umieram... boli mnie żołądek, wątroba, kichy i cała reszta flaków wraz ze
wszystkimi możliwymi wnętrznościami
Wczoraj byliśmy na obiadku u przyszłych teściów - micha mięcha na smalcu,
kapuchy, rosół z okami jak młyńskie koła. Nie da sobie babsko przetłumaczyć, że
ja takich rzeczy nie jadam, że jej ukochany synek ma problemy z cholesterolem i
ociekające tłuszczem żarcie mu nie służy.
Sztuczka pod tytułem nie jesteśmy głodni, wpadniemy po obiedzie - nie działa.
Najgorsze jest wciskanie prowiantu na wynos w ilosciach wystarczających dla
pułku wojska.
To, że ona warzy ze 150 kg, a jej córka drugie tyle nie znaczy, że i ja mam tak
wyglądać. Ratunku, hilfe, pomocy!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.