot
    ma krótką sierść a mimo to non stop czyszczę ubrania z sierści.
    Koty owszem wylizują swoją sierść, ale jak zbierze im się kłaczek w
    żołądku wymiotują usuwając ją w ten sposób. Oczywiście wymiotują
    gdziekolwiek smile
    Kot załatwia się do kuwety, ale jak np. ma brudny tyłek to wytrze go
    np. w twoją pościel. Usiądzie i będzie posuwał tyłkiem po pościeli,
    kapie łóżka, żeby go sobie wytrzeć. Smród ohydny - wszystko trzeba
    prać.
    Kotki mają ruję, pomaga sterylizacja, którą polecam.
    Pozdrawiam.
    --
    "To bowiem, czym każdy jest dla siebie, co towarzyszy mu w chwilach
    samotności i czego nikt nie może mu ani dać, ani zabrać, jest
    oczywiście dla niego ważniejsze niż wszystko, co mógłby posiadać lub
    czym mógłby być w oczach innych" Arthur Schopenhauer
  • 16.11.09, 13:31
    Dodam jeszcze, że kot ma swój charakter, to nie jest pies, którego
    dziecko może pomęczyć a on i tak nie ugryzie, bo wie kto jest panem.
    Kotu, jak coś nie pasuje to podrapie, albo ugryzie i nie jast ważne,
    że dobrze się nim opiekujesz, dajesz dobre jedzonko. Ja dbam o
    swojego kota, spi z nami w łóżku, ale wystarczy, ze w nocy
    przypadkiem zaczepię o niego nogą zaraz ugryzie. Koty raczej nie
    bywają wdzięczne, dbają wyłącznie o swoje potrzeby.
    --
    "To bowiem, czym każdy jest dla siebie, co towarzyszy mu w chwilach
    samotności i czego nikt nie może mu ani dać, ani zabrać, jest
    oczywiście dla niego ważniejsze niż wszystko, co mógłby posiadać lub
    czym mógłby być w oczach innych" Arthur Schopenhauer
  • 16.11.09, 20:12
    Jako wieczna "psiara" nie spodziewałam się po wzięciu pod swój dach
    2 małych kuleczek-sióstr (rasa europejskasmile niczego nadzwyczajnego.
    Pomyliłam się tak jak stąd do Chinsmile
    owszem, koty to obowiązek (chociaz mniejszy niz psy!) - trzeba
    karmic, sprzatac kuwetę, dobrze wygłaskacsmile, pogodzic się ze stratą
    niektorych kwiatków/figurek. Ale ten ocean kociej miłości, to ile
    radosci nam sprawiają każdego dnia, to wtulanie się w nas -
    bezcennesmile Wychowywałam się ze zwierzętami i na pewno moje dzieci
    tez będą wychowywac się ze zwierzętami- pomijam juz kwestię, iż brak
    sterylnosci nie sprzyja alergiom, ale zwierzęta UCZĄ. Uczą empatii,
    cierpliwości, kontaktu z drugą istotą, odpowiedzialności. Bierz
    kotki, nie wahaj się! Ja zawsze Ci powiem, ze małe kuleczki ze
    schroniska (nie uznaję "rasowości"). Powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.