Dodaj do ulubionych

Czy to sprawa dla kuratorium?

19.01.15, 12:16
Ja już mam dość tego gimnazjum.W 3 kl co miesiąc egzaminy gimnazjalne.W tym tygodniu 3 egzaminy plus dwa sprawdziany plus kartkówki.No kto by to żdzierżył i tak jest od poczatku roku szkolnego.Dodam ,że wszystkie oceny są wpisywane do dziennika.Zauważyłam że taki sposób szkoła tylko zniechęca do nauki.Z dyrektorem nie wygram -sama ich uczy matematyki tzn sami muszą się nauczyć bo jako nauczyciel jest do bani.I co ja mam począc.Mają najgorsze oceny w miescie.Bo tylko te gimnazjum wprowadziło taką politykę egzaminowania kosztem uczni,bo szkoła chce osiągać coraz lepsze wyniki w wojewódzwie.Tylko że połowa nauczycieli nie umie uczyć tylko egzaminuje.Co byście zrobiły wiedząc że takie rzeczy dzieją się w szkole waszego dziecka?
Edytor zaawansowany
  • 19.01.15, 12:41
    Opłaca ci się robić raban na 4/5 miesięcy przed zakończeniem tej szkoły?
    Chyba, że macie już zorganizowana i zdeterminowaną grupę rodziców.
    Pewnie jest to polityka którą kuratorium zna i się nie wtrąca do wyboru sposobu kształcenia dzieci i prowadzenia egzaminów wewnętrznych dla podniesienia oceny w rankingach - bo to o to w szkołach -wszystkich- chodzi.
  • 19.01.15, 14:34
    Zawsze twierdziłam że dobra szkoła to ta która wymaga-i moje dzieci wiedziały że muszą się dostosować. smile
  • 19.01.15, 14:57
    Im więcej wymagań tym lepiej - bo tym łatwiej na kolejnym szczeblu.
    Była taka lista Bila Gatesa, z której można wybrać punkty 4 i 8 - są jak raz na temat:

    Tego nie nauczą Cię w szkole. Dekalog Billa Gatesa.
    1. Życie nie jest sprawiedliwe. Przyzwyczaj się do tego.
    2. Świata nie interesuje to, co sam myślisz o sobie. Jednakże świat spodziewa się, że osiągniesz coś, ZANIM poczujesz się, że jesteś wielki.
    3. Nie będziesz zarabiał 40 tysięcy dolarów zaraz po maturze i nie zostaniesz wiceprezydentem z samochodem służbowym wyposażonym w telefon. Najpierw musisz na to zapracować.
    4. Jeśli wydaje ci się, że nauczyciele ci dokuczają, to poczekaj do chwili, gdy będziesz miał swojego pierwszego szefa.
    5. Podawanie hamburgerów w McDonaldzie nie powinno być poniżej twojej godności. Twoi dziadkowie używali innych słów na „podawanie hamburgerów w McDonaldzie". Oni nazywali to szansą, możliwością (opportunity).
    6. Jeśli tobie się nie wiedzie, to nie jest to wina twoich rodziców. Nie rozpamiętuj swoich błędów. Ucz się na nich.
    7. Zanim się urodziłeś, twoi rodzice nie byli tak nudni, jak są teraz. Po twoim urodzeniu płacili twoje rachunki, prali twoje ubrania i słuchali twoich przemówień, jaki jesteś cool. Zanim zaczniesz chronić dżunglę przed pasożytami pokolenia twoich rodziców, postaraj się najpierw zdezynfekować szuflady w swoim własnym pokoju.
    8. Twoja szkoła robi wszystko, aby nie było w niej lepszych i gorszych. W niektórych szkołach zniesiono nawet w tym celu ocenianie uczniów. W jeszcze innych egzaminy trwają tak długo, aż z sali egzaminacyjnej zdecyduje się wyjść ostatni uczeń. To nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem.
    9. Życie nie jest podzielone na semestry. Nie ma w nim ustalonych letnich wakacji. Nikt też nikomu nie pomaga „odnaleźć siebie". Oczekuje się, że każdy sam odnajdzie siebie. Bez niczyjej pomocy.
    10. Telewizja nie ma NIC wspólnego z prawdziwym życiem. W prawdziwym życiu trzeba wyjść w końcu z kawiarni i znaleźć pracę.
    --
    Przez żołądek można dotrzeć do serca lub do ...
  • 19.01.15, 15:37
    najbardziej pamięta się wymagających nauczycieli, oni też najwięcej nas nauczyli.
    Bardzo dobrze, że mają tak często sprawdziany, bo muszą się na nie uczyć.
  • 19.01.15, 16:02
    wszystko byłoby ok tylko że nauczyciele nie umieją uczyć.Kilka osób rozumie chemię fizykę czy matmę.Mimo że to uczniowie z paskami ze sp.Syn też musi się spomagać korkami żeby połapać materiał.Ci nauczyciele tylko wymagają a nie uczą.
  • 19.01.15, 16:15
    Wiesz, miałam kiedyś krótką rozmowę z uczniem gimnazjum, który trafił do mnie po tym, jak nie był w stanie opanować odmiany czasownika to be. W podstawówce miał piątkę, spytałam, co musiał umieć na tę piątkę. Odpowiedział: "Yyy, wie pani, plakaty robiłem". Nie twierdzę, że wszyscy "paskowi" z podstawówki są mało zdolni, ale w gimnazjum jednak często pryska czar wybitnego ucznia. Być może jest to różnica w poziomie wymagań. Oczywiście może się też tak zdarzyć, że Twój syn ma pecha i grupa świetnych uczniów trafiła na spory zestaw tępych pedagogów, choć rachunek prawdopodobieństwa broni się przed takim stawianiem sprawy rękami i nogamiwink
  • 19.01.15, 16:20
    Aha, a jeszcze co do egzaminów gimnazjalnych -są próbne, wewnętrzne (grudzień) z dokładnie tych samych części, co kwietniowe, zewnętrzne. O jakich egzaminach (kilku w miesiącu) piszesz?

    A że nauczyciele wpisują oceny -to chyba dobrze. Gdyby nie wpisywali, też komuś by się nie podobało (i słusznie), bo co to znaczy, że ciągle coś sprawdzają, a nie oceniają tego (nie dają informacji zwrotnej)?
  • 20.01.15, 10:09
    Mają co miesiąc takie podobne egzaminy jak z peronu tylko że je układa nauczyciel albo kopiuje.Z każdego przedmiotu po 20 pytan z 3 lat.A oprócz tego mają w sumie 3 z operonu.Grudniowy pisze cala Polska a oni oprócz tego mają kilkanaście w roku.Wiadomo też że te oceny nie są rewelacyjne.Syn pisze je w granicach 70 %,tylko że każda trója z takiego egzaminu obniża średnią końcową.Gdyby nie te oceny z egzaminów .Nie miał by żadnej oceny dostatecznej no polrocze.Syn uczy się nawet w sobotę niedzielę bo nie ma wyjscia tyle mają zadane.Czasem mu się nie chce bo za dużo tego ,ale to każdy tak ma.Są dwie uczennice co naprawdę siedzą całymi dniami nad ksiązką i mają pasek.
  • 19.01.15, 16:45
    A bierzesz pod uwagę, że syn sie nie uczy? nie uważa na lekcji? nie chce mu się?
    że nie wszyscy muszą mieć 5 i 4?że nie da się umieć i mieć z wszystkiego 5? Oczywiście są wyjątki, ale większość z nas to przeciętniaki i tyle.

    Część uczniów ma 5 i rozumie(może tez maja korki?), część nie- zdarza się , szkoła nie da rady nauczyć wszystkich. Niestety.

    Sama byłam w szoku jak dziecko poszło do gimnazjum i jaki poziom i presję stwarza gimnazjum bo podstawówka to była bułka z masłem- wystarczyło być i chcieć a tu zonk i średnia pikowała. Trudno.

    Jesteście w 3 gim. przysiąść nad zaległościami i byle do czerwca.
  • 19.01.15, 18:07
    korniz napisała:

    Co byście zrobiły wiedząc że takie rzeczy dzieją się w s
    > zkole waszego dziecka?

    Gdybym była Tobą - bez urazy, nie chcę być nieuprzejma, w końcu chodzi o dobro Twojego dziecka - sprawdziłabym, ile błędów zrobiłabym w swoich krótkich postach i modliłabym się, żeby dzieciak wyciągnął jak najwięcej z edukacji szkolnej świadoma, że sama mogę mu własne błędy przekazać.

    Ilu, poza Tobą, rodziców jest niezadowolonych z tego że dzieci tak bardzo wiedzą przeciążone? O ile pamiętam w mojej szkole średniej wyglądało to podobnie albo i "gorzej" bo byłam na biol-chemii, materiału była dzika masa bo startowaliśmy w olimpiadach. Nikt się nad nami nie użalał i po główkach nie głaskał. Kto sobie nie radził, a bywało i tak, szedł do zawodówki.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 19.01.15, 19:35
    squirk napisała:

    > Gdybym była Tobą (...) sprawdziłabym, ile błędów zrobiłabym w swoich krótkich postach

    zgadzam się.

    > Ilu, poza Tobą, rodziców jest niezadowolonych z tego że dzieci tak bardzo wiedz
    > ą przeciążone?

    Zwykle najbardziej "przeciążone nauką" są te dzieci, które mają nienajlepsze oceny. Ci najlepsi nie narzekają.
    Poza tym zadaniem szkoły, w obecnym systemie, jest też nauczyć zdawania egzaminów, oswoić z testami, bo może być tak, że dzieciak umie cały materiał a nie ogarnia technicznie testów.
    No i nie znam nikogo, komu by nadmiar nauki zaszkodził wink
  • 19.01.15, 20:17
    A jak były takie egzaminy próbne w poprzednich latach i syn chodził na późniejsze godziny, to pewnie też narzekał?:p
    Brutalna prawda jest taka, że złota myśl "uczymy się dla siebie, nie dla szkoły" to jeszcze nawet na studiach kuleje. Bez sprawdzianów czy egzaminów w gimnazjum uczyłyby się może jednostki.
    Paradoksalnie o wiele łatwiej napisać sprawdzian co dwa miesiące niż np na studiach zdać egzamin po całym semestrze.
    Co do tego, że nauczyciele nie uczą... Hmm, może są słabsze ogniwa, ale nie uwierzę, że dotyczy to ogółu.
    Co do robienia afery z tego powodu, to zawsze śmieszy mnie straszenie kuratorium. W szkole też obowiązuje jakaś procedura. Najpierw idziesz do nauczyciela, potem do dyrektora. Ewentualnie potem gdzieś wyżej.
    Dziwne, że dopiero teraz zauważyłaś nieudolność nauczycieli, gdzie byłaś w ciągu dwóch poprzednich lat tak na marginesie?
  • 20.01.15, 10:25
    Nieudolność nauczycieli no coz starzy odchodzą przychodzą nowi.Od sąsiadki dzieci chodziły do tego samego gimnazjum 10 lat temu -były mega zadowolone.A mój nie może tego powiedzieć teraz.Ci sami nauczyciele uczą w liceum i to też na pewno ma wpływ.Czasem syn ma zrobić test a u góry pisze liceum/technikum.Pytam się skąd to masz pani z angielskiego kazala nam zrobić.Jeżeli opierają się na trudniejszych przykładach to czy ich nauczą wątpię.Jest kilka gimnazjów w naszym mieście i żadne nie ma próbnych egzaminów tylko ten grudniowy.Na sprawdzianach mają podstawy-mam kilka koleżanek ,których dzieci chodzą do różnych szkół. a u syna na sprawdzianach to już trzeba porządnie myśleć.Nasza dyrektorka tłumaczy się wyższym poziomem tym ,że chce aby wszyscy uczniowie sobie świetnie radzili w średnich szkołach.Bo jak zauważyła matury są coraz trudniejsze.
  • 20.01.15, 16:19
    W jednym z odcinków serialu Wojny domowej [reż. J.Gruza], zdaje się miał tytuł Wywiadówka, wydelegowana sąsiadka mówi do matki ucznia słowami wychowawcy: - Nie ma rady, musi się pani podciągnąć w kilku przedmiotach, by pomóc synowi.

    {Korniz} napisała[by]:
    „... Nieudolność nauczycieli no coz starzy odchodzą, przychodzą nowi. Od sąsiadki dzieci
    ... nauczycieli, no cóż, starzy [...] Dzieci sąsiadki
    chodziły do tego samego gimnazjum 10 lat temu -były mega zadowolone.A mój nie może
    ... temu - były megazadowolone. A ...
    tego powiedzieć teraz.Ci sami nauczyciele uczą w liceum i to też na pewno ma
    ... teraz. Ci ...
    wpływ.Czasem syn ma zrobić test a u góry pisze liceum/technikum.Pytam się skąd to
    wpływ. Czasem [...] test, a u góry jest napisane liceum/ technikum. Pytam się: - Skąd to ...
    masz pani z angielskiego kazala nam zrobić.Jeżeli opierają się na trudniejszych
    masz? - Pani z [...] zrobić. Jeżeli ...
    przykładach to czy ich nauczą wątpię.Jest kilka gimnazjów w naszym
    przykładach, to, czy ich nauczą, wątpię. Jest kilka ...
    mieście i żadne nie ma próbnych egzaminów tylko ten grudniowy.Na sprawdzianach
    ... egzaminów, tylko ten grudniowy. Na
    mają podstawy-mam kilka koleżanek ,których dzieci chodzą do różnych
    ... podstawy - mam [...] koleżanek, których ...
    szkół. a u syn a na sprawdzianach to już trzeba porządnie myśleć.Nasza
    szkół. A u syna [...] myśleć. Nasza
    dyrektorka tłumaczy się wyższym poziomem tym ,że chce aby wszyscy uczniowie
    ... poziomem, tym że chce, aby ...
    sobie świetnie radzili w średnich szkołach.Bo jak zauważyła matury są coraz trudniejsze ..."
    ... szkołach. Bo, jak zauważyła, matury są coraz trudniejsze.

    Niedawne zaniżenie poziomu polskich egzaminów maturalnych narobiło wiele złego. Zaniżenie wymagań przy przyjmowaniu do szkół i na studia też. Zaniechanie zadań wychowaczych takoż. W latach 90. zeszłego wieku pamiętam ostatnie próby edukacji rodziców, zainteresowanie z ich strony było śladowe.
    Zgadzam się z powyżej wyrażonym głosem, że kuratorium jest za wczesnym etapem drążenia tematu.
    Sposób, w jaki walczą uczniowie japońscy o swą edukację i start życiowy, co zaczyna być sposobem i chińskim, też uważam za przesadę.
    Swoją drogą, opowieść wątkozakładźczyni o nastawieniu nauczycieli wyłącznie na testy egzaminacyjne też warte jest krytyki.

    P.S./PS/PS.
    Doradczyń tutejszych wpisy warte poprawienia w częstym błędzie mimożeżowania/ chybażeżowania/ tyleżeżowania - zasada cofania przecinka:
    so.pwn.pl/zasady.php?id=629776
  • 20.01.15, 10:28
    tez bylam na bio chem.Zdawałam maturę z biologii i jakoś się przeżyło.Moje błedy winikają z czegoś innego nie tylko z pośpiechu ale i z mojej niepełnosprawnosci.
  • 20.01.15, 11:40
    Po pierwsze w każdej szkole istnieje WSO - tam są zapisy ile może być testów (klasówek) tygodniowo - o ile wcześniej muszą być zapowiadane itd. Nauczcie własne dzieci żeby umiały egzekwować swoje prawa a nie dawać się robić w trąbę, u nas były to trzy sprawdziany w tygodniu - nie więcej, próbne pisane były na punkty - nie na oceny bo zwykle zawierały materiał którego jeszcze się nie przerabiało (np. testy próbne z całego materiału gimnazjum były w grudniu a pewien materiał miał być przerobiony w lutym/marcu itp). Uczyłam w gimnazjum 11 lat i wiem do jakiego stopnia posuwają się absurdy na tym etapie nauczania. Zabić nauką można każdego ale to chyba nie o to chodzi.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 20.01.15, 12:59
    Cieszę się że odpisują nauczyciele.A co do ilości sprawdzianów to niestety porażka nauczyciela nie innteresują że już mają 2.Założony jest dziennik elektroniczny,nawet tabelka z ilością sprawdzianów.Zapowiedzi egzaminów próbnych nawet nie wpisują bo nie mieli wg przepisów gdzie ale i tak robią mimo ze już są wpisane 2 sprawdziany.Egzaminy próbne odbywają się tak proszę mnie posłuchać mówi nauczyciel jutro macie próbny z biologii pojutrze z matematyki ,za dwa dni z historii i z wosu a w czwartek z jezyka ang..I kto by cokolwiek
    by powtórzył -po łebkach bo inaczej się nie da.Uczniowie w stresie bo każda ocena wpisywana nawet 1 ,której nie można poprawić.Na początku roku porobili takie tabelki w dzienniku np jezyk polski pod spodem egz jezyk polski.Byliśmy przekonani że w tych dodatkowych rubrykach bedą wpisywane tylko oceny za egzaminy-dla orientacji.A oceny z lekcji do jezyka polskiego.A nauczyciele wszystkie oceny do jednego worka.Ja się cieszę że robią im te próbne ale jakoś inaczej powinno być zorganizowane.
  • 20.01.15, 13:15
    Liczba egzaminów i ich częstotliwość chyba powinna odzwierciedlać normalne egzaminy, więc to że są dzień po dniu ma jakoś nastawić uczniów na to, co ich czeka.
    Wydaje mi się, że ocen z nich nie będzie, już raczej nauczyciele straszą, żeby uczniowie podeszli do nich poważnie.
    Bliższe mi są sprawy związane ze sprawdzianem klasy szóstych, ale myślę, że i te gimnazjalne w pierwszym rzędzie powinny sprawdzać UMIEJĘTNOŚCI, a to nie jest coś, co można powtórzyć, tego się nabywa w trakcie lat nauki.
    Pewnie, że jakaś wiedza też jest potrzebna, ale no cóż life is brutal.
    Stosowanie testów ze szkół ponadgimnazjalnych jest do przyjęcia pod warunkiem, że zakres materiału i zagadnienia gramatyczne oraz leksykalne odpowiadają tym realizowanym w gimnazjum.
  • 20.01.15, 19:19
    Jeżeli łamane są przepisy WSO, regulamin szkoły a przede wszystkim prawa ucznia to owszem jest to sprawa dla kuratorium. Uczeń nie może być oceniany za materiał którego nie było na lekcjach, nie może mieć więcej testów niż zakłada WSO - ja bym najpierw poszła do dyrekcji i poważnie porozmawiała w dalszej kolejności napisałabym skargę do dyrekcji i niech na piśmie odpowiedzą jakim prawem łamią prawa ucznia. Muszą proces nauczania organizować zgodnie z prawem a nie wg. ich widzi mi się.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 20.01.15, 19:12
    korniz napisała:

    > tez bylam na bio chem.Zdawałam maturę z biologii i jakoś się przeżyło.Moje błed
    > y winikają z czegoś innego nie tylko z pośpiechu ale i z mojej niepełnosprawnos
    > ci.

