Dodaj do ulubionych

Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie,

12.05.12, 13:37
ale czy napewno?Mam obawy czy maszynka sklepowa jest odpowiednio starannie myta,czyszczona i jak często sie ją myje? Narazie nie skusze sie na mielenie mięsa w sklepie.
Edytor zaawansowany
  • pamana 12.05.12, 14:36
    Aha, dzięki za info... WTF ??
  • budzik11 12.05.12, 15:00
    Dzięki, że się podzieliłaś z nami swoimi przemyśleniami tongue_out
  • madzioreck 12.05.12, 16:17
    Jak się boisz, to lepiej nie kupuj w ogóle mięsa, bo jeśli maszynka może być brudna, to i w sumie cały sklep.
  • zpxxx 12.05.12, 18:45
    Mięso lubię,mielone jadamy często,ale takie gotowe w paczkach nie ma zadowalajacej jakosci.Najlepiej kupic fajny chudy kawał mięcha i szybko zmielic w sklepie,ale no własnie...
    Dlatego rzuciłam ten temat,aby inne kobietki wypowiedziały się w tej kwestii-jesli większosc decyduje się na mielenie mięska w sklepie i nie ma obaw,co do czystosci maszynki,a mięso jest ok,to może dam sie przekonac ...Nie róbta sobie żartów,bo temat jest powazny smile
  • madzioreck 12.05.12, 19:30
    Ja sobie nie robię żartów. Gdybym miała obawy co do higieny maszynki w danym sklepie, to i mięsa bym w nim nie kupiła, bo może powierzchnie, na których to mięso leży, też są brudne... dlatego po prostu uważam Twoje podejście za taką trochę paranoję. Mięso od nich kupię, ale zmielić nie dam, bo pewnie maszynka brudna. No błagam.
  • robitussin 12.05.12, 21:27
    > Dlatego rzuciłam ten temat,aby inne kobietki wypowiedziały się w tej kwestii-je
    > sli większosc decyduje się na mielenie mięska w sklepie i nie ma obaw,co do czy
    > stosci maszynki,a mięso jest ok,to może dam sie przekonac ...Nie róbta sobie ż
    > artów,bo temat jest powazny smile

    A co do czystości innych urządzeń produkujących żywność przemysłowo nie masz obaw?
    Nie wspomnę o sztućcach w restauracji wink
    Ja rzadko kupuję mielone, ale jeśli już mamy ochotę, to kupuję gotowe (łopatka lub szynka lub drobiowe) w Biedrze lub Lidlu, bo moim zdaniem jest stosunkowo dobrej jakości, a w każdym razie nam smakuje.
    --
    R.
  • anetapzn 14.05.12, 08:33
    Ja kupuję mięso w całości i mielę tylko w domu. Czasami warto zainwestowac w maszynkę do mielenia szczególnie, jeżeli często robisz: steki, kotlety, sosy np. do spaghetii, pasztety. Wtedy masz pewność, ze maszynka jest idealnie czystasmile
    --
    pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com
  • tukata 12.05.12, 18:50
    kupuje mielone w sklepie, na wagę (nie paczkowane). Nie mam czasu na mielenie i mam z głowy. W życiu nie zastanawiałam się, czy maszynka jest dobrze umyta. Dla mnie oczywiste jest, że powinna być czysta.
  • zpxxx 12.05.12, 19:51
    znalazlam sprzed 2 lat i wklejam:


    forum.gazeta.pl/forum/w,49213,117824370,,Kupujecie_mieso_mielone.html?v=2

  • anu_anu 12.05.12, 20:15
    Kupuję mięso i proszę o zmielenie w sklepie.
    Jeżeli bym miała wątpliwości co do maszynki - to i co do sklepu bym je miała. Maszynka nie jest oazą...
    --
    Przez żołądek do serca a przez żołądkową do łóżka wink
  • smutas13 12.05.12, 21:10
    Mam wybrany sklep, w którym mogę poprosić o zmielenie mięsa i najczęściej tak robię.
    Miła pani ekspedientka, przed mieleniem, mięso także myje.
  • momas 12.05.12, 22:39
    Mielę sama - maszynką elektryczną, mniejsze ilosci siekam przystawką do blendea, ale czasem proszę o rozbicie platra miesa maszynką (sa takowe smile )
    Moje nadgarstki sa bardzo wdzięczne za taką przysługę big_grin
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • budzik11 13.05.12, 09:19
    A ja kupuję gotowe mielone mięso (paczkowane) i też nie mam z tym problemu.
  • malenkie7 13.05.12, 09:32
    to ze w sklepie czysto nie oznacza, ze maszynka jest czysta. poza tym nawet jesli rano jest czysta , to ekspedientki nie myją jej co godzine, tylko zapewne na koniec dnia - tak przypuszczam.
    najlepiej jednak zaopatrzyc sie we wlasną maszynkę do mielenia, co prawda nie znosze jej myc po wszystkim, ale mam gwarancje, ze mieso zostało dobrze przeze mnie umyte i oczyszczone z jakichś farfocli, i maszynka czysta. zawsze można kupic wiecej, zmielić i zamrozić kilka porcji.
    --
    Mój fotoblog
  • budzik11 13.05.12, 11:05
    malenkie7 napisała:

    > ekspedientki nie myją jej co godzine, tylko zapewne na
    > koniec dnia - tak przypuszczam.

    nooo i ona się tak strasznie brudzi tym mięsem, fuuuuj! A potem się do niej mięso wkłada i mięso brudzi się mięsem. Obrzydliwość tongue_out

    > mam gwarancje, ze mieso zostało dobrze przeze m
    > nie umyte

    a co ci daje mycie mięsa? co z niego "porządnie" zmywasz?
  • autumna 14.05.12, 07:47
    > nooo i ona się tak strasznie brudzi tym mięsem, fuuuuj! A potem się do niej mię
    > so wkłada i mięso brudzi się mięsem. Obrzydliwość tongue_out

    Jednego nie wzięłaś pod uwagę. Surowe mięso leży w lodówce, ale maszynka raczej w niej nie stoi. Resztki z porannego mielenia mogą sobie więc zalegać cały dzień w ciepełku.

    --
    Własnymy ręcyma
    Własnom głowom
  • budzik11 14.05.12, 11:40
    Jakoś mnie to nie rusza.
  • malenkie7 17.05.12, 23:08
    budzik11 napisała:

    > malenkie7 napisała:
    >
    > > ekspedientki nie myją jej co godzine, tylko zapewne na
    > > koniec dnia - tak przypuszczam.
    >
    > nooo i ona się tak strasznie brudzi tym mięsem, fuuuuj! A potem się do niej mię
    > so wkłada i mięso brudzi się mięsem. Obrzydliwość tongue_out

    a słyszałaś o bakteriach, które w temperaturze powyzej kilku stopni lubią sie radośnie rozwijać???
    a jak tak sobie zalegają resztki jedzenia cały dzionek to jest niezłe środowisko dla żyjątek- a jak bakterie pozniej trafią do Twojego układu pokarmowego - oj, to maja radochę.
    >
    > > mam gwarancje, ze mieso zostało dobrze przeze m
    > > nie umyte
    >
    > a co ci daje mycie mięsa? co z niego "porządnie" zmywasz?

    choćby po cudzych rękach, które to mieso dzieliły, przekładały kilkakrotnie w masarni, z masarni do transportu, pozniej w sklepie...
    nie wiesz, że samo sie nie zrobi, a nie wszyscy przestrzegają higieny?
    poza tym nikt idealnie nie oczysci miesa z zyłek, jakiś farfocli - ja tego w talerzu znajdowac nie lubie, ale jesli Ty lubisz - takie z bakteriami i brudem - bon appetit!



    --
    Mój fotoblog
  • budzik11 18.05.12, 08:25
    malenkie7 napisała:


    > a słyszałaś o bakteriach, które w temperaturze powyzej kilku stopni lubią sie r
    > adośnie rozwijać???

    a słyszałaś o tym, że żeby zabić bakterie, potrzeba temperatury > 60st? Myślisz, że maszyny sklepowe są wyparzane?

    > a jak tak sobie zalegają resztki jedzenia cały dzionek to jest niezłe środowisk
    > o dla żyjątek- a jak bakterie pozniej trafią do Twojego układu pokarmowego - oj
    > , to maja radochę.

    1. w moim żołądku sa miliardy bakterii, inaczej nie byłabym w stanie żyć, trawić.
    2. te z mięsa trafiają tam od lat i jakoś nigdy nic mi nie było
    3. najczęściej chorują ci, co sie boją bakterii i wszystko wyparzają i dezynfekują


    > choćby po cudzych rękach, które to mieso dzieliły, przekładały kilkakrotnie w m
    > asarni, z masarni do transportu, pozniej w sklepie...

    Buahahaha, dobre wink Polej brud i bakterie zimną wodą (jaką opłukiwane jest mięso) i zobacz, jak skutecznie zostało umyte, jak zniknął cały brud i miliony bakterii big_grin Ludzie to są naiwni, naprawdę...
  • jagoda85 13.05.12, 10:15
    A czytasz skład tego mięsa?
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • madzioreck 13.05.12, 22:36
    No ja czytam, i co tam jest strasznego w tym składzie?
  • robitussin 13.05.12, 22:47
    madzioreck napisała:

    > No ja czytam, i co tam jest strasznego w tym składzie?

    Też się chętnie dowiem jakichś ciekawostek, bo na tym "moim" mięsie jest tylko banalne "mięso mielone z szynki wieprzowej" wink

    --
    R.
  • jagoda85 15.05.12, 18:35
    Zależy gdzie mięso kupujesz. Skład mięsa mielonego z Reala: mięso wieprzowe 50%, mięso wołowe 6%, mięso indycze 2%, woda, sól, stabilizator E331, przeciwutleniacze: E301, E316, przyprawy, i ekstrakty (gorczyca, seler, laktoza z mleka), białko sojowe, substancja konserwująca E250.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • robitussin 15.05.12, 21:42
    Kupuję zazwyczaj w Biedronce i Lidlu, bo jest tanie i świeże.

    > Skład mięsa mielonego z Reala: mięso wieprzowe 50%
    > , mięso wołowe 6%, mięso indycze 2%, woda, sól, stabilizator E331, przeciwutlen
    > iacze: E301, E316, przyprawy, i ekstrakty (gorczyca, seler, laktoza z mleka), b
    > iałko sojowe, substancja konserwująca E250.

