Dodaj do ulubionych

Szmaty na balkonie u sąsiadów (tak tylko się żalę)

24.06.11, 11:05
bo i tak rady żadnej nie ma, nie ma zakazu wieszania prania w widocznym miejscu na balkonie sad (no ponoć np. w Niemczech w niektórych wspólnotach jest zakaz)
Sąsiedzi (zdaje się studenci, w każdym razie młode bezdzietne osoby) wieszają swoje pranie (jako jedyni w bloku) na widoku, spodnie, bokserki itp.
Trochę mi żal że mam taki ładny ukwiecony balkon a nade mną szmaty.
Wygląda to paskudnie.
Tak tylko się chciałam wyżalić, choć zrozumienia pewnie i tak nie znajdę bo w innych wątkach ciągle słyszę, że każdy ma prawo wieszać szmaty na balkonie a jak komuś się nie podoba niech nie patrzy uncertain
--
http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
Edytor zaawansowany
  • at.at 24.06.11, 11:12
    A może znajdziesz zrozumienie? Jestem wprawdzie zwolennikiem wieszania prania na balkonie, ale myślę, że można to tak zrobić, żeby nie przeszkadzało. Np. Otoczyć poręcz balkonu jakąś matą, a pranie suszyć na stojącej suszarce- nikt nie widzi i pranie suche smile Rozumiem Twoje niezadowolenia, bo wszyscy starają się, żeby było ładnie, a tu majty...
    --
    Kobiety pracujące w domu
  • maria10344 24.06.11, 11:24
    Wiem,że pewnie nie tylko Tobie się narażę,ale wolałabym na balkonie nade mną majty niż syf z kwiatów spadający na mój balkon i moje pranie a ja właśnie tak mam.Ja zawsze staram się,żeby sąsiadom na dole moja działalność nie przeszkadzała.W tym roku jestem tak zniechęcona wiecznym bajzlem na moim balkonie,że zastanawiam się,czy sama nie zacznę zmiatać tego syfu bezpośrednio na dół,trzepać chodników i przelewać doniczek.
    Jestem już zmęczona.Sąsiedzi z rzędu tych paniuś i lalusiów.
  • gazeta_mi_placi 24.06.11, 11:37
    Kwiaty można tak umiejscowić, że ich płatki ( czyli Twoim słownictwem "syf" ) nie będą spadać nikomu na głowę.
    Pilnuję też aby się nie przelało (to żadna wielka sztuka podlewać tak kwiatki aby się nie przelewało na zewnątrz balkonu).
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • pitahaya1 24.06.11, 11:52
    Nic nie zrobisz i tyle.
    Mieszkam w domu i pranie, poza porami deszczowymi, wieszam w ogrodzie na małej suszarce lub dużym stojaku. Żeby je zobaczyć trzeba się nieźle nagimnastykować. Suszarka stoi z tyłu domu i jest otoczona 4m tujami.

    Ale kilka domów dalej kilka pań suszy pranie, w tym czasami wyłącznie bieliznę, na suszarkach na balkonie, nie mylić z tarasemsmile
    I to pranie powiewa, powiewa, samochody jeżdżą, sąsiad grilluje tudzież pracuje siedząc na tarasiesmile Mając ogród, części osłonięte z tyłu domu, nie wieszałabym prania na balkonie na I piętrze, z widokiem na ulicę. Mam na myśli taki balkon ażurowy, żadne królestwo betonu i stali.
    To dopiero fajny widok.

    Tak więc wcale nie trzeba mieszkać w bloku, żeby pewne zwyczaje kultywować.

    --
    "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
  • misself 24.06.11, 20:14
    pitahaya1 napisał:

    > Tak więc wcale nie trzeba mieszkać w bloku, żeby pewne zwyczaje kultywować.

    Bo niektórzy mieszkańcy w bloku mają bardzo "wiejskie" nawyki (cudzysłów dlatego, że można mieszkać na wsi i myśleć, nie chcę tu generalizować, a jakoś to nazwać muszę) - to jest myślenie na zasadzie "moja chata z kraja" - ich terytorium kończy się tam, gdzie balkon i drzwi mieszkania.

    I trzepią dywany na balkonie, wyrzucają śmieci przez okno, podlewają kwiaty tak, że woda spływa kilka pięter w dół, zamiatają nie na szufelkę, ale hen poza balkon, nie sprzątają po psach, słuchają muzyki jakby byli sami na świecie...

    I ja Ci, Gazeto, współczuję, bo Cię rozumiem.
    Właściciele mieszkania nade mną (wynajmują studentom) zrobili ostatnio "remont" na balkonie - obłożyli ścianę tanimi płytkami, a resztę pomalowali na kolor... hm... taki jak zielony zakreślacz. Wyje z daleka. Pozostali sąsiedzi mają na balkonach skład starych mebli.

    Mnie się odechciewa dbać o mój balkon - w zeszłym roku wyszłam raz, piękne kwiatki, tu kwitnie, tam rośnie, głowę odwróciłam... i zobaczyłam syf na balkonie sąsiadów sad
    --
    Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
    ich4pory.blogspot.com
  • otterly 25.06.11, 11:26
    W 100% się z Tobą zgadzam. Powiewające na wietrze gacie to dokładnie to samo, co brudne buciory na klatce schodowej, albo cieknące wory ze śmieciami wystawiane przez drzwi, grille w ogródkach w domach niejednorodzinnych, trzepanie dywanów/koców/wycieraczek przez balkon, zrzucanie popiołu i petów za balustradę, robienie z balkonów składzików na zmurszałe meblościanki i zgniłe fotele, uszczęśliwianie sąsiadów dźwiękami techno, disco polo czy choćby nawet Mozarta itp. itd. To jest kwestia kultury osobistej i poczucia estetyki. Ani jednym, ani drugim nasz naród niestety nie grzeszy.

    Ze wszystkim można sobie jakoś poradzić, tylko trzeba chcieć. Można tak suszyć pranie na balkonie, żeby nie było go widać. Można zrobić sobie schowki i skrzynie na balkonie i w nich przechowywać różne duperele, można kupić sobie patelnię grillową, można obudować balustradę. Można, tylko trzeba chcieć i myśleć o tym. Ludziom na ogół się nie chce myśleć.
    --
    Gnojowa mucha z tęczowym połyskiem na odwłoku.
  • ylunia78 27.06.11, 14:49
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Kwiaty można tak umiejscowić, że ich płatki ( czyli Twoim słownictwem "syf" ) n
    > ie będą spadać nikomu na głowę.

    Hahaha.Niby jak?Ano chyba,że u ciebie gazeta wiatr nie zawiewa?


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmyfzmq0t0.png
  • mikams75 15.07.11, 15:07
    ja mam donice ustawione na podlodze na balkonie i platki zostaja na moim balkonie.
  • otterly 24.06.11, 12:22
    U mnie jest podobnie, z tym, że mieszkam na zamkniętym osiedlu małych szeregowcu, więc ogródki są mikroskopijne i wszyscy wszystko widzą, a niektórzy i tak wywalają majty na sam środek.

