Dodaj do ulubionych

Oszczędzanie przy gotowaniu, ale nie sknerstwo:)

29.11.09, 10:44
Witajcie.
Dziewczyny, powymieniajmy się radami na temat gotowania: oszczędnego,
zaplanowanego, ale bez przesady.
Raczej jak na etapie kupowania i planowania posiłków"przyoszczędzić" na inne
przyjemnościwink
Edytor zaawansowany
  • dzioucha_z_lasu 29.11.09, 11:38
    No cóż - ponoć są osoby, które potrafią zaplanować obiady na cały tydzień i
    zgodnie z tym robić zakupy. Dla mnie jest to nieosiągalne, nie jestem tak dobrze
    zorganizowana. Z oszczędności jedzeniowych nauczyłam się, żeby iść na zakupy z
    listą i nie na głodniaka big_grin

    --
    ---------------
    sygnaturka w przebudowie
  • fajnababka3 29.11.09, 14:15
    Jeśli lubisz dania wegetariańskie to polecam soczewicę, którą od czasu do czasu zastępuję mięso - 1 kg kosztuje na rynku ok 5zł - wystarczy na 3 obiady dla 4os rodziny i można z niej zrobic kotlety mielone albo pierożki - pychota. Ja w ramach oszczędzania ale nie tylko- maksymalnie wykorzystuję garnek do gotowania na parze: na dole gotuję kaszę albo ryż a na górze mieso, rybę, brokuły, ziemniaki jeśli nie chcę kaszy ani ryżu - cały obiad robi się w 20min na najmniejszym palniku.
  • budzik11 29.11.09, 15:32
    Planowanie zakup[ów (tak mniej więcej), robienie zakupów z listą, nie kupowanie
    co dzień w małych osiedlowych sklepikach, bo tam jest najdrożej, nie wyrzucanie
    jedzenia (jak ugotujemy za dużo - większość rzeczy można zamrozić),
    wykorzystywanie "resztek" - np. z buraków z gotowania barszczu można zrobić
    sałatkę zamiast je wyrzucać, można upiec ciasto ze starego chleba, nadmiar
    gotowanych ziemniaków można zużyć do kopytek, albo placków z ziemniakami, mięso
    z gotowania zupy (wiele osób nie lubi gotowanego mięsa i je wyrzuca!) można
    przerobić na coś smacznego w alternatywie dla mięsa "z wody" - np. zmielić na
    krokiety, udka można opanierować i usmażyć na głębokim tłuszczu itp. Poza tym
    mniej więcej wiemy ile kto jest w stanie zjeść - ja np. gotując ziemniaki wiem
    ile kto sztuk je i tyle gotuję, żeby potem nie wyrzucać. Używając kuchenki
    elektrycznej można wyłączać ją chwilę przed końcem gotowania - kuchenka długo
    jeszcze jest gorąca i dogotuje się na tym. Gotowanie w niewielkiej ilości wody -
    każda dodatkowa a zbędna ilośc wody zużywa więcej prądu/gazu do zagotowania -
    jak gotujemy 5 ziemniaków, nie musimy nalewać całego gara wody. Nie gotować
    całego czajnika wody kiedy chcemy zrobić jedną herbatę, nawet po to, żeby była
    już zagotowana w czajniku - następna herbata i tak będzie wymagała wrzątku, więc
    znów trzeba będzie tę wodę gotować.
  • maria10344 29.11.09, 16:11
    Masz rację Budziku trzeba pamiętać o oszczędzaniu nieustannie i wtedy wchodzi to
    w krew.Jak usłyszałam,że gotowanie wody w czajn.elektr zużywa o 30% więcej kasy
    od gazu-przeszłam na gaz.Na prądzie tylko jak jest więcej ludzi/impreza/.Staram
    się kupować tylko świeży towar,żeby nic nie wyrzucić.Na obierkach z warzyw
    gotuję psu jedzonko.No i właśnie najważniejsze.Mrożę nawet najmniejszą
    resztkę,która mi została.Kiedyś na tych resztkach jak mnie przycisnęło
    przepękałam prawie 2 tyg.
    Staram się wyłączać listwy bo skończonej działalności bo usłyszałam,jak duże są
    to rocznie kwoty/czuwanie sprzętu/.
    Zamiast kupować gryzaki dla psa,pętlę mu różne stare ciuchy,zawiązuje na tym
    supły.Ubaw ma lepszy niż przy tych ze sklepu.
  • misself 29.11.09, 20:07
    maria10344 napisała:
    > Zamiast kupować gryzaki dla psa,pętlę mu różne stare ciuchy,zawiązuje na tym
    > supły.Ubaw ma lepszy niż przy tych ze sklepu.

    To jest najlepsza rada w kwestii oszczędzania na gotowaniu.
    big_grin
    --
    Beware the
    BRIDEZILLA!
  • maria10344 29.11.09, 22:37
    Zabawki dla psa to nie było o gotowaniu tylko o filozofii oszczędzania a Twoja
    uszczypliwość niepotrzebna.
  • budzik11 30.11.09, 08:35
    Ale temat jest o oszczędzaniu przy gotowaniu, więc się nie dziw.
  • dorota.alex 30.11.09, 09:57
    maria10344 napisała:

    > Na obierkach z warzyw gotuję psu jedzonko.

    O jezu... i jeszcze sie chwalisz, ze karmisz psa obierkami z warzyw???
    Pies musi byc bardzo zdesperowany jezeli chce to jesc...
  • maria10344 30.11.09, 10:26
    Nie rozumiem co cię tak oburzyło.Moj pies czeka przy mnie jak obieram warzywa,że
    mu coś skapnie.Uwielbia marchew.Nie wiem,czy jest ciężko obrażony gdy ugotuję mu
    mięso z ryżem na obieżynach wcześniej umytych warzyw.To jest właśnie oszczędność
    moja lady.
  • dorota.alex 30.11.09, 14:18
    Nie napisalas, ze gotujesz psu mieso z ryzem - ale, ze gotujesz psu
    jedzenie z obierek. To jest wielka roznica smile A to ze psy lubia
    warzywa to ja doskonale wiem. Moje sw.pamieci psy jadaly i kapuste
    surowa, i kiszona, i cebule, uwielbialy skorki ze swiezego ogorka.
    Mialam psa, ktory wlamywal mi sie do ogrodka warzywnego i wyjadal
    truskawki z krzaczkow smile Z lakomstwa - nie z glodu smile
    A tak wogole, to dodawanie obierek do psiego jedzenia to nie jest
    oszczednosc, ale urozmaicanie jadlospisu.
  • maria10344 30.11.09, 15:04
    DOWALENIE MI PRZYĆMIŁO cI CHYBA MYŚLENIE.Oszczędność jest,bo kiedyś gotowałam na
    całych warzywach,a teraz dodaję właśnie obierzyny.
  • dorota.alex 30.11.09, 16:19
    Alez ja Ci wcale nie dowalam. Napisalam, ze z Twojego pierwszego postu
    wyszlo ze karmisz pas jedzeniem ugotowanym WYLACZNIE na obierkach. I
    to wszystko.
  • panistrusia 02.12.09, 15:43
    Naprawdę nie zauważasz różnicy pomiędzy 'ugotować na' a 'ugotować'?
  • misself 29.11.09, 20:12
    Planować posiłki na parę dni naprzód i robić zakupy pod tym kątem (zawsze z
    listą). Gotować na zapas (np. ziemniaków w poniedziałek 2x więcej i następnego
    dnia w sam raz na leniwe itd.), to raczej oszczędność czasu niż pieniędzy - ale
    też skutkuje.

    Lubić się z książkami "typu Cosmo", czyli ileśtam przepisów na dania z czegośtam
    (nazwa typu mojego autorstwa, wzięta od stylistyki tytułów w Cosmopolitan smile).
    Zwykle to cośtam jest jakimś niedrogim składnikiem (ryż, makaron, kasza,
    ziemniaki), który jako baza pod różne codzienne dania sprawdza się doskonale.
    --
    KahvaThea - serce Krakowa w centrum Ruczaju.
  • keepersmaid 30.11.09, 00:30
    Wyrobic sobie "miarke w oku" - czyli gotowac tyle, zeby nie zostawalo, albo
    zostawalo na drugi raz, a nie 2 lyzki czegos bez zastosowania.

