Dodaj do ulubionych

obiad w pół godziny

10.07.12, 20:30
Właśnie obejrzałam "30 minut Jamie`go", którego nawiasem mówiąc uwielbiam. Jego sposób na szybki obiad:
- mięso - prosto z plastikowego pudełka, niemyte (fuj!)
- pieczarki - niemyte, nie mówiąc już o obraniu
- sałata pobieżnie przepłukana
- marchewka - tylko opłukana, bez obierania
Voila! Obiad gotowy!
Takich programów jest z resztą mnóstwo. I tak się zastanawiam, czy to tylko ja jestem jakaś rozmemłana, niezorganizowana, bo mnie przygotowanie nawet prostych potraw zajmuje więcej czasu a najwięcej to właśnie oczyszczenie i mycie warzyw, mięsa, ryb, porządki w trakcie i na końcu, umycie rzeczy nienadających się do zmywarki, itp. Samo ugotowanie to faktycznie pikuś. Ale efekt jest taki, że siedzę w kuchni godzinami, fakt, że w międzyczasie jeszcze ogarniam dzieci, ale czas płynie.



Edytor zaawansowany
  • squirk 10.07.12, 20:51
    Mnie rozpłaszczyło robienie "pizzy". Jamie wziął mąkę z proszkiem do pieczenia, zagniótł ciasto, rozwałkował, ułożył na patelni, dodal składniki, polał wszystko oliwą (on wszystko podlewa oliwą w ilości nieprzywoitej i dla pewności ze 2 razy, żeby przypadkiem żadna kaloria nie umknęła) i podpiekł, po czym przełożył do piekarnika, upiekło się a on nazwał to pizzą. Myślałam, że się rozpęknę.
    W innym odcinku marynował piersi kurczaka na tacce, w której je kupił, i oczywiście bez mycia. Głyyy.
    Latem gotuję (a raczej nie gotuję) bardzo szybko, bo zrobienie gazpaczo czy sałatki to krótka piłka ale zimą kucharzę "na poważnie" i takie daube czy inna tego typu potrawa to zdecydowanie pół h nie jest i same przygotowania trwają - nawet gdybym miała studio, wszystko podsunięte pod nos i darowała sobie mycie i obieranie też bym przy daube nie pokozaczyła. Nie uważam potraw z tego programu za ambitne, bywają pomysłowe albo zupełnie od czapy ale wzorować się na nich jakoś nie mam ochoty, nie lubię bakterii i nie mam szlaucha do oliwy.
    smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • kk345 10.07.12, 20:56
    > atki to krótka piłka ale zimą kucharzę "na poważnie" i takie daube czy inna teg
    > o typu potrawa to zdecydowanie pół h nie jest i same przygotowania trwają - naw
    > et gdybym miała studio, wszystko podsunięte pod nos i darowała sobie mycie i ob
    > ieranie też bym przy daube nie pokozaczyła

    Ale co zajmuje tyle czasu przy daube? Pokrojenie i podsmazenie miesa, pokrojenie warzyw-reszta sama się robi, stac nad nim nie trzeba
  • squirk 10.07.12, 21:06
    Mam na myśli daube jako całość - mnie zajmuje ponad dobę, korzystam z dość czasochłonnego przepisu, za to najlepszego, na jaki kiedykolwiek trafiłam. Jamie też w swoim "pół h" uwzględnia gotowanie i pieczenie, inaczej musiałby zmienić nazwę programu na "obiad w 5 minut" bo tyle czasu zajmuje krojenie czy otwieranie torebek.
    smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • satia2004 10.07.12, 21:09
    squirk napisała:
    > Mam na myśli daube jako całość - mnie zajmuje ponad dobę, korzystam z dość czas
    > ochłonnego przepisu, za to najlepszego, na jaki kiedykolwiek trafiłam

    Ponad dobę stoisz w kuchni?

    --
    72/94
  • kk345 10.07.12, 21:11
    Oczywiste jest, że potrawy czasochłonne nie mieszczą się w kategorii "obiad w pół godziny"- bigosu też przecież nie zrobisz w godzinę, ale trudno go nazwac pracochlonnym daniem, tak samo daube i inne gulaszowate. Roboty przy tym niewiele, samo sie gotuje.
  • budzik11 10.07.12, 20:52
    Poza daniami z natury wymagającymi czasu (pieczeń, rosół, bigos itp) - też robię obiad w pół godziny. To jest kwestia organizacji czasu pracy. Najdłużej gotujące się produkty wstawiam najwcześniej, w międzyczasie jak się gotują - robię resztę. Np. wstawiam wodę na ziemniaki, w tym czasie je obieram, woda zaczyna się gotować - wrzucam ziemniaki, gotują się. W tym czasie np. rozbijam mięso, panieruję, smażę, w międzyczasie, jak smażą się kolejne kotlety - robię surówkę. Nie zajmuje to więcej niż pół godziny. Sprzątania kuchni i zmywania po posiłku nie wliczam w czas jego przygotowania, bez przesady.
  • budzik11 10.07.12, 20:56
    BTW - pieczarek nie obieram, tylko myję. Młodą marchewkę też tylko myję. Mięso myję, ale na logikę, to jest to bez sensu, bo żadnego brudu/bakterii obmycie mięsa zimną wodą nie zmyje przecież. Zresztą bakterie giną podczas obróbki cieplnej. Więc to ma raczej aspekt psychologiczny niż rzeczywiście jest potrzebne. Nigella też nie myje mięsa.
  • kk345 10.07.12, 20:58
    > Nigella też nie myje mięsa.
    I to jest dobry argumentsmile))
    Dobra organizacja to podstawa, a ona jest mistrzynia oszczędzania czasu i niepotrzebnej roboty.
    Wiekszość obiadow robię w pół godziny, mam system dokładnie taki sam, jak Tysmile
  • hela6 10.07.12, 21:34
    Myję mięso bo mam taki zwyczaj. Znajoma nie myje i też pięknie. Jakoś nie widzę różnicy. No może taka że moje mięso namoczone gorzej się smaży.
    Znajomi Niemcy młode ziemniaki i marchew tylko szorują. Nie zauważyłam żeby im to zaszkodziło.
  • hela6 10.07.12, 21:36
    Acha! Ja za to nie obieram pieczarek. Nigdy w moim domu nie było takiego zwyczaju. Nie obieram też pomidorów ani jabłek.

  • budzik11 11.07.12, 18:52
    hela6 napisała:

    > Myję mięso bo mam taki zwyczaj. Znajoma nie myje i też pięknie. Jakoś nie widzę
    > różnicy. No może taka że moje mięso namoczone gorzej się smaży.
    > Znajomi Niemcy młode ziemniaki i marchew tylko szorują. Nie zauważyłam żeby im
    > to zaszkodziło.

