Dodaj do ulubionych

Mysz w mieszkaniu - jak zlikwidować?

07.03.10, 23:24
Mam mysz wieżowcu na pierwszym piętrze.

Siedzi w kuchni za szafka i coś żre. Jak się jej pozbyć?

Lepsza trutka, czy łapka? Jeśli łapka, to jaki rodzaj sprawdzony? Ratujcie.
Brzydzę się jej!
--
Nie wszystko złoto co się świeci,
Nie każdy chłop z widłami to Posejdon.
www.kot-malenstwo.blogspot.com do czytania
www.ztworzonka.blogspot.com robótkowy
Edytor zaawansowany
  • angie07 08.03.10, 07:59
    Jesteś pewna, że to mysz? a nie chomik, który komuś uciekł lub szczurek
    uciekinier? W mieszkaniu mysz to raczej rzadkie zjawisko, ale się zdarza, jeśli
    jesteś pewna, że to mysz i nie zabijesz nikomu pupila to kup najzwyklejszą łapkę
    w Obi lub innym sklepie zamieść na niej kabanosa lub kawałek suchego chleba,
    powinna się złapać. U mnie na to łapią się najlepiej.Powodzenia.
    --
    Nikola Laura 07.07.06
  • budzik11 08.03.10, 08:35
    Pułapka lepsza - trutka otruje ci mysz i będziesz miała w mieszkaniu zwłoki,
    wprawdzie zasuszone (bo te trutki balsamują trupa, żeby nie rozkładał się i nie
    cuchnął), ale mimo wszystko - wolałabym wywalić pułapkę z myszą niż mieszkać z
    trupkiem w kuchni.
  • aganiok32 08.03.10, 09:34
    a tak na poważnie, to są pułapki eko - mysz zostaje schwytana żywa a
    następnie można ją wywieźć gdzieś na pole.
  • gazeta_mi_placi 08.03.10, 19:16
    Kot? big_grin
  • misself 09.03.10, 21:43
    Jak się brzydzisz, to odpuść sobie pułapki eko, chyba że znajdziesz Murzyna,
    który Ci tę mysz wywiezie za miasto i wypuści. (Mało ekologiczne zużywanie
    benzyny na jedno mysie życie, tak BTW.)

    Moim zdaniem lepsza łapka. Później Ci takie truchło będzie leżało za szafkami,
    fuj. Umieść na niej coś twardego, żeby mysz nie ogryzła dookoła, tylko musiała
    szarpnąć, inaczej pułapka nie zaskoczy. Nastaw i nasłuchuj, czy wśród nocnej
    ciszy nie usłyszysz trzasku... I mysz z głowy smile

    Kot jest fajny, ale pod warunkiem, że nie masz nic przeciwko obserwowaniu kota
    bawiącego się z myszą, następnie kota bawiącego się trupem myszy, wreszcie kota
    bawiącego się wnętrznościami myszy.
    --
    Oto ja.
  • allija 09.03.10, 22:03
    od kiedy miewałam gryzonie hodowlane w domu typu świnki czy chomiki to
    jakos i myszy mi żal zabijać, w końcu taka mysz czy chomik to prawie to
    samo. Kiedy u mnie na 3 piętrze zjawiła się mysz to nawet ją dokarmiałam
    świnkowym żarciem. No ale kiedy ta niewdzięczna cholera pogryzła mi
    jakieś rzeczy w szafie to powiedziałam dosyć, nasypałam do słoika jej
    zwyczajowe żarcie i zostawiłam otwarty /nie było pułapek eco/. Trochę
    sie namęczyłam żeby zamknąć słoik zanim ucieknie ale udało się Chłopcy
    wynieśli ją na podwórko, wcale nie gdzieś tam dalej samochodem chociaż i
    na paliwo bym nie żałowała w razie czego. Małe bo małe ale zawsze tam
    jakieś życie. O wiele bardziej wolę wypuścić niż nasłuchiwać trzasku
    mysich kości.
  • budzik11 10.03.10, 08:16
    allija napisała:

    > Chłopcy
    > wynieśli ją na podwórko, wcale nie gdzieś tam dalej samochodem chociaż i
    > na paliwo bym nie żałowała w razie czego.

    A ona wróciła do bloku szybciej niż Twoi chłopcy, jak nie do Ciebie, to do kogoś
    innego albo do piwnicy i najprawdopodobniej ktoś inny ją zlikwidował albo zjadła
    trutkę rozkładaną w piwnicy.
  • misself 10.03.10, 11:39
    allija napisała:

    > od kiedy miewałam gryzonie hodowlane w domu typu świnki czy chomiki to
    > jakos i myszy mi żal zabijać, w końcu taka mysz czy chomik to
    > prawie to samo.

    Miałam chomiki i świnkę, kiedy byłam mała.
    Miałam też myszkę japońską.
    To NIE JEST to samo co myszy, które robią sobie toaletę pod szafką z
    piekarnikiem, przez co przy każdym pieczeniu podgrzewasz mysie kupy i siki...
    Myszy, które włażą Ci wszędzie, do każdej szafki, mimo zabezpieczeń, przegryzają
    kable od drobnego AGD, pożerają psie żarcie, brudzą garnki i talerze, robią
    gniazdo w szafce z woreczkami i siatkami...

    > O wiele bardziej wolę wypuścić niż nasłuchiwać trzasku
    > mysich kości.

    Nasłuchujesz trzasku PUŁAPKI.
    Jak wypuścisz mysz blisko, to wróci. Trzeba wypuszczać z dala od ludzkich
    siedzib, co też nie jest wcale humanitarne, bo taka mysz nie potrafi sobie
    poradzić na polu, jeśli od zawsze mieszkała w mieście.
    --
    IV. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam
    zaduch. (Z.Herbert)
  • allija 10.03.10, 20:17
    wiem że to nie to samo ale też gryzoń, które to gryzonie właśnie miały
    moje dzieci. I nie jestem przekonana czy jeśli włożyłoby sie jej do
    klatki to nie byłoby to samo.
    Zresztą pewnie dlatego /że to nie to samo/ wyladowała w końcu na bruku,
    przy czym ten bruk to były pobliskie ogródki działkowe skąd zapewne
    przywędrowała.
    Na tych ogródkach mieszkały też łasice i jeże, widywałam je w pobliżu
    mojego budynku, ot, takie miejskie zoo, których całkiem sporo na
    warszawskim Mokotowie. Nie wiem czy mysz sobie poradziła ale szanse
    dostała. Nadal twierdzę że to lepsze wyjście niz trzask...pułapki.
  • misself 10.03.10, 20:39
    allija napisała:

    > wiem że to nie to samo ale też gryzoń, które to gryzonie właśnie miały
    > moje dzieci. I nie jestem przekonana czy jeśli włożyłoby sie jej do
    > klatki to nie byłoby to samo.

    Byłoby. Mysz dzika spyla z klatki dokładnie z takim samym uporem godnym lepszej
    sprawy jak chomiki big_grin
    We mnie się budzą mordercze instynkty, jak w domu zamiast pysznym obiadem czy
    ciastem cuchnie mysim g... Zarąbałabym te paskudztwa gołymi rękami. (Na
    szczęście nie mam myszy, na I piętro żadnej się nie chce wchodzić wink)
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • an.ta 12.03.10, 20:01
    Wiesz co Allija? Bardzo cię polubiłam za to co napisałaś. I za to że
    nie wyznajesz poglądu - wszystko co niewygodne najlepiej utłuc.
  • jul-kaa 12.03.10, 22:57
    Myszy nie lubią zapachu mięty - można rozsypać większą ilość i liczyć, że mysz
    sama sobie pójdzie.
    Ja bym nie zabiła. Dla mnie pisanie o traumie biednego koteczka i jednocześnie o
    mordowaniu myszy to jakaś straszna sprzeczność.
  • misself 13.03.10, 22:23
    Mam powody, żeby nie lubić myszy, wyłuszczyłam je w którymś z poprzednich
    postów. Nie widzę sprzeczności w tym, co napisałam - nie znoszę patrzeć, jak
    żywe stworzenie się męczy, czy to jest kot, który tęskni za domem, czy to mysz
    męczona przez kota, czy siedmioro domowników zmuszonych do wąchania smrodu
    pieczonych w 180 stopniach mysich odchodów. Życie zmusza nas do wyborów i
    czasami te wybory muszą być mniejszym złem.
    --
    azjahavana: czemu ty musisz być zawsze taka upierdliwa Miss
    Ktoś musi... wink
  • pochodnia_nerona 09.03.10, 22:53
    Miałam tak: mysz w domu! Nie boję się, ale mokry cukier zalatujący myszami to
    ohyda, no i to skrobanie w nocy.
    Pierwsze: łapka mordująca. Mysz zeżarła wędzonkę, łapka pozostała nietknięta.
    Drugie: kupiłam miłosierną pułapkę. W środku były: wędzonka, ser, feromony
    mysie. Guzik.
    W domu cały czas była kotka, pozbawiona instynktu łowieckiego.
    W końcu przyniosłam kocurka-znajdę. Wyjątkowo ciekawy świata, wredny i
    błyskawiczny. Nie upolował, ale wypłoszył.
    Wybór należy do Ciebie big_grin
    --
    Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
  • czarna-navara 10.03.10, 18:09
    naprawdę najlepszy jest kot!!!
    Nie żartuję! jak nie chcesz kupować , to pożycz od kogoś na tydzień razem z
    kuwetą! Najlepiej dachowca- bo one mają instynkt niestępiony.
    skutek gwarantowany!
  • misself 10.03.10, 19:18
    czarna-navara napisała:
    > Nie żartuję! jak nie chcesz kupować , to pożycz od kogoś na tydzień
    > razem z kuwetą!

    Po pierwsze - nie krzycz.
    Po drugie - pożyczałaś kiedyś kota? To nie jest rzecz. Znane mi koty nie znoszą
    przeprowadzek. Nie wyobrażam sobie pożyczać kota na tydzień. Najprawdopodobniej
    skończyłoby się to kocią traumą, a mysz dalej by sobie hasała.
    Po trzecie - myszy w domu nie biegają po całym mieszkaniu, najczęściej chowają
    się np. za szafkami kuchennymi, gdzie kot ich nie jest w stanie dopaść.
    --
    Kraków? poWOLNOŚĆ smaku!
  • aga11.73 11.03.10, 09:16
    "Po drugie - pożyczałaś kiedyś kota? To nie jest rzecz. Znane mi
    koty nie znoszą przeprowadzek. Nie wyobrażam sobie pożyczać kota na
    tydzień. Najprawdopodobniej skończyłoby się to kocią traumą, a mysz
    dalej by sobie hasała." - a to swietny tekst!!! Pozyczenie kota na
    tydzien to dla niego trauma, zupelnie w przeciwienstwie do zabicia
    myszy... Myszy wszak lubia byc zabijane.

    --
    Dlaczego huragany dostają imiona kobiet?
    - Bo najpierw są cieple i wilgotne, a pozniej zabierają domy i
    samochody.
  • misself 12.03.10, 19:06
    aga11.73 napisała:

    > a to swietny tekst!!! Pozyczenie kota na
    > tydzien to dla niego trauma, zupelnie w przeciwienstwie do zabicia
    > myszy... Myszy wszak lubia byc zabijane.

    trauma «trwała zmiana w psychice spowodowana gwałtownym, przykrym przeżyciem»

    Kot po przerzuceniu go na tydzień do obcego domu i obcych ludzi, a następnie
    powrocie do właścicieli przeżyje traumę, która może mu skrzywić psychikę na całe
    życie: np. już zawsze będzie się bał, że ktoś przyjdzie i go zabierze. Zatem
    owszem, dla myszy śmierć to nie trauma, za to dla kota jak najbardziej. Chyba że
    wierzysz w życie pozagrobowe myszy..?
    --
    azjahavana: czemu ty musisz być zawsze taka upierdliwa Miss
    Ktoś musi... wink
  • budzik11 12.03.10, 19:45
    aga11.73 napisała:

    > a to swietny tekst!!! Pozyczenie kota na
    > tydzien to dla niego trauma, zupelnie w przeciwienstwie do zabicia
    > myszy... Myszy wszak lubia byc zabijane.
    >
    Obawiam się, że jednak mysz nie przeżyje żadnej traumy będąc zabitą. W ogóle nic
    już nie przeżyje wink
    Poza tym - lubię zwierzęta, ale mysz w domu to szkodnik, którego trzeba się
    pozbyć. Sorry, ale w tym wypadku bardziej zależałoby mi na moim domu (zapasach,
    ubraniach, spokoju wreszcie) niż na szkodniku.
  • maja8549 11.03.10, 00:02
    unicestwic
  • bogusiamaria 11.03.10, 00:19
    Kiedy upolowałam w bloku pierwszą mysz na łapkę-myślałam że to już koniec.
    Potem okazało się ze jest jeszcze jedna i jeszcze-razem było ich 5.
    Jedna z nich przyprawiła mnie o traumę bo szalała z piskiem złapana tylko za łapki.
    Razem z koleżanką próbowałyśmy ją zabić tłuczkiem do mięsa i nie mogłyśmy jej
    długo dogonić.
    Nie toleruję dzikich gryzoni w domu ,roznoszą choroby,nie wezmę tego w rękę.
  • dolmadakia 11.03.10, 08:03
    Ekhm....mysz w domu to na pewno szkodnik,ale ja jak alija nie
    mogłabym tak sobie zatłuc.Mam b.łowną kotkę,wychodząca i nie mogę
    patrzeć,jak ona łapie i zamęcza myszęsad juz kilka razy zdarzyło mi
    się zabrać myszę i wypuścić.Wiem,głupia jestem,czego nie omieszkała
    mi wprost powiedziec rodzina.Jakaś pułapka eko i wynieść daleko...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka