Pomoc domowa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy zatrudniacie pomoce domowe do sprzątania, prania, prasowania
    (gotowania nie dotyczy)? Nienawidzę tych prac. Poświęcam im
    30-40 minut dziennie, żeby dom brudem nie zarósł, ale wolałabym
    czyściej i porządniej. Macie takie panie? Ile razy w tygodniu i ile
    godzin? Czy taka pomoc się sprawdza?
    • Mam.
      Raz w tygodniu, myje łazienkę, odkurza książki (co tydzień inny
      regał) oraz odkurze i myje wszystkie podłogi.
      Zajmuje to ok 4 godzin.
      Do obowiązków nie należy przekładanie rzeczy na swoje miejsce.
      I wierz mi, że bardzo trudno znaleźć osobę, która zrobi to porządnie.

      --
      . ^ ^
      =(-.-)=
      .(_|_)
      • Mam taki skarb, który ułatwia mi życie. Raz w tygodniu myje okna,
        odkurza, myje podłogi itp. Wypucowanie całego domu wraz z tarasami
        to cztery cotygodniowe wizyty. Pomoc nie obejmuje prasowania,
        gotowania, porządkowania (odkładnia rzeczy na miejsce). Potwierdzam,
        nie jest łatwo znaleźć kogoś, kto porządnie sprząta.
    • Nie.
    • Niestety nie udało mi się znaleźć kogoś, kto potrafi sprzątać... Bo co to za interes zapłacić komuś za posprzątanie i pół dnia poprawiać. A marzy mi się taka osoba, zwłaszcza teraz jak mam noworodka "na piersi".
      • O rany albo jestem zbyt mało wymagająca albo mam skarb!!! Moja pani
        przychodzi raz w tygodniu, sprzata, prasuje, odkłada na miejsce
        etc., po jej wizycie jak wchodzę do domu to zazwyczaj go nie
        poznaję, że tak można. Niestety ten stan nie trwa długo....
    • Przez jakiś czas miałam panią Ukrainkę - na początku sprzątała bardzo fajnie, potem zaczęłam zauważać np.: to, że przecierała kuchenkę ale bez podnoszenia palników, i jeśli coś mi się rozchlapało, to tego nie wytarła.
      Później mieliśmy panią Polkę, która - znów - na początku była fajna, ale potem potrafiła na przykład nie przejechać odkurzaczem ani nie umyć podłogi pod dywanikiem (małym, 70x150 cm, nic na nim nie stało!) albo stawiać fotele (lekkie, takie niby_ikeowe, nie wielkie skórzane) na mokrej podłodze nie oczyściwszy filcowych podkładek z kociej sierści, której zmoczone kłęby przyklejały się do klepek.
      U Rodziców nie wymiotła po remoncie gruzu z kącika łazienki (!!).
      Ja podziękowałam, Rodzice czasem ją zapraszają, ale patrząc na ręce...
      Mam z tym kłopot, bo chętnie bym zapłaciła, tym bardziej że doszliśmy już do odkurzania 2x w tygodniu, co jednak jest strasznie czasochłonne uncertain Ale mamy badziewne, koszmarne schody (zostały po poprzednich właścicielach mieszkania) pokryte wykładziną dywanową. Oprócz schodów mamy 2,5 kota. I kurde ciągle masę sierści na tych schodach, co mnie do szału doprowadza, więc jeżdżę po nich moją mega-turboszczotką z odkurzacza Zelmer (polecam, i Zelmera i turboszczotkę smile ).
      --
      Kami
      zapraszamy do gry Lineage II - Gracia
    • Nie zatrudniam nikogo, bo:
      a) mam 50 m2, z którymi jakoś sobie radzimy
      b) mam pomagającego Mężczyznę
      c) zarabiam za mało, żeby się kimś wyręczać.
      --
      azjahavana: czemu ty musisz być zawsze taka upierdliwa Miss
      Ktoś musi... wink
    • Mam Pmoc Domową i Najwyższemu za nią dziękuję! Mimo, że mam małe
      mieszkanie (50 m2) - niestety wracamy codziennie ok 22 - w soboty
      też. Pani przychodzi raz w tygodniu - odkurza, myje podłogi,
      łazienkę, dba o balkon (żeby kwiaty na amen nie wyschły) i co
      najważniejsze dla mnie - prasuje. Ostatnio nawet sama z siebie
      umyła lodówkę w środku smile Raz w miesiącu myje okna (w życiu sama
      nie umyłabym tych okien tak dokładnie jak nasza Pani). Teraz nie
      wyobrażam sobie życia bez niej wink Czas 3 - 5 godz. w zależności od
      ilości prasowania wink
      • Frezyjka, ale mieszkasz sama?
        U mnie większość tych prac (poza prasowaniem) wykonuje mój Mężczyzna.
        --
        "What's the goal? To get married? Yuck! Half of them end in divorce the other
        half end up with children."
        (z "Ally McBeal")
        • Mieszkam z mężem, ale oboje niestety "lądujemy" w domu ok. 22 i nie
          wyobrażam sobie, że o tej porze zaczynam odkurzać albo prasować. Po
          prostu padam z nóg - jedynym naszym wolnym dniem jest niedziela - tę
          wolimy wykorzystać tylko dla siebie smile
          • frezyjka81 napisała:

            > Mieszkam z mężem, ale oboje niestety "lądujemy" w domu ok. 22 i nie
            > wyobrażam sobie, że o tej porze zaczynam odkurzać albo prasować.

            No, to logiczne smile
            --
            "What's the goal? To get married? Yuck! Half of them end in divorce the other
            half end up with children."
            (z "Ally McBeal")
    • Nie zatrudniamy, bo poki co dajemy rade sami.
      Odkurzamy w miare potrzeby- 1-3 razy w tygodniu.
      Zmywam zaraz po jedzeniu, przy okazji przecieram plytki.
      Ja chowam i odkladam wszystkie swoje rzeczy na miejsce, nad mezem musze jeszcze
      popracowac.
      Jeszcze niedawno prasowalam wszystko przed schowaniem do szafki, teraz tylko
      skladam. Prasuje wtedy, gdy potrzeba. Mam wrazenie, ze to zajmuje mi mniej czasu.
      Mysle, ze najwazniejsza jest dobra organizacja czasu i rodziny.
    • Raz w tygodniu przychodzi do nas pani Ewa. I chociaż myślę, że
      dałabym radę sama to nie widzę powodu, żeby się napinać. Z resztą
      przez cały tydzień utrzymuję jako taki ład, a czwartek jest cudowny
      bo mam generalnie posprzątane. Gości najchętniej zapraszam właśnie
      tego dnia i lubię patrzeć na ich miny (że to niby ja jestem
      porządnicka).
      Puki będzie mnie stać, będę pozwalała sobie na taki luxus i zbytek.
      Pozdrawiam.
      • ninkowamaminka napisała:
        > Puki będzie mnie stać, będę pozwalała sobie na taki luxus i zbytek.

        Zaoszczędzony czas możesz przeznaczyć na naukę pisowni tongue_out
        --
        Owszem, o gustach się dyskutuje! To właśnie robią ludzie na forach dyskusyjnych.
      • >Gości najchętniej zapraszam właśnie
        tego dnia i lubię patrzeć na ich miny (że to niby ja jestem
        porządnicka).

        Pewnie ich krew zalewa wink
        • dzambil - to zajmuje tyle godzin tygodniowo, co Tobie - czyli w tym wypadku jakieś 4-5, może nawet 6, bo jak ktoś inny pracuje, to zawsze mu się coś tam jeszcze wymyślismile

          Ja też miałam wrażenie, że sama lepiej posprzątam. Ale jakoś tak się składało, że dopiero odkąd mam panią od sprzątania, to wiem, że faktycznie jest poodkurzane pod i za wszystkimi łóżkami (sama to odkładałam, bo czas, zmęczenie, wieczór itp), książki są co tydzień odkurzone itp.

          A ja mam te 5-6 godzin tygodniowo do podziału między siebie i dziecismile

          Ale nie jestem idealna i nawet muszę powiedzieć, że moja obecna pani jest często zapominalska, albo niedokładna, ale i tak jak w czwartki po południu wchodzę do domu to czuję świeżość i to mi wystarczy. Ja się cieszę, pani ma pracę - jest ok.
    • Miałabym chyba obawy przed macaniem przez kogoś obcego moich rzeczy
      (a to perfumy się spodobają, a to fajna kieca do zmierzenia...).
      Jeśli bym kogoś zatrudniła, to musiałabym być przy tej osobie i
      patrzeć, co i jak robi. Ale co ja bym wtedy robiła? To już wolę sama
      sprzątać. Chyba że raz na dłuższy czas zatrudnić babę czarnoroboczą,
      z którą łeb w łeb byśmy bez litości odgruzowały np. piwnicę, czy coś
      równie wdzięcznego.
      Na razie myślę, że warto się rodzinnie dobrze zorganizować, kupić
      sprzęt sprzyjający utrzymaniu wyznawanych standardów (zmywarka,
      odpowiedni odkurzacz, genialny mop, pralka itp) i wtedy będzie
      dobrze.
      • Mam już piątą z kolei osobę do sprzątania i tak naprawdę to żadna z nich nie
        sprzątała tak jak ja bym to zrobiła. Ale mąż mój ma ostrą alergię i nie wolno
        przy nim odkurzać, mało tego, muszą minąć co najmniej dwie godziny pomiędzy
        odkurzaniem a jego powrotem do domu. I nie ma cudów - jeżeli oboje pracujemy -
        to zwyczajnie nie mam kiedy odkurzać a on tego nie zrobi. A mamy kilka tysięcy
        książek i trzeba je systematycznie odkurzać bo inaczej będzie tragedia! Więc od
        lat mam pomoc, która to robi. W pakiecie ma do umycia łazienkę (to już moje
        wygodnictwo) i jak nie zdążę - to myje również okna (dwa razy do roku, nie co
        trzy tygodnie jak to gdzieś wyczytałam big_grin).
        Jakoś nigdy nie dręczyła mnie myśl czy ktoś przymierza moje sukienki - a
        sprzątająca jest w domu sama (dostaje klucze) - więc teoretycznie by mogła. Ale
        po co jej moje kiecki?
        --
        . ^ ^
        =(-.-)=
        .(_|_)
      • Znałam taką starszą panią, która chowała pod klucz prawie wszystko, a wykładała
        "na wabia" jakieś pachnące mydełka, apaszki itp., i podglądała przez dziurkę od
        klucza sprzątającą panią, czy aby nie weźmie.
        Paranoja...
      • Hej tu Babaczarnorobotna,wiedz,że za żadne pieniądze nie chciałabym spotakać Cię
        na swojej drodze!!!Do roboty!!
    • Mam Panią Monikę - przychodzi raz na dwa tygodnie. Pucuje całe
      mieszkanie, taras - czasem w ogródku coś tam zrobi. Odkłada rzeczy
      na miejsce, myje okna i w ogóle jest cudowna. Przywozi mi świeże
      jajka wiejskie ze swojego chowu i ma fisia na punkcie domowych
      soków. Uważa,że to dla maluchów najlepsze i dzięki niej to mają smile
      Jest z nami od kilku miesięcy więc się chyba nie zepsuje...

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/a8dodqk3968h8zdz.png
    • i ja mam Panią-skarb, pomimo raptem 51 m2 do sprzątania. I powiem Wam, że nie ma
      nic przyjemniejszego niż powrót do domu w dniu, w którym sprzątała. Poza tym
      gotuje nam obiady i odbiera dziewczyny z przedszkola. Raz lub dwa razy w
      tygodniu. A ja w tym czasie pracuję, ale czasem też chodzę do fryzjera lub
      szlajam się po sklepach
      --
      wyrodna matka polka
    • Nie mam, ale bardzo bardzo bardzo chciałabym mieć. Czasem mam przedsmak, kiedy
      małż się zepnie i wypucuje dom pod moją nieobecność. Cudownie się wraca do
      takiego mieszkania!smile Jak tylko będzie mnie na to stać, poszukam takiej Pani.
      --
      a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
      chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
    • ja miałam 3 panie. pierwsza była cudowna, było tak czysto, że można było z
      podłogi jeść ale niestety musiała sie zaopiekować chora mamą.
      Druga to był brudas i jak wchodziłam to zastanawiałam się czy ktoś sprzątał
      mieszkanie. trzecia była ok jeżeli ktoś jej pilnował, a pilnowała jej moja
      niania, która ja poleciła i od razu powiedziała, ze dopilnuje, żeby było
      posprzątane. I w sumie było.
      teraz się przeprowadziliśmy i nie mam żadnej, ja nie pracuje ale po wakacjach
      wezmę panią, która pomagała mi w sprzątaniu przed przeprowadzką przynajmniej raz
      na 2 tygodnie bo tez nienawidzę sprzątać i prasować, a gruntowne sprzątanie jest
      potrzebne.
      --
      SmokoweForum
      Loolczyne Smoki
      http://www.frontiernet.net/~cgrafe/animations/ScratchyDog.gif
      • no weszłam na foruma i sczęka mnie opadła winkwink
        Taż powinnyście być Idealnymi Paniami Domu mając pomoce domowe!
        Nie mam, nigdy nie miałam ( 63 m2, 4 dorosłych już dzieci- zapewniam, były
        kiedyś małe wink)
        Za to jak małż marudził, ze coś nie zrobione - przewaznie chodziło o kurz na
        meblach i odkurzanie,- mówiłam, że mi to nie przeszkadza.
        Jemu przeszkadzało, więc się nauczył ( jedynak wychowany przez mamę i babcię w
        patrialchalnym świecie lat 60 i 70).
        Tak więc reasumując, mam domową pomoc domową, czego i Wam życzę smilesmile
        --
        Jestem kowalem swego losu ?!!!
    • Nie mam, bo mnie nie stać. Nie lubię sprzątania i prasowania, więc jeśli kiedyś
      będę bogata, to pewnie będę kogoś wynajmować do prac domowych smile
    • Dziewczyny a ile to mniej więcej kosztuje tak orientacyjnie ile byście zapłaciły?
      Mam 120m2 wolne przestrzenie nie zagracone, zależy mi na umyciu okien raz na 2-3
      miesiące, raz w tygodniu na porządnym odkurzeniu podłóg i umyciu ich,
      sprzątnięciu łazienki, rzeczy na miejsce odkładam sama.
      Ostatnio zaczęłam o tym myśleć gdy przy poproszeniu męża o pomoc usłyszałam, że
      mam hobby sprzątanie to powinnam sobie dać radę, on z tych co muszą się nagadać
      by coś zrobić motywuje go lekka atmosfera awantury smile
      • Ja mam nieocenioną p. Irenkę. Przy czym mieszkamy w sporym domu- ja, mąż+ 3
        dzieci+ kilka psów i kotów+ ogródek a wiec wiecznie sporo ziemi i kurzu w domu.
        P Irenka przychodzi 3x w tygodniu i szczerze, bez jej pomocy zarobiłabym się na
        amen. A tak na marginesie to nie wiem kiedy bym nad wszystkim zapanowała- oboje
        sporo z mężem pracujemy (mąż często służbowo wyjeżdża) i na prawdę wieczory i
        weekendy wolę poświęcić dla rodziny niż ganiać ze ścierą. Nieoceniona pomoc:
        pucuje łazienki,kuchnię, odkurza, ściera kurze, 1x na 5-6 tygodni myje okna,
        jak potrzeba rozmrozi i umyje lodówkę, jak nie zdążę zrobić prania to to też
        robi, czasami przygotuje nam też obiad. Ostatnio zabrała sie nawet za robienie
        powideł z truskawek!!!! Jest z nami od 5 lat i nie wyobrażam już sobie
        funkcjonowania naszego domu bez Jej pomocy.
    • Tak, mamy. Przychodza do nas na zmiane pani Oksana i pani Swietlana
      (w zaleznosci od tego, ktora ma aktualna wize do Polski).
      Nasz dom ma ponad 300m, mamy dwoje malutkich dzieci i dosyc
      absorbujace prace, a do tego psa, ktory gubi siersc nalogowo. Poza
      tym wychodzimy z zalozenia, ze dopoki nas na to stac, to nie
      bedziemy wykonywac prac, ktorych nie lubimy. Do obowiazkow "naszych
      pan" nalezy wysprzatanie domu i raz na jakies 2 miesiace mycie
      okien. Panie nie prasuja, nie gotuja, nie zajmuja sie dziecmi.
      Przychodza raz na tydzien (i to jest minus, bo to niestety za
      rzadko), sprzatanie zajmuje im okolo 8 - 9 godzin. Sajgon pojawia
      sie juz jakies 5 godzin po zakonczeniu sprzatania. Masakra.
      --
      Dlaczego huragany dostają imiona kobiet?
      - Bo najpierw są cieple i wilgotne, a pozniej zabierają domy i
      samochody.
      • Nie mam,ale mam męża,który lubi jak jest posprzątane,wiec gania ze ścierką i
        odkurzaczem.Okna też myje,chociaż robimy to ostatnio wspólnie.Ale noszę sie z
        zamiarem poproszenia pani do umycia okien,przynajmniej tych pięciu,które są
        duże.Po prostu jesteśmy ostatnio zmęczeni trochę bardziej niż
        przedtem,przyplątały się choróbska i na razie trzeba chyba dać sobie trochę
        luzu.Mamy spory dom-jak na nas dwoje i kota,syn odwiedza nas raz na dwa
        tygodnie-szkoła-i mieszkamy w dość spokojnym miejscu więc nawet się za bardzo
        nie kurzy.Ale te okna to zmora.Po prostu każdy deszcz od razu widać.
      • aga11.73 napisała:

        Sajgon pojawia
        > sie juz jakies 5 godzin po zakonczeniu sprzatania. Masakra.

        Witam w klubiesmile. Ja doszłam do wniosku, ze "moja p. Irenka" powinna w zasadzie
        zamieszkać z nami i sprzątać codziennie, niestety nierealnesad.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.