Dodaj do ulubionych

Czym karmić rodzinę gdy brak czasu na gotowanie?

22.01.18, 10:45
Dziewczyny,

jak sobie radzicie z brakiem czasu? Z pracy wracam codziennie około 18.00 (mąż podobnie). Wstajemy około 5.30, do pracy jeździmy na ok. 8.15, po drodze zawozimy dziecko do przedszkola.
po przyjściu z pracy trzeba ogarnąć dom, poświęcić troche czasu dziecku (jedno - 4,5 letnie), wstawić pranie, kiedy coś gotować? Zanim obiorę ziemniaki i ugotuje + jakieś mięso mamy godzinę 19.30 - 20.00. Ryż, czy makaron trochę szybciej. Jednak na mięso trzeba poświecic troche czasu. no i ile można jesc spaghetti bądź ryz z kurczakiem i szpinakiem?

Raz czy drugi można coś zamówić, iść na "chińczyka", kupić jakieś pyzy. Jednak na dłuższą metę to bez sensu. Chciałoby się po pracy zjeść normalny obiad o wcześniejszej godzinie niż ok. 20.00.

Dodam, że brak jest babci/siostry/dziadka - kogoś kto obrałby wcześniej ziemniaki i wstawił je.

Jakie macie sposoby? MOze gotować w sobotę na cały tydzień? Ale co? Poza jakimś quasi-leczem i kotletami schabowymi nic nie przychodzi mi do głowy.


Edytor zaawansowany
  • anula36 22.01.18, 13:16
    mozna gotowac i wekowac zupy.
    Gotowac i mrozic miesa - rozne, mielone, schab pieczony, udko z kurczaka, gulasz cielecy/ wolowy, jakas potrawke z podrobow, rybe po grecku w jarzynach.
    Gotowac na 2 dni i w ten 2 mieso odgrzewac.
    dzielic sie wymiennie co 2 dzien obowiazkami - jesli Ty gotujesz, maz ogarnia dom dziecko dziecko i nastawia pranie.Kolejny dzien - odwotnie.
    Ja miksuje te wszystkie opcje- gotuje w weekend wiecej i mroze, czasami wieczorem na 2 dzien, wieczorem na 2 kolejne dni, zaganiam chlopa do gotowania ( glownie w weekendy). CZasami kupuje jakies pierogi na 1 osobe nie chce mi sie robic ( ja akurat piegow nie jadam).
  • autumna 22.01.18, 13:33
    Większość potraw bezproblemowo się mrozi: wszelkie mięsa duszone, kotlety mielone, bigos, gulasze, kopytka, niektóre zupy itp., itd. Raz na jakiś czas trzeba się zakopać w kuchni i to zrobić, ale potem wyjmujesz zamrożone gotowe porcje na zmianę i nie ma problemu, że w sobotę ugotowałaś gar czegoś, a potem to jecie codziennie przez tydzień do obrzydzenia.

    --
    Demokracja - system, który pozwala ci wybrać, kto będzie tobą pomiatał.
  • squirk 22.01.18, 16:34
    mmonika81 napisała:

    Zanim obiorę ziemniaki i ugot
    > uje + jakieś mięso mamy godzinę 19.30 - 20.00.

    Czemu Ty? Pracujecie oboje, gotujcie oboje, będzie szybciej.


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • autumna 22.01.18, 19:16
    > Czemu Ty? Pracujecie oboje, gotujcie oboje, będzie szybciej.

    4,5-latek na stanie, więc raczej nie mogą się oboje jednocześnie zadekować w kuchni.

    --
    Robótkowe ADHD
  • squirk 22.01.18, 23:26
    autumna napisała:

    > > Czemu Ty? Pracujecie oboje, gotujcie oboje, będzie szybciej.
    >
    > 4,5-latek na stanie, więc raczej nie mogą się oboje jednocześnie zadekować w ku
    > chni.

    Nie chodzi o to, żeby jednocześnie - jedno się zajmuje otroczkiem, drugie obiera ziemniaki czy nastawia ryż, potem sie przy następnej czynności wymieniają, no i 4,5 latek to już całkiem solidnie podrośnięte dziecię jest i można wykorzystać okazję, żeby go zainteresować gotowaniem, koleżanka sadzała córę na blacie i kroiła warzywa tak, jak jej młoda zasugerowała (trójkąty, kwadraty, potem wycinanie foremeczką w kółka czy serduszka, dziewczyneczka to potem chętniej jadła no bo miała udział w produkcji), miały przy tym sporo zabawy smile

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • autumna 23.01.18, 09:19
    squirk napisała:

    > Nie chodzi o to, żeby jednocześnie - jedno się zajmuje otroczkiem, drugie obier
    > a ziemniaki czy nastawia ryż, potem sie przy następnej czynności wymieniają,

    No, rzecz gustu, ja jak już wejdę do kuchni, wolę zrobić wszystko samodzielnie od początku do końca wg swojej organizacji pracy. Drugiej strony to samo dotyczy: jak się dziecko zaangażuje w jakąś zabawę z tatą, to też nie musi być zachwycone nagłą zamianą.


    > i 4,5 latek to już całkiem solidnie podrośnięte dziecię jest i można wykorzyst
    > ać okazję, żeby go zainteresować gotowaniem

    Przy spokojnym robieniu niedzielnego obiadku, owszem. Raczej nie wtedy, gdy wracasz złachana z pracy i masz szybko nakarmić rodzinę. Obecność dziecka przy jakiejkolwiek pracy wszystko spowalnia, szczególnie w kuchni, gdzie trzeba pilnować w dwójnasób, np. cały czas uważać, co zostało na stole. Bo jak się na moment odwrócisz do gara sprawdzić ziemniaki, to młody np. właśnie postanowi pomóc mamusi i pokroić resztę warzyw samodzielnie.

    --
    Demokracja - system, który pozwala ci wybrać, kto będzie tobą pomiatał.
  • liliawodna222 22.01.18, 18:07
    My mamy prawie zawsze ugotowany ryż. Dorzucamy różne dodatki typu surowe warzywa (pomidory, ogórek, sałata, papryka) i jest sycąca sałatka na zimno. Można szybko podsmażyć kurczaka z jakiś sosem i już jest "chińszczyzna". Tego typu miksy robimy. Właśnie z braku czasu i chęci do obierania kartofli ryz u nas rządzi, i jakieś kasze. Zresztą kartofle są teraz ohydne, albo ja nie mam szczęścia.
  • anula36 22.01.18, 19:04
    chyba nie masz szczescia, ja kupuje ziemniaki na lokalnym bazarku rolniczym u takiego starszego pana, ktory zawsze mi super doradzi jakie ziemniaki na jakie potrawy i zawsze trafia w punkt. Ja nigdy nie lubilam ziemniakow, teraz troche podskubuje chlopu i sie serio delektuje.
  • ana119 22.01.18, 22:40
    Obiad co dwa dni na zakładkę. Zupy wekowc i otwierać w następnym tyg. Plan posiłków wg schematu: duszone mięsa, pieczone ale wcześniej zamarnować np na noc (mrozic przyprawione np kurczaki, karkówka, żeberka tylko pamiętać żeby wieczorem włożyć do lodówki żeby odmarzly a po południu prosto do pierkanika) i dania przygotowywane na świeżo np spaghetti z prostymi sosami. Ziemniaki obrać rano czy coś innego co wiesz ze pomoże przygotować obiad po południu. Małymi kroczkami żeby się nie napracować. Wieczorem smażyć naleśniki a następnego dnia jecie z tym z czym lubicie. Przepisy muszą być proste. Spisz na kartce co lubicie i jedzesz wg schematu
    Dobrym rozwiązaniem jest szybkowar i wolnowar. To drugie nastawiam rano wychodząc do pracy.
  • kaga9 23.01.18, 01:32
    Z przygotowaniem obiadu schodzi mi krócej, ale nie wiem, czy moje zwyczaje będą dla Ciebie akceptowalne. Niestety, nie lubię i nie umiem gotować, więc... orzę jak możęwink
    1. Nie jadamy ziemniaków. Właśnie dlatego że z nimi schodzi.
    2. Korzystam z półproduktów. Pesto z Biedronki (to w plastikowych kubkach), mrożone mieszanki warzyw, czasem "Pomysł na...".

    Gotuję na bieżąco, bo wszelkie wekowane zupy i mrożone kotlety, gulasze itp., przechowywane dłużej niż dzień - dwa, stają mi w poprzek w gardle. Od dziecka tak mam, świadomie takiej potrawy nie zjem i już.

    Nigdy w życiu nie usmażyłam schabowego w panierce. Za to rozpłynę się z zachwytu nad pomysłem (regularnie eksploatowanym) marynowania plastrów schabu. Marynata na bazie oliwy albo sosu balsamico, przyprawy, zioła suszone albo - jeszcze lepiej - świeże, na dobę lub dwie do lodówki (kiedyś zdarzyło mi się, że towarzystwo macerowało się tylko 3 godziny i też dało radę). Smażysz chwilę, moim zdaniem rozbite cienko nie muszą się szczególnie parować.

    Inne opcje mojego szybkiego obiadu: pierś w kostkę plus warzywa na patelnię, wspomniane pesto z makaronem, pałki albo uda drobiowe pieczone w worku (to akurat trzeba by poprzedniego dnia). Pierogi ruskie z Biedry (uwielbiam). Pyzy zamień czasem na kartacze, zawsze to nieznacznie inaczejwink
  • mmonika81 23.01.18, 12:17
    NO właśnie tych pierogów/pyz/kartaczy i innych chciałabym trochę uniknąć. Ani to zdrowe, ani super smaczne. Idzie w tyłek i tyle.
    Mrozonki spoko, tylko jak wszystko, nudzi się to po jakimś czasie.
  • joanna_poz 24.01.18, 14:33
    u mnie ziemniaki - z powodu jak u Ciebie, czyli za długo się robi - pojawiają się moze raz w miesiącu.
    za to pojawia się:
    kuskus - przygotowanie 5 minut, zero roboty
    bulgur - przgotowanie 20 minu, zero roboty
    ryz
    makaron
    no i frytki - mam frytkownicę - wiem że te frytki to srednio zdrowo, ale frytki + jakies szybkie do usmazenia/ uduszenia mieso = szybki obiad.
  • disco-ball 21.02.18, 15:01
    ziemniaki dla 3 osob robie w ok 20min, tyle samo, co gotowanie ryzu, nawet krocej niz gotowanie brazowego ryzu smile
    obierania 5 min - kazdy zjada po 2 sredniej wielkoisci (ja i male dzieci), gotuje na parze, na sitku z ikei, wiec zagotowanie wody to moment, samo gotowanie - ok 15-17 minut (wieksze kroje na pol albo 4)
  • mmonika81 23.01.18, 12:15
    Dzięki za podpowiedzi.

    Cóż, mąż mój nie umie gotować, więc raczej z jego pomocy nie skorzystam. czasem angażuje go do pomocy (np. przy tych nieszczęsnych ziemniakach) no ale to raczej w weekend. W tygodniu, jest naprawdę mało czasu na to. Córka,jak nie widzi rodziców przez cały dzień, to też chciałaby żeby poświęcić jej trochę czasu, więc do krojenia marchewki jej nie zaangażuję smile

    wstajemy około 5.30, wychodzimy ok. 7, wiec rano raczej nie ma szans żeby przygotować sobie coś na obiad.
    Ech, los.
    Pozostaje chyba opcja gotowania weekendowego i mrożenia, choć smak potraw już raczej nie ten sam.
  • anu_anu 23.01.18, 19:20
    Przemyśl co robisz rano - czy na pewno to wszystko jest konieczne? 1,5 godziny na wyjście to sporo... Powinno się tam zmieścić obranie ziemniaków trwające 5 minut a i nawet podszykowanie całego obiadu.
    Ja kocham poranny sen więc wyjście mam naprawdę zoptymalizowane - od dzwonka budzika do strzału drzwiami auta mija mi kwadrans. Mam na liście tylko siusiu, prysznic i ubranie się (rzeczy wiszą przyszykowane na krześle, żadnego szukania a tym bardziej zastanawiania się co ubrać!). Po czym łapię torebkę (śniadanie robię wieczorem) i wychodzę. Nie maluję się, nie robię nic innego poza tym co napisałam. Da się, codziennie to sprawdzam wink Więc by mi została ponad godzina na robienie obiadu. Mam świadomość, że to bez dziecka i bez malowania się - ale czuję, że masz tam rezerwę czasową wink
  • kaga9 23.01.18, 19:58
    Anu_anu, będziesz moją bohaterkąwink

    Kwadrans to mi schodzi ze zwleczeniem się z łóżka. Godzina piętnaście to minimum na poranne przygotowania, i to jeśli wstanę za późno i się zepnę; budzik mam nastawiony na sporo wcześniej. Ubranie naszykowane, do pracy biorę tylko owoce, więc to mi czasu nie zabiera. Uwierz, że rezerwy kompletnie nie mamwink
    A w pięć minut to ja bym chyba obrała ze dwa ziemniakiwink
  • damdalen 23.01.18, 20:34
    Kupcie sobie dobrą obieraczkę, polecam Victorinox lub Pedrini - zmieniam jak tylko minimalnie się stępi.
    Ziemniaki w zwykły dzień tygodnia u nas rzadko, bo za długo się gotują (choć przyśpieszamy wrzątkiem z czajnika, dodaniem łyżki tłuszczu, krojeniem na mniejsze kawałki). Muszę w końcu nabyć szybkowar, ale nie wiem, czy się będzie opłacało go używać na 3 sztuki.
  • autumna 23.01.18, 21:19
    > Muszę w końcu nabyć szybkowar, ale nie wiem, czy się będzie opłacało go używać na 3 sztuki.

    Szybkowara się w ogóle nie opłaca używać do produktów dość szybko gotujących się, jak ziemniaki. Wodę i tak trzeba najpierw doprowadzić do wrzenia. Nawet jak czas gotowania liczony od tego momentu skróci się z 15 minut do 5, to potem jest jeszcze zabawa z wypuszczaniem pary i otwieraniem szybkowara i w efekcie na jedno wyjdzie.
    Ja używam tylko do gotowania strączkowych i duszenia mięsa.

    --
    Robótkowe ADHD
  • damdalen 23.01.18, 21:35
    Ale chyba i tak w końcu kupię. Tylko ten popularny z Lidla raczej dla nas zbyt duży.
    Koleżanka wspominała mi, że do szybkowara wkłada jarzyny i ziemniaki, na to przesmażone plastry karkówki i cebulę. Pewnie jeszcze sporo takich szybkich dań do odkrycia.
  • anu_anu 23.01.18, 23:15
    Nie demonizujmy - po prostu nie kochasz spania aż tak bardzo jak ja tongue_out
  • kaga9 24.01.18, 01:10
    Ja nie kocham? Och, raczysz żartowaćwink Jestem fatalnym połączeniem sowy z długośpiochem, co oznacza, że moje optymalne godziny snu to mniej więcej 3/4-12/13. Nie do zrobienia przy pracy na etacie (dlatego chcę ją rzucićtongue_out). Na tygodniu śpię ok. 6 godzin na dobę zamiast wymarzonych 9 -10 (no bo przecież przed północą nie zasnę), więc z piątku na sobotę potrafię odlecieć na 12 godzin. Rekord: 14 godzin (po okropnym tygodniu).
  • anu_anu 24.01.18, 10:24
    Też tak mam - lubię siedzieć wieczorem i lubię porządnie pospać. Na studiach otaczająca mnie ludność nie rozumiała, że można spać do 13-stej... A spokojnie można!
    Dlatego właśnie twardo postanowiłam, że MUSZĘ spać maksymalnie długo a poranne czynności MUSZĄ się skurczyć czasowo do tego kwadransa. Powiem Ci, że po latach treningu - idzie jak z płatka.
  • kaga9 24.01.18, 10:53
    Sądzę, że gdybym się nauczyła wyrabiać w kwadrans, chodziłabym spać jeszcze później niż terazwink Mój dramat trwa od niemal 30 lat, odkąd poszłam do 7.klasy, bo wtedy dopiero zeslano mnie na lekcje od 7.10. Niejednego już próbowałam, by się przestawić, echch....
  • anula36 24.01.18, 11:08
    nie pociesze Was,ale to jest nieprzestawialne. Mialam juz tego swiadomso\c szukajac pracy w ktorej startuje od godz 9.00. Rano jestem zombie, mam taki slaby zryw ze musze miec godzine na ogarniecie, tym bardziej ze musze zjesc w domu porzadne sniedanie pzred wyjsciem, inaczej wychodzi ze mnie bestia. Tak ze lacze sie w bolu.
    A gorow wole pilnowac do 1 w nocy ( jakis gulasz czy zupa) niz obiecywac sobie ze na pewno wstane pol godz wczesniej bo wiem ze na pewno tego nie zrobie.
  • kaga9 24.01.18, 11:45
    Siostro!big_grin
  • disco-ball 21.02.18, 15:11
    Mam to samo. Z tym, ze jeszcze mam dwojke maluchow, ktore trzeba przebrac z pizamek, dac jakas przekaske i namowic do szybkiego zakladania butow i kurtek. Mam budzik nastawiony na 7.20, wstaje 7.30, ubieram gady, robie np koktail z banana i jakichs rozmrozonych owocow, jak pija, to biore prysznic modlac sie, zeby nie zalaly doszczetnie ubran i zeby mlodszy "grubsza sprawe" zalatwil w przedszkolu, bo to dodatkowe 3 min na zmiane pieluchy. Wklepuje krem, ubieram sie, daje kazdemu pilota od tv, zeby wylaczyli bajki (wlaczam tv, inaczej nr 1 rozlozy sobie lego, a drugi zacznie gotowac kasztany - odrywanie ich od zabaw jest czasochlonne), potem to robie jeszcze raz, tym razem skutecznie i zaganiam do zakladania butow. Wychodzimy 8.00. Jak wolno im idzie motywuje kawalkiem gorzkiej czekolady, ktory otrzymuja juz w windzie, podczas jazdy w dol.
    nie moge sie doczekac lata, przestawie budzik 10min do przodu. Chociaz cholera wie, bo bede miala kolejne dziecko na stanie.
  • anula36 24.01.18, 11:14
    mysle ze warto meza zachecic,zeby sie ciut podszkolil w paru prostych potrawach, a nie podchodzic do sprawy " jakim mnie panie Boze niegotujacym stworzyles , takim mnie masz" bo za iles tam lat Twoja corka przejmie Twoje schematy dzialania i bedzie miec identyczne dylematy i tak samo bedzie padac na pysk.
  • damdalen 23.01.18, 19:08
    mmonika81 napisała:

    > wracam codziennie około 18.00
    > Zanim obiorę ziemniaki i ugot
    > uje + jakieś mięso mamy godzinę 19.30 - 20.00. Ryż, czy makaron trochę szybciej


    Nie chcę się za bardzo wymądrzać, ale za pół godziny da się przygotować ciepły posiłek. Dla mnie jedzenie to priorytet, za gotowanie biorę się od razu. Sprzątanie i pranie to najwyżej jak sobie pojem i odpocznę. Mam zaplanowane posiłki na kilka dni do przodu, wieczorem wstępnie przygotowywuję (porcjuje i marynuję mięso, gotuję kaszę, wstępnie myję warzywa, robię sos, czasem zupę, itp.). Jak tylko wchodzę do domu, to pierwsze kroki do kuchni. Nawet czasem jeszczeb będąc w płaszczu włączam piekarnik, rozgrzewam patelnię, nastawiam garnek z wodą. Najlepiej zająć się tym z biegu, bo jak się usiądzie, to ciężko wstaćsmile Mojej teściowej gotowanie zajmuje jakieś 3-4 godziny, bo jak przyjdzie to najpierw odpoczywa, potem zastanawia się co tu ugotować, nierzadko trzeba jeszcze skoczyć do sklepu po brakujący składnik, no to trzeba zjeść najpierw kanapkę, przyrządzając mięso nie gotuje równolegle ziemniaków, itd.- i obiad jest po 20... Miałam to szczęście w życiu, że jako studentka dorabiałam w restauracji i podpatrzyłam jak ekspresowo gotować: od chwili zamówienia klienta trzeba było wyrobić się w 15-20 minut z daniem głównym. Warunkiem powodzenia jest dobra organizacja.
  • damdalen 23.01.18, 19:12
    W zeszły piątek na przykład robiłam rybę w cieście naleśnikowym (15 minut wraz z równoczesnym przygotowanie surówki i nastawieniem zupy), do tego kiszona czerwona kapusta pomarańczą. Jak to jedliśmy to gotowała się zupa z groszku i brokułów z mrożonki i niedbale posiekanego pora. Często właśnie mamy odwróconą kolejność dań - w zależności od tego, co gotuje się dłużej.
    W niedzielę małżonek robił niby-gołąbki i rozpędził się z ilością, więc jedzenia jest na 3 dni.
    Wczoraj z sosem pomidorowym i sałatką rukoli, a zupa ekspresowa z dyni.
    Dziś te same kotlety z duszonymi pieczarkami (kupiłam maleńkie, więc nawet ich nie kroję) plus buraczki ze słoika, zupa ogórkowa z ziemniakami na wywarze z zamrażalnika.
    Na jutro planuję curry z ciecierzycą i kalafiorem. Jak się to będzie gotowało, to równolegle usmażę naleśniki. Zjemy najprościej, z dżemem.
    Na czwartkowy obiad filet drobiowy w sosie porowo-śmietanowym (super szybkie), surówka z marchwi (na malakserze oczywiście). Jak będę miała siłę, to może zupa (grzybowa? z kaszą?).
    W piątek coś z piekarnika (bo i tak planuję pieczenie): świeża ryba lub jakaś zapiekanka, mix sałat z kiełkami.
  • ana119 24.01.18, 11:58
    Przeczytałam. To co tu piszecie za i przeciw bierze się z motywacji. Ludzie są z natury leniwi, tu można poczytać czy zmiany do czegoś są potrzebne😉
    simplife.pl/2017/10/25/gowno-z-siebie-dajesz-to-do-ciebie-wraca/
  • anula36 24.01.18, 12:12
    wlasnie dlatego ja w ogole nie ogarniam ze w miare zdrowy na ciele i umysle facet mowi ze nie UMIE GOTOWAC i nie spala sie przy tym ze wstydu. Kurde jakies 10- 12 czy nawet mlodsze dzieciaci biora udzial w tych top szefach dla juniorow, a dorosly gosc nie potrafi opanowac kilku prostych potraw?
  • ana119 24.01.18, 13:03
    Jakie gotowanie? Mowa o obraniu 4-5 ziemniaków.
    Jakby należał do harcerstwa w szkole podstawowej nie byłoby takich przepychanek. Dzieci powinny zdobyć całe spektrum umiejętności żeby w późniejszym wieku umieć się nimi posłużyć. Błąd popełnili rodzice a teraz żony cierpia😉
  • kaga9 24.01.18, 14:34
    Ale powiem Wam, do pewnego stopnia biorąc w obronę mężów, że ja też jestem ofermą kuchenną. Pomijając to, co Siesicka kiedyś ładnie nazwała inteligencją kulinarną, a której nie mam, w kuchni mojego domu rodzinnego w dzieciństwie i nastolęctwie słyszałam: odejdź, nie ruszaj, odłóż ten nóż, teraz nie mam czasu ci tłumaczyć, spieszę się. A potem to mnie już do kuchni nie ciągnęło, bo mogłabym przeżyć życie na kanapkach. Skutek taki, że gotować nie umiem, nie lubię, za grosz nie mam do tego wyczucia. Ziemniaki obrać potrafięwink
  • anula36 24.01.18, 15:15
    ale nie o to chodzi,zeby byc orlem, niechby tez skorzystal z polproduktow, usmazyl piers z warzywami, kotleta, ziemniaki obral,albo choc te pierogi kupne ugotowal, wkurzajaca jest dla mmnie taka postawa - nie umiem gotowac wiec siedze i czekam na gotowe, a kobieta w tym ukladzie MUSI UMIEC bo inaczej pozostaje zycie na gotowcach.
    A tu w tym konkretnym przypadku, chlop ma luznie jest angazowany bo nie umie, a kobieta sie miota z ogarnianiem domu, dziecka ( btw dla mnie wspolne gotowanie to tez czas poswiecony dziecku), praniem i mysleniem jak sie z tym wszystkim uporac,zeby wszyscy byli zadowoleni.
  • kaga9 24.01.18, 15:30
    A, no. Tak to tak, się zgadzam.

    Swoją drogą - schematy. Właśnie. Bo "kobieta musi". Sytuacja wielokrotnie powtarzana: jesteśmy przy kasie, ja i Kagowy, pani kasuje bułki. Bułki kupuje mój mąż, bo to on je jada. Ale kasjerki zawsze, zawsze patrzą na mnie: jakie to bułki? Ile ich jest? Ponieważ uprzednio nie biorę udziału w ich wkładaniu do torebki, odpowiadam zgodnie z prawdą: nie mam pojęcia. Są panie, które na takie dictum robią wielkie oczywink
  • anula36 24.01.18, 15:52
    o to to to...
    czytalam ostatnio ciekawy artykul na ten temat ktorym sie pozwole z Wami podzielic:
    mumandthecity.pl/trzeba-bylo-poprosic-czyli-dlaczego-mezczyzna-nigdy-pomysli/
  • kaga9 24.01.18, 16:23
    Fajnie narysowane, choć ja swojemu przeważnie nie muszę mówić, co ma zrobić, większości rzeczy sam się domyśla. Moja koleżanka twierdzi, że takie wiedźmy jak ja trafiają na takich właśnie facetówwink

    Ale z drugiej strony... jak on wiesza pranie... To potem ja muszę przewiesić, bo TAK się nie da suszyćwink
  • ana119 24.01.18, 16:39
    Bedac chopieciem jego jedyny obowiązek domowy to nauka. To nie psyche tylko brak praktyki. Obecne dzieci ktorych rodzice będą się bawić po przedszkolu i jednocześnie unikać pokazywania prawdziwych obowiązków będą identyczne. Co jest złego w rozmowie w kuchni przy kuchennym blacie? Gorszy klimat do rozmowy?
  • jatojagodnik 24.01.18, 15:15
    W niedzielę wieczorem gotujesz gar zupy lub chili con care lub barszcz + krokiety lub cokolwiek lubicie na dwa dni. Czyli poniedziałek i wtorek jest obskoczony. We wtorek - ponieważ nie gotujesz - przyprawiasz mięso do pieczenia (np. kawałki kurczaka) i zostawiasz w lodówce. W środę po przyjściu do domu pierwsza rzecz to odpalasz piekarnik. 2 kg ziemniaków (bez obierania!!) kroisz w ćwiartki posypujesz przyprawą z olejem i wstawiasz do piekarnika. Po pół godzinie dostawiasz naczynie z kurczakiem. Za kolejne pół godziny masz obiad, który zrobił się sam. Ziemniaków pieczesz tyle, żeby wystarczyło na czwartek. W czwartek te pieczone ziemniaki kroisz na mniejsze części, obsmażasz, zalewasz wybełtanymi jajkami i smażysz hiszpańską tortillę. A w piątek, to już weekend, więc luz smile
    Podstawą jest takie kombinowanie, żeby część tego co ugotujesz zostało na następny dzień. I żeby to coś nadawało się do przerobienia na omlet, zapiekankę, sałatkę itp.
  • ajaksiowa 24.01.18, 17:45
    Ja bym postawi£a na zupy,włosczyznę możesz prygotowac popredniego dnia ,kupić komponenty wcze$niej i w ciągu 30 minut masz pożywną(szczególnie teraz )zupę.Można zaplanować sobie cały tydzień,zup€ można zjeść z chlebkiem bądz bułeczką.
  • damdalen 24.01.18, 22:12
    > mąż mój nie umie gotować
    > angażuje go do pomocy (np. przy tych nieszczęsnych ziemniakach) no ale to raczej
    > w weekend. W tygodniu, jest naprawdę mało czasu na to.

    Mój mąż w miarę opanował gotowanie. Ale nadal obieranie warzyw i siekanie cebuli idzie mu wolno, faceci są chyba mniej zręczni do takich rzeczy. Gdy wyjechałam na 3 tygodnie to gotował ziemniaki w mundurkach Za to doskonale idzie mu obsługa robota, smażenie, gotowanie kaszy/ryżu, robienie sosów – także do tych czynności go angażuję, gdy czas nagli. Powinniście sobie nakupić sprzętów kuchennych, a pan mąż niech będzie głównym obsługującym.

    > Córka,jak nie widzi
    > rodziców przez cały dzień, to też chciałaby żeby poświęcić jej trochę czasu, więc
    > do krojenia marchewki jej nie zaangażuję

    Marchewka za twarda do krojenia przez małe dziecko. Ale już krojenie pieczarek „na pół i jeszcze raz na pół” można zlecić. Mój 4,5-letni bratanek uwielbia pomagać mi w kuchni, czasem prosi, bym zadzwoniła jak będę coś fajnego gotować. Rozczarowany był, że w święta nic nie pichciliśmy. A potrafi już dużo: osuszyć sałatę w suszarce, zrobić „winegreta”, porwać listki, wymieszać różne składniki, podać słoiczek z przyprawami zaczynającymi się na daną literkę, gałkownicą nałożyć farsz, lekko rozwałkować ciasto, położyć składniki na pizzę, posmarować i zwinąć naleśniki/tortillę, próbuje nastawiać automat do chleba. Jego młodszy o 2 lata braciszek jak tylko widzi mnie gotującą, to mieli mi młynkiem pieprzwink Ostatnio rozczulił nas, bo z własnej inicjatywy przyniósł ziarna i wyciągnął patelnię na prażenie, bo szykowała się sałatka. Z chłopaków dobrzy mężowie wyrosną. Da się gotować nawet przy dwójce dzieci poświęcając im równocześnie czas. Takie zajęcia mogą być rozwijające manualnie, matematycznie, językowo, no i ogólno-życiowo.

    > Jednak na mięso trzeba poświecic troche czasu.

    Dlatego trzeba je robić wcześniej. Przyrządzone mięso, w przeciwieństwie do większości potraw warzywnych, można przechowywać kilka dni. Na przykład gotujesz pulpety, na wywarze od razu robisz zupę pulpetową. A pozostałe kotleciki wykorzystujesz tak: w sosie pomidorowym z grubym makaronem, w sosie koperkowym z kaszą jęczmienną/jaglaną + buraczki lub surówka z marchwi, w sosie meksykańskim z ryżem, w sosie myśliwskim z kaszą gryczaną, zapiekanka z pulpetami + sałata z vinegretem.
    Wspomniane mięsa w plastrach (drobiowe/wieprzowe) szybko przyrządzisz na patelni, np. w wersji z suszonymi pomidorami, pieczarkami, marynowanym zielonym pieprzem, porami, musztardą, itd. Nie narobisz się przy karkówce zapiekanej w kiszonej kapuście, tylko trzeba poczekać aż się upiecze. Ekspresowe są kotlety z kurczaka marynowane w jogurcie: plastry smarujesz gęstym jogurtem doprawionym czosnkiem/curry/papryką, możesz je trzymać w lodówce nawet 3 dni, panierujesz w bułce lub sezamie i smażysz. Do panierowanych mięs zwykle już nie podaję ziemniaków ani innego zapychacza skrobiowego, tylko robię więcej surówki lub pożywną sałatkę np. z quinoa.
    Jeszcze szybsze są ryby. Te z mrożonki na patelni na przykład w pomidorach z kaparami, a te świeże upieczone w piekarniku. Można podać z chlebem, ryżem/kuskusem, frytkami z piekarnika. Do tego klasycznie kiszona kapusta lub mix sałat.

    > no i ile można jesc spaghetti

    Można zrobić więcej takiego spaghetti. Odgrzewane jest za bardzo rozmiękłe, ale łatwo przerobić na zapiekankę: dorzuć jakieś oliwki/anchois/paprykę, polać ubitym jajkiem, posypać żółtym serem i zapiec.
  • drzewkopomaranczowe 25.01.18, 19:08
    do szybkiego gotowania to tylko szybkowar przykładowo rosół możesz mieć w 0,6 godziny
  • drzewkopomaranczowe 25.01.18, 19:12
    mialo być 0,5 godz
  • misiowazona 26.01.18, 11:36
    1. zupy krem: cukinia + ziemniaki - wrzucic do wody, ugotować, posolić, zmiksować, dodac zmiażdżony czosnek, podawać z żółtym serem, grzankami lub uprażonym na patelni słonecznikiem. Podobnie robi sie zupę z czegokolwiek innego zamiast cukinii. Można dodać kostkę rosołową, ale jak jest czosnek, to nie trzeba.
    2 Spagetti bolognese - szybkiei łatwe
    3. Naleśniki z mielonym mięsem podsmażonym na patelni na cebulce
    4. Mielone mięso ulepione w kulkę z jajkiem i rozmoczona bułką i przysmażona cebulą - albo z tego kotlet mielony, albo pulpety gotowane we wrzątku (najlepiej w wywarze z jarzyn)
  • misiowazona 26.01.18, 11:48
    5. Jeszcze szybkie kluski - twaróg rozkruszyć widelcem, połączyć z jajkiem i maka, posolić - łyżką kłaść na wrzątek, po zagotowaniu jeść z masłem i cukrem można też z pokruszonym twarogiem
    6. dorsza pokroić, unurzać w cieście naleśnikowym z wkruszonym tymiankiem i usmażyć, zjeść z tartą marchewką na obiad
    7. pałki kurze obsypać przyprawami i pokropić olejem, upiec w piekarniku na złoto. Można tak samo upiec ziemniaki (olej +kminek i sól)
    8. zapiekanka z różnych różności z lodówki wsadzonych do naczynia do zapiekania i zalane roztrzepanym jajkiem z odrobina mąki i posypane serem
    9.rosół z makaronem i wkładką mięsną
    10. knedle: ugotowane ziemniaki przeciśnięte przez praskę (najlepiej wczorajsze) z jajkiem i mąką po wyrobieniu tworzą masę którą oblepiamy mrożone truskawki (nie rozmrożone) i wrzucamy na wrzątek.

    To są wszystko obiady ,których przygotowanie zabiera do pół godziny.
  • joanna_poz 26.01.18, 11:55
    rosól gotujesz do pol godziny?
  • ana119 26.01.18, 13:10
    Rosół robić dzień wcześniej. Samo wrzucenie składników nie jest czasochłonne a pytania nie przebarwienia dogladac. Jest masa dań które można zrobić czy przygotować dzień wcześniej np marynowac mięso na cevapy czy tak jak rosół wymaga tylko ugotowaniu makaronu.
  • ana119 26.01.18, 13:11
    Miało być "dogladac pyrkania"
  • joanna_poz 26.01.18, 13:20
    no ok., zgadzam się, ale moze nie ubarwiajmy, że taki obiad przygotowujemy w pol godzinysmile

    o ile w ogole miske rosołu, po całym dniu o w pracy, o godz. można nazwać obiadem.. ale to już inny temat.
  • joanna_poz 26.01.18, 13:21
    o godz. 19 czy 20 - miało być.
  • ana119 26.01.18, 16:31
    Ja nie widzę nic złego w zupach na kolację. Lepsze od kanapek zapiekanych z serem
  • joanna_poz 27.01.18, 13:09
    na kolację - tak.
    jesli natomiast autorka wątku posiłek o godz. 20 nazywa jednak obiadem, to zakładam, że jako takiego obiadu, czy czegokolwiek ciepłego nie je jednak w pracy, czy ogólnie w czasie kiedy jest poza domem.
    pewnie gdyby jadła - to nie bawiłaby się w obieranie ziemniaków o 20 i duże kucharzenie, bo faktycznie lekka i niezbyt czasochłonna kolacja by jej wystarczyła.
    zakładam zatem, że nie je wtedy nic, albo "jedzie" na kanapkach, jogurtach, owocach, tudziez lekkich przekąskach. i wtedy samą zupą się nie naje.

    u mnie obiad jest o 18-19, czyli niewiele lepiejsad i zupą bym się nie najadła po całym dniu.
  • misiowazona 26.01.18, 16:40
    Wiedziałam, że jakaś upierdliwa zacznie wydziwiać, to taaaakie ludzkie. Tak, ja robię rosół z kury w pół godziny. Kurczak gotuje się szybko. Nie dodaję do takich szybkich obiadów wołowiny, bo to wydłuża czas gotowania. Rosół z wkładką z mięsa drobiowego robi za cały obiad.
  • misiowazona 26.01.18, 16:42
    Może jeszcze dodam, że my nie pracujemy w górnictwie, toteż nie mamy górniczego zapotrzebowania na kalorie.
  • joanna_poz 27.01.18, 13:02
    nazywaj to wydziwianiem, upierdliwością i jak jeszcze chcesz.
    nie zmienia to faktu, że rosól gotuje się długo, wolno, na małym ogniu, jak to napisała ana - żeby pyrkał.
    nie w pol godziny.
    i jest to przeciętna wiedza kulinarna, a nie poziom masterchefa.

    ale..... najważniejsze, że Tobie smakuje.
  • misiowazona 30.01.18, 11:01
    Schowaj agresję i złośliwość do kieszeni i najedz się nią. Smacznego upierdliwcu.
  • joanna_poz 30.01.18, 11:08
    jestes jedyną osobą agresywna w tym watku - i sama sobie wystawiasz świadectwo takimi wypowiedziami.
  • damdalen 26.01.18, 19:22
    Specjalnie dziś patrzyłam na zegarek: od wejścia do kuchni aż do włożenia potrawy do piekarnika 7 MINUT. Robiłam zapiekankę rybną z brukselką i to jeszcze w dwóch wersjach, bo dla M z dodatkiem boczku. Nie jest to najambitniejsze danie świata, ale jest w nim i ryba, i wartościowe warzywo.
  • agniesia331 27.01.18, 13:11
    Gulasz z mięsa indyka,pokrojone mięso na gulasz kupuję,obtaczamy w mące i na 10 min na patelnię + przyprawy,cebulka,czasami papryka,pieczarki,potem dolewamy wody by z patelni cały smak wlać do garnka,w garnku dusimy pół godziny + śmietana. Ryż,kasze,gotuje rama,można też ziemniaki. Wracam z pracy te ugotowane na dość twardo ziemniaki kroję w grube plastry i na patelnię. Otwieram puszkę kukurydzy lub słoik z małymi ogoreczkami chili,w miodzie ( tanio w Lidlu,biedronce a pyszne i wytwornesmile). Lub kupuję piersi z kurczaka,polędwiczki,obtaczamy w jajku siemienia,bułce tartej,płatkach kukurydzianych i na pół godz do piekarnika lub na olej na patelnię. Mięso robię na 2 dni. Lub kupuję łososia bez skóry i do piekarnika w srebrnej folii na 25 minut,owijamy folię przed końcem. Kupuję kapustę kiszona z marchewką,dodaje cebulkę oliwę,sol,pieprz,cukier.W weekendy robię surówki z tartej marchewki,sałatkę grecką.gotuje ziemniaki jako ziemniaki lub puder,wkładam ziemniaki do piekarnika i piekę kalorie frytki. Plus gotuje rosół na sobotę niedz,odkładają w pudełku do zamrażarki i to wyciągam w razie awarii.W tygodniu dodając przecier i śmietanę jako pomidorowa i drobny makaron Jeśli wydajesz o 5.30 to masz te 30'minivan ugotowane kaszy,ryżu,makaronu. W razie awarii kuskus po południu zalany wrzątkiem,gotowy po 7 minutachsmile
  • agniesia331 27.01.18, 13:16
    Czasami kupuję pizzę x 2 duża ( 2 ha za darmo w środy u mnie w pizzy hut ) i syn i mąż zadowoleni bardzo,starczy na 2 dni. Awaryjnie frytki z piekarnika i gotowe kostki rybne w panierce już ze sklepu rybnego wyciągam z zamrażarki. Lub robię z serka waniliowego,jajka i mąki w misce masę,która wlewam łyżeczka jak leniwe takie niecodzienne na wrzątek. Polecam masłem. Raz na tydz gotuje krupnik lub żurek ( jak.mi się chce) synowi sushi z Lidla,biedronki bo lubi coś innego. W sobotę u nas w Tesco dorsz,obtaczamy w mące i jajku i na patelnię ( na 2 dni )
  • 22pagoda 06.02.18, 08:19
    są bardzo dobre kasze: gryczana niepalona, orkiszowa, z samopszy, perłowa, uwielbiam peczak - tylko nie gotuje w torebkach a w wodzie - odpada obieranie .... potem można na drugi dzień odgrzać na masełku klarowanym, pychota
    w domu jest mały grill - wrzucam tam świeże pieczarki, świeżą cukinię, bakłażan - polewam oliwą i ziołami - 2 - minuty
    a szybkie mieso to np. piers kurczaka albo indyka usmażona, nawet bez panierki, doprawiona ziołami, papryką...

    uwielbiam też makaron - połgotowy włoski z Lidla albo w paczkach
    do tego oddzielnie zblanszowana szalotka, rukola, co się nawinie, pieczarki, papryka, swiezy szpinak
    parmezan dodany na koncu - makaron na wieczór z warzywami jest moim zdaniem dosc strawny, nie obciaza trawienia, szybko zaspokaja głód

    --
    "Om mani padme hum" smile
  • sweet_pink 24.02.18, 21:53
    Też wracam około 18 i około 18 30 jedzenie jest na stole, bo nie wyobrażam sobie marnować więcej czasu na przygotowanie posiłku. Moje metody:
    1. Nie gotuję zup, tylko kupuję gotowe w pojemnikach. Wybieram te które nie mają w sobie żadnego chemicznego śmiecia. Są smaczne i jak przeliczyć ile bym wydała na składniki + ile czasu bym gotowała, zmywała to w mojej opinii jest to bardzo ekonomiczne. W większych sklepach wybór takich zup jest tak duży, że można jeść codziennie przez ze dwa tygodnie inną.
    2. Zimniaki to aż mam problem sobie przypomnieć kiedy miałam w domu, praktycznie totalnie wykluczyłam z diety. Za dużo zachodu w stosunku do ich wartości odżywczej. U mnie dodatkami są o wiele zdrowsze kasze - gryczana, blugur, kuskus (ryż i makaron znacznie rzadziej), którym wystarcza max kwadrans.
    3. Jeżeli gotuję cokolwiek wymagającego wrzucenie na wrzątek (kasza, warzywa ect), to wodę gotuję w czajniku elektrycznym (szybciej).
    4. Jeśli chodzi o mięso to nie występują u mnie żadne kolety, czy inne wysoko przetworzone formy. Albo dusze w rondlu, albo piekę w rękawie w piekarniku (rano przed wyjściem do pracy obtaczam w zioła). Często wybieram ryby, które wymagają krótszej obróbki.
    5. Odgrzewanie mięsa/ryby/jarzyny z dnia wczorajszego tylko na parze, raz że nie trzeba pilnować żeby się nie przypaliło, dwa łatwiejsze mycie.
    6. Wszelkie tarcie na tarce, szatkowanie robi za mnie robot. Myję go natychmiast po użyciu, wtedy robi się to znacznie szybciej niż jak da mu się przyschnać choćby kwadrans.

    Z rad ogólnych polecam zrezygnować z kuchni tradycyjnej, a zacząć szukać nowych współczesnych przepisów. Kuchnia tradycyjna z panierowaniem, lepieniem, mieleniem ect. zwyczajnie nie przystaje do tego ile mamy czasu pracując na etat.

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • autumna 26.02.18, 13:03
    sweet_pink napisała:

    > Z rad ogólnych polecam zrezygnować z kuchni tradycyjnej, a zacząć szukać nowych
    > współczesnych przepisów. Kuchnia tradycyjna z panierowaniem, lepieniem, mielen
    > iem ect. zwyczajnie nie przystaje do tego ile mamy czasu pracując na etat.

    Skądinąd, taka kuchnia, gdzie np. się nie smaży w nasiąkającej tłuszczem panierce, tylko dusi/piecze/gotuje na parze jest przy okazji zdrowsza. A my nie stoimy nad patelnią.



    --
    Robótkowe ADHD
  • sweet_pink 26.02.18, 19:21
    O z tym staniem to mój ulubiony argument smile Jak mam mięso z dnia wczorajszego to tylko gotuje wrzątek, po czym do jednego garnka z wrzątkiem siup kasza do drugiego sitko na parę na to mięso i w minutę nakrojone różyczki z kalafiora lub brokuła (a zimą to w ogóle szał ciał bo mrożonki idą w ruch i nawet nic kroić nie trzeba). Minutnik nastawiam i idę robić co innego, a po 12 minutach przychodzę do kuchni na gotowe big_grin

    --
    "Do what you want cause a pirate is free
    You are a pirate!"
  • ananke666 01.03.18, 10:36
    Oprócz pomysłów, które już padły, gorąco polecam szybkowar i mrożenie rosołu czy raczej solidnego wywaru. Robię tak z racji posiadania zupożernego potomka.
    Mieszane mięso do gara, porządna porcja warzyw i przypraw bez soli, zakręcić i dać im ze dwadzieścia minut od uszczelnienia zaworu. Mój szybkowar da się odbarczyć szybko pod strumieniem zimnej wody, nie wiem jak inne. Potem solidna porcja zielonej pietruszki i koperku, sól, dopełniam wrzątkiem (bo w szybkowarze nie można lać zbyt pełno) i gotuję na małym ogniu do zupełnego przebarwienia się zieleni, kto chce i lubi, dodaje kostki bulionowe czy co tam chce. I w zasadzie koniec. Po wystygnięciu cedzę prosto do litrowych pojemników, zostawiając w nich ewentualne pożądane dodatki typu mięso i do zamrażalnika. Zaletą jest a) małe zawracanie głowy w trakcie, bo nie trzeba stać nad garem i pilnować gazu/szumować/whatever, b) zupę robi się na tym szybko, nie przejmuję się bzdetami i takie zamrożone rosołowe babki z foremek stawiam prosto do garnka na ogniu, gdzie rozmrażają się same.
    Wywary można przyrządzać różne, wedle uznania. Na takim z wędzonki zrobienie np. żurku to niewiele więcej, niż ugotowanie jajek na twardo do tegoż. Byle rozpoznawać pojemniki - podpisać albo pamiętać, że w np. w tych z zieloną pokrywką jest zawsze z mieszanego drobiu.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • misiowazona 07.03.18, 13:37
    Placki ziemniaczane - ten co smaży, je wprawdzie najpóźniej, albo nad patelnią w locie, ale taki obiad idzie szybko, jeśli ma się maszynę elektryczną do tarcia.
  • astramastra 09.03.18, 09:44
    masz ok 1,5 godziny do wyjścia i nie jesteś w stanie podszykować obiadu?Przemyśl swoją organizację.
    Ja albo robię obiad na drugi dzień wieczorem albo rano. Też mam ok 1,5h do wyjścia rano.
    Rano robię day up dla dziecka i męża.Kawę dla nas i śniadanie do szkoły dla córki. I w zależności albo kończe obiad albo zaczynam robić np zupy wszelakie, albo kotlety siekane, jakaś surówka, sos mięsny.
    Wczoraj robiłam muffiny na śniadanie do pracy i szkoły. Suche skłądniki już czekały w misce z wieczora, szynka pokrojona ser starty w lodówce, rano wstałam włączyłam piekarnik, włączyłam pralkę na cykl półgodzinny.Potem wymieszałam razem składniki wrzuciłam na blaszkę i do pieca.W tym czasie jak się piekło to day up zrobiłam kawę i sałatkę do obiadu.Kotlety siekane usmażyłam wieczorem.
    Wszystko kwestia organizacji. Ja mam ciuchy naszykowane wieczorem, blender kubki śniadaniówka itd też czekają na rano.
    Rano też często obieram ziemniaki czy gotuję ryż, kaszę. Mam szybkowar więc ziemniaki po powrocie to ok 12minut.



  • misiowazona 09.03.18, 10:31
    Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź. Rzeczywiście dobra organizacja to podstawa. Ostatnio jestem w ogóle zafascynowana wdrażaniem zmian, które pomagają w życiu. Temat dotyczy jednego z aspektów życia, jakim jest przygotowywanie obiadu dla rodziny, więc nie będę tu pisać o innych dziedzinach, ale mogę dorzucić uwagę, że bardzo pomaga używanie minutnika czy budzika w komórce. Dzięki temu nie zapomni się np. wyłączyć zupę, która gotuje się PODCZAS gdy my robimy coś innego.
  • astramastra 09.03.18, 11:37
    Dokładnie. Ja mam mało czasu dlatego wiem, że muszę zrobić wszystko bez opieprzania się wink
    Z dziwnych rzeczy to mam zegar w kuchni na piecu ustawiony 15 min do przodu, bo to mi ułatwia sprawnośćsmile Tak wiem głupie, ale tow głowie siedzi, że mam te 15 minut zapasuwink
    Im ma się mniej czasu to się go lepiej wykorzystuje.Wiem co mówię bo jak jest weekend to czas jakoś przecieka przez palce.
  • misiowazona 09.03.18, 14:46
    Nie, to nie głupie. To psychologia. Czasami musimy być trenerami mentalnymi sami dla siebie.
  • astramastra 10.03.18, 08:44
    Wiem, wszystko siedzi w głowie.
  • joanna_poz 09.03.18, 11:45
    > bardzo pomaga używanie minutnika czy budzika w komórce. Dzięki temu nie zapomni się np. wyłączyć zupę, która gotuje się PODCZAS gdy my robimy coś innego.

    no i tu się np. jawi przewaga indukcji nad kuchenką gazową ( to a propos sasiedniego watku) - że na kuchence, na konkretnym mozna nastawic minutnik, kiedy to pole ma sie wyłaczyc samo.
    tę funkcję, przyznaję, uwielbiam.
  • damdalen 09.03.18, 11:57
    joanna_poz napisała:

    > no i tu się np. jawi przewaga indukcji nad kuchenką gazową
    > że na kuchence, na konkretnym mozna nastawic minutnik, kiedy to
    > pole ma sie wyłaczyc samo.
    > tę funkcję, przyznaję, uwielbiam.


    Przepraszam za offtop - jaki model płyty indukcyjnej masz? Chyba, że wszystkie indukcje mają taką funkcję...
  • joanna_poz 09.03.18, 12:12
    Płyta indukcyjna ELECTROLUX EHI 6540FHK

    ta funkcja to wyłacznik czasowy (swoją droga na stronie media expertu nie jest wymieniona w funkcjach dodatkowych) - w sumie to nie wiem czy wszystkie płyty ją maja.
    i jak mam byc szczera - o tym, ze moja ma doczytałam po zakupie i doczytaniu instrukcjismile
  • damdalen 09.03.18, 12:32
    Dzięki wielkie.
    Sprzęt kuchenny jest bardzo ważny w sprawnym gotowaniu.
  • kaga9 09.03.18, 10:48
    To nie jest WYŁĄCZNIE kwestia organizacji. To w dużej mierze zależy też od tego, jaki ma się zegar biologiczny i jak się rano funkcjonuje. "Masz 1,5 godziny i nie jesteś w stanie podszykowac obiadu?" brzmi tak, jakbyśmy wszyscy rano robili dokładnie to samo i mieli taki sam rytm dobowy.
  • joanna_poz 09.03.18, 11:03
    przyznaję szczerze, że mając 1,5 godziny do wyjscia też nie jestem w staie podszykowac obiadu.
    i nie jest to kwestia organizacji, bo nie chodze w tym czasie rozmemłana z kąta w kątwink
  • astramastra 09.03.18, 11:28
    Wierz mi, że dla mnie wstawanie i poranek to najgorsza część dnia i mam masakrę by wstać.Rano milczę tylko robię co trzeba i już. Akurat gotowanie lubię to nie jest to problem, problemem jest to że znowu trzeba wstać i obowiązki...
  • kaga9 09.03.18, 14:39
    Ja też robię, co trzeba, tylko znacznie dłużejwink
  • damdalen 09.03.18, 11:10
    Moja mama zawsze rano gotowała zupę, wychodziła z domu o 7.20 i jeszcze miała trójkę dzieci do ogarnięcia, a tata wychodził dużo wcześniej. Wieczorem mama często robiła kluski ziemniaczane (kopytka lub śląskie), żeby po powrocie do domu nie musieć myśleć o ziemniakach. Nie wiem, jak ona dawała radę, dzięki temu i ja nauczyłam się sprawnie ogarniać codzienne sprawy. Bo u nas w domu nie było "służby" od nastawiania ziemniaków.
    >
    > Dodam, że brak jest babci/siostry/dziadka - kogoś kto obrałby wcześniej ziemnia
    > ki i wstawił je.
    >

    My wychodzimy do pracy dużo wcześniej, więc całego dania rano nie ugotuję. Do tego choruję na niedoczynność tarczycy, więc poranny start mam 'upośledzony'. Ale podgotowuję zupę i wlewam do termosu, ona dochodzi przez czas naszej nieobecności. Po powrocie dodaję ewentualne kwaśne komponenty, podsmażoną cebulę czy czosnek (żeby rano nie smrodzić), doprawiam, czasem trzeba jeszcze chwilę pogotować. Dziś rano obrałam i pokroiłam: 1 marchew, 1 pietruszkę, 1 ziemniaka, zalałam to wrzątkiem z czajnika, wrzuciłam nieobrany ząbek czosnku, trochę pora, liść i ziele, domową wegetę, garść pokruszonych suszonych grzybów, gotowało się to może z 5 minut i do termosu, dorzuciłam na koniec 3 łyżki kaszy jęczmiennej. Trzeba to będzie jeszcze wykończyć. Na drugie danie będzie filet z pstrąga (już zamarynowany czeka od wieczora w lodówce) pieczony pod panierką (miąższ chleba z masłem i przyprawami zmiksowany w blenderze trzymany w zamrażalniku od poprzedniej takiej potrawy), brokuł pieczony (może też go posypię tą panierką), jak się będzie piekło to zrobię błyskawiczną surówkę z kiszonej kapusty i świeżej papryki. Pieczony lub parowany kalafior/brokuł często są u nas jako dodatek do ryby/mięsa zamiast ziemniaków, nie trzeba ich obierać ani nawet przesadnie myć.
  • joanna_poz 09.03.18, 11:19
    z czystej ciekawości - jaka jest idea gotowania rano ryzu i kaszy (albo smażenia kotletów wieczorem) skoro sa to czynności zajmujące akurat mało czasu?
    a świezo ugotowane czy swiezo usmazone smakuja dużo lepiej, niż odgrzane?
    (no własnie - potem to odgrzewasz? w czym?)
  • astramastra 09.03.18, 11:34
    taka,że jak córka wraca ze szkoły to ma już zupę.Mąż wraca ok.14.30, dogotowuje ziemniaki albo mają juz ryż kasze itd. Kuchnią zajmuję się ja i tak zostanie.Ja wracam ok 19.00.A nawet jak zdaża sie,że jestem w domu wcześniej to jest to na chwilę więc mam obiad gotowy.
    Dużo bardziej męczące jest dla mnie sprzątanie, którego szczerze nienawidzę.Gotować uwielbiam!
  • joanna_poz 09.03.18, 11:42
    ok. rozumiem.
  • ana119 09.03.18, 16:30
    Podpiszę się☺ nie trafiają do mnie uwagi ze ziemniaki długo się obiera czy najlepiej kupować zupy (ok 8 zł za porcję!) W
    Jest wiele czynności których nie lubimy a robimy np mycie zębów. Jest ktoś kto to lubi albo przestał robić bo szkoda czasu? Robią to gdzieś na mieście?
    Ziemniaki obiera nawet moje dziecko po szkole. Ja obieram ze sprzątaniem 5 min, mierzyłam wczoraj czas.

    Mając 1,5 h do wyjścia można nawet rozłożyć mate i poćwiczyć😉 ważne jest nastawienie i cel

    W ub tyg był artykuł gdzie cytowano dane na temat spędzania czaś wolnego. Najwięcej czasu spędzamy w mediach!
  • damdalen 09.03.18, 19:37
    Przypomniało mi się, że zamiast ziemniaków czasem robię puree z groszku (z mrożonki 10 minut gotowania, rozgnieść tłuczkiem). Takie puree może być z różnych warzyw (z dyni chyba też dość szybko pójdzie przygotowanie). Kiedyś na przyjęciu jadłam mus z jabłek podany z pieczenią i plastrami buraków na ciepło. Szczęśliwie, jesteśmy przyzwyczajeni do jadania małych porcji pyrów (ja jeden ziemniak, mąż 2-3) lub do ich wszelakich zamienników.

    Zastanawiam się garnkiem do gotowania ryżu. Może są takie z możliwością ustawienia opóźnionego startu? Bo taki pęczak czy brązowy ryż i tak moczę przed gotowaniem, więc mogłoby to sobie tak stać w wodzie już w urządzeniu i samo się włączyć w odpowiednim momencie.
  • ana119 09.03.18, 22:05
    Pycha! Robię tez puree ziemniaki plus warzywa z mrożonki.

    Azjaci gotują ryż na zapas. Można ugotować wieczorem i będzie na jutro
  • astramastra 10.03.18, 08:42
    dokładnie, to co powtarzam od jakiegoś czasu: dorosłość to przede wszystkim obowiązki i trzeba nim sprostać czy się lubi czy nie.Jak mam czas wony to korzystam i się relaksuje.Na wszystko musi być odpowiedni czas.
    Ale do ćwiczeń i to rano jestem zbyt leniwawink poranki to złowink
    A co do kupowania zup to dla mnie jakiś kosmos! Zupa to moment, potem robi się samawink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.