• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kostki rosołowe - czym zastąpić? Dodaj do ulubionych

  • 08.04.13, 13:22
    Przeczytalam sklad kostek rosolowych i mnie zmrozilo, same konserwanty, glutaminian sodu itd., jakas masakra. Do tej pory prawie kazda zupe robilam na kostkach, bo jest naprawde latwiej i dodaja odpowiedniego smaku. Po przeczytaniu tego skladu postanowilam cos zmienic - jakis czas gotowalam na porcji rosolowej i wloszczyznie, ale mozna sie zachlastac, tyle z tym roboty, nie zawsze jest pod reka, potem to cale obieranie porcji rosolowej, nie no, tak sie nie da. Ja gotuje mnostwo zup, codziennie mam zupe na obiad, bo bardzo lubie, no i zawsze jak wracam z pracy, to chociaz ta zupa gotowa juz czeka. Nie znacie jakiejs kostki, ktora nie zawiera takiego syfu? Albo innego zamiennika? Mam male dziecko w domu i jestem teraz w ciazy, naprawde wolalabym zdrowiej odzywiac moja rodzine - rozumiem kostke z takim skladek raz na ruski rok, ale my jemy tego duzo sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/34bw9n732cm0bvhx.png
    Zaawansowany formularz
    • 08.04.13, 13:41
      mozesz sama zrobić kostkę. Raz poświecisz troch czasu i masz na dłuzej.
      Ugotuj bulion (no... taki mocny rosół). Maksymalnie go odparuj, wlek do pojemników na lód i zamróż. masz gotow kostkę smile

      ew, w sklepach bio sa kostki bez glutaminianui wuielu innych niepożądanych składników.
      .


      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
    • 08.04.13, 13:47
      www.jadlonomia.com/2013/03/domowe-kostki-bulionowe.html
    • 08.04.13, 13:47
      Nie używam kostek rosołowych, zamiast tego mam wkładkę mięsną typu żeberka, udko, skrzydła i dużo włoszczyzny. Wcale nie zajmuje mi to dużo czasu. Mięsa nie obieram i nie kroję do zupy, bo u mnie tak nie lubią, tą wkładkę zjada ktoś oddzielnie.
    • 08.04.13, 13:51
      Poszukaj ekologicznych kostek lub gotuj zupy na warzywach.
      Woda 1 litr+ 2 łyżki oliwy+ 2 łyzki sosu sojowego+ włoszczyzna-pol godziny- bulion gotowy.
      --
      pichceiknoce.blogspot.com/
    • 08.04.13, 13:59
      a z samych warzyw doprawiona ziolami nie moze byc?
    • 08.04.13, 14:45
      kotkowa napisała:
      > - jakis czas gotowalam na porcji rosolowej i wloszczyznie,
      > ale mozna sie zachlastac, tyle z tym roboty, nie zawsze jest pod
      > reka, potem to cale obieranie porcji rosolowej, nie no, tak sie nie da.

      No niestety - inaczej się nie da. Cudów nie ma - możesz wcześniej zrobić wywar i zamrozić ale co to zmienia w kwestii czasu i roboty? Prawie nic.


      --
      Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
      • 08.04.13, 15:55
        Proponuję wyhodować sobie (chociażby na balkonie) lubczyk i dodawać do zup razem z włoszczyzną. Na zimę można go zamrozić. A parę oczek w zupie można uzyskać dodając łyżkę oliwy lub masła.
        • 12.04.13, 20:52

          lubczyk tak, ale przede wszystkim mielona kozieradka. wiem, ze brzmi dość egzotycznie, ale jeżeli ktos pamieta maggi, to to jest ten smak i zapach, tyle tylko, ze naturalny. i dosmacza wszystko: zupy, sosy i co tam kto chce, absolutnie rewelacyjnie.
          --
          Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
          kompetentna ani majętna, ale jestem.
          • 17.04.13, 15:42
            a skąd wziąć mieloną kozieradkę?
            • 19.04.13, 07:12

              ja kupuję u skworcu na allegro (i z czystym sumieniem polecam), ale na allegro można kupić u innych, a wcześniej kupowałam na straganach z przyprawami na targach w różnych miejscach.
              a z przypraw to polecam jeszcze czosnek niedżwiedzi i mielone pomidory (łyżeczka dodana do "bezpłciowego"sosu czyni cuda.a jak ktoś piecze własny chleb, to warto dodać dwie łyżki czosnku niedżwiedziego i suszonych pomidorów z bazylią.
              --
              Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
              kompetentna ani majętna, ale jestem.
    • 08.04.13, 16:12
      Ja mam też już serdecznie dosyć gotowania rosołu ale nie udało mi się do tej pory (nawet w ekologikach) znaleźć na prawdę zdrowych kostek rosołowych więc chcąc nie chcąc 1-2 razy w tygodniu gotuję rosół.
      Jeśli chodzi o warzywa to najszybciej jest wykorzystać mrożonkę (włoszczyzna w słupkach), jak nie chcesz gotowanego mięsa to możesz kupić taki ogołocony szkielet kurczaka, który bez większych wyrzutów sumienia można wyrzucić.
      Ja najcześciej gotuję na paru nóżkach z kurczaka i szpondrze wołowym. Rosół zlewam a resztę oddaję teściowej ona albo to przerabia na pierogi albo mrozi i jak uzbiera więcej robi z tego domowy pasztet.
      Może uda Ci się też znaleźć odbiorcę gotowanego mięsa w okolicy? Spokojnie można też wydać komuś dla psa.
      Sam rosół wykorzystuję jako bazę do innych zup a czasami połowę zamrażam.
    • 08.04.13, 18:45
      Można postąpić nieoszczędnie i wygotowaną porcję rosołową wyłowić i wyrzucić, zamiast się bawić w obieranie. Można też gotować na białej kiełbasie, na pokrojonym w kostkę normalnym mięsie które zostaje w zupie, wegetariańskie, albo na filetach rybnych.
      • 08.04.13, 19:44
        Ja gotuje zupy na udkach z kurczaka, mieso potem zjadam, takie obgotowane schodzi z kosci bez problemu i jest bardzo mieciutkie.
        --
        W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki Murakami)
    • 08.04.13, 19:43
      Ja gotuję od jakiegoś czasu na bulionetkach Knorr. Są bez glutaminianu, konserwantów, i mają mniej tłuszczu:
      media.knorr.pl/pr/195327/ulepszone-bulionetki-knorr
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/wff23e5elvvi8pei.png
      • 08.04.13, 20:20
        Kotkowa, szczerze powiedziawszy to mnie zszokowałaś .
        Jak można jeść zupę bez włoszczyzny, zieleniny i wkładki mięsnej .? Ty nie jadasz zup , tylko chemiczne kostki rozpuszczone w wodzie. Fuj . Zrób coś z tym , jak nie dla siebie to dzieci .
      • 08.04.13, 23:08
        adamczykowa napisała:

        > Ja gotuję od jakiegoś czasu na bulionetkach Knorr. Są bez glutaminianu, konserw
        > antów, i mają mniej tłuszczu:
        > media.knorr.pl/pr/195327/ulepszone-bulionetki-knorr

        Ja przepraszam, ale skład kostki bulionowej knorra jest taki
        Skład: Woda, sól, substancje wzbogacające smak i zapach (glutaminian sodu, guanylan disodowy, inozynian disodowy), ekstrakt drożdżowy, ekstrakty wołowy (2,5%), tłuszcz roślinny, cukier, tłuszcz wołowy, marchew, aromaty (w tym mleko), seler, zagęstniki (guma ksantowa, mączka chleba świętojańskiego), natka pietruszki, barwnik: mieszanka karotenów.
        Jeśli wg ciebie jest to bez chemii, i konserwantów to przepraszam.
        --
        Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
        • 09.04.13, 00:53
          Też poczytałam o tych bulionetkach - chemia zubożona o odrobinę chemii, też mi wybór, za darmo bym tego nie chciała.
          Raz na jakiś czas gotuję wielki garnek porządnego bulionu, redukuję i zamrażam w porcjach.

          --
          Chaotyczna neutralna.
          • 09.04.13, 09:09
            squirk napisała:
            > Raz na jakiś czas gotuję wielki garnek porządnego bulionu, redukuję i zamrażam
            > w porcjach.

            Tyle, że to 2 razy więcej roboty - gotowanie + redukowanie i mrożenie.

            --
            Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
            • 09.04.13, 16:44
              araceli napisała:

              > squirk napisała:
              > > Raz na jakiś czas gotuję wielki garnek porządnego bulionu, redukuję i zam
              > rażam
              > > w porcjach.
              >
              > Tyle, że to 2 razy więcej roboty - gotowanie + redukowanie i mrożenie.

              Przecież to się robi samo - myje się składniki, wrzuca do garnka, zalewa wodą i potem zostaje tylko przelanie do pojemników i zamrożenie, w dodatku robię to podczas drugiej taryfy "prądożernej" więc o połowę taniej. Zrobię raz na jakiś czas i sobie jest.


              --
              Chaotyczna neutralna.
        • 09.04.13, 09:08
          jagoda85 napisała:
          > Ja przepraszam, ale skład kostki bulionowej knorra jest taki

          Tylko, że ona nie pisała o 'kostce bulionowej knorra' wink

          --
          Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
          • 12.04.13, 11:24
            araceli napisała:

            > jagoda85 napisała:
            > > Ja przepraszam, ale skład kostki bulionowej knorra jest taki
            >
            > Tylko, że ona nie pisała o 'kostce bulionowej knorra' wink
            >

            No więc czytałam skład tej bulionetki, nie napisze wszystkiego, bo nie odpisywałam, ale jest tam ekstrakt drożdżowy, jest to inna nazwa glutaminianu sodu, oraz zagęstniki; guma ksantowa, mączka chleba świętojańskiego, jak dla mnie tyle totalna dyskwalifikacja produktu, i lepiej, żeby nie oszukiwali ludzi w sprawie glutaminianu, bo wiedzą, że ludzie zaczynają unikać z nim produktów, no wiec jest ale pod inną nazwą, ot tak dla zmylenia tych, co o tym nie wiedzą.
            --
            Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
    • 08.04.13, 20:54
      ja używam przyprawy VISANKA: www.naturanet.pl/przyprawa-warzywno-ziolowa-visanka-200g-id-305.html
    • 09.04.13, 05:22
      Ja stosuję sposób babciowy - zbieram to, co wydzieliło się z pieczeni, do miseczki, którą trzymam w lodówce lub pudełeczek plastikowych , które przechowuję w zamrażarce.
      Jest to doskonała imitacja "międzynarodowego smaku kostek rosołowych".
      Jeśli nie mam, podobny efekt uzyskuję rumieniąc mięso dość mocno osolone i przyprawione na patelni. Nie trzeba dodawać tłuszczu, wystarczy na początku podlać wodą, tłuszcz się wytopi. Potem wrzuca sie to do garnka, nadaje smak i kolor. Na tyle intensywny, że można taka porcję podsmażonego mięsa i wytopionego wywaru podzielić i przechować na nast. dzień.
    • 09.04.13, 06:56
      Jakie obieranie porcji rosołowej?? nie kumam. Generalnie nie używam porcji rosołowych (jeżeli chodzi Ci o szkielet pozbawiony wszystkiego) wink ale jak używałam to wywalałam go po ugotowaniu zupy do kosza i już.
      Mam zamrożone w lodówce kawałki żeberek, ćwiartki z kurczaka, skrzydełka itd. Wrzucam do garnka, gotuję zupę i już.
    • 09.04.13, 07:25
      Najwięcej czasu zajmuje obieranie i krojenie warzyw, mięso to pikuś. Jeśli zależy Ci na czasie, to możesz kupić gotową włoszczyznę (mrożoną), od razu pokrojoną w słupki. A jeśli i mięso zajmuje Ci za długo, to przesmaż włoszczyznę na łyżce masła. Tak jest najszybciej, jak się da.


      Ale serio - obranie trzech marchewek, jednej pietruszki i kawałka selera nie zajmuje pół dnia.
      • 09.04.13, 09:12
        szarsz napisała:
        > Ale serio - obranie trzech marchewek, jednej pietruszki i kawałka selera nie za
        > jmuje pół dnia.

        To taki sam argument jak przeciw zmywarce. Przecież mycie tych kilku talerzy to parę minut. Parę tu, parę tam i robi się bardzo dużo czasu. Poza tym te warzywa trzeba jeszcze kupić a jak się nie ma chłodnej piwnicy to nie kupisz raz dużej ilości z wyprzedzeniem bo padnie.

        Nie jestem zwolenniczką kostek rosołowych (głównie z uwagi na smak bo chemia i tak jest we wszystkim) ale nie udawajmy proszę, że naturalne gotowanie nie wymaga wiele więcej pracy bo właśnie wymaga.

        --
        Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
        • 09.04.13, 09:39
          Gotuję rosół w wielkim garze-raz w tygodniu(sobota/niedziela).
          Wlewam do pojemników(u mnie zupa na dwa dni) i wsadzam do zamrażalki. Mam bazę bez kostki rosołowej na każdą zupę.
        • 09.04.13, 16:47
          araceli napisała:

          > Nie jestem zwolenniczką kostek rosołowych (głównie z uwagi na smak bo chemia i
          > tak jest we wszystkim) ale nie udawajmy proszę, że naturalne gotowanie nie wyma
          > ga wiele więcej pracy bo właśnie wymaga.

          Jestem w stanie dla zdrowia swojego i rodziny poświęcić kilka minut więcej niż zajmuje rozpakowanie i wrzucenie do wody jakiegoś chemicznego paskudztwa smile
          Argument o przechowywaniu odpada, wystarczy nastawić rosół w dzień kupienia składników albo w najbliższym czasie.


          --
          Chaotyczna neutralna.
          • 09.04.13, 17:09
            squirk napisała:
            > Argument o przechowywaniu odpada, wystarczy nastawić rosół w dzień kupienia
            >składników albo w najbliższym czasie.

            Wystarczy zorganizować sobie życie pod dyktando gotowania bulionu wink

            --
            Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
            • 09.04.13, 17:17
              araceli napisała:

              > Wystarczy zorganizować sobie życie pod dyktando gotowania bulionu wink

              ...albo podczas zakupów, które i tak się robi czy się tego chce, czy nie, dokupić kilka składników i ugotować (a raczej nastawić, gotuje się sam) bulion, co komu pasuje wink Jeszcze mi żadna zupa życia nie organizowała smile


              --
              Chaotyczna neutralna.
              • 09.04.13, 22:34
                Jak ktoś nie chce gotować to żadna siła go do tego nie zmusi, niech każdy je to co chce.
                --
                Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
                • 09.04.13, 23:04
                  jagoda85 napisała:
                  > Jak ktoś nie chce gotować to żadna siła go do tego nie zmusi, niech każdy je to
                  > co chce.

                  Ja gotować bardzo lubię ale wmawianie, że zrobienie prawdziwego bulionu nie wymaga wiele więcej zachodu co użycie kostki rosołowej jest dla mnie zwyczajnie bezsensowne.

                  --
                  Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                  • 10.04.13, 13:58
                    Życie w ogóle wymaga sporo zachodu wink
            • 09.04.13, 18:17
              Wolę życie pod dyktando bulionu niż glutaminianu sodu wink
              • 09.04.13, 22:34
                Żeby tylko glutaminianu.
                --
                Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
              • 10.04.13, 08:12
                lirio napisała:

                > Wolę życie pod dyktando bulionu niż glutaminianu sodu wink

                Przyłączam się, napisałaś dokładnie to samo, co ja bym napisałasmile
                --
                pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com
            • 09.04.13, 18:17
              Bez przesady. Idąc po chleb i ser kupuję przy okazji włoszczyznę i następnego dnia robię zupę. Zresztą, jak już ktoś wspomniał, można też kupić gotową mrożonkę. Na rozgotowanej porcji rosołowej i tak zwykle nie ma nic specjalnie ciekawego, więc się ją wyławia i wyrzuca.

              Kostki rosołowe są z mojego punktu widzenia niezbyt smaczne i używam ich tylko kiedy kompletnie nie ma czasu.
        • 10.04.13, 13:58
          araceli napisała:
          > To taki sam argument jak przeciw zmywarce. Przecież mycie tych kilku talerzy to
          > parę minut.

          Nie taki sam. Zmywarka poprawia jakość życia, kostka rosołowa pogarsza.
          W wyniku użycia zmywarki niczego nie tracisz, zyskujesz za to sporo czasu, w wyniku zastąpienia warzyw i mięsa kostką tracisz warzywa i mięso, zyskujesz za to sporo soli w organizmie. I to jest ta sytuacja, kiedy szybciej nie znaczy lepiej.
          • 10.04.13, 14:24
            szarsz napisała:
            > sporo soli w organizmie. I to jest ta sytuacja, kiedy szybciej nie znaczy lepiej.

            Kurcze - czy tak ciężko zrozumieć to co piszę? Nigdzie nie twierdzę, że kostka jest 'lepsza' - wręcz przeciwnie - dzięki tego typu wynalazkom wszystko smakuje tak samo. Ja się odnoszę do wpisów, że zrobienie domowego bulionu to takie 'nic' - nic roboty i nic czasu. A to właśnie jest robota i jest czas. Czy mało czy dużo to już kwestia ile kto ma czasu na spędzenie w kuchni. 5 minut roboty? To posumuj sobie 5 minut na wszystkie rzecz które robisz, żeby było lepiej bo to tylko '5 minut' i wylądujesz jak moja OMC teściowa - wiecznie czymś zajęta smile Nie da się mieć i dobrze i bez wysiłku.

            --
            Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
            • 10.04.13, 14:32
              gotowanie bulionu - owszem wymaga czasu. Ale przeciez nie stoisz nad garnkiem te 4 godziny i nie patrzysz jak pyrkasmile
              Owszem przygotowanie warzyw Nie demonizujmy czasu i mięsa zajmie jakies do 15 minut. A potem juz kilka godzin spokojusmile
              Jak poprocjujesz i zamrozisz - to w zależności od sposobu: czy mrozisz porcje na zupę, czy mrozisz mocno zredukowany do postaci kostki - masz z głowy baze do zup na tydzien lub więcej czasusmile
              A bulion mozna nastawic w czasie, gdy i tak musisz siedziec w domu wykonując inne czynnosci.Duzo zalezy od sposobu organizacji czasu pracysmile

              Oczywiscie - uzycie gotowej kostki rosołowej jest zdecydowanie szybsze.

              Ale, powtarzam, nie demonizujmy tego gotowania buliony, bo to jednak nie to samo co krojenie warzyw na sałatkę smile lub smazenie naleśników na tydzień smile

              --
              Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
              • 10.04.13, 18:32
                A ja tam się przyłączam do "zmęczonych" gotowaniem rosołu. Tak jak pisałam gotuję bo muszę - synek ogólny niejadek właściwie żyje na zupach, więc zależy mi żeby te zupy były maksymalnie naturalne, pożywne i zdrowe. Kwestię rosołu mam dodatkowo uprzykrzoną robieniem lanych klusków, bo świeży rosół z lanymi kluskami to jego absolutny faworyt a dla mnie gwarancja super zdrowego i wartościowego posiłku. Robię te kluski błyskawicznie ale i tak nienawidzę tego.
                Mam serdecznie dosyć nawet na samą myśl o postawieniu rosołu. Wszystkiego mam dość, kupowania składników, nastawiania, odcedzania, mrożenia etc. To wszystko są proste, szybkie i banalne czynności ale ich powtarzalność, swoisty przymus i rutyna są wykańczające.
                Tak więc zgadzając się że kostki to bezwartościowy syf jednocześnie obiema rękami podpisuję się pod swierdzeniem że robienie rosołu jest męczące i upierdliwe.
                • 11.04.13, 09:33
                  turnesolka napisała:
                  > A ja tam się przyłączam do "zmęczonych" gotowaniem rosołu. Tak jak pisałam gotuję bo
                  > muszę - synek ogólny niejadek właściwie żyje na zupach

                  Turnesolko, ogromnie współczuję, ja miałam tak samo, jak mój starszak miał dwa latka. Nie pamiętam już dokładnie, ile to trwało, na pewno pół roku było bardzo nasilone, kiedy syn mój jadł wyłącznie rosół. Na sam zapach tej zupy robiło mi się niedobrze.
                  Minęło, choć i teraz wciąż rosół bardzo lubi, ale je praktycznie wszystko. Za to ja bardzo długo nie byłam w stanie ugotować rosołu ani go zjeść.
            • 10.04.13, 14:49
              araceli napisała:
              > Kurcze - czy tak ciężko zrozumieć to co piszę?

              Nie. Widać ciężko zrozumieć co ja piszę.
            • 10.04.13, 18:34
              dziewczyny, tak mnie mocno natchnął ten wątek że ugotowałam rosół, bez kostki, ale wyszedł za słodki - być może za dużo marchwi? co zrobić żeby zmienić jego smak na przyszłość? żeby nie był aż tak słodki? lubczyk dałam, niestety miałam tylko wersję supermarketową
              do tego klasycznie: marchew, seler, por, pietruszka korzeń, cebula opalona, 1 ząbek czosnku

              --
              "Om mani padme hum" smile
              • 11.04.13, 09:37
                Korzeń pietruszki jest też bardzo słodki, nawet bardziej niż marchewka, no i gotowana cebula. Teraz trudno kupić, ale warto dać do rosołu nać selera (choćby i ze dwie gałązki naciowego, chociaż to gorsze). I natkę pietruszki, może być w całości, na koniec wyciągnąć i wyrzucić.
                Taki nieprzyjemnie słodki robi sie też, jak sie za mocno gotuje, wtedy robi się też mętny.
      • 09.04.13, 09:57
        Mam wrażenie, że 30 lat temu warzywa i mięso miały więcej aromatu. Nie używało się u mnie w domu "polepszaczy", a wywar był pierwsza klasa.

        Bez kostek - dużo warzyw i dużo mięsa (najlepiej 2 gatunki). Krojenie nieco odchodzi, jeśli masz warzywa z mrożonki albo suszone - można kupić w hipermarketach bodajże w 100g paczkach. I technika też się liczy - zalewasz mięso ZIMNĄ wodą i POWOLI gotujesz. Wywary gotowane w pół godziny i od razu we wrzątku zawsze będą wybrakowane.
    • 09.04.13, 10:03
      www.kuradomowa.com/kuchnia/thermomix_zdrowa_kostka_rosolowa.shtml
      Ja robię takie w tym urządzeniu, daję zioła i przyprawy według własnego uznania.
      --
      www.nida.com.pl/
      pomoz-amelce.pl/index.html
      pomozmyamelce.blogspot.com/
    • 09.04.13, 10:11
      Wlej do gara łyżkę oleju lub dwie, cebulę pokrój w kostkę i przesmaż na tym oleju do zeszklenia. Wrzuć paczkę mrożonej włoszczyzny, udko kurczaka, zalej wodą i gotuj. Dodaj łyżeczkę lubczyku (suszonego). Dodaj też kilka ziaren ziela angielskiego i listek laurowy. I to powinno załatwić sprawę smaku zupy bez kostki.

      Ale, prawdę mówiąc, to rzeczywiście mnie zadziwiłaś - sama woda z kostką... Ja długo używałam kostek rosołowych do zup, ale POMIMO, a nie ZAMIAST warzyw i mięsa.
    • 09.04.13, 10:17
      Nigdy jeszcze nie ugotowalam zupy na kostce. Zupa w domu jest w zasadzie zawsze. Od jakiegoś czasu pomaga mi w tym i skutecznie skraca czas gotowania szybkowar. Zaleta - szybko upora się z porcją zamrozonego mięsa, nie muszę pamiętać o przygotowaniu jej wcześniej.
      • 09.04.13, 11:02
        ja gotuje rosół w dużym garze raz w tygodniu i jeszcze gorący wlewam do szklanych butelek po przecierach pomidorowych (ok. 07 - 1l), stygnąć zakrętka zasysa się i taki wywar może stać w lodówce nawet 10 dni.. wg potrzeby otwieram i mam bazę do różnych zup.
    • 09.04.13, 16:41
      Kostki rosołowe w niektórych zupach można zastąpić czymś równie szybkim:
      - kostką serka topionego i ziołami (liść laurowy, ziele angielskie, tymianek) - zupa pieczarkowa, prezydencka
      - odrobiną oliwy (masła) i ziołami: bazylia + ziele angielskie i liść laurowy - pomidorowa
      - coś wędzonego (boczek, kość wędzona, kiełbasa) + czosnek, majeranek, ziele angielskie i liść laurowy - kapuśniak, czerwony barszcz, żurek, grochówka
      • 09.04.13, 21:52
        - kostką serka topionego i ziołami (liść laurowy, ziele angielskie, tymianek) - zupa pieczarkowa, prezydencka

        trochę zamienił stryjek siekierkę na kijek......... serek topiony to nie jest zbyt zdrowa rzecz, w dodatku tłusta strasznie.
        • 10.04.13, 06:58
          Zależy jaki serek - koncernowych nie ruszam. Tłusty jest tak samo jak śmietana czy kurczak użyty do zupywink
          • 11.04.13, 10:02
            Tzw. serek topiony jest tak samo sztuczny jak kostka rosołowa. Kiedyś też go używałam, ale potem trochę się poduczyłam i teraz już nie robię sobie tej krzywdywink
            www.fakt.pl/Sery-topione-to-oszustwo-Podrobione-serki-topione,artykuly,164610,1.html
            kuchnia.wp.pl/fototematy/163/7/1/10-najbardziej-szkodliwych-potraw.html
            Chyba że sama go robisz, to co innegosmile
            • 12.04.13, 21:19
              No też pisałam, że unikam koncernowego szajsu. Skrupulatnie czytam składy nabiału.
              Podobnie jest ze śmietaną - niewiele śmietan ma 100% śmietany w składzie.
              • 13.04.13, 19:59
                Oj, mnie też do szału doprowadzają "ulepszone" śmietany. W Biedronce np nie uświadczysz śmietany bez dodatków. Lidlowa jest czysta, ale najchętnie kupuję taką ekologiczną - eco Ruta się chyba nazywa, jest w Piotrze i Pawle i w smaku jest niesamowita. Z normalnych marek Zott jest OK oraz dostępna w Wielkopolsce śmietana szczecinecka.
                • 13.04.13, 20:17
                  turnesolka - właśnie sprawdziłam składBiedronkowej 30%, jako składniki dodatkowe wyróżniano jedynie karagen
                  --
                  razem
                  Staś i Adaś
                  • 14.04.13, 14:33
                    Co do 30% się nie wypowiem bo kupuję może raz w roku. Najczęściej kupuje coś między 12-18% bo używam do zupy i potrawki. Te mają wszystkie jakieś zagęstniki. Oczywiście mączka chleba świętojańskiego to nie jest jakaś trucizna, najwyżej wzdęcia można od tego dostać, pytanie tylko po co mi to w śmietanie? Podobnie Karagen, nie wiem do końca co to jest, chyba jakiś w miarę naturalny barwnik ale i tak nie potrzebuję tego w śmietanie.
                    Organoleptycznie mam za to przetestowane że ta ekologiczna smakuje fantastycznie i nic oprócz mleka w niej nie ma. Różnica w cenie to chyba parę złotych, śmietanę kupuję może 6 razy w miesiącu więc jak tylko mogę to kupuję ekologiczną.
                • 17.04.13, 12:18
                  turnesolka napisała:
                  > Oj, mnie też do szału doprowadzają "ulepszone" śmietany. W Biedronce np nie
                  > uświadczysz śmietany bez dodatków.

                  Z ciekawości sprawdziłam, bo sama śmietany nie używam - Biedronkowa 30% rzeczywiście ma wyraźnie zaznaczony jeden składnik dodatkowy - karagen. Natomiast te 12-18% nie mają NIC dodatkowego.

                  --
                  Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
                  • 17.04.13, 12:25
                    Czy dla Biedronki jest jeden producent śmietany?
                    Bo w Lidlu, smietanę ichniejszej marki Pilos produkuje dwoch producentów.
                    Kościan i jakis drugi. Np w warszawskich Lidlach dostępna jest śmietana 12 % z Kościana(literka K w kodzie z numerem serii/dat a produkcji).
                    Czym sie rózni smietana Pilos jednego producenta od drugiego?
                    Koscian nie daje żadnych dodatków.

                    --
                    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
    • 09.04.13, 22:53
      jakis czas gotowalam na porcji rosolowej i wl
      > oszczyznie, ale mozna sie zachlastac,

      To ja nie za bardzo rozumiem - co w takim razie jest w tej zupie oprócz kostki rosołowej?
      Ja w wariancie szybkim robię tak: wrzucam do gara ze dwie ćwiartki z kurczaka (wystarczy umyć, ewentualnie odciąć większy tłuszcz, ja jeszcze zdejmuję skórę, ale nie trzeba), potem, jak mięso się podgotuje, dorzucam mrożoną włoszczyznę w słupkach albo inny wariant mrożonki, i się gotuje. Nie robię za każdym razem prawdziwego rosołu. To naprawdę nie zajmuje wiele więcej czasu, niż odpakowanie kilku kostek...
    • 17.04.13, 15:18
      A ja mam inne pytanie, czy wy naprawdę lubicie ten smak? Dla mnie smak kostki rosołowej jest ohydny i każdą zupę dyskwalifikuje. nie wiem, może dlatego że u mnie nie bylo nigdy mody gotowania an tym wynalazku, ale nie znam nikogo (oprócz mojej teściowej) kto by to jadł, a tu się dowiaduję, że jest cała rzesza zwolenników,a kostka niemalże niezastąpiona. Moje zdziwienie jak najbardziej autentyczne, post napisany bez sarkazmu.
      • 17.04.13, 16:21
        Ja lubie i to jest problem smile jako dziecko wyjadałam mamie vegete oślinionym palcem, ale nie wiem czy jestem reprezentatywną próbką w ankiecie smile
      • 19.04.13, 10:04
        Moja mam robiąc zupę, daje dużo mięsa i warzyw a potem dowala 1-2 kostki. Szczerze to nie wiem po co, skoro jedna kostka jest na chyba pół litra wody, a w garze są 3 litry. Wrzuca też kostki do sosów.
        Ja kostki mam w szafce ale używam, jedną na miesiąc lub dwa miesiące. Używam za to ziół, przypraw a do zup bezkonkurencyjnego lubczyku. Często zupy robię bez mięsa, na samych warzywach, podsmażonej cebulce, daje suszone grzybki.
        • 22.04.13, 18:17
          Należę do tych zapracowanych i znam wartość czasu ale też chcę jeść przyzwoicie a nie chemikalia.
          Kiedyś kupiłam na bazarku suszoną włoszczyznę i zupa nią doprawiona wychodzi super i w dodatku bez chemii (oczywiście świeże warzywa też wkładam - ile i jakie zależy od tego co mam w lodówce) do tego sypię w dużych ilościach zioła: rozmaryn, tymianek, bazylię, ziele ang, liść laurowy, jałowiec, paprykę słodką dla koloru, natkę pietruszki i dodaję ząbek czosnku. Dziś ciężko dostać podstawowe przyprawy a co dopiero susz warzywny. Udało mi dziś kupić parę przypraw, które pewnie w czasach naszych babć były podstawą kuchni dziś są towarem ekskluzywnym. Na liście moich kuchennych fanaberii są: lubczyk, kumin, kozieradka, kurkuma, kardamon, papryka jalapeno w płatkach, szałwia, mięta, czyli żaden szał po wizycie w 2 sklepach (Delikatesy, Alma) udał mi się kupić tylko 3 z nich za to były całe półki uginające się od Vegety i Warzywko.
          Planuję zakup suszonej wołowiny/kurczaka bo podobno dodaje mięsnego smaku zupie - ile w tym prawdy to się przekonamy na razie przeraża mnie cena uncertain 24g za 7,8 zł to wychodzi 325 zl z kg ! Nie mówiąc, że będzie to wyzwanie w ogóle zdobyć...
          Co dziwne 50g wołowiny suszonej dla pasa kosztuje 4,99zł w Kakadu (czyli jednej z droższych zoo sieciówek w Wa-wie)
          • 22.04.13, 18:29
            nati_coco napisał(a):

            > Planuję zakup suszonej wołowiny/kurczaka bo podobno dodaje mięsnego smaku zupie
            > - ile w tym prawdy to się przekonamy na razie przeraża mnie cena uncertain 24g za 7,8
            > zł to wychodzi 325 zl z kg ! Nie mówiąc, że będzie to wyzwanie w ogóle zdobyć.
            > ..

            Suszoną wołowinę można dostać na Allegro, kurczaka chyba też, ale ceny rzeczywiście wysokie, rozważam samodzielne ususzenie, muszę się skonsultować z przyjacielem, który sam robi wędliny, wędzi itp, może coś doradzi.
            Właśnie rozmrażam domowy bulion na bazę do zupy buraczanej, jestem ogromnie zadowolona z tego, że raz na jakiś czas gotuję, mrożę porcje i mam pod ręką, nie chciałoby mi się dziś gotować bulionu.
            smile


            --
            Chaotyczna neutralna.
          • 23.04.13, 00:17
            nati_coco napisał(a):

            > Udało mi dziś kupić parę przypraw, które p
            > ewnie w czasach naszych babć były podstawą kuchni dziś są towarem ekskluzywnym.
            > Na liście moich kuchennych fanaberii są: lubczyk, kumin, kozieradka, kurkuma,
            > kardamon, papryka jalapeno w płatkach

            No, zwłaszcza tej ostatniej to się nasze babcie naużywały... a prababcie to nic innego do garów na piece węglowe nie dawały, taka to podstawa na zabitych dechami wsiach II RP była. O kurkumie to już nawet nie mówię. No, chyba że koleżanka proweniencji meksykańsko-indyjskiej, to rzeczywiście powinnam zwrócić honor.
            • 23.04.13, 09:16
              Te ostatnie to wymieniłam jako moje fanabierie z racji tego, że mieszkałam trochę czasu w Hiszpanii tongue_out
              Ale, żeby szałwii nie było?
              Moja babcia używała do gotowania zioła i nadal ich używa - tylko, że miała zawsze z ogródka... Moja widocznie nie uległa modzie PRLu i to czego nie mogła dostać chodowała w ogrodzie smile
              Sprecyzuję, że udało mi się kupić kardamon, kurkumę i paprykę jalapeno w płatkach (czyli większość co się teraz używa do "modnej" kuchnii).
              O tym umami to nie słyszałam ale chętnie się za tym rozejrzę - dzięki za podpowiedź !
          • 23.04.13, 00:21
            nati_coco napisał(a):

            > Planuję zakup suszonej wołowiny/kurczaka bo podobno dodaje mięsnego smaku zupie

            Mięsnego smaku to daje umami podobnież. Wodorosty wszak łatwiej kupić, niż suszoną wołowinę (to argentyńska czy z Kobe?), sushi teraz jest przecież bardziej popularnego od schabowego.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.