Dodaj do ulubionych

"Zwrotów nie przyjmujemy".

02.02.10, 23:36
Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg z jakiegoś regulaminu czy paragrafu) z napisami:

"Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".

Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?
Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu (tydzień czy dwa) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona zapakowana w oryginalne opakowanie,nie używana i z paragonem.
Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią i tzw.drobiazgami.
Ostatnio nie wytrzymałam i zwróciłam Pani uwagę,że taką karteczkę mogą sobie wsadzić (to jest ujęłam to innymi słowami rzecz jasna),gdy zapytałam o podstawę prawną zaczęła kręcić,że do tej pory u niej w sklepie nie było zwrotów i jej kierowniczka twierdzi,że jest to prawda (to jest,że zwrotów sklep może nie uznawać,bo mają takie prawo).
Czy coś wiecie więcej na ten temat?
Jak to reguluje prawo konsumenckie?
Czy to też kwestia indywidualnego regulaminu sklepu?
Jak kupowałam buty dla dzieci (nie swoich) w jednym z popularnych sklepów (nie byłam pewna czy rozmiar będzie pasował) ekspedientka zapewniała,że te buty (oczywiście nie chodzone,z paragonem itp.) można wymienić bodaj do miesiąca lub nawet po prostu zwrócić.
Jak to jest naprawdę?
Edytor zaawansowany
  • 03.02.10, 00:00
    gazeta_mi_placi napisała:
    > Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?
    > Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu (tydzień czy dwa
    > ) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona zapakowana w oryginalne opak
    > owanie,nie używana i z paragonem.
    > Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią i tzw.drobiaz
    > gami.

    Możliwość zwrotu dotyczy wyłącznie sprzedaży wysyłkowej/internetowej (do 10 dni od daty otrzymania). Zwroty w sklepach 'stacjonarnych' zależą od woli sprzedawcy.

    --
    Uzależnienie
  • 03.02.10, 00:09
    W każdym jednym przypadku?
  • 03.02.10, 00:13
    gazeta_mi_placi napisała:
    > W każdym jednym przypadku?

    Tak.

    --
    Uzależnienie
  • 03.02.10, 09:37
    Podepnę się pod temat. W sklepie El.Leclerc w W-wie, przy ul. Jutrzenki, jest
    przechowalnia rzeczy klientów, i to nie są takie samoobsługowe, ogólnodostępne
    szafki z kluczykami, tylko rzeczy daje się pani w "Obsłudze Klienta", która
    układa je na półkach za swoimi plecami. I teraz uwaga - przypięty jest napis "Za
    rzeczy pozostawione w przechowalni sklep nie odpowiada" (czy jakoś tak).
    Normalnie jak w filmach Barei. Kto w takim razie odpowiada za te rzeczy??
  • 03.02.10, 10:07
    > "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".
    >
    > Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?

    niestety sprzedawca nie ma obowiązku odstąpienia od umowy kupna -
    sprzedaży pełnowartościowego towaru zakupionego w siedzibie firmy
    tak, więc zwrotu może nie przyjąć

    inaczej sprawa się ma z towarem zakupionym poza siedzibą firmy lub
    przez internet - można odstąpić od umowy w ciągu 10 dni (czyli jak
    przyjdzie pan z odkurzaczem, zrobi ci pokaz i ty w amoku podpiszesz
    umowę na np. 5 tysi, a na drugi dzień wróci ci rozum, to możesz
    odwołać transakcję i mogą ci na kukać)

    czasami w sklepach są kartki z tekstem "zwrotów i reklamacji nie
    przyjmujemy" i to jest już oszustwo, bo reklamację przyjść muszą (i
    tu do wyboru jest gwarancja lub rękojmia)

    www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=466
    www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=139
    --
    Niech rządzi kto bądź - byle wolnych nie pętał
    W przekleństwach, skargach, modlitwach!
    J.K.
  • 03.02.10, 11:17
    Mysle, ze dziala tu przyjeta w calej UE legislacja.
    Klient ma prawo do zwrotu nabytego towaru w terminie, o ile sie nie
    myle, siedmiu dni kalendarzowych.
    Niedawno wymienilam kupiony w Obi kuchenny kran i nikt nie robil
    wstretow.
    Podstawa do wymiany jest paragon, ktory w swietle prawa jest rowny
    zawartej umowie. Co za roznica gdzie i w jaki sposob towar jest
    kupiony? Przeciez nawet i w sklepie nie mozna otworzyc kartonu w
    celu dokladnego obejrzenia towaru i sprawdzenia jego jakosci. Tym
    bardziej, ze wiekszosc sprzedawcow nie ma pojecia o tym co
    sprzedaje.

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    No kill: marfish.pl/
    smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
  • 03.02.10, 11:20
    Oh la la!
    Dopiero teraz przeczytalam linki do federacji konsumentow i
    zbaranialam. Jesli tak jest wszedzie, to wiele zalezy od woli
    sprzedawcy. W Czechach i Francji maja jej wiele w obawie przed
    utrata klienta.

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    No kill: marfish.pl/
    smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
  • 03.02.10, 11:30
    Kiedyś było tak, jak piszesz, a od jakiegoś czasu, w sklepach stacjonarnych
    przyjęcie zwrotu zgodnego z umową towaru zależy wyłącznie od dobrej woli, choć
    jest wiele sklepów, które bez problemu przyjmują zwroty (np. Empik, Ikea)
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Moja ulubiona biżu smile
  • 03.02.10, 20:13
    W sklepie z obuwiem (CCC albo Deichmann-nie pamiętam dokładnie,na pewno jedno z tych dwóch) gdzie kupowałam buty dla dzieci (sama,to miał być prezent) i zapytałam co w sytuacji gdy okażą się jednak za duże/za małe Pani powiedział,że jest możliwość nie tylko wymiany,ale i zwrotu! bodajże do miesiąca czasu (oczywiście obuwie musi być w oryginalnym opakowaniu oraz z paragonem).
    Dla tego zdziwiło mnie,że w innym sklepie z obuwiem są znowu inne przepisy.
  • 03.02.10, 23:20
    No bo właśnie zależy to od dobrej woli sklepu. W Empiku masz na zwrot 2
    miesiące, sami to sobie wymyślili, ale nie mają takiego obowiązku.
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Moja ulubiona biżu smile
  • 05.02.10, 02:38
    na pewno nie w Deichmannie, tam mozesz tylko wymienic buty na inne,
    nawet zupełnie inne. Kiedyś wymieniałam męskie buty na damskie, dla
    siebie.
  • 03.02.10, 12:38
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg
    > z jakiegoś regulaminu czy paragrafu) z napisami:
    >
    > "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".

    Nie wiem, co cię mierzi. PROSZĄ, a tego nie trzeba normować żadnym
    regulaminem. Liczą na twoja inteligencję (może niesłusznie) i dobrze
    wychowanie (niestety, zdecydowanie niesłusznie, bo ci go brak)
    >
    > Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?

    Mają. Ustawę i przepisy wykonawcze.

    > Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu
    > (tydzień czy dwa) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona
    > zapakowana w oryginalne opakowanie,nie używana i z paragonem.
    > Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią
    > i tzw.drobiazgami.

    To niech ci sie nie obija. I nie rób ludziom wody z mózgu. Sięgnij
    do źródeł.

    > Ostatnio nie wytrzymałam i zwróciłam Pani uwagę,że taką karteczkę
    > mogą sobie wsadzić (to jest ujęłam to innymi słowami rzecz
    > jasna),gdy zapytałam o podstawę prawną zaczęła kręcić,że do tej
    > pory u niej w sklepie nie było zwrotów i jej kierowniczka
    > twierdzi,że jest to prawda (to jest,że zwrotów sklep może nie
    > uznawać,bo mają takie prawo).

    To trzeba było wytrzymać. Może ta pani pracowała np. dopiero 5 lat i
    rzeczywiście nigdy nie miała do czynienia z chamką, która próbowała
    wymusic przyjecie z powrotem towaru. Jej kierowniczka słusznie
    twierdzi, ze nie muszą tego robić.

    > Czy coś wiecie więcej na ten temat?
    > Jak to reguluje prawo konsumenckie?

    Owszem, wiemy. Wiemy głównie dlatego, że zamiast produkować setki
    głupich postów na rozmaitych forach umiemy znaleźć stosowne przepisy.

    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • 03.02.10, 17:58
    ale się napisałaś, tylko po co??????

    O, to ty- taka niemądra jesteś?!
    --
    SPRZEDAM DZIECIĘCE
    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
    Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
    tylko latanie na miotle...
  • 04.02.10, 09:42
    Żebyś ty, dzidaa, mogła sie wykazać
    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • 04.02.10, 17:36
    nawet nie zamierzam, nie mam szans przy tobiebig_grinbig_grinbig_grin, sprowadzisz mnie do swojego
    poziomu i pokonasz.....doświadczeniem
    --
    SPRZEDAM DZIECIĘCE
    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
    Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
    tylko latanie na miotle...
  • 03.02.10, 20:22
    Nie prosili.
    Po prostu było napisane (format kartki A4) : "Zwrotów nie przyjmujemy".
    Zdziwiło mnie to gdyż w innym sklepie z obuwiem (w dodatku w obrębie tej samej galerii) gdy kupowałam buty dla dzieci (na prezent) ekspedientka zapewniała mnie,że do miesiąca nie tylko można je wymienić na podstawie paragonu,ale i po prostu zwrócić.
    Poza tym wiem,że wiele takich kartek (nie tylko tego rodzaju) nie ma żadnych podstaw prawnych (np. wspomniana gdzieś wyżej o tym,że reklamacji się nie uwzględnia).
    Poza tym nie chciałam nic zwrócić-sytuacja była przy zakupie butów.Zobaczyłam kartkę,więc zagadnęłam o to smile Ot i tyle smile
    A często zdarza się,że niestety pracownik albo z nieznajomości albo z krętactwa wmawia klientowi przepisy które nie istnieją (miałam taki przypadek-akurat w przypadku usług a nie sprzedaży,okazało się,że Pani albo była niedouczona albo szefowa kazała jej tak mówić do klientek,więc znajomość podstaw prawnych u personalu bywa różna).
  • 03.02.10, 22:44
    Dobrze jest mieć "swoje" wypróbowane sklepy,w których wiadomo,kto i co.
    Często wymiana i zwrot zleży od widzimisię leniwej panienki albo od zaleceń
    właściciela.Takich sklepów należy unikać i "polecać" je swoim znajomym.Kupiłam
    kiedyś na prezent zegarek .Po jakimś czasie zepsuł się.Było mi głupio wzięłam
    zegarek i poszłam z reklamacją/wymiana lub zwrot gotówki/Przez 2 tygodnie
    zwodzili mnie i traktowali paskudnie.No i się wściekłam,pokazałam gdzie
    pracuję/sąd/,że wnoszę sprawę,że orzeczenie będzie migiem i wstyd,że
    hej.Słuchajcie,pani właścicielka wyfrunęła z zaplecza,a przepraszać zaczęła,a
    zwalać na niedouczony personel.Wymieniła zegarek,o mało mnie do rodziny nie
    przyjęła.
    Rozumiem też,że często zdarzają się naciągacze ,ale często na sprzedawcę trzeba
    mieć haka.
  • 04.02.10, 09:51
    maria10344 napisała:

    > Dobrze jest mieć "swoje" wypróbowane sklepy,w których wiadomo,kto
    > i co. Często wymiana i zwrot zleży od widzimisię leniwej
    > panienki...

