Dodaj do ulubionych

Skąpiradło z pieca spadło

03.10.10, 10:01
Na kilku forach znalazłam wątki o "patologicznym skąpstwie".
forum.gazeta.pl/forum/w,384,60745581,,Patologiczne_skapstwo.html
forum.gazeta.pl/forum/w,16,9059701,,szczyty_skapstwa_.html
forum.gazeta.pl/forum/w,96921,110033297,,Przypadki_skrajnego_skapstwa.html
forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html
I tak sobie poczytałam i doszłam do wniosku, ze jestem patologiczna, bo naprawdę nie wszystko wydaje mi się w nich dziwne.
Przykłady?
- podwójny obieg wody (moje marzenie proekologiczne)
- wyłączanie stand-by na noc
- gaszenie pilota od piecyka gazowego na noc (kiedyś uważałam, że jest to bzdura, ale gdy zobaczyłam oszczędności rzędu 15 zł za rachunek, to przemyślałam sprawę)
- kupowanie ciuchów dla dziecka w lumpie (tempo wyrastania z ciuchów jest niesamowite)
- wieszanie prania tak, żeby nie trzeba było prasować (prasować lubię, ale nie jest to moje hobby)
Znalazłabym więcej, ale mi dzieci wstały wink

A Wy? Jakie macie metody na rozsądną oszczędność/ekologiczne podejście do zasobów? Co z tamtych wątków się Wam podoba, co mogłybyście wdrożyć?

Uwaga od Adminki (c'est moi) - jeśli wątek zacznie się przemieniać w oceniająca innych jatkę, poleci ino świst wink
--
"Ortografia, jak widać na forach, wielu ludziom nie jest potrzebna do szczęścia, co nie znaczy,
Edytor zaawansowany
  • loola_kr 03.10.10, 12:34
    ja w ogóle nie oszczędzam...
    o podwójnym obiegu wody dowiedziałam się z tego wątku, nie wiem co to jest pilot do piecyka gazowego...
    ja nie prasuje niczego nie z oszczędności tylko z lenistwa, nie kupuje w lupach bo nigdy nie umiałam tam znaleźć niczeg (ale dzieciom dużo kupuje na Allegro), cały sprzęt wieczorem mąż wyłącza.
    --
    SmokoweForum
    Loolczyne Smoki
    http://www.frontiernet.net/~cgrafe/animations/ScratchyDog.gif
  • jul-kaa 03.10.10, 12:54
    Nie chce mi się czytać tamtych wątków wink
    Mieszkamy w mieszkaniu, więc "domowych" oszczędności mniej. Używam pieluch wielorazowych, ubranek w sumie nie kupuję nowych - albo z allegro, albo od znajomych albo z lumpeksów. Sikam pod prysznicem ;P
  • mloda0242 03.10.10, 13:10
    to co mi wpadło od razu do głowy: nie wyrzucam "pustych" opakowań po szamponach/żelach do mycia ciała/płynie do mycia naczyń, chowam je i zużywam do mycia podłogi - wypłukuję wodą do zera i dopiero wyrzucam, to pewnie podpada pod patologię wink
  • allija 03.10.10, 14:05
    oszczędzanie rzędu 15 zł na mies. to nie jest żadna oszczędność tylko zawracanie d..y.
    Pewne formy oszczędnosci są dla mnie do przyjecia np. lumpexy, wolę chodzic w jednych spodniach cały rok. Albo podwójny obieg wody, nie wiem dokładnie o co tobie chodzi ale kiedyś oglądałam film o oczyszczaniu domowych ścieków i powtórnym ich wykorzystywaniu. Nawet po oczyszczeniu nie chciałabym kapać się w rodzinnym moczu.
    Prasuję bo ulubię prasowane ciuchy albo posciel, jest przyjemniejsza a ja lubię sobie dogadzać.
    Oszczędzam w miarę rozsądnie, np. wyłączam kaloryfery kiedy wszyscy wychodzą z domu.
    O ile nie zapomnę.
  • krecik 03.10.10, 16:06
    > oszczędzanie rzędu 15 zł na mies. to nie jest żadna oszczędność tylko zawracani
    > e d..y.

    Naprawde? No nie wiem, u mnie sie to przeklada na jakies 2-3 magazyny dla mnie/dzieci lub jakis pomniejszy inny zakup co miesiac. Albo 180zlotowe zakupy raz w roku.
    Pomijalna oszczednosc to dla mnie byloby cos w stylu 5zl.

    Ag
    --
    the world as I see it
    www.flickr.com/jazzwink/
  • amilina 16.10.10, 21:57
    Popieram Krecika smile Z kilku zl zaoszczedzonych na drobnych rzeczach w ciagu roku robia sie fajne wakacje dla jednej osoby.

    Wszystkie bogate narody Europy, to narody... bardzo oszczedne!
  • marzeka1 03.10.10, 18:45
    "oszczędzanie rzędu 15 zł na mies. to nie jest żadna oszczędność tylko zawracanie d..y. "- ty tak serio? Wg mnie oszczędności rzędu 180 zł. TYLKO na jednym rachunku, na jednej rzeczy to dużo.
    Osobiście od lat wyłączam z listwy wszystkie urządzenia, ot taki nawyk.
  • happy_time 03.10.10, 19:09
    Podwójny obieg wody może polegać na tym, że woda z pralki, wanny, kabiny prysznicowej będzie wykorzystywana do spuszczania wody w toalecie. Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł na oszczędzanie.

    --
    "Pomiędzy euforią a kacem zanim noc stanie się dniem
    o w pół do piątej nad ranem najlepsza pora się przejść..."
  • loola_kr 03.10.10, 19:20
    jeśli nie widać rur i połączeń to tak, ale jeżeli cokolwiek widać to nigdy bym się na to nie zdecydowała (gdzie ta woda jest przechowywana? bo wanna to chyba więcej niż pojemnik przy WC?
    --
    SmokoweForum
    Loolczyne Smoki
    http://www.frontiernet.net/~cgrafe/animations/ScratchyDog.gif
  • truscaveczka 04.10.10, 07:19
    To nie jest rozwiązanie blokowe - a w domu można to ładnie zaplanować i pochować instalację smile
    --
    "Nastaje era matki pokazującej dzieciom szczęście na własnym przykładzie." /by iks54/
  • truscaveczka 04.10.10, 07:26
    Alija, 15 zł to jest na przykład wyjście do kina na poranek (bilety są po 6 zł), pizza dla dziecka osobna z napojem, fantastyczny kaszmirowy supermarkowy sweter z lumpa. Pilota w piecyku już nie mam, teraz piecyk mam na baterie - ale jak się ma kryzys finansowy, to 15 zł ma znaczenie.
    --
    "Ortografia, jak widać na forach, wielu ludziom nie jest potrzebna do szczęścia, co nie znaczy,
  • deleine 05.11.10, 22:50
    Całkowite wyłączenie kaloryferów podczas nieobecności domowników jedynie podnosi koszty c.o. Powinno się przykręcać do 2.


    --
    iou
  • mancipi 03.10.10, 17:41
    po wczorajszych wielkich zakupach też doszłam do wniosku że trzeba wprowadzić jakiś program oszczędności (widok ulubionej kawy droższej o 5 zł trochę przeraża).
    łatwo mówić trudniej zrobić, bo o ile ja to mam w sobie jeszcze odrobinę zapału to tak z TŻ jest gorzej-wyłączenie kompa jak się wie że nie będzie się przy nim siedziało przez np pół godz i dłużej to już problem
    w każdym razie próbuję wprowadzić brak marnotrastwa bo jedzienia niestety trochę wyrzucamy
  • anka-ania 04.10.10, 10:49
    mancipi napisała:


    > łatwo mówić trudniej zrobić, bo o ile ja to mam w sobie jeszcze odrobinę zapału
    > to tak z TŻ jest gorzej-wyłączenie kompa jak się wie że nie będzie się przy n
    > im siedziało przez np pół godz i dłużej to już problem

    Komputer najwięcej energii pobiera przy uruchamianiu, więc TŻ ma rację, że nie wyłącza.

    > w każdym razie próbuję wprowadzić brak marnotrastwa bo jedzienia niestety troch
    > ę wyrzucamy

    Jedzenia nie wyrzucamy, bo teściowa ma kury i one dojadają wszystkie resztki, obierki i ewentualne nadwyżki. Inna sprawa, że staram się tak gotować, aby nie zostawało.
    Poza tym zmywam w zmywarce i uruchamiam ją tylko wtedy, gdy jest pełna.
    Oszczędzanie energii załatwia nam ZE osobiście, wyłączając prąd na wsi kilka razy w tygodniu.wink
  • budzik11 03.10.10, 19:56
    Ja lubię oszczędzać, chociaż podwójny obieg wody to dla mnie za wiele (nie chciałabym nie spuszczać wody z wanny, tylko wybierać ją wiaderkiem i tym spłukiwać kibel). Dużo oszczędzam w kuchni - nic się nie marnuje, znam wiele różnych "sztuczek" na oszczędności kuchenne - np. sałatka z ugotowanych w zupie warzyw, czy grzanki albo ciasto z czerstwego chleba itp.
    Wszystkie urządzenia też wyłączmy paluchem, nic nie zostaje na stand-bayu, pilnujemy gaszenia niepotrzebnych świateł, oszczędzamy wodę (w sensie nie leje np. się podczas mycia zębów czy rąk), nawet miejsce w koszu na śmieci oszczędzamy (mieszkamy w domu, więc nie mamy do dyspozycji blokowego śmietnika bez limitu - mamy 240 litrowy pojemnik, którego opróżnienie kosztuje 24zł., więc im miej śmieci, tym mniej płacimy - zgniatamy wszystkie opakowania, kupiliśmy nawet zgniatarkę do butelek, bo wody pijemy baaaardzo dużo i mimo, że kosztowała trochę, to szybko się zwróci). Dzieci chodzą w ciuchach szmateksowych, piorę w orzechach (tańsze od proszku). Co do prasowania - oszczędzam prasując w taniej taryfie (jak i w ogóle robiąc w niej wszystko związane z prądem), ale polubiłam tę czynność, od kiedy wynagradzam ją sobie słuchaniem w czasie prasowania audiobooków - zakładam słuchawki i jaaaadę wink A że słucham tylko podczas prasowania, więc okazja do słuchania fajnej książki jest niejako nagrodą i wyczekiwanym czasem. Polecam smile
    --
    Przytul Mnie Mamo
  • lili2006 17.10.10, 21:36
    >>piorę w orzechach
    w jakich orzechach???
    --
    Pozdrawiam, Ola
    sthbylili.blogspot.com/
  • misself 20.10.10, 15:57
    lili2006 napisała:

    > >>piorę w orzechach
    > w jakich orzechach???