    Pardon?? To chyba jakieś gotowe mix-kotlety z kilkutygodniowym terminem ważności, bo po grzyba w zwykłym, surowym mięsie mielonym taka lista dodatków, a już w szczególności przyprawy czy jakieś ekstrakty? Przecież każdy sobie doprawia po swojemu.
    "Moje" mięso ma zazwyczaj 2-3 dni terminu ważności i tak jak pisałam (aż poszłam sprawdzić do zamrażarki) jest tam samo mięso z szynki wieprzowej i 0.01% soli.

    Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek, to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???

    --
    R.
  • jagoda85 15.05.12, 22:06
    Odpisałam to specjalnie dla ciebie z etykiety mięsa mielonego. Dlatego zapytałam, czy czytasz etykiety ze składem.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • robitussin 16.05.12, 08:15
    jagoda85 napisała:

    > Odpisałam to specjalnie dla ciebie z etykiety mięsa mielonego. Dlatego zapytała
    > m, czy czytasz etykiety ze składem.

    Ja czytam i dlatego kupuję produkty o zawartości 100% mięsa, ale czy Ty również czytasz, skoro kupiłaś coś tak niesamowitego, jak "mięso" o zawartości mięsa tylko nieco ponad połowę? wink

    --
    R.
  • jagoda85 16.05.12, 11:47
    Ja jestem "uczulona" na etykiety. Zawsze czytam zanim kupię. Tego mięsa nie kupiłam, odpisałam skład z etykiety. Mięsa mielonego nie kupuję już od przynajmniej 8 lat. Nawet w domu nie mielę mięsa, bo niestety nie damy rady jeść mielonego. Nie wiem o co chodzi, bo ten sam kawałek mięsa pieczony, duszony, grillowany jest ok, a mielony w domu, powoduje u nas problemy trawienne. Żadne mięso mielone u nas nie wchodzi w rachubę. No tak już mamy i nic na to nie poradzę.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • robitussin 16.05.12, 16:23
    > Tego mięsa nie kupiłam, odpisałam skład z etykiety

    A to przepraszam, myślałam, że masz je w domu.
    Ja też jestem uczulona na etykiety i daty ważności i sposób przechowywania towarów. Nie raz, nie dwa widziałam w takich pomniejszych sklepach jogurty w promocji wystawione na środek sklepu. Nie dość, że poza strefą chłodzenia, to jeszcze z terminem ważności do ... jutra. A ludziska biorą hurtem jak te barany, bo myślą, że sklep im dobrze robi (to nie promocja się powinno nazywać, tylko przecena). Gdy kiedyś zwróciłam uwagę pracownicy, że nie wolno tak przechowywać nabiału, to się spojrzała jak na idiotkę i powiedziała, że w promocji to można. Normalnie skala głupoty zaskoczyła mnie totalnie. Inna z kolei dodała, że im się nie opłaca trzymać w chłodzie, bo i tak tylko jeden dzień ważności, a ludzie jak widać szybko wykupią.

    Co do mielonego - kupuję od czasu do czasu, gdy chłopa nachodzi chęć na kotlety, bo reszta rodziny to z niewielkim entuzjazmem to zjada. Ale autentycznie nigdy nie nadziałam się na nic podejrzanego.

    --
    R.
  • zooba 16.05.12, 14:26
    O ile wiem mięso mielone paczkowane sprzedawane jest albo jako tzw. mięso garmażeryjne i wtedy zawartość mięsa jest niska albo jako mięso mielone 100% gdzie rzeczywiście oprócz symbolicznego dodatku soli nie ma innych wypełniaczy. Oczywiście jest różnica w cenie pomiędzy tymi dwoma produktami.
  • malenkie7 17.05.12, 23:10
    wielu polskich konsumentów nie czyta składu, a jak nawet przeczyta, to znaczy procent nie zrozumie - i kupują ludzie badziew, jedza to, i jeszcze się dziwią, że ktoś to krytykuje?...
    --
    Mój fotoblog
  • jagoda85 15.05.12, 22:11
    To jeszcze napiszę, że kupiłam raz w Biedronce mięso na tatara bardzo znanej firmy. Mięso było polecane przez syna przyjaciółki. Ponieważ lubię raz na kilka lat zjeść tatara, to kupiłam. Mięso było potwornie słone. Zrobiłam sobie tatara, i przyznam, że jeszcze w życiu czegoś takiego nie jadłam. Miałam wrażenie, że jem plastik, fuj. Nigdy więcej nie kupię nigdy jakiegokolwiek mięsa mielonego.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • robitussin 16.05.12, 08:12
    > To jeszcze napiszę, że kupiłam raz w Biedronce mięso na tatara bardzo znanej fi
    > rmy. Mięso było polecane przez syna przyjaciółki. Ponieważ lubię raz na kilka l
    > at zjeść tatara, to kupiłam. Mięso było potwornie słone. Zrobiłam sobie tatara
    > , i przyznam, że jeszcze w życiu czegoś takiego nie jadłam. Miałam wrażenie, że
    > jem plastik, fuj. Nigdy więcej nie kupię nigdy jakiegokolwiek mięsa mielonego

    No to przyznam szczerze naprawdę nie mam pomysłu na to, jakie mięso kupiłaś*, bo ja w Biedronce kupuję od dobrych paru lat i jest to po prostu normalne zmielone mięso (tyle, że zapakowane), a nie żaden gotowy produkt z dodatkami smakowymi czy konserwantami. Owszem, są tam półprodukty gotowe tylko do wrzucenia na patelnię czy do gara, ale ja takich rzeczy nie kupuję i nie o nich tutaj piszę.

    * ale domyślam się z opisu, że kupiłaś po prostu gotowego tarara z Sokołowa w takich małych paczkach i to faktycznie jest już przyprawiony i utrwalony konserwantami produkt, ponieważ jest przeznaczony do spożycia na surowo.
    Nie porównuj go jednak ze świeżym mięsem mielonym, bo to tak, jakbyś porównywała śmietanę z gotową pana cottą.

    --
    R.
  • jagoda85 16.05.12, 11:49
    Dokładnie tak, mięso wyglądało bardzo apetycznie, ale tylko wyglądało.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • robitussin 16.05.12, 16:25
    jagoda85 napisała:

    > Dokładnie tak, mięso wyglądało bardzo apetycznie, ale tylko wyglądało.

    Dla mnie to smakuje jak metka wink
    A prawdziwy tatar to tylko w domu, z własnej polędwiczki.


    --
    R.
  • kk345 16.05.12, 21:04
    > A prawdziwy tatar to tylko w domu, z własnej polędwiczki.
    Wycinanie sobie polędwiczki musi być bolesne...
  • madzioreck 16.05.12, 21:19
    kk345 napisała:

    > > A prawdziwy tatar to tylko w domu, z własnej polędwiczki.
    > Wycinanie sobie polędwiczki musi być bolesne...

    big_grin
  • kk345 16.05.12, 21:26
    Czego się nie robi dla dobrego tatarka z pewnego źródłasmile
  • robitussin 16.05.12, 22:00
    > Wycinanie sobie polędwiczki musi być bolesne...

    No fakt, zabrzmiało to cokolwiek autokanibalicznie wink

    --
    R.
  • madzioreck 16.05.12, 19:55
    Ale to jest "danie tatarskie", a nie mięso mielone wink
    Raz kupiłam, jadłam, trochę gumowate, ale z żółtkiem i pieprzem i cebulką dało się zjeść wink
  • zpxxx 16.05.12, 08:55
    robitussin napisala:

    > Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek
    > , to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???

    Inteligentny czlowiek wie,ze to wodasmile



  • robitussin 16.05.12, 09:30
    Woda mówisz? 40%?
    To włóż sobie do miski 60 dkg tego swojego, własnoręcznie umielonego mięsa, nalej do tej miski ze dwie szklanki wody i zobacz co Ci z tego wyjdzie. Bo na mój gust to po prostu przelewająca się paciaja o konsystencji krupniku. No sorki, ale z TAKIM mięsem sprzedawanym w sklepie w życiu się nie spotkałam, stąd moje zdziwienie, cóż to za skład, albo cóż to za wypełniacz stanowi owo 40%. Wody to tam mogli góra 10% władować, bo w przeciwnym razie jak wyżej - musieliby to mięso na litry w słoikach sprzedawać wink

    --
    R.
  • zpxxx 16.05.12, 10:00
    robitussin napisał:

    > Woda mówisz? 40%?
    > To włóż sobie do miski 60 dkg tego swojego, własnoręcznie umielonego mięsa, nal
    > ej do tej miski ze dwie szklanki wody i zobacz co Ci z tego wyjdzie. Bo na mój
    > gust to po prostu przelewająca się paciaja o konsystencji krupniku. No sorki, a
    > le z TAKIM mięsem sprzedawanym w sklepie w życiu się nie spotkałam, stąd moje z
    > dziwienie, cóż to za skład, albo cóż to za wypełniacz stanowi owo 40%. Wody to
    > tam mogli góra 10% władować, bo w przeciwnym razie jak wyżej - musieliby to mię
    > so na litry w słoikach sprzedawać wink

    Wystarczy wiedziec,ze mięsnie zwierzęce zawieraja do 70% wody,a z tych jak wiadomo produkuje sie co?
    A o szprycowaniu miesa solankami roznymi przed dalsza obrobka ty slyszała ta łoj?
  • jagoda85 16.05.12, 11:53
    Kituś, to nie tylko to, tam są między innymi, mielone ścięgna, skórki, i o zgrozo nawet kości. Wiem, że coś takiego dodają do mięsa mielonego, bo koleżanki brat pracuje w tej branży, i sam mówił o tym, nawet tego nie podają w składzie. Więc te 40% to nie sama woda.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • budzik11 17.05.12, 20:48
    jagoda85 napisała:

    > Kituś, to nie tylko to, tam są między innymi, mielone ścięgna, skórki, i o zgro
    > zo nawet kości. Wiem, że coś takiego dodają do mięsa mielonego

    No i...? Póki to jest smaczne, nikt się nie zatruł, to w czym problem? Ja w każdym razie problemu nie mam. Kupuję też kiełbasę, parówki i nie wnikam, co tam w nich siedzi ukryte.
  • robitussin 17.05.12, 22:03
    > No i...? Póki to jest smaczne, nikt się nie zatruł, to w czym problem? Ja w każ
    > dym razie problemu nie mam. Kupuję też kiełbasę, parówki i nie wnikam, co tam w
    > nich siedzi ukryte.

    Pewnie będę niepopularna, ale też nie rozumiem. Gdyby dodawali suszonego gówna krowiego czy mydła w płynie, to pewnie bym się buntowała wink Ale ścięgna czy chrząstki? Takie rzeczy zjadam przy okazji ogryzania pierwszego lepszego udka z kurczaka, a skórkę wieprzową wraz z np. smażonym boczkiem, więc co w tym nadzwyczajnego?
    Fakt, może drażnić takie oszukiwanie konsumenta, że mięsem nazywa się czasem także i owe dodatki pozamięsne, ale skoro ktoś jest świadomy tego, co zjada, to jaki problem?
    No ale faktycznie są ludzie, którzy wydziabują tłuszczyk z wędlin, odkładają na bok skórkę z pieczonego ziemniaka (pyszności!) czy wypluwają pestki z agrestu wink Oni też i poza czystym mięsem prosto z samego mięśnia nic innego nie ruszą. Wiem coś o tym, bo mam takie dwa egzemplarze - pańskie pieski - w domu. Tragedia wink

    --
    R.
  • jagoda85 18.05.12, 11:38
    Chyba nie do końca zrozumiałaś to co piszę, albo ja źle napisałam. Chodziło ci o "pozostałe" dodatki do wymienionego przeze mnie mięsa, mięsa zaznaczam. Więc jeśli to ma być mięso, to co robią tam te "dodatki"? Druga sprawa jeśli ktoś te "dodatki" dodaje to to powinno się znaleźć na etykiecie, a tego nie ma, i w tym rzecz.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • robitussin 16.05.12, 16:30
    > Wystarczy wiedziec,ze mięsnie zwierzęce zawieraja do 70% wody,a z tych jak wia
    > domo produkuje sie co?

    Och inteligentna kobieto smile Skoro w składzie podano: mięso 58%, to chyba logiczne, że nie podaje się już zawartości wody pochodzącej z TEGOmięsa, bo wyszłaby bzdura do kwadratu.
    Jak masz w składzie napoju: sok z wiśni, woda, cukier, to jest to woda dodana, a nie woda zawarta w soku wiśniowym.

    > A o szprycowaniu miesa solankami roznymi przed dalsza obrobka ty slyszała ta
    > łoj?

    Jak wyżej. Wówczas nie napisaliby 58% mięsa, lecz 98% mięsa.
    Przy czym jakoś trudno znaleźć mi uzasadnienie na szprycowanie wodą mięsa ... mielonego.

    --
    R.
  • szarsz 20.05.12, 09:35
    robitussin napisał:
    > Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek
    > , to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???

    Sądzę, że woda z białkiem sojowym. I powinny stać znacznie wyżej w składzie, między mięsem wieprzowym a wołowym. Założę się, że mięso było nazwane: wołowo - drobiowe :\
  • dds6 13.05.12, 18:26
    Nie kupuję takowego mięsa, mielę sama. Kupuję wołowinę, szynkę wieprzową etc. i w domu mielę, dzielę na mniejsze porcje i do zamrażarki. Gotowego nie kupuję, są tam ładowane najbardziej otłuszczone kawałki mięsa, można to na składzie wyczytać, o ile podają. Inna opcja, to zakup w sklepie gdzie proszę panią o umycie mięsa i jego zmielenie, o ile mają sprzęt.
  • dds6 13.05.12, 18:28
    Acha, problemów z czystością sprzętu do mielenia nie mam. Zazwyczaj kupuję z opcją mielenia rano, więc zakładam że wieczorem każdego dnia myją sprzęt big_grin
  • czarnagraza 13.05.12, 22:52
    Kupuje gotowe paczkowane mielone. Skład zwykle czytam. Zakładam, że napisali tam prawdę. A jeśli chodzi o czystość, to przecież poddaję to mięso obróbce cieplnej, więc...
    --
    "...Nad domem przysiadła tęcza na nieba niebieskiej gałęzi..."
  • zpxxx 14.05.12, 07:36
    Oto fragment tekstu w tym temacie:

    2/ Czy obróbka termiczna niszczy bakterie?


    Uważa się powszechnie, że obróbka termiczna - gotowanie, pieczenie, smażenie itp., zabija chorobotwórcze drobnoustroje. Taka jest rzeczywiście w większości przypadków, jednak np. bakterie lastria jej toksyny nie giną nawet pod wpływem długiego gotowania w wysokiej temperaturze.

    A co z bakteryjnymi toksynami w pożywieniu, jakie już zostały wytworzone przez obecność tych bakterii np. gronkowca czy salmonelli?

    Nie usuwa ich nawet wysoka temperatura. Często przyczyną zatruć są też niektóre szczepy gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus) wytwarzające solną enterotoksynę - jad odporny nawet na 30-minutowe gotowanie i na enzymy trawienne. Po spożyciu dużej liczby zarazków, uwolniona z rozpadających się zarazków gronkowca endotoksyna, powoduje silne podrażnienie śluzówki jelit. Endotoksyny, mogą powodować dolegliwości układu pokarmowego - od lekkiego rozstroju, do poważnych zatruć i biegunek. Toksyny te również atakują wątrobę, a kiedy ten narząd nie daje sobie już rady z neutralizacją dużej ilości „bakteryjnej trutki”, atakują cały organizm powodując groźne zatrucie, złe samopoczucie, osłabienie, ból głowy, a często również wysoką gorączkę.

    Wytrzymałość E. coli na czynniki środowiskowe jest stosunkowo mała. Ginie ona po 20 minutach ogrzewania w temperaturze 60° C, wrażliwa jest na wszystkie znane środki dezynfekcyjne. Jednakże w środowisku o temp. niższej i odpowiedniej wilgotności utrzymuje się miesiącami. W kale o temp. 0 °C może zachować żywotność ponad rok.









  • hela6 14.05.12, 08:05
    Aż dziw bierze że ludzkość przetrwała tyle lat. Ale już niedługo na pewno wymrą jeśli nie będą polewać jedzenia domestosem.
  • robitussin 14.05.12, 09:18
    A czemu właściwie ma służyć ten wykład?

    > bakterie lastria

    Pardon??

    --
    R.
  • budzik11 17.05.12, 20:46
    No ale jeśli pani ekspedientka przeleci szmatą/gąbką maszynę do mielenia czy inną krajalnicę, to to usunie te wszystkie bakterie i toksyny, które nie giną podczas obróbki termicznej? Przecież pani ich nie odkaża w autoklawie.
    Naprawdę śmieszy mnie ta czystość maszyny do mielenia a jeszcze bardziej argument o myciu mięsa. Co to mycie zmywa?
  • hela6 18.05.12, 14:37
    Mycie mięsa przed mieleniem usuwa ew. drobiny, drzazgi kostne które mogłyby powstać w trakcie podziału tuszy. W nowoczesnych rzeźniach gdzie tusze obrabiane są maszynowo chyba to już nie stanowi problemu ale moja rzeźniczka pracuje jeszcze toporkiem.
    Poza tym poradniki mówią o zmyciu ew. bakterii i pleśni z powierzchni. Ma to sens bo po co mieć ich więcej skoro można mieć mniej big_grin
  • szarsz 20.05.12, 09:43
    hela6 napisała:

    > Mycie mięsa przed mieleniem usuwa ew. drobiny, drzazgi kostne które mogłyby pow
    > stać w trakcie podziału tuszy. W nowoczesnych rzeźniach gdzie tusze obrabiane s
    > ą maszynowo chyba to już nie stanowi problemu ale moja rzeźniczka pracuje jeszc
    > ze toporkiem.

    Drzazgi i okruchy zdarzają się na każdym mięsie, czy to rozbieranym ręcznie czy maszynowo. Też myję mięso i to głównie z tego powodu. Mielę sama - umyte.

    > Poza tym poradniki mówią o zmyciu ew. bakterii i pleśni z powierzchni. Ma to se
    > ns bo po co mieć ich więcej skoro można mieć mniej big_grin

    Ma to sens, bo na stalowej powierzchni trudniej bakterii znaleźć żarełko i wyprodukować te zabójcze toksyny niż na powierzchni pokrytej resztkami mięsa i nigdy porządnie nie umytej.
  • mancipi 14.05.12, 08:18
    a czy zastanawiałaś się nad czystością noży używanych do krojenia mięsa? bo nie dość że dotykają mięsa, to najczęściej dotykają lady, do tego są dotykane przez różne osoby, jeżeli obsługuje więcej niż jedna osoba, i nawet co z tego że dotykają w rękawiczkach, przecież nie zmieniają ich za każdym razem
    co tam maszynka do mięsa, groźniejszy jest nóż!
  • zpxxx 14.05.12, 11:32
    Żarty żartami,ale nie o wyklady chodzi i straszenie,tylko o jako taką świadomosc i wyczulenie na zachowanie higieny w kontakcie z żywnoscią.

    mancipi-grozniejsza od noza w sklepie może sie okazac Twoja deska do krojenia w domu!

    Nie myje rąk co 5 minut i nie oglądam jedzenia pod lupą,ale niefrasobliwośc niektórych osób moze zadziwiac-)
  • robitussin 14.05.12, 11:52
    > Nie myje rąk co 5 minut i nie oglądam jedzenia pod lupą

    Szczerze mówiąc trudno w to uwierzyć ...

    --
    R.
  • hela6 14.05.12, 14:36
    A ja myję przy pracach kuchennych "na okrągło" odkąd w kuchni używam rękawiczek. Wreszcie nie muszę się bać że zmyje sobie skórę smile

  • jagoda85 14.05.12, 16:32
    Pod warunkiem, że twoja skóra dobrze "toleruje" rękawiczki. Moja koleżanka wszystko w kuchni robiła w rękawiczkach, po pół roku wylądowała u dermatologa, teraz leczy skórę rąk.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • hela6 16.05.12, 08:28
    Zdecydowanie lepiej toleruje rękawiczki niż mydło.
  • jagoda85 16.05.12, 11:56
    To masz szczęście, ja też niestety mam problemy po rękawiczkach, ale takich jednorazowych. Moja skóra wygląda tak jakbym otarła ją na tarce. Używam natomiast rękawiczek takich wielorazowych, ale tylko do warzyw.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • hela6 16.05.12, 22:14
    Ja tych z talkiem nie używam bo właśnie mi wysuszały strasznie dłonie i swędziało a kupiłam w lidlu na "akcji błysk" nitrilowe /podobno to jakiś kauczuk syntetyczny" i się sprawdzają kolejny rok.

    www.lidl.pl/cps/rde/xchg/SID-4AEEBF0C-36DC94A1/lidl_pl/hs.xsl/index_24721.htm
  • jagoda85 18.05.12, 11:42
    Dziękuję za informację, dla mnie jest cenna, bo ja mam problemy ze skórą. Byłam dzisiaj w Lidlu z nadzieją, że może po tej akcji błysk coś zostało, ale nie ma. Trzeba czekać na następną akcję, pewnie za parę miesięcy będzie, na pewno wtedy sobie kupię takie rękawice.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • hela6 18.05.12, 13:57
    Te rękawiczki dość szybko "wychodzą", ale pogogluj sobie różne bezlateksowe rekawiczki, pewnie znajdziesz coś ciekawego, zawsze można popróbować bo warto jednak dłonie chronić.
  • pyzzi 14.05.12, 15:17
    Hmm. Czy któraś z Was ostatnio zatruła się mięsem ze sklepu ? Bo mi się zdarza poprosić o zmielenie mięsa w sklepie i jeszcze żyję.
    Żeby wyhodować bakterie jadu kiełbasianego trzeba naprawdę się postarać wink
  • toxicity1 14.05.12, 20:18
    W moim sklepie maszynę myja codziennie.
    Dlatego tez mieso mielą tylko do 21.30; sklep jest czynny do 22.00.
  • zpxxx 16.05.12, 08:22
    robitussin napisala:

    Kupuję zazwyczaj w Biedronce i Lidlu, bo jest tanie i świeże.

    > Skład mięsa mielonego z Reala: mięso wieprzowe 50%
    > , mięso wołowe 6%, mięso indycze 2%, woda, sól, stabilizator E331, przeciwutlen
    > iacze: E301, E316, przyprawy, i ekstrakty (gorczyca, seler, laktoza z mleka), b
    > iałko sojowe, substancja konserwująca E250.

    Pardon?? To chyba jakieś gotowe mix-kotlety z kilkutygodniowym terminem ważności, bo po grzyba w zwykłym, surowym mięsie mielonym taka lista dodatków, a już w szczególności przyprawy czy jakieś ekstrakty? Przecież każdy sobie doprawia po swojemu.
    "Moje" mięso ma zazwyczaj 2-3 dni terminu ważności i tak jak pisałam (aż poszłam sprawdzić do zamrażarki) jest tam samo mięso z szynki wieprzowej i 0.01% soli.

    Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek, to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???

    Sprawdzilam u siebie paczke mielonego i zawartosc podobna, a dodatkowo znalezc mozna sladowe ilosci uwaga!"glutenu,mleka,jaj,selera i gorczycy"!(firma b.znana-przynajmniej na Górnym Slasku) .Mozna sie domyslic,ze te sladowe dodatki pochodzą z zakamarkow maszyn ,ktorymi wczesniej mielono skladniki np.do pasztetow- ,ale dzieki dodanej chemii wyrob dluugo zachowuje "świeżośc".

    Wniosek z tego taki,że gotowe mięso pozornie jest "bezpieczniejsze",ale te dodatki sa o doope rozbic,wiec pozostaje mielic mieso samemu albo zaufac sklepowi,miec pewny i sprawdzony punkt.
  • robitussin 16.05.12, 08:34
    > Wniosek z tego taki,że gotowe mięso pozornie jest "bezpieczniejsze",ale te doda
    > tki sa o doope rozbic,wiec pozostaje mielic mieso samemu albo zaufac sklepowi,m
    > iec pewny i sprawdzony punkt.

    Jesuuu, to mielże sama albo zaufaj sklepowi, ale nie katuj nas już dłużej swoimi mięsno-bakteryjnymi fobiami. Misję jakąś oświatową poczułaś czy co? Tu w zdecydowanej większości inteligentne baby siedzą, a nie bezrozumne przedszkolaki smile

    --
    R.
  • hela6 16.05.12, 09:01
    Pardon, jak bierzesz z półki najtańsze ścierwo to nie dziwota ze Ci szkodzi.
  • zpxxx 16.05.12, 09:49
    hela6 napisała:

    > Pardon, jak bierzesz z półki najtańsze ścierwo to nie dziwota ze Ci szkodzi.

    Wiekszosc ludzi kupuje takie mieso,ale ty jestes lepsza od innych ,bo stac cie póki co na cos lepszego.Zapomnialas,ze któregos dnia mozesz wyladowac nizej ode mnie,od innych. Troche pokory-ty szmaciana lalo!
  • jagoda85 16.05.12, 12:00
    Litości dziewczyny dajcie spokój. Niech każdy kupuje to co chce, i na co go stać. Chodzi o to, żeby każdy robił to świadomie.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • hela6 16.05.12, 14:13
    Nie kwestia pieniędzy ale świadomości że jeśli kupuje się nie mięso to mięsem to nie będzie i nie ma się co oszukiwać.
    To tak jak by wziąć z półki smarowidło do chleba i mieć pretensje że bez masła.
    Można nie mieć pieniędzy ale to nie zwalnia z umiejętności czytania i świadomości konsumenckiej.
    a tak na marginesie to jestem biedna ale nie jestem głupia.
  • kk345 16.05.12, 12:34
    > Sprawdzilam u siebie paczke mielonego i zawartosc podobna, a dodatkowo znalezc
    > mozna sladowe ilosci uwaga!"glutenu,mleka,jaj,selera i gorczycy"!(firma b.znana
    > -przynajmniej na Górnym Slasku) .Mozna sie domyslic,ze te sladowe dodatki pocho
    > dzą z zakamarkow maszyn ,ktorymi wczesniej mielono skladniki np.do pasztetow- ,
    > ale dzieki dodanej chemii wyrob dluugo zachowuje "świeżośc".

    To źle się domyślasz- info o "śladowych ilościach X czy Y" to komunikat dla alergików i jest, ni mniej ni więcej, informacją, ze w tym samym zakładzie przetwórczym przetwarza się te, potencjalnie uczulające składniki, które mogły dostać się (np. przez powietrze) do mięsa- dla osób z silnymi alergiami pokarmowymi jest to informacja czasem decydująca o życiu.
  • madzioreck 16.05.12, 22:04
    Idziesz obejrzeć maszynkę, czy nasyłasz najpierw sanepid?
  • zpxxx 17.05.12, 09:46
    smutas13 napisała( kilka postów wyzej)

    > Mam wybrany sklep, w którym mogę poprosić o zmielenie mięsa i najczęściej tak r
    > obię.
    > Miła pani ekspedientka, przed mieleniem, mięso także myje.

    Tak własnie mozna nabrac zaufania do danego sklepu,więc daruj sobie ironię i pisz jak masz cos ciekawego do przekazania.

    madzioreck napisała:

    > Idziesz obejrzeć maszynkę, czy nasyłasz najpierw sanepid?
  • jolanta534 17.05.12, 19:52

    A toście się dziewczyny na dyskutowały...nie wiem czy w ogóle w mięsie jest coś zdrowego skoro zwierzęta karmią paszą z chemią i antybiotykami a jeszcze ten niehumanitarny ubój gdzie cały stres,ból i cierpienie zwierzęcia przenika to mięso nad tym się zastanawiacie czasem?
    --
    Kochaj i czyń,co chcesz
    św.Augustyn
  • robitussin 17.05.12, 20:04
    > nad tym się zastanawiacie czasem?

    Tak, ale oprócz tego kochamy i czynimy, co chcemy, jak radzi św. Augustyn smile

    --
    R.
  • jolanta534 17.05.12, 21:53
    " Tu w zdecydowanej większości inteligentne baby siedzą, a nie bezrozumne przedszkolaki"

    ...no tak tak uncertain
    --
    Jak długo nie wybaczysz drugiemu jego odmienności,
    tak długo daleko będziesz od drogi mądrości.
  • robitussin 17.05.12, 22:18
    jolanta534 napisała:

    > " Tu w zdecydowanej większości inteligentne baby siedzą, a nie bezrozumne przed
    > szkolaki"
    > ...no tak tak uncertain

    No dokładnie tak smile
    A Ty przepraszam co?
    Kolejna Nawiedzona Krynica Mądrości Wszelakiej Niosąca Kaganiec Oświaty Nieświadomym Barankom?
    Żyj i daj żyć innym smile

    --
    R.
  • madzioreck 17.05.12, 22:33
    I się potem wegetarianie dziwią, że ich inni ludzie za oszołomów mają... o łańcuchu pokarmowym słyszała?
  • hela6 19.05.12, 22:13
    jolanta534 napisała:

    > zwierzęta karmią paszą z chemią i antybiotykami

    Ta, spytałam moją rolniczkę rzeźniczkę o te antybiotyki to mnie śmiechem zabić chciała. Jak już się skończyła turlać ze śmiechu to zapytała czy wiem ile takie antybiotyki kosztują bo ja nie stać na profilaktyczne karmienie bydła takim rarytasem.
  • madzioreck 17.05.12, 19:58
    No i co, że mięso myje, ale może maszynka brudna...
  • majowa_kotka 18.05.12, 13:51
    O to się nie martwię. Bardziej nie podoba mi się fakt, że we wszystkich sklepach, w których kupuję takie mięso, jest ono ważone przed zmieleniem. Wiadomo, zawsze trochę w maszynce zostanie wink
    --
    http://i279.photobucket.com/albums/kk143/faeini1/cat-playi-1.gif
  • hela6 18.05.12, 14:04
    W moim sklepie jest ważone po zmieleniu natomiast przed zmieleniem myte.
    Ponieważ zwykle maszynka nie jest jednak myta po każdym zmieleniu więc bilans strat i zysków wychodzi na zero ale jeśli przed moim mięskiem Pani rzeźniczka mieliła słoninkę to Pani pyta czy może ją zostawić czy odrzucić to co wyszło z sitka. Jeśli ją pozostawia to odlicza te parę deka od rachunku.
    Tyle ze to sklep jednoosobowy gdzie sprzedaje właścicielka i rolniczka w jednym i ma kobitka rozsądne spojrzenie na cenny materiał mięsny.
    Czasem np. kupuję u niej słoninę naturalnie wędzoną przez jej ślubnego i kiedy tej słoniny nie ma to wygrzebuje najtłustszy połeć boczku i puszcza po cenie słoniny.
  • asfo 19.05.12, 16:52
    Mielone paczkowane często ma chemiczne dodatki albo zawiera zdecydowanie zbyt wiele tłuszczu. W osiedlowym sklepie mielone jest lepsze, maszynka jest myta, a ekspedientka nie sprzeda mi starego kawałka mięsa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka