Dodaj do ulubionych

jak pozbyć sie tabunów kurzu

10.12.09, 10:11
mam ogromny problem.
sprzatam 2-3 razy w tygodniu, odkurzalam i mylam mopem podlogi we wtorek rano,
dzisiaj patrze a w kącie za drzwiami od lazienki sa ogromne koty z kurzu. mam
w domu malego alergika i naprawde staram sie dokladnie sprzatac.
czy spowodowane to jest ze mam zbyt duzo przedmiotow (na szafie pudla po
butach, bo czasem sprzedaje na allegro i wykorzystuje je do pakowania a w
piwnicy juz nei mam miejsca), ktore sa swietnym magnesem na kurz, czy sprzatam
niedokladnie czy moze to normalne?
mieszkamy w bloku na 1 pietrze nie ma blisko ruchliwej ulicy z ktorej unosilby
sie kurz itd..
czy sa moze jakies wynalazki, ktore opozniaja to wszystko?
moze to glupie pytanie, ale pomozcie, bo dziecko mi sie rozchoruje ;/
--
Starosc to nieuleczalna choroba.
Edytor zaawansowany
  • 10.12.09, 10:32
    Nie wiem, jak z podloga i dywanami, ale do mebli posiadam spray
    woskowy, ktorego uzywam raz na miesiac i kurz na meblach nie siada,
    ale nie wykluczone jest, ze on moze tez Twoje dziecko uczulac, bo
    zapach utrzymuje sie dosc dlugo i musze porzadnie wietrzyc.
    --
    Ciagnij, ciagnij, bo rosnie...powiedzial maz do zony, nalewajac jej
    piwo do szklanki...
  • 10.12.09, 10:45
    gdzie kupiłaś ten spray?Możesz podać dokładną nazwę?
  • 10.12.09, 20:39
    bursztyn 9: Spray kupilam w Niemczech, w jednej z drogerii, ale w Pl
    tez sa dostepne np. z Sidoluxa

    --
    Ciagnij, ciagnij, bo rosnie...powiedzial maz do zony, nalewajac jej
    piwo do szklanki...
  • 10.12.09, 11:08
    wlasnie mam problem z roznego rodzaju srodkami chemicznymi wiec meble staram sie
    wycierac wilgotna sciereczka z mikrofibry i radzi sobie z kurzem rewelacyjnie. a
    podlogi pozostaje mi chyba scierac codziennie. tylko, ze na to wszystko brakuje
    mi albo czasu albo sil.
    mialam kiedys sidolux z woskiem i rzeczywiscie, jest swietny. powierchnie
    pozostaja "sliskie"
    --
    Starosc to nieuleczalna choroba.
  • 10.12.09, 20:26
    Problem może być w tym pod czym i na czym śpisz, rzeczy które
    nosisz. Starsze rzeczy, poduszki z pierza, kołdry puchowe, z pierza,
    wełny, wszystko to może powodować wzmożaną ilość "kotów".
  • 11.12.09, 18:47
    kurz na meblach wydaje mi się, ze mam w mniejszej ilości po użyciu Pronto w
    sprayu (coś chyba Multi...)nie ma zapachu, ale też nie nabłyszcza.

    Podłogi teraz częściej odkurzam tylko (kupiłam sobie nowy odkurzacz z Hepa) niż
    myje i też mam wrażenie, że jest lepiej. Wcześniej dziń po myciu podłóg
    zbierałam łopatke kurzo-piachu.
  • 11.12.09, 23:12
    mam to samo, ale wydaje się że to wina paneli.
    tzn w poprzednim mieszkaniu był parkiet i tak się koty nie kociły
    w tym są plastikowe panele i koty nawet kątów nie potrzebują żeby się kłębić.
    nie wiem dlaczego na plastiku miałoby być kurzu więcej niż na drewnie ale tak
    sobie zaobserwowałam.
    aha - no i u mnie twórcą "kotów" jest kot, który gubi włoski
    --
    blog o moim szydełkowaniu www.kikimora.blogs.no
  • 12.12.09, 19:19
    kikimora78 napisała:
    > nie wiem dlaczego na plastiku miałoby być kurzu więcej niż na drewnie ale tak
    > sobie zaobserwowałam.

    Całkiem logicznie - plastik przyciąga kurz, na drewnie kurz tylko osiada. To
    można zaobserwować obejrzawszy dokładnie obudowę komputera albo telewizora. Nie
    znalazłam jeszcze sposobu na to poza częstym sprzątaniem... Choć oboje z
    narzeczonym jesteśmy alergikami, i to uczulonymi na kurz.
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • 12.12.09, 00:40
    trudno się ich pozbyć skoro sami je tworzymy wink gubiąc naskórek,
    włosy, przenosząc ziemię piach na butach, od tego dochodzą włókna z
    tknin, no i różne zywe organizmy... nie zwalczysz tego

    trzeba odkurzać, czasami jak nie mam czasu to przecieram kąty
    zwilżonymi ręcznikami papierowymi, zbieram to co widzę
  • 12.12.09, 17:41
    winne moze być pierwsze piętro.. Brak ruchliwej ulicy zaostrza wylęg kotów -
    przy takiej ruchliwej miałam meble/podłogę/szyby w oknach pokryte pyłem, a koty
    mam ciągle w mieszkaniu na I piętrze w środku osiedla, z dala od samochodów..
    Nie znałam tego zjawiska w mieszkaniu na 10 piętrze...

    teraz jest trochę lepiej (w zimie), moze dlatego ze mniej wietrzę i krócej mam
    otwarte okna. Kotów najwięcej jest przy drzwiach i w okolicy balkonu, no i w
    każdym kącie. Sytuację da się opanować myjąc codziennie podłogę - nawet nie
    całą, tylko zbierając te koty przy ścianach, wokół mebli i pod meblami.. (ale
    zeby mieć do tego jeszcze energię..) Trochę jest lepiej odkąd staram się nie
    zostawiać nic "na wierzchu" (puste powierzchnie łatwiej przetrzeć).
    no i dokładnie wytrzepuję wszystko, przed wniesieniem z balkonu do mieszkania
    (np. pranie..)
    Zastanawiałam się kiedyś nad moczeniem firanek codziennym, ale trochę boję się
    grzyba.
  • 13.12.09, 16:06
    wystarczy,ze masz jakas mala wytwornie czegos w okolicy - produkuja
    kurz to i on do ciebie sie wciska

    a jak u sasiadow
    czy tak samo duzo?
    --
    > - zapierdalam jak dziki osiol
    Prace wykonuje z pasja i zapalem.
  • 13.12.09, 20:54
    izabelski napisała:
    >
    > a jak u sasiadow
    > czy tak samo duzo?

    Poszłabyś do sąsiada spytać, czy ma kurz? o.O
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • 15.12.09, 11:54
    yy,ja wiem, ze moja sąsiadka też narzeka na "tabuny" smile ona mi zasugerowała
    zamykanie okien
  • 15.12.09, 18:12
    i nic tu nie mają zamykane okno,bo pomieszczenia muszą być wietrzone.Te kłębki
    zazwyczaj są jak odsunie się wersalkę czyli jedynym rozwiązanie jest ścieranie
    kurzu z pudełek i ścieranie przede wszystkim tam gdzie wydawałoby się,że można
    sobie odpuścić.Nie ma innej radysmileWiem coś o tym,bo maluszki mają z tym problem.
  • 15.12.09, 18:44
    Dobrze mieć TŻ uczulonego na kurz-sam z własnej woli wyjmie
    narzędzie odkurzające i zlikwiduje źródło swoich problemów
    ---------------------------------------------
    Wczoraj wieczorem dyskutowaliśmy jak zwykle z żoną o tym i o
    tamtym...
    Dochodząc do jakże delikatnego tematu eutanazji - o wyborze między
    życiem i śmiercią - powiedziałem:
    - Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od jakichkolwiek
    urządzeń i karmiony przez rurkę z jakiejś butelki. Jeśli przyjdzie
    mi znaleźć się w takiej sytuacji, lepiej odłącz mnie od urządzeń
    które trzymają mnie przy życiu.
    A ona wstała, wyłączyła telewizor i peceta, a piwo wystawiła za
    drzwi...
  • 16.12.09, 08:56
    Bynajmniej.
    Osoba uczulona na kurz nie może odkurzać, mało tego, nie może wejść
    do pomieszczenia, które było właśnie odkurzane. Powinna odczekać
    minimum dwie godziny - aby opadł kurz, który w procesie odkurzania
    podnosi się i łatwiej go wdychać.
  • 15.12.09, 19:48
    kotwtrampkach napisała:

    > yy,ja wiem, ze moja sąsiadka też narzeka na "tabuny" smile
    Ty wiesz, ale jeśli byś nie wiedziała, to byś poszła pytać? smile
    --
    IX. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni
    cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć, ze względu na dobro
    bliźniego. (Z. Herbert)
  • 15.12.09, 20:08
    Moja znajoma zachwala mi odkurzacz samobieżny (?) - coś, co cały dzień jeździ i
    odkurza, a gdy traci moc samo podjeżdża do bazy i się doładowuje. Chyba jest
    strasznie drogi, ale może warto się szarpnąć.
    --
    I love mankind; it's people I can't stand. (Linus Van Pelt)
  • 15.12.09, 20:48
    To ten odkurzacz cały czas jeździ i odkurza podłogi?A co kurzem np. na
    meblach?To przecież tak naprawdę nie zdaje egzaminusmileJa bym nie mogła jakby mi
    to tak cały czas jeździło.Serio byś się szarpnęła na to?
  • 15.12.09, 22:24
    jesli ktos ma ogromna przestrzen salony, korytarze itd to ten odkurzacz jest fajny. zaoszczedzi czasu na odkurzaniu recznym i czesto na lataniu z mopem (bo sa chyba tez piorace? )

    co do kurzu to macie racje. generalnie mamy parkiety i pozbyc tegos ie nie da. jestem na L4 wiec mam troche czasu aby powyrzucac pudla, poprysznicowac kwiaty, wyczyscic i pochowac obuwie, ktorego sie na codzien nie uzywa i generalnie zrobic remanent w szafie. nazbieralo sie tych zbednych powierzchni. wiem, ze to wiele nie da, ale przynajmniej mam wiecej miejsca.

    w moim rodzinnym domu sa panele. i generalnie panuje tragedia. dokladnie jak ktoraz z Was napisala wyzej, z enie trzeba kątów zeby kurz sie kłębił.
    pozostalo nam sprzatac albo stac sie tolerancyjnym dla otoczenia wink
    --
    Starosc to nieuleczalna choroba.
  • 15.12.09, 23:13
    oczywiscie ze tak
    bo kurz w moim mieszkani przez pewien czas an pewno byl efektem
    burzenia domow w sasiedztwie, o czym dopiero dowiedzialam sie po
    jakims czasie

    nei o to chodzi,zeby zamylac okna, ale zeby znac zrodlo kurzu...
    --
    > - zapierdalam jak dziki osiol
    Prace wykonuje z pasja i zapalem.
  • 17.12.09, 14:59
    Trzeba tez pamiętać o dość częstym zmienianiu filtrów i worków w odkurzaczu. Mój
    mąż np.: używał odkurzacza do zbierania tynku gipsowego po remoncie więc
    późniejsze jego odkurzanie oznaczało stratę czasu. Proponuję kupić więcej
    dywanów/chodników/ firan/zasłon w oknach zawsze to mniej widać i tak już nie
    działa na nerwy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.