    Piorących! smile
    Jest coś takiego.
    --
    azjahavana: czemu ty musisz być zawsze taka upierdliwa Miss
    Ktoś musi... wink
  • undomestic_goddess 03.10.10, 19:56
    Tez jestem w takim razie patologiczna.

    Obsesyjnie wylaczam punkty zrace prad, gdy z nich akurat nie korzysta nikt, co rowniez dotyczy grzejnikow. U mnie sie grzeje minimalnie, przez co zima nosze swetry zamiast letnich koszulek, co sie bezposrednio przeklada rowniez na obnizenie rachunkow z apteki, bo jednak takie hartowanie swoje robi.

    Pieluszki dla dzieciat mialam wielorazowe.
    --
    I'm not a complete idiot - several parts are missing.
  • misself 03.10.10, 20:56
    Zachwyciłam się kiedyś prototypem umywalki i WC 2w1: woda po myciu rąk spływała do rezerwuaru i tam czekała, aż ktoś zechce spuścić wodę. Zachwyt mi przeszedł, kiedy koleżanka - absolwentka chemii - uświadomiła mi, że to średni pomysł. (Te substancje, które się z nas zmywają, jakoś szkodzą toalecie, nie pamiętam, o co chodziło)

    Tymczasem sikam pod prysznicem, tzn. nie lecę spod prysznica do WC (to zresztą byłoby idiotyczne, bo mam WC w osobnym pomieszczeniu - musiałabym się wycierać, ubierać i dopiero lecieć).

    Noszenie ciuchów sprzed kilkunastu nawet lat popieram w całej rozciągłości - oczywiście pod warunkiem, że są całe i wyglądają po ludzku smile Lumpeksy lubię i cenię, bynajmniej nie ze względu na ceny, choć te są miłą niespodzianką po galeriowych trzycyfrówkach.

    Wodą po bain-marie podlewam kwiaty smile
    Z wody po gotowaniu warzyw robię zupę warzywną.

    Skręcam grzejnik w sypialni i zamykam drzwi na dzień - spać powinno się w niższej temperaturze niż żyć. (To oszczędność przy okazji - po prostu tak lubię.)

    Kupiłam Britę, żeby nie kupować wody w butelkach (smakuje identycznie) - przy okazji mamy mniej śmieci, choć to nie oszczędność, tylko proekologia smile

    Zawsze zapisuję obie strony kartek.

    Na stendbaju radio u nas zostaju. Ma zakodowane stacje radiowe i godzinę, i szlag by mnie trafił, gdybym codziennie rano musiała to ustawiać od nowa. Za to oba komputery wyłączamy przepisowo smile I myślę nad netbookiem, bo mniej prądu zużywa niż stacjonarny.

    W zasadzie jak o tym myślę, to mi wychodzi, że ja nie oszczędzam per se, tylko robię rzeczy rozsądne i logiczne, a oszczędność finansowa sama z tego wychodzi.

    PS. Trus, już dziecI w pluralis..?
    --
    "Zresztą tu na forum też taka nie teges jesteś......"
    [aneczkaa121 o mnie]
  • truscaveczka 04.10.10, 07:20
    Misself, mąż z katarem przechodzi pod kategorię "dzieci".
    --
    "Ortografia, jak widać na forach, wielu ludziom nie jest potrzebna do szczęścia, co nie znaczy,
  • misself 04.10.10, 12:34
    truscaveczka napisała:

    > Misself, mąż z katarem przechodzi pod kategorię "dzieci".

    Aha big_grin
    --
    azjahavana: czemu ty musisz być zawsze taka upierdliwa Miss
    Ktoś musi... wink
  • joanka-r 05.10.10, 11:12
    '' Zachwyt mi przeszedł
    > , kiedy koleżanka - absolwentka chemii - uświadomiła mi, że to średni pomysł. (
    > Te substancje, które się z nas zmywają, jakoś szkodzą toalecie, nie pamiętam, o
    > co chodziło)''

    nie wiem co może zaszkodzić toalecie skoro nie szkodzi jej domestos, mocz i kał.....aż się zastanawiam w czym Ty masz brudne ręce?


    ''Tymczasem sikam pod prysznicem''

    fujjjjj, zapaytam tylko czy celujesz w dziurkę czy sikasz po nogach? a jaka to oszczędność, ze niby nie spuszczasz wody? czy oszczędzasz papier toaletowy?
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • joanka-r 05.10.10, 11:29
    Ja jestem mega rozrzutna i nie oszczędzam....

    Ręce myje pod bieżącą wodą, bo inaczej nie ma sensu aby opłukiwać je w misce w bakteriach.
    Listw nie odłączam na noc, baaaa nawet na weekend, bo mi sie wszystko przeprogramuje.
    Od 16 chodzą do nocy 2 kompy, czasem plazma która ciągnie sporo więcej niz normalny tv, śmieci nie ugniatam, codziennie mam pełne wiadro, nie segreguje, bo mi się w to bawić juz nie chce, ubrania kupuję w 90 % nowe w sklepach, raz na rok pójdę do ciucholandu. Załatwiam sie do toalety a nie pod prysznicem, do tego jak mam katar to smarkam w papier toaletowy i za każdym razem spuszczam wodę w wc. Kremów mam kilka rodzajów i tak w większości stoją, to samo z szamponami i płynami do kąpieli. Czasami wywalam przeterminowane. Prasuje wszystko łącznie ze skarpetkami majtkamismile Ogólnie piorę codziennie. Nie pytajcie co, bo ciągle mam pełna pralkę i kosz na brudy.
    Nie zbieram papierków po maśle, aby smarować brytfanki, i resztek jedzenia, typu skorupki po jajkach do robienie nawozów do kwiatów, kupuje gotowe. Jedyne co oszczędzam to przykręcam kaloryfery gdy otwieram okna, bo wole jak jest chłodniej, i gaszę światła w pomieszczeniach w których nikogo nie ma.
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • misself 05.10.10, 12:47
    joanka-r napisała:
    > Listw nie odłączam na noc, baaaa nawet na weekend, bo mi sie wszystko przeprogr
    > amuje.

    Komputer się nie przeprogramowuje przez wyłączenie listwy.
    A moim znajomym się tak od niewyłączonego komputera dom spalił.
    Tacie natomiast - dysk poszedł, bo burza była.
    Ale to nie oszczędność, tylko ostrożność.

    > jak mam katar to smarkam w papier toaletowy

    Fuuuj!
    tongue_out
    --
    VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
  • anetapzn 05.10.10, 12:50
    joanka-r napisała:

    > Ja jestem mega rozrzutna i nie oszczędzam....

    Prasuje wszystko łącznie z
    > e skarpetkami majtkamismile
    To mnie rozwaliłaś, ale tylko dla tego, że ci sie chce....ja staram sie nie prasować wcale, chociaż czasami nie mozna tego niestety uniknącsad. NIE NAWIDZĘ PRASOWAĆ !!!
  • joanka-r 05.10.10, 15:29
    ''To mnie rozwaliłaś, ale tylko dla tego, że ci sie chce''

    A tam chce, wszystko co się da traktuje żelazkiem aby dodatkowo wyjałowić wysoką temperaturą. a poza tym lubię mieć wyprasowane figi na tyłku.
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • misself 05.10.10, 12:45
    joanka-r napisała:
    >
    > nie wiem co może zaszkodzić toalecie skoro nie szkodzi jej domestos, mocz i kał
    > .....aż się zastanawiam w czym Ty masz brudne ręce?

    Nie mam obecnie kontaktu z tą koleżanką, więc pozwól, że Ci wyjaśnię tak, jak zapamiętałam: substancje, które zmywamy ze skóry mydłem (głównie to chyba tłuszcz) osadzają się na ściankach sedesu, przez co jest więcej bakterii i łatwiej osadza się kamień i inne syfy.

    > fujjjjj, zapaytam tylko czy celujesz w dziurkę czy sikasz po nogach? a jaka to
    > oszczędność, ze niby nie spuszczasz wody? czy oszczędzasz papier toaletowy?

    Zawsze mnie to zastanawia, jak można uważać, że to fuj smile Brzydzisz się siebie?
    To jest oszczędność wody i czasu. Poczytaj sobie o kampanii społecznej na ten temat.
    --
    "Zresztą tu na forum też taka nie teges jesteś......"
    [aneczkaa121 o mnie]
  • joanka-r 05.10.10, 15:27
    '' Brzydzisz się siebie?
    To jest oszczędność wody i czasu. Poczytaj sobie o kampanii społecznej na ten temat.''

    siebie nie ale moich wydzielin i wydalin już tak, do wanny też siusiasz?tongue_out w Afryce ludzie myją sie w moczu kóz które pasą, co nie znaczy,ze ja też mam tak robić.
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • misself 05.10.10, 15:36
    joanka-r napisała:
    > siebie nie ale moich wydzielin i wydalin już tak, do wanny też siusiasz?tongue_out

    Pod prysznicem to u mnie oznacza do wanny, kiedy biorę prysznic. Nie mam osobnej kabiny prysznicowej, za to, jak już pisałam, mam WC w osobnym pomieszczeniu. Jeśli wiem, że zaraz idę pod prysznic, to na kija mam lecieć do WC, świecić światło, spuszczać wodę, a potem lecieć do łazienki, myć ręce, i dopiero włazić pod prysznic?

    Do basenu nie siusiam i do kąpieli w wannie też nie tongue_out
    --
    To ja!
  • jul-kaa 30.10.10, 22:54
    misself napisała:
    > Nie mam obecnie kontaktu z tą koleżanką, więc pozwól, że Ci wyjaśnię tak, jak z
    > apamiętałam: substancje, które zmywamy ze skóry mydłem (głównie to chyba tłuszc
    > z) osadzają się na ściankach sedesu, przez co jest więcej bakterii i łatwiej os
    > adza się kamień i inne syfy.

    A nieprawda, w takich systemach zaplanowano również oczyszczanie wody.
  • misself 05.11.10, 18:30
    jul-kaa napisała:

    > misself napisała:
    > > Nie mam obecnie kontaktu z tą koleżanką, więc pozwól, że Ci wyjaśnię tak,
    > jak z
    > > apamiętałam: substancje, które zmywamy ze skóry mydłem (głównie to chyba
    > tłuszc
    > > z) osadzają się na ściankach sedesu, przez co jest więcej bakterii i łatw
    > iej os
    > > adza się kamień i inne syfy.
    >
    > A nieprawda, w takich systemach zaplanowano również oczyszczanie wody.

    Wiesz, możliwe smile Nie przyglądałam się takiemu systemowi, widziałam tylko na zdjęciach.
    Wtedy sprawa czyszczenia z tych osadów też odpada smile
    --
    azjahavana: czemu ty musisz być zawsze taka upierdliwa Miss
    Ktoś musi... wink
  • brumming 03.10.10, 21:29
    Staram się rozsądnie zużywać wodę; naprawdę sknerzę tylko na ogrzewaniu smile po prostu odkręcam kaloryfery TYLKO u dzieci i tylko wieczorem, na godzinę lub dwie. Potem zakręcam. W kuchni nigdy nie grzeję, w nasze sypialni bardzo rzadko. Każdy sezon grzewczy rozpoczynamy kłótniami (ja i mąż) mój argument: zimno ci? to się rusz od kompa; jak powiesisz pranie, to się rozgrzejesz...itp.
    smile potem, po sezonie grzewczym mąż się chwali, że mieliśmy ponad 500zł zwrotu big_grin hehehe (płacimy w czynszu, w systemie comiesięcznych zaliczek)
    Ubrania dla dzieci kupuję bardzo na wyrost (jestem krawcową, więc mogę dokonywać drobnych poprawek długości, czy zwężeń) zawijam rękawy i nogawy smile ubrania są potem zazwyczaj tak znoszone, że nawet nie nadają się do przekazania innym. Przykład: na roczek kupiłam małemu kurtkę, którą nosił do piątego roku życia tongue_out najpierw mu mówili w piaskownicy: "jaki ładny płaszczyk, dziewczynko" hehehe potem co sezon płaszczyk stawał się coraz bardziej kurtką smile w ubiegłym sezonie dopiero odwinęłam do końca rękawy smile
    Aha! nigdy nie kupuję ubrań w sezonie - zawsze planuję na zapas i korzystam z wyprzedaży; i tak, wiedząc, że wymieniona wyżej kurtka już nie pociągnie dalej, od razu w styczniu kupiłam nową z przeceny i sobie czeka w szafie.
    Jak to teraz czytam, to właśnie widzę, że to mój fiś smile
  • agni71 04.10.10, 08:49
    Ubrania dla dzieci kupuję bardzo na wyrost (jestem krawcową, więc mogę dokonywa
    > ć drobnych poprawek długości, czy zwężeń) zawijam rękawy i nogawy smile ubrania są
    > potem zazwyczaj tak znoszone, że nawet nie nadają się do przekazania innym. Pr
    > zykład: na roczek kupiłam małemu kurtkę, którą nosił do piątego roku życia tongue_out
    > najpierw mu mówili w piaskownicy: "jaki ładny płaszczyk, dziewczynko" hehehe po
    > tem co sezon płaszczyk stawał się coraz bardziej kurtką smile w ubiegłym sezonie d
    > opiero odwinęłam do końca rękawy smile


    Czy w ten sposób nie jest tak, że ubrania nigdy nie wygladaja dobrze? Najpierw widac, że sa duzo za duże (nie tylko dł. jest istotna ale i szerokość), póżniej, jak juz rozmiar jest wreszcie dobry, to ubranko jest moooocno znoszone,... Wierzę, że ty to robisz jakos bardziej profesjonalnie, ale wiem, że wiele osób np. kupuje za duże kurtki i rekawy zwyczajnie podwija (tak, że na wierzchu jest podszewka). Wiadomo, ze podszewka jest z delikatniejszegio materiału niż warstwa wierzchnia, więc sie przeciera aż do dziur. Jak ubranie jest dobre (rękawy odwinięte), to - raz, że jest róznica koloru części wystawionej na działanie słońca i deszczu, a tej która była podwinięta, a dwa - w rękawie jest dziura sad
  • anetapzn 04.10.10, 10:36
    My tez wszystkie urzadzenia wyłączamy na noc, komputery także w ciągu dnia, jak wiem, że przez co najmniej 30 min nie będzie nikt przy nim pracował. Zmywarka, prasowanie (kurcze nie nawidzęsad ), pranie, pieczenie w piekarniku o ile tylko jest to możliwe na II taryfie (13-15 lub 22-6). Ciuchy dla nas i dla dzieci (przede wszystkim takie po domu lub np na wycieczkę, dla dzieci takze niektóre do szkoły- kupuję od lat w lumpeksie. Garnituru mężowi nie kupię na wage, ale np. eleganckie spodnie sobie ostatnio trafiłam. mam to szczęście, ze moja mama wszystko co ew. nie pasuje- dopasuje, przerobi, przeszyje.
    W lumpeksie kupiłam wczoraj (po 10zł./kg ) takze koce (w bardzo przyzwoitym stanie) dla psów na legowiska. Robię obiady "na zapas" tzn. jak pierogi to podwójna porcję, podobnie klopsy, kotlety itd. Najczęściej drugą częśc mroże i pózniej tylko wyjmuję, rozmrażam i podgrzewam.
    Ksiażki kupuję w antykwariacie lub wypozyczam z biblioteki.
    Woda też oczywiscie nie leje się podczas mycia zębów, mąż w końcu się przyuczył się do tego, a był baaardzo oporny na wiedzę.
  • asfo 04.10.10, 09:23
    > Staram się rozsądnie zużywać wodę; naprawdę sknerzę tylko na ogrzewaniu smile po p
    > rostu odkręcam kaloryfery TYLKO u dzieci i tylko wieczorem, na godzinę lub dwie
    > . Potem zakręcam.

    Wiesz czym to się kończy dla sąsiadów? Czynszem 800 zł/mc. I grzybem na ścianach tu i ówdzie. Moi sąsiedzi coś takiego uprawiają, a ja jak sobie posiedzę w mieszkanku, w którym jest 10 stopni to mam anginę. No i od takiej temperatury ściany bardzo ładnie pleśnieją.
  • brumming 04.10.10, 18:54
    Ależ nie ma mowy o 10 stopniach hehehe tylko o 18 big_grin może 16 gdy są mrozy; to nowy blok i grzeją chociażby piony ciepłownicze, które idą w każdym pokoju. Klatki schodowe są bardzo mocno ogrzewane (za to przecież także płacę!) i grzybów żadnych nie będzie. Blok jest ciepły i po prostu nie trzeba dodatkowo kotłować. Żaden z moich sąsiadów nie ma takich dopłat heehe choć rzeczywiście na osiedlu takowe się zdarzają, nawet do 1000zł, ale to w blokach z płyty głównie.

    Ubrania wyglądają dobrze smile wszyscy nasze dzieci podziwiają smile
  • misself 05.10.10, 10:19
    brumming napisała:
    > Żaden z moich sąsiadów nie ma takich dopłat heehe choć rzeczywiście na osiedlu
    > takowe się zdarzają, nawet do 1000zł, ale to w blokach z płyty głównie.

    Bloki z płyty są mniej szczelne niż inne? (Nie wiem, z czego robi się inne, z pustaków? Z cegły?)

    Mnie się wydaje, że jeśli komuś ciepło, to nie jest skąpstwem skręcać ogrzewanie (choć ja bym nie wyżyła w 18 stopniach tongue_out) - a od tego są liczniki ciepła na kaloryferach i ocieplenie ścian, żeby każdy sobie mógł indywidualnie regulować tę temperaturę...
    --
    "Rozmiar S. S jak: sorry, nie zmieścisz się."
    ich4pory.blogspot.com
  • asfo 05.10.10, 10:36
    Jak Twoi sąsiedzi skręcą kaloryfery do zera to ty musisz odkręcić żeby mieć chociażby to 18 stopni. Tobie będzie zimno i zapłacisz wieeelki rachunek (raz miałam 2000 zł do dopłacenia, a wcale nie chodziłam po mieszkaniu boso i w t-shircie), a sąsiedzi zostaną ogrzani Twoim kosztem i jakoś tam do wiosny przebiedują w grubych swetrach.

    Bloki są ocieplone z zewnątrz, nie ma izolacji między mieszkaniami i temperatura w poszczególnych lokalach częściowo się wyrównuje. W ekstremalnej sytuacji oszczędni lokatorzy potrafią tak wyziębić budynek, że zaczyna on pleśnieć.

    Dlatego administracja zaczyna maksymalnie ogrzewać klatki schodowe, które jednak są słabo izolowane, więc sporo ciepła ucieka, dzięki czemu rachunki są jeszcze większe.
  • misself 05.10.10, 11:10
    asfo napisała:

    > Jak Twoi sąsiedzi skręcą kaloryfery do zera to ty musisz odkręcić żeby mieć cho
    > ciażby to 18 stopni.

    Dziękuję Ci za tę informację wink Mam odkręcone kaloryfery przez cały sezon grzewczy, na maksimum. A akurat mam taką sytuację, że pode mną jest puste mieszkanie.

    Nie jest mi zimno (21 stopni), za ogrzewanie dopłacamy niewiele (jakieś 250 zł za całą zeszłą zimę - a była mroźna), więc to chyba nie jest zawsze tak, jak piszesz.

    Mieszkam w bloku z płyty z 91 roku, ocieplonym.
    --
    To ja!
  • asfo 05.10.10, 11:23
    Być może w różnych miejscach koszty ogrzewania wypadają różnie. Być może mój bok jest kiepsko ocieplony, mam też dość duże mieszkanie. Nie wykluczam też, że administracja celowo zaciąga pożyczki u lokatorów, zawyżając prognozy.

    Nie zmienia to faktu, że niektórzy ludzie z mojego osiedla celowo zakręcają kaloryfery po to, żeby ogrzać się kosztem lokalu zza ściany i przyznają to wprost, chwaląc się swoją oszczędnością.

  • asfo 05.10.10, 12:25
    www.polskieosiedla.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=53&Itemid=1
    Tu jest więcej na ten temat.
    Plus jest taki, że planuję się wyprowadzić.
  • misself 05.10.10, 12:51
    asfo napisała:

    > Być może w różnych miejscach koszty ogrzewania wypadają różnie. Być może mój bo
    > k jest kiepsko ocieplony, mam też dość duże mieszkanie. Nie wykluczam też, że a
    > dministracja celowo zaciąga pożyczki u lokatorów, zawyżając prognozy.

    U mnie nie ma prognoz, płacę za to, co mi się wygrzeje. Mam liczniki na grzejnikach.
    O ile mi wiadomo, Kraków jest dość drogim miastem, nie wiem, skąd jesteś.

    > Nie zmienia to faktu, że niektórzy ludzie z mojego osiedla celowo zakręcają kal
    > oryfery po to, żeby ogrzać się kosztem lokalu zza ściany i przyznają to wprost,
    > chwaląc się swoją oszczędnością.

    Mnie się to jakieś nieprawdopodobne wydaje, ale pewnie są bloki, w których się da coś takiego zrobić. U mnie by się nie dało - raz zakręciliśmy kaloryfery przed wyjazdem na święta. (Wtedy jeszcze pod nami ktoś mieszkał.) Po naszym powrocie w mieszkaniu było 15 stopni, mimo że wokół wszyscy grzali. Teraz nie zakręcamy grzejników, bo za długo trwa, żeby się wyziębione 50m2 nagrzało z powrotem.
    --
    VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
  • madzioreck 04.10.10, 20:25
    > Wiesz czym to się kończy dla sąsiadów? Czynszem 800 zł/mc.

    Nie bardzo rozumiem związek...?

    Poza tym to, że ktoś nie rozkręca ogrzewania nie znaczy, że cierpi w milczeniu w 10 stopniach... u mnie w mieszkaniu też jest ciepło, więc nie będę się dogrzewać dla zasady...
    --
    Biusty naGie wink
  • jagoda85 04.10.10, 20:41
    Ja troszeczkę rozumiem. Mój sąsiad postanowił sprzedać mieszkanie, i w związku z tym, że długo nie mógł znaleźć nabywcy, zakręcił kaloryfery. "Dzięki" temu temperatura u mnie spadła, przy grzaniu na full o 3 stopnie. Nie byliśmy w stanie dogrzać mieszkania. Ściana od sąsiada była bardziej zimna niż ściana zewnętrzna. Co roku mamy zwroty za CO, w tym roku zwrot był mniejszy o 250 zł. Wprawdzie grzyba nie ma, ale niby z jakiej racji ja mam płacić więcej?
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • at.at 04.10.10, 20:50
    niby z jakiej racji ja mam płacić więcej?

    Dlatego, że mieszkanie obok stoi puste? Niby dlaczego sąsiad ma grzać powietrze? Też mam za ścianą puste mieszkanie i nie wyobrażam sobie pretensji do właściciela, że nie grzeje. Ściana od strony tego mieszkania nie jest szczególnie zimna, bo ściany u nas potężne.

    U nas każde mieszkanie ma własne ogrzewanie, więc bezpośrednio czujesz w kieszeni, ile wydajesz, natychmiast. Ja też, kiedy wyjeżdżam, redukuję temperaturę w mieszkaniu do 15 stopni.
  • madzioreck 05.10.10, 17:51
    A z jakiej racji facet ma płacić za używanie ogrzewania, którego potrzebuje, jak dziury w moście...?
    --
    Biusty naGie wink
  • madzioreck 03.10.10, 23:25
    Ja też wieszam tak, żeby jak najmniej prasować - z lenistwa, a oszczędza się przy okazji prąd smile
    Wyłączam stand-by, ale nie włażę za meble i nie odpinam listew.
    Zgniatam butelki, kartony po mleku i takie tam, butelki zwrotne - oddaję, bezzwrotne - kiedyś, gdy mieszkałam u rodziców, segregowałam, teraz nie latam specjalnie do kosza na szkło, odkąd zobaczyłam, że to wszystko trafia do jednego "worka" sad
    Polubiłam ostatnio lumpeksy - kiedyś kompletnie nie umiałam nic w nich znaleźć, ale odkąd ostatnio trafiłam sobie śliczny komplet - żakiet + spódnica ołówkowa za 18 zł i drugi nowy żakiet za 10zł, oko mi się jakoś wyostrzyło wink
    Ogrzewania właściwie nie używam - mieszkam w blokach, na parterze, i wystarcza ciepło z głównych rur i z tych, które biegną pod moją podłogą (w piwnicach). No chyba, że jest -20 - wtedy mąż protestuje, ale on jest wyjątkowy zmarzluch, już biega w zimowej czapce smile
    --
    Biusty naGie wink
  • catalina81 04.10.10, 07:44
    u mnie jest rozsądne gospodarowanie wodą - nie lać bez potrzeby.
    gaszenie świateł tam gdzie nas nie ma.
    segregowanie śmieci.
    wyłączanie sprzętu z listwy.
    ja to bardziej traktuję jako por eko niż oszczędzanie, chociaż oszczędności przy okazji też są.
    --
    Kasia
  • anu_anu 04.10.10, 08:27
    Skąpstwo/oszczędność można dwojako wdrażać:
    Jako nie używanie rzeczy niepotrzebnych np. wyłączanie światła przy wyjściu z pomieszczenia, zakręcanie wody podczas mycia zębów, gotowanie tylko potrzebnej ilości wody, wyłącznie stand-by i piecyków gazowych na noc, kupowanie ciuchów w tanich sklepach (w tym są też lumpeksy) etc.
    Kategoria druga to są specjalne (dodatkowe) działania. I tu są też dwa rodzaje:
    Nie wymagające dodatkowego czasu np. zgniatanie butelek/kartonów przed wyrzuceniem do kubła, wieszanie tak aby nie trzeba było prasować,
    Wymagające dodatkowego czasu i działania: te wszystkie machinacje z wodą, zaawansowane segregowanie śmieci, używanie MPK w sytuacji choroby dziecka.
    Przyznam, że ja nie stosuję tej ostatniej kategorii – z banalnego powodu - braku czasu.
    Natomiast „przynoszenie” z pracy czegokolwiek lub też oczekiwanie aby inni przynieśli nam coś – to nie jest oszczędność tylko kradzież. Podobnie jak nieodpłatne korzystanie z usług wszystkich wokół (chyba, że sami też się udzielamy w jakiejś swojej dziedzinie i mamy do czynienia z wymianą).
    Nie wiem czy już nie wpadam w kategorię zbyt oceniającą wink
    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • olciaalcia 04.10.10, 10:15
    ja segreguję śmieci - jest to spora oszczędność - czasami rzędu 80-100 zł miesięcznie bo gmina odbiera recykling za darmo więc worków za które płacę mam mniej

    w związku z posiadaniem szamba niepotrzebnie woda się nie przelewa - np. w czasie mycia zębów czy twarzy - nie potrafię jednak skrócić czasu gorących pryszniców

    piec gazowy mamy ustawiony na grzanie ciepłej wody w systemie godzinowym - czyli w ciągu dnia i w nocy jest wyłączony

    w słoneczne dni odsłaniam wszystkie okna i pięknie mi się dom nagrzewa

    dopóki nie zmontuję filtrów do wody to korzystam z filtrów Brita - nie wydaje pieniędzy na wodę butelkowaną bo ta z kranu nie nadaje się do picia i przygotowywania potraw

    ubrania dla dziecka często kupuję w lumpeksie

    staram się oszczędzać prąd ale rachunki i tak są koszmarnie wysokie
  • loola_kr 04.10.10, 10:43
    ja tez segreguje śmieci ale bardziej z ekologii niz oszczędzania, u nas wywóz posegregowanym jest droższy niż zwykłych.
    --
    SmokoweForum
    Loolczyne Smoki
    http://www.frontiernet.net/~cgrafe/animations/ScratchyDog.gif
  • olciaalcia 07.10.10, 00:27
    segregując z przymusu i oszczędności zaczęłam również zauważać pozytywne skutki dla środowiska a właściwie ile śmieci mniej trafi na wysypisko w miejscowości obok

    widok tych wszystkich worków posegregowanych śmieci z okolicznych wiosek daje dużo do myślenia
  • joanka-r 07.10.10, 08:47
    widzę, ze niektórzy mimo rozwoju cofają sie do tylu. Moze niedługo zaczniemy kąpać sie w bali raz na tydzień cała rodziną w jednej wodzie?A zamiast toalet będziemy budować wychodki.
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • mm1501 07.10.10, 11:45
    Są już matki które nie zakładaja dzieciom pampersów, karmią piersia do 6 roku życia, same gotują, przecieraja i miksują a i cos ekstra - nie używaja podpasek ani tamponów tylko jakies takie "kubeczki" czy jakoś tak, wielorazowego użytku. To skompstwo, ekologia czy masochizm?
  • truscaveczka 07.10.10, 14:11
    Żadna z opcji - to jest uleganie manipulacjom medialnym pt. "jeśli tego nie robisz, to nie jesteś Doskonała". Li i jedynie.
    --
    "Będzie chłopak? Noooo, to pewnie mąż szczęśliwy" (taak, jakby się urodziła dziewczynka, to byśmy ją utopili i próbowali dalej) /by A.Nancy, forum CiP/
  • joanka-r 07.10.10, 14:39
    ''nie używaja podpasek ani tamponów tylko jakies takie "kubeczki" czy jakoś tak, wielorazowego użytku.''

    cooooooooooooo? matko i córki co to jest?
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • zla_wiedzma 07.10.10, 14:52
    joanka-r napisała:

    > ''nie używaja podpasek ani tamponów tylko jakies takie "kubeczki" czy jakoś tak
    > , wielorazowego użytku.''
    >
    > cooooooooooooo? matko i córki co to jest?

    eee że so przepraszam ?.... o matko ale ja bym oszczędziła .......tylko musialy być 1,5 l wink żebym nie latała co 30 min....suspicious
    --
    "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już tylko latanie na miotle" by dzidaa
    http://img1.jurko.net/Chick3.gif
  • truscaveczka 15.10.10, 13:22
    www.mooncup.co.uk/about-the-mooncup.htmlTADAAAAAAAAAAAAAM!
    Brrrr...
    --
    http://img.userbars.pl/171/34164.jpg
    "Mężczyźni w czerni są bardziej pazerni / Mężczyzn w bieli nic nie dzieli / Mężczyzn bez ubrań nietrudno jest ubrać / Kobiety w ciąży są gorące..."
  • truscaveczka 15.10.10, 13:24
    www.mooncup.co.uk/about-the-mooncup.html
    --
    Mam wrażenie, że wiele rodziców ma podobną wizję rodzicielstwa co 4 latek wizję posiadania rodzeństwa , czyli nowy członek rodziny ma być duży, bezproblemowy, a okres noworodka jezeli już musi to może ewentualnie przebyć jako uśmiechnięta lalka. /Makurokurosek/
  • zla_wiedzma 15.10.10, 13:40
    o maaaatkooooooooooo z córką big_grin
    --
    "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już tylko latanie na miotle" by dzidaa
    http://img1.jurko.net/Chick3.gif
  • undomestic_goddess 15.10.10, 15:22
    ale dlaczego? mamy wybor smile
    --
    If I save the whales, where do I keep them?.
  • paskud_agg 15.10.10, 19:03
    Ja nie rozumiem całego zamieszania i obrzydzenia wokół mooncupów. Mnie to wcale nie brzydzi. Może jestem jakaś inna po prostu.
  • undomestic_goddess 15.10.10, 20:58
    ja tez tego nie rozumiem, szczegolnie, ze nie ma przymusu
    sama nie uzywam, ale daleko mi do ble
    --
    Love is blind, marriage is the eye-opener.
  • jul-kaa 16.10.10, 18:21
    Jak ktoś się brzydzi własnego ciała i jego wydzielin, to i mooncupa się brzydzi. I pewnie tampon/podpaskę wymienia z zamkniętymi oczami, bo to takie paskudztwo że hej. A dziecko przewija mu sąsiadka.
  • zla_wiedzma 17.10.10, 21:36
    Droga Jul-kaa chyba się ciut zagalopowałaś w złośliwości. Po pierwsze zapytam czy gdzieś napisałam że się brzydzę ? Po drugie dziecko przewijał mi przystojny sąsiad. Co za tupet.....
    --
    "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już tylko latanie na miotle" by dzidaa
    http://img1.jurko.net/Chick3.gif
  • jul-kaa 18.10.10, 00:33
    A czy ja się odnosiłam do Twojego postu?
  • zla_wiedzma 18.10.10, 07:37
    wg drzewka wygląda że nie tylko Ty odniosłaś się do mnie ;P
    --
    "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już tylko latanie na miotle" by dzidaa
    http://img1.jurko.net/Chick3.gif
  • misself 05.11.10, 18:38
    truscaveczka napisała:

    > www.mooncup.co.uk/about-the-mooncup.htmlTADAAAAAAAAAAAAAM!
    > Brrrr...

    Czy ktoś mi może wyjaśnić, w jaki sposób coś wykonane z plastiku jest bardziej eko niż bawełna? smile
    --
    To ja!
  • anetapzn 04.10.10, 10:38
    anu_anu napisała:

    > Natomiast „przynoszenie” z pracy czegokolwiek lub też oczekiwanie a
    > by inni przynieśli nam coś – to nie jest oszczędność tylko kradzież.
    A to jak najbardziej sie zgodze. U nas w kraju od wielu lat panuje taka mania- a to zszywacz z pracy ktoś przyniesie, a to papier do drukarki itd. obserwowałam to kilkanaście lat temu gdy pracowałam w biurze u kogoś.
  • misiowazona 04.10.10, 11:48
    Jestem na wychowawczym. Dotąd zarabiałam sporo i nie chciało mi sie oszczędzać, a teraz żyjemy z 1 pensji, no i przybyło dziecko do dotychczasowych domowników. Na razie jeszcze za bardzo nie oszczędzamy, ale jeden pomysł wprowadziliśmy w życie. Gdy idziemy na spacer-wycieczkę, bierzemy ze sobą termos, zamiast kupować po drodze kawę lub herbatę w knajpce za minimum 5 zeta na łeb. I dolewkę można sobie zrobić i nie cieżko, bo jedzie w wózku i w dowolnym momencie można mieć to picie. Fajnie,- tak harcerskowink
  • cilantre 04.10.10, 13:13
    Ja też wprowadziłam wiele z w/w patentów (np. rozwieszanie prania w sposób najmniej gniotący je, odsłanianie okien w słoneczne dni, napełnianie pralki całym wsadem do prania, segregacja śmieci - bynajmniej niekoniecznie dla idei, ale wtedy mam więcej miejsca w śmietniku na "zwykłe" śmieci, wyłączanie wszelkich stendbajów itp.)
    Jednak najbardziej zadowolona jestem z 2 rzeczy:
    1. Kupno lodówki z dystrybutorem wody (w domu "na wejściu" mam filtr mechaniczny, zmieniam go co 2-3 miesiące, z białego zmienia się po tym czasie na brunatny, a lodówka posiada podwójny filtr -mechaniczny-kokosowy i drugi poprawiający smak wody i lekko ją mineralizujący). Zdecydowałam się na to, gdyż u mnie woda nawet z kranu jest dość dobrej jakości, a z lodówki jest naprawdę smaczna, o niebo lepsza niż z Brity
    2. Instalacja oddzielnego wodomierza na ogród
    --
    Ręce niosące pomoc, świętsze od modlących się ust
  • jolantka 04.10.10, 20:35
    kochana, ubrania z lumpka czy oszczedzanie na stand-by to nawet nie jest o mile od skapstwa.
    co innego jakbys kupila na swoj slub buty w ccc bo tylko 30zl, a pozostale 200 zainwestowala na gieldzie co by konto w banku roslo smile (przynajmniej jak dla mnie)
    ciezko czasem ocenic co jest zyciem ekonomiczno-ekologicznym a co skapstwem
    no ale kto powiedzial ze ma byc latwo, hle hle
    Jola
  • hamerykanka 04.10.10, 20:39
    W calym ogrodzie instalacja kropelkowa do nawadniania a nie zraszacze.
    Wymiana okien na szczelne, z potrojna warstwa odbijajaca promieniowanie cieplne. W srodku tez jakies cuda niewidy, specjalne uszczelki aby zimna szyba nie miala kontaktu z profilem etc. W ten sposob dom sie nie nagrzewa w sloncu, a w zimie nie traci ciepla.
    Wode mam glebinowa, z wlasnej studni na 90 m glebokosci. Wychodzi mi 1/3 kosztu wody miejskiej.
    Marzeniem jest zalozenie paneli slonecznych i w drugiej lazience bez okna tzw solara-aby oswietlac sobie przez niewielka dziure w suficie. Okno wyszloby taniej, ale jak tu potem myc i bac sie ze grad...
    Ciuchy dla dziecka tylko w lumpku. Mam taki ukochany gzdie wszystko jest posegregowane wielkoscia i plcia na wieszaczkach. W ten sposob upolowalam dwie kurtki zimowe za 7 i 9 dolarow, gdzie nowa kosztuje 25-35$
  • misself 05.10.10, 10:21
    Hamerykanka, ale chyba te Twoje cuda niewidy oszczędzające kosztowały na wejściu więcej niż zwyczajne okna, uszczelki i inne rzeczy?

    Wg mnie nie jest skąpstwem inwestowanie dużych pieniędzy w coś, co pozwala na dłuższą metę zaoszczędzić - chociażby studnia głębinowa czy panele słoneczne.
    --
    VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
  • hamerykanka 05.10.10, 17:57
    Wlasnie nie.
    Okna mojej wielkosci, przesuwne, kosztowaly 329 $ sztuka, a sa duze, ok 1,2 x 15 m. Stimulus Energy Package kosztuje 79 dolcow za sztuke. Zaleta tego jest oprocz nizszego zuzycia energii jest to ze jest objete zwrotem podatku. Za spedzone 1400 dolcow (3 okna z zalozeniem) dostaniemy 800 $ zwrotu podatku, a okna objete sa trzema gwarancjami, obejmujacymi nawet wybicie szyby pilka.
    Dla porownania w innych miejscach gdzie porownywalam ceny, okno typu amerykanskiego (dolna czesc podnoszona) kosztowalo 600-800$/szt i jest to najtanszy typ okna-najdrozsze sa europejskie, otwierane na bok, to z tych normalnych.Mi szczeka opadla na cene tzw garden window, ktore chcialam do kuchni, gdzie mam niewielkie okno przed zlewozmywakiem-zaspiewali 1875 $.
    Zwyczajne okna amerykanskie-niech ich szlag...probowalam wsadzac uszczelki, ale przez te szyny, po ktorych podnosi sie dolna czesc wieje i tak, a za waskie na wsadzenie jakiejkolwiek uszczelki.
  • misself 05.10.10, 20:44
    hamerykanka napisała:

    > Wlasnie nie.

    Skoro cena jest podobna, to ja bym tego nie nazwała oszczędnością, tylko zdrowym rozsądkiem - skoro kosztuje tyle samo, to kupujesz to, co daje lepszy efekt, prawda? smile
    --
    "Rozmiar S. S jak: sorry, nie zmieścisz się."
    ich4pory.blogspot.com
  • hamerykanka 05.10.10, 20:59
    Oszczednosc na ogrzewaniu i chlodzeniu: gwarantuja ze po wymianie wszystkich okien rachunki spadaja o 1/3.
  • anetapzn 05.10.10, 10:27
    hamerykanka napisała:

    > Marzeniem jest zalozenie paneli slonecznych i w drugiej lazience bez okna tzw s
    > olara-aby oswietlac sobie przez niewielka dziure w suficie.

    Ja tez marze o panelach słonecznych, ale przy przeogromnej ilosci dni slonecznych u ans w Polsce raczej by si e to nie opłacało. Za to doskonale zdaje to egzamin w słonecznych krainachsmile- u rodziny mojego męża w Grecji spisują się idealnie.
    No, ale u nas podobno klimat się ociepla, więc moze na emeryturze zalożesmile.
  • misself 05.10.10, 11:05
    anetapzn napisała:
    >
    > Ja tez marze o panelach słonecznych, ale przy przeogromnej ilosci dni sloneczny
    > ch u ans w Polsce raczej by si e to nie opłacało.

    Wydaje mi się, że te panele działają cały rok niezależnie od dni słonecznych...
    Miałam ostatnio okazję mieszkać w domu, w którym takie panele były - wrzesień nie był zbyt słoneczny, a z kranu leciał wrzątek. Genialna rzecz smile
    --
    "Zresztą tu na forum też taka nie teges jesteś......"
    [aneczkaa121 o mnie]
  • hamerykanka 05.10.10, 18:05
    Nie zdziwiliabym sie jakby u nas bylo 300 dni slonecznych w roku-na palcach moge policzyc ile razy w zeszlym miesiacu bylo zachmurzone niebo. Wiatr tez w zasadzie nie cichnie. Jak wyjezdzam z miast, po obu stronach szosy widze farmy wiatrakow, po kilkadziesiat szt w jednym miejscu, ludzie kolo domow maja mniejsze, wielolopatkowe, jak na filmach smile. Sluza tez do zasilania pomp elektrycznych do wody, podgrzewania wody itp. Koszt na starcie ok 12 000 dolacow, ale ponoc rzad pomaga finansowac do ok 2/3 kosztu zakupu.
  • misself 05.10.10, 20:51
    W Polsce też jest sens montować te panele, bo wystarczy że jest trochę słońca i już grzeje smile
    --
    "Rozmiar S. S jak: sorry, nie zmieścisz się."
    ich4pory.blogspot.com
  • zikusia 05.10.10, 10:28
    Opiszę swoją koleżankę z północnych Włoch. Świetnie zarabia jako lekarz. Jej mąż ma prywatną firmę. Gdy odwiedziłam ją kilkanaście lat temu pierwszy raz byłam zdziwiona ich oszczędnym sposobem życia. To nie było skąpstwo. Moja mama czy babcia nazwała by to gospodarnością. Codziennie gotowali obiad używając jarzyn ze swojego ogrodu. Zbierają poziomki, maliny, jeżyny i grzyby w lesie. Robią z tego cudowne przetwory. Drink z mrozonymi owocami leśnymi to jest dopiero coś. Ubrań w szafie naprawdę niewiele. Kosmetyki w łazience zajmują jedną niewielką póleczkę w szfce ale są dobrego gatunku . Pan domu uwielbiający słodycze codziennie ma pieczoną malutką tartę z przetworów owocowych wcześniej zrobinych w słoiczkach. Posiłek robi ten kto pierwszy jest w domu. Wnuki mają minimalną ilość zabawek ale bardzo dobrej jakośći. W domu są wyeksponowane pamiątki po rodzicach czy nawet dziadkach. Bardzo mi to zaimponowało i wiele z tych zachowań wprowadziłam w swoim domu. I stałam się skąpiradłem. Bo nie kupuję zadnego dzwoneczka, aniołeczka, gazetki, koteczka , pirdółeczki w gazetkach, kolejnego ciucha a włazience na półce zamiast wystawy tubek, słoiczków itp. mam 4 muszle. I w momencie gdy zaczął dla mnie działać zdrowy rozsądek dla wielu jestem skąpiradłaem , który tylu "cudownych" rzeczy sobie odmawia. Dobrze by było określić sobie granicę miedzy skąpstwem, oszczędnoscią i zdrowym rozsądkiem.
  • truscaveczka 15.10.10, 13:29
    Zikusiu, ja ostatnio doszłam do wniosku, że narzucanie sobie drobnych ograniczeń dobrze działa na mój charakter smile
    --
    http://img.userbars.pl/153/30447.png
    http://img.userbars.pl/126/25043.png
  • drzewkopomaranczowe 05.10.10, 11:13
    ja niestety nie wyłączam komputera z listwy bo mi się potem nie chce włączyć ,ale za to oszczędzam na workach na śmieci - do tej pory kupowałam takie zwykłej wielkości ale jak mój mąż zaczął narzekać ze mu śmierdzą te smieci (ten jego nochal..)-wiadomo ze kosz nie zawsze zapełnił się przez 1 dzień a szkoda mi było wyrzucać w połowie zapełniony worek,
    wpadłąm na pomysł wykorzystywania worków w które pakowane były w sklepie warzywa,chleb.. jednym słowem te tzw. zrywki zawsze mnie wkurzało ze po przyjsciu z zakupów musze je wyrzucać i zasmiecać środowisko kupiłam w sklepie małe wiaderko tak by te zrywki pasowały i mam nowy mały śmietnik który nie zdąży sie zaśmierdnać -często śmieci wyrzucamy ale z tym nie ma u nas problemów ,jak są śmieci jakieś wieksze gabarytowo to po prostu wkłądam je do osobnego worka lub zgniatam -np. butelki po mineralnej rzucam na ziemie i zdeptuje żeby było szybciej i by były mocniej zgniecione
    --
    "Kochaj tych,których nie kochasz.Miłość jest przykazaniem,a nie uczuciem.Jest ona aktem woli,jedynym aktem naprawdę godnym człowieka." Brat Efraim
  • anu_anu 05.10.10, 11:17
    Tak sobie rozmyślałam nad tematem i mam pewne wnioski smile
    Uważam, że są działania, które niewątpliwie są oszczędnością ale pochłaniają sporo czasu. Jednakże im więcej pracujesz - tym mniej masz czasu na szukanie tańszych i dobrych rzeczy - ale masz też więcej kasy - więc możesz kupić rzecz droższą, o której wiadomo, że dobra. Oczywiście może się zdarzyć, że ten droższy zakup to będzie zły wybór tak samo jak rzecz tania może być świetna - ale nie mówię tu o wyjątkach a o pewnej regule, która chyba jednak działa. Kiedyś mówiło się nawet, że biednych nie stać na bylejakość!
    Ponieważ doba każdego ma dokładnie tyle samo godzin - to możemy dokonać wyboru - czy idziemy w stronę poświęcania czasu na minimalizowanie wydatków - czy też raczej maksymalizowania dochodów.
    Ten wybór nie zawsze jest możliwy, w niektórych okresach życie samo za nas decyduje. Ale jednak w dłuższym przedziale (10-20 lat) to my decydujemy, którą drogę wybieramy.
    I o ile zawsze można żyć gospodarnie (nie marnując nic niepotrzebnie) o tyle dodatkowe oszczędności są już chyba kwestią wyboru tej drogi.

    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • agni71 05.10.10, 16:31
    anu_anu napisała:

    > Tak sobie rozmyślałam nad tematem i mam pewne wnioski smile
    > Uważam, że są działania, które niewątpliwie są oszczędnością ale pochłaniają sp
    > oro czasu. Jednakże im więcej pracujesz - tym mniej masz czasu na szukanie tańs
    > zych i dobrych rzeczy - ale masz też więcej kasy - więc możesz kupić rzecz droż
    > szą, o której wiadomo, że dobra.

    Tez prawda. Mnie czasem korci, zeby męża (który pracuje w mieście, a mieszkamy w małej podwarszawskiej miejscowości) wysłać gdzies w Warszawie po cos z promocji, a on mi wtedy tłumaczy, że tracąc na dojazd pół godziny traci więcej pieniędzy (ma stawke godzinową) niz oszczędziłby kupując coś taniej. Tak więc tu jest ścisła zależność czas- pieniądz. Inna rzecz - kupowanie rzeczy droższych, ale które posłużą dłużej.

    W przypadku artykułów dziecięcych - wiele ubrań, butów, zabawek, można odsprzedać np. za pól ceny, więc de facto wychodzi taniej niz zakup czegos tańszego, ale czego nie ma szansy póżniej odsprzedać. Tylko trzeba mieć te pieniądze, żeby je na początku wylozyć na zakup.
  • hamerykanka 05.10.10, 18:13
    Heh, to teoria niesprawiedliwosci butowej kapitana Vimesa (Pratchett). Biedaka stac tylko na buty z tekturowa podeszwa, w ktorych przechodzi jeden sezon, zaplaci 100 dolarow morporskich, a nogi ma wiecznie mokre. A bogaty kupi solidne skorzane z 500 w ktorych pochodzi 10 lat. W ten sposob biedak zaplaci dwa razy wiecej niz bogaty, a nogi i tak ma wiecznie mokre. Jakos tak to szlosmile)
    Ja przymierzam sie do zakupu automatycznego kranu do lazienki z ktorej korzysta maz i moja dwulatka, majaca obsesje na puknice wody i odkrecania. W ten sposob kran bedzie dozowal mniej wody, niz ich oboje by zuzyli odkrecajac ( i zostawiajac,w przypadku corki). W sklepie krany takie widzialam od ok 200 $ az do tysiaca (!), na eBay juz za 65$ i chyba na taki sie skusze.
    Lozko dla corki kupilismy tez takie, ktore mozna modyfikowac zaleznie od potrzeb, wysokosc materaca, mozna wyjac frontowy panel i wymienic na dwa mniejsze po bokach lub zlikwidowac i przeksztalciw lozko dla starszego dziecka. Z boku jest szafka z przewijakiem, ktora mozna odkrecic i miec normalna szafke. W ten sposob zamiast kupowac dwa lozeczka-dla niemowlaka i starszaka, mam jedno.
  • dolmadakia 05.10.10, 20:00
    Segreguję smieci,zgniatam butelki,wyłączam prąd,gdy to nie jest potrzebne /światło w pokoju,w którym nikogo nie ma/ kupuje wodę min. w Lidlu /bo tania/,piję herbatę kilka razy z rzędu w tym samym kubku /nie słodzę,więc na dnie nie ma słodkiego osadu/ kupuję tanie ciuchy,ale w lumpie rzadko-głównie dziecku. Woda nie leci niepotrzebnie,choc ja preferuję kąpiel niż prysznic.Mamy panele słoneczne,które oszczędzaja gaz,nie nagrzewamy się w zimie specjalnie,ale tez nie skąpimy.Wodę do podlewnia ogródka mamy z rynny/oczywiście jak padasmile/ Nie musimy mieć wszystkiego,co nowe i modne.Ale można by oszczędniej...
  • dolmadakia 05.10.10, 20:07
    A! i jeszcze prawie nie prasuję,ale to z lenistwa.Pościel oddaję do magla-więc tu oszczędności braksad Kupuje duże opakowania i na promocji np.proszku do prania,karmy dla kota etc.
  • mm1501 06.10.10, 09:06
    W obiegu zamkniętym wody nie ma nic fajnego i ekologicznego. Lepiej jest gromadzic deszczówkę i wykorzystywać. W obiegu zamknietym nie wyrobisz na srodki dezynfekująco myjące. Nic ekologicznego
  • ewenny58 06.10.10, 09:53
    ja mam w domu tzw."szarą wodę" ze swojej studni wywierconej na głębokość 8 m
    służy mi do spłukiwania toalety, prania oraz podlewania ogrodu
    robiłam badania w wodociągach i wyszło, że jej parametry są dobre, miękka, bez zanieczyszczeń biologicznych i chemicznych
    do celów spożywczych, mycia i do zmywarki używam wodociągowej
    z 54 m3 na kwartał zrobiło się 16m3

  • mm1501 06.10.10, 10:47
    Woda ze studni to nie jest "szara woda". Studnia i deszczówka to po prostu dwa źródła a deszczówki można zebrać bardzo dużo bo te 600mm to na 1m a zbierasz z całego dachu i może jej być naprawdę duzo. Moja mama zbierał deszczówke kiedys do płukania prania. Zawsze miała jakąś zgromadzoną

    "Woda szara" to woda z mycia rąk, mycia ciała. Zawraca się ją z powrotem do spłukiwania w toalecie. Kibel jest ufajdany mydłem a nie g...em. Dlatego to nie ekologiczne bo kibel trzeba częściej myć. Głupia propaganda facetów co w życiu szczoty do kibla w ręku nie mieli.
    Miałam to przerabiane na studiach + sama kiedyś wode z wanny przelewałam do wiader spłukiwałam w kiblu. To jest oszczędność, oczywiście ale jak ktoś tak jak ja ma manie na punkcie czystego kibla to nie polecam.
  • misself 06.10.10, 10:58
    mm1501 napisała:
    > a deszczówki można zebrać bardzo dużo bo te 600mm to na 1m a zbierasz z
    > całego dachu i może jej być naprawdę duzo.

    Jeśli z dachu, to faktycznie więcej - zakładając dach o powierzchni 50m2 wychodzi 30m3 wody. ROCZNIE. Średnio 2,5 m3 miesięcznie. Tylko takiej wody chyba nie da się używać do płukania prania..? Chyba że jakąś oczyszczoną.

    > "Woda szara" to woda z mycia rąk, mycia ciała. Zawraca się ją z powrotem do spł
    > ukiwania w toalecie. Kibel jest ufajdany mydłem a nie g...em. Dlatego to nie ek
    > ologiczne bo kibel trzeba częściej myć.

    O, właśnie o to chodziło w kwestii szkodliwości drugiego obiegu smile
    --
    "Zresztą tu na forum też taka nie teges jesteś......"
    [aneczkaa121 o mnie]
  • mm1501 06.10.10, 11:20
    Jak sie mieszka na wsi to wystarczy troche odczekać, osad zsedymentuje i jest czyściutka woda, przynajmniej kiedys była. Do picia może sie nie nadawać ale do płukania bardzo dobra, matka moja miała świtra na punkcie białej bieli więc jakby była brudna to by nie płukała
  • misself 20.10.10, 15:49
    mm1501 napisała:

    > Jak sie mieszka na wsi to wystarczy troche odczekać

    Przeprowadzanie się na wieś, żeby móc płukać pranie (ręcznie...) w wodzie deszczowej jak dla mnie nosi jednak znamiona patologicznego skąpstwa big_grin
    --
    "Zresztą tu na forum też taka nie teges jesteś......"
    [aneczkaa121 o mnie]
  • misself 06.10.10, 10:03
    mm1501 napisała:
    > Lepiej jest gromadzic deszczówkę i wykorzystywać.

    Bardzo fajnie, ale ile tej deszczówki w takim zwykłym roku nazbierasz?
    Nie mówię o minionym, bo było bardzo mokro smile Ale średnia opadów w Polsce to jest jakieś 600 mm, czyli beczka o powierzchni 1m2 to jest przez cały rok 600 litrów - czyli 0,6 m3. Niedużo.
    --
    To ja!
  • zonaniezona1 06.10.10, 12:11
    Skąpstwo skąpstwem , ekologia ekologią smile)),ale nie po to żyję w miarę rozwiniętym kraju , żeby prać pościel w baniaku i latać za deszczówką ....smile)) Wolę jednak pralkę automatyczną ....
  • ananke666 30.10.10, 18:46
    misself napisała:

    > mm1501 napisała:
    > > Lepiej jest gromadzic deszczówkę i wykorzystywać.
    >
    > Bardzo fajnie, ale ile tej deszczówki w takim zwykłym roku nazbierasz?
    > Nie mówię o minionym, bo było bardzo mokro smile Ale średnia opadów w Polsce to j
    > est jakieś 600 mm, czyli beczka o powierzchni 1m2 to jest przez cały rok 600 li
    > trów - czyli 0,6 m3. Niedużo.

    Hm? Ale przecież beczki nie stawia się po to, żeby do niej deszcz napadał. Deszczówkę najlepiej zbiera się z dużych powierzchni, zwykle z dachu - woda spływa z całego dachu do rynny, pod którą stoi beczka. Dach niezbyt dużego parterowego domu to dobre kilkadziesiąt metrów kwadratowych, a bywa, że więcej, jeśli masz np. nieco wyższy dach dwuspadowy, spokojnie będzie miał ze sto.
    --
    Tupecik
  • misself 05.11.10, 18:32
    ananke666 napisała:

    > Hm? Ale przecież beczki nie stawia się po to, żeby do niej deszcz napadał. Desz
    > czówkę najlepiej zbiera się z dużych powierzchni, zwykle z dachu - woda spływa
    > z całego dachu do rynny, pod którą stoi beczka. Dach niezbyt dużego parterowego
    > domu to dobre kilkadziesiąt metrów kwadratowych, a bywa, że więcej, jeśli masz
    > np. nieco wyższy dach dwuspadowy, spokojnie będzie miał ze sto.

    Pod warunkiem, że masz dach do dyspozycji i jakiś system oczyszczania tej wody smile
    Wydaje mi się, że większość Polaków mieszka jednak w blokach - a kiedyś mi polecano właśnie w ten sposób (beczką wywieszoną poza obrys budynku) zbierać deszczówkę. Polecano na jakimś forum ogrodniczym, bo się skarżyłam, że mi begonia zdycha od przegotowanej kranówki.
    --
    Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
    ich4pory.blogspot.com
  • ananke666 07.11.10, 11:40
    > Pod warunkiem, że masz dach do dyspozycji i jakiś system oczyszczania tej wody
    > smile

    Oczywiście - chyba w innym przypadku mija się to z celem smile

    > Wydaje mi się, że większość Polaków mieszka jednak w blokach - a kiedyś mi pole
    > cano właśnie w ten sposób (beczką wywieszoną poza obrys budynku) zbierać deszcz
    > ówkę. Polecano na jakimś forum ogrodniczym, bo się skarżyłam, że mi begonia zdy
    > cha od przegotowanej kranówki.

    Wiesz, mi w bloku raczej nie przyszłoby do głowy zbieranie deszczówki... U mnie balkon co prawda temu sprzyja, bo ma zabudowane ścianki i podczas ulewnego deszczu woda spływa z niego na chodnik czymś w rodzaju małej rynny. Mogłabym coś na upartego tam podwiesić. I drżeć co będzie, jak to z kilku pięter s p a d n i e ...
    --
    Tupecik
  • misself 07.11.10, 12:57
    ananke666 napisała:

    > Wiesz, mi w bloku raczej nie przyszłoby do głowy zbieranie deszczówki... U mnie
    > balkon co prawda temu sprzyja, bo ma zabudowane ścianki i podczas ulewnego des
    > zczu woda spływa z niego na chodnik czymś w rodzaju małej rynny. Mogłabym coś n
    > a upartego tam podwiesić. I drżeć co będzie, jak to z kilku pięter s p a d n
    > i e ...

    Mnie też by to nie przyszło do głowy, niestety nie pamiętam, jakie to było forum, żeby Ci wkleić te światłe rady wink Na begonię by może starczyło tej wody, ale dostałam wtedy zj...ę, że śmiem w ogóle podlewać rośliny kranówką...
    --
    "Zresztą tu na forum też taka nie teges jesteś......"
    [aneczkaa121 o mnie]
  • alex_k 07.10.10, 12:44
    Ja wykorzystuję pojemniki po lodach do zamrażania warzyw, gotowych dań itp.
    ... chociaż jak się do tego jakiś czas na forum przyznałam, to jedna z forumek spytała, czy dzieciom śniadanie zawijam w gazetę. Miło mi, że ta sama forumka w tym watku też przyznaje się do oszczędzania i tym razem oszczednosci innych nie wyśmiała, nawet sikania pod prysznicem wink, co dla mnie np jest nie do przyjęcia, zważywszy też, że z tego samego prysznica korzystają inni członkowe rodziny.
    Oszczędzam, ponieważ najbardziej na świecie nie lubię marnotrastwa. Nie wyrzucam niczego, co mogłoby się komukolwiek jeszcze na coś przydać. Staram się nie marnować jedzenia ani produkować sterty niepotrzebnych śmieci, stąd też ponowne wykorzystywanie niektórych opakowań, kopert, słoików, pudełek po butach itd. Nie odkręcam bez sensu wody, nie zostawiam na czuwaniu sprzetów, nie zapalam zbędnego, światła, wyłączam ogrzewanie kiedy nie ma nas w domu, zmniejszam temperaturę na noc, w dzień wystarcza 21st., robiąc zakupy staram się wybierać rzeczy bez dodatkowych opakowań (np pasta bez pudełka)
    Niechęć do marnotrastwa to chyba główny motyw oszczędzania, bo zaoszczędzenie 15zł mies. rzeczywiście nie stanowi w budżecie domowym specjalnej różnicy.
    --
    Mój decoupage
    Jak odszukać "tego przeklętego motyla, który-trzepocząc skrzydełkami-powoduje wszystkie burze, jakie nas nachodzą, i zmusić go, żeby przestał"?
  • anetapzn 07.10.10, 13:07
    alex_k napisała:

    Miło mi, że ta sama forumka w
    > tym watku też przyznaje się do oszczędzania i tym razem oszczednosci innych ni
    > e wyśmiała, nawet sikania pod prysznicem wink, co dla mnie np jest nie do przyję
    > cia, zważywszy też, że z tego samego prysznica korzystają inni członkowe rodzin
    > y.
    Zakładam, ze pomiedzy skorzystaniem z prysznica przez dwóch czlonków rodziny- brodzik jest myty, niezależnie czy ktoś do niego nasikał, czy nie....
  • alex_k 07.10.10, 13:53
    Łee tam, to, że nie myty przez głowę nawet by mi nie przyszło. Przyznam, że wiedząc o czyms takim, nie skorzystałabym z takiego prysznica nawet wyszorowanego domestosem smile
    Zresztą, ja generalnie dość "brzydliwa" jestem tongue_out, właśnie z tego powodu w hotelach kąpię się w klapkach i nie dotykam ścianek, nie dotykam poręczy, klamek w toaletach, noszę w torebce zawsze chusteczki antybakteryjne. Nawet w domu mam żelazne zasady dotyczace nieużywania np miski w której wyrabiam ciasta np do moczenia prania, nie wycieram zmywakiem kuchennym podłogi, zmywakiem nie wycieram też naczyń "na sucho", blatów (jednorazowe ścierki), nienawidzę, kiedy ktoś podpija z mojej filiżanki czy podjada z talerza, nie dojem posiłku po dziecku, ba - nawety po sobie nie dojem jesli odejdę od talerza tongue_out
    --
    Mój decoupage
    Jak odszukać "tego przeklętego motyla, który-trzepocząc skrzydełkami-powoduje wszystkie burze, jakie nas nachodzą, i zmusić go, żeby przestał"?
  • anetapzn 07.10.10, 13:58
    alex_k napisała:

    > Zresztą, ja generalnie dość "brzydliwa" jestem tongue_out, właśnie z tego powodu w hot
    > elach kąpię się w klapkach i nie dotykam ścianek, nie dotykam poręczy, klamek w
    > toaletach, noszę w torebce zawsze chusteczki antybakteryjne.
    To jest po prostu chęć przetrwania, a nie brzydliwosćsmile. Ja troche dni w roku spedzam w hotelach i zawsze sie kąpię w takich leciutkich klapkach.
  • misself 20.10.10, 16:01
    alex_k napisała:
    > Zresztą, ja generalnie dość "brzydliwa" jestem tongue_out, właśnie z tego powodu w hot
    > elach kąpię się w klapkach i nie dotykam ścianek

    Ja też się kąpię w klapkach, ale nie z powodu "brzydliwości" (choć ją mam na dość wysokim poziomie, jeśli chodzi o motłoch, w każdym mieszkaniu, które wynajmowałam, musiałam osobiście wszystko umyć, zanim skorzystałam - mało komu ufam pod tym względem), tylko dla własnego bezpieczeństwa.

    Choć i tak złapałam jakieś paskudztwo, kiedy na warsztatach przeszłam w baletkach (takich autentycznych, do tańca) przez szatnię - obok szatni był basen, na basenie stado kilkulatków, a na podłodze powódź. Baletki przemokły, a ja się od pół roku borykam z paskudztwem sad
    --
    Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
    ich4pory.blogspot.com
  • misself 20.10.10, 15:55
    alex_k napisała:
    > nawet sikania pod prysznicem wink, co dla mnie np jest nie do przyję
    > cia, zważywszy też, że z tego samego prysznica korzystają inni członkowe rodziny.

    Siadam na tej samej desce co reszta domowników, piję z tych samych kubków - więc mogę też stanąć w wannie, w której chwilę wcześniej przez parę sekund było 200 ml moczu wymieszanych z kilkoma litrami wody. Zwłaszcza że chwilę później kolejne kilkanaście litrów wody z surfaktantami (szampon, mydło) spłynęło po powierzchni tej wanny.

    > Oszczędzam, ponieważ najbardziej na świecie nie lubię marnotrastwa.

    Ja też.
    --
    To ja!
  • anu_anu 15.10.10, 10:29
    To jest chyba coś dla Ciebie smile
    demotywatory.pl/2168632/Oszczednosc
    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • laminja 06.11.10, 12:49
    pełne gaszenie urządzeń elektronicznych też uważam za coś normalnego, może dlatego, że mamy tylko jedno takie, które mogłoby być w opcji stand-by. Wieszam pranie, żeby uniknąć prasowania z potrzeby oszczędności czasu, nie pieniędzy. Do lumpeksów nie wchodzę. Moje dzieci jakoś dziwnie nie wyrastają ze swoich ubrań w kilka miesięcy. Mają rzeczy, które noszą latami np młody 3 sezon będzie chodził w tej samej kurtce (urósł w tym czasie 15-20 cm)
  • misself 06.11.10, 15:26
    laminja napisała:

    > Mają rzeczy, które noszą latami np młody 3 sezon będzie chodzi
    > ł w tej samej kurtce (urósł w tym czasie 15-20 cm)

    Nie żartuj, i kurtka dalej dobra? To chyba miała za długie rękawy te 3 lata temu smile
    --
    VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
  • laminja 06.11.10, 23:11
    tak zainwestowałam w kurtkę bardzo dobrej firmy, która ma różne systemy regulowania wielkości. Można było skrócić rękawy przez ich odpowiednie wywinięcie i zwęzić kurtkę spinając odpowiednie zatrzaski. Podobnie mamy ze spodniami narciarskimi, które mają regulowana długość nogawek.
  • misself 07.11.10, 12:55
    laminja napisała:

    > tak zainwestowałam w kurtkę bardzo dobrej firmy, która ma różne systemy regulow
    > ania wielkości. Można było skrócić rękawy przez ich odpowiednie wywinięcie i zw
    > ęzić kurtkę spinając odpowiednie zatrzaski. Podobnie mamy ze spodniami narciars
    > kimi, które mają regulowana długość nogawek.

    Ach, chyba że tak smile Tu zastosowanie ma zasada "nie stać nas, żeby kupować tanie rzeczy" smile
    --
    VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
  • laminja 07.11.10, 20:49
    nawet nie chodzi o to czy mnie stać czy nie, ale wolę kupić coś droższego i liczyć na to, że starczy na dłużej niż tańszego na jeden sezon, bo za niską ceną też przeważnie idzie niższa jakość zarówno materiałów jak i wykończenia. Ta kurtka po dwóch sezonach (a jest używana od połowy jesieni do połowy wiosny) wygląda niemal jak nowa, choć przeszła wiele, więc jak z niej syn wyrośnie to ją schowam dla jego młodszej siostry.
  • johana75 06.11.10, 15:52
    Mają rzeczy, które noszą latami np młody 3 sezon będzie chodzi
    > ł w tej samej kurtce (urósł w tym czasie 15-20 cm)

    he he,moj mlody tez chodził w jednej kurtce z Cocodrilo 3 lata, ale ona miala takie sprytne rekawy z futerkiem, które wywijało sie na rękaw jakieś 8-10 cm. potem mozna było je odwinać i nadal wygladalo dobrze.

    Poza tym sa jz takie rzeczy ktore można przedłuzać (takimi ściągaczami w srodku na długośc i na szerokość), ale troche drogie to to, więc wole normalne
    --
    Moin moin....Nordsee smile
  • anu_anu 06.11.10, 18:10
    Moja mama ubierała mnie w sukienki z karczkiem, bo były "na dłużej" niż takie odcinane w pasie. Do dziś nie znoszę sukienek z karczkiem! No nie znoszę!!!!
    Może i czasem da się jakoś tak zakombinować aby dziecko kolejny sezon używało tej samej rzeczy - ale trzeba brać pod uwagę również uczucia i sugestie dziecka. Poczucie "bycia najgorzej ubranym" jest naprawdę dołujące.
    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • laminja 06.11.10, 23:28
    to zależy na czym to kombinowanie polega. Inaczej jest w przypadku zimowej kurtki inaczej spodni czy bluzy. Wolę zamiast 3 kurtek z Zary - połowa szkoły w takich chodzi, kupić jedną znacznie lepszą i mieć ją na 2-3 lata. To się nie musi przekładać na bycie gorzej ubranym, z resztą to u nas nie ma żadnego znaczenia. W szkole nikt nie zwraca uwagi na ubrania kolegów. Są mundurki.
  • johana75 07.11.10, 20:57
    Ja cie ciągle tak ubierała to sie nie dziwię.
    Moje dziecko mialo RAZ taką kurtkę i nie sądze że było gorzej ubrane, chciał nawet kolejny rok ją nosić, ale była za mała wink
    --
    Moin moin....Nordsee smile
  • anu_anu 08.11.10, 11:30
    Wszystkie moje sukienki były z tym p#$^$ karczkiem... Jedynie latem miałam spódniczki na gumce i jakieś koszulki. A koleżanki nosiły sukienki odcinane w pasie, piękne jak marzenie... Jak byłam dziewczynką to chodziłam wyłącznie w sukienkach. Dziewczynek podówczas nie ubierano w spodnie, były nawet teorie na co to szkodzi dziewczynkom potencjalne chodzenie w spodniach! Mimo tych hiobowych wieści dostałam spodnie, gdzieś tak w 3-4 klasie podstawówki, żadnego z przewidywanych skutów ubocznych do dziś nie zaznałam.
    --
    . ^ ^
    =(-.-)=
    .(_|_)
  • hamerykanka 07.11.10, 14:40
    Moze nie calkiem skapstwo...ale od kiedy dowiedzialam sie od sasiadow o oduzej popuacji dzikich kotow, wszystkie resztki wedruja do specjalnie zakupionej wielkiej psiej michy. Nie wyrzucam juz do smieci. Koty jedza wszystko!! smile A ja mam mniej smieci do targania do kontenera...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka