No to ja zacznę...
Sąsiad właściwy zmarł 5 lat temu. To był porządku człowiek,
mieszkaliśmy ze sobą ponad 20 lat w pełnej zgodzie. Przez ostatnie
kilka lat chorował, co spowodowało, że nie uregulowaliśmy sprawy
przekszatałcenia tzw. użytkowania wieczystego w normalną własność.
Został spadkobierca, zwany przez nas Juniorem (co jest mylące, facet
ma 63 lata).
Junior nic nie robi ze swoją połową domu, nawet nie przeprowadził
sprawy spadkowej. Ponieważ jest to współwłasność - to nam
uniemożliwia jakikolwiek ruch w stronę tego przekszatałcenia.
Junior mieszka "w bloku" z córką (dziewczę ma raptem 22 lata), jest
wdowcem. Swojej połowy nie chce ani zasiedlić, ani wynająć, ani
sprzedać.
Wiem, że mogę sama wystąpić o uznanie go jako spadkobiercę, oraz
założyć sprawę o nakazanie mu przeprowadzenia tego przekształcenia -
bo jestem zainteresowana tą sprawą. Ale to oznacza, że wchodzimy na
wojenną ścieżkę, czego usiłuję uniknąć - z jednego prostego powodu -
chciałabym ten dół odkupić.
Wynajęłam prawnika, aby mu pomógł przeprowadzić sprawę - nie
skorzystał. Zaprosiłam go z córką - licząc, że może jej
chęć "urwania się" od taty (mogli by kupić jej inne mieszkanie) -
jakoś go zdopinguje do działań - ale też nie pomogło. Zaznaczę, ze
Młoda zarzeka się, że w tym domu nie chce mieszkać.
Ostatnie mrozy spowodowały, że instalacja wodociagowa w mieszkaniu
zamarzła i popękała. Skutkiem było zalanie mieszkania oraz piwnicy.
Zawezwany Junior załamał ręce "no to sztraszny kłopot mamy"...
Wkurzyłam się ostro i powiedziałam, że póki co - to kłopot ma
wyłącznie on i ma się brać do wylewania wody i grzania (mieszkania i
piwnicy) - oczywiście po naprawieniu instalacji wodociągowej
(ołowianki) oraz sprawdzeniu instalacji elektrycznej (tam jest
ogrzewanie elektryczne). Od zalania minął tydzień, Junior
doprowadził do załatania instalacji i NIC ponadto.
Ja go chyba zabiję!
Czy jest jakiś sposób aby go zdopingować do działania?
--
. ^ ^
=(-.-)=
.(_|_)