Dodaj do ulubionych

czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy?

24.04.10, 21:52
Drogie Panie,
od niedawna posiadam upragnione prawo jazdy. Droga do pozyskania tego
dokumentu była długa i wyboista i bardzo chciałabym o tym koszmarze zapomnieć
(biurokracja, kolejki, marnowanie całych dni w poczekalniach, opieka nad
dziećmi itd.) Nie ważne. Dodatkowo przez cały czas mój mąż przynajmniej raz
dziennie zwracał się do mnie z tekstem w stylu; "No, kiedy wreszcie zrobisz to
prawo jazdy!?" No, a kiedy już je mam, to dopiero Meksyk. Jego autem po prostu
nie mogę jeździć, bo strasznie się denerwuje ON, a przez to ja i potem zawsze
coś knocę. Więc kupiliśmy MI drugie auto, kilkuletnie, już tak nie szkoda,
mogę się na nim uczyć. Ale teraz i tak nie daje mi jeździć samej, tylko z nim
z boku. I ciągle ma coś do powiedzenia i zawsze dwa słowa za dużo. Normalnie
rozszarpałabym go gołymi rękami! To nie chodzi o to, że nie mogę się postawić
i po prostu pojechać sama, ale to i tak nic nie daje. Ciągle jest tak samo,
jak gdzieś razem jedziemy to ja prowadzę, żeby ćwiczyć, a on ile byśmy nie
rozmawiali i tak ciągle musi coś skomentować i mnie zdenerwować! Jak sobie
radzicie z takimi docinkami? Koleżanka proponowała wysadzić, coby się
przewietrzył, ale może zanim tak, to może jakieś inne pomysły?
--
www.martekj.mojabudowa.pl
--
Marta mama Zosi(21.06.2004) i Miłosza (26.08.2008)
http://images40.fotosik.pl/233/716caa902915ae64m.jpg
Obserwuj wątek
      • vincentyna Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 12:35
        Niestety nic na to nie poradzisz, lepiej zacznic cwiczyc techniki gluchniecia na
        zadanie wink

        Facetom sie wydaje, ze kulki w gaciach robia z nich z automatu Kubice.
        Moj maz ma prawko raptem mc dluzej niz ja, oboje jezdzimy od wielu lat, ja
        jezdze wiecej, mam mniej mandatow, otarc, zero sluczek czy wypadkow, place
        znacznie mniejsze ubezpieczenie, ale on i tak, ZAWSZE musi cos skomentowac. No
        po prostu bylby chory, gdyby tego nie zrobil.

        Jezdzij bez meza, zostaw go w domu, jak niby masz nabrac doswiadczenia, jesli
        masz taki stresogenny czynnik na fotelu obok? Powodzenia!
        --
        kiss
    • lesia27 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 24.04.10, 23:31
      Oj dogadywał, dogadywał. Raz prawie go wywaliła z auta. Później przestałam
      prowadzić w jego towarzystwie. Na co dzień jeżdżę sama, jak jedziemy oboje to on
      prowadzi, a jak nie prowadzi i chce ze mną jechać ma zakaz komentowania.
      Znacznie zdrowiej i bezpieczniej smile
    • izabelski Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 03:01
      powiedz mu w takim razie,ze skoro komentuje, to musisz wziasc jeszcze
      kilka/nascie lekcji usprawniajacych...

      a na powaznie - to objaw glwbszych problemow w zwiazku
      tego JAK ON komentuje oraz JAK TY przyjmujesz te komentarze
      --
      Take away all thoughts and you are left with awareness and being.
    • moniko2 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 09:06
      Raz by to zrobił.... i byłby to ostatni raz...
      Nie ma prawa komentować mojego stylu jazdy, a jeśli chce to zawsze mogę otworzyć drzwi i wysiąść. Ja jestem kierowcą i ja podejmuję decyzje, raz dobre a raz złe ale to MOJE decyzje. Jak mu nie odpowiada to są taksówki. Bez gadania.
      Ty jesteś odpowiedzialna za pasażerów i Ty sama podejmujesz decyzje co i jak.
      Twój kolega małżonek nie jest idealny i dobrze o tym wie, faktem jest, że jest bardziej doświadczonym kierowcą, ale nie pamięta wół jak cielęciem był??
      W moim wykonaniu wyglądałoby tak: uprzedzenie przed jazdą, że żadnych komentarzy a jeśli tak zrobi chociaż raz to wysiada on bez względu gdzie jesteście, nawet na środku skrzyżowania.
      Jeśli faktycznie cokolwiek by powiedział krytycznego zatrzymaj samochód, włącz awaryjne, wyjdź z auta, otwórz Panu drzwi i wywal a sama wsiadasz i odjeżdżasz.
      Bez sentymentu. Uwierz raz mu wystarczy.
      Pozdrawiam Monika
      • mario_189 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 12:24
        O Pani wszystko wiedząca się znalazła. A nie pomyślałyście Panie, żeby skorzystać z rad bardziej doświadczonego kierowcy ? Nawet jeśli prowadzi On terapię szokową i marudzącą to czasem taka jest najskuteczniejsza. Wiem po sobie, kiedy zaczynałem jeździć to ojciec też marudził i krytykował ale dzięki Niemu i jego radom (ojciec ponad 40 lat w zawodzie kierowcy, a to robi swoje), które zapamiętałem, jeżdzę płynniej, zwinniej i bezpieczniej oraz więcej przewiduje na drodze (bo nie oszukujmy się kurs prawa jazdy w Polsce to żenada, a egzamin jest łatwy i wcale nie bada zdolności jazdy tylko zdolność samego zdania egzaminu, wystarczy sobie to uświadomić i zdanie go za pierwszym razem to żaden wyczyn). Powiem tylko tyle, że miałem już parę sytuacji ekstremalnych za sobą i przynajmniej w jednej rady doświadczonego ojca uratowały mi życie.
        • sansiplast Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 12:53
          o, wreszcie jakiś męski głos w tej sprawie i do tego w miarę rozsądny.

          otóż jeśli komentujący nie kpi sobie i nie jeździ po niedoświadczonym kierowcy jak po burej suce, to komentarze należy traktować jako lekcję. z reguły mówi on na podstawie własnego doświadczenia tj. też komuś wymusił niebezpiecznie pierwszeństwo, wjechał w dziurę, walnął w murek przy parkowaniu, omal nie rozjechał pieszego, wpadł w poślizg, itp. i próbuje przed tym uchronić młodego kierowcę.

          nie bez znaczenia jest też reakcja komentowanego osobnika - często niepotrzebnie histeryczna, a czasem nieadekwatnie do sytuacji lekceważąca ("przecież nic się nie stało" - w sytuacji gdy żona omal nie rozjechała pieszego przepuszczanego na pasach przez innego kierowcę - przyznam że się trochę zagotowałem po tym tekście).

          jeśli więc komentujący nie jest niepotrzebnie złośliwy/upierdliwy, warto go jednak czasem posłuchać.
          • banzai123 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 15:08
            NIE! Poza nauką jazdy samochód prowadzi osoba za kierownicą. Jeśli
            pasażer ma z tym problem, niech wysiada i jedzie taksówką.
            Oczywiście można GRZECZNIE I TAKTOWNIE DORADZIĆ i jeśli zielony
            kierowca ma rozum, to bardziej doświadczonego posłucha. Ale jest
            różnica między radą, a krytykowaniem.

            I tu nie chodzi o żadne ego, ale o bezpieczeństwo oraz szansę
            nauczenia się.

            Lat temu wiele spotykałem się z dziewczyną, która panicznie bała się
            jeździć, bo wcześniej miała faceta, który przez dobrych parę lat
            zawsze rugał ją, gdy prowadziła. Okazuje się, że siedzący cicho
            pasażer bez prawa jazdy (wówczas nie posiadałem) jest bardziej
            skuteczny jako nauczyciel, bo po pół roku zupełnie dobrze radziła
            sobie z jazdą w centrum Wawy i nagle okazało się, że umie i może.

            Z mojej zaś perspektywy sytuacja z lat późniejszych: kurs na prawko
            A, pierwszy wyjazd na miasto, z tyłu w samochodzie (i na słuchawce w
            uchu) nerwowy młodzik, co go niedawno zatrudnili. Jedzie i truje
            albo wręcz drze się o pierdoły. Tylko tak naprawdę jedyny problem
            miałem z biegami - byłem po pięciu latach jeżdżenia po mieście dzień
            w dzień małym skuterem, więc w ruchu czułem się dobrze. To jest do
            czasu tej jazdy. Bo jak po podróży z tym krzykaczem wsiadłem na swój
            skuter, czułem się DOSŁOWNIE, jak kaleka i tak też pewnie jechałem.

            Współczuję ludziom, którzy mają kogoś takiego, jak tamten instrukor,
            stale obok siebie. I odradzam trzymanie takich osobników w
            samochodzie: to przede wszystkim groźne (zdenerwowany kierowca to
            zawsze słaby kierowca), a do tego utrudnia naukę (za kierownicą
            potrzebne jest zdecydowanie, osobie tłamszonej raczej go zabraknie).
        • colplace Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 14:41
          chłopie!
          prawko mam od wielu lat. co prawda żadne z nas nie rozbiło auta, ja złapałam
          jeden mandat, co nie zmienia faktu, że faceci tak po prostu MAJĄ. i żeby ich
          szczyściło.
          I nie ważne jest, że jeździłam po całej Polsce (i nie tylko) sama. Nie ważne, że
          mam doświadczenie, chłop obok i tak coś musi nagadać (ojciec, mąż, brat)
          jedynie po piwie (nie jednym) albo chwalą, nie odzywają się wcale, albo śpią
          (chwała im za to).
          jedyna metoda to faktycznie solidnie zagrozić wykopaniem z auta (zatrzymać się i
          warknąć) albo po prostu wykopać.
          owszem, zgadzam się, rady ojca, brata (też kierowcy zawodowi) niejednokrotnie
          pomogły. z tym, że mimo upłynięcia 10 lat od egzaminu ilość komentarzy się nie
          zmieniła (a przyswajam co do mnie mówią)
          Tak z ciekawości, sam jeździsz, czy czasem jednak wozisz swego ojca?
          Komentuje?
        • ammater Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 21:32
          Niestety wiekszosc panow uwaza, ze sa mistrzami kierownicy tylko dlatego, ze im
          cos dynda miedzy nogami. Panowie, wcale tak dobrze nie jezdzicie. Zwlaszcza ten
          pan, tak pan, nie pani, ktory mial dzis rano bliskie spotkanie trzeciego stopnia
          z barkierka. A jak chlop sie tam po drugiej strone barierki znalazl to nie mam
          pojecia, ale pewnie to wlasnie jeden z tych 'mistrzow kierownicy'.
          Dobre rady da OK (mam szczescie, ze tata potrafil takie dawac), krytyka nie. I
          zgadzam sie tu z Monika, za wredna krytyke wysadzic z samochodu - skoro tak zle
          jezdze to trzeba bylo nie wsiadac. Na facetetow niestety nic innego nie dziala.
          P.S. nawet tesc twierdzi, ze dobrze jezdze tongue_out
      • amewyjada Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 07.05.10, 10:55
        Raz dobre raz złe, ale moje. A może warto pamiętać, że Twoje decyzje mogą
        spowodować nie w kij dmuchał konsekwencje. Wówczas kwestia moje - twoje nie
        będzie miała większego znaczenia.
        Z moich doświadczeń - partnerka za kółkiem, z małym stażem kierowcy to zazwyczaj
        większy ból dla mężczyzny smile
        Na cichutki, aksamitny szept z pytaniem czy mogłabyś już wrzucić dwójkę, podczas
        gdy obroty sięgnęły limitu człowiek zostanie zakrzyczany, że... krzyczy smile
        Ale takie życie.
    • mujer_bonita Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 10:17
      martekj napisała:
      > jak gdzieś razem jedziemy to ja prowadzę, żeby ćwiczyć, a on ile byśmy nie
      > rozmawiali i tak ciągle musi coś skomentować i mnie zdenerwować! Jak sobie
      > radzicie z takimi docinkami? Koleżanka proponowała wysadzić, coby się
      > przewietrzył, ale może zanim tak, to może jakieś inne pomysły?

      Dokładnie tak - sposób mojej mamy (mój na szczęście tego nie wymaga) - zjechać na pobocze i oświadczyć, że w samochodzie kierujący jest tylko jeden i on decyduje więc albo zamilknie albo pójdzie piechotą smile Po prostu WYRAŹNIE zaznaczyć granicę, bo Ci na łeb wlezie!

      --
      Uzależnienie
    • osmanthus Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 10:19
      Never!
      A za to ja jego, i owszem.
      Choc rzadko sie to zdarza, glownie gdy rano razem jedziemy do pracy bo
      jeden z naszych samochodow jest u mechanika na przegladzie.
      On jezdzi defensywnie a ja aktywnie. A przede wszystkim mam obcykana
      poranna trase i wiem, na ktorym pasie sie ustawic i kiedy by sie nie
      zakleszczyc. A jemu jest w zasadzie wszystko jedno. Wiec sie wtracamwink
      • marguyu Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 11:47
        W>yrzuc go z twojego samochodu i jezdzij sama. Wlasciwie, to mu
        powiedz "won z mojego auta!"
        Prawo jazdy zdalas, przepisy znasz wiec musisz zaczac myslec
        samodzielnie i reagowac samodzielnie.
        Jesli nie czujesz sie pewnie wykorzystaj na samotne jazdy chwile
        gdy jest mniejszy ruch, np. niedziele rano.

        --
        www.etvoici.bloog.pl/
        smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
    • jot.em.ka Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 14:56
      Witaj
      U nas był podobny problem - zrobiłam prawo jazdy, kiedy mój M.
      jeździł już kilka lat. Na początku jeździłam z nim tak jak ty - żeby
      ćwiczyć - wówczas on mnie jeszcze douczał, i było ok. Z czasem
      jednak ja zaczęłam jeździć lepiej i pewniej, ale mój M. jakby tego
      nie zauważał, i wciąż komentował/zwracał uwagę. Wtedy już zaczęło
      mnie to doprowadzać do szału. Odbyłam 2-3 rozmowy, ze 2 razy
      się pokłóciliśmy aż w końcu doszłam do prostego wniosku - jak jadę z
      nim, to on prowadzi. Jeśli prowadzę ja, bo tak się umówimy, to M.
      wie, że ANI SŁOWA. Ale i tak najczęściej jeżdżę sama i jestem bardzo
      szczęśliwa smile
      Moja rada - jeździj sama, mężowi powiedz, że ty już szkolona byłaś i
      nie chcesz więcej być, szczególnie przez niego.
    • szpaczek2702 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 16:20
      <przytul>
      szczerze rozumiem problem bo mój mąż robi tak samo i też strasznie się denerwowaliśmy na siebie sad po kilku strasznych awanturach stosujemy kilka rozwiązań
      1. uwagi na temat stylu jazdy zgłaszamy po zakończeniu jazdy. Jeżeli druga strona strasznię się pali do wygłoszenia komentarza kierowca mówi uwagi po zakończeniu jazdy
      2. sytuacje obrucić w żart kiedy druga strona wygłasza komentarze. Ja przypominam mężowi jego różne uwagi na temat mojego stylu jazdy np. kiedys przyprawił mnie prawie o zawał krzycząc AUTOBUS ATUOBUS przy zmianie pasów... okazało się że to trawaj który jechła swoimi torami....
      3. mówie spokojnym głosem: czy wiesz kochanie że piąte koło jeździ w bagażniku...
      4. a jak mnie kosmicznie wk****wi to mówie mu że ja ponoszę opowiedzialność za samochód jak nim jadę a nie on... i takich kilka miłych słów

      A generalnie często mu mówie że przed jazdą zawsze sobie przypominam że to ja prowadzę samochód i ja podejmuje decyjzje (w kontekście zachowanie innych kierowców oraz pasażerów nie wpływa na mój styl jazdy).
    • ko_kartka Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 20:23
      Jedź sama albo pozwól mu prowadzić. I wytykaj mu wszelkie błędy, jakie
      zauważysz, gdy on prowadzi - możliwe, że zrozumie aluzję.

      Mój był INSTRUKTOREM JAZDY, w dodatku bardzo dobrym, więc jego komentarze mają
      bardzo wiele sensu - niestety. A chociaż jeżdżę od 10 lat, to nie mogę
      powiedzieć, że bezbłędnie, co jest domeną świeżo upieczonych kierowców. Ale mąż
      twierdzi, że jazda ze mną go odstresowuje i nie krzyczy przeraźliwie, więc
      czasem go zabieram na pokład.
    • lilo25 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 21:57
      Też mam o wiele dłużej prawko i wiele więcej jeżdżę, ale czasami mu się zdarzy
      jakiś koment czym oczywiście mnie wk...i do kłótni blisko, więc albo udowadniam,
      że nie miał racji albo odpuszczam. Ale jak ja jadę jako pasażer, a mój luby
      prowadzi to też mnie denerwuje bo albo jakoś nerwowo jedzie i ja wciskam nogę w
      podłogę, albo jak taksówkarz 40 na liczniku czym też mnie dobija!
      A w ogóle za każdym razem gdy On prowadzi i skręca w lewo to ja wsadzam głowę,
      żeby zobaczyć czy nic nie jedzie z prawej (taki odruch) i zawsze jest NO WEŹ TĄ
      GŁOWĘ - NIC NIEE WIDZĘĘĘĘ!!smile)))
      Więc musisz na luz wrzucić z mężem jeździć jak najmniej i cieszyć się samym
      faktem prowadzenia auta co ogólnie rzecz biorąc jest super sprawą!!!
      --
      lepiej mądrze się wygłupiać, niż głupio mądrzyć
      • aneta-skarpeta Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 06.05.10, 14:03
        my mamy oboje prawo jazdy tyle samo czasu. Jednak ja jezdzilam od
        razu ( codziennie), a on okazjonalnie, pozatym nie ejzdzil po duzym
        miescie, a ja tak. jak zaczał jezdzic czesciej ( nadal mniej niz ja)
        to zaczal mnie pouczac. stoj, hamuj, niewidzisz?, poczekaj, ruszaj,
        teraz, za chwile, patrz, nie patrzsmile


        robie dokładnie to samo. a kazdego mozna za cos skrytykowacwink
    • misiowazona Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 25.04.10, 23:23
      Z mężem różnimy się stylami jazdy; on jeździ spokojnie i
      niespiesznie, ja jeżdżę szybko i czasami brawurowo. W związku z tym
      ja cenię jego styl jazdy, bo wiem, że jesteśmy z nim bezpieczne (ja
      i córeczka), a on - usiłuje mi przemówić do rozsądku, żebym
      wyluzowała za kółkiem. Ma rację, że ściganie się z baranami nie ma
      sensu. Jego uwagi nie denerwują mnie, bo nie są częste, poza tym
      wiem, że ma rację. W ogóle jego łagodny charakter działa na mój,
      szaleńczy niekiedy, jak balsam. Cieszę sie, że nie jesteśmy pod tym
      względem tacy sami. Pod baaardzo wielu innymi względami jesteśmysmile
      • apapon Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 07:19
        u nas było tak, że mój M został dwa razy wysadzony big_grin:
        1. na rondzie,
        2. 15 km od domu, w szczerym lesie
        Od tamtej pory zamilkł, i ba nawet przyznał się, że czepiał się, "no
        bo jak to baba za kierownicą" oczywiście w formie żartu

        Ale fakt pozostanie faktem, jak jedzie dwóch kierowców, to nie ma
        bata każdy inaczej prowadzi, tak jak każda kucharka inaczej gotuje
        zupę. Efekt jest ten sam bo i dojedziemy na miejsce i zjemy dobry
        obiad.
    • sadosia75 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 07:37
      Odwazyl sie kilka lat temu smile Jak tylko dostalam prawko to
      mu "ukradlam" auto i pojechalam na miasto. okazalo sie, ze kierowca
      ze mnie do pupy delikatnie mowiac smile ale z czasem sie nauczylam
      jezdzic jak czlowiek. jak zaczynaly sie komentarze to zatrzymywalam
      sie i pytalam kto tu jest kierowca? potrafilam wysiasc i isc sobie
      w swoja strone. ale to bylo w czasach ciazowych ekscesow smile
      teraz raz na ruski rok skomentuje, ze to zle czy tamto zle. ale juz
      nie tak dobitnie. raczej cos mamrocze pod nosem. ale fakt tez jest
      taki, ze sposob jazdy sie poprawil i szybkosc jazdy radykalnie
      spadla. choc czasem zdarza sie, ze pedal gazu jakos sam z siebie (
      bo przeciez nie z mojej winy ) tak sie przydusi i pojedzie sie
      szybciej smile
      Moja Mama stosowala zasade : kto kieruje ten rzadzi. Tato bardzo
      szybko do tej zasady sie zastosowal tuz po tym jak zostal
      wyproszony z auta na sodku drogi w "Bog wie gdzie" jakies 40 km od
      domu. Martekj powiedz swojemu mezowi, ze Cie tylko stresuje takimi
      uwagami i jesli ma Ci cos do powiedzenia o sposobie jazdy to lepiej
      po samym fakcie jazdy niz w trakcie a jesli mu nie pasuje to zawsze
      sa autobusy,tramwaje,taksowki. w koncu nie musisz byc jego
      szoferem. a z tego co sie doczytalam to ma tez swoje auto. wiec
      niech jezdzi sam skoro z niego taki Kubica wink
      --
      "A nie przyszło Ci do głowy, że wizyta u teściowej to nie czas i
      miejsce na rozmowy z mężem?"
      Made by: Horpyna4
    • figrut Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 09:59
      Nigdy nie krytykuje mojego stylu jazdy, ani ja jego. Co najwyżej
      ograniczamy się do "pospiesz się" czyli on do mnie, oraz "na cmentarz
      zdążysz zawsze" - ja do niego tongue_out
      Uczył moją córę jeździć tak po za kursem na prawko i moja córa woli
      jeździć z nim niż ze mną, bo ja co prawda nic nie mówię, ale zdarza mi
      się hamować nogami, a on obok kierującego jest jak naćpany i żaden
      dziwny manewr go nie rusza big_grin
      • catalina81 Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 11:32
        jak się podszkalałam to komentował strasznie. kazałam mu się zamknąć i mówić jak
        już naprawdę musi - inaczej szlag mnie trafi i jeszcze w życiu nie będę sama
        jeździć.

        odkąd dostąpiłam zaszczytu prowadzenia samemu M. ze mną nie jeździ - jak
        jedziemy razem to on prowadzi. z jednym wyjątkiem - wiozłam go z wesela. gderał
        tak, że już miałam go wysadzić.
        --
        Kasia
    • przeciwcialo Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 12:10
      Mój maż mi podrasował nasze stare auto, dał kluczyki, buzi w czółko
      i kazał jechac do pracy z nakazem ze od nastepnego tygodnia woże też
      dzieci. Taki rzut jest lepszy.
      Nie jestem Bóg wie jak dobrym kierowcą, nie wypuszcam się w ciasne
      centrum ale jestem samodzielna. Pewnie ze miał uwagi ale
      konstruktywne z których skorzystałam.
      Musisz po prostu wykopac męża z auta i jexdzic sama bez stróza n
      fotelu obok.
    • martekj Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 12:38
      dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem!wink Dziękuję za Wasze
      rady i uwagi. Muszę przyznać, że wczoraj mój małżonek słowem się nie odezwał w
      trakcie jazdy ani po niej, raz mu się chyba tylko zdarzyło "wcisnąć" hamulecwink
      Ja cenię sobie jego rady i doświadczenie, wiem że jest bardzo dobrym kierowcą,
      przejechałam z nim już tysiące kilometrów jako pasażer i zawsze podziwiałam
      (naprawdę) jego opanowanie i pewność za kierownicą, gdzie byśmy nie byli.
      Wcześniej, zanim zrobiłam prawko pozwalał mi pojeździć po polnych drogach i
      spokojnie tłumaczył. Dlatego, tak zdziwiło mnie, że teraz się czepia i dodatkowo
      mnie stresuje. Myślę, musi chłopak dorosnąć do tego, że żonka nie jest już
      ciągle taka "mala" i zależna od niego i że chyba bardziej go mierzi ta moja
      samodzielność teraz niż styl jazdy. Na pewno skorzystam z Waszych rad, zobaczymy
      tylko jak daleko trzeba się będzie posunąć, żeby pojął.
      --
      www.martekj.mojabudowa.pl
      --
      Marta mama Zosi(21.06.2004) i Miłosza (26.08.2008)
      http://images40.fotosik.pl/233/716caa902915ae64m.jpg
    • copec Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 26.04.10, 13:49
      W moim przypadku to inicjatywa, bym zdobyła prawko wyszła od męża. Ja oczywiście
      niechętna byłam, jakoś bałam się, uważałam, że się nie nadaję. Ustaliliśmy, że
      jak się uda to: a)dostanę nasze stare autko, bym ew. mogła go bez żalu rozwalić
      b) mąż solennie obiecał być niemym pasażerem. Nie wierzyłam głównie w to drugie,
      ale wiecie co? To, co obiecał, wprowadził w życie i trzyma się. W szoku jestem.
      To ja teraz go krytykuję i wypominam styl jazdy.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/3d7c434050.png
      • sylabina Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 27.04.10, 10:04
        mam prawo jazdy od 18 alt, ale nigdy nie jeździłam, bo nie musiałam, w rodzinie
        było 4 kierowców, zawsze ktoś mnie podwoził. Mąż ma prawo jazdy od 10 lat. Teraz
        bez mojego auta czuje się, jak ryba bez wody, ale początki po 15 letniej
        przerwie były ciężkie. A co mnie zmotywowało? Wyjazd męża za granicę, a ja w
        domu z 8-miesięcznym dzieckiem. Wybór był prosty: albo jazda autobusem na drugi
        koniec miasta, po drodze z zaliczeniem żłobka, a praca na 7 rano lub autem.
    • keepersmaid Re: czy mężowie krytykują Wasz styl jazdy? 27.04.10, 18:25
      Moj byly maz krytykowal bardzo... a mnit to wkurzalo
      niepomiernie. Efekt byl taki, ze nie jezdzilam przy nim, kiedy
      bylismy razem to on prowadzil, bo inaczej bylo niemozliwe.
      Nauczylam sie naprawde jezdzic sama, kiedy malzonek kupil sobie
      motor.
      Doszkolil mnie potem narzeczony - pilot-instruktor helikopterowy z
      zawodu i powolania - po prostu zachowywal zawsze spokoj, a jak cos
      mowil, to konkretnie i rzeczowo, typu: "nastepnym razem sprobuj taki
      zakret brac na trojce, zobaczysz, ze bedzie lepiej".

      --
      "Everybody lies", Gregory House, MD
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka