pierwszy raz na forum.
musze sie podzielic sprzataniem (chociaz nie meza ale moim)na wesolo.
Wiele lat temu, siedze w domu z noworodkiem i z braku zajecia
zaczelam sprzatac mezowi garaz. Natchnienie mialam chyba jakies bo
wypucowalam wszystko lacznie z umyciem podlogi (podloga pomalowana,
nie czysty beton).
Wrocilam do domu i myje gary, maz wraca z pracy, widzi otwarte drzwi
od garazu (suszylo sie) i leci biegiem do domu.
Krzyczy juz w progu:
"Ch.lera jasna, ogradli nam caly garaz....!!!"
Wyjemy do dzisiaj jak wspomnimy
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.