Dodaj do ulubionych

Nie chcę być clean freak...

06.06.11, 13:09
ale jestem na najlepszej drodze do tego sad

Dzień dobry, jestem Kawa i jestem anonimowym zarazkofobem.

Taki przykład. W radiu powiedzieli, że na siedzeniach samochodu jest 700 razy więcej bakterii niż w publicznej toalecie. Jakoś tak się złożyło, że podobne historie słyszałam ostatnio o telefonach, pieniądzach, klawiaturze itp.

Nie wyobrażam sobie nie umyć rąk po odwiedzeniu toalety np. w pracy, ale JAK DOTĄD nie przychodziło mi do głowy, żeby zrobić to samo po każdorazowym dotknięciu telefonu, portfela itp.

Mogę wykombinować jakiś system i np. przecierać dezynfekującą chusteczką telefon, klamki, klawiaturę komputera co ileś tam dni. Ale:

- co właściwie dezynfekować
- co ile
- czy to wystarczy, skoro bakterie, jak to bakterie, mnożą się jak głupie?

Powiedzcie mi, jak to robią normalni ludzie.Jak jesteście w domu, to myjecie ręce po każdym wyjęciu czegoś z torebki? Dotknięciu kluczy, telefonu, dokumentów? Bierzecie prysznic po przyjściu do domu i przebieracie się w domowe ciuchy, żeby nie siadać na domowej kanapie w tym, w czym w samochodzie? Autobusie, pociągu? No właśnie. Sama widzę, że tak się nie da.

No to JAK? Ja wiem, że one mnie nie zjedzą, że sterylność jest zua, itd. No ale jakoś tak... świadomość, że wieczorem ustawiając budzik w telefonie trzymam coś 700 razy bardziej syfiastego niż publiczny kibelek... nie jest fajna uncertain

Przemówcie mi do rozumu, dobrze?
Edytor zaawansowany
  • sadosia75 06.06.11, 13:17
    Boże chyba jesteś moja siostrą smile Ona też tak miała do czasu aż ta zarazkofobia jej dała w kość.
    Jak wracam po pracy to przebieram się w ciuchy domowe z wygodny nie z higieny. myje ręce po powrocie do domu bo zmywam odrazu makijaż.
    nie panikuje jak mam zarazki na budziku czy telefonie. ot przywykłam do nich i tyle.
    Wszystko weź na rozum. te zarazki były na tym siedzeniu czy kluczach ZANIM się o nich dowiedziałaś. nie zjadły cię prawda? nie zaatakowały w nocy zeskakując z budzika, nie wyniosły do korytarza i nie wytaczały cię w butach i innych prawda?
    Utrzymywać porządek, raz na jakiś czas porządnie zdezynfekować ( ale też bez zbędnych szaleństw ) i żyć szczęśliwie.

    --
    "Przeraża mnie ta sadosia. " Made by Yaroszka
  • kawazwanilia 06.06.11, 13:30
    O, a jak dała w kość siostrze? <węszy nadzieję na umoralniającą historyjkę>

    No właśnie tak na logikę to wiem, że mnie te bakterie nie pobiją i nie okradną, ale niesmak pozostaje wink Próbuję tu wysondować, jaki poziom walki z bakcylami jest normalny, żeby wiedzieć czy już biec do psychiatry, czy jeszcze poczekać wink ("w granicach rozsądku" - OK, ale ja właśnie nie wiem, gdzie one są)
  • sadosia75 06.06.11, 13:40
    No to ja cię umoralnię wink
    Moja siostra pracuje po 12 godzin, przez 14 godzin nie ma jej w domu w ogóle. wracając z pracy zamiast zjeść coś, odpocząć cokolwiek to brała w rękę mopa i szorowała cała chatę bo była "zarazazkowana"
    szorowała chemią tak silną, że się nawdychała i miała problemy z górnymi drogami oddechowymi. jednym słowem zatruła się. tydzień w szpitalu, kupa kasy wydana na leki i psych ciągle jej zostawał w głowie.
    to jej podmieniłam chemikalia. wlałam jej wodę do opakowania po płynie do płukania, dodałam trochę octu i aromatu spożywczego wmówiłam, że to bardzo dobre na bakterie i tak przez miesiąc żyła w nieświadomości nawet zachwalając, że ten mój środek to jest lepszy niż ten jej.
    aż środek się skończył i musiałam siostrze prawde powiedzieć smile zdziwiona była bardzo ale stopniowo odchodziła od chemikaliów.

    Morał z tego jest taki - nie chodzi o sam fakt czystości a o to, że w głowie człowiekowi siedzi, że te zarazki są takie be i fe. i człowiek je zlikwiduje i poczuje się lepiej.
    jak byłaś dzieckiem to czy nie jadłaś z podłogi jak coś spadło? nie jadłaś piachu z piaskownicy? nie tarzałaś się w trawie pełnej obrzydliwych zarazków?
    serio nie ma sensu zartuwać sobie zycia zarazkami bo ich nie zlikwidujesz nigdy.
    z umiarem czyli raz na tydzień, może dwa razy w tygodniu zalej kibelek octem, poprzecieraj roztworem z octu i wody blaty i resztę. nie panikuj bo te zarazki naprawdę są były i będą smile

    --
    daliakonwalia- moja własna, prywatna, osobista psychofanka smile
  • turzyca 22.06.11, 16:41
    Próbuję tu wysondować, jaki poziom walki z bakcylami
    > jest normalny, żeby wiedzieć czy już biec do psychiatry, czy jeszcze poczekać ;
    > ) ("w granicach rozsądku" - OK, ale ja właśnie nie wiem, gdzie one są)

    Na nalezacych do mnie rzeczach wiekszosc bakterii jest moich wlasnych. Do wlasnych bakterii jestem przyzwyczajona, jak je usune i teren opanuja obce mi bakterie, do ktorych nie jestem przyzwyczajona, to bedzie gorzej. A w ogole bez bakterii zyc tez nie dobrze, bo bakterie walcza o wspolna przestrzen z grzybami - stad np. grzybice po kuracjach antybiotykowych.

    Po przetrawieniu tych informacji doszlam do wniosku, ze nie mam zamiaru nadmiernie zwalczac moich wlasnych bakterii, w koncu zyjemy w symbiozie od lat, a jak sie ich pozbede, to moze byc gorzej. Co nie oznacza, ze pozwalam im na radosne pozbawione granic rozmnazanie sie. Utrzymuje sensowny poziom higieny, nie zarastam brudem, ale nie szaleje z dezynfekowaniem wszystkiego, myje normalnymi, a najchetniej przyjaznymi srodowisku plynami. Choc plyn dezynfekujacy posiadam. Traktuje nim od czasu do czasu np. klapki na basen. Bo na nich na pewno zbieram kolekcje obcych grzybow i bakterii. Ale moje bakterie w moim telefonie, to inna sprawa. wink
    --
    24 kilo klonow.
  • misself 06.06.11, 16:07
    sadosia75 napisała:

    > Wszystko weź na rozum. te zarazki były na tym siedzeniu czy kluczach ZANIM się
    > o nich dowiedziałaś. nie zjadły cię prawda? nie zaatakowały w nocy zeskakując z
    > budzika, nie wyniosły do korytarza i nie wytaczały cię w butach i innych prawd
    > a?

    Padłam smile Sama prawda!
    Też tak świrowałam swego czasu - dezynfekowałam klamki, przecierałam blat w kuchni środkiem z chlorem, odkażałam dłonie, uchwyty torebek, telefon, komputer i wszystko.
    A potem byłam na kursie Sanepidu na temat BHP w gastronomii...

    I się wyleczyłam smile
    Bo Sanepid zaleca, żeby mięso kroić innym nożem i na innej desce niż warzywa, i osobną deskę i nóż trzeba mieć do produktów mlecznych. A surowych jajek nie można przenosić przez te same drzwi, którymi się wynosi odkażone. Gorsze niż koszer wink
    Jako że zlewam te zasady w domu, większość knajp pewnie też je zlewa, a jakoś ludzkość nie wymarła, a wręcz przeciwnie, to olałam sprawę.

    Myję ręce po powrocie do domu, bo jeżdżę do pracy na rowerze i po prostu od razu wskakuję pod prysznic. Resztę odpuściłam, nie odkażam niczego smile
    --
    To ja!
  • kawazwanilia 06.06.11, 16:40
    O rany smile No to gratuluję wyleczenia i podziwiam. Mnie by pewnie taki kurs tylko jeszcze bardziej nakręcił smile
  • misself 06.06.11, 21:06
    kawazwanilia napisała:

    > O rany smile No to gratuluję wyleczenia i podziwiam. Mnie by pewnie taki kurs tylk
    > o jeszcze bardziej nakręcił smile

    Wątpię smile Sanepid nie operuje liczbami i nie stosuje polityki "jak cię przerazimy, to będziesz nas słuchać" - rodem z reklam Domestosa i innych środków biobójczych. Podaje proste sposoby na to, jak unikać zagrożeń.

    Ja się wyleczyłam głównie dlatego, że 90% tych sposobów stosuje się tylko w warunkach przemysłowych. Sama w dzieciństwie jadłam kogel-mogel i wylizywałam miskę po surowym cieście, często zdarzało mi się jeść nieumyte owoce brudnymi rękami, skarpetki miałam ciągle czarne i wskakiwałam w nich na łóżko, spałam z psem i "dawałam łyka" koleżankom w szkole, czyściłam toaletę bez rękawiczek i nie Domestosem.

    Skoro to wszystko przeżyłam, to wyłączam wyobraźnię i olewam politykę zastraszania, w której chodzi głównie o to, żebym ogarnięta szałem odkażania kupiła jak najwięcej specjalistycznych środków do bakteriobicia.
    --
    To ja!
  • kr_ka_11 06.06.11, 13:22
    kawazwanilia napisała:

    Jak jesteście w domu, to myjecie rę
    > ce po każdym wyjęciu czegoś z torebki? Dotknięciu kluczy, telefonu, dokumentów?
    > Bierzecie prysznic po przyjściu do domu i przebieracie się w domowe ciuchy, że
    > by nie siadać na domowej kanapie w tym, w czym w samochodzie? Autobusie, pociąg
    > u? No właśnie. Sama widzę, że tak się nie da.

    nie i takie myślenie doprowadzi Cie do nerwicy natręctw. trzeba dbać o higienę ale w granicach rozsądku.
  • claratrueba 06.06.11, 13:34
    No jest tam dużo tych różnych stworków małych, ale ja tam nie popadam w takie schizy. Bo to moje stworki są albo męża, albo syna. Bo nikt inny nie dotyka mojego telefonu, kluczy, portfela. Na moim siedzeniu w samochodzie też obcy nie siadają. Więc to takie żyjątka domowe, coś jak chomik tylko małe i nie widać. Oczywiście sprzątam, ale żadnych tam bakteriobójczych środków. To nie jest potrzebne, skoro nie robią nam krzywdy, nie sobie żyją. Nadmiar sterylności obniża odporność i ma wpływ na wyst. alergii.
    Natomiast poza domem myję ręce obsesyjnie często, z wc nie korzystam lub w pozycji zjazdowej bez kontaktu z deską.
  • mikams75 06.06.11, 13:36
    z bakteriami trzeba zyc w zgodzie a nie je tepic - dopoki rownowaga w przyrodzie jest zachowana (700 bakterii na 2 pasazerow samochodu) to nic ci nie bedzie.
    Notoryczne dezynfekowanie daje wrecz odwrotny efekt - organizm nieprzyzwyczajony do takiego ataku 700 bakterii po prostu sie pochoruje jak nagle bedzie mial stycznosc.

    Rece myje po powrocie do domu obowiazkowo, przewaznie tez sie przebieram, szczegolnie spodnie zmieniam na mniej wyjsciowe, bo mi tak wygodniej, bo zawsze sie czyms wybrudze w domu i mi szkoda tych wyjsciowych, bo rzeczywiscie wycieralam spodniami siedzenia w pociagu a moje dziecko potrafi lizac kanape.
    Klamek, klawiatury, telefonu itd. nie przecieram regularnie w celu dezynfekcji, co najwyzej w celu zgarniecia okruchow czy zmycia resztek kaszki, ktora jadlo dziecko wink
  • ja.dorcia 06.06.11, 13:43
    Nie wszystkie bakterie są złe - najlepszy dowód, że są nawet jogurty ze specjalnymi kulturami bakterii. Nie wszystkie też dają się jednakowo łatwo usunąć. Zatem - czy jesteś na 100% pewna, że dezynfekując coś przykładowym marketowym płynem NIBYantybakteryjnym jesteś na 100% pewna, że usunęłaś wszystkie? A co, jeżeli została jedna wyjątkowo wredna i właśnie pozbyłaś się jej naturalnych wrogów z którymi musiała walczyć o przetrwanie?
    Poza tym, skąd ta pewność, że taki płyn na pewno je usunie - przecież nie sprawdzisz tego organoleptycznie bez specjalnych przyrządów.
    Druga rzecz - ludzie żyją na ziemi od iluś tam tysięcy lat. Bakterie, jako jednokomórkowce - zapewne jeszcze dłużej. I co - słyszałaś, żeby zdrowego człowieka o normalnej odporności te zwykłe bakteria zjadły? Nie. Poprostu ludzie i bakterie żyją w pewnej symbiozie. Oczywiście, o ile to są te dobre bakterie. Na te złe wynaleziono antybiotyki. Ale bakteria jak każda forma życia - przystosowała się i na antybiotyk sie uodporniła. Więc szuka się nowych... tylko, że te możliwości są czymś ograniczone, więc bakterie zawsze będą dwa kroki przed ludźmi.

    A najlepiej zobrazował to pewnien lekarz: to jest jak ogródek. Dopóki są kwiatki, to chwastów jest mało. Ale bez kwiatków cały ogródek zarasta i robi się problem jak się tego skutecznie pozbyć.
    Przemyśl to smile
  • ookaa 06.06.11, 13:44
    kawazwanilia napisała:

    > Dzień dobry, jestem Kawa i jestem anonimowym zarazkofobem.

    No jesteś. Pytanie, co zamierzasz z tym zrobić. Można żyć z fobią, zadręczając siebie i otoczenie, można ją zwalczyć. Osobiście radzę to drugie. Trzeba tylko mocno chcieć. Dodam jeszcze, że bez bakterii świat by nie istniał. Ty osobiście też długo byś nie pociagnęła bez np. bakterii w jelitach. A przecież nie dezynfekujesz sobie wnętrzności, nieprawdaż? Daj bekteriom żyć i nie marnuj własnego życia na bezsensowną walkę z mikrobami. I my, i one, jesteśmy tylko trybikami we wszechświecie. Brudu nie lubię, ale bakterie traktuję ogólnie życzliwie. Dostępu do siebie bronię tylko niektórym - tym, które ewidentnie na mnie czyhają wink.

  • budzik11 06.06.11, 14:48
    kawazwanilia napisała:


    > Powiedzcie mi, jak to robią normalni ludzie.Jak jesteście w domu, to myjecie rę
    > ce po każdym wyjęciu czegoś z torebki? Dotknięciu kluczy, telefonu, dokumentów?

    Nie - myję ręce po powrocie do domu i ew. jak ubrudzę czymś (ziemią przy pracy w ogródku, surowym mięsem - ale to raczej płuczę wodą).

    > Bierzecie prysznic po przyjściu do domu i przebieracie się w domowe ciuchy, że
    > by nie siadać na domowej kanapie w tym, w czym w samochodzie? Autobusie, pociąg
    > u?

    Nie biorę prysznica, przebieram się, bo domowe ciuchy są wygodniejsze niż wyjściowe ubrania.

    Ja wiem, że one mnie nie zjedzą, że sterylność jest zua, itd. No ale
    > jakoś tak... świadomość, że wieczorem ustawiając budzik w telefonie trzymam co
    > ś 700 razy bardziej syfiastego niż publiczny kibelek... nie jest fajna uncertain

    No ale co ci się stanie, jak dotkniesz tego telefonu? Nic. Nie zrobi ci się dziura w palcu, nie zczeźnie i nie odpadnie ręka itp. NIC się nie stanie. Jesteśmy przystosowani do życia z bakteriami, NIE jesteśmy przystosowani do życia w sterylnym środowisku - wtedy zaczynamy chorować. A ty prawdopodobnie cierpisz na jakąś nerwicę, jeśli uważasz, że to dokuczliwe, to może psycholog?
  • kawazwanilia 06.06.11, 16:44
    > No ale co ci się stanie, jak dotkniesz tego telefonu?

    <uwaga, będzie obrzydliwie>
    Na przykład wlezie mi forma przetrwalnikowa jakiegoś pasożyta na kanapkę, którą trzymam ręką, którą przed chwilą dotykałam np. klamki, plecaka. Wyszło, że jestem jakoś wyjątkowo cięta na bakterie, ale w sumie najbardziej mnie chyba przerażają te pasożyty. Kupiłam książkę o zarazkach, żeby sobie zracjonalizować moje lęki, no i efekt odwrotny - bo tam napisali, że jaja pasożytów są dosłownie wszędzie, na poręczach, ubraniach itp., i żeby myć te ręce bo innego sposobu nie ma.
    <koniec obrzydliwego>
    Ogólnie to bardzo Wam dziękuję, już mi trochę lepiej smile
  • mikams75 06.06.11, 17:34
    > <uwaga, będzie obrzydliwie>
    > Na przykład wlezie mi forma przetrwalnikowa jakiegoś pasożyta na kanapkę,

    dla mnie to nie jest obrzydliwe, mnie to rozbawilo, serio! gratuluje wyobrazni! big_grin

    jako dziecko i nastolatka nie dbalam szczegolnie o mycie rak, nie raz grzebalam w ziemi, glaskalam dziekie koty, jadlam niemyte owoce brudnymi rekoma.
    Przed ciaza porobilam badania, bo spodziewalam sie wielkie zarazy i co? Ja nawet nie podlapalam toksoplazmozy! a ile sie tatara roznego pochodzenia cale zycie objadalam!
    Nie tep bakterii, bo wiele z nich chronia cie.
  • budzik11 06.06.11, 20:55
    E tam, obrzydliwe. Mam dwoje dzieci chodzących do przedszkola, mieli robaki (lamblie i być może owsiki), byli odrobaczani, mam więc świadomość istnienia pasożytów, nic co ludzkie nie jest mi obce. Widziałam też różne filmiki w necie, oglądałam serial dokumentalny na Discovery o pasożytach. Ale bez przesady. Pasożyty też są częścią naszego otoczenia i zdrowy organizm sobie z nimi doskonale radzi a my nawet nie wiemy, że mamy pasażerów ergo nie przeszkadzają nam i nie wadzą. Na myśl o zawartości materaca (roztocze) robi mi się słabo - staram się więc o tym nie myśleć. Co nas nie zabije, to nas wzmocni wink
  • misself 06.06.11, 21:14
    budzik11 napisała:

    > E tam, obrzydliwe. Mam dwoje dzieci chodzących do przedszkola, mieli robaki (la
    > mblie i być może owsiki), byli odrobaczani, mam więc świadomość istnienia pasoż
    > ytów, nic co ludzkie nie jest mi obce.

    Też miałam parę razy owsiki. Nie jest to jakieś szczególnie koszmarne smile
    Właściwie prawie wszystkie (jeśli nie wszystkie) zakażenia pasożytami są w pełni uleczalne.
    --
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • kawazwanilia 07.06.11, 08:49
    A możecie powiedzieć, czy jak już się takie coś, tfu tfu, złapie, to bardzo trudno to wytępić? Przepraszam że tak ciągnę niezbyt miły temat, ale w tej książce napisali, że trzeba w takim przypadku (owsiki) wyprać i wyprasować wszystko łącznie z kanapami, dywanami itp, bo inaczej zakażenie będzie wracać. Jeśli to prawda, to summa summarum i tak musiałabym wszystko dezynfekować, tyle że nie zapobiegawczo, a po fakcie i o wiele dokładniej... Czyli moje heroiczne próby ograniczania sprzątania obrócą się przeciwko mnie - i teraz nie wiem, co gorsze tongue_out
  • misself 07.06.11, 11:47
    kawazwanilia napisała:

    > A możecie powiedzieć, czy jak już się takie coś, tfu tfu, złapie, to bardzo tru
    > dno to wytępić? Przepraszam że tak ciągnę niezbyt miły temat, ale w tej książce
    > napisali, że trzeba w takim przypadku (owsiki) wyprać i wyprasować wszystko łą
    > cznie z kanapami, dywanami itp, bo inaczej zakażenie będzie wracać.

    Bzdura. Owsiki składają jajeczka w okolicach odbytu osoby zakażonej.
    To nie jest confetti, że gdzie się ruszysz, to się wysypują i potem wskakują do ust i następuje zakażenie smile Kuracje owsikowe pamiętam tak: syropek/tabletki (dla całej rodziny) i zmiana piżam i pościeli (też u wszystkich). Nawet nie pamiętam, żeby bielizna była gotowana. Na logikę: nie musi być, bo jajeczko owsika jak każde zawiera organizm białkowy, a białko się ścina w 43 stopniach smile
    --
    To ja!
  • budzik11 07.06.11, 12:27
    kawazwanilia napisała:

    > A możecie powiedzieć, czy jak już się takie coś, tfu tfu, złapie, to bardzo tru
    > dno to wytępić? Przepraszam że tak ciągnę niezbyt miły temat, ale w tej książce
    > napisali, że trzeba w takim przypadku (owsiki) wyprać i wyprasować wszystko łą
    > cznie z kanapami, dywanami itp, bo inaczej zakażenie będzie wracać.

    Tak, to prawda, ale osobiście wolę zrobić to raz kiedy wiem, że jest taka konieczność (bo wzięliśmy leki i jesteśmy w trakcie odrobaczania), niż robić to ciągle.
    Jest forum Pasożyty i candida i jest forum Alergie. Na obydwu zdaje się udziela się niejaka antyka, któa walczy z lambliami u dziecka/dzieci (nie pamiętam już). I z tego, co pisze można między wierszami wyczytać, że niestety, ale pasożyty wygrywają - bo nawet jeśli ich nie ma w ciałach, to są stale obecne w życiu, większość życia jej rodziny jej podporządkowana walce z robalami. Dieta, sprzątanie, przedszkole, czynności życiowe (np. chodzenie na plac zabaw) - wszystko pod kątem lamblii. To jest jakieś szaleństwo. Robale żądzą życiem człowieka. Ja wychodzę z założenia "Nie dajmy się zwariować" - ale jak widać, nie wszystkim się to udaje.
  • truscaveczka 23.06.11, 18:13
    Antyka ma w sobie rys szaleństwa. Zawsze miała.
    --
    Homoseksualizm występuje u 450 gatunków, homofobia u jednego. I co tu jest nienaturalne?
  • misself 06.06.11, 21:10
    kawazwanilia napisała:
    > bo tam napisali, że jaja pasożytów są dosłownie ws
    > zędzie, na poręczach, ubraniach itp., i żeby myć te ręce bo innego sposobu nie
    > ma.

    A nie uczyli Cię na biologii o pasożytach? To nie tak łatwo się zarazić, że dotkniesz telefonu smile
    --
    To ja!
  • mloda0242 06.06.11, 14:56
    hm, wiesz co, mnie się wydaje, że nasze tłumaczenie że bakterie nie są groźne, że wyluzuj, że nic Ci od nich nie będzie i nie musisz myć rąk po dotknięciu telefonu - nic nie da, po prostu;

    odwiedź jakiegoś lekarza od natręctw, serio serio, po co się męczyć...


    powodzenia smile
  • gemini50 07.06.11, 08:26
    Choćby nie wiem jak wiele razy w ciągu dnia pucować chatę domestosem czy innym świństwem, choćby nie wiem jak często myć ręce, tyłek i nie wiem co jeszcze, choćby nie wiem jak często dezynfekować telefon, prać tapicerkę w samochodzie i w domu, to od bakterii się nigdy nikt nie uchroni! Ale jeśli ktoś tak robi, to faktycznie pojawia się jedna wielka i bardzo groźna bakteria - w głowie! I to się leczy, niestety...
    Powodzenia w przestawianiu się na "zdrowe" i rozsądne podejście do zarazkówsmile
  • agata0 07.06.11, 09:16
    Dziewczyno, próbujesz sobie sama zrobić o wiele większą krzywdę niż jakikolwiek owsik. Poważnie.

    Mycie rąk po każdym wyjęciu czegoś z torebki to już dużo za dużo. To samo zdanie mam o czytaniu literatury fachowej (polecam 'Trzech panów w łódce...' i rozdział o czytaniu encyklopedii medycznej).

  • shannyn 21.06.11, 22:23
    Kocham "Trzech panów w łódce"!smile
  • ja.dorcia 07.06.11, 10:09
    www.bryk.pl/teksty/liceum/biologia/cz%C5%82owiek/10444-cz%C5%82owiek_siedliskiem_%C5%BCycia_innych_organizm%C3%B3w.html
    Wiec, nawet jak wlezie Ci forma przetrwalnikowa, to te dobre bakterie jej nie dopuszcza... Czemu wiec tak uparcie utrudniasz im prace? smile
  • kawazwanilia 07.06.11, 11:55
    Dzięki, dzięki! Nie wiedziałam o tej naturalnej wydzielinie bakteriobójczej na rękach. To jest argument! Od dzisiaj przestaję myć ręce pierdyliard razy dziennie. Serio-serio.

    Może dla Was to śmieszne (swoją drogą muszę sobie odświeżyć "Trzech panów..."), ale ja jako "prosty inżynier" wink potrzebuję właśnie takich opisów eksperymentów jak ten w zalinkowanym artykule, albo to co napisała Misself o białku smile Takiego "istnieje dowód, że taką i taką chorobę brudnych rąk leczy się skutecznie w tydzień preparatem X i wcale nie trzeba przy tym dezynfekować całej chałupy", albo "z badań prof. Y wynika, że przecieranie klamek częściej niż raz w roku na Wielkanoc jest bez sensu" wink Dlatego kupiłam książkę. Znam siebie i wiem, że jak będę mieć w łapie solidny naukowy dowód, że jestem w błędzie, to da mi to więcej niż sesje z psychologiem. Najchętniej wybrałabym się na pogadankę do jakiegoś mikrobiologa, ale nie mam żadnego pod ręką. Każdy ma swój sposób, niektórym wystarczy huknięcie: "opamiętaj się kobieto!", ja muszę mieć logiczne argumenty. A jeśli one do mnie trafiają, to może to jednak nie fobia? Znaczy, jest nadzieja, że wyjdę z tego o własnych siłach wink A jak nie wyjdę, to faktycznie przejdę się do fachowca.

    Jeszcze raz dzięki wszystkim. Dużo mi to dało.
  • budzik11 07.06.11, 12:35
    kawazwanilia napisała:

    > A jeśli one do mnie trafiają, to może to jednak nie fobia? Znaczy, jest nadz
    > ieja, że wyjdę z tego o własnych siłach wink A jak nie wyjdę, to faktycznie przej
    > dę się do fachowca.
    >
    >

    CytatObsesjom często towarzyszą kompulsje, czyli czynności i rytuały do wykonywania, których chory odczuwa silny psychiczny przymus. Przykładowo chorobliwy lęk przed chorobą lub zakażeniem bakteryjnym objawia się poprzez odczuwanie potrzeby bardzo często mycia rąk. (...) Co ważne, chory zdaje sobie sprawę z bezsensowności kilkukrotnego powtarzania czynności, które już poprzednio zostały wykonane dobrze, a mimo tego nie potrafi się temu sprzeciwić. Zwykle towarzyszy mu lęk, że przerwanie danej czynności będzie miało nieprzyjemne konsekwencje dla jego i jego najbliższych.

    więc możesz "na logikę" wiedzieć, że to bez sensu, ale i tak będziesz to robić.
    CytatChory wpada w błędne koło, a wyjście z niego będzie go bardzo wiele kosztować. W leczeniu nerwicy natręctw niezbędna jest pomoc psychologiczna. Jeśli zauważymy jej objawy u siebie lub swoich najbliższych niezwłocznie powinniśmy skontaktować się z lekarzem psychiatrii. Zaleci nam on odpowiednią terapię, zwykle przy wykorzystaniu leków przeciwpsychotycznych.

    Terapia trwa około 2 lat, a jej efekty są bardzo zadowalające. Najnowsze badania wykazują, że odpowiednio wcześnie wykryta i leczona nerwica natręctw jest w pełni wyleczalna.


    poczytaj sobie: www.zok.net.pl/jak-radzic-sobie-z-zespolem-natrectw-i-jak-go-rozpoznac/ - bo nie ma sensu się zadręczać.
  • misself 07.06.11, 12:37
    kawazwanilia napisała:

    > Znam siebie i wiem, że j
    > ak będę mieć w łapie solidny naukowy dowód, że jestem w błędzie, to da mi to wi
    > ęcej niż sesje z psychologiem. Najchętniej wybrałabym się na pogadankę do jakie
    > goś mikrobiologa, ale nie mam żadnego pod ręką.

    Pomyśl nad tym kursem w Sanepidzie smile
    Kosztuje jakieś 100 zł (plus minus, nie pamiętam dokładnie) - i on właśnie jest w ten sposób prowadzony: zagrożenie - metody skutecznej likwidacji zagrożenia.
    --
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • misiowazona 16.06.11, 14:08
    Zaczynam mieć objawy fobii, odkąd pojawiło się dużo much. Mieszkamy w sąsiedztwie pola użyźnianego gnojówką i choć nie czuć zapachu, muchy lubią ten rewir. Ciągle bym przecierała blat kucheny i niczego nie zostawiam na wierzchu nawet na minutę, bo wydaje mi sie, ze muchy obsiadają wszystko. Na lep nie złapała się ani jedna mucha! Zostaje załozyc moskitiery. Masakra.
  • shannyn 21.06.11, 22:20
    Przypomniało mi się...kiedyś na studiach miałam koleżankę, która nie siadała w pociągu jeśli jechałyśmy takim, który miał siedzenia z obiciami (a nie zwykłe, plastikowe, jak to w podmiejskich). Ponoć w tych zielonych były robaczki, tak usłyszała. I za każdym razem miałyśmy z dziewczynami kupę śmiechu z tychże robaczków...smile
    Pytanie, ile bakterii jest na tych plastikowych siedzeniach..: )
    Ja też miałam kiedyś natręctwo mycia rąk, także rozumiem...przyczepia się to i nie chce wyjść z głowysmile Teraz z kolei walczę z poczuciem winy, że ile bym nie sprzątała,po 1 dniu jest podobny bałagan jak wcześniej.
    Wietrzę w tym podstęp psychiki, która zmusza mnie, aby (jak to ktoś tu na forum pisał) pokochać ten swój balagansmile

  • raszefka 23.06.11, 20:56
    Chciałam Ci pomóc cytatem z jakiegoś mojego podręcznika, gdzie porównano ilość bakterii w jamie ustnej i odbycie, ale nie pamiętam, w którym to było. W każdym razie ilości były porównywalne, może nawet z przewagą tej pierwszej.


    A jako że dentystą jestem, pracuję w publicznym, nawet bardzo publicznym, ośrodku i zdarza się, że muszę opuścić gabinet na chwilę. Fartuch zdejmuję, ale najchętniej rozebrałabym się do naga, bo ch... wie, co z przybytku przywlokę z powrotem na ubraniu.
  • nomasz-1 24.06.11, 08:07
    Każdy ma jakieś fobie,u większości w granicach normalności.Jeśli ona wykracza po za te granice to trzeba leczyć smile
    Nie myślę o zarazkach i bakteriach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka