Chyba mam problem.... zauważyłam ostatnio w mieszkaniu kilka miejsc, w których robią mi się pajęczyny, takie jakby to określić - soczyste, czyli lekko lepkie i bynajmniej w żaden sposób nieregularne. A w sumie są robione, bo żywa zawartość też w nich występuje, taka na około 2-3 centymetry średnicy.
Co ciekawsze, ani się zbytnio nie wietrzę, ani nie mam zbyt ciepło (średnio 23 stopnie) - bynajmniej, w lato przy upałach jest cieplej i problemu nie ma. W dodatku 9 piętro, wiec z piwnicy raczej też nie wejdzie. Kwiatki balkonowe zimują w mieszkaniu, ale no już od września stoją, a problem ostatnio się pojawił, z dala od kwiatków i zawsze w tych samych miejscach: łazienka w kąciku między umywalką a wanną, sypialnia - narożnik pokoju za łóżkiem, kącik między ścianą a regałem... Oczywiście, na bieżąco o ile zauważę to je niszczę, ale to syzyfowa praca. Skąd te pajęczyny i ich twórcy mogą się brać?
PS: kurzy się też niemiłosiernie, ale to zjawisko całoroczne i niezmienne a pajęczyn nie było wcześniej

koty zgarniam średnio co 3-4 dni z podłogi jeżeli w międzyczasie nie będzie zamiecione.