    Współczuję choć nie rozumiem. Najwyraźniej od moich studiów sporo się zmieniło.

    Wracając do tematu - jesteś pewna, że Twoje dziecko sobie nie radzi dlatego, że materiału jest za dużo a nie dlatego, że nie chce mu się uczyć, co zrozumiałe, czegoś, co go nie interesuje? Czy inne dzieci też się skarżą? Zresztą po co pytać, jak świat światem dzieci skarżą się że nauki za dużo, każdy wolałby poczytać czy pograć zamiast się uczyć smile
    Czy dzieciak nie realizuje przypadkiem Waszych ambicji? Może wolałby zostać genialnym mistrzem kowalstwa artystycznego a nie ambitnym studentem/wyrobnikiem w korpo?
    Może masz po prostu małego hedoniostę w domu = nie chce mu sie uczyć bo są przyjemniejsze zajęcia, bo nauka jest nudna i go nie kręci? To oczywiście także wina nauczyciela, że nie potrafi swojej wiedzy sprzedać, ale nie tylko przecież.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 20.01.15, 19:24
    Squirk, jesteś maksymalnie nieuprzejma, wywyższasz się - choć ubierasz to w gładkie słówka - ortografia, a już zwłaszcza błędy w necie nie świadczą o wartości człowieka (może nie miał jak się uczyć, ma dysortografię albo zwyczajnie nie zwraca uwagi jak pisze na klawiaturze) Dla przykładu: moja matka to prosta kobieta ze wsi i gdyby szukała gdzieś pomocy w mojej sprawie i tak ją potraktowano to chyba bym temu komuś w pysk dała.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 20.01.15, 20:02
    shiva772 napisała:

    > Squirk, jesteś maksymalnie nieuprzejma, wywyższasz się - choć ubierasz to w gła
    > dkie słówka - ortografia, a już zwłaszcza błędy w necie nie świadczą o wartości
    > człowieka (może nie miał jak się uczyć, ma dysortografię albo zwyczajnie nie z
    > wraca uwagi jak pisze na klawiaturze) Dla przykładu: moja matka to prosta kobie
    > ta ze wsi i gdyby szukała gdzieś pomocy w mojej sprawie i tak ją potraktowano t
    > o chyba bym temu komuś w pysk dała.

    Dajesz ludziom "w pysk"? Klasa.

    Do wywyższania się nie mam powodów ani nie oceniam wartości człowieka na podstawie błędów bo popełnia je każdy - stwierdziłam tylko, że Korniz może przekazać dziecku swoje błędy (bo je popełniła i nieważne, dlaczego, po prostu się zdarzają) więc niech się młode uczy w szkole jak najwięcej, rodzice chcąc nie chcąc przekazują to, co sami sobie, czasem błędnie, utrwalili.

    Staram się pomóc na ile potrafię. Oraz jestem zwyczajnie ciekawa czy to dzieci takie przeciążone czy rodzice mają co do nich niezdrowe złudzenia i próbują roztoczyć klosz. Od mojej szkoły średniej nie minęło wcale aż tak wiele lat żebym miała zapomnieć jak nas cisnęli i ile było materiału. Tyle, że żadnemu rodzicowi nie przyszło do głowy z tym dyskutować bo to była szkoła, czas na naukę, na wyrobienie w sobie przyzwyczajenia do regularnego wysiłku umysłowego i reakcji na stres związany z egzaminami.

    Dysortografia to nie niepełnosprawność ale zaburzenie, zresztą przerażająco często zmyślone i tuszujące lenistwo. 30% mojej klasy załatwiło sobie papierek, zaburzenie w 99% przypadków magicznie zniknęło przed maturą kiedy się okazało, ile można przez błędy stracić na następnym etapie edukacji. Pouczyli się po prostu i "wyzdrowieli". Pomijam, oczywiście, przypadki poważne/rzeczywiste - ale nie znałam nigdy i nie znam nikogo z prawdziwą dysortografią, dysgrafią, dyskalkulią...

    Cuda zostały powymyślane żeby tylko się dzieciątko nie zmachało za bardzo podchodząc do matury, której poziom zrobił się żenująco niski. Nie ma absolutnie żadnego porównania z tym, czego się wymagało od dziecka kiedyś a dywanikami, jakie się teraz rzuca pod młode stópki żeby się delikwent przypadkiem nie przemęczył. Skutek jest taki że na następnej maturze będą zadania "połącz kropki" a i tak 70% nie zda. Bo ma dyskropkozę, dysołówkozę i inne dys.

    Jeśli nauczyciele łamią prawa ucznia wybiera się trójkę zainteresowanych rodziców i idzie dyskutować bo dziecko trzeba chronić, musi wiedzieć że rodzic zawsze go wesprze. Proponuję tylko wcześniej naprawdę dobrze się w problemie rozeznać, tak, żeby mieć pewność, że istnieje, i że nie zrobi się zamieszania niepotrzebnie.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 20.01.15, 20:19
    Nie daje ludziom w pysk ale czasem mam ochotę. Osądziłaś mnie choć pewnie nie chciałaś być nieuprzejma smile)) Masz coś do mojej klasy? Zapytaj najpierw o swoją, kiedy gdy ktoś pyta o radę, wytykasz mu błędy ort.
    Błagam nie tłumacz mi czym jest dysortografia ani co robią ludzie/rodzice w szkołach, znam mnóstwo dzieciaków z potwierdzoną dysortografią -nie widzę powodu żeby wszystko przekładać na twoje wspomnienia lub moje własne doświadczenia. Korniz napisała jak jest u niej - tak się dziać nie powinno, w świetle prawa i zdrowego rozsądku.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 20.01.15, 20:46
    shiva772 napisała:

    > Nie daje ludziom w pysk ale czasem mam ochotę. Osądziłaś mnie choć pewnie nie c
    > hciałaś być nieuprzejma smile))

    Atam, zapytałam. Wydajesz mi się być nieco zbyt emocjonalnie podchodzącą do tematu wątku ale zdaję sobie sprawę z tego, że jako pedagog po prostu wiesz więcej i emocje mogą być jak najbardziej na miejscu. To forum, mnóstwo nicków, rozmaitych i rozmaite rzeczy piszących, nie ma sensu oceniać człowieka wyłącznie po tym, co pisze, bo napisać można wszystko a czasem emocje zrobią swoje i zaciemnią obraz. Dlatego dużo pytam zazwyczaj.

    Masz coś do mojej klasy?

    Po tym, co napisałaś, bałabym się poruszyć temat wink

    Zapytaj najpierw o swoją,
    > kiedy gdy ktoś pyta o radę, wytykasz mu błędy ort.

    Nie wytknęłam - zauważyłam, że są i że mogą zostać przekazane. Bo mogą, bo bywają. Orrany, to się zdarza, żadna tragedia strzelić byka tam i siam ale dziecku to może jakośtam zaszkodzić, obniżyć punkty na egzaminie chociażby.

    Kor
    > niz napisała jak jest u niej - tak się dziać nie powinno, w świetle prawa i zdr
    > owego rozsądku.

    Toteż jeśli problem zaistniał, nie jest tworzony na siłę dla ochrony nieszczęsnych dziatek, trzeba dzieci chronić, szczęśliwie mamy za sobą czasy kiedy rodzice bali się wychylić żeby się potem kadra nie mściła na dziecku.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 20.01.15, 21:01
    Po pierwsze - od kiedy wątkozakładczyni zameldowała, że wszyscy nauczyciele w opisywanej szkole są na bakier z wewnątrzszkolnym system oceniania, patrzę na to z niesmakiem.
    Po drugie, jeśli piszemy o klasie, Szanowna {Squirk}, to trzymajmy pion do końca.
    Z wszystkim, co {S.} powyżej wpisała, mam ochotę się zgodzić, też z oceną fermentu, jaki w szkołach wyczyniały papierki spod kategorii dys-.
    Zgadzam się więc, acz nie do końca.

    Nie wiem, kiedy się zaczyna szkolna przecinkoza i antyprzecinkoza, ale zapisy typu Tyle, że ... albo ... rozeznać, tak, żeby ... - i inne zaniki interpunkcji - winny tu być wpisane inaczej [zasada cofania, przesuwania dublujacych się przecinków]:
    Tyle że ... [przecinek sprzed 'że' trafia przed całe wyrażenie, a nie w miejsce w wymowie zaznaczane przydechem];
    ... rozeznać tak, żeby .../ ... rozeznać, tak żeby ... [zależnie od kontekstu, tu: 1. forma].

    Warto już w szkole, im wcześniejej, tym lepiej, nasycać młódź szacunkiem do słowa pisanego, bo rzeczywiście to wiek chłonny i skorupkę na starość wybarwia treścią.
    A zniechęcanie swych dzieci - przez rodziców [!] - do nauki to chyba moda ponowoczesna, swego czasu zwykle rodzic zgadzał się bardziej z belfrem, z nim pakt podpisywał, w swe pociechy wspólnie inwestował...

    Źródła:
    so.pwn.pl/zasady.php?id=629776
    forum.mlingua.pl/archive/index.php/t-629.html
  • 20.01.15, 20:06
    shiva772 napisała:

    > Squirk, jesteś maksymalnie nieuprzejma, wywyższasz się - choć ubierasz to w gła
    > dkie słówka - ortografia, a już zwłaszcza błędy w necie nie świadczą o wartości
    > człowieka

    o wartości człowieka nie, ale o jego stosunku do innych ludzi - owszem. Ktoś to potem czyta. Poza tym w nagłówku forum jest napisane wyraźnie "Uprasza się użytkowników o pilnowanie poprawności językowej. BYKOM STOP! " - squirk po prostu dba o przestrzeganie zasad, nie tylko językowych, na forum.
  • 20.01.15, 20:26
    "Uprasza się uży
    > tkowników o pilnowanie poprawności językowej. BYKOM STOP! "
    Rozumiem, że każdy ma pilnować swoich byków a nie wyżywać się/punktować innych. Nie każdy też umie pilnować - ma chyba prawo się uczyć? W końcu chyba ustalone że nie jesteśmy tu perfekcyjne? A może wystarczająco dobra to jednak nie taka której zdarza się zlekceważyć, ot choćby z braku czasu, czerwony podkreślnik ? smile
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 21.01.15, 11:11
    shiva772 napisała:

    > Rozumiem, że każdy ma pilnować swoich byków a nie wyżywać się/punktować innych.

    Squirk się nie wyżywa i nie punktuje, po prostu zwróciła uwagę użytkowniczce, że warto sprawdzać poprawność swoich postów przed wysłaniem.

    > Nie każdy też umie pilnować - ma chyba prawo się uczyć?

    Na tym właśnie polega nauka, na tym, że ktoś ci pokaże twój błąd, żebyś go w przyszłości nie popełniała, czy nie?

    A może wystarczająco dobra to jednak nie taka
    > której zdarza się zlekceważyć, ot choćby z braku czasu, czerwony podkreślnik ?
    > smile

    nie wiem, czy korniz pisze w takim strasznym pospiechu, że nie ma czasu poprawić błędów. Nie wiem, z lekceważenia czego (kogo?) te błędy wynikają. A może nie wie, że po znakach przestankowych klika się spację i warto zwrócić na to uwagę (vide: wyżej o nauce)?
  • 21.01.15, 05:36
    > squirk po prostu dba o przestrzeganie zasad, nie tylko językowych, na forum.

    Zatem niech zacznie od przestrzegania zasad interpunkcji we własnych postach i pilnowania kultury własnych wypowiedzi, jeśli wolno mi zaapelować.

    --
    http://imageshack.com/scaled/thumb100x75/11/q4ac.jpg
  • 20.01.15, 19:50
    W tym wszystkim najważniejsze jest co dziecko ma w głowie a nie czy przyniesie świadectwo z czerwonym paskiem. Czy sobie poradzi w następnej szkole,na studiach,w życiu.
    Dziecko trzeba wspierać a nie sprzątać mu pył z przed nóg. A już najgorsze co może być to obwiniać system,nauczycieli, dyrekcję,programy a czasami i kolegów /że to przez nich/ a dziecko stawiać w pozycji ofiary.Może i dałoby się coś ugrać w kuratorium ale co dalej? Z tej szkoły pójdzie do innej, zmienią się nauczyciele...... a rodzicem się zostaje do końca życia
    Więcej wiary w młodego człowieka, poradzi sobie...............jeśli się uczył do tej pory. To też zaprawa przed życiem,które nie zawsze jest usłane różami i trzeba umieć się zmierzyć z różnymi problemami. Te prawdziwe egzaminy dopiero przed nim.
  • 20.01.15, 20:05
    Tu nie chodzi o jednego młodego człowieka, tylko o to, że ta konkretna placówka działa nie zgodnie z prawem - skoro uczą młodzież to sami powinni szanować prawo i zasady. Uważam, że szkoła musi motywować do nauki a nie zrażać do niej. Życie nie jest usłane różami to prawda ale te dzieciaki będą miały fatalne stopnie na świadectwie końcowym - będą miały gorszy start - mniejsze szanse w dostaniu się do dobrego liceum - tymczasem w innych placówkach rodzice nie dopuszczą do nadużyć - dzieci będą miały lepsze oceny - czasem jedna ocena w dół - średnia w dół - i dobre liceum już poza zasięgiem. Ja nie wątpię, że młodzież sobie poradzi ale dlaczego dorośli mogą łamać zasady a dzieciaki mają cierpieć? Nie rozumiem was, dlaczego stajecie po niewłaściwej stronie smile
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 20.01.15, 20:24
    Na jakiej podstawie stwierdzasz, że ta szkoła łamie prawa?
    Wg mnie za mało tu danych, żeby takie stwierdzenie wysuwać. Żeby bronić też oczywiście za mało. Wg mnie kwestia do omówienia na najbliższej wywiadówce.
  • 20.01.15, 20:27
    Na takiej podstawie, że znam rozporządzenie i byłam w pracy szefową zespołu do spraw WSO smile
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 20.01.15, 21:30
    Ale w tym gimnazjum nie byłaś i wiadomości z drugiej ręki na forum nie są chyba aż tak miarodajne.:p
  • 22.01.15, 19:40
    rapunzel72 napisała:

    > Ale w tym gimnazjum nie byłaś i wiadomości z drugiej ręki na forum nie są chyba
    > aż tak miarodajne.:p

    Owszem ale dziwnym trafem inne dyskutantki uznają je za wystarczająco miarodajne żeby rzucać oskarżenia, że dziecko jest leniem, hedonistą ( a kto nie jest niech pierwszy rzuci kamieniem), za mało się uczy a mama jest nadopiekuńcza. Uważam, że to chore.

    I jeszcze jedno: zdecydowanie nie zgadzam się, że się obraża kogoś ortografami bądź interpunkcją pisząc na forum. Owszem w liście lub w mailu to trochę nieładnie ale forum publiczne traktuję jak pogaduszki - różni ludzie tu trafiają - to tak jakbym punktowała panią z którą sobie często ucinam pogawędki w sklepie za to że mówi nie dość ładną polszczyzną (typu "ja poszła"). Uważam, że niektóre tutaj foremki robią to złośliwie lub żeby się wywyższyć. Tak, trzeba walczyć z bykami ale nie kosztem godności innych bo wygląda to tak:
    Czym sie wybiela plame z krfi?
    Niestety z powodu pani obrzydliwych błędów nie odpowiemy na pani pytanie.
    Kurtyna.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 22.01.15, 20:49
    W jakimś sensie masz rację. Część stwierdzeń ma swe źródło w istniejącym stereotypie.
    Z takich właśnie przyczyn wolę unikać pisania, że z pewnością jest tak czy inaczej. Ciężko wyczuć, jak naprawdę jest.
    Co do poprawności wypowiedzi...
    Też nie widzę sensu w jakimś ściganiu i piętnowaniu błędów.
  • 22.01.15, 20:52
    Dzięki, już myślałam, że jestem jakimś samotnym, białym żaglem smile
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 22.01.15, 23:56
    Mnie te pogonie i galopy w sprawie przecinków albo pauzy (ojej!!!) dziwią i śmieszą. Ale gdy się tak dziwie i śmieszę , to sobie myślę ze może komuś jest to potrzebne, to podkreślenie własnej kompetencji w tych sprawach. Może jest potem komuś przyjemniej żyć więc niech sobie to robi. A inni niech piszą jak im tam wychodzi, lepiej lub gorzej i niech się tym zupełnie nie przejmują...no chyba ze za kare zostaną wywaleni z forum sad . Uważam ze najważniejsza jest komunikacja i zrozumienie o co komu chodzi. A potem obustronna życzliwość.
  • 23.01.15, 00:17
    Uważam ze najważniejsza jest komunikac
    > ja i zrozumienie o co komu chodzi.


    Tak, tylko zdarza się, że sposób pisania utrudnia tę komunikację. Przy czym należy wziąć pod uwagę, że jedni obiektywnie nie mogą inaczej, to się zdarza, a inni to niechluje i im się nie chce zapanować nad swoim językiem. Odmiana pisana, nawet jeśli to tylko luźne, forumowe pogaduszki, jednak rządzi się innymi prawami niż mówionasmile
  • 23.01.15, 09:14
    > Mnie te pogonie i galopy w sprawie przecinków albo pauzy (ojej!!!) dziwią i śmieszą.

    Problem w tym, że własnych błędów się nie widzi! I czasem ktoś pisze źle, bo po prostu nie wie, że pisze źle. Być może mógłby się poprawić, gdyby ktoś wskazał, co jest nie tak.
    Zignorowania błędów prowadzi tylko do tego, że ta osoba będzie je ciągnąć dalej.

    "wsiadł do autobusu czlowiek z lisciem na głowie
    nikt go nie poratuje nikt mu nic nie powie
    tylko się kazdy gapi tylko sie kazdy gapi i nic".

    Wszelkie zachęty do "bycia sobą" mają druga stronę medalu - zniechęcenie do własnego rozwoju. A co tam, pisz bełkotliwie, jedz frytki i pączki, utucz się do 100 kg, nie musisz też umieć liczyć - i tak cię kochamy.

    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 23.01.15, 19:31
    autumna napisała:

    > Wszelkie zachęty do "bycia sobą" mają druga stronę medalu - zniechęcenie do wła
    > snego rozwoju. A co tam, pisz bełkotliwie, jedz frytki i pączki, utucz się do 1
    > 00 kg, nie musisz też umieć liczyć - i tak cię kochamy.

    Zupełnie OT - wczoraj kupowałam niedużą (na 2 osoby) golonkę w polskim sklepie i pani ekspedientka poprosiła o przepis. Opisałam jak robię (żadne cuda, nacinam, marynuję, piekę jak kaczkę, podlewam cydrem, ostatnie 40-60 min w wyższej temperaturze żeby skóra zrobiła się chrupiąca i złota a tłuszcz wytopił na ile się da). Pani mówi że podoba jej się przepis i wykorzysta bo chce mężowi upiec golonką tak bardziej dietetycznie.
    Ponieważ mąż ma taką nadwagę że już ledwo chodzi.
    Myślałam że zasłabnę. Pan waży tyle, że nie jest w stanie chodzić a ona mu golonkę. Dietetyczną.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 23.01.15, 01:55
    rapunzel72 napisała:

    > Też nie widzę sensu w jakimś ściganiu i piętnowaniu błędów.

    Też nie widzę (ścigam tylko spam i podróbki), wytknęłam błędy, oidp, po raz pierwszy i nie dlatego, że sama ich nie popełniam, bo popełniam, ale dlatego że wydało mi się co najmniej...brakuje mi słowa, może "nie na miejscu"/"nie w porządku"? że błędy popełnia mama, troskliwa i kochająca, mogąca niechcący przekazać dziecku swoje nawyki w pisaniu niektórych wyrazów a przy tym zamartwiająca się ilością egzaminów w szkole tegoż dziecka. W tym (i tylko w tym bo inne mnie nie obchodzą = nie dotyczyły wątku) mama powinna zrobić, co jest w stanie, żeby dziecko, z pewnością łapiące sporo rzeczy w lot, jej nawyków nie przejęło. Czyli niech uczy się jak najwięcej tam, gdzie go uczą zgodnie z zasadami pisowni, bo mama, mimo ogromu starań, w tej jednej kwestii może nie być pomocną. Korniz kojarzę jako troskliwą matkę i żonę (i dekoratorkę własnych wnętrz, nie stykam się z tym często więc czytam z zainteresowaniem), na żadną forumowiczkę nie patrzę przez pryzmat błędów bo nie obchodzi mnie kto jak pisze, każdy się co jakiś czas machnie i nikomu to głowy nie urywa. Ten jeden kontekst wzbudził moje zainteresowanie i mały protest, nic poza tym.
    Na żywo nie zwracam ludziom uwagi na to, jak mówią ale w sytuacji takiej, jak z wątku, zareagowałabym. Możliwie delikatnie i starając się przekazać, o co mi chodzi - bo na pewno nie o jakieś czepianie się błędów, nikt nie jest od nich wolny.
    Mam nadzieję, że wyjaśniłam. Nie miałam zamiaru nikogo urazić, może nie byłam tak delikatna, jak niektórzy tego oczekiwali, generalnie traktuję ludzi tak, jak sama chciałabym być traktowana (dlatego jestem wdzięczna Emigrantce za wytknięcie mi błędów w stawianiu przecinków - wiem, że zdarza mi się machnąć, pracuję nad tym ale też nie kwiczę sobie w mankiet jeśli jakiś przecinek się znarowi). Jeśli nie wyjaśniłam postaram się bardziej ale nie obiecuję, że natychmiast, mamy akurat małą rewolucję a forum to tylko maleńki odcinek mojego życia, w dodatku wirtualny. Siłą rzeczy skupiam się na tym, co najważniejsze a forum, choć ogromnie lubiane i ważne, to forum.
    smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 24.01.15, 00:09
    Nie chcę ciągnąć tej dyskusji. Tłumaczenie Squirk przyjmuję - choć nie w pełni rozumiem.
    Co można zrobić żeby dziecko nie przejęło naszych nawyków w pisowni - z całą pewnością Korniz nie porozumiewa się z własnym dzieckiem pisemnie i jej dziecko nie przejmie jej błędów ortograficznych. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie wiem jak piszą moi rodzice a mają już ponad 70 lat smile Wiem tylko, że mają ładne pismo ale jak jest z ich ortografią, Bóg wie smile Od dziecka miałam pod ręką słownik ortograficzny i moje dzieci też mają. Na mój styl, wiedzę o gramatyce i ortografii (nie)mieli wpływ(u) wyłącznie nauczyciele. Innymi słowy, uważam że rodzice guzik mogą zrobić jeżeli się na rzeczy nie znają.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 24.01.15, 01:06
    shiva772 napisała:

    > Co można zrobić żeby dziecko nie przejęło naszych nawyków w pisowni - z całą pe
    > wnością Korniz nie porozumiewa się z własnym dzieckiem pisemnie i jej dziecko n
    > ie przejmie jej błędów ortograficznych. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie wiem
    > jak piszą moi rodzice a mają już ponad 70 lat smile Wiem tylko, że mają ładne pis
    > mo ale jak jest z ich ortografią, Bóg wie smile

    Pamiętam jak pisali moi oraz jednego dość poważnego byka do którego ojciec "przekonał" niechcący moją koleżankę sprawdzając jej zadanie domowe, nieszczęsny "żołnież" ciągnął się za nią przez jakiś czas bo było jej trudno się przestawić. Rodzice zwykle sprawdzają zadania, przeglądają zeszyty, podpowiadają co poprawić itp. Może nie jest to powszechne ale nie znałam i chyba nie znam rodziców którzy nie zwracają uwagi na to, co dziecko ma w zeszycie czy zadane do domu.
    smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 24.01.15, 23:29
    Może nie jest to powszechne ale nie znałam i chyba nie znam rodziców któ
    > rzy nie zwracają uwagi na to, co dziecko ma w zeszycie czy zadane do domu.
    > smile
    >

    To chyba MUSZĘ Cię zapoznać z moimi wink

    --
    http://s.rimg.info/f803dcb5243f93f30393554541b1c1df.gif

    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • 24.01.15, 23:39
    A ja chcę Cię zapoznać ze sobą - mnie interesuje tylko zeszyt z historii i angielskiego smile
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 25.01.15, 01:17
    shiva772 napisała:

    > A ja chcę Cię zapoznać ze sobą - mnie interesuje tylko zeszyt z historii i angi
    > elskiego smile

    Szczęśliwe Wy i/lub szczęśliwe Wasze dzieci - moje zeszyty były przez jakiś czas sprawdzane bardzo dokładnie, wszystkie, szlaczek miał być nienaganny a wszystkie literki musiały mieć eleganckie kreseczki, ogonki i inne takie literkowe przynależności. Dzięki Mamie, piszącej bardzo starannie, też tak pisałam więc zeszyty miałam naprawdę porządnie prowadzone.
    Pamiętam jak przepisywałam zeszyt do religii bo zrobiłam literówkę.
    Nie żartuję, mój ojciec, beznadziejny zresztą, mial krótki okres udawania dobrego ojca.
    smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 25.01.15, 01:18
    dzedlajga napisała:

    > Może nie jest to powszechne ale nie znałam i chyba nie znam rodziców któ
    > > rzy nie zwracają uwagi na to, co dziecko ma w zeszycie czy zadane do domu

    > To chyba MUSZĘ Cię zapoznać z moimi wink

    To oznacza, że najpierw poznałabym Ciebie - jestem za! smile)


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 24.01.15, 00:17
    To i na mnie kolej - dołączę się, nieco żerując, do tego wpisu. Miałem podobny wniosek - sam rodzic musi dać pewną bazę swym pociechom, postarać się - potem wymagać od dziecka.
    A mój wpis miał i adres ku {S.}, bo i mnie - o dziwo w forum - podobną podpowiedź swego czasu zredagowano, za co do dziś jestem wdzięczny i czasem stosuję metodę łańcuszka pewnego świętego, ale tylko po dłuższej, wielowpisowej lekturze, i w formie prywatnej, poza forum.
    Oba moje wpisy zgenerowała nie {K.}, lecz {S.}.
    Czy czasem się nie rozpędzam - ależ tak - surowo oceniam treść i błędy dziennikarzy w tymże Agorowym zakątku, bo przekraczają już granice przyzwoitości językowej, kiedyś ich pilnowano, dziś skażają mkowę przodków i e-eter [nie jestem korektorem, jeno smakoszem języka, że tak powiem].

    Miłego gwarzenia forumiankom życzę, też jak najmniej kłopotów szkolnych ich pociechom - i [KLIK!]
    d61
  • 24.01.15, 04:17
    Fajna dyskusja smile Pozwolę sobie wyrazić swój pogląd.

    Kwestia podstawowa - wytykanie błędów, czy to w piśmie, czy w mowie, jest niekulturalne. Istnieją nieliczne wyjątki od tej zasady, ale z pewnością nie należy do nich przypadek tego wątku. Czemu miało służyć wytknięcie założycielce wątku jej błędów? Co mają popełniane przez nią błędy do tematu wątku, czyli przeciążenia gimnazjalisty ilością sprawdzianów i egzaminów? Złe oceny syna założycielki wątku mogą być spowodowane zbyt dużą ilością materiału do opanowania, lenistwem, brakiem zdolności, ale nie błędami pisowni Korniz, no litości! Trafnie zauważyła Shiva, że Korniz zapewne nie komunikuje się pisemnie ze swoim synem.

    Zresztą jakie to straszne błędy popełniła Korniz? Brak spacji po znakach przestankowych? Błagam... Brak przecinków? To nie dlatego jej syn ma kiepskie oceny na półrocze. Polszczyzna? Jak u przeciętnego Polaka. W postach Korniz nie ma żadnych rażących błędów i kompletnie nie rozumiem, dlaczego wytknięto jej pisownię. Zaś sposób, w jaki zostało to zrobione, w moich oczach nie miał nic wspólnego z życzliwą radą, ale raczej z zawoalowaną złośliwością, stąd taka, a nie inna była moja reakcja.

    Wytykania błędów pisowni nie rozumiem i nie pochwalam nie tylko w przypadku tego wątku, ale w ogóle. Niezmiernie mnie dziwi uskuteczniana przez niektórych misja naprawiania bliźnich na siłę.

    > Wszelkie zachęty do "bycia sobą" mają druga stronę medalu - zniechęcenie do
    > własnego rozwoju. A co tam, pisz bełkotliwie, jedz frytki i pączki, utucz się
    > do 100 kg, nie musisz też umieć liczyć - i tak cię kochamy.

    Chyba nie chciałabym spotkać Autumny, chociaż nie piszę, ani nie mówię bełkotliwie, umiem liczyć, a moja waga jest w normie, ewentualnie trochę poniżej wink Żartuję oczywiście, choć "być sobą" to (zdecydowanie!) filozofia życiowa, którą wyznaję smile

    PS W temacie głównym wątku w pełni zgadzam się z Shivą.

    --
    http://imageshack.com/scaled/thumb100x75/819/6itc.jpg
  • 24.01.15, 08:22
    > Żartuję oczywiście, choć "być sobą" to (zdecydowanie!) filozofia życiowa, którą wyznaję

    No cóż, generalnie trzeba być sobą, bo kimś innym się na ogół nie da...
    Ale chyba domyślasz się, że chodzi mi jednak o wypaczenie idei "bycia sobą", a nie naprawianie wszystkich na siłę i wg swojego widzimisię.
    W USA po badaniach lekarskich w jednej ze szkół rodzice dzieci otyłych otrzymali pisma z informacją, że dziecko ma nadwagę i trzeba coś z tym zrobić. I co? I OBURZYLI SIĘ POTWORNIE, ponieważ to ich prywatna sprawa i nikt ma się w to nie wtrącać.

    A co do pisania - internet wymusza taką a nie inną formę komunikacji. W rozmowie np. telefonicznej nie będziesz się krępować powiedzieć "proszę, mów głośniej / wolniej / wyraźniej". W internecie odpowiednikiem tej prośby jest: nie pisz jednym ciągiem bez znaków przestankowych, stawiaj spacje w odpowiednich miejscach.

    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 24.01.15, 09:44
    Nie wiem, czy to forum rządzi się takimi prawami, jak inne, ale chyba jest tu jakiś moderator, który powinien wydzielić ten spory już off-top. Sama lubię wtrącać dygresje, ale ten wątek chyba już bardzo mocno odbiegł od tematu..
    Z drugiej strony widać, że jest potrzeba omówienia tej kwestii, więc sugeruję wydzielenie tej dyskusji.
    Mam nadzieję, że wszystkie przecinki i spacje na swoim miejscu, bo w przeciwnym razie strach się bać.wink
  • 24.01.15, 09:59
    > Ale chyba domyślasz się, że chodzi mi jednak o wypaczenie idei "bycia
    > sobą", a nie naprawianie wszystkich na siłę i wg swojego widzimisię.

    Domyślam, domyślam. Jednak spór nie dotyczy tego, czy się starać/doskonalić, czy nie, ale tego, kiedy i komu mamy prawo zwrócić uwagę na coś/wytknąć braki w jakiejś dziedzinie.

    Odnośnie tego wątku - uważam, że wytknięcie Korniz błędów było nieuzasadnione ("co ma piernik do wiatraka") i niekulturalne (wytknąć błąd pisowni można w moim przekonaniu komuś bliskiemu albo współpracownikowi, ale nie obcej osobie). Ponadto miało tutaj miejsce coś jeszcze. Odniosłam wrażenie, że w wypowiedzi Squirk pobrzmiewała nuta oskarżenia: "To ty, założycielko wątku, i twoje braki w pisowni są przyczyną 'trudości szkolnych' twojego syna". I to mnie oburzyło.

    --
    http://imageshack.com/scaled/thumb100x75/854/xufw.jpg
  • 24.01.15, 10:45
    > wytknąć błąd pisowni można w moim przekonaniu komuś bliskiemu, ale nie obcej osobie

    Ależ wszystkie WDPD to jedna rodzina!
    I osobiście jednak wolę, żeby mi ktoś obcy wytknął błąd, niż tylko śmiał się kułak, że, na przykład, cały czas mylę magnes i magnez.

    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 24.01.15, 12:30
    A tak mi się przypomniało, że jak się uczyłam na nauczycielkę, to było o poprawianiu błędów w zeszycie i należało to robić nie czerwonym długopisem, tylko niebieskim, żeby nie deprymować ucznia, że narobił błędów, a podać formę poprawną, żeby uczeń nie utrwalał błędnych form. Rzecz dotyczyła języka obcego.
    Tutaj to odczułam jako grubą czerwoną kreskę. Ja osobiście czułabym się zażenowana, gdyby mnie ktoś pouczał publicznie, zwłaszcza że to forum WDPD, nie polonistyczne.
    Nadal postuluję wydzielenie wątku.
  • 24.01.15, 17:32
    > Nadal postuluję wydzielenie wątku.

    Niestety to jest technicznie niewykonalne. Znam gazetowe fora także od zaplecza, moderator może najwyżej skasować posty nie na temat.

    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 24.01.15, 23:31
    Dzięki za wyjaśnienie, w sumie nie znam się na moderowaniu ze strony technicznej, a tak w ogóle wątek już się uspokoiłsmile
  • 25.01.15, 09:00
    > I osobiście jednak wolę, żeby mi ktoś obcy wytknął błąd, niż tylko śmiał
    > się kułak, że, na przykład, cały czas mylę magnes i magnez.

    Przypuszczam, że wolałabyś też, aby zrobił to dyskretnie, a nie publicznie.

    --
    http://imageshack.com/scaled/thumb100x75/11/q4ac.jpg
  • 25.01.15, 09:53
    > Przypuszczam, że wolałabyś też, aby zrobił to dyskretnie, a nie publicznie.

    Nie ma to dla mnie znaczenia - chyba że byłoby coś w rodzaju donosu (patrzcie, ona nic nie umie, nie nadaje się do tej pracy).
    Mam za sobą lata wygłaszania referatów (osobiście, przed gronem kilkunastu do kilkudziesięciu osób) i następujących po nich dyskusji, których wynikiem były tylko dwie opcje:
    - albo umiem obronić swoje racje
    - albo przyjmuję do wiadomości moją pomyłkę.
    Przy czym gdyby prezentacja była merytorycznie dobra, ale źle zrobiona wizualnie (a więc trudna w odbiorze), też by mi na to zwrócono uwagę. Jeśli popełniłam błąd publicznie, muszę się liczyć z tym, że będzie mi on wytknięty również publicznie.


    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 27.01.15, 00:05
    > Jeśli popełniłam błąd publicznie, muszę się liczyć z tym,
    > że będzie mi on wytknięty również publicznie.

    Zgoda. Jednak nie widzę powodu, dla którego pisanina na forum i wypowiedź publiczna o charakterze oficjalnym miałyby podlegać jednakowo surowej ocenie.

    To tyle w tym temacie z mojej strony.

    --
    http://imageshack.com/scaled/thumb100x75/819/6itc.jpg
  • 23.01.15, 17:19
    shiva772 napisała:

    Owszem w liście lub w mailu to troch
    > ę nieładnie ale forum publiczne traktuję jak pogaduszki - różni ludzie tu trafi
    > ają - to tak jakbym punktowała panią z którą sobie często ucinam pogawędki w sk
    > lepie za to że mówi nie dość ładną polszczyzną (typu "ja poszła").

    Na forum publicznym tym bardziej warto się starać, bo czytają to dziesiątki ludzi, a list czy mail jedna lub najwyżej kilka. A co do pogawędek - niestaranność i niechlujność wypowiedzi, mimo, że zrozumiałej, jest jak rozmowa z kimś, kto ma sałatę między zębami, zbiera mu się piana w kącikach ust, pluje mówiąc i ma nieświeży oddech. Co z tego, że rozumiem, co ta osoba do mnie mówi, jeśli po prostu nie mogę skupić się na treści, bo odrzuca mnie forma?
  • 20.01.15, 20:35
    {Julinka601}:
    ... czy przyniesie świadectwo z czerwonym paskiem ...

    Gwoli ścisłości - to jest świadectwo - przypatrzmy się dokładniej - z paskiem biało-czerwonym. Czyli z barwami państwa polskiego. Szkoda, że drukowane są one na białawym świadectwa papierze i słabo się te barwy godła wyróżniają.
    Ale to tak na marginesie. Białawym w mej przeglądarce, zanim dodatek podbarwiający włączę.
    W okienku wpisowym kazałem systemowi wstawić zieleń.
  • 20.01.15, 20:49
    Świadectwa są drukowane na papierze białym z gęstym kolorowym (podstawówki -niebieskim, gimnazja --pomarańczowym itd.) nadrukiem, przypominającym siatkę. Pasek jest na nich doskonale widoczny.
  • 20.01.15, 21:12
    Zgoda, ważne dokumenty nadrukowuje się dodatkowym giloszowaniem, jak banknoty.
    Powtórzę: barwy świadectwa z wyróżnieniem to są barwy godła państwa, jeśli szkoła jest publiczna.
    Swego czasu było to zapewne ministerialne rozporządzenie, dla świadectw potwierdzających zrealizowanie programów nauczania z kanonu obowiązkowego kształcenia.
    Nie słyszałem, by dowolna szkoła miała prawo wyboru dowolnej barwy i formy druku formularza świadectwa - są to i zawsze były, dla szkół publicznych - druki ścisłego, żtp., zarachowania, nieprawdaż?
  • 20.01.15, 22:16
    > Nie słyszałem, by dowolna szkoła miała prawo wyboru dowolnej barwy i formy druk
    > u formularza świadectwa


    Oczywiście. Moja wybiera papier w kaczuszki.

    1. Świadectwa, dyplomy i zaświadczenia drukuje się na białym papierze
    pokrytym siatką ozdobną – giloszem (poddrukiem), w następujących kolorach:
    1) niebieskim – świadectwa szkolne promocyjne, świadectwa ukończenia szkoły
    podstawowej oraz zaświadczenia o szczegółowych wynikach sprawdzianu
    przeprowadzanego w ostatnim roku nauki w szkole podstawowej;
    2) pomarańczowym - świadectwa szkolne promocyjne, świadectwa ukończenia
    gimnazjum oraz zaświadczenia o szczegółowych wynikach egzaminu
    przeprowadzanego w ostatnim roku nauki w gimnazjum;
    3) żółtym - świadectwa szkolne promocyjne, świadectwa ukończenia zasadniczej
    szkoły zawodowej oraz szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy dla uczniów z
    upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym lub znacznym oraz dla
    uczniów z niepełnosprawnościami sprzężonymi;
    4) różowym - świadectwa szkolne promocyjne, świadectwa ukończenia liceum
    ogólnokształcącego, liceum profilowanego, technikum, uzupełniającego liceum
    ogólnokształcącego i technikum uzupełniającego, a także świadectwa dojrzałości
    wydawane po zdaniu egzaminu dojrzałości;
    5) brązowym - świadectwa ukończenia szkół policealnych;
    6) jasnoszarym - świadectwo dojrzałości wydawane po zdaniu egzaminu maturalnego
    oraz aneks do świadectwa dojrzałości;
    7) jasnobrązowym - dyplom potwierdzający kwalifikacje zawodowe wydawany po
    zdaniu egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe.


    Źródło: www.bip.men.gov.pl/images/stories/NZ/swiadectwa/rozporzadzenie.pdf
  • 21.01.15, 19:44
    {Kaga9} jest perfekt. Nie dziwota, że sfeminizował się zawód belfra...

    Papier w kaczuszki?
    Taki też potrafi ucieszyć, jeśli na nim niezłe notki, typu słoneczko w pełnym uśmiechu.
    Dzięki za dociekliwość z tymi barwymi informacjami. Nawet nie wiedziałem, że ta kolorystyka to wręcz szyfr!

    Jedno swoje tam powyżej bym jednak zmienił, bo sens zagubiłem:
    ... barwy paska świadectwa z wyróżnieniem to są barwy godła państwa ...
  • 21.01.15, 08:11
    Tak analitycznie i na chłodno:
    1. Czy wszystko odbywa się w ramach godzin lekcyjnych i jaka jest proporcja między sprawdzianami a normalnymi lekcjami. Bo jeśli np. 30% czasu zajmują testy i egzaminy, to chyba coś jest nie tak.
    2. Sprawdzanie wiedzy w te i nazad nic nie da, jeśli jedynym efektem jest danie do zrozumienia "za mało się uczycie, nieroby i tępaki". Nie wystarczy pokazać na teście: tu miałeś błąd. Jeszcze trzeba wyjaśnić, z czego on wynika. Czy uczeń w ogóle nie zrozumiał treści zadania? Czy nie umie zapamiętać wzorów? Nie potrafi podstawić do wzoru? A może podstawił dobrze, ale podał błędny wynik działania matematycznego?
    Omawia ktoś te wyniki? Pewnie nie, bo nie ma czasu...

    PS. Korniz, po kropce kończącej zdanie (także wykrzykniku i znaku zapytania) oraz po przecinkach stawia się spację. Inaczej wychodzi faktycznie trudny do czytania zlepek. I włącz sobie w przeglądarce sprawdzanie pisowni, to podkreśli ci literówki. Zdania natomiast formułujesz logicznie i sensownie (choć z drobnymi błędami językowymi), i to jest najważniejsze.
    Jak chcesz sobie poprawić interpunkcję, sięgnij po starą dobrą książkę "Gdzie postawić przecinek?".

    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 21.01.15, 10:39
    Z innej strony pytanie: czy syn rozwiązuje zadania codziennie np 3-5 w zależności od stopnia trudności?Moje dziecko dostaje zadania ze zbioru zadan i nie ma przebacz rozwiązuje bo robił takie babole ze nie było wyjścia. Mudi cwiczyc. To ile nad nimi siedzi to jego sprawa. My sprawdzamy. Od początku szkoły mówimy za ma nauczyć się uczyć. Nie przychodzi nam go głowy ze nauczyciel ma nauczyć. Może wytłumaczyć jeśli jest ptoblem ale w mamie ilość zadań daje efekt. Na początku siedział długo i bez sensu ale od długiego juz czasu pracuje efektywnie i wystarcza jedno zadanie byle wiedział jak się do niego zabrać. oceny tez ma o niebo lepsze. Ważny wiec jest klimat tej pracy i spokojna postawa rodzica
  • 22.01.15, 20:38
    Czy to źle ,że ćwiczą do egzaminu? Chyba, że chodzi o same oceny. Moja córka gimnazjum skończyła z wyróżnieniem, na końcowym świadectwie miała z osiem szóstek. Dostała się do renomowanego liceum i przeżyła wielkie rozczarowanie, bo zaczęła dostawać dwójki i trójki, w porywach czwórki. Nauki było dużo, dużo testów, dodatkowych zajęć. Tłumaczyłam, że ocena nie jest taka ważna, ważniejsze jest to że uczyła się, że włożyła wysiłek w zadanie i prosiłam ,żeby się nie zniechęcała do nauki. Mówiła mi ,że nie wiadomo ile uczyłaby się z tej historii to i tak najwyżej trójkę dostanie wink. LO skończyła z wypracowaną średnią 4,0. Ale maturę, dzięki testowaniu i własnej pracy, zdała w granicach 90-100 % i nie tylko poziom podstawowy, ale i rozszerzenia. Bez problemu dostała się na studia, kończy państwowy wydział na UW.

    > Tylko że połowa nauczycieli nie umie
    > uczyć tylko egzaminuje.

    Byłaś na tych lekcjach, widziałaś jak uczą nauczyciele? Czy opierasz swój sąd na tym co dziecko powie w swojej obronie, że nauczyciel do bani. Moim zdaniem to dobrze ,że testują, stawiając oceny zmuszą niejako ucznia do nauki. Ja byłam zadowolona, że moja córka ma wymagających nauczycieli, bo tym samym ona osiągnęła dobry wynik i szkoła mogła się poszczycić dobrymi wynikami. Twoje dziecko to już nie przedszkolak, że musi być za wszystko chwalony i głaskany po główce i dostający szóstki za zrobienie plakatu.

    --
    Poddasze...
  • 22.01.15, 20:50
    Tak, tak testowanie jest dobre ale może by tak wyskrobać trochę czasu na uczenie ? Samo testowanie i stawianie ocen nie jest uczeniem lecz wymuszaniem na rodzicach opłacania korepetycji bo matmy czy angielskiego się z kosmosu nie da nauczyć smile Nie powiem że mi to nie odpowiada bo dzięki temu mam pełne ręce roboty po odejściu ze szkoły.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 23.01.15, 11:22
    taaaak, 2 sprawdziany w tygodniu, zapowiadane kartkówki. Biedne dzieciątka teraz. Na studiach (rok akademicki 2014/15 UŚ ) PIERWSZA sesja 4 egzaminy w ciągu 1 dnia!!! I co, poskarżą się mamusi, ministrowi i komu jeszcze? Już nikomu, odkąd nie ma I sekretarza, ehhhh życie... wink
  • 23.01.15, 12:18
    Złośliwość ludzka nie zna granic.Pomijając ten fakt.A co powiecie jak nauczyciel nom stop spóżnia się na sprawdzian .Uczniowie mają 30 minut na napisanie 14 zadań z matematyki na poziomie trudniejszym niż są w podręczniku.Wszyscy się skarżą,ale co mamy zrobić z dyrekcją się nie wygra.Kolejnego syna tu nie wyślę.Dokładnie samo testowanie nic nie da jesli ucznia się nie przygotuje.Trudniejsze zadania nie dają gwarancji że napisze lepiej test ,bo może nie mieć opanowanych podstaw.Robią codziennie dodatkowo 4 zadania z zbioru .I co z tego jak nauczyciel tego nie sprawdza,Skąd uczeń ma wiedzieć czy dobrze myśli?Tylko od razu z tego kartkówka bez wyjaśnienia .Czyli wychodzi na to ,że sami mają się tego nauczyć?Tak wygląda nauka w tej szkole.To samo na chemi i fizyce.Wiadomo biologi historii trzeba wykuć.
  • 23.01.15, 12:30
    Spóźnianie się na lekcję ze sprawdzianem czy bez nie powinno mieć miejsca. Pewnie czasem dyrektor może się spóźnić z racji funkcji, ale nie może być to nagminne.
    Czy w tym roku nauczyciel od matematyki się zmienił? Zastanawia mnie to, bo jeśli nie, to czemu wcześniej nie było jakiejś reakcji, ze zmianą gimnazjum włącznie?
  • 23.01.15, 12:47
    nauczyciel się nie zmienił,uczy go p. dyrektor.Czy ktoś wygrał z dyrektorem?Chciałam go przenieść,ale tu miał masę kolegów z SP.Nie chciał.
  • 23.01.15, 14:17
    To, że dyrektor uczy matematyki załapałam w pierwszym poście.wink
    Fakt, załatwienie tego to praktycznie nierealna sprawa. Trzeba jakoś wytrzymać i może zorganizować jakąś pomoc koleżeńską. Chyba są jacyś zdolni uczniowie, którzy mogliby w szkole pomóc tym mniej zdolnym. Może warto spróbować zorganizować to właśnie za pośrednictwem dyrektora. Może zaskoczy, że coś jest nie tak.
  • 25.01.15, 18:15
    Dodam jeszcze że średnia klasy z matematyki w tamtym roku była 2,7.Ostatnio na lekcji pani mówi macie sami opracować temat.Zrobiła dwa zadania i powiedziała z tego macie karttkówkę .Syn,żeby to pojąć szuka filmików na you tube żeby nauczyć się zagadnień z walca pole objętość.Z lekcji nic prawie nie wie.@,7 średnia klasy to daje wiele do myślenia.
  • 27.01.15, 00:09
    Tak niska średnia źle świadczy o nauczycielu.
    Współczuję Twojemu synowi.

    --
    http://imageshack.com/scaled/thumb100x75/854/xufw.jpg
  • 28.01.15, 12:00
    A ja znam nauczyciela -dyrektora, przypadek autentyczny, który z kolei stawia oceny w przedziale 4-6, żeby nikt się go nie czepiał, że nie umie uczyć. I co z tego, że z jego przedmiotu -egzaminacyjnego! -młodzież ma wysoką średnią?

    Podsumowując:
    http://pbs.twimg.com/media/A_Muui5CIAAUBgM.jpg:large
  • 28.01.15, 13:04
    > Tak niska średnia źle świadczy o nauczycielu.

    No, nie zawsze. Będąc na studiach, odwiedziłam swoje liceum. Wisiały średnie klas, sumaryczne ze wszystkich przedmiotów, któraś klasa uzyskała poniżej 3. Kadra za moich czasów była OK i nie wymieniła się w całości przez tak krótki czas, musiały się im trafić po prostu niezłe kwiatki.

    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 29.01.15, 09:58
    Klasa syna to klasa z uczniami ,którzy mieli pasek SP-taki był wymogł żeby dostać się do tej klasy -e klasy.I średnia 2,7 nie jest winny nauczyciel?Wg Ciebie nauczyciel który nic nie wyjaśnia tylko egzaminuje na wyższym poziomie niż ich podręcznik jest w porządku?O gdyby to była klasa najsłabsza w szkole same nagorsi uczniowie z SP to bym się zgodziła że średnia 2,7 to nie wina nauczyciela.
  • 29.01.15, 10:57
    Nie uważam, pisałam o tym w jednym z wcześniejszych postów. Odniosłam się ogólnie do zdania "niska średnia źle świadczy o nauczycielu", nie do twojej konkretnej sytuacji.

    I niestety mam ponure przeczucie, że interwencja w kuratorium nic nie da, bo zanim ktoś zbada sprawę, to się skończy rok szkolny. Czasami wydaje mi się, że niedouczone społeczeństwo jest władzom na rękę, więc poziom szkolnictwa, delikatnie mówiąc, nie jest sprawą priorytetową.
    --
    Planeta Berlin
    Robótkowe ADHD
    Chała, ale nie drożdżowa, tylko taka do czytania
  • 24.01.15, 00:03
    Zaczynam współczuć już nie tylko dzieciom w tej szkole...
    Rodzice! Nie macie chęci skrzyknąć się jako wspólnota rad klasowych, z tego Rada szkolna?
    Przecież jeszcze nadal członkiem Rady pedagogicznej jest osoba będąca przewodniczacą Rady rodziców, czy jak się ostatnio toto zwie - wybraną przez rodziców do ich reprezentowania przed dyrektorem. Jak ten etap zawiedzie, dopiero zostaje słać monity do kuratorium ...
  • 23.01.15, 23:53
    lisia312 nie przerzucaj swoich frustracji na innych - tym się różni gimnazjum od studiów, że studia są dobrowolne a gimnazjum obowiązkowe.
    Studia są specjalizacją którą sobie delikwent dobrowolnie wybiera a gimnazjum póki co jest szkołą masową, gdzie trafia zdolny i upośledzony w stopniu lekkim.
    Pierwszy sekretarz nie ma tu nic do rzeczy - chodzi o uczciwość i równość, którą mamy zagwarantowaną konstytucyjnie.

    Po pierwsze z reguły trzy sprawdziany w tygodniu a kartkówki nie są (nie muszą) być zapowiadane, jak woli nauczyciel.
    --
    ------------------------------------------------------------
    Inteligentny wszystko zauważa, głupi wszystko komentuje.
  • 23.01.15, 21:47
    Gimnazjum to najgorszy edukacyjny odcinek. Nawet nie ze wzgledu na wiek, a to że tu wszystko jest ważne i ocena z wf i plastyki, bo do średniej, i wiekszość materiału bo do egzaminu i określone przedmioty bo sa za nie punkty.
    W liceum mozna juz zaplanować i wybrać co jest ważne.
    Moze po prostu dziecko trafiło na za wysoki poziom? bo trzecia klasa to egzamin i wszystko do tego egzaminu ma przygotować. Zmotywować.Zmusić.Docisnąć.
    Co do nauczycieli Nie bardzo da się wytłumaczyć wszystkim, bo nie wszyscy sa tak samo inteligentni i mają ten sam poziom. Często też nie zalezy im żeby zrozumieć, bo wymaga to koncentacji na lekcji. Ale taki podrecznik do matematyki czy chemii na poziomie gimnazjalnym ma wszystko wyłożone łopatologicznie i po kolei. więc korepetycji naprawdę nie rozumiem.
  • 24.01.15, 22:06
    Powiem ci punktu widzenia pierwszego rocznika dotkniętego reformą edukacji, że im więcej testów, tym lepszy będzie wynik na egzaminie. Lata nauki do tego typu egzaminów zaowocowały tym, że znam intuicyjnie zasady tworzenia testów, znałam je też, kończąc gimnazjum. W efekcie od razu wiedziałam, które odpowiedzi są bzdurne w teście wyboru, co i jak wpisać, żeby dostać punkt itd. Serio, po iluś tam testach zwyczajnie to czujesz i nie dajesz się łapać na proste sztuczki. Przy minimum wiedzy można osiągnąć niezły wynik.
    Nadto, testy sprawdzają wiedzę przekrojowo, nie da się do nich zwykle przygotowywać, bo musiałabyś przerobić cały materiał z danej dziedziny. Wyjątkiem są testy na zadany temat - np. jedna epoka literacka bądź historyczna, układ pokarmowy człowieka itp. Tu warto poczytać, samo obczytanie podręcznika winno prowadzić do wyniku ok. 70 % ucznia, który potrafi rozwiązywać testy.
    Swoją drogą ta testomania ma opłakane skutki, nie przyswaja się wiedzy tak, jak w szkole przedtestowej (a do takowej też uczęszczałam), a wiedza uzyskana jest powierzchowna i schematyczna niestety.
    O potrzebie trenowania matematyki nie będę się rozpisywać, tak jest dla mnie oczywista.
    Na pocieszenie dodam, że w szkole średniej jest łatwiej. Powoli klarują się priorytety i w zależności od typu szkoły i planów maturalnych, można już dokonywać pewnej selekcji materiału (chociaż nie zawsze warto).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.