    To czemu nie zmienisz swoich przyzwyczajeń, skoro sama przyznajesz, że nie ma różnicy a np. mięso moczone jest gorsze? Na zasadzie "jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?" Moja mama np. zawsze obierała pieczarki. Ja też się tego nauczyłam, ale jak przeszłam na własny garnek, mąż mnie zapytał "po co to robisz?" No w sumie... nie wiem, po co - bo mnie tak mama nauczyła. Teraz oczywiście już ich nie obieram, bo to faktycznie bez sensu. Koleżanka smaruje tłuszczem papier do pieczenia - też nie wie, czemu - bo ją też tak mama nauczyła. IMO warto dodać trochę ergonomii do naszego życia i nie robić niepotrzebnych, bezsensownych rzeczy "bo tak".
  • tia-dalma 10.07.12, 20:59
    Dokładnie. W pół godziny można porządny obiad spokojnie ugotować. Nie rozumiem ludzi, którzy np wstawiają ziemniaki, czekają aż się ugotują i wtedy zabierają się za schabowe wink A są tacy ludzie, serio...
  • kk345 10.07.12, 21:03
    > A są tacy ludzie, serio...
    I z czystym sumieniem moga powiedziec, ze urabiają ręce po łokcie i poświęcają się dla rodzinysmile
  • feromona 11.07.12, 07:47
    Pewnie , ze są , serio serio...
    Ja tak robię , wolę jeść gorącego , chrupkiego kotleta. Jest wtedy przepyszny . Zimny kotlet z rozmiękczoną panierką zupełnie mi nie smakuje. Ale są gusta i guściki .
  • kk345 11.07.12, 09:29
    Ale skąd zimny kotlet? tia-dalma pisała o przygotowaniu kotleta po ugotowaniu ziemniaków, więc to ewentualnie ziemniaki moga wystygnąć...
  • tia-dalma 11.07.12, 18:57
    wink
    Wiecie, wszystko jest kwestią wprawy. Mi się udaje zazwyczaj wszystko zgrać tak, żeby było w jednym momencie gotowe do podania. Co do schabowych, to jak smażę większą ilość, to te już usmażone trzymam w piekarniku, żeby były ciepłe i chrupiące smile
    A co do tego "czasu dla rodziny", to jakaś pokrętna ta logika. Chyba gotując wszystko razem w pół godziny masz go więcej niż gotując jedno po drugim...?
  • tia-dalma 11.07.12, 18:59
    Dobra, coś pokręciłam z tym czasem big_grin Nieważne wink
  • kr_ka_11 12.07.12, 12:23
    budzik11 napisała:
    Np. wstawiam wodę na ziemniaki, w tym czasie je obieram, woda zaczyna si
    > ę gotować - wrzucam ziemniaki,
    ja daje ziemniaki do zimnej wody, jak się wrzuci na wrzątek są lepsze czy to nie ma znaczenia? serio pytam, nigdy tak nie robiłam.
  • budzik11 12.07.12, 16:50
    Wszystkie warzywa powinno się wrzucać na wrzątek, zachowują wtedy więcej witamin (wbrew pozorom ziemniaki mają ich dużo, np. wit. C więcej od cytryny). To samo z mięsem - jeśli chcesz podać mięso gotowane czy duszone, to wrzucasz na wrzątek. Jak chcesz, żeby wszystko, co najlepsze z niego wypłynęło i zostało w wodzie (rosół np) to wkładasz do zimnej wody.
  • kr_ka_11 13.07.12, 11:36
    > Wszystkie warzywa powinno się wrzucać na wrzątek, zachowują wtedy więcej witami
    > n (wbrew pozorom ziemniaki mają ich dużo, np. wit. C więcej od cytryny).
    no fakt, muszę zmienić przyzwyczajenie. w sumie w przypadku innych warzyw stosuje się do tej zasady a tu nie pomyślałam nigdy o tym.
  • madzioreck 12.07.12, 19:10
    > ja daje ziemniaki do zimnej wody, jak się wrzuci na wrzątek są lepsze czy to ni
    > e ma znaczenia? serio pytam, nigdy tak nie robiłam.

    Wrzucając do gorącej/ciepłej wody, skracasz czas ich przygotowania po prostu - zagrzanie od zimnej wody do wrzątku zajmuję troche więcej czasu niż od gorącej z kranu, nie? wink
    Poza tym czytałam gdzieś, że potraktowanie ziemniaków zimną wodą pozbawia je znacznej części witaminy, ale nie wiem, ile w tym prawdy smile
  • kk345 10.07.12, 20:52
    Po co myć mięso? Przecież nie jesz go na surowo...
    Marchewki, szczegolnie młodej, nie obieram, mlode ziemniaczki też tylko szoruję, skórkę zostawiam, jest jadalna. Pieczarki szefowie kuchni przecierają na sucho, grzybów sie generalnie nie myje, bo chloną wodę i są do niczego. Można je ewentualnie szybko przepłukać, jesli sa bardzo zapiaszczone
    Sałatę też pluczę, trzeba ja jakoś specjalnie myc? Poważnie pytam
  • lirio 10.07.12, 20:54
    Gotuję szybko, nie mam rzeczy nienadających się do zmywarki.

  • kk345 10.07.12, 20:59
    O, dobra uwaga- jeśli cos nie jest porcelaną po przodkach, laduje w zmywarce- po to jest maszyna, zeby odwalała za nas nieprzyjemną robotęwink
  • magdalaena1977 11.07.12, 00:36
    A teflonowe patelnie?
    --
    Magdalaena
  • feromona 11.07.12, 07:55
    Teflonowe i ceramiczne patelnie od lat myję w zmywarce , nic się nie dzieje. Używam teflonowych tefala.
  • kk345 11.07.12, 09:23
    Też. Zresztą ile czasu zajmuje ręczne mycie teflonowej patelni, 30 sekund?
  • ofelia1982 11.07.12, 11:25
    Czasem nie chodzi o czas przy zmywaniu ale wygodę oraz stan rąk i paznokci. Jakbym wszystko zmywała ręcznie to musiałabym malowac paznokcie codziennie, a to jest już czas..
  • furtive_kitten 19.07.12, 20:25
    Istnieje genialny wynalazek zwany rekawicami gumowymi.
    --
    icanhascheezburger.com/
  • madzioreck 20.07.12, 23:32
    furtive_kitten napisała:

    > Istnieje genialny wynalazek zwany rekawicami gumowymi.

    Który to wynalazek powoduje wyślizgiwanie mi się wszystkiego z rąk. Przez tydzień treningu zmywania w nich pozbyłam się ładnych paru sztuk talerzy i szklanek wink
  • ofelia1982 21.07.12, 16:50
    > Istnieje genialny wynalazek zwany rekawicami gumowymi.

    ...który to wynalazek znam i korzystam. Ale i tak lakier odpryskuje
    --
    Moje aukcje:
    allegro.pl/listing/user.php?us_id=1161539
  • satia2004 10.07.12, 21:08
    Rzadko kiedy robienie obiadu zajmuje mi więcej niż pół godziny (licząc czas przygotowania i faktycznej pracy nad posiłkiem a nie np. pieczenia). Obieram ekspresowo obieraczką sprzątam w czasie jak się potrawy np. duszą. Podobnie jak Budzik - zaczynam od tego co się gotuje najdłużej (zwykle ziemniaki, makaron, ryż) a nie wymaga poświęcanej uwagi a w międzyczasie myję, kroję, smażę, mieszam etc. Często też w trakcie zdążę np. wrzucić mięso w marynatę na następny dzień.

    --
    72/94
  • semi-dolce 10.07.12, 21:23
    Nigdy nie myję mięsa... nie obieram marchewki... nie obieram pieczarek... nie mam rzeczy nie nadających się do zmywarki. Rzadko kiedy robię "zwykły" obiad dłużej niż 45 minut smile Przy czym większość tego czasu to on się sam robi - gotuje, dusi, smaży. Potrawy wymagające długiego gotowania/duszenia robię w szybkowarze. Szkoda życia na codzienne stanie w kuchni godzinami.
    --
    hugowaferajna.pl/
  • kk345 10.07.12, 21:26
    > Nigdy nie myję mięsa... nie obieram marchewki... nie obieram pieczarek...

    Fleja tongue_out
    Witaj w klubiesmile
  • ofelia1982 10.07.12, 21:59
    Ja tak jak Budzik11 - rzadko kiedy gotuję dłużej niż 30 minut i staram się wszystko optymalizowaćsmile Nie cierpię stac godzinami w kuchni - lubię szybkie proste przepisy (nie znaczy, że monotonne lub mniej wartościowe!).
  • ofelia1982 10.07.12, 22:00
    aaaa..i ja tez nie myję mięsa. Umówmy się - przepłukanie zimną wodą to jest jakaś formalność. Bakterie giną dzięki obróbce cieplnej a nie tym, że poleję mięso zimną wodą...Pieczarek nie obieram. Malin nie myjęsmile
    Natomiast nie próbowałam nigdy nie obierać marchewki!
  • kk345 10.07.12, 22:17
    Sprobuj, młoda marchewka, tylko umyta, ma intensywniejszy smak, nie robi sie wodnista, jak po obraniu. A potem wypróbuj nieobierane ziemniaczki, pieczone w ćwiartkach z oliwą i przyprawamismile
  • majowa_kotka 10.07.12, 23:14
    Osobiście myję mięso, bo takie wyjęte z plastikowej tacki jest dziwnie sucho-lepkie, nie umiem dobrze określić jego powierzchni, ale znacznie bardziej wolę umyte smile
    --
    http://i279.photobucket.com/albums/kk143/faeini1/cat-playi-1.gif
  • kk345 10.07.12, 23:33
    Ale po myciu i tak musisz je osuszyć, więc efekt mycia znikasmile
  • majowa_kotka 11.07.12, 11:45
    No właśnie nie smile albo mój mózg twierdzi, że nie wink
    W sumie to i tak dużo czasu nie zajmuje. Już więcej mycie (marzę o zmywarce!). Zresztą i tak pod wpływem WDPD przestałam obierać pieczarki, więc zostawcie mi chociaż mycie mięsa! tongue_out
    --
    http://i279.photobucket.com/albums/kk143/faeini1/cat-playi-1.gif
  • olivkah 11.07.12, 18:49
    zostawcie mi
    > chociaż mycie mięsa! tongue_out

    Przy myciu mięsa rozprowadza się bakterie, które kapią z tego mięsa, potem trzeba jeszcze umyć cały zlew lub jakąś miskę, uważać, żeby nigdzie indziej nie nakapać. A tak to tylko deskę, nóż i ręce. smile
  • madzioreck 10.07.12, 23:56
    > Osobiście myję mięso, bo takie wyjęte z plastikowej tacki jest dziwnie sucho-le
    > pkie, nie umiem dobrze określić jego powierzchni, ale znacznie bardziej wolę um
    > yte smile

    Gdybyś to umyte zostawiła na parę godzin, znów zrobiłoby się sucho-lepkie ;P
  • dzioucha_z_lasu 11.07.12, 11:13
    A poza tym na mięsie często trafiają się okruszki kości - wolę je spłukać niż potem pluć po całym talerzu smile

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • eilian 10.07.12, 23:45
    Czyli jestem niezorganizowana, no cóż, jakoś muszę przetrawić tę diagnozęwink.
    Ale co do mięsa, to jednak nie potrafiłabym go nie umyć, zdarzyło mi się kupić filety z kurczaka po prostu brudne, tak jakby spadły na podłogę, nie jestem w stanie dojrzeć tego zza sklepowej lady, ale biorąc do ręki widzę wyraźnie, więc włożyć coś takiego prosto do garnka... Ohyda.
    Z ziemniakami i marchewką to kwestia upodobań może, ziemniaki w mundurkach są ok, ale nie zawsze, marchewka z wyjątkiem młodej ma też dziwny posmak, jeśli się jej nie obierze.
    A sałata... bywa po prostu koszmarnie upiaszczona i brudna, ja myję każdy listek, bo niecierpię gdy potem trzeszczy w zębach.
    W zmywarce nie myje desek do krojenia, noży, sztućców, bardzo dużych garnków, patelni. Także przy zlewie też jest co robić.

  • madzioreck 10.07.12, 23:58
    A mielone? Zawsze mnie zastanawia, czy ludzie, którzy nie wyobrażają sobie niemycia mięsa, myją też mielone... chyba, że nie kupują mielonego i mielą sami, to modne ostatnio wink
  • squirk 11.07.12, 00:03
    Mielę mięso sama nie dlatego, że to modne, ale dlatego, że wtedy wiem, co zmieliłam.
    smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • madzioreck 11.07.12, 00:08
    Gdybym była aż tak dociekliwa, żeby wszystko wiedzieć o tym, co jem, to bałabym się mąkę na chleb kupić...smile
    I nie nabijam się, rozumiem, dlaczego ktoś woli sam - ale ja nie mam na to czasu. Po prostu zastanawiam się, czy ktokolwiek myjący mięso kupuje gotowe mielone, a jeśli tak, to czy je myje. Albo - co robi po skorzystaniu z opcji zmielenia wybranego kawałka w sklepie - też wie, co mu zmielili smile
  • kk345 11.07.12, 00:23
    I dalej: jesli myjemy mięso, bo może być brudne i nie wiadomo (racja), kto go dotykal, to co zrobić z chlebem?
  • madzioreck 11.07.12, 00:27
    Oj, lepiej nie myśleć... wink
    Piec se samemu. No ale nie wiadomo, co tam do mąki zmielili (tzn. ja wiem, co w niej ląduje, ale może nie będę o tym...wink), więc najlepiej se wysiać samemu zboże, potem se je wyłuskać i zemleć...
    tu dochodzimy do granicy absurdu IMHO, gdzie obiadu w mniej jak dobę by nie zrobił, i nie o bigosie mówię wink
  • jul-kaa 20.07.12, 23:11
    Ja kiedyś w chlebie znalazłam krowi róg. Naprawdę!
  • magdalaena1977 11.07.12, 00:39

    kk345 napisała:

    > I dalej: jesli myjemy mięso, bo może być brudne i nie wiadomo (racja), kto go d
    > otykal, to co zrobić z chlebem?

    Kupować sterylnie zapakowany w piekarni.

    Tak samo jak mielone - wolę takie zapakowane próżniowo niż zmielone w sklepie.
    --
    Magdalaena
  • kk345 11.07.12, 09:27
    magda, ekhem, zakładasz, ze w którejkolwiek piekarni pakują w sterylnych warunkach? I że piekarz ZAWSZE myje ręce po wyjściu z łazienki? smile I że mielone zapakowane próżniowo nie było w procesie produkcji przez nikogo dotykane? Tam, gdzie są ludzie, nie ma szans na sterylność, chyba, że to fabryka leków z kosmicznym rygorem sanitarnym- lokalna piekarnia raczej nie spełnia takich norm .
  • magdalaena1977 12.07.12, 17:17
    kk345 napisała:

    > magda, ekhem, zakładasz, ze w którejkolwiek piekarni pakują w sterylnych warunk
    > ach? I że piekarz ZAWSZE myje ręce po wyjściu z łazienki? smile

    Jak nie myje, to powinni mu je odrąbać wink

    > I że mielone zapakowane próżniowo nie było w procesie produkcji przez nikogo dotykane?

    Pewnie, że było. Ale zakładam, że jednak mniej niż takie zmielone w sklepie. Że było lepiej schłodzone. Że w maszynie było tylko to mięso.

    Sprawdziłam, że szczelnie zapakowane mięso (np. polędwica wieprzowa z biedronki) mogę trzymać w domu w lodówce kilka dni, a takie z lady trzeba zjeść ew. zasolić tego samego dnia, bo inaczej zaczyna nieświeżo pachnieć.
    --
    Magdalaena
  • majowa_kotka 11.07.12, 11:52
    Ja kiedyś kupowałam mięso mielone w sklepie, z wybranego kawałka - zawsze wsadzali je najpierw pod kran wink ale wkurzyli mnie tym, że cenę nabijali przed zmieleniem - wiadomo, w maszynce zawsze trochę zostanie - tylko nie widzę powodu, dla którego to ja mam za te resztki płacić... no, i kupuję gotowe. Tackowanego mielonego nie myję, żyjemy tongue_out
    --
    http://i279.photobucket.com/albums/kk143/faeini1/cat-playi-1.gif
  • madzioreck 11.07.12, 20:17
    majowa_kotka napisała:

    > Ja kiedyś kupowałam mięso mielone w sklepie, z wybranego kawałka - zawsze wsadz
    > ali je najpierw pod kran wink

    A maszynka to pies? wink
  • lirio 11.07.12, 06:08
    O matko!!! a czemu nie myjesz sztućców i noży w zmywarce??
    Jak wspomniałam nie mam rzeczy, których nie myję się w zmywarce, wszystkie deski wymieniłam na tworzywo, ustawiłam zmywarkę tak (sól), że nie rdzewieją w niej sztućce, patelnie mam ceramiczne i teflonowe myją się w zmywarce. Duże garnki też.
    Jedyną rzeczą jakiej nie daję do zmywarki jest pokrywa szybkowaru.
  • feromona 11.07.12, 08:00
    Widocznie Eliana lubi zmywać smile
  • eilian 11.07.12, 15:47
    a czemu nie myjesz sztućców i noży w zmywarce??

    Bo się niszczą. Na początku tak robiłam, ale sztućce zaczęły wyglądać brzydko i zrezygnowałam.
  • budzik11 11.07.12, 18:44
    Pewnie masz srebrne, to się niszczą tongue_out Kup zwykłe, ze stali nierdzewnej, to sobie oszczędzisz trudu. Mam takie, te same myję od 8 lat w zmywarce, nic im się nie dzieje.
  • ofelia1982 11.07.12, 11:09
    > W zmywarce nie myje desek do krojenia, noży, sztućców, bardzo dużych garnków, p
    > atelni. Także przy zlewie też jest co robić.

    Ale dlaczego? Ja wrzucam do zmywarki właśnie wszystkie sztućce, duże noże, deski do krojenia, garnki jak się zmieszcza, dzbanek filtrujący raz na jakiś czas..słowem wszystko coi się da i sie nadaje.
    Dlaczego sobie utrudniasz życie? Pytanie niezłośliwesmile
  • anetapzn 11.07.12, 09:51
    eilian napisała:

    > Właśnie obejrzałam "30 minut Jamie`go", którego nawiasem mówiąc uwielbiam. Jego
    > sposób na szybki obiad:

    > - sałata pobieżnie przepłukana

    A po co ją płukał? Nie mógł wyrwac z ziemi, otrzepać tylko trochę - grunt to zdrowie, byłoby jeszcze szybciejbig_grin
    >


    --
    pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com
  • budzik11 11.07.12, 18:49
    anetapzn napisała:

    > > - sałata pobieżnie przepłukana
    >
    > A po co ją płukał? Nie mógł wyrwac z ziemi, otrzepać tylko trochę - grunt to zd
    > rowie, byłoby jeszcze szybciejbig_grin

    Ja, jak wyżej napisałam, nie jestem maniaczką szorowania i obierania wszystkiego, ale odkąd poważnie zatrułam się jakimś świństwem, którym była pryskana sałata - myję po jednym listeczku pod bieżącą wodą. A nawet jak niepryskana, prosto z własnego ogródka - ziemia, gąsienice, skorki, ślimaki, mszyce - różne rzeczy widywałam w swojskiej sałacie.
  • anulla_m 11.07.12, 10:17
    Mieszkając w Anglii nie trzeba myć sałaty bo jest ona już umyta tzn mam na myśli tą otwieraną z woreczka. To jest właściwie taki mix różnych sałat. Na torebce jest napisane: washed and redy to use czyli umyte i gotowe do użycia. Co innego inne warzywa luzem, te jak najbardziej do umycia. Nie czepiała bym się też raczej tego 30min bo różnie to z obiadem w domu bywa. Znając nawyki żywieniowe Anglików patrzę na to jednak inaczej. On chce tym ludziom pokazać, że można gotować w domu, że nie jest to trudne, da się i naprawdę nie trzeba jeść wyłącznie redy food (gotowego jedzenia) z plastikowych pojemników, które wstawia się do mikrofalówki. Jamie prowadzi w tej chwili kampanię a właściwie walkę ze szkołami aby na swoim terenie i w stołówkach szkolnych zabroniły sprzedaży śmieciowego jedzenia a tutaj trzeba zmienić sposób myślenia również rodziców. Ehh temat worek bez dna...
    --
    To niemożliwe - powiedział rozsądek; To ryzykowne - powiedziało doświadczenie; To bezsensowne - powiedziała duma; Mimo wszystko spróbuję - powiedziało serce....
  • gazeta_mi_placi 11.07.12, 11:15
    W Polsce też takie mamy (są gotowe i już potargane w plastikowych pojemniczkach, widziałam też umyty i zafoliowany szpinak).
    Ja nie używam bo Stary woli sałatki ze świeżych sałatowych główek, te gotowe wyczuwa i mu nie smakują.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
  • joanna_poz 11.07.12, 11:02
    od poniedziałku do piątku robie tylko takie obiady "w 30 minut".
    i nie są to obiady z polproduktów, ani odgrzewane z zapasów lodówkowych.

    jest cale mnostwo rzeczy, ktore w tak krótkim czasie mozna przygotowac.

  • ofelia1982 11.07.12, 11:12
    dokładnie. I to nawet bardziej wartościowe rzeczy niż z półproduktów.
  • joanna_poz 11.07.12, 11:19
    dodam jeszcze, ze ja mięso myję (nie wiem dlaczego problem mycia mięsa został tu az tak rozdmuchany, jakby to trwało co najmniej kwadrans - ja płuczę chwilę, oszuszam i finito),
    pieczarki obieram, marchewkę skrobięsmile
  • eilian 11.07.12, 15:53
    Oczywiście. To wszystko trwa tylko chwilę, ale jak się zliczy tu 5 minut, tu 2 a tu 10 to już nie będzie pół godziny.
    Najbardziej rozbawił mnie tekst, że ktoś nie wlicza czasu sprzątania kuchni w czas gotowania. No faktycznie stricte gotowanie to nie jest, ale ktoś przecież musi kuchnię ogarnąć i czas to zabiera, więc jak zwał tak zwał i tak w kuchni się siedzi.
    Ale ok, rozumiem, że wszystkie jesteście wspaniałe gospodynie, które wyczarowują wyśmienity, oryginalny i oczywiście zdrowy obiad z trzech dań w 1/2 h, tylko ja taka memeja. No cóż, muszę jakoś z tym żyć.
  • satia2004 11.07.12, 16:02
    eilian napisała:
    > Najbardziej rozbawił mnie tekst, że ktoś nie wlicza czasu sprzątania kuchni w c
    > zas gotowania. No faktycznie stricte gotowanie to nie jest, ale ktoś przecież m
    > usi kuchnię ogarnąć i czas to zabiera, więc jak zwał tak zwał i tak w kuchni si
    > ę siedzi.