    Kolejny koszmar to grillowanie. W tych maleńkich ogródkach ludzie rozstawiają grille i nie przyjdzie im do głowy, że dym nie ograniczy się do ich przestrzeni, ale leci też do góry, do mojego mieszkania i na boki, do sąsiadów (i na te ich gacie też). Czy naprawdę tak trudno zrobić obiad w kuchni, a grillować tam, gdzie są ku temu dogodne warunki?
    --
    Gnojowa mucha z tęczowym połyskiem na odwłoku.
  • zooba 24.06.11, 12:50
    Szczerze mówiąc to chyba właśnie po to takie małe ogródki ludzie mają, żeby grilla móc zrobić, na leżaku poleżeć itp.
  • otterly 25.06.11, 11:02
    Czym innym jest posiedzenie na leżaku, a czym innym śmierdzenie spalonym tłuszczem prosto w okna sąsiadów. Nie rozumiem dlaczego robienie grilla na balkonie uchodzi za naganne, a w takim miniaturowym ogródku (który jest nieraz mniejszy niż taras) jest ok. Tzn. rozumiem różnicę: z balkonu dym leciałby prosto do mieszkania grillowacza, a z ogródka leci do sąsiadów z góry.
    --
    Gnojowa mucha z tęczowym połyskiem na odwłoku.
  • yaga7 24.06.11, 12:32
    A jaką macie wentylację w łazienkach?

    Ja mieszkam w bloku, łazienka jest mała, wentylacja kiepska (mimo że prawidłowa) i normalnie powieszone pranie typu tiszerty, ręczniki schnie bardzo długo, a czasem niestety potrafi zaśmierdnąć. W moim przypadku rozwiązaniem jest osobny kaloryfer w łazience (działający również poza sezonem grzewczym) oraz pralkosuszarka, w której podsuszam lub suszę rzeczy. Dzięki temu pranie w łazience schnie normalnie i szybko. Natomiast jeżeli ktoś nie ma takich udogodnień, to wywieszanie prania na balkonie jest niestety wyjściem - wtedy lepiej schnie.
    Ja sama na balkonie wieszam tylko czasem i zwykle ręczniki czy pościel. Ale i tak tego nie widać, bo balkon mam zasłonięty kwiatkami.

    --
    Na lipskim cmentarzu...
    wyprzedaż allegrowa - regularne dostawy
  • ivoncja 24.06.11, 13:10
    Ja balkonu nie mam, więc przy ładnej pogodzie wywieszam pranie za okno- wiem, że komuś może się to nie podobać, zwłaszcza że okna mam na drogę krajową. big_grin Ale nie jestem w stanie nic na to poradzić. Ale mam taką zasadę, że nie wywieszam za okno bielizny osobistej, choćby nie wiem jak śliczna była. wink
    Na swoim parapecie znajdowałam już i pety, i obierki od ogórka i pestki od wiśni (i plamy od nich na suszącej się białej sukience- zgroza!)... Kiedyś miewałam także regularnie zalane szyby po nieodwirowanym praniu i poprzedniej, i obecnej sąsiadki z góry, ale o ile w przypadku poprzedniej zaczęło się od grzecznego zwrócenia przeze mnie uwagi, a skończyło na interwencji dzielnicowego po tym, jak mąż rzeczonej sąsiadki nocą wlał nam kwas do zamka, o tyle ich następczynię wystarczyło poprosić. Kwestia kultury, nic więcej.
    --
    Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
    -------------------------------------------------------
    Zapraszam do mojego świata: ivoncja.blox.pl/html
    I do mojego skarbca: chomikuj.pl/ivoncja
  • gazeta_mi_placi 24.06.11, 14:59
    Jakoś przez jesień, wczesną wiosnę i zimę im to pranie dziwnym sposobem schnie bo na balkonie już nie wywieszają.
    Wentylacja jest dobra.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • horpyna4 24.06.11, 15:04
    Nic w tym nie ma dziwnego - zimą w mieszkaniu jest dużo bardziej suche powietrze, niż latem.

    Co nie zmienia faktu, że suszę wyłącznie w łazience. W razie konieczności włączam termowentylator, chociaż rzadko jest potrzebny.
  • misself 24.06.11, 20:18
    yaga7 napisała:

    > A jaką macie wentylację w łazienkach?

    Dobrą. Ale wieszam pranie na balkonie.
    Tyle że - wieszanie wieszaniu nierówne.
    Mam zwykłą tanią SKŁADANĄ STOJĄCĄ suszarkę.
    I balkon z betonowym przodem.
    Moje pranie jest niewidoczne, chyba że ktoś specjalnie zagląda.

    Jak się ma balkon z kratki czy z prętów, to warto go czymś osłonić. Jest sporo sposobów.
    A jak się ma suszarkę sufitową, to wcale nie trzeba jej podnosić po powieszeniu prania. Można zostawić na dole, aż wyschnie, a nie straszyć całego osiedla proporcami z podkoszulków.
    --
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • raszefka 25.06.11, 20:32
    Suszę w tzw. dużym pokoju, na balkon wystawiam tylko w soboty, kiedy jestem w domu. Do łazienki nie wejdzie nic, poza mną, do kuchni czy sypialni już tak, ale wtedy ja nie wejdę. Balkon odpada, bo całe dnie jestem poza domem i nikt nie sprzątnie w razie deszczu, a jak nie deszcz, to smoła z dachu albo gołębia kupa... niebezpiecznie po prostu.
  • gazetowy.mail 24.06.11, 12:50
    Mieszkałam w różnych budynkach: blok z balkonem, dom z ogrodem, kamienica z suszarnią lecz nigdy nie wieszałam majtek, staników i rajstop poza łazienką. Ubrania, ręczniki, pościel i owszem. Na pierwszej lini wieszałam pościel lub ręczniki a ubrania w drugiej lini. Nawet jak ktoś spojrzy to widzi nie kilka kolorowych bluzek tylko ładną poszwę.
  • joanka-r 24.06.11, 13:59
    a ty swoje szmaty gdzie suszysz?
    --
    ''No właśnie Wy wydajecie się nie wiedzieć o czym mowa''
    by Zia 86.
  • gazeta_mi_placi 25.06.11, 16:28
    W łazience.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • tehuana 24.06.11, 14:15
    Straszne...gacie na widoku...ojej
  • pavvka 24.06.11, 14:16
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Trochę mi żal że mam taki ładny ukwiecony balkon a nade mną szmaty.
    > Wygląda to paskudnie.

    Ale komu wygląda? Czy Ty wychodzisz z domu specjalnie po to żeby stanąć przed blokiem i podziwiać swój balkon? Bo przecież jeśli to sąsiedzi z góry, to ze swojego balkonu ich nie widzisz.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • gazeta_mi_placi 24.06.11, 14:57
    W sumie masz rację, po co komu estetyka najbliższego otoczenia....

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • ivoncja 24.06.11, 15:40
    gazeta_mi_placi napisała:

    > W sumie masz rację, po co komu estetyka najbliższego otoczenia....

    Ale przecież Ty swoje najbliższe otoczenie masz zadbane, nie musisz głowy zadzierać na balkonie, żeby oglądać czyjeś najbliższe otoczenie. A że oni tej estetyki nie potrzebują... może piękno Twojego balkonu na dole rekompensuje im własne braki. smile
    --
    Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
    -------------------------------------------------------
    Zapraszam do mojego świata: ivoncja.blox.pl/html
    I do mojego skarbca: chomikuj.pl/ivoncja
  • misself 24.06.11, 20:21
    ivoncja napisała:

    > Ale przecież Ty swoje najbliższe otoczenie masz zadbane, nie musisz głowy zadzi
    > erać na balkonie, żeby oglądać czyjeś najbliższe otoczenie.

    Zadzieranie głowy nie jest potrzebne, wystarczy wyjrzeć przez okno...
    Idąc tym tropem, może usprawiedliwisz moich sąsiadów wyrzucających śmieci przez okno (parę razy nawet - WORKI ze śmieciami!)? Bo przecież mogę nie patrzeć, nie?
    --
    To ja!
  • ivoncja 24.06.11, 21:24
    misself napisała:
    > Idąc tym tropem, może usprawiedliwisz moich sąsiadów wyrzucających śmieci przez
    > okno (parę razy nawet - WORKI ze śmieciami!)? Bo przecież mogę nie patrzeć, ni
    > e?

    Nie, nie usprawiedliwię, bo jeśli przeczytasz mój inny post w tym wątku, dowiesz się, że i ja walczyłam ze śmieciami na parapecie i zalanymi szybami. Ale uważam, że należy odróżnić zaśmiecanie cudzej przestrzeni od wieszania prania tu czy tam, co nie jest dla nikogo tak naprawdę szkodliwe. Może ludzie mają większe problemy niż to, że ktoś PATRZY NA ICH PRANIE? Dla nas ładne są kwiatki i wiatraczki na balkonie, mamy swoje poczucie estetyki-ok, ale czy mamy prawo narzucać je innym? Może dla innych balkon ma być tylko funkcjonalny i służyć praktycznym celom, a śliczny być nie musi? Dopóki to, co wisi na cudzym balkonie nie śmierdzi, nie brudzi, nie wydaje głośnych dźwięków itp. - nic mi do tego. Aczkolwiek jak już pisałam, bielizny osobistej za okno nie wywieszam. Howgh.
    --
    Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
    -------------------------------------------------------
    Zapraszam do mojego świata: ivoncja.blox.pl/html
    I do mojego skarbca: chomikuj.pl/ivoncja
  • misself 24.06.11, 23:33
    ivoncja napisała:
    > Nie, nie usprawiedliwię, bo jeśli przeczytasz mój inny post w tym wątku, dowies
    > z się, że i ja walczyłam ze śmieciami na parapecie i zalanymi szybami.

    Moi sąsiedzi rzucają na trawnik. Czasem trafiają w żywopłot. Parę tygodni to leży.
    I tak, przeszkadza mi. Bo to jest buractwo i objaw złego wychowania.

    Tak jak wieszanie prania na widoku.
    I tak jak dbanie tylko i wyłącznie o siebie.

    Bo ja dbam o swój balkon nie tylko po to, żeby sobie siąść wśród kwiatków i wypić herbatę, ale też żeby osiedle nie wyglądało jak slumsy. Z tego samego powodu nie wieszam dziurawego koca w kratkę w oknie, tylko zasłony, i myję drzwi wejściowe także z zewnątrz, i trzepię wycieraczkę.

    > Dla nas ładne są kwiatki i wiatr
    > aczki na balkonie, mamy swoje poczucie estetyki-ok, ale czy mamy prawo narzucać
    > je innym?

    Są spółdzielnie, które zabraniają wieszać pranie w widocznym miejscu.
    Bo to szpeci cały blok, takie łopoczące flagi.
    Wspomniane spółdzielnie nie nakazują sadzenia kwiatków ani upiększania balkonu wiatraczkami. Wymagają tylko przestrzegania elementarnych zasad współżycia międzyludzkiego, takich jak: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.
    --
    To ja!
  • ylunia78 27.06.11, 14:54
    gazeta_mi_placi napisała:

    > W sumie masz rację, po co komu estetyka najbliższego otoczenia....
    >

    Gazeta nie bądź śmieszna.Jeden balkon z gaciami ci zawadza?Poza tym o ile się nie mylę jest nad twoim balkonem.Więc siedząc w domu nic ci te gacie nie wadzą.A jak wychodzisz i podziwiasz otoczenie dookoła,to patrz tylko na swój cudowny bezgaciowy balkon.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmyfzmq0t0.png
  • kolor_purpury 24.06.11, 17:52
    Ty swoje "szmaty" wieszaj gdzie chcesz. Co za paskudne czepialstwo? Nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby powiedzieć o czyimś praniu na balkonie, że nieestetycznie wygląda (a już tym bardziej nazywać czyjeś ubrania szmatami).
    --
    html mnie przerósł
  • akaba0 24.06.11, 20:17
    Świat się zmienia i ludzie się zmieniają. 10 lat temu na osiedlu balkony służyły do posiedzenia, pojedzenia, opalania się i grillowania. Grille zanikły pierwsze – chyba im nosem wyszły – reszta pozostała. Potem zaczęło pojawiać się pranie, a teraz na 240 balkonów może w 10 przypadkach są one wykorzystywane do odpoczynku. Reszta to suszarnia, przechowalnia opon i innych bambletli, albo całkowicie nieużywana przestrzeń.
    Cudem jest kobieta vis a vis mnie. 3 x w tygodniu wywiesza pranie, 3 x w tygodniu wietrzy pościel (przewieszoną przez brudną balustradę) i 1 x w tygodniu wietrzy materace. W niedzielę dzień śwęty święci i nie wiesza nic.
    Wszystko co wisi na suszarce to „szmaty”, nieważne czy jedwab czy szmata do podłogi.
    I dlaczego mam patrzeć na czyjeś majtki, nawet atłasowe, haftowane i czyste? Dla mnie jest to nieestetyczne, nie lubię i już. A wystarczy nie wieszać na suficie i zasłonić balkon. Nikt nie widzi gaci a wszystko się suszy. I nie trzeba do tego żadnych przepisów.
  • misself 24.06.11, 20:23
    akaba0 napisała:

    > Świat się zmienia i ludzie się zmieniają. 10 lat temu na osiedlu balkony służył
    > y do posiedzenia, pojedzenia, opalania się i grillowania. Grille zanikły pierws
    > ze – chyba im nosem wyszły – reszta pozostała.

    Grille stanowią zagrożenie pożarowe i jako takie są niedozwolone do użytku na balkonach smile
    Przez większość spółdzielni (nie znam takiej, która by pozwalała).
    I w ogóle masz rację.
    --
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • wadera3 03.07.11, 10:34
    akaba0 napisała:

    > Świat się zmienia i ludzie się zmieniają. 10 lat temu na osiedlu balkony służył
    > y do posiedzenia, pojedzenia, opalania się i grillowania. Grille zanikły pierws
    > ze – chyba im nosem wyszły – reszta pozostała. Potem zaczęło pojawi
    > ać się pranie....


    Czytam i czytam i oczom nie wierzę.
    Mam znacznie więcej niż 10 lat, i całe swoje świadome życie pranie wieszało się na balkonie.
    Mało tego, niektórzy nawet porobili "suszarki" poza balkonowe, te owszem są nieestetyczne i wyglądają idiotycznie.
    Tyle, że opowiadanie, że komuś przeszkadza, że piętro niżej widać suszące się pranie, to co najmniej lekka przesada. Balkon nie jest jakąś "częścią wspólną", przynajmniej w takim rozumieniu jak winda, klatka schodowa czy piwnica. Gdyby tak było to pani Iksińska mogłaby sobie wpaść na mój balkon o dowolnej porze i wypić kawę, albo co tam by jej do głowy wpadło. A tak nie jest.
    Czy ludzie naprawdę nie mają nic lepszego do roboty, tylko oglądanie cudzych balkonów z majtadałami?
    Mało tego komentujecie powiewające w prywatnym ogródku pranie, w ogródku, który swego czasu ośmielił się być "pietruchowo-buraczanym", a fe co za fopa, hodować we własnym ogródku pietruchę.

    Kiedy czytam takie dywagacje, zawsze przypominają mi się dwa cytaty, jeden z daaawnych lat,
    z kryminału polskiego autora, kiedy w pewnym pensjonacie dokonano morderstwa, a przedwojenna właścicielka z niesmakiem skwitowała odkrycie zwłok:
    "co za nietakt"

    Oraz z filmu "Chłopaki nie płaczą":
    "Przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście".

    To tyle w kwestii wyżalania się.
    --
    Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

    Drobiu mówię stanowcze STOP!
  • gazeta_mi_placi 03.07.11, 10:49
    >Tyle, że opowiadanie, że komuś przeszkadza, że piętro niżej widać suszące się pranie, to co najmniej lekka przesada.

    Na ogół bloki nie są całkiem na uboczu i widoczne dla mieszkańców, ale także dla całej masy przechodniów przechodzących obok.
    Chodzi oczywiście o pranie suszące się na widoku.

    >Balkon nie jest jakąś "częścią wspólną".

    Jest. Dlatego w niektórych wspólnotach są obostrzenia co można a czego nie trzymać na balkonie ( w odróżnieniu od samych mieszkań ).

    >> Czy ludzie naprawdę nie mają nic lepszego do roboty, tylko oglądanie cudzych ba
    > lkonów z majtadałami?

    A co mają robić idąc na przystanek, do biura, do sklepu, na spacer? Patrzeć w ziemię byle tylko nie popatrzeć na bloki znajdujące się na trasie z powiewającymi na wietrze gaciami i pościelą w kwiatki???? A może nie wychodzić z domu? Bloki z powiewającymi na wietrze gaciami nie mieszczą się na odludziu i nie są widoczne tylko dla ich mieszkańców, taki drobny szczegół...

    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • wadera3 03.07.11, 11:20

    gazeta_mi_placi napisała:


    > >Balkon nie jest jakąś "częścią wspólną".
    >
    > Jest. Dlatego w niektórych wspólnotach są obostrzenia co można a czego nie trzy
    > mać na balkonie ( w odróżnieniu od samych mieszkań ).


    Nie mówię o spółdzielniach, czy wspólnotach, mających dziwne obostrzenia.
    Większość osób może wybierać gdzie mieszka, więc ci, którzy zgadzają się na daleko posuniętą ingerencję w swoje życie niech wybierają getta z zarządem, który wie lepiej jak ludzi uszczęśliwić, niechże tam sobie mieszka (literatura S-F się kłania).
    Np. mój syn w UK kupił mieszkanie w bloku, gdzie nie można trzymać zwierząt.
    Jest to wyraźnie zapisane i każdy ma prawo wyboru, ja bym tam nie chciała mieszkać, ale jemu pasuje.



    > A co mają robić idąc na przystanek, do biura, do sklepu, na spacer? Patrzeć w z
    > iemię byle tylko nie popatrzeć na bloki znajdujące się na trasie z powiewającym
    > i na wietrze gaciami i pościelą w kwiatki????


    Zająć się swoimi sprawami, nie cudzą pościelą, która przecież nie wisi na wiacie przystankowej, ani też na drzwiach od jakiegokolwiek biura.
    Mimowolne rzucenie okiem na cudze niewymowne, wiszące na cudzym balkonie też niekoniecznie powoduje łupież, biegunkę czy odruchy wymiotne.

    Znacznie bardziej mnie irytują rozwrzeszczane dzieci niefrasobliwych rodziców smarujące resztkami batonika siedzenie w autobusie, czy domagające się usiąścia "tam gdzie pani".
    Czy rozkraczeni do granic możliwości faceci, rozpierający się w tramwaju, autobusie czy metrze, demonstrujący swoje wątpliwej jakości klejnoty, niekoniecznie świeżo wyszorowane.



    --
    Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

    Drobiu mówię stanowcze STOP!
  • maria10344 03.07.11, 11:27
    Czytam i czytam,bo wątek i zabawny i ciekawy i nachodzi mnie taka refleksja.
    Dulszczyzna.
    Znam takie paniusie i takie domy,gdzie wyglansowane okna ,psiękne firany,czyste balkony,bo to widać,a pies robi na trawnik a dama ogląda się czy nikt nie widzi albo nawet ma w nosie,czy widzi.Zastawia drogę pożarową starymi kartonami i meblami,bo tego nie wdać,a u niej jest ładniusio i jest czym się pochwalić.
    Nic to,że innym to faktycznie przeszkadza,nie tylko oczom.
    Mnie w domu nauczono,że należy tak żyć,żeby innym to nie wadziło i to staram się w życiu stosować.
    Uczono mnie też,żeby nie dziwić się ostentacyjnie i głośno,bo to niegrzecznie,że należy współżyć z innymi tak,żeby i mnie i innym było najlepiej,ale też bez przesady.
    Z tego też powodu,często zamykam oczy gdy widzę coś dla mnie brzydkiego i szpetnego.
    Nie mówię,żeby opanował nas tumiwisizm estetyczny,
    .
  • wadera3 03.07.11, 11:33
    maria10344 napisała:

    > Czytam i czytam,bo wątek i zabawny i ciekawy i nachodzi mnie taka refleksja.
    > Dulszczyzna.


    O toto właśniesmile


    --
    Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

    Drobiu mówię stanowcze STOP!
  • gazeta_mi_placi 03.07.11, 12:10
    Dbanie o estetykę najbliższego otoczenia to dulszczyzna?
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • gazeta_mi_placi 03.07.11, 12:14
    A jak nie mam psa (bo nie mam), nie daję żadnych gratów na wspólną klatkę schodową to mają prawo mi się nie podobać szmaty na balkonie czy też jednak nie?
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • wadera3 03.07.11, 12:32
    Ty udajesz, czy nie rozumiesz?
    Może nie zauważyłaś, że na tym forum rzadko zdarzają się "jazdy" którymi się tak ekscytujesz.
    Więc nie drąż, bo chyba nie znajdziesz tutaj odpowiednich dla siebie interlokutorów.


    --
    Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

    Drobiu mówię stanowcze STOP!
  • irenazu 03.07.11, 13:50
    W zasadzie to już chyba nie zajrzę do tego wątku,ale jeszcze raz. Jednak, jeżeli zmienili ogródek,który zresztą w okresie buraczano-pietruchowym był zadbany i wypielony na klomby różane z wystrzyżonym trawnikiem to chyba robili to po to żeby było ładnie. No i jakoś taka dziwna jestem,że mi te gacie do tych róż pasują jak kwiatek do kożuchasad A myślałam,że będę miała ładny widok z okna.
  • diego_8 03.07.11, 14:11
    No cóż, miałam piękny widok z okna, na pole i łąkę z dzikimi malinami, truskawkami i wiśniami. Niestety, zbudowano tam blok. Centralnie naprzeciwko mam balkony. Zwisa mi kompletnie, czy będą tam gacie (które mi nie przeszkadzają), czy burza surfinii - nie mogę już popatrzeć na wschód słońca nad łąką i żadne surfinie mi tego nie zastąpią.
    BTW, jak przechodzę sobie i widać (samo widać, przecież ja tam nie patrzę, skądże) przez okna na parterze, jak ludzie urządzili sobie mieszkania - te wszechobecne fiolety i morele, tapety w wielkie wzory i ogromne plazmy w maleńkich pokoikach, dziesięciocentymetrowy biały pas pod sufitem w pomieszczeniach wysokości 2,5 metra, kiczowate podwieszane sufity, meble wenge marki Bodzio lub BRW - to nie wiem, powinni chyba pomyśleć o estetyce osiedla... wink
  • wadera3 03.07.11, 16:53
    irenazu napisała:
    >No i jakoś taka dziwna jestem,że mi te gacie do tych róż pasu
    > ją jak kwiatek do kożucha


    Tym niemniej jest to ich kwiatek przy ich kożuchu, i nam (mimo, że się może to nie podobać), nic do tego.



    --
    Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

    Drobiu mówię stanowcze STOP!
  • jagoda85 03.07.11, 16:29
    Z tego całego wątku widzę, że naprawdę nie macie żadnych problemów życiowych. Życzę wszystkim oglądającym cudzego pranie zdrowia, przede wszystkim psychicznego.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • keepersmaid 24.06.11, 20:55
    Czy wystawa sklepu z bielizna tez was obraza?
    Nie jedzcie bron boze do Wloch albo do Portugalii bo poumieracie ze zgrozy...
    --
    Non, rien de rien
    Non, je ne regrette rien
    Ni le bien qu'on m'a fait
    Ni le mal, tout ça m'est bien égal
  • akaba0 24.06.11, 21:47
    Nie żartuj. Bielizna w sklepie to atrakcyjny artykuł. Przede wszystkim dlatego że jest nieużywana. Widok używanej nie budzi mojego aplauzu.
    W krajach południowych kocham wszystko poza powiewającymi szmatami. I jedyne (poza rodziną) z czego cieszę się po powrocie do kraju to brak fruwających za oknem gałganów.
  • mii.krogulska 24.06.11, 22:32
    No tam to dopiero z byle okna powiewają żagle wielkiej armady smile w dość drogim i nowym apartamentowcu w Lizbonie zaskoczyły mnie linki do wieszania prania sprytnie ukryte na kuchennym balkonie za ażurową balustradą - jak mi wyjaśniono, dzięki temu kolory od słońca nie zbledną.
  • misself 24.06.11, 23:36
    mii.krogulska napisała:

    > No tam to dopiero z byle okna powiewają żagle wielkiej armady smile w dość drogim
    > i nowym apartamentowcu w Lizbonie zaskoczyły mnie linki do wieszania prania spr
    > ytnie ukryte na kuchennym balkonie za ażurową balustradą - jak mi wyjaśniono, d
    > zięki temu kolory od słońca nie zbledną.

    To podkreślone - to słowo-klucz w tej sytuacji.
    --
    Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
    ich4pory.blogspot.com
  • lili-2008 25.06.11, 00:39
    misself napisała:

    > mii.krogulska napisała:
    >
    > > No tam to dopiero z byle okna powiewają żagle wielkiej armady smile w dość d
    > rogim
    > > i nowym apartamentowcu w Lizbonie zaskoczyły mnie linki do wieszania pran
    > ia spr
    > > ytnie ukryte na kuchennym balkonie za ażurową balustradą -
    > jak mi wyjaśniono, d
    > > zięki temu kolory od słońca nie zbledną.

    >
    > To podkreślone - to słowo-klucz w tej sytuacji.

    To pogrubione i podkreślone to zdanie-klucz w tej sytuacji...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49k6nlujw4q7cm.png
  • misself 25.06.11, 09:59
    lili-2008 napisała:

    > > > ytnie ukryte na kuchennym balkonie za ażurową balustr
    > adą -
    > > jak mi wyjaśniono, d
    > > > zięki temu kolory od słońca nie zbledną.

    > > To podkreślone - to słowo-klucz w tej sytuacji.
    > To pogrubione i podkreślone to zdanie-klucz w tej sytuacji...

    Lili, ale jakie to ma znaczenie, DLACZEGO są ukryte?
    Ciuchy nie wiszą na wierzchu i tyle. Nikt by nie zamontował sufitowej suszarki na balkonie w apartamentowcu smile
    --
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • misself 24.06.11, 23:39
    keepersmaid napisała:

    > Czy wystawa sklepu z bielizna tez was obraza?

    Raz - nie obraża, tylko drażni.
    Dwa - wystawa nie - główną funkcją i celem wystawy jest prezentacja towaru.
    Głównym celem wieszania prania jest jego wyschnięcie.
    Realizacja tego celu nie wymaga wystawiania prania na widok publiczny.
    Trzy - co kraj, to obyczaj - więc przytaczanie przykładów z zagranicy nie jest sensowne.
    --
    Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
    ich4pory.blogspot.com
  • agusiah 25.06.11, 00:07
    E tam. Mnie to bawi. Moja sasiadka emerytka wywiesza raz na czas swoje niewymowne - zastanawiałam sie ostatnio, jak ona to nosi, bo na oko powinny jej sie kończyć w okolicach uszu. W życiu bym sobie gdzie indziej takich majtadałów nie obejrzałasmile. I uwielbiam w krajach południowych sznurki z praniem w poprzek zabytkowych uliczek - taki ślad życia w muzeum... Tak żyje lud tego pueblasmile.
    Żyj i pozwól żyć innym.Oczy w odróżnieniu od uszu zawsze można zamknąć smile.
  • kotwtrampkach 25.06.11, 00:43
    jest taka nieduża miejscowość na południu polski, miasto nawet, osiedle niewysokich bloków pomiędzy którymi rosną drzewa.. a pomiedzy nimi rozciągnięte są sznurki, by gospodynie wiosną i latem mogły sobie pranie rozwiesić na świeżym powietrzu smilesmilesmile
    Ja musze kiedyś zdjęcia porobić, bo to zabytek ..
  • joanka-r 25.06.11, 20:25
    ''Ja musze kiedyś zdjęcia porobić, bo to zabytek ..''

    e tam zabytek, na osiedlu gdzie mieszkam to norma. Jak pierwszy raz to zobaczyłam to pomyślałam Boże jak u rumunów, gdzie ja jestem?
    --
    ''No właśnie Wy wydajecie się nie wiedzieć o czym mowa''
    by Zia 86.
  • allija 25.06.11, 00:43
    Pranie na stojących suszarkach na balkonie także świetnie widać. Już kiedyś o tym pisałam, wystarczy podejsc do balustrady /ja - kiedy podlewam kwiaty/ i doskonale widzę powiewające majtki dwa piętra niżej. Osobiscie mi to nie przeszkadza bo sama używam balkonu do suszenia prania. Staram sie tak wieszać żeby nie urazic uczuć sąsiadów swoimi gatkami.
    Nie da sie tak użyc suszarki sufitowej żeby prania nie było widać. No chyba, ze ktos ma sznurki niemal do podłogi, zwykle sa one na takiej wysokosci żeby mozna było swobodnie powiesić pranie, czyli na wysokosci ramion. Nawet opuszczone sznurki z praniem nie schowaja go więc za balustradę.
    Osobiscie uważam że w niczym nie należy przesadzać. Także w "estetyce" otoczenia. Dojdziemy do tego, że zabroni się np. sadzenia na balkonach pelargonii jako nieestetycznych, lub odwrotnie. Graficiarze zapewne chetnie ozdobiliby nasze budynki i dla nich byłoby to niezwykle estetyczne, dla innych jednak bohomazy nie do przyjęcia.
    Dla mnie np. moga być nieestetyczne talerze /anteny/ wiszące na balkonach. Lub śmietnik przy wejściu do budynku. Mieszkamy w blokach i trzeba się godzić na wspólne funkcjonowanie w takich warunkach zamiast udawać, że nie pierzemy, nie produkujemy śmieci, nie gotujemy /zapachy na korytarzu, fuj! /. Owszem, gotujemy, śmiecimy i pierzemy oraz mamy inne potrzeby, i cos z tym trzeba później zrobić.
    Lato to jedyne miesiące kiedy nie mam zaległości w praniu a kosz jest zwykle pusty. Mogę spokojnie wszystko wyprać /i wysuszyć/, w tym kołdry i poduchy, właśnie dlatego, że mam balkon. Przez inne miesiące zwykle są pełne kosze bo przy kilkuosobowej rodzinie nie jest łatwo wszystkich oprać i wysuszyć.
    Kiedy mieszka się samej to moze trudno sobie to wyobrazic. Ja też kiedy nie miałam rodziny mało prałam i przeważnie w ręku bo nawet pralki nie opłacało mi się uruchamiac na kilka bluzeczek, bielizne prałam codziennie wieczorem. Z suszeniem nie było więc problemu.
    Przy dzieciach i rodzinie jest zupełnie inaczej. Warto więc pomysleć nie tylko o swoich kwiatkch ale i o tym, że potrzeby sąsiadów mogą być zupełnie inne. A przestrzeń wspólna, jak sama nazwa wskazuje, nalezy do wszystkich. Sąsiadom równie dobrze mogą nie podobać się twoje kwiatki bo wolą np. niebieskie zamiast czerwonych. Lub nie lubią ich zapachu. Albo tego, że przyciagają owady. I, że cos tam czasem kapnie czy spadnie na dól. Jednak sąsiedzi akceptują twój wybór. Pozostaje zaakceptować wybór sąsiadów jeśli nie jest on sprzeczny z regulaminem i prawem.
  • misself 25.06.11, 10:02
    allija napisała:

    > Pranie na stojących suszarkach na balkonie także świetnie widać.

    Ale nie cały czas i nie z zewnątrz smile

    > Nie da sie tak użyc suszarki sufitowej żeby prania nie było widać. No chyba, ze
    > ktos ma sznurki niemal do podłogi, zwykle sa one na takiej wysokosci żeby mozn
    > a było swobodnie powiesić pranie, czyli na wysokosci ramion. Nawet opuszczone s
    > znurki z praniem nie schowaja go więc za balustradę.

    Raz używałam takiego wynalazku - sznurki były na wysokości mojego pasa, czyli na poziomie balustrady.
    --
    "Pływanie pod prąd wyrabia mięśnie." (Z. Herbert)
  • otterly 25.06.11, 11:35
    Uwielbiam takie tłumaczenie: będziesz miała dzieci, to zrozumiesz. Jakby osoby bezdzietne były jakieś niedojrzałe i upośledzone umysłowo/życiowo, nie w pełni dorosłe.

    To nie jest tak, że osoby z dziećmi mają prawo tyranizowania i zawłaszczania przestrzeni publicznej. To nie jest tak, że kupa dziecka nie śmierdzi, jego krzyk nie jest hałasem, a powiewające na balkonie śpiochy nie są nieestetyczne.

    --
    Nikt nie rodzi się kobietą.
  • gazeta_mi_placi 25.06.11, 16:27
    Ale akurat u mnie odwrotnie (pisałam w pierwszym poście) szmaty wywieszają akurat studenci.
    Rodziny z dziećmi też mieszkają, ale jakoś szmat nie wieszają na widoku, najwyżej też kwiatki.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • allija 27.06.11, 15:05
    > Uwielbiam takie tłumaczenie: będziesz miała dzieci, to zrozumiesz. Jakby osoby
    > bezdzietne były jakieś niedojrzałe i upośledzone umysłowo/życiowo, nie w pełni
    > dorosłe.
    >
    > To nie jest tak, że osoby z dziećmi mają prawo tyranizowania i zawłaszczania pr
    > zestrzeni publicznej. To nie jest tak, że kupa dziecka nie śmierdzi, jego krzyk
    > nie jest hałasem, a powiewające na balkonie śpiochy nie są nieestetyczne.
    >
    A ja uwielbiam wyjmowanie z całej wypowiedzi pojedyńczych zdań.
    Wcale nie chodzi mi o dzieci. Chodzi raczej o to, ze kazdy moze miec inne potrzebyi nie jest tak, ze twoje sa najwazniejsze. Równie dobrze mogą to być rodziny z dziecmi jak i ktos niepełnosprawny, którego potrzeby moga byc inne. Lub ja, która lubie chodzic w czystych ubraniach i piore dużo.
    Jesli ja muszę wysłuchiwać twoich spotkań ze znajomymi, tolerowac grilla w ogrodzie itd to nie widze powodu zebyś ty nie tolerowała mojego rozwieszonego prania.
    Warto czasem spojrzec na siebie zanim zacznie się zarzucać cokolwiek innym. Nawet jesli ty jedna jedyna jestes święta i w ogóle nie słychać, nie czuć i nie widać twojego zamieszkiwania to i tak, kupujac mieszkanie w bloku, nalezy założyć że inni nie są.

  • fizia-kulawa 25.06.11, 11:23
    a taka pragmatyczność to nie tylko w Polsce.
    Tak wygląda w Wenecjiwink
    http://zapalniczki.blox.pl/resource/IMG_2217.JPG
    --
    wreszcie mogę się przyznać
  • otterly 25.06.11, 11:27
    Poza smrodem to jest powód, dla którego nie znoszę tego miasta.
    --
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia [...]
    który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
  • at.at 25.06.11, 12:18
    Hmm, wrażliwi na pranie powinni omijać sporo miast na świecie:

    Alicante:
    http://www.fotosearch.com/print/AGE019/b08-292690/

    Portomiragaia:
    http://www.fotosearch.com/STK014/lps3341/

    Dubrovnik:
    http://www.allposters.com/-sp/Washing-Lines-Old-Town-Dubrovnik-Croatia-Posters_i2647613_.htm

    Lizbona:
    http://www.superstock.com/stock-photos-images/1961-1356

    Hawana:
    http://www.superstock.com/stock-photos-images/1890-28953

    Wyliczać można bez końca.

    --
    Kobiety pracujące w domu
  • irenazu 25.06.11, 12:46
    No dobra,nie ma balkonu,a chce się mieć pranie suszone na dworze,rozumiem to,ale można tak wywiesić,żeby to jakoś wyglądało;tym bardziej na balkonie też z tym można poradzić. Ale mam po drugiej stronie ulicy sąsiadów niereformowalnych.Ludzi jeszcze nie starych aczkolwiek on emeryt,ona nigdy nie pracująca.Przedtem mieli na działce ogródek pietruchowo-buraczany i pranie suszyło się rozwieszone od drzewa do drzewa(działkę mają tylko od ulicy).Ze dwa lata temu zmienili ogródek na trawnik,pośrodku klomb różany.Powiedziałam,że teraz to pranie chyba nie bardzo pasuje a wieszają wszystko,łącznie z gaciami,kalesonami i skerpeciskami i nawet ich syn przyznał mi rację.Ale niestety,wszystko jest jak dawniej.Solary świecą,róże kwitną,jakieś tam jeże i orły stoją i w niedzielę powiewają nad nimi majtasy i robocze ciuchy.Tak jakoś mi to nie pasuje,ale cóż,może ta pani nie umie zrobić prania w tygodniu i powiesić go na suszarce schowanej chociażby za krzaczkami. I nie chodzi o to że sąsiedzi są innego wyznania i świętują np.sobotę.W niedziele rano idą do kościoła i mijają te gacie.Moja matka uczyła mnie,żeby starać się zebrać pranie przed niedzielą.Zresztą w dawnych czasach ,kiedyś była o tym tu mowa,na pranie był zarezerwowany początek tygodnia. Nie ,nie chodzi mi o to,że nie może wisieć pranie bo każdy zrobi jak mu wygodnie,ale ja też należę do tej grupy,która nie przepada za widokiem "szmat".
  • pavvka 27.06.11, 10:26
    A tu IMO pranie zdobi, a nie szpeci:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ib/fg/nhdd/2HxVrIBgxQZdZhNFKX.jpg
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • kaszellek 16.07.11, 23:47
    ah, no wlasnie mialam o tym napisac smile w moim cudnym kraju (Turcja), tak wlasnie suszy sie pranie. wszedzie. nie wazne centrum, czy przedmiescia. wioska czy stambul. caloksztalt dobrobytu powiewa na wietrze, gatki, posciel, reczniki. Przy wiekszym wietrze, nieraz te rzeczy laduja na chodniku. Nikt nie bawi sie w suszarki na balkonie, nie, z okna, z balkonu wyprowadzone sa specjalne drazki z linkami i na nich sie suszy. Nie narzekalabym wiec tak bardzo smile http://wwwdelivery.superstock.com/WI/223/1460/PreviewComp/SuperStock_1460-251.jpg
  • anetapzn 15.07.11, 13:57
    otterly napisała:

    > Poza smrodem to jest powód, dla którego nie znoszę tego miasta.
    A ja kocham Wenecję i nic a nic mi tam nie śmierdzi, ani nie przeszkadza, no moze za dużo turystów, ale Wenecję kocham miłością wielką od kilku ładnych lat.
  • kropkaaga 25.06.11, 21:13
    Ja wieszam również pranie na balkonie.Od wiosny do ciepłej jesieni.Wolę suszyć na świeżym powietrzu niż w zamkniętym pomieszczeniu(pomimo wentylacji).Mam rozkładaną suszarkę,którą zaraz po wyschnięciu prania, składam i chowam do mieszkania.
    Mam też ukwiecony balkonsmileSporo roślinek.Uwielbiam na nie patrzyć co nie przeszkadza mi co jakiś czas powiesić między nimi praniewink
  • irenazu 26.06.11, 10:37
    No właśnie,co jakiś czas i tak,żeby jakoś to wyglądało.A ja dziś znowu rano idąc do kościoła oglądałam niewątpliwie "piękną" kolekcjęsad Właściciele też przechodzili obok niej,ale im to pewnie nie przeszkadza...
  • pavvka 27.06.11, 10:18
    Ale dlaczego akurat jak się idzie do kościoła to wywieszone pranie bardziej przeszkadza? Na widok gaci masz grzeszne myśli czy jak?
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • otterly 27.06.11, 11:16
    pavvka napisał:

    > Ale dlaczego akurat jak się idzie do kościoła to wywieszone pranie bardziej prz
    > eszkadza? Na widok gaci masz grzeszne myśli czy jak?

    Hahaha smile Szczególnie na widok tych kalesonów wink

    --
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia [...]
    który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
  • irenazu 27.06.11, 15:50
    Nie ,nie mam grzesznych myśli, tylko ogólnie (i o tym pisałam) te gacie nad tymi różami jakoś tak się nie bardzo komponują. Zresztą dziś już nie wiszą a całą niedzielę wisiały. I naprawdę nie mogę pojąć o co w tym chodzi. Równie dobrze mogłabym napisać, że idziemy na spacer,czy przychodzą goście(do sąsiadów również). No ale to ich sprawa, ja napisałam tylko,że mnie się to nie podoba i chyba mam prawo o tym pisać. Obok mieszka młode małżeństwo z dwójką dzieci i jakoś to zorganizują, że proporce nie powiewają. A przecież chodzą czysto ubrani.
  • gazeta_mi_placi 30.06.11, 09:51
    Ciekawe czy sąsiedzi jak przychodzą do nich goście wystawiają pranie na ich widok np. na środku salonu.
    W końcu skoro wychodzą z założenia, że przechodniom nie powinien widok gaci przeszkadzać, to chyba tym bardziej ich gościom...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • irenazu 30.06.11, 11:54
    Tego nie wiem,ale przy stoliku na herbatce sobie posiedzą(przy tym praniu). W końcu po to się ma kawałek działkiwink
  • meggi79 29.06.11, 10:33
    Dokładnie tak jak ja smile
    --
  • igifigiel 29.06.11, 12:53
    Prania wywiesić nie wolno, leżaka nie pasującego kolorem do tynku pewnie też wystawiać nie wolno, bo będzie nieestetyczny, roweru postawić też pewnie nie wolno, bo nie każdy taki widok uważa za estetyczny i na pewno nie pasuje do cudzych doniczek. Poopalać się też pewnie nie wolno, bo nie wypada świecić golizną, a jeszcze może ktoś uzna akurat dane ciało za widok nieestetyczny. To co na własnym balkonie wolno? Tym bardziej, że nie każdy może sobie tam urocze minipatio urządzić, bo miejsca brak albo balkon wychodzi na ruchliwą ulicę.


    a cały "myk" polega na tym ze balkon nie jest twoja własnością.. balkony to część wspólna budynku jak klatka schodowa, winda itd tak mówi prawo mieszkaniowe wink

    i wspólnota albo spółdzielnia mają prawo w swoich regulaminach określić co na tych częściach wspólnych wolno a co nie.. :] często żałuje ze z tego prawa rzadko korzystają..
  • zla_wiedzma 29.06.11, 14:03
    igifigiel napisała:
    > a cały "myk" polega na tym ze balkon nie jest twoja własnością.. balkony to czę
    > ść wspólna budynku jak klatka schodowa, winda itd tak mówi prawo mieszkaniowe
    > wink

    A coś bliżej bo pierwsze słyszę...jakiś tytuł ustawy bo powiem Ci że zaskoczyłaś mnie tą informacją...

    --
    "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już tylko latanie na miotle" by dzidaa
    http://img1.jurko.net/Chick3.gif

    51%Angel 49%witch wink
  • igifigiel 29.06.11, 18:53
    Jeśli dobrze pamiętam to mówi o tym ustawa o własności lokali..
  • gazeta_mi_placi 30.06.11, 09:49
    Myślę, że zwolenników "moje gacie-wspólna sprawa" raczej ustawa nie straszna...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • smutas13 27.06.11, 06:56
    To ja, wolałabym widzieć te czyste wyprane spodnie i bokserki, niż wór śmierdzących, rozpływających się śmieci z rojem much wokół,(na pewno, nie było ich z dołu widać) które pozostawili na balkonie nasi bardzo młodzi sąsiedzi, wyjeżdżający na urlop.
  • akaba0 27.06.11, 21:18
    Jestem pewnie z innej epoki, ale uważam, że balkon powinien służyć do odpoczynku. Rano wstawiam pranie i siadam do śniadania na balkonie. Słucham ptaków i coś tam czytam, albo nie robię nic. Potem wieszam szmaty na stojącej suszarce (balkon zasłonięty), a z góry nie widać czy schnie bluzka, czy gatki. Do pracy idę absolutnie zrelaksowana. Ale po powrocie natychmiast to zabieram – jeśli nie wyschło, to trudno, doschnie w domu.
    I siedzę sobie na balkonie do późnego wieczora i nic mi się nie majta nad głową ani obok nóg.
    Oglądam zachód słońca, czytam, jem kolację a pies wyleguje się obok. Raj na osiedlu. Tylko trzeba umieć go sobie stworzyć z niego korzystać.

  • sajolina 28.06.11, 09:38
    A to do czego służą właściwie balkony? tylko do hodowania kwiatów? a ja ktoś nie hoduje bo nie lubi/nie umie/ nie chce? A jak ja chcę czerwone kwiaty, sąsiad żółte, drugi sąsiad różowe, trzeci niebieskie i pomarańczowe, a czwarty ma tylko resztki uschnięte to to jest estetyczne? bo jak dla mnie kolorystyczny kociokwik.

    Prania wywiesić nie wolno, leżaka nie pasującego kolorem do tynku pewnie też wystawiać nie wolno, bo będzie nieestetyczny, roweru postawić też pewnie nie wolno, bo nie każdy taki widok uważa za estetyczny i na pewno nie pasuje do cudzych doniczek. Poopalać się też pewnie nie wolno, bo nie wypada świecić golizną, a jeszcze może ktoś uzna akurat dane ciało za widok nieestetyczny. To co na własnym balkonie wolno? Tym bardziej, że nie każdy może sobie tam urocze minipatio urządzić, bo miejsca brak albo balkon wychodzi na ruchliwą ulicę.

    No ludzie, a jak czteroosobowa rodzina mieszka w dwóch pokojach na 38m kw., to pranie ma sobie na suficie wywiesić, żeby sąsiadów nie razić? Może trochę zrozumienia dla polskich warunków mieszkaniowych? Przecież te gacie nie wiszą na pałacu kultury tylko w bloku mieszkalnym.
  • irenazu 28.06.11, 10:29
    Już w tytule wątku autorka zaznaczyła, że chodzi o wyżalenie się (do wściekania jest też specjalny wątek) i o to chodzi. Nie zmienimy tego, ale możemy pobiadolić i już!
  • gazeta_mi_placi 30.06.11, 09:47
    >A to do czego służą właściwie balkony? tylko do hodowania kwiatów? a ja ktoś nie hoduje bo nie lubi/nie umie/ nie chce?

    Nie ma obowiązku ukwiecania balkonów ani też zakazu.
    Natomiast zdarzają się zakazy wieszania prania na balkonach w niektórych wspólnotach, ciekawe czemu...
    Przecież "nie powinno to nikomu przeszkadzać, a jak przeszkadza wystarczy zamknąć oczy"...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
  • sajolina 02.07.11, 22:10
    Osobiście wolę zakazy palenia na balkonach, ale to dopiero jest dzika awantura, że jakim prawem ktoś palić zabrania. Mi dym lecący z balkonu od sąsiadów przeszkadza niesamowicie, dużo bardziej niż widok barchanów, ale żadnemu palaczowi się tego nie wytłumaczy.
  • asfo 30.06.11, 10:35
    U mnie w łazience wiecznie jest wilgotno i pranie nie schnie. Szczególnie zimą.

    Na szczęście mam spore mieszkanie i mogę sobie postawić suszarkę w pokoju (chociaż na balkonie też czasem wieszam), ale jak ktoś ma apartament dwupokojowy z wnęką kuchenną to nie ma się co dziwić, że suszy na balkonie.

    Zimą i jesienią trudno wystawiać pranie na balkon, bo raczej się zamoczy albo zamarznie niż wyschnie.

    Na dokładkę na balkonie mam wybieg dla kotów i jeden z tych kotów czasem robi kupę na środku i zdarza się, że przez cały dzień nie zauważę a g. sobie leży. ;-P Sąsiedzi się mszczą paląc wieczorami papierosy wywieszeni przez okna.
  • zikusia 30.06.11, 14:24
    Mieszkam na parterze i mam duży taras. Jest bardzo ukwiecony ( coś około 60 różnych kwiatów) . Jest też stolik zawsze z obrusem , foteliki , szafka na sprzęty ogrodnicze oraz suszarka na pranie. Suszę na niej wszystko bo uwielbiam zapach prania suszonego na słońcu i wietrze. We wtorek miałam 5 pralek prania po powrocie z wakacji i wszystko wyschło w jeden dzień. Bieliznę osobistą wieszam na niższym piętrze suszarki aby nie była widoczna z góry. Sąsiedzi z boku musieli by zaglądać aby te gatki widzieć ale na szczęśnie nie muszą. Z góry czasami sypią się przy większym wietrze płatki , które muszę posprzątać ale mi to nie przeszkadza . Czasami spadnie zabawka dziecka, czasami klamerka do prania bo wszyscy suszą pranie ale robią to dyskretnie. Mieszkając w poprzednim miejscu miałam również kwiaty w oknie i zawistną , wredną sąsiadkę. Tak jej przeszkadzały moje kwiaty ,że wezwała straż miejską aby interweniowała przed zaśmiecaniem podwórka. Była spora wichura przed burzą więc na podwórku fruwało wszystko , szczególnie worki foliowe , śmieci , piasek ale sąsiadka widziała tylko płatki mojej pelargoni (z jednej skrzynki z trzema pelargoniami więc tych płatków było najwyżej kilkanaście sztuk) . Każdy dostrzega to co chce zobaczyć.
  • ladyjm 30.06.11, 23:59
    życie uncertain
    --
    MÓJ BLOG O SZYCIU & HANDMADE
  • budzik11 03.07.11, 19:24
    Aj waj, wielkie mecyje. Bo gacie się suszą. A co mają powiedzieć ludzie, którzy mieszkają w sąsiedztwie jakichś slamsów, ruder, architektonicznych porażek? No trudno, niestety wolnoć Tomku w swoim domku. Mnie się np. drzewa w ogrodzie sąsiada mogą nie podobać, albo krzyki jego dzieci (tylko teoretyzuję, bo mam fajnych i spokojnych sąsiadów i lubię ich dzieci). Żyjemy wśród ludzi i nie możemy oczekiwac, że ci wszyscy ludzie będą żyli tak, jak NAM się podoba.
  • budzik11 03.07.11, 19:26
    A w temacie - ja swoje pranie susze w łazience mimo, że mieszkam w prywatnym domu ze sporym ogrodem. Nie mam na podwórku nic do suszenia prania, bo brzydzę się robactwa, poza tym kolory w słońcu blakną.
  • baba_nie_jaga 17.07.11, 00:24
    A ja Wam powiem tak: U mnie wmieście zawsze i wszyscy suszyli gacie na balkonie. Dopiero jak przyjechałam do W-wy dowiedziałam się, że jest to jakieś" nie halo", paux pas. W sumie racja, nikt nie lubi oglądani czyichś gaci, ale bardziej mierzi mnie robienie z balkonu piwnicy. Stosy niepotrzebnych mebli, koła od roweru, worki pełne czegośtam....masakra. Dla mnie balkon powinien opływać w kwiatach, być miejscem, gdzie można wypić kawkę przy stoliku, piwko ze znajomymi, a nie składowiskiem odpadów i rupieci. Nic mnie tak nie razi jak złomowisko na balkonie. Wiszące majty to przy tym pikuś.
    --
    Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
    Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi.
  • nuova 17.07.11, 14:25
    A ja poruszę inna kwestię - ja miałam wrażenie, że ty mieszkasz na takim zamkniętym osiedlu, gdzie wszyscy są "ęą". A tu takie zaskoczenie tym tematem o bokserkach.
    Co do tematu, nie mam balkonu - nie mam problemu. Czasem jest mi żal, szczególnie w lecie, że nie mogę rozłożyć leżaka i wywiesić prania. Jednak jakbym miała balkon, to pewnie bardziej wkurzałoby mnie to, że np spada mi z góry syf kwiatowy, a gacie chyba by mi nie przeszkadzały, pod warunkiem, że nie lałoby się z nich wink
    Pomyśl sobie w takich momentach, że są tacy, którzy nie mają tej wygody w postaci balkonu. wink
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/ac589a306b.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka