Jak brać melatoninę?Lot samolotem aklimatyzacja Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dziewczyny, lot za ocean USA/Kanada, nie już ale w tym roku chyba...i tak w ogóle miewam kłopoty ze snem, ale melatoniny nigdy nie używałam. A nie chcę jak zombie chodzić. Z nasennych tylko ziołowe, to myślałam, ze głowę mi rozwali na drugi dzień, jak na najgorszym kacu.
    I pytanie, jak brać po przylocie tam melatoninę, a jak po powrocie do Europy, coby jakoś bezboleśnie te zmiany przejść. Jak działa melatonina, połykam i po kilku minutach zasypiam, czy inaczej. Do samolotu to to się nada?
    Moze macie jakieś inne rady?
    • W sprawie melatoniny nie pomogę, ale oglądałam niedawno na BBC film dok. o śnie, zaburzeniach itp "Wszystko, co trzeba wiedzieć o śnie" (można znaleźć w necie, gdybyś chciała oglądnąć). I pamiętam min o walce z jet lag (nie wiem, jak to się po polsku nazywa - chodzi o kłopoty z aklimatyzacją się do innej strefy czasowej). Otóż jesz normalnie ostatni posiłek w swojej strefie klimatycznej, potem w czasie lotu nic, na lotnisku nic, dopiero w normalnej porze śniadaniowej, w nowej strefie, jesz śniadanie. Nawet jak nie będziesz spała w samolocie, a zjesz to śniadanie po przylocie na miejsce, to pobudzisz organizm do normalnego funkcjonowania w tamtejszym rytmie dobowym. Teoretycznie nie będziesz nieprzytomna ze zmęczenia a wieczorem normalnie zaśniesz. Osobiście nie sprawdzałam smile
      • rewelacja...
        lot wcześnie rano- ostatni posiłek to kolacja
        skoro potem nic to mamy 6 h po kolacji + 20 h podroży (tak miewałam latając na zachodnie wybrzeże US) czyli 26h bez jedzenia. Przylot tam późnym wieczorem, zasadniczo juz po kolacji, wiec normalny posiłek to śniadanie- jakieś kolejne kilka godzin. to przepis na głodówkę i wykończenie sie wink

        Co do melatoniny - sa na opakowaniach rozpiski jak brac przy podróżach w rózna strone. W jedna z nich bierze sie jeszcze przed wylotem. Mnie osobiście nic to nie pomogło a jet laga znosze fatalnie. Jedynym sposobem na skrócenie cierpienia jest branie przez pierwsze 2 noce tabletek nasennych, ale nie na zaśniecie tlyko na przespanie nocy. Sa takie- np. Stilnox-tlyko na recepte
    • Nie unikniesz skołowacenia po takiej podróży. Kropka.
      Różne organizmy róznie reagują, ale jeśli jesteś wrażliwa na zmiany snu, czasu posiłków, odpoczynku, niedotlenienia ( a ja jestem), to proponuję po przylocie pójść do najbiższego sklepu kosmetyczno-medycznego, któe są na każdym kroku i kupić tabletki na sen. Unisom są dobre, łykasz jedną i śpisz 9 godzin , o ile coś cię nie zbudzi. Po dobrym śnie naprawdę lepiej się funkcjonuje i przestawienie się trwa krócej.
    • Bralam melatonine przez jakies dwa miesiace, dawno dawno temu - dzialala dosc lagodnie, tzn. zasypialam w trybie normalnym (ok. pol godziny) , nie budzilam sie w nocy i wstawalam po 7-8 godzinach bez objawow zombie.. Wiec jesli zalezy Ci na ekspresowym zasnieciu, to melatonina sie nie nada, moim zdaniem.

    • Melatonina nie na wszystkich działa niestety, ale spróbować możesz. Mam koleżankę, której bardzo pomaga. I jeszcze jedno, jet lag to nie tylko kłopoty ze snem, często też sensacje żoładkowe spowodowane zmianą pór posiłków i takie tam. Ale znam też osoby, które nie mają żadnych problemów i przestawiają się momentalnie.

      A z mojego doświadczenia - często latam do Azji - w tamtą stronę jest ok, czyli tak jak Twój powrót z USA, ale przylatuję na miejsce zazwyczaj rano i staram się przemęczyć przynajmniej do 19 i dopiero idę spać. W takim układzie następnego dnia mogę już w miarę normalnie funkcjonować. Z powrotem jest niestety o niebo gorzej, czyli tak jak Twoja droga do USA, bo przylatuję u nas wieczorem (tam jest już prawie rano), idę spać i budzę się o 2-3 w nocy przez jakiś tydzień lub dwa. Różnie bywa. I na to sposobu nie znalazłam, ale wydaje mi się, że dużo zależy właśnie od pory lądowania na miejscu i tego czy jest to poranek i cały dzień przed nami (wtedy warto się pomęczyć i nie iść spać), czy wieczór.

      --
      Kobiety pracujace w domu
    • ...melatonina gucio w sumie da przy takim locie.
      A co pomoże bezstresowo spędzić lot (o ile to w ogóle możliwe) i na miejscu nie funkcjonować jak zombie.
      Po powrocie do Europu będę mogła kilka dni na aklimatyzację poświecić, w Ameryce niestety nie.
      Mam przepisane przez lekarza prochy na uspokojenie, sporadycznie, bardzo sporadycznie, ale zdarza mi się je brać. Czy lot tak długi jakoś wpłyną na taką tabletkę, tzn. na mnie gdy ją połknęsmile, żeby mnie nie ścięło z nóg na amen.
      A i czy znacie jakieś sposoby, na mdłości, w trakcie startu, lądowania, i ew. gdy wam sie przypomni że lecicie w trakcie lotu (ja tak mam, jak mi się przypomni, że jestem w samolocie, koszmarsmile).
      --
      pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com
      • To ja jeszcze może podam dwa nasze "myki" przy podróżach długodystansowych:
        - zaraz po wejściu do samolotu/starcie przestawiamy zegarki na czas portu docelowego. To pozwala już "mentalnie" przyzwyczajać się do godziny panującej na miejscu,
        - przy posiłku zamawiam wino, po którym łatwiej mi zasnąć. Generalnie chodzi o to, żeby większą część długiego rejsu po prostu przespać.
        Powyższe nie chroni mnie całkowicie przed jet-lagiem. Zazwyczaj po przylocie na miejsce i tak muszę swoje odespać. Ale po tym odespaniu funkcjonuję już OK (w sensie, że dochodzenie do siebie nie trwa kilka dni).

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.