Re: Jak "pomagają" Wasi mężowie-na wesoło.
Ja: Zamieć proszę podłogi
On: Przecież wczoraj były zamiatane!!!
Ja: No ale jest syf (łażenie w butach i zwierzyniec)
On: Przysięgnij, że jak mnie nie ma to też zamiatasz codziennie
Ja: Oczywiście
On: Nie wierzę ci.
Nazywa to domowym molestowaniem - pomaga, ale się przy tym nagada...
- że Franek, Józek, Pietrek i ktokolwiek inny to NIC w domu nie robią
- podkreśla, jaki "mi się dobry mąż trafił" - aczkolwiek to zanika, bo mnie
wkurw wziął na to, jakie to niego cudo i mu wygarnęłam przy mamusi - jego mamusi
- ilekroć bierze się za: sprzątanie garażu, koszenie trawy, mycie auta, inne
rzeczy - robione okazjonalnie mówi "żono - idziemy do pracy"
- a doprowadza mnie do pasji, że robi coś po łebkach, byleby było odfajkowane -
typu mycie podłogi, z umiejętnym ominięciem miejsca pod doniczkami, sprzątanie
łazienki bez wyszorowania kabiny natryskowej, wywieszone byle jak pranie, bez
sparowania skarpetek...
- no i powinni mu płacić za zużycie ręczników papierowych i płynu do szyb clin.
Wszystko tym czyści: stół, blat, podłogę, auto, ubikację, kominek, etc. etc.