1) Jak zamieszkaliśmy razem, zdecydował, że kupujemy odkurzacz, żeby nie musieć
zamiatać. Kupiliśmy w czwartek, ja na weekend wyjechałam, w następny weekend
pracowałam, w kolejny też mnie nie było, więc dopiero po miesiącu udało mi się
tego odkurzacza użyć.
- To co, ja odkurzam, ty mopujesz? - zaproponowałam.
- Mopuję?! - osłupiał On. - A to trzeba zmywać podłogę po odkurzaniu?!
2) - Kochanie, wiem, że źle się czujesz, to ja odgrzeję obiad, a ty sobie tylko
usiądź i mi powiedz, co mam zrobić.
- Dobrze. Postaw garnek na gazie i umyj chochlę w tym czasie.
Umył chochlę. Ale najpierw umył wszystko, co było w zlewie, wyszorował zlew i
kran, napełnił zmywarkę i starł blat. Obiad przed przypaleniem musiałam ratować.
Ale ogólnie jest słodki i kochany, i wykonuje swoją część obowiązków śpiewająco,
choć irytująco dokładnie (monkowatość).
--
Po wolność smaku!