Dodaj do ulubionych

Ubrania "pachnace" papierosami

17.05.14, 02:05
Dostalam w prezencie paczke z ciuszkami - sukienki, bluzki, nowe. Niestety, zarowno siostra, jak i matka pala, i to sporo, skutkiem czego ubrania czuc niemilosiernie papierosami. Ja nie pale, wiec mozecie sobie wyobrazic...
Nie wiem, czy wrzucic wszystko na normalny cykl do pralki, czy wymoczyc i tylko odwirowac, czy moze cos innego.
--
W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki Murakami) http://s5.rimg.info/7e7e5992e3ea64cb50b5cae6217b83ba.gif
Edytor zaawansowany
  • sasilla 17.05.14, 02:30
    Po pierwsze wywalilabym ciuszki nawet na kilka dni na zewnatrz. A potem, niestety, normalne pranie, albo i ze dwa, z duza iloscia plynu do plukania - jakos nie wierze, ze samo zmoczenie moze pomoc.
    Kiedys kupilam uzywany plaszcz na allegro. Przyszedl czysciutki, ale wlasnie z domu gdzie sie palilo. Wywiesiłam go chyba na tydzien albo dwa na balkon, potem dal sie juz zalozyc, ale dopoki nie zostal wyprany to jakas lekka nieprzyjemna nuta pozostala. sad

    --
    kuchnia-pelna-cudow.blogspot.com/
  • lukasz.m6 21.05.14, 10:38
    ojejku ... samo pranie z mocnym płynem do płukania wystarczy
    a palanie w tych czasach jest już takie .... wczorajsze !!! .... szkoda zdrowia !!!
  • claratrueba 17.05.14, 05:39
    Skuteczniejsze od wietrzenia jest wsypanie paczki sody do torby z rzeczami i pozostawienie na dzień czy dwa. Potem wszystko to wypierz na normalnym cyklu, dosypując paczkę sody do prania.
  • lirio 17.05.14, 11:18
    Paczką sody załatwiłam sobie całą pralkę ubrań na amen. Może na jasnej pościeli i ręcznikach nie widać, natomiast na ciemniejszych rzeczach zostają zacieki nie do zlikwidowania.
  • smutas13 17.05.14, 18:34
    Tez mi się zdarzyło, że nowa rzecz ze sklepu cuchnęła papierosami. Wystarczyło normalne pranie.
    --
    ...i chodzi tylko o to jedynie, by świat wyglądał tak, jak powinien...
    Piotr Bukartyk
  • ananke666 17.05.14, 19:09
    Żadnej sody.
    Jeśli to jest np. płaszcz, won go na dwór na parę dni, potem można potraktować odświeżaczem do tkanin i tapicerki w sprayu, o ile tkanina się do tego nadaje. Nie pomoże - uprać.
    Resztę ciuchów normalnie upierz, wystarczy niewielka ilość detergentu i płyn do płukania, papierosiany syf łatwo schodzi z ubrań. Jedno pranie i po sprawie.
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • kasiak37 18.05.14, 00:03
    normalne pranie z plynem do plukania na koniec. Nienawidze szmat, mieszkan czy aut przesiaknietych dymem papierosowym.
    Ciekawostka- sama pale ( w domu u mnie sie nie pali-sama wydalam zakaz, w aucie rowniez, nie pale w towarzystwie gdy inni nie pala, nie pale na ulicy bo okropnie to wyglada).
    Nastepna ciekawostka- gdy przyjezdza do mnie mama w odwiedziny , na dzien dobry wrzucam jej ubrania do prania (moj tato pali).

    --
    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
  • furtive_kitten 18.05.14, 00:48
    To gdzie / kiedy palisz? smile

    Na temat: ubrania na zdrowy rozum najlepiej wywietrzyć, a następnie uprać w trybie normalnym, jak radzą przedmówcy.
  • bebe.lapin 19.05.14, 12:03
    Dziekuje za wszystkie rady, szykuje mi sie spore pranie zatem...sad
    --
    W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki Murakami) http://s5.rimg.info/7e7e5992e3ea64cb50b5cae6217b83ba.gif
  • anetkapoterka 20.05.14, 14:06
    ja bym to jednak namoczyła jescze, albo nastaw na podwojne plukaniesmile bo kiedys mialam podobny problem z letnimi ciuchami i kurcze pralam parokrotnie zanim wywabilam ten zapach;/
  • londynwarszawaparyz 21.05.14, 12:42
    Normalne pranie wystarczy. sama pale ale nienawidze zapachu dymu na ubraniach- moze dlatego przebieram sie pare razy dziennie smile
  • procesor 21.05.14, 13:03
    nie zawsze wystarczy
    ciuchy po dziecku z domu gdzie sie pali - masakra, kilka prań i dalej papierosy wyczuwałam
    a nie chciałam na gotowanie nastawiać czarnych czy kolorowych...

    kilka prań, suszenie na balkonie i przeszło
    może efekt zależy od stopnia przesiąknięcia ubrań "aromatem" - akurat te ciuchy były suszone w łazience w której teściowa namiętnie pali uncertain
    --
    Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągniecie go wymaga czasu ... czas i tak upłynie!
  • black_halo 08.06.14, 13:55
    Nie wierze. Wszyscy moim palacy znajomi cuchna dymem z paru metrow. Mam wrazenie, ze palaczom przytepia sie zmysl powonienia i im sie wydaje. Nawet jak na dymka wychodzisz na zewnatrz to wystarczy jeden podmuch wiatru w innym kierunku i smierdzisz przez reszte dnia. Sama nie pale, palacy znajomi zazwyczaj tez przy mnie nie pala a jesli juz to na zewnatrz. Niedawno palaca znajoma po prostu siedziala na krzesle z obiciem - po jej wyjsciu zostal smrodek chociaz nie zapalila ani jednej fajki w moim domu. Wam palaczom tylko sie wydaje, ze nie smierdzicie. Smierdzicie gorzej niz zapocony lump a autobusie w trzydziestostopniowym upale.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • lilith_dclxvi 12.06.14, 13:58
    "Mam wrazenie, ze palaczom przytepia sie zmysl powonienia"
    To nie wrażenie, przecież paląc uszkadzają sobie nabłonek dróg oddechowych.
  • 9agatka 26.05.14, 11:10
    A moim zdaniem najlepiej wypierz to w normalnym programie ale nie żadnymi saszetkami, tylko porządnym proszkiem i płynem do płukania i jeśli masz możliwość rozwieś na balkonie lub w ogrodzie do wyschnięcia. Jeśli to nie pomoże wypierz po raz kolejny. Moczenie nic nie da.
  • mama.gucia 26.05.14, 20:10
    > Nie wiem, czy wrzucic wszystko na normalny cykl do pralki, czy wymoczyc i tylko
    > odwirowac, czy moze cos innego.

    Pewnie juz je wypralas...ale napisze o moich sposobach na pozbycie sie tego zapachu.

    1. Wietrzenie ubran na dworze przed praniem.
    2. Do prania wrzucic kilka skorek cytrusow (zabijaja zapachy rowniez w mikroifali i innych urzadzeniach). Zwykle korzystam z cytryny/pomaranczy lub mandarynki. Nastawiam pralke na 40 stopni.
    Czasami przy silnym zapachu nikotyny wywieszam takie ubrania na dwor, a potem jeszcze raz piore.

  • palesobie 28.05.14, 16:02
    Dziękuję za wnikliwą dyskusję. Sami z żonką palimy ostro. W mieszkaniu a nie na balkonie ( bo szkoda firanek czy coś). Kolejna kawiarnia do której chętnie chodziliśmy po raz drugi czy trzeci właśnie padła. Kolejni właściciele nie dali rady. My już przerwaliśmy chodzenie da kawiarni bo kawa bez papierosa nie jest prawdziwą przyjemnością.
    Chodzenie w ubraniach "używanych" jest być może dla niektórych smutną koniecznością ale podziwiam starania nad pozbyciem się zapachu tytoniu.
    Coś się tutaj stało jednak z Nami wszystkimi bo ja pamiętam jazdę autobusem czy tramwajem z papierosem w zębach, wizyty w gabinetach lekarskich z palącym lekarzem, palenie chorych w szpitalu bez ukrywania się pa zakamarkach i zupełny brak protestów niepalących. Zupełny!
  • bebe.lapin 28.05.14, 16:24
    Chcialam zauwazyc, ze ubrania, o ktorych mowa to prezent, sa nowe z metkami. Przesiakly zapachem od samego "przebywania" w mieszkaniu, w ktorym sie pali (jak smok).
    Coz, osobiscie ciesze sie, ze nie ma juz papierosow w telewizji, gaminecie lekarskim, biurze czy barze.
    --
    W nocy czas płynie inaczej (...). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać. (Haruki Murakami) http://s5.rimg.info/7e7e5992e3ea64cb50b5cae6217b83ba.gif
  • londynwarszawaparyz 29.05.14, 13:48
    skoro to prezent, to darowanemu koniowi sie w zeby nie zaglada. Nowe ciuchy z metkami, troche przeszly dymem, a robisz z tego takie halo. Idz do sklepu i kup nie smierdzace papierosami- zaplacisz pewnie troche kasy, ale bedziesz miala komfort w noszeniu.
  • agulha 03.06.14, 22:27
    Ona nie zagląda - przyjęła, pewnie podziękowała, a teraz na swój koszt koniowi zęby leczy. Tego też nie wolno? Autorka nie okazuje żadnego focha, tylko prosiła o praktyczne rady. Nie mówi, że będzie dzielić się z ofiarodawczyniami swoim problemem i relacjonować wysiłków na rzecz jego usunięcia.
  • agulha 03.06.14, 22:32
    To był terror palących. Świat się zmienia (czy idzie do przodu, to inna sprawa). Dawniej było jeszcze fajniej - przed wojną, panie, to każdego było stać na służącą na stałe. (Tylko nie myśli się, że to znaczy, że wieś żyła w takiej nędzy, że córki na służbę posyłała). To tak dla zobrazowania, jak pewne rzeczy z drugiej strony wyglądają.
    Każdy na pewno z łezką w oku wspomina te wypalone cudzymi papierosami dziury w ubraniu (właśnie często w autobusach).
    A co do zapachu i wrażeń estetycznych, to przed wojną i tuż po wojnie rzeczą normalną było spluwanie. Od człowieka eleganckiego wymagano jedynie, żeby spluwał do spluwaczki, a nie na podłogę. Dzisiaj, jak z rzadka widzę kogoś, kto charczy i spluwa na ziemię, niedobrze mi się robi.
    Masz mieszkanie własnościowe, chcesz, to sobie pal. Ryzyko znasz, nie jest ono teoretyczne - w kręgu rodziny i znajomych w ostatnim roku mieliśmy dwa pogrzeby palaczy, którzy zarzekali się, że mogą nie zjeść, a zapalić muszą, no i zgodnie z przewidywaniem umarli na raka płuc.
    Co do kawiarni itp., to zorientuj się, zapewne są jakieś lokale z klubem palacza, tak to jest teraz nazywane. Nawet na lotniskach zorganizowali strefy do palenia - w sumie dość kulturalne, bo nie czuć na zewnątrz.
  • bene_gesserit 07.06.14, 14:02
    palesobie napisała:

    > Dziękuję za wnikliwą dyskusję. Sami z żonką palimy ostro. W mieszkaniu a nie na
    > balkonie ( bo szkoda firanek czy coś).

    To bardzo dobrze. Nie ma nic gorszego, niż sąsiad z dołu albo z boku palący na balkonie. Od kiedy żona mojego sąsiada zachorowała na raka, mąż wyniósł się z paleniem na balkon. W nocy budzi mnie koszmarny smród.

    Kolejna kawiarnia do której chętnie cho
    > dziliśmy po raz drugi czy trzeci właśnie padła. Kolejni właściciele nie dali ra
    > dy. My już przerwaliśmy chodzenie da kawiarni bo kawa bez papierosa nie jest pr
    > awdziwą przyjemnością.

    W moim mieście, mam wrażenie, nowe kawiarnie i inne lokale powstają chyba co tydzien. Od kiedy nie można w nich palić otwiera się ich coraz więcej.

    > Chodzenie w ubraniach "używanych" jest być może dla niektórych smutną konieczno
    > ścią ale podziwiam starania nad pozbyciem się zapachu tytoniu.

    A co w tym takiego smutnego? I - jeśli ubranie śmierdzi, nikt obdarzony normalnym zmysłem powonienia nei będzie chciał w nim chodzić, to proste.

    > Coś się tutaj stało jednak z Nami wszystkimi bo ja pamiętam jazdę autobusem czy
    > tramwajem z papierosem w zębach, wizyty w gabinetach lekarskich z palącym leka
    > rzem, palenie chorych w szpitalu bez ukrywania się pa zakamarkach i zupełny bra
    > k protestów niepalących. Zupełny!

    To nieprawda, oczywiście, że protesty były, ale nikt ich nie brał poważnie. No, można się jeszcze było obrazić za 'naruszanie wolności palacza' jeśli na pytanie 'mogę zapalić?' odpowiadało się 'nie, będzie mi to przeszkadzać'; można też było nazwać 'niegościnnymi' gospdarz, którzy jeli nie pozwalali gościom smrodzić w ich własnym domu. Na szczęście ludzie doszli do rozumu - późno bo późno, ale w końcu.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • squirk 07.06.14, 17:21
    bene_gesserit napisała:

    > To nieprawda, oczywiście, że protesty były, ale nikt ich nie brał poważnie. No,
    > można się jeszcze było obrazić za 'naruszanie wolności palacza' jeśli na pytan
    > ie 'mogę zapalić?' odpowiadało się 'nie, będzie mi to przeszkadzać'; można też
    > było nazwać 'niegościnnymi' gospdarz, którzy jeli nie pozwalali gościom smrodzi
    > ć w ich własnym domu. Na szczęście ludzie doszli do rozumu - późno bo późno, al
    > e w końcu.

    Uświadomiłaś mi, że prawie nie mam palących znajomych więc nikt śmierdzący mi do mieszkania nie wejdzie. Kiedyś jakaś znajoma paliła ale wychodziła na balkon, innej możliwości u mnie nie było, zima czy nie zima.
    Znam może ze 2-3 osoby, które palą, ale są tak zadbane i schludne że pachną dyskretnie wyłącznie kosmetykami.

    Nie wyobrażam sobie, jak cuchnie mieszkanie w którym dwie osoby "ostro palą". Moi rodzice palili i dziwili się czemu jako studentka unikam przyjazdów do domu, na szczęście po latach odzyskali rozum i przestali się truć.

    Dzięki bogom za wszelkie miejsca z zakazem palenia, oby ich było jak najwięcej.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • grey-fox667 09.06.14, 11:07
    A ja mam chyba dobry sposób na ten fajczany odorek tylko się wstydzę powiedzieć.
    Ale co tam spróbuje. Proponuję załatwić to modlitwą - 1/2 godz. na kilogram prania.
    --
    żadnych papierosów, żadnego alkoholu, kawa bez kofeiny, herbata bez teiny,
    cukier bez cukru, ulice bez spalin, stosunek przerywany - i bedzie git
    GREY FOX
  • zsmarek3 12.06.14, 23:12
    Pranie zdecydowanie tak - zawsze się pierze po czyichś dzieciach. Płyn do płukania owszem - nie zawsze jednak daje skutek jakiego się spodziewamy. Dlatego należy kupić świeczkę z zapachem przeciwtytoniowym o jakimś ładnym zapachu i zapakować razem z ciuszkami do worka foliowego i zapakować to na parę dni. Uwierz będą pięknie pachnieć zapachem świeczki jaki wybierzesz. Wybieraj naprawdę tą o jakimś ładnym zapachu neutralizującą zapach tytoniu są takie w sprzedaży. Możesz także kupić mydło Chanel i włożyć je na parę dni do worka z ciuszkami.
    Będziesz miała i zapach i korzyść.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka