• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jak WDPD bawi się na weselu? Czy tańczy? Dodaj do ulubionych

  • 10.04.12, 08:42
    Mam takie pytanie - za niecałe 2tyg jest moje wesele, zaproszonych jest 45 osób, prawie sama rodzina i kilkoro zaprzyjaźnionych z rodzinami osób (85% to osoby po 50rż). Muzyka i miejsce do tańca będą (sami ułożyliśmy zestaw piosenek) natomiast nie będzie DJa, zespołu, wodzireja ani nikogo innego, kto by naganiał towarzystwo na parkiet, nie będzie zabaw oczepinowych. My wyszliśmy z założenia, że osoby, które lubią tańczyć i tak będą tańczyć i się bawić bez wyciągania ich siłą na parkiet, a te osoby, które nie lubią tańczyć, to i tak nie byłyby szczęśliwe, gdyby ktoś je na ten parkiet zaciągał i zmuszał do zabawy, "bo tak wypada na weselu".

    Natomiast kilka koleżanek dało mi do zrozumienia, że to my powinniśmy gości w takim razie naganiać na parkiet, organizować im tam jakieś zabawy, bo inaczej nikt nie będzie tańczył i wesele się nie uda. Stąd moje pytanie - czy potrzebujecie naganiacza, aby wyjść na parkiet na weselu? czy jeśli goście siedzą przy stołach, jedzą i rozmawiają i nie tańczą albo tańczą mało, to źle? Bo nie rozumiem skąd to przekonanie, że jak na weselu goście nie tańczą, to wesele jest nieudane....................
    Edytor zaawansowany
    • 10.04.12, 08:57
      A przepraszam bardzo, co innego robić na weselu jak muzyka taneczna ryczy?
      Jeść i inteligentną dyskusje prowadzić?
      Całą noc?
    • 10.04.12, 09:11
      wystarczy, że Wy zatańczycie ze sobą, czy panna młoda z ojcem i naśladowcy się znajdą. u nas był dj który nie miał być nachalny w namawianiu do tańca i wszyscy bawili się do białego rana. muzyka była uniwersalna, tj. tak żeby i młodzi i starsi byli zadowoleni i wszyscy się pięknie bawili. Żadnych zabaw nie mieliśmy, nawet oczepin, a i tak w pewnym momencie jakiś pociąg przeleciał, a jeszcze sala do tańca była oddzielnie, co też w opinii niektórych jest złe, bo jak ktoś innych bawiących się nie widzi, to sam zadka nie poderwie. W prawdzie wesele było na 90 osób ale jak ktoś chce potańczyć to zachęt nie potrzebuje a jak ktoś nie lubi to i namowy nic nie dadzą smile
      Luzik, wg mnie będą się bawić jeśli i Wy czasami na parkiet wyjdziecie. gościom nastrój się udziela.
      aha.. oczywiście też nie uważam, że jak goście mniej tańczą, a bardziej rozmawiają to wesela nie jest udane, najważniejsze, żeby się dobrze bawić, tak czy inaczej. a wesela są też często po prostu okazją do spotkania ludzi, rodziny, znajomych których się rzadziej widzi, z racji np. miejsca zamieszkania, i naturalnym jest, że tematów do pogadania jest sporo.
      • 10.04.12, 09:14
        U nas też sala taneczna jest obok ( z sali głównej jest bezpośrednie przejście do tanecznej), ale ja to akurat uważam za plus. Dziękismile
        • 10.04.12, 09:20
          też uważam to za plus i myśmy pod tym kątem właśnie w dużej mierze wybierali miejsce, dobrze jak ludzie mają wybór, pogadać we względnym spokoju, czy być na parkiecie.
          napewno będzie fajnie, nie martw się smile
        • 10.04.12, 09:22
          z sali głównej jest bezpośrednie przejście
          > do tanecznej
          dokładnie tak mieliśmy, muzykę wtedy słychać ale nie zagłusza
      • 10.04.12, 09:28
        Osobna sala do tańców to moim zdaniem genialne posunięcie. Rano gardło nie boli od prób nawiązania kontaktu. A przecież przy stole wypadałoby i warto rozmawiać ze współbiesiadnikami.
    • 10.04.12, 09:26
      Wesele to wesele, a nie zabawa taneczna z atrakcjami.
      Wszelkie, siłą przeniesione "z ludu" gry i zabawy podczas wesela są (jak dla mnie) zupełnie zbędne.
      Ponad rok temu miałam wesele syna, i też muzykę organizowaliśmy sami(lokal udostępnił sprzęt), ja i były mąż zgraliśmy ulubione utwory naszej rodziny, i pasujące do okazji kawałki taneczne. Kto chciał ten tańczył, kto nie chciał nie musiał, było miło, kameralnie i bardzo rodzinnie.

      --
      Z jednej strony trzeba się cieszyć, że SB już nie ma, ale niestety policja nie potrafiła przejąć tych metod. Tamci byli skuteczni

      Drobiu mówię stanowcze STOP!
    • 10.04.12, 09:27
      A tak w ogóle nie przejmuj się tym, co ktoś uważa za konieczność - to Wasze wesele i organizujecie je po swojemu.

      --
      Z jednej strony trzeba się cieszyć, że SB już nie ma, ale niestety policja nie potrafiła przejąć tych metod. Tamci byli skuteczni

      Drobiu mówię stanowcze STOP!
    • 10.04.12, 09:31
      > Stąd moje pytanie - czy potrzebujec
      > ie naganiacza, aby wyjść na parkiet na weselu?

      Oj pogoniłabym takiego naganiacza, jak by mnie próbował zachęcić do tańca.
      A mój mąż wręcz by go udusił, bo nienawidzi tańczyć wink

      > czy jeśli goście siedzą przy sto
      > łach, jedzą i rozmawiają i nie tańczą albo tańczą mało, to źle? Bo nie rozumiem
      > skąd to przekonanie, że jak na weselu goście nie tańczą, to wesele jest nieuda
      > ne....................

      Nie mam pojęcia. Wesele jest udane, jeśli ludzie dobrze się bawią (co niekoniecznie oznacza taniec - można rozmawiać, jeść, śpiewać!, wygłupiać się wink i mile je wspominają. Ja tańczyć nienawidzę, ale na wesela lubię chodzić, żeby spotkać się z rodziną, której dawno nie widziałam i pogadać sobie do woli. Natomiast nienawidzę wszelkich zabaw weselnych na siłę, czyli właśnie oczepin itp.
      Nie przejmuj się i rób po swojemu. W końcu to Twoje wesele i przede wszystkim Ty masz się dobrze czuć i bawić smile

      --
      R.
      • 10.04.12, 09:39
        robitussin napisał:
        Natomiast
        > nienawidzę wszelkich zabaw weselnych na siłę, czyli właśnie oczepin itp.

        ja też nie i tak do tego podeszliśmy, ale w sumie wielokrotnie spotkaliśmy się z opinią, że wesele bez oczepin to nie wesele smile

        wszystkim się nie dogodzi, i po prostu tak jak powyżej napisane, należy organizować przyjęcie wg swoich wyobrażeń i standardów i nie przejmować się. o dobrej zabawie nie świadczy tylko taniec, można i bez tego spędzić przemiło czas.
        • 10.04.12, 10:26
          dla mnie oczepiny to rzecz zbędna smile wszyscy z reguły są nawaleni i potem oglądać to to palą cegłę smile Osobiście od czasu do czasu lubię zatańczyć byleby nie za szybkie kawałki bo nie lubię się pocić wink siostra na weselu miała jednego samograjka który niewiele mówił bo rodzina u mnie taka że i przy stołach tańczyli ( na stole potem też ). Myślę że to właśnie od ludzi zależy. Moja rodzinka uwielbia tańce ale za to szwagra wszyscy siedzieli przy stole i nie byli zadowoleni kiedy ktoś próbował ich wyciągnąć smile
          --
          Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
    • 10.04.12, 10:22
      Ja miałam z założenia "wesele" bez tańców, bo na 18 osób, obiad w restauracji. Ale że to była restauracja węgierska i kapela ludowa na żywo (niechcący, bynajmniej my ich nie wynajmowaliśmy, po prostu zawsze w weekendy tam grali) to i goście sie rozkręcili i zaczęli tańczyć, sami z siebie smile Oczywiście żadnego wodzireja nie było. Zresztą na żadnym weselu, na którym byłam, nigdy nie spotkałam się z instytucją wodzireja, najwyżej kapela grała przyśpiewki "animatorskie" w stylu "A teraz idziemy na jednego" a po przerwie po prostu zaczynali grać i goście wracali na parkiet.
    • 10.04.12, 10:36
      Gratulacje i szczęścia! to po pierwsze
      Byłabym szczęśliwa trafiając tylko na takie wesela, na których gra tylko oryginalna muzyka - nie toleruję zespołów, i na których nie byłabym zmuszana do tańca. Tańczyć lubię, ale nie w każdych okolicznościach, a przymuszanie na mnie działa zgoła odwrotnie. Bardziej cierpiałabym na weselu, na którym byłabym zmuszana do tańca przy kiepskiej muzyce, niż gdyby tańców nie było wcale lub w jakichś ograniczonych okolicznościach.
      Jak ktoś będzie chciał tańczyć, to żaden naganiacz mu nie będzie potrzebny, a jak nie, to naganiacz może tylko zaszkodzić.
      • 10.04.12, 10:45
        Ja sie przyznam bez bicia - do wyjscia na parkiet potrzebuje kielonka, bo tancze kiepsko ( wrodzony brak koordynacji ruchow),niestety bardzo lubiesmile
        Pomysl z osobna sala do tanca - strzal w 10-tke.
        I wbrew pozorom wlasnie to pokolenie 50+ najczesciej najintensywniej wywija.

        Bedzie super! I wszystkiego dobrego na nowej drodze zyciasmile
    • 10.04.12, 12:28
      Wesela bez tańców są drętwe i uważam że dobrze jest jak ktoś rozrusza towearzystwo.Nie każdy umie tańczyć w parach ale poskikać ,trochę do muzyki-chyba lubi każdy-ale nie zawsze ma odwagę.Dlatego jestem za jakimś ,,rozruszaczem,,/nie mam na myśli alkoholu/.Z doświadczenie wiem że najmilej wspomonane wesela to te gdzie można było się wyszaleć.A czy w Waszych rodzinach nie ma nikogo kto mógłby przejąć tą funkcję?-jakiś wujek-luzak-któremu by to sprawiło przyjemność?Ja właśnie jestem osobą którą trzeba wyciągać zza stołu-i jestem wdzięczna kiedy ktoś taki się znajduje.
    • 10.04.12, 14:05
      Po pierwsze - najlepszego na nowej drodze!
      Po wtóre - kocham tańczyć i nawet mogę bawić się w zabawy różne (choć widzę przecież, że nie wszystkie są mądre). Ale na weselu jakoś mi to nie wadzi. I oczywiście - aby to wszystko się zadziało nie potrzebuję żadnego wodzireja, nawet wypić nie muszę wink.
      Po drugiej stronie barykady jest mąż mój, który nie tańczy i żaden wodzirej/alkohol na to nie pomaga.
      Więc sądzę, że chcący tańczyć - będą tańczyć a reszta nie, nic w tym dziwnego.
      Podzielam zgłoszony pogląd, że tacy 50+ to najwięcej tańczą! Wiem, bo jestem z tej grupy wiekowej big_grin
      A! Dwie sale - to świetny pomysł! Dobrze mieć też "w odwodzie" jakieś łóżko, na którym można położyć kogoś, kto ... ekhem... nadużyje.
      --
      Kto pozjadał wszystkie rozumy, ten ma nadwagę wink
    • 10.04.12, 15:00
      Organicznie nie znoszę wesel i chodzę tylko na te, do których jestem przymuszona okolicznościami (typu wesele rodzeństwa męża albo ktoś naprawdę mi bliski w roli ślubującego). Nawet wtedy jednak jestem najszczęśliwsza, gdy pozwala mi się siedzieć i rozmawiać, a nie zmusza do tańca czy niedajbuk zabaw, nie próbuje "ośmielać" ani nie wyciąga zza stołu. Dla mnie więc wesele udane nie oznacza takiego, na którym mogłam potańczyć czy wybawić się do upadłego. Nie potrzebuję naganiaczy, bo doskonale wiem, czego chcęsmile Na ostatnim weselu, na którym byłam, u brata mojego męża, przegadałam te kilka godzin z inną bratową mężową i to było w tym weselu najfajniejsze. Mnie by się u Ciebie podobało, tak podejrzewam. Życzę wszystkiego dobrego!
      • 10.04.12, 15:53
        a dziękuję za wszystkie życzeniasmile mam nadzieję, że będzie ok, najwyżej "opornych tylko trochę" zaprosimy osobiście na parkiet, mam nadzieję, że taki bodziec im wystarczy
        • 11.04.12, 11:45
          jeszcze lepiej niz zaproszenie dziala dobry przykladsmile Mysle ze jak panstwo mlodzi + 2-3 pary rusza w tan, to spokojnie podziala to na reszte. Mozecie sie umowic np ze swiadkami i rodzicami, czy jeszcze jakimis znajomymi ze dzielicie tance miedzy soba i odpoczywacie na zmiane,zeby parkiet nie zostawal pusty, bo moze nastepowac taki maly opor przed byciem tymi jedynymi na nim pozostajacymi, czy pierwszymi wkraczajacymi po tym jak wszyscy z niego zeszli.
        • 11.04.12, 12:50
          sajolina napisała:

          > mam nadzieję, że będzie ok, najwyżej "opornych tylko trochę" zaprosimy osobiście na
          > parkiet, mam nadzieję, że taki bodziec im wystarczy

          Ej, daj ludziom żyć smile Wiesz jakie to krępujące, jeśli ktoś wyciąga Cię na parkiet, a Ty naprawdę nie umiesz/nie lubisz/nie masz ochoty na tańce? Ale nie wypada odmówić, więc się idzie z miną cierpiętnika. A chyba nie o to Ci chodzi.
          Chcesz mieć udane wesele, to pozwól każdemu bawić się i spędzać ten czas tak, jak ma na to ochotę (oczywiście w ramach rozsądku wink

          --
          R.
          • 11.04.12, 15:54
            Nie każdy umie tańczyć w parach ale poskikać ,trochę do muzyki-chyba lubi każdy-ale nie zawsze ma odwagę.Dlatego jestem za jakimś ,,rozruszaczem,,/nie mam na myśli alkoholu/.Z doświadczenie wiem że najmilej wspomonane wesela to te gdzie można było się wyszaleć.A czy w Waszych rodzinach nie ma nikogo kto mógłby przejąć tą funkcję?-jakiś wujek-luzak-któremu by to sprawiło przyjemność?Ja właśnie jestem osobą którą trzeba wyciągać zza stołu-i jestem wdzięczna kiedy ktoś taki się znajduje.

            Robitussin, chodziło mi o opornych tylko trochę jak w/w, czyli takich, którzy czekają na określony bodziec. Myślę, że to da się szybko wyczuć, kto się kryguje i czeka na zaproszenie, a kto naprawdę nie chce tańczyć.
            • 11.04.12, 16:02
              sajolina napisała:

              > Robitussin, chodziło mi o opornych tylko trochę jak w/w, czyli takich, którzy c
              > zekają na określony bodziec. Myślę, że to da się szybko wyczuć, kto się kryguje
              > i czeka na zaproszenie, a kto naprawdę nie chce tańczyć.

              Ano chyba, że tak smile

              --
              R.
    • 11.04.12, 12:22
      Broń cie panie aby mnie ktoś naganiał do tańczenia na weselu,slubie czy jakiejkolwiek innej imprezie.
      Nie znosdzę tych wszystkich glupawych,wiejskich zabaw,przyspiewek i ludowych mądrości, picia bo trzeba,tanczenia bo trzeba itp.
      Wesele jest dla gości i to oni mają się bawić jak chcą a nie pod wizje wodzireja, panstwa mlodych czy tradycji.
      p.
    • 11.04.12, 22:34
      Takie przysłowie "złej tanecznicy przeszkadza i rąbek u spódnicy" coś ci mówi? Jak kto zechce tańczyć, to mu wodzirej niepotrzebny będzie, uwierz mi. A jak ktoś nie będzie tańczył tylko dlatego, że nie miał kto mu urządzić prześwietnej zabawy z przenoszeniem przez nogawki spodni jajec - to wybacz, ale zwykły frustrat jest i palant. I będzie narzekał na wszystko, od braku ulubionej muzyki po niewłaściwą grubość kryształu kieliszka do wódki. Tak czy owak: nie przejmuj się takimi wybrednymi łasicami, tylko dopilnuj, żeby obiad był gorący, a wódka zimna, a zabawa sama się rozkręci. Powodzenia! smile
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.