    Nie chce mi się dalej cytować. Ciekawe, co ty w tym sądzie robisz,
    bo że prawnikiem nie jesteś to pewne. Pomijając nawet fakt, że
    obrażasz ciężko nieraz pracujące ekspedientki, to nie znasz
    podstawowych przepisów. wymiana i zwrot nie zależą od
    ich "widzimisię", tylko od dobrej woli właściciela sklepu. Ustawa
    nie nakazuje bowiem przyjmować zwrotów towarów - nawet nie
    używanych - i nie nakłada obowiązku wymiany towaru na inny.
    Inną sprawą jest reklamacja i uprawnienia kupującego w przypadku
    stwierdzenia wady towaru, a jeszcze inną twoje chamstwo.
    Co do naciągaczy - owszem, są, ale to najczęściej takie pindy jak
    ty, wymuszające wymianę nawet wtedy, kiedy pierwszym krokiem w
    załatwieniu reklamacji jest naprawa.
    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • 04.02.10, 10:33
    Chyba powinnaś mieć pseudo Jolica,bo nadęłaś się i toczysz pianę właśnie nie
    jak Jolunia.
    Skoro ktoś sprzedał mi wadliwy towar,to po dwóch tygodniach łażenia i
    płaszczenia się i tak byłam grzeczna.Widać dama wiedziała,że nie jest w
    porządku,skoro tak szybko zareagowała.Z tego powodu,żeby nie być narażoną na
    takie "kwiatki" wolę kupować w internecie.Jeżeli wchodzę do sklepu i ktoś mnie
    miło obsługuje,to i ja jestem miła i nie wybrzydzam,ale jeżeli takowa lalunia
    się nadmie i wygląda jakby chciała zaraz pęknąć,to właśnie wtedy jestem
    niemiła.Inna sprawa,to niskie wynagrodzenie pań,które w takich sklepach
    pracują.Nie powinny zgadzać się na tak niskie pensje.Gdyby większość tak się
    postawiła,to sklepikarze musieli by odpuścić i jeździć,nie Mercedesem a np.Fordem.
    A ta opisana wyżej sklepikara/bo handlowcem trudno ją nazwać/szybko
    splajtowała.Jak się okazało,kupiła umyślnie wadliwy towar,wielu tak naciągała i
    marnie się to skończyło.
  • 04.02.10, 11:50
    Owszem, nadęłam się, bo nie znoszę tonu per "leniwe paniusie kontra
    ja-dama". W sklepie nie muszą ci oddać pieniędzy, ani wymienić
    towaru na żądanie w każdym przypadku - są inne sposoby załatwiania
    reklamacji. I wcale nie dziwię się, że cię unikano jak ognia, skoro
    nie potrafisz zrozumiec prostej sprawy - sprzęt, który się zepsuł w
    okresie gwarancyjnym, najpierw podlega naprawie, a dopiero później
    roszczenie kupujacego może być zaspokojone przez wymianę albo zwrot
    pieniędzy. W przypadku jeśli kupujący nie korzysta z gwarancji tylko
    z rękojmi z tytułu niezgodności towaru z umową, ustawa
    stwierdza: "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z
    umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że
    naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych
    kosztów." Nic tam nie ma o zwrocie pieniędzy "na zawołanie".
    I nie wysilaj się na obrażanie mnie, ja przynajmniej wiem, o czym
    piszę.

    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • 04.02.10, 13:43
    Przede wszystkim sklep ma dwa tygodnie na odpowiedź.
  • 04.02.10, 16:58
    Wiesz dzidzia,to było w zamierzchłych czasach,gdy klient to był nasz pan i jak
    mu sprzedałaś takiego bubla/podróba/za dużą kasę,to nawet mogłaś iść do kicia.Ta
    handlara,jak zobaczyła to co zobaczyła,to szybciutko oddała mi kasę ze strachu
    pewnie.
  • 04.02.10, 17:32
    dzidzia to do mnietongue_out?
    --
    SPRZEDAM DZIECIĘCE
    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
    Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
    tylko latanie na miotle...
  • 05.02.10, 00:16
    No nie,Ty przecież jesteś Dzidaa.To do tej dzidzi co mnie pindą nazwała.Więcej
    nie będę się wyrażać,bo spowoduje to eskalację obelg,a nie o to chodzi przecież.
  • 04.02.10, 17:25
    "takiej pindy jak ty..." no brawobig_grinbig_grinbig_grin
    --
    SPRZEDAM DZIECIĘCE
    http://dl6.glitter-graphics.net/pub/1182/1182396q4cfp6std9.gif
    Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już
    tylko latanie na miotle...
  • 05.02.10, 12:10
    obawiam się, że mylisz zwrot z reklamacją
  • 04.02.10, 09:44
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Nie prosili.
    > Po prostu było napisane (format kartki A4) : "Zwrotów nie
    przyjmujemy".

    Masz rozwiniętego Alzheimera, trollu. W pierwszym poście pisałaś, że
    chodzi ci o kartkę z treścią:
    "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".
    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • 04.02.10, 10:42
    To nie jest merytoryczny argument, tylko obrażanie rozmówcy.

    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • 04.02.10, 12:40
    Proszę o dokładne cytowanie moich postów:

    "Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg z jakiegoś
    regulaminu czy paragrafu) z napisami:

    "Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy". "


    Nigdzie nie napisałam,że w tym konkretnym sklepie w którym byłam było dokładnie
    słowo w słowo tak napisane.
    Karteczka była w tym stylu,ale bez słowa "prosimy".
    Zresztą chodziło mi o ogólny trend: w jednym sklepie będzie napisane "prosimy",w
    innym "nie przejmujemy",w jeszcze innym "nie uwzględnia się zwrotów".
  • 04.02.10, 13:19
    No dajzesz spokoj.
    Probujesz sie wykrecac, a gdy Jolunia ci to wytyka to wymyslasz
    bzdurne wyjasnienia. "Ja nie napisalam, ze to w tym sklepie, ja
    myslalam o innym, a tak w ogole to chodzilo mi o tamten, a nie ten".
    "Nigdzie nie napisałam,że w tym konkretnym sklepie w którym byłam
    było dokładnie
    > słowo w słowo tak napisane."
    A napisalas, ze nie bylo? I ze chodzi ci o inny sklep? Albo, ze nie
    chodzi ci o sklep tylko o "ogolny trend"? To sie nie czepiaj tylko
    sama badz dokladna.
  • 04.02.10, 13:35
    Masz rację.
    Powinnam napisać,że denerwują mnie karteczki z napisami:

    -zwrotów nie przyjmujemy
    -zwrotów i reklamacji nie przejmujemy
    -prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy
    -nie ma możliwości zwrotu towaru
    -zwrotów nie uwzględnia się
    -w naszym sklepie nie uwzględnia się zwrotów towaru

    itp.

    Ale co za różnica jak napisane skoro bez względu na formę sklep informuje,że
    zwrotów nie przyjmuje i o tym jest dyskusja,a nie o tym czy na kartce dodane
    jest zdanie "prosimy o rozsądne zakupy" czy też nie?
    Jaka jest dla Ciebie różnica?


  • 08.02.10, 16:00
    ale jaka dyskusja, już napisano, że sklepy nie mają obowiązku zwrotów
    przyjmować, o czym tu więc dyskutować?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
  • 05.02.10, 12:15
    wiesz co? mnie się wydaje, że sklepy, które zadecydowały zgodnie z
    przepisami , że nie będą przyjmować zwrotów, i dodatkowo z własnej
    woli informująCię o tym na piśmie w mniej lub bardziej uniżony
    sposób robią Ci przysługe w sumie.... na podstawie tej informacji
    możesz zrezygnować z zakupu... po prostu ....

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.