    Ja ostatnio gotuje duzo jednej "bazy" do zupy z roznych warzyw + cebula i oliwa,
    robie z tego krem i czesc zamrazam, potem wykanczam porcje na rozne sposoby
    dodajac roznych przypraw i dodatkow.

    Staram sie tez nie kupowac za duzo zwlaszcza jedzenia, ktore latwo sie
    psuje, np. salaty.

    --
    ... La ausencia es al amor lo que al fuego el aire:
    que apaga el pequeno y aviva el grande ...
  • klara551 30.11.09, 09:03
    Ja gotuję bulion,który poprzedniczka nazywa bazą.kupuję po mniej
    wiecej 0,5 kg wołowiny,wieprzowiny,2 nogi kurze,2 szyje indycze i
    gotuję z przyprawami,ale bez soli w w mniejszej ilośći wody niż na
    rosół.mieso odcedzam wyjmuję kości i skóry i kroję na kawałki.potem
    dziele na pocje i zalewam bulionem w pojemnikach i
    zamrażam/objetość ok. litra.Ajak chce mi sie zupy,to rozmrażami
    dodaję drobno pokrojone warzywa,lub gotową mrożonkę ,doprawiam,solę
    i w 20 min mam zupę.Częśc bulionu mrożę bez mięsa,do czystych zup
    lub sosów.A zamiast gotowych wędlin piekę np. 1,5 kg
    karkówki,wcześniej zamarynowanej w przyprawach i mam na
    obiad/plastry mięsa z sosem pieczeniowym/ i na zimno do kanapek.
  • agatha-christie 30.11.09, 10:22
    A ja np. piekę szrlotkę i zaraz po niej od razu dwie blachy pizzy
    (później kroję i zamrażam). Wtedy piekarnik (elektryczny) rozgrzewa
    się tylko raz (podczas rozgrzewania "ciągnie" najwięcej prądu).
    Podczas pieczenia warto zwrócić uwagę, żeby jednorazowo upiec jak
    najwięcej. Wyłączam 10 minut przed końcem, bo temperatura jeszcze
    się utrzymuje.
  • hela6 30.11.09, 14:04
    Kupiłam szybkowar. Z ciekawości.
    I to wymusiło na mnie zmiany żywieniowe.
    "Szybkie zupy". Kupuję szyjki kacze i gęsich /poniżej 3 PLN za kg/, warzywa "na
    zupę" i coś tam jeszcze dodatkowo, typu ogórek kiszony, burak, fasola cz
    kapusta. Szyjki w 20 minut gotują się do takiej miękkości, ze mięso "samo
    odchodzi", niejako w tych 20 minutach jest też 5 minut na ugotowanie warzyw w
    całości, kroję je potem w kosteczkę i wrzucam do wywaru.
    Szybko, tanio, chyba zdrowo i zakochałam się w tych zupach.
    Dzięki szybkowarowi, polubiłam też ziemniaki w łupinach, gotowane 5-7 minut, w
    większych ilościach, na kolejny posiłek, zapiekankę ziemniaczaną etc.
    Gulasz wieprzowy w 20 minut.
    Na pewno oszczędzam energię i czas.
    Problemem jest tylko to, że szybkowar kosztuje ok 200 PLN. Czy się zwróci? Nie
    wiem, ale innych garów już nie używam w ogóle, wiec też jakby oszczędność.
  • agatha-christie 30.11.09, 14:31
    A gotujesz na prądzie czy gazie? Z opisu gotowania ziemniaków
    wnioskuję, że chyba na gazie, bo ja na płycie ceramicznej gotuję
    ziemniaki 8 minut a kolejnych 12 minut "gotują się" same już po
    wyłączeniu płyty, wykorzystując ciepło resztkowe. Czy ktoś może
    gotuje w szybkowarze na płycie ceramicznej? Jestem ciekawa, jakie ma
    spostrzeżenia i czasy "przelotów".
  • hela6 01.12.09, 09:55
    Z tym szybkowarem na ceramicznej to trochę trudno, bo zdaje się ze nie możesz
    raz-dwa zredukować temperatury płyty albo ew. szybko podnieść jak przeholujesz i
    ciśnienie zjedzie nadto, wiec trudno utrafisz z czasem gotowania, gaz jest
    bardziej "precyzyjny".
    Choć wiem że są też techniki gotowania do uzyskania ciśnienia i wyłączam pod
    garem. Tylko czasy trzeba rzeczywiście eksperymentalnie dopasować. Myślę że to
    dla każdego modelu może być inny, tak jak mnie się nie sprawdzają niektóre czasy
    z tabel podanych w internecie przez użytkowników szybkowarów.
  • turzyca 02.12.09, 19:16
    Nieco zalezy od bezwladnosci kuchenki - nowsze, lepszej jakosci maja niewielka
    bezwladnosc i zmiana "plomienia" nastepuje dosc szybko. Przy starszych mozna
    zastosowac patent polegajacy na postawieniu garnka tylko czescia dna na palniku,
    az palnik nie ostygnie do potrzebnej nam temperatury. Ale niestety to oznacza
    marnotrawienie pradu.
    --
    Tak wygląda turzycasmile, która znalazła szalenieciekawy wątek. wink
  • viochm1102 30.11.09, 15:35
    W szybkowarze gotuję 15 lat i nie potrafię gotować inaczej. Dla mnie
    najważniejsza jest oszczędność czasu. Jakiś czas temu kupiłam jeszcze jeden
    wykorzystywany jest na większe spotkania i święta. Nobla temu, kto to wymyślił.
    Grochówka 17 min, rosół 9 min, pozostałe ok 12-15 min.
    Najwięcej czasu zajmuje przygotowanie produktów do gotowania.
  • klara551 01.12.09, 09:30
    A jeszcze zrazy zawijane wołowe z szybkowara! Pychota.A szybkowar na
    wyjazdach turystycznych,to jest to/wypraktykowane jeszcze w latach
    80/.O ile krócej się sterczy przy kuchence.Ostatnio nabyłam garnek
    do gotowania na parze/2 poziomy i dodatkowy pojemnik w
    Mango/pierwszy mój zakup z reklamy telewizyjnej/ i jestem
    zachwycona.Po kilku latach wa;lki z koszykami bambusowymi i
    dopasowywaniem pojemników do nich mam wreszcie super gar.3
    poziomy,szczelny,z dobrej stali i mam pełny 2 daniowy posiłek z
    jednego garnka.Właściwie działa prawie jak szybkowar.A ze małżonek
    się odchudza,to takie coś jest jak znalazł,gotowanie bez
    tłuszczu,szybkie i chyba tanie/za wyjątkiem ceny garnka/
  • anna451 02.12.09, 11:45
    miałam szybkowar za dawnych czasów jeszcze taki enerdowski.Chyba 8 litrowy.Był
    fantastyczny dopóki nie poszła mi uszczelka.Gotowałam w nim wszystko a
    szczególnie gołąbki na dwa dni cały gar/ na 4 osoby/.Pół godziny i gołąbki
    gotowe.I tak się zastanawiam nad kupnem mniejszego bo tylko na 2 osoby teraz.
  • maria10344 30.11.09, 15:14
    Przypomniało mi się coś oszczędnościowego.
    Któraś z dziewczyn radziła rezygnację z garnków z uchwytami ze sztucznego
    tworzywa,bo podobno się topią.
    Ja mam moje takie właśnie już 15 lat i ani jeden garnek nie ma uszkodzonych uszu.
    Oszczędzanie w tym miejscu to dostosowanie wielkości płomienia/palnika do
    podstawy garnka.Bardzo dużo energii idzie w "komin" gdy płomień wystaje poza
    dno.To podobno są kolosalne oszczędności.Ja nie znam się na tym specjalnie,ale
    polegam na specjalistach,a oni twierdzą,że w gazie najwyższa kaloryczność jest
    na końcówce płomieni.Ważne jest też,aby kuchenka była tak ustawiona,żeby
    końcówki płomieni nie były różowe a niebieskie.
    Teraz to już za późno,ale ja od paru lat kupuję na targu od baby duże ilości
    natki pietruszki i kopru.Miksuję to /oddzielnie/i wkładam do pudełek i
    zamrażam.Wtedy kosztuje to grosze.Zimą,nie dość,że mam zawsze pod ręką,to
    jeszcze cudownie pachnie i ma dużo wartości odżywczych,nie to co pędzone
    kupowane właśnie zimą.
  • misself 30.11.09, 20:45
    maria10344 napisała:

    > Ważne jest też,aby kuchenka była tak ustawiona,żeby
    > końcówki płomieni nie były różowe a niebieskie.

    Czy możesz coś więcej napisać o tym ustawianiu? Jestem nowicjuszką jeśli chodzi
    o gotowanie na gazie, ale nie widziałam w mojej kuchence żadnego regulatora. Jak
    się to zmienia?
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • karlakarla 30.11.09, 20:50
    wydaje mi się że chodzi o to żeby samemu ustawić kurek od gazu tak żeby gaz
    "świecił" na niebiesko
  • hela6 01.12.09, 10:03
    no nie, pod palnikiem jest dysza z regulatorem płomienia, niech Was ręka boska
    broni. Chodzi o skład mieszanki. W rurach macie dostarczany gaz a on się spala z
    powietrzem, więc musi być stosowna mieszanka ustawiona, żeby spalało się dobrze.
    Do instalacji gazówki potrzebny jest uprawniony monter, który przy okazji
    przybija pieczątkę w karcie gwarancyjnej, inaczej karta nie ważna. To on
    powinien ustawić mieszankę. Trzeba przypilnować, żeby nie "zapomniał". Jest
    jeszcze regulator wielkości płomienia, zwykle po ściągnięciu pokrętła widoczna
    jest śrubka. Tam się ustawia zakres regulacji płomienia /minimum i maksimum/,
    żeby sobie np. po zmniejszeniu do minimum, nie zgasić przypadkiem do zera.

    I jeszcze ważna rzecz, zwłaszcza jak ktoś ma dodatkowo ogrzewanie gazowe, bo
    wtedy straty większe.
    W źle wentylowanym pomieszczeniu, gaz spala się nieekonomicznie. Słaba
    mieszanka, wiec są straty.
  • misself 01.12.09, 12:32
    Gdzie się ustawia te mieszankę?

    Teraz to ja już mam mętlik w głowie... A już myślałam, że się naumiałam gotować
    na gazie...
    --
    II. Należy kochać Bogów, bo to oczyszcza serce. (Herbert)
  • maria10344 01.12.09, 12:44
    Samemu się nie ustawia.Czasem zdarza się,że dają taką wredną mieszankę z
    gazowni,ale teraz coraz rzadziej.Nie cierpię gazu.Wolę prąd,ale jestem na gaz
    skazana.
  • hela6 01.12.09, 15:17
    Mieszankę się ustawia na dyszy, ale nie samemu, bo niestety trzeba mieć wiedzę,
    umiejętności i uprawnienia. Trzeba wybulić.
    Zapewne raz do roku przychodzi do Ciebie pan kontrolujący urządzenia
    gazowe.Powinien przychodzić przynajmniej smile. Podpytaj gościa czy masz dobre
    spalanie i czy ew. mógłby Ci ustawić przy okazji za niewielką opłatą.
  • misself 01.12.09, 15:53
    Owszem, pan kontrolujący przychodzi. Jak będzie następnym razem (w lipcu...
    jeśli raz do roku się pojawia), to spytam smile A czym się to dobre spalanie
    objawia? Tylko kolorem płomienia?
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z. Herbert)
  • hela6 02.12.09, 17:11
    Ładny równy płomień bez furkotania, poza okresem świątecznym, w którym chyba nie
    dają rady z ciśnieniem w rurach, albo co, bo pali się kiepsko.
  • misself 02.12.09, 17:16
    No to dobrze jest smile Okres świąteczny spędzę w domu rodzinnym, więc płomienia
    nie będzie wcale smile Dziękuję za pomoc.
    --
    Beware the
    BRIDEZILLA!
  • maria10344 01.12.09, 12:38
    Mówiąc o regulacji płomienia miałam na myśli fachowca,który to wyreguluje.Tak
    dzieje się często w starych kuchenkach przy zamulonych dyszach.Ja wzywam
    gazownika raz na rok i on mi reguluje te sprawy w kuchence i piecyku.Samemu tych
    spraw nie wolno robić,ani nie pozwolić grzebać domorosłym majsterklepkom.
  • misself 01.12.09, 15:51
    maria10344 napisała:

    > Mówiąc o regulacji płomienia miałam na myśli fachowca,który to wyreguluje.Tak
    > dzieje się często w starych kuchenkach przy zamulonych dyszach.

    Ja mam nową kuchenkę i dysze chyba jeszcze nie są zamulone... Po czym to się
    poznaje?
    --
    Beware the
    BRIDEZILLA!
  • hela6 02.12.09, 17:14
    Bo ja wiem? Mam filtry gazu na wejściach przed odbiornikami, wiec się nic nie
    muli, ale u rodziny co jakiś czas są problemy z odpaleniem, trzeba tam
    przeczyszczać te dysze jakoś, ale nie wiem jak wygląda tam stan przedzawałowy.
  • misself 01.12.09, 12:30
    karlakarla napisała:

    > wydaje mi się że chodzi o to żeby samemu ustawić kurek od gazu tak żeby gaz
    > "świecił" na niebiesko

    Pisząc "kurek" masz na myśli pokrętło w kuchence czy jakieś kurki przy wlocie gazu?
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • karlakarla 01.12.09, 16:42
    > Pisząc "kurek" masz na myśli pokrętło w kuchence czy jakieś kurki przy wlocie g
    > azu?

    Kurek w kuchence , nie miałam pojęcia że jeszcze gdzieś tam można gmerać tongue_out U
    mnie płomień jest niebieski ale jak go zmniejszę to lekko zmienia kolor na
    pomarańczowy, jak w drugą stronę zmniejsze to jest jeszcze inny (mogę w dwie
    strony kręcić kurkiem żeby zmniejszyć płomień a na środku mam największy płomień
    (nie wiem czy coś z tego zrozumiecie tongue_out)) myślałam że o to chodzi .
  • misself 01.12.09, 18:40
    Ja już całkiem nie wiem, o co chodzi smile Ale oczywiście też tak mam, że się
    zmienia kolor płomieni kiedy kręcę.
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • budzik11 01.12.09, 09:39
    Jak jest bardzo duży płomień, to grzeje bardziej powietrze wokół garnka niż
    garnek. Trzeba po prostu przykręcić tyle, żeby płomień nie wychodził poza dno
    garnka.
  • misself 01.12.09, 12:29
    To akurat wiem smile Ale było o kolorze płomienia.
    --
    KahvaThea - serce Krakowa w centrum Ruczaju.
  • gorgolka 30.11.09, 17:49
    jak gotuję rosół to trochę mrożę w woreczku na lód. Jak trzeba do
    sosu czy zupy to po kilka takich kostek wrzucam i jest fajna baza
    --
    "jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak wół, a z pracy
    wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie
    jesteś osłem!"

    http://www.suwaczek.pl/cache/65d1463e2f.png?html
  • makori 30.11.09, 18:17
    Świetny jest Twój sposób z kostkami... rosołu! Na pewno wykorzystam!
  • hela6 01.12.09, 10:06
    Lubię jajka ale dopiero niedawno dowiedziałam się, że można je ugotować na
    zapas. Gotuję więc od razu więcej i jak by co, to mam coś dietetycznego do
    kanapki czy sałatki, pod ręką smile
    Niby nic a cieszy.
  • hela6 01.12.09, 10:30
    Ojj, jeszcze zabielanie zup.
    Raczej nie zabielam, więc śmietana psuła mi się w lodówce.
    Ale czasem człowiek musi, dla odmiany. I tu podpowiedziano mi maślankę. Tania i
    u mnie zawsze pod ręką. Do mdłych zupek typu kalafiorowa - rewelacja. Taniej i
    zdrowiej.
    Do kwaśnej ogórkowej, mleko. To mleko to klasyka, ale często zapominana.
  • martaformat 02.12.09, 13:32
    Wiem, że na forum oszczędzamy jest podobny wątek: o osczędzaniu na
    jedzeniu, ale ja nie chcę popadać w paranoję. Zupa odmrażana i
    zarażana 3 razy to nie na moje słabe nerwysmile
    JAk kupuję tańsze bakalie-wcale nie z siarą, zmniejszyłam do
    minimumsmile ilość mięsa w menu, wymyślam własne fajne dania.
    Macie coś ciekawego?
    Serdecznie pozdrawiam.
  • martialis 02.12.09, 13:41
    Hmm... Wydaje mi się, że nikt takich rzeczy nie robi, jak zamrażanie
    przysłowiowej zupy 3 razy - nie obraź się, ale chyba przesadzasz.
  • martaformat 02.12.09, 13:46
    Oj, kochana jestem"uważna" jeśli chodzi o jedzenie i naprawdę raczej
    trzeźwo oceniam to, co mam na talerzu-zresztą poczytaj.
    Chodzi mi o konkretne rady, które dają realne oszczędności. Stosuję
    w swojej kuchni niektóre prawidła med. chińskiej i wiem, jak
    niezdrowe są wielkorotnie odgrzewane potrawy. Chociaż z bigosu nie
    zrezygnujęsmile
  • martialis 02.12.09, 13:58
    Nie chodziło mi, że przesadzasz, iż nie można mrozić po kilka razy,
    ale o to, że nikt nie mrozi i nie odmraża tejże zupy kilka razy,
    nawet na forum Oszczędzanie.
  • martaformat 02.12.09, 14:13
    Miejmy nadzeję, że Ty masz rację. A jakieś sposoby na niedrogie ,
    wypasione, nieodmrażane?smile
  • hela6 02.12.09, 17:08
    Nie ma! Luksus to luksus, musi kosztować. No chyba że pójdziesz do restauracji,
    gdzie przed zamknięciem serwują za pół ceny, ale to też już "nie to".
    Możesz najwyżej kupić wina i koniaku i leżakować, domalowując gwiazdki big_grin Tyle
    że to tez nie takie proste bo trzeba np. obracać flaszki, pilnować by korek był
    mokry i takie tam duperele o których pojęcia nie mam.

    Dla koneserów jeszcze sery dojrzewające sprzedawane w dniu zakończenia
    przydatności. Tanio i rasowo. Śmierdzi jak należy, cieknie po łokciach, ale to
    na prawdę, dla koneserów big_grin
  • misself 02.12.09, 19:59
    martaformat napisała:

    > A jakieś sposoby na niedrogie ,
    > wypasione, nieodmrażane?smile

    Zamrażanie kilkukrotne tej samej zupy to zużycie energii smile A obecnie wystarczy
    za okno garnek wystawić, albo na balkon big_grin
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • maria10344 02.12.09, 21:35
    Ciągłe odmrażanie i zamrażanie jest bez sensu.Lepiej zaopatrzyć się w małe
    pojemniki i zamrażać małe ilości na raz.
    Ostatnio słyszałam jak żywieniowcy przekonywali,że np.warzywa zachowują więcej
    wartości zamrożone niż jak są źle przechowywane.Mrożpne mięso też szybciej się
    piecze i gotuje.
    Jeżeli nie jestem pewna,czy mięso będę robiła najpóźniej jutro to zawsze mrożę.
  • misself 02.12.09, 19:58
    Akurat mięso jest tanie smile W każdym razie tańsze niż zbilansowana dieta
    wegetariańska, niestety.

    A na jedzeniu oszczędzam tak:
    - kupuję produkty niemarkowe produkowane przez markowe firmy - np. bakalie firmy
    Lewiatan (produkowane przez Bakalland) itp.
    - kupuję produkty mniej znanych marek (mam Lidla naprzeciwko, więc nabiał
    często, w smaku nie ustępuje Hochlandom czy Bakomom, a nawet często jest bez
    dodatków typu żelatyna)
    - kupuję owoce i warzywa sezonowe
    - staram się mieć zawsze w domu podstawowy zestaw produktów i z nich robię
    posiłki, zakupy robię większe na parę dni.
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • smutas13 03.12.09, 07:06
    Od dłuższego czasu, gotując makaron - cienki, też w moim mniemaniu
    oszczędzam na gazie. Kiedy woda zagotuje się, solę, wrzucam makaron,
    zamieszam, przykrywam pokrywką i wyłączam gaz. Po kilku minutach
    makaron jest miękki.
    Gruby makaron, musi jednak pogotować się kilka minut. smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.