    Ja sprzątam w trakcie gotowania - odkładam na bieżąco naczynia do zmywarki i zmywam blat/ zlew. Ile to może czasu zająć? No dobrze - po zjedzeniu trzeba jeszcze wstawić talerze - 2 minuty?

    > Ale ok, rozumiem, że wszystkie jesteście wspaniałe gospodynie, które wyczarowuj
    > ą wyśmienity, oryginalny i oczywiście zdrowy obiad z trzech dań w 1/2 h, tylko
    > ja taka memeja. No cóż, muszę jakoś z tym żyć.

    Po co Ci 3 dania? Chyba, że do przytycia wink A co do 'wspaniałych' gospodyń - może sekret tkwi w tytule tego forum - 'wystarczająco dobre'? Jest wiele prostych, oryginalnych a przede wszystkim smacznych przepisów do zrobienia w 30 minut. Więcej nie trzeba wink

    --
    72/94
  • kk345 11.07.12, 16:21
    > Oczywiście. To wszystko trwa tylko chwilę, ale jak się zliczy tu 5 minut, tu 2
    > a tu 10 to już nie będzie pół godziny.
    Nie, tylko 17 minutsmile

    > Ale ok, rozumiem, że wszystkie jesteście wspaniałe gospodynie, które wyczarowuj
    > ą wyśmienity, oryginalny i oczywiście zdrowy obiad z trzech dań w 1/2 h, tylko
    > ja taka memeja. No cóż, muszę jakoś z tym żyć.
    Zawsze możesz uznać to za bajki, jeśli ma to Ci poprawić samopoczucie...
    Widzisz w TV, jak facet gotuje w pół godziny i też nie wierzysz, rozszerz po prostu tę niewiarę na resztę swiatasmile
  • ofelia1982 11.07.12, 18:47
    > Ale ok, rozumiem, że wszystkie jesteście wspaniałe gospodynie, które wyczarowuj
    > ą wyśmienity, oryginalny i oczywiście zdrowy obiad z trzech dań w 1/2 h, tylko
    > ja taka memeja. No cóż, muszę jakoś z tym żyć.

    Zadałaś pytanie, więc każda Ci opisała swoje podejście i doświadczenia. Nie ma chyba co się obrażać.
  • kamunyak 11.07.12, 18:30
    Obiad w 30 minut to chyba tylko spaghetti lub cos w tym stylu, ewentualnie z półproduktów.
    Zresztą to zależy z ilu osób skałada się rodzina. U mnie są 4 dorosłe osoby. Dziś były schabowe+ziemniaki+mizeria. Obiad niezbyt skomplikowany a robiłam go 40 minut, z zegarkiem w ręku, specjalnie patrzyłam w związku z tym wątkiem. I to też tylko dlatego, ze kotlety miałam juz przygotowane, w marynacie od wczoraj, tylko do wrzucenia w panierkę bo normalnie to jeszcze trzeba by było pokroic mięso, usunąć błony i potraktowac tłuczkiem co oceniam na jakies 10 minut.
    Zaczęłam od wstawienia wody na ziemniaki, w tym czasie tak jak WDPD wcześniej, obierałam ziemniaki. Woda się zagotowała, ziemniaki wrzuciłam i .... doopa, woda już nie wrzała. Zanim zawrzała ponownie minęło chyba z 10 minut + czas gotowania ziemniaków = 30 minut. Do tego 10 minut jakie dochodzi od momentu pierwszego wstawienia garnka (w celu zagotowania wody) to razem = 40 minut jak nic.
    Przy czym reszta byla niezmiernie prosta bo pokrojenie kilku ogórków na mizerię ma się nijak do np. takiej sałatki z kilku produktów, które trzeba umyć, osuszyć i pokroić oraz przygotować do nich sos.
    Chyba, ze mówimy o gotowych surówkach lub najprostszych typu pomidor+cebulka lub chocby gotowcach typu miesznka sałat i gotowy sos, których ja nie używam bo nie po to gotuję w domu żeby wcinać konserwanty.
    I tak kupiłam sobie specjalnie ekspres do herbaty żeby juz nie musieć "czuwać" nad czasem jej przygotowania, bo jednak dobrze by było żeby ciepła herbata wylądowała na stole wraz z ciepłym obiadem.
    Nie lubię gotować i staram się ograniczać czas przebywania w kuchni do minimum. Jednak gotuję dlatego bo zalezy mi na zdrowiu swoim i swojej rodziny. Nie używam więc półproduktów i żywnosci wątpliwego pochodzenia. Mięso wolę zmielić sama niż kupić zmielone, dla przykładu. To oczywiscie przekłada się na czas spędzany w kuchni ale...jak wyżej.
    Poza tym u mnie w domu nie cieszą się powodzeniem potrawy typu śmieciówka czy jakieś zapiekanki pt otwieram lodówkę i wrzucam co mam + makaron, ziemniaki czy ryż, które też robi sie krótko.
  • satia2004 11.07.12, 18:44
    kamunyak napisała:
    > kotlety miałam juź przygotowane, w marynacie od wczoraj,

    Schabowe się marynuje? Takie tradycyjne?

    > usunąć błony i potraktowac tłuczkiem co oceniam na jakies 10 minut.

    Jakie błony? 4 kotlety tłuc 10 minut? Żeby je zmasakrować?

    > Zanim zawrzała ponownie minęło chyba z 10 minut

    10 minut? Na indukcji gar wody od zera zagotuje się 3 minuty. Wrzucenie ziemniaków na pełnej mocy nie powoduje przerwania wrzenia.

    > ma się nijak do np. takiej sałatki z kilku produktów, które trzeba umyć, osusz
    > yć i pokroić oraz przygotować do nich sos.

    Co osuszać? Kroi się i przygotowuje sos w czasie jak kotlety się smażą.

    --
    72/94
  • kamunyak 11.07.12, 19:36
    Tak, wkładam kotlety w marynatę, wg Kuronia ( z książki jego autorstwa), czosnkową.
    Wczesniej z kotletów usuwam biała, niemozliwa do pogryzienia błonę. Jest cos takiego na schabie, wystarczy kupic schab w całosci a nie takie przyoprawione juz, gotowe kotlety - będzie widać. U mnie w domu tego się nie jada, tylko czyste mięso.To ja nie lubię takich "dodatków", od dzieciństwa, dlatego w ogóle jem mało mięsa - nie lubię.
    Kotlety rozbijam, tak mnie nauczono. W każdym przepisie mięso traktuje się tłuczkiem żeby było delikatniejsze i "przyjemniejsze" w jedzeniu. To nie znaczy, że mięso musi zostać rozpłaszczone ale ja dla siebie robię właśnie zmasakrowane, takie lubię a nie grubaśny kawał ochłapu na talerzu.
    Osuszam np. sałatę czy kapustę pekińską. Lubię mieć surówkę z sosem tylko a nie z wodą i sosem. Kotlety smaży się góra 10 minut. W tym czasie nie jestem w stanie umyć sałaty, kilku pomidorów, 2-3 ogórki, cebule, paprykę, osączyć kukurydzę, osuszyć sałatę w suszarce, osączyć fetę, pokroic to wszystko i przygotować winegret. Juz nie wspomnę że powyższą surówkę, najprostszą, powinno się przygotować na samym początku, przed ziemniakami bo smaki powinny się przegryźć. Czyli nie w czasie smażenia kotletów.
    Woda gotowała się ok 10 minut. Na gazie. Załóżmy, że zagotuję w czajniku to i tak wrzucenie zimnych kartofli, dla 4 osób, powoduje zatrzymanie wrzenia na nastęne 10 minut.
    A "śmieciowego" jedzenia u mnie nikt nie lubi i tyle więc nie robię. Zresztą prawdę powiedziawszy parę razy próbowałam i mnie samej niezbyt smakowało. Bez wyrazu i bez konkretnego smaku, takie wielosmakowe jak i produkty, z których są zrobione. Przebijającym smakiem jest użyta nowa przyprawa.
    Schabowe natomiast sa raczej rzadko, tez żadna atrakcja u mnie ale czasem są. I właśnie te w marynacie bo takie zwykłe to niechętnie. Najczęściej jest drób, pod różnymi postaciami.
    Zresztą, ja nie dyskutuję o gustach i przepisach tylko o czasie przygotowania obiadu.
    I wyniósł dokładnie 40 minut, bardzo prościutki.
  • kk345 11.07.12, 19:49
    Chocby tu całe forum nagrało i wrzuciło na YT filmik z przygotowania tego obiadu w mniej niż 30 minut i tak nie uwierzysz- nie, bo niesmile

    Zagotowanie na gazie pół garnka wody w ciągu 10 minut to cos, czego nie rozumiem, zmieniłabym kuchenkę, bo robi Cię w konia (czas jest absurdalnie długi), ale OK, skoro zagotowanie wody ponownie po wrzuceniu ziemniaków trwa kolejne 10 minut to wrzucaj do zimnej, jesteś o pierwsze 10 minut do przodusmile

    Caly czas stajesz w kontrze, dowodząc, że gotujesz na wysokim poziomie, a obiad, przygotowywany szybciej to musi być fast-foodowy chłamsmile OK, wolno Ci, to Ty tracisz czas na bezsensowne czynności, ktorych, jak piszesz, nie lubisz smile

  • sylwiam_m 12.07.12, 00:56
    Eeeee no weź zainwestuj w szybkowar. W szybkowarze 10 min. to ja do miękkości ziemniaki gotuję.
  • satia2004 12.07.12, 09:18
    kamunyak napisała:
    > Osuszam np. sałatę czy kapustę pekińską. Lubię mieć surówkę z sosem tylko a nie
    > z wodą i sosem. Kotlety smaży się góra 10 minut. W tym czasie nie jestem w sta
    > nie umyć sałaty, kilku pomidorów, 2-3 ogórki, cebule, paprykę, osączyć kukuryd
    > zę, osuszyć sałatę w suszarce, osączyć fetę, pokroic to wszystko i przygotować
    > winegret. Juz nie wspomnę że powyższą surówkę, najprostszą, powinno się przygot
    > ować na samym początku, przed ziemniakami bo smaki powinny się przegryźć
    > . Czyli nie w czasie smażenia kotletów.

    I taką wielką sałatkę robisz do schabowego?

    Jeżeli surówkę robisz przed smażeniem to w czasie smażenia nie musisz gapić się jak sroka w gnat w te kotlety i robić coś innego.

    > A "śmieciowego" jedzenia u mnie nikt nie lubi i tyle więc nie robię.

    Nie o to pytałam ale nieważne. Co to niby jest to 'śmieciowe' jedzenie' skoro nie schabowy?

    > I wyniósł dokładnie 40 minut, bardzo prościutki.

    Jeszcze raz - jak liczysz gapienie się na smażące się kotlety to mogło i godzinę trwać wink Zaraz się każe, że pieczeń wołowa to 2h ciężkiej harówki big_grin

    --
    72/94
  • ofelia1982 12.07.12, 11:44
    Mnie śmieszy to, że Twoim kontrargumentem jest to, że obiad ugotowany <30 min to jest śmieciowe jedzenie. Ja nie smażę w ogóle i robię obiady w <30 min i rękę dam sobie uciąć, że jem zdrowiej niż Ty. Pieczona pierś kurczaka/filety rybne z suszonymi pomiadorami, czosnkiem, bazylią, oliwkami czarnymi i oliwą z oliwek + sałatka grecka + ziemniaki to u mnie ok 25 minut.
    Najpierw wstawiam wodę, zanim się zagotuje mam obrane i pokrojone ziemniaki. wrzucam do wrzątku. Potem wyciągam pierś kurczaka - kroję na 4 porcje (każde pół piersi na pół), odkrawam te białe kawałki tak jak Ty, kroję kilka suszonych pomidorów z zalewy, kilka oliwek, kilka ząbków czosnku. Na folię aluminiową wylewam trochę oliwy, na to kładę pierś, posypuję resztą składników i ziołami, zakręcam folię i do piekarnika. Minęło max 20 minut i została tylko sałatka do zrobienia. Nie musze chyba udowadniać,że w 5 minut dam radę..?
    Moim zdaniem śmieciowe jedzenie to smażone mięsa w panierce, choć smaczne. Więc zastanów się czy troszkę nie racjonalizujesz sobe tego, że jakoś nieoptymalnie pracujesz w kuchni...
  • f.l.y 12.07.12, 12:00
    nasz wczorajszy obiad:

    oskrobałam młode ziemniaki, wrzuciłam do gorącej (z kranu) wody i na gaz - gotowały się z koperkiem (dla smaku) ok 17 min
    w międzyczasie porwałam sałatę, dodałam kiełków, pokrojonego pomidora, do tego trochę soku z cytryny, łyżkę śmietany i do lodówki do schłodzenia - 5 minut roboty
    wieprzową polędwicę pokroiłam w plastry, pacnęłam tłuczkiem po razie, posoliłam, w jajko i bułkę tartą i na patelnię.. może ok 5 min

    w większości robię szybkie obiady i zawsze zaczynam od wstawienia ziemniaków, kaszy czy ryżu..
  • satia2004 11.07.12, 18:47
    kamunyak napisała:
    > Poza tym u mnie w domu nie cieszą się powodzeniem potrawy typu śmieciówka czy j
    > akieś zapiekanki pt otwieram lodówkę i wrzucam co mam + makaron, ziemniaki czy
    > ryż, które też robi sie krótko.

    Czyli jak spędzisz nad tymi samymi produktami 2h to już potrawa nie będzie 'śmieciówką'? Schabowy w panierce z mizerią to samo zdrowie?

    --
    72/94
  • kk345 11.07.12, 19:11
    > Obiad w 30 minut to chyba tylko spaghetti lub cos w tym stylu, ewentualnie z pó
    > łproduktów.
    Tak sobie tłumaczsmile))

    > Zresztą to zależy z ilu osób skałada się rodzina. U mnie są 4 dorosłe osoby. Dz
    > iś były schabowe+ziemniaki+mizeria
    U mnie trzy dorosłe, więc rozpiszmy sobie ten sam obiad:
    obranie ziemniaków 3 minuty- no 5, jesli bardzo się z nimi cackasz- liczac z pokrojeniem na małe kawalki, zeby się szybciej ugotowały i umyciem. Zalewam zimna wodą (trochę ponad poziom ziemniaków), gotują się max w 20 minut (zeby uniknąc dyskusji o oszczedności zaznaczę, ze po zagotowaniu wody redukuję poziom grzania, byleby tylko woda bulgotała).
    Mizeria to akurat parę minut, sama wiesz, ale jesli robię bogatsza surówkę to też możemy ją rozpisac- poszatkowanie kawałka kapusty- 1 minuta, umycie i pokrojenie ogórków, pomidorów, papryki, szczypiorku czy czegokolwiek innego, znalezionego w lodowce- 5 minut (10 minut jesli chce mi sie bawić w krojenie super drobno), sos- wymieszanie jogurtu z przyprawami- 1 minuta, zrobienie winegretu (musztarda, sok z cytryny, oliwa, przyprawy, do sloiczka, zakrecić, wstrząsnąć, gotowe- 1 minuta), polanie sałatki i wymieszanie- 30 sekund.
    W tym czasie biorę rozmrożone 3 plastry schabu- 0 minut (zamrażam w plastrach) albo odkrawam z kawałka - 1 minuta, rozbijam- jeśli się wyjatkowo bawię z rozbijaniem, to 2 minuty, posypanie przyprawami, jajko, bułka tarta- 2 minuty, jeśli jestem super powolna.
    Na patelnię- 3 minuty na mniejszym gazie, no, 5, jesli kotlety duze.

    Nijak nie chce wyjsć więcej, niż 30 minut na tradycyjny obiad z porządnych składników- bez śladu gotowców.


  • olivkah 11.07.12, 19:36
    Najłatwiej gotować na parze - umyć warzywa i ziemniaki i ciach na półkę, mogą być na dwóch piętrach jak dużo. Po co obierać o tej porze roku.
  • kk345 11.07.12, 20:00
    schabowy na parze to marny pomysłsmile
  • olivkah 11.07.12, 20:02
    > schabowy na parze to marny pomysłsmile

    Zgadzam się. Chyba że bez panierki.
  • kamunyak 11.07.12, 19:45
    > U mnie trzy dorosłe, więc rozpiszmy sobie ten sam obiad:


    Ja nie będę bawić się w dokładne liczenie każdej czynności. Samo gotowanie ziemniaków trwało w sumie 40 minut. I w tym czasie zmieściła się ta prosta reszta.
    A przygotowanie surówki to zalezy z czego. Jesli w składzie jest sałata czy kapusta pekińska, to trzeba umyć (chyba że nie trzeba?) każdy liść z osobna, potem osuszyć w suszarce i pokroić/porwać. Już sama ta czynność trwałaby tyle ile smażenie kotletów. Surówka dla mojej rodziny to cała sałata (+ dodatki) i cała kapusta pekńska (+dodatki). Bo o ile mięsa nie lubię to warzywa juz tak i nie żałuję sobie ani rodzinie.
    A na parze pewnie szybko ale blee.
  • kk345 11.07.12, 19:58
    Nie pisałam nic o parze.

    > A przygotowanie surówki to zalezy z czego. Jesli w składzie jest sałata czy kap
    > usta pekińska, to trzeba umyć (chyba że nie trzeba?) każdy liść z osobna, potem
    > osuszyć w suszarce i pokroić/porwać. Już sama ta czynność trwałaby tyle ile sm
    > ażenie kotletów.
    Rozerwanie sałaty czy pekińskiej na liscie to jest moment- wystarczy odciąc/ukrecic końcowkę przy korzeniu i liscie są luźne- liscie wrzucam do zlewu napełnionego wodą (napełniłam w czasie odrywania końcówki), wyjmuję po jednym, oplukując dodatkowo pod kranem, układam płasko na czystym ręczniku do naczyń-albo papierowym, porozkładane liście przykrywam drugim, dociskam- woda wchłonięta (5 minut???). Rwę po kilka w garści, to 30 sekund do minuty. Umycie warzyw w calości i pokrojenie ich niezbyt drobno (nie lubie rozciapanej kosteczki) to też chwilka.
    Dobra organizacja czasu i nie trwonienie go na pierdoły to podstawa, ale ja lubie gotować i lubię mieć czas na bardziej pracochłonne niż codzienny obiad potrawysmile

    A jesli sałatka ma sie przegryzać, to najpierw robię surówke i odstawiam, potem bawię się z ziemniakami i miesem.
    Blony na schabie- jesli nie uda mi sie kupić mięsa lepszej jakości, bez blon, to odkrawam je z calego kawałka schabu, dopiero potem krojąc go na plastry i zamrazając zapas- bo to latwiej i szybciej zrobic na dużym kawałku, niż na każdym plasterku z osobna.
  • bebe.lapin 11.07.12, 20:57
    kk345, podrzucam pomysl tak na marginesie: sa specjalne wirowki do salaty, plastikowe, nie powinny ksztowac duzo. Wrzucasz salate to koszyczka, koszyczek do wirowki, troche pokrecisz i salata swietnie odsaczona z wody smile
    ooo, cos w tym stylu
    --
    W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki Murakami)
  • kk345 11.07.12, 21:08
    bebe, znam, ale to kolejny grat, którego nie chciałoby mi się wyciagac z szafki- a stos ręczników zawsze jest pod rekąsmile
  • bebe.lapin 11.07.12, 21:47
    A fee, ale jestes nieekologiczna tongue_out

    Ja tez jestem leniwa wink i w dodatku gotuje dla siebie samej, a wtedy potrojnie sie nie chce big_grin, ale rezultaty odsaczania sa na tyle imponujace, ze wyciagam. No i nie myje tego specjalnie, najwyzej oplucze sitko, jesli ostana sie na nim resztki salaty.
  • kk345 11.07.12, 22:14
    Właśnie jestem ekologiczna, wielorazowe bawelniane ręczniki mają milion punktów więcej w misji ratowania planety, niż plastikowa suszarka (fuj, ilez dwutlenku węgla ) wink
  • bebe.lapin 12.07.12, 15:54
    ale jest wielokrotnego uzytku big_grin

    i myslalam, ze uzywasz paierowych, przepraszam... choc te bawelniane trzeba prac, a to chemikalnia i zuzyta wodatongue_out i tak zle, i tak niedobrze hihi
    --
    Więc kiedy ja mówię 'wolność',nie mów mi że nie wolno
    Moja wolność to żaden Twój grzech
  • madzioreck 11.07.12, 22:39
    Coś Wam powiem: dla jednych osób możliwe, a dla innych - niemożliwe. Jeden potrzebuje mocniej otrzepać sałatę, a drugi myć każdy listeczek i oglądać pod lupą, czy aby ziarnko piasku nie ostało, albo co gorszego wink
    Znam dwie osoby, którym nastawienie prostej zupy z gotowych, leżących na stole produktów, zajmuje jakie 15 minut. Tak samo zrobienie 2 kanapek. I one są święcie przekonane obie, że inaczej się nie da. Tyle, że jak się patrzy na nie z boku... idzie do kuchni nastawić zupę/zrobić kanapki. Pogapi się w okno. Postoi z nożem w dłoni, zastanawiając się, czy kroić ser od węższej, czy od szerszej strony. Potem się pozastanawia, czy obierać ogórka do kanapek, czy pokroić ze skórką. Znów pogapi się w okno. Potem pójdzie do lodówki i bije jej pokłony zastanawiając się, czy jeszcze coś innego da się do tych kanapek... kroi do tego i masłem smaruje dokłaaaaadnie, w tempie żółwim, z zamyśleniem w oczach. I jedna z druga da sobie rękę uciąć, że zrobienie 2 kanapek to kwadrans wyjęty z życia, a co tu mówić o obiedzie. Z jedną obierałam ziemniaki. Odkrawa skórkę poooo kawałeeeczku 1cm2. W czasie, kiedy ja obrałam 11 ziemniaków, ona 3... nie zajmując się w międzyczasie niczym innym. Druga w międzyczasie robi milion innych rzeczy, więc z trudem w ogóle dociera do kuchni po to, po co tam idzie...

    Żeby nie było, że jak ktoś nie umie obiadu w pół godziny, to taki żółwik jak wyżej opisane... moja mama jest w kuchni sprawną, zorganizowaną osobą. Gotuje w tempie normalnym, nie rozdrabnia się. Ale jej siostra, a moja śp. ciotka... no po prostu motorek w rękach. Przychodziła z pracy o 16, na 20 goście, i ona prze te 4 godziny zdążała z całą, bogatą gastronomią, i jeszcze się na bóstwo. Mięsa się piekły, na dwóch patelniach smażyło, w dwóch garach gotowało, warzywa krojone na sałatkę ino w powietrzu śmigały... Ja też jestem dość zorganizowana, obiad w pół godziny z na luzie, ale ja na miejscu ciotki wszystko bym przypaliła, i krojąc tak warzywa straciłabym palce, a przynajmniej paznokcie.
    Kiedyś moja mama urządzała imprezkę, a miała dużo pracy i z zaplanowanego wolnego (kiedy miała od rana szykować żarcie) nic nie wyszło, zawezwała więc ciotkę na pomoc. No i wyglądało to tak, że ciotka weszła do kuchni i powiedziała: powiedz mi, co ma być, pokaż, gdzie co masz, i zmiataj mi stąd smile
  • cilantre 12.07.12, 16:15
    No właśnie - każdy ma swoje tempo i każdy jest w stanie udowodnić, że tę samą czynność robi w zupełnie innym czasie, nie ma się o co spierać. Ja tez jestem w stanie zrobić pełnowartościowy i smaczny obiad b. szybko, ale przyznam, że nie lubię pośpiechu w kuchni, bo lubię gotować. Ziemniaki mogę obierać godzinami ( chyba dlatego, że prawie ich nie jemy wink ).
    Za to moja mama - mistrz chaosu i bezrezultatowości w kuchni. Nadziwić się nie mogę, że tak dobre u niej chęci nie przekładają się nigdy na rezultaty wink
  • satia2004 12.07.12, 16:38
    cilantre napisała:
    > No właśnie - każdy ma swoje tempo i każdy jest w stanie udowodnić, że tę samą c
    > zynność robi w zupełnie innym czasie, nie ma się o co spierać.

    Wiesz - ja nie potrafię przebiec np. 100m poniżej 15 sekund ale z drugiej strony nie upieram się, że jest to niemożliwe. Nie śmiem też twierdzić, że z biegiem tych co biegają szybciej jest coś nie tak wink

    --
    72/94
  • autumna 18.07.12, 08:43
    > No właśnie - każdy ma swoje tempo i każdy jest w stanie udowodnić, że tę samą c
    > zynność robi w zupełnie innym czasie,

    Mało tego, tej samej osobie te same czynności potrafią zająć inny czas - w zależności od stanu psychofizycznego. Mnie czasem idzie sprawnie, a czasem się ślamazarzę, sto razy otwieram lodówkę, bo zapomniałam wyjąć wszystkiego za jednym zamachem itp.

    --
    Własnymy ręcyma
    Jakość życia kobiety w środowisku domowym
  • budzik11 12.07.12, 17:17
    madzioreck napisała:

    > Coś Wam powiem: dla jednych osób możliwe, a dla innych - niemożliwe. Jeden potr
    > zebuje mocniej otrzepać sałatę, a drugi myć każdy listeczek i oglądać pod lupą,
    > czy aby ziarnko piasku nie ostało, albo co gorszego wink
    > Znam dwie osoby, którym nastawienie prostej zupy z gotowych, leżących na stole
    > produktów, zajmuje jakie 15 minut. Tak samo zrobienie 2 kanapek. I one są święc
    > ie przekonane obie, że inaczej się nie da.

    Znam osobę, która gotując rosół, stoi przy nim cały czas. ja wrzucam mięso do wody, zaczyna bąbelkować, zmniejszam ogień i się gotuje SAM. Po jakimś czasie wrzucam włoszczyznę i przyprawy i znów gotuje się SAM. Fakt, że gotuje się ze 4 godziny, bo sobie powolutku pyrka, dlatego gotuję np. dzień wcześniej czy rano, żeby do obiadu był. Dla mnie to jedna z prostszych i mniej wymagających potraw, a tamta osoba pewnie uważa, że rosół to taaaaaaka pracochłonna i czasochłonna sprawa i tyyyyyle się trzeba w kuchni nastać.
    natomiast proszę mi nie wmawiać, że obiadu dobrego, nieśmieciowego, nie z półproduktów, nie da się ugotować w pół godziny - bo się da.
    co do uciążliwego krojenia/siekania/tarcia warzyw na surówkę - ja mam robota, które robi ziuuuuu i mam gotowe. I po to to mam, żeby właśnie nie ględzić, że ile to ja czasu w kuchni marnuję.
  • akulu 17.07.12, 19:00
    W takim razie polecam thermomix, który tylko nie smaży i nie piecze. Wysokiej jakości niemieckie urządzenie.

    Pozdrawiam
    Artur
  • headvig 18.07.12, 08:37
    kurczak ze szpinakiem, kalafior z wody + ziemniaki
    kurczak pokroić w kostkę, dorzucić szpinak, smażyć na łyżce oliwy. przyprawić, zagęścić śmietaną lub jogurtem, można dodać czosnek.
    kalafior ugotować, na maśle podsmażyć bułkę tartą odrobiną vegety, polać i już gotowe smile
    --
    I can't stand this indecision married with a lack of vision
  • dilmahh 23.07.12, 15:03
    No ale to chyba też zależy, dla ilu osób się gotuje. Odczuwam to zawsze, gdy z jakichś powodów gotuje tylko dla siebie i męża. Wtedy to i w 15 minut się uwinęsmile Ale na co dzień obieram dwa kilo ziemniaków na jeden obiad, roztrzepuję i smażę 7 kotletów , więc to chyba musi trwać. No i gotuję zupy. A więc dwa dania dla 7 osób - właściwie nigdy nie mieszczę się w pół godzinie. A jedno danie dla dwóch osób - wystarcza mi 15 minut.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka