"Zwrotów nie przyjmujemy".

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg z jakiegoś regulaminu czy paragrafu) z napisami:

    "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".

    Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?
    Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu (tydzień czy dwa) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona zapakowana w oryginalne opakowanie,nie używana i z paragonem.
    Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią i tzw.drobiazgami.
    Ostatnio nie wytrzymałam i zwróciłam Pani uwagę,że taką karteczkę mogą sobie wsadzić (to jest ujęłam to innymi słowami rzecz jasna),gdy zapytałam o podstawę prawną zaczęła kręcić,że do tej pory u niej w sklepie nie było zwrotów i jej kierowniczka twierdzi,że jest to prawda (to jest,że zwrotów sklep może nie uznawać,bo mają takie prawo).
    Czy coś wiecie więcej na ten temat?
    Jak to reguluje prawo konsumenckie?
    Czy to też kwestia indywidualnego regulaminu sklepu?
    Jak kupowałam buty dla dzieci (nie swoich) w jednym z popularnych sklepów (nie byłam pewna czy rozmiar będzie pasował) ekspedientka zapewniała,że te buty (oczywiście nie chodzone,z paragonem itp.) można wymienić bodaj do miesiąca lub nawet po prostu zwrócić.
    Jak to jest naprawdę?
    • 03.02.10, 00:00 Odpowiedz
      gazeta_mi_placi napisała:
      > Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?
      > Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu (tydzień czy dwa
      > ) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona zapakowana w oryginalne opak
      > owanie,nie używana i z paragonem.
      > Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią i tzw.drobiaz
      > gami.

      Możliwość zwrotu dotyczy wyłącznie sprzedaży wysyłkowej/internetowej (do 10 dni od daty otrzymania). Zwroty w sklepach 'stacjonarnych' zależą od woli sprzedawcy.

      --
      Uzależnienie
    • 03.02.10, 09:37 Odpowiedz
      Podepnę się pod temat. W sklepie El.Leclerc w W-wie, przy ul. Jutrzenki, jest
      przechowalnia rzeczy klientów, i to nie są takie samoobsługowe, ogólnodostępne
      szafki z kluczykami, tylko rzeczy daje się pani w "Obsłudze Klienta", która
      układa je na półkach za swoimi plecami. I teraz uwaga - przypięty jest napis "Za
      rzeczy pozostawione w przechowalni sklep nie odpowiada" (czy jakoś tak).
      Normalnie jak w filmach Barei. Kto w takim razie odpowiada za te rzeczy??
    • 03.02.10, 10:07 Odpowiedz
      > "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".
      >
      > Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?

      niestety sprzedawca nie ma obowiązku odstąpienia od umowy kupna -
      sprzedaży pełnowartościowego towaru zakupionego w siedzibie firmy
      tak, więc zwrotu może nie przyjąć

      inaczej sprawa się ma z towarem zakupionym poza siedzibą firmy lub
      przez internet - można odstąpić od umowy w ciągu 10 dni (czyli jak
      przyjdzie pan z odkurzaczem, zrobi ci pokaz i ty w amoku podpiszesz
      umowę na np. 5 tysi, a na drugi dzień wróci ci rozum, to możesz
      odwołać transakcję i mogą ci na kukać)

      czasami w sklepach są kartki z tekstem "zwrotów i reklamacji nie
      przyjmujemy" i to jest już oszustwo, bo reklamację przyjść muszą (i
      tu do wyboru jest gwarancja lub rękojmia)

      www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=466
      www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=139
      --
      Niech rządzi kto bądź - byle wolnych nie pętał
      W przekleństwach, skargach, modlitwach!
      J.K.
      • 03.02.10, 11:17 Odpowiedz
        Mysle, ze dziala tu przyjeta w calej UE legislacja.
        Klient ma prawo do zwrotu nabytego towaru w terminie, o ile sie nie
        myle, siedmiu dni kalendarzowych.
        Niedawno wymienilam kupiony w Obi kuchenny kran i nikt nie robil
        wstretow.
        Podstawa do wymiany jest paragon, ktory w swietle prawa jest rowny
        zawartej umowie. Co za roznica gdzie i w jaki sposob towar jest
        kupiony? Przeciez nawet i w sklepie nie mozna otworzyc kartonu w
        celu dokladnego obejrzenia towaru i sprawdzenia jego jakosci. Tym
        bardziej, ze wiekszosc sprzedawcow nie ma pojecia o tym co
        sprzedaje.

        --
        www.etvoici.bloog.pl/
        photomar.over-blog.com/
        No kill: marfish.pl/
        smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
    • 03.02.10, 11:30 Odpowiedz
      Kiedyś było tak, jak piszesz, a od jakiegoś czasu, w sklepach stacjonarnych
      przyjęcie zwrotu zgodnego z umową towaru zależy wyłącznie od dobrej woli, choć
      jest wiele sklepów, które bez problemu przyjmują zwroty (np. Empik, Ikea)
      --
      75/112 - 70(32)J/70P
      Moja ulubiona biżu smile
      • 03.02.10, 20:13 Odpowiedz
        W sklepie z obuwiem (CCC albo Deichmann-nie pamiętam dokładnie,na pewno jedno z tych dwóch) gdzie kupowałam buty dla dzieci (sama,to miał być prezent) i zapytałam co w sytuacji gdy okażą się jednak za duże/za małe Pani powiedział,że jest możliwość nie tylko wymiany,ale i zwrotu! bodajże do miesiąca czasu (oczywiście obuwie musi być w oryginalnym opakowaniu oraz z paragonem).
        Dla tego zdziwiło mnie,że w innym sklepie z obuwiem są znowu inne przepisy.
    • 03.02.10, 12:38 Odpowiedz
      gazeta_mi_placi napisała:

      > Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg
      > z jakiegoś regulaminu czy paragrafu) z napisami:
      >
      > "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".

      Nie wiem, co cię mierzi. PROSZĄ, a tego nie trzeba normować żadnym
      regulaminem. Liczą na twoja inteligencję (może niesłusznie) i dobrze
      wychowanie (niestety, zdecydowanie niesłusznie, bo ci go brak)
      >
      > Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?

      Mają. Ustawę i przepisy wykonawcze.

      > Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu
      > (tydzień czy dwa) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona
      > zapakowana w oryginalne opakowanie,nie używana i z paragonem.
      > Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią
      > i tzw.drobiazgami.

      To niech ci sie nie obija. I nie rób ludziom wody z mózgu. Sięgnij
      do źródeł.

      > Ostatnio nie wytrzymałam i zwróciłam Pani uwagę,że taką karteczkę
      > mogą sobie wsadzić (to jest ujęłam to innymi słowami rzecz
      > jasna),gdy zapytałam o podstawę prawną zaczęła kręcić,że do tej
      > pory u niej w sklepie nie było zwrotów i jej kierowniczka
      > twierdzi,że jest to prawda (to jest,że zwrotów sklep może nie
      > uznawać,bo mają takie prawo).

      To trzeba było wytrzymać. Może ta pani pracowała np. dopiero 5 lat i
      rzeczywiście nigdy nie miała do czynienia z chamką, która próbowała
      wymusic przyjecie z powrotem towaru. Jej kierowniczka słusznie
      twierdzi, ze nie muszą tego robić.

      > Czy coś wiecie więcej na ten temat?
      > Jak to reguluje prawo konsumenckie?

      Owszem, wiemy. Wiemy głównie dlatego, że zamiast produkować setki
      głupich postów na rozmaitych forach umiemy znaleźć stosowne przepisy.

      --
      O, to ja - taka mądra jestem?!
      • 03.02.10, 17:58 Odpowiedz
        ale się napisałaś, tylko po co??????

        O, to ty- taka niemądra jesteś?!
        --
        SPRZEDAM DZIECIĘCE
        http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
        Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
        tylko latanie na miotle...
      • 03.02.10, 20:22 Odpowiedz
        Nie prosili.
        Po prostu było napisane (format kartki A4) : "Zwrotów nie przyjmujemy".
        Zdziwiło mnie to gdyż w innym sklepie z obuwiem (w dodatku w obrębie tej samej galerii) gdy kupowałam buty dla dzieci (na prezent) ekspedientka zapewniała mnie,że do miesiąca nie tylko można je wymienić na podstawie paragonu,ale i po prostu zwrócić.
        Poza tym wiem,że wiele takich kartek (nie tylko tego rodzaju) nie ma żadnych podstaw prawnych (np. wspomniana gdzieś wyżej o tym,że reklamacji się nie uwzględnia).
        Poza tym nie chciałam nic zwrócić-sytuacja była przy zakupie butów.Zobaczyłam kartkę,więc zagadnęłam o to smile Ot i tyle smile
        A często zdarza się,że niestety pracownik albo z nieznajomości albo z krętactwa wmawia klientowi przepisy które nie istnieją (miałam taki przypadek-akurat w przypadku usług a nie sprzedaży,okazało się,że Pani albo była niedouczona albo szefowa kazała jej tak mówić do klientek,więc znajomość podstaw prawnych u personalu bywa różna).
        • 03.02.10, 22:44 Odpowiedz
          Dobrze jest mieć "swoje" wypróbowane sklepy,w których wiadomo,kto i co.
          Często wymiana i zwrot zleży od widzimisię leniwej panienki albo od zaleceń
          właściciela.Takich sklepów należy unikać i "polecać" je swoim znajomym.Kupiłam
          kiedyś na prezent zegarek .Po jakimś czasie zepsuł się.Było mi głupio wzięłam
          zegarek i poszłam z reklamacją/wymiana lub zwrot gotówki/Przez 2 tygodnie
          zwodzili mnie i traktowali paskudnie.No i się wściekłam,pokazałam gdzie
          pracuję/sąd/,że wnoszę sprawę,że orzeczenie będzie migiem i wstyd,że
          hej.Słuchajcie,pani właścicielka wyfrunęła z zaplecza,a przepraszać zaczęła,a
          zwalać na niedouczony personel.Wymieniła zegarek,o mało mnie do rodziny nie
          przyjęła.
          Rozumiem też,że często zdarzają się naciągacze ,ale często na sprzedawcę trzeba
          mieć haka.
          • 04.02.10, 09:51 Odpowiedz
            maria10344 napisała:

            > Dobrze jest mieć "swoje" wypróbowane sklepy,w których wiadomo,kto
            > i co. Często wymiana i zwrot zleży od widzimisię leniwej
            > panienki...

            Nie chce mi się dalej cytować. Ciekawe, co ty w tym sądzie robisz,
            bo że prawnikiem nie jesteś to pewne. Pomijając nawet fakt, że
            obrażasz ciężko nieraz pracujące ekspedientki, to nie znasz
            podstawowych przepisów. wymiana i zwrot nie zależą od
            ich "widzimisię", tylko od dobrej woli właściciela sklepu. Ustawa
            nie nakazuje bowiem przyjmować zwrotów towarów - nawet nie
            używanych - i nie nakłada obowiązku wymiany towaru na inny.
            Inną sprawą jest reklamacja i uprawnienia kupującego w przypadku
            stwierdzenia wady towaru, a jeszcze inną twoje chamstwo.
            Co do naciągaczy - owszem, są, ale to najczęściej takie pindy jak
            ty, wymuszające wymianę nawet wtedy, kiedy pierwszym krokiem w
            załatwieniu reklamacji jest naprawa.
            --
            O, to ja - taka mądra jestem?!
            • 04.02.10, 10:33 Odpowiedz
              Chyba powinnaś mieć pseudo Jolica,bo nadęłaś się i toczysz pianę właśnie nie
              jak Jolunia.
              Skoro ktoś sprzedał mi wadliwy towar,to po dwóch tygodniach łażenia i
              płaszczenia się i tak byłam grzeczna.Widać dama wiedziała,że nie jest w
              porządku,skoro tak szybko zareagowała.Z tego powodu,żeby nie być narażoną na
              takie "kwiatki" wolę kupować w internecie.Jeżeli wchodzę do sklepu i ktoś mnie
              miło obsługuje,to i ja jestem miła i nie wybrzydzam,ale jeżeli takowa lalunia
              się nadmie i wygląda jakby chciała zaraz pęknąć,to właśnie wtedy jestem
              niemiła.Inna sprawa,to niskie wynagrodzenie pań,które w takich sklepach
              pracują.Nie powinny zgadzać się na tak niskie pensje.Gdyby większość tak się
              postawiła,to sklepikarze musieli by odpuścić i jeździć,nie Mercedesem a np.Fordem.
              A ta opisana wyżej sklepikara/bo handlowcem trudno ją nazwać/szybko
              splajtowała.Jak się okazało,kupiła umyślnie wadliwy towar,wielu tak naciągała i
              marnie się to skończyło.
              • 04.02.10, 11:50 Odpowiedz
                Owszem, nadęłam się, bo nie znoszę tonu per "leniwe paniusie kontra
                ja-dama". W sklepie nie muszą ci oddać pieniędzy, ani wymienić
                towaru na żądanie w każdym przypadku - są inne sposoby załatwiania
                reklamacji. I wcale nie dziwię się, że cię unikano jak ognia, skoro
                nie potrafisz zrozumiec prostej sprawy - sprzęt, który się zepsuł w
                okresie gwarancyjnym, najpierw podlega naprawie, a dopiero później
                roszczenie kupujacego może być zaspokojone przez wymianę albo zwrot
                pieniędzy. W przypadku jeśli kupujący nie korzysta z gwarancji tylko
                z rękojmi z tytułu niezgodności towaru z umową, ustawa
                stwierdza: "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z
                umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że
                naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych
                kosztów." Nic tam nie ma o zwrocie pieniędzy "na zawołanie".
                I nie wysilaj się na obrażanie mnie, ja przynajmniej wiem, o czym
                piszę.

                --
                O, to ja - taka mądra jestem?!
                • 04.02.10, 13:43 Odpowiedz
                  Przede wszystkim sklep ma dwa tygodnie na odpowiedź.
                • 04.02.10, 16:58 Odpowiedz
                  Wiesz dzidzia,to było w zamierzchłych czasach,gdy klient to był nasz pan i jak
                  mu sprzedałaś takiego bubla/podróba/za dużą kasę,to nawet mogłaś iść do kicia.Ta
                  handlara,jak zobaczyła to co zobaczyła,to szybciutko oddała mi kasę ze strachu
                  pewnie.
                  • 04.02.10, 17:32 Odpowiedz
                    dzidzia to do mnietongue_out?
                    --
                    SPRZEDAM DZIECIĘCE
                    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
                    Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
                    tylko latanie na miotle...
                    • 05.02.10, 00:16 Odpowiedz
                      No nie,Ty przecież jesteś Dzidaa.To do tej dzidzi co mnie pindą nazwała.Więcej
                      nie będę się wyrażać,bo spowoduje to eskalację obelg,a nie o to chodzi przecież.
            • 04.02.10, 17:25 Odpowiedz
              "takiej pindy jak ty..." no brawobig_grinbig_grinbig_grin
              --
              SPRZEDAM DZIECIĘCE
              http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
              Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
              tylko latanie na miotle...
          • 05.02.10, 12:10 Odpowiedz
            obawiam się, że mylisz zwrot z reklamacją
        • 04.02.10, 09:44 Odpowiedz
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Nie prosili.
          > Po prostu było napisane (format kartki A4) : "Zwrotów nie
          przyjmujemy".

          Masz rozwiniętego Alzheimera, trollu. W pierwszym poście pisałaś, że
          chodzi ci o kartkę z treścią:
          "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".
          --
          O, to ja - taka mądra jestem?!
          • 04.02.10, 10:42 Odpowiedz
            To nie jest merytoryczny argument, tylko obrażanie rozmówcy.

            --
            . ^ ^
            =(-.-)=
            .(_|_)
          • 04.02.10, 12:40 Odpowiedz
            Proszę o dokładne cytowanie moich postów:

            "Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg z jakiegoś
            regulaminu czy paragrafu) z napisami:

            "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy". "


            Nigdzie nie napisałam,że w tym konkretnym sklepie w którym byłam było dokładnie
            słowo w słowo tak napisane.
            Karteczka była w tym stylu,ale bez słowa "prosimy".
            Zresztą chodziło mi o ogólny trend: w jednym sklepie będzie napisane "prosimy",w
            innym "nie przejmujemy",w jeszcze innym "nie uwzględnia się zwrotów".
            • 04.02.10, 13:19 Odpowiedz
              No dajzesz spokoj.
              Probujesz sie wykrecac, a gdy Jolunia ci to wytyka to wymyslasz
              bzdurne wyjasnienia. "Ja nie napisalam, ze to w tym sklepie, ja
              myslalam o innym, a tak w ogole to chodzilo mi o tamten, a nie ten".
              "Nigdzie nie napisałam,że w tym konkretnym sklepie w którym byłam
              było dokładnie
              > słowo w słowo tak napisane."
              A napisalas, ze nie bylo? I ze chodzi ci o inny sklep? Albo, ze nie
              chodzi ci o sklep tylko o "ogolny trend"? To sie nie czepiaj tylko
              sama badz dokladna.
              • 04.02.10, 13:35 Odpowiedz
                Masz rację.
                Powinnam napisać,że denerwują mnie karteczki z napisami:

                -zwrotów nie przyjmujemy
                -zwrotów i reklamacji nie przejmujemy
                -prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy
                -nie ma możliwości zwrotu towaru
                -zwrotów nie uwzględnia się
                -w naszym sklepie nie uwzględnia się zwrotów towaru

                itp.

                Ale co za różnica jak napisane skoro bez względu na formę sklep informuje,że
                zwrotów nie przyjmuje i o tym jest dyskusja,a nie o tym czy na kartce dodane
                jest zdanie "prosimy o rozsądne zakupy" czy też nie?
                Jaka jest dla Ciebie różnica?


    • 05.02.10, 12:15 Odpowiedz
      wiesz co? mnie się wydaje, że sklepy, które zadecydowały zgodnie z
      przepisami , że nie będą przyjmować zwrotów, i dodatkowo z własnej
      woli informująCię o tym na piśmie w mniej lub bardziej uniżony
      sposób robią Ci przysługe w sumie.... na podstawie tej informacji
      możesz zrezygnować z zakupu... po prostu ....

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.