• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Ogarnięcie małego mieszkanka Dodaj do ulubionych

  • 16.04.08, 12:43
    Jak dajecie sobie rade? Czy rzeczywiście pozbywacie się wszystkiego
    czego przez dłuższy czas nie używacie? Ja mam zamiar pozbyć się
    wiekszosci książek. Normalnie nie uczyniłabym tego, ale teraz, gdy
    na 45 metrach gnieździmy się we czwórkę, plus brudzący pies i firma,
    niestety nie dajemy rady. Muszę sie pozbyc książek, gazet, ciuchów
    nie noszonych dłużej niż 2 miesiące.

    Nie wiem jednak nadal, jak ogarnąc to mieszkanie. Często robię kilka
    rzeczy naraz. Piorę, zajmuję się frimą, doglądam dziecka, gotuję.
    Gary umyte, po chwili są zapaskudzone. Ubranie dziecka rzucone w
    pośpiechu na kanapę tuż przed wyjściem, od razu powodu wrażenie
    bałaganu. Do tego przechodni przedpokój, z którego roznoszony jest
    notorycznie piach na całe mieszkanie. Pies roznoszący piach i sierść
    gdzie tylko można.

    Nie wiem gdzie trzymać odkurzacz, środki czystości. Na nic nie ma
    miejsca. Marzę o czyściutkim mieszkanku, w którym można odpocząć. A\
    na dzień dzisiejszy mam graciarnię, która mnie męczy. Choć naprawdę
    bardzo się staram i nie mam natury "chomika"

    Chętnie poczytam cenne rady.
    Pozdrawiam
    --
    Ignaś - Moje uwielbienie

    Michaś - wspaniały syn i braciszek
    Zaawansowany formularz
    • 16.04.08, 13:06
      Mieszkamy z mężem i dużym psem póki co w 30-metrowej kawalerce, nie
      mamy dzieci i powiem Ci, że bez problemu daję sobie radę, tym
      bardziej, że nie jestem miłośniczką bezproduktywnie stojących
      bibelotów, które tylko kurz zbierają, a nie są do niczego potrzebne.
      Na bieżąco pozbywam się rzeczy niepotrzebnych, niczego nie
      chomikuję, co wydaje się być zbyteczne. Książki są poukładane,
      gazety wyrzucane po przeczytaniu, porządek w ciuchach i butach robię
      raz do roku po zimie. Tych, których nie noszę lub są zniszczone
      wyrzucam albo oddaję.
      Suche pranie na bieżąco układam i chowam. Problem brudnych garów
      całkowicie zniknął po zakupieniu zmywarki (to naprawdę świetna
      sprawa!), po zjedzeniu brudne naczynia chowam do zmywarki i raz
      dziennie wieczorem puszczam zmywanie. Odkurzacz mam schowany w
      szafie na dole, tak samo maszynę do szycia, żelazko itp... Środki
      czystości w łazience- jeśli nie masz szafek kup sobie plastikowy
      pojemnik i do niego ustaw środki typu Cif, Ajax, Ace itp... i postaw
      w mało rzucające się w oczy miejsce, np. za ubikacją.
      Jeśli chodzi o piach po psie i sierść, a jest jej w tej chwili
      wszędzie pełno, bo zaczęła się lenić, nie ma na to onnej rady jak
      poświęcić raz dziennie 15 min na odkurzanie sad przy psie niestety
      trzeba często myć podłogi.
      Naprawdę wystarczy troszkę pomyśleć, zorganizować czas na porządki i
      utrzymywać czystość - to mają za zadanie wszyscy domownicy, bo sama
      nic nie zdziałasz. To, co już niepotrzebne do używania odkładacie
      wszyscy na miejsce.
      • 16.04.08, 13:15
        też miałam czysciutko...
        teraz to zupełnie inna bajka
        • 16.04.08, 13:40
          Nas od małego uczono sprzątania po sobie zabawek, ciuchów itp.
          Pamiętam, że mając jakieś 5-6 lat sama układałam swoje ciuszki do
          szafki. Później były tzw. dyżury w domu i każdy wiedział co ma
          sprzątać, tym bardziej, że była nas trójka wychowywana bez ojca, a
          mama całymi dniami pracowała.
          • 17.04.08, 07:41
            kochana, moje dzieci tez sa nauczone sprzatania, ale kiedy w domu
            buszuje 20 mies pannica nie sposob miec porzadku caly dzien, kiedy
            ja ukladam rozrzucone ksiazeczki, ona wyciaga moje staniki z
            szuflady, kiedy ja chowam staniki ona wywala pudlo klockow lego
            starszego brata i tak w kolko, i jest wrazenie ciaglego nieporzadku
            ktore denerwuje, nati, mieszkam na 53 metrach i mam balagan mimo iz
            wywalilam wiekszosc "niechodzonych" ciuchow, spora ilosc zabawek i
            wszytskie przydasie. Jedyną metoda chyba jest zabudowanie mieszkania
            od sufitow do podlogi zamknietymi szafkami zeby wszytsko pochowac i
            miec gdzie chowac wiecznie wylażące skadś rzeczy. Kuchni tez nie
            moge opanowac, wiecznie cos lezy w zlewie, a na zmywarkę nie mam
            miejsca. Na pocieszenie napisze ze vis a vis mam budowe duzego bloku
            i kurz moglabym scierac 5 razy dziennie, nie moge juz patrzec na te
            zakurzone półki,
            No i mam setki ksiazke z ktorymi jakos nie potrafie sie rozstac -
            podziwiam, podejrzewam ze ja tez w koncu dojrzeje do takiej decyzji
            --
            Mikołaj 19/9/02; Aleksandra 17/7/06
            Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach, Gdzie Bog
            zapomniał o grudniu, I zawsze dźwięczy muzyka
    • 16.04.08, 13:14
      Nati, niestety, ogarniecie małego mieszkania, gdy mieszkaja w nim 4 osoby i
      zwierzak nie jest łatwe... Z jednej rzuconej rzeczy natychmiast generuje sie
      bałagan, a kilka rzeczy na kupie to juz prawdziwy bajzel.
      A jak są jeszcze male dzieci ...Mój 15-mies. synek przechodzi z pokoju do
      pokoju, zahaczając o kuchnię, jak prawdziwy tajfun - zrzuca rzeczy z szafek,
      wywala ubrania z półek, brudzi chrupkami, wypluwa po kątach jedzenie...

      Napiszę szczerze, ze nie mam pomysłu, jak doprowadzic mieszkanie do prawdziwej
      czystości - czasami wydaje mi sie, ze - jak w tej reklamie - bałagan sam
      wychodzi ze scian, nawet jak synek spi, a ja siedzę na forum wink)

      • 16.04.08, 13:17
        dzień bez tego, to dzień stracony wink))

      • 17.04.08, 00:18
        > A jak są jeszcze male dzieci ...Mój 15-mies. synek przechodzi z
        pokoju do
        > pokoju, zahaczając o kuchnię, jak prawdziwy tajfun - zrzuca rzeczy
        z szafek,
        > wywala ubrania z półek, brudzi chrupkami, wypluwa po kątach
        jedzenie...

        Przyznam że nie rozumiem tego... miałam małe dzieci, nawet dwoje -
        nigdy nie zrzucały ot tak rzeczy na podłogę, nie wywalały z szafek,
        nie pluły jedzeniem - niestety - na co pozwalasz to to masz. A jeśli
        teraz nic z tym nie zrobisz to z czasem będzie jeszcze gorzej i
        coraz trudniej będzie to zmienić jak sądzę...
        Psa można nauczyć że po przyjściu ze spaceru nie wejdzie do
        mieszkania zanim mu się łap nie powyciera - moi sąsiedzi właśnie tak
        psa nauczyli. Da się.
        Kota nauczyłam że nie wolno grzebać w doniczkach, włazić na kwiatki,
        zrzucać przedmiotów z mebli. Wystarczyła odrobina konsekwencji w
        działaniu, reagowanie na każdą próbę (wystarczy powiedzieć "nie
        wolno" ale naprawdę za każdym razem i do skutku) i naprawdę - ani
        dzieci ani zwierzak nie są przez to mniej szczęśliwe że wiedzą co im
        wolno a czego nie.

        Mam małe mieszkanie, nas 4 i kot.
        Przedpokój jest zabudowany szafą i pawlaczami ile się dało - w nim
        nie przesiadujemy więc przestrzeń wykorzystałam na maksa do
        przechowywania: duża szafa z półką na dole gdzie stoją buty i
        odkurzacz, w szafie kurtki i swetry, w pawlaczach narzędzia, ozdoby
        choinkowe, ubrania i buty niesezonowe popakowane, zapasowe kołdry,
        poduszki, koce i jeszcze jest miejsce. We wnęce jest spory wieszak
        na kurtki z półką na czapki, szale czy torebki i pojemna skrzynia na
        dole na której można usiąść zawiązując buty.
        Rzeczy dzieci są wyłącznie w pokoju dzieci.
        Kuchnia niewielka - staram się trzymać wyłącznie to co jest mi w
        niej potrzebne. Można dokupić jakieś ładne kosze czy pudła i ustawić
        na górze szafek - zmieści się tam mnóstwo rzeczy nieprzydatnych na
        codzień.
        Szafka w łazience z koszem na pranie, środki czystości i wiele
        innych łazienkowo przydatnych rzeczy.

        Ważne by trzymać tylko to co potrzebne, by wszystko miało swoje
        określone miejsce i by wszyscy się tego trzymali - tylko tyle i AŻ
        tyle.

        • 17.04.08, 11:19
          Małe dzieci bardzo lubią wyrzucać rzeczy z szuflad czy szafek. Jest
          na to rada - na niższych półkach ustawiać rzeczy tylko dla nich
          (zabawki, książeczki), kilka niższych szuflad przeznaczyć na
          dziecięce ciuszki, także w kuchni jedną z szafek zapełnić
          bezpiecznymi plastikowymi pudełkami, pokrywkami czy garnkami,
          którymi dziecko będzie się mogło bawić. Resztę szafek/szuflad
          zabezpieczyć, żeby dziecko nie było w stanie ich otworzyć. Takie
          zabawy w wyrzucanie rzeczy z szuflad/szafek to dla dzieci doskonały
          sposób na poznawanie świata i należy im na to pozwolić, jeśli mają
          ochotę (zabezpieczywszy miejsca dla nich nieprzeznaczone). Dzieci z
          tego wyrastają. Gratuluję agawie70 tak porządnych dzieciaczków, ale
          zapewniam po raz kolejny - nie jest to
          nienormalne/niegrzeczne/czyjakietam, że małe dzieci się tak
          zachowują. A po zabawie trzeba po prostu z dzieckiem posprzątać. I
          tyle.
          A co do jedzenia - do posiłku lepiej dziecko posadzić na
          krześle/fotelu/gdziekolwiek, niż pozwolić, żeby biegało z jedzeniem
          po mieszkaniu.
          • 17.04.08, 11:23
            katarzyna4511 napisała:

            > Małe dzieci bardzo lubią wyrzucać rzeczy z szuflad czy szafek. Jest
            > na to rada (...) także w kuchni jedną z szafek zapełnić
            > bezpiecznymi plastikowymi pudełkami, pokrywkami czy garnkami,
            > którymi dziecko będzie się mogło bawić. Resztę szafek/szuflad
            > zabezpieczyć, żeby dziecko nie było w stanie ich otworzyć.


            Uważam, że kuchnia to nie jest miejsce zabawy dla dziecka. Do pewnego momentu
            nie powinno ono mieć wręcz wstępu do niej.. Takie jest moje zdanie. Za dużo
            ciekawostek typu kurki od gazu, gary pełne wrzątku itp.
            Pozdrawiam smile
            • 17.04.08, 12:30
              Dziecko wystarczy przypilnować, a nie wszystkiego zabraniać, bo tak
              wygodniej. Równie dobrze może spaść z fotela i zrobić sobie krzywdę,
              rzucić czymś ciężkim w telewizor albo utopić się w wannie. Dziecko
              przez zabawę poznaje świat i takie jest jego zadanie, a zadaniem
              rodziców jest zapewnienie mu bezpieczeństwa - w łatwy sposób można
              zabezpieczyć i kurki od gazu, gary pełne wrzątku, noże, chemikalia i
              inne potencjalnie niebezpieczne przedmioty. Również pozdrawiam.
        • 17.04.08, 11:41
          Najwyraźniej mój synek baaaardzo różni się temperamentem od Twoich dzieci.
          Zresztą mam porównanie ze starszą córką, której wystarczyło kilka razy czegoś
          zabronić i zasady były przez nią respektowane. Poza tym potrafiła godzinę bawić
          sie jedna zabawką.
          Synek jest zupełnie inny - do bólu (dosłownie i w przenośni) bada granice tego,
          co mu wolno, a czego nie. Porządek najwyraźniej mu przeszkadza, bo
          najszczęśliwszy jest, gdy siedzi na kupie wywalonych ciuchów wink
          Co się da, mam zabezpieczone przed otwieraniem, ale ten pędrak wszędzie wejdzie
          - wystarczy, ze na moment odwrócę wzrok, a juz gazeta potargana jest na drobne
          kawałeczki albo zrzucone pranie z suszarki. Tłumaczę do znudzenia, ale na razie
          nie dociera.

          Mam nadzieję, ze za kilka miesięcy zawartość szafek i szuflad w kuchni i w małym
          pokoju przestanie byc dla niego tak interesująca i w końcu odetchnę wink Całe
          szczęście w "sralonie" nie ma zabawek.

          A co do wypluwania jedzenia po kątach...
          No cóż, posiłki główne mały je w krzesełku, do rączki dostaje owoce lub chrupki.
          Od urodzenia synek ma duży odruch wymiotny - wypluwanie jedzenia i wymiotowanie
          po kątach (i nie tylko) to u nas chleb powszedni. Zaręczam Ci, ze w takiej
          sytuacji żadne metody wychowawcze nie działają.

          Pozdrawiam.
          • 17.04.08, 12:36
            No i świetnie! To znaczy, że jest ciekawy świata. Bada zapachy,
            fakturę materiałów, dźwięki itd. To dorośli uważają, że nie wolno,
            bo z pewnością bandyta z niego wyrośnie smile Moje też tak miało, u
            znajomych podobnie - kosztowało nas to może trochę więcej wysiłku
            (trzeba pilnować i zabezpieczyć naprawdę niebezpieczne
            miejsca/przedmioty i, żeby było jasne, zabraniać tego, co naprawdę
            groźne), ale nasze dzieciaki już z tego wyrosły i zapewniam, że nie
            mają problemów z utrzymywaniem porządków czy dyscypliną smile) Za to
            nie boją się podejmowania wyzwań i nadal z pasją eksplorują świat.
            Pozdrawiam i wytrwałości życzę!
            • 17.04.08, 12:56
              Twoje słowa to miód na moje serce smile
              Poza tym uważam, że w starym jak świat powiedzeniu: "dziecko jest albo czyste
              albo szczęśliwe" jest sporo prawdy.
              • 17.04.08, 15:36
                smile)
    • 16.04.08, 14:05
      Oj znam ten ból uncertain Sama mam 31 m, w tym mąż, ściuractwo i pies. Do tego moja praca i tona materiałów do niej przechowywana w domu (prowadzę zajęcia plastyczne dla dzieci). Niby 2 pomieszczenia, ale tylko jedno tak naprawdę ma szansę być posprzątane przez chwilę... ale tylko przez chwilę.
      Sama zaczełam wyrzucać wszystko co się da. Nie chowam - bo "przyda się do sprzątania" itp. Trudno, niedaleko mam lump gdzie raz w tygodniu wszystko jest po 1 zł - szmat mi nie zabraknie. Książki i gazety oddaje do biblioteki - wyjątek poradniki, fantastyka i historyczne. Wywaliłam stare naczynia i kupiłam ładny porządny komplet talerzy i garów - zmiejszyło to chaos i ilość przedmiotów. Zainwestowałam w stado pudełek na drobiazgi. To na razie tyle... czeka mnie jeszcze przeprawa z szafą (ciuchy) i piwnicą. Ale do tego muszę nastawić się odpowiednio psychicznie... będzie cieżko... wink
      • 16.04.08, 14:09
        Ja piwnicę mam pustą odkąd nam ją złodzieje oczyścili do zera,
        narzędzia, porządna drabina i nawet resztki po remoncie sad Po prostu
        wszystko skradziono
    • 16.04.08, 23:43
      Z ciuchani i garami dałam sobie radę po generalnych porządkach:
      Wywaliłam 8 worów, kupiłam kartonowe pudła, w których w górnej
      części szafy trzymam ciuchy pozasezonowe. Na dole szafy mam pudło
      IKEA na prasowanie i drugie na magiel.
      Z kuchni zniknęły wszystkie pożyteczne, ale nieużywane graty (np.
      robot).
      Podstawowa zasada: kupujesz nowe = wyrzucasz stare (ciuch, garnek).
      Co do codziennego sprzątania: we wtorek sprzątam kuchnię, w
      czwartek - łazienki. Ustal dni na poszczególne większe czynności:
      np. w poniedziałek pranie, w środę prasowanie.I wszyscy MUSZĄ
      odkładać rzeczy na miejsce, Ty też. Dziecko też może to robić.
      Rzeczy niesprzatnięte lądują w śmietniku (na początku chowałam na 3
      dni - potem oddawałam z komentarzem). Działa bezbłędnie i dotyczy
      dzieci i męża.
      Papier toaletowy, ręczniki kuchenne, chusteczki - trzymam na górnej
      półce szafy w przedpooju, odkurzacz pod umywalką w toalecie.
      Pies jest członkiem rodziny i nie brudzi więcej tylko inaczej:
      dziecko rozwłóczy ciuchy, a pies roznosi piach. Mnie się nie udało,
      ale siostra bez problemu myje psu łapy po każdym spacerze -
      twierdzi, że to łatwiejsze niż codzienny odkurzacz.
      • 16.04.08, 23:48
        Zgadzam się, stosuję podobne metody smile
    • 17.04.08, 09:02
      Im mniej rzeczy tym mniejszy bałagan.

      U mnie nie ma bibelotów, mam bardzo mało mebli i rzeczy. Zauważyłam, ze jeśli
      już zrobi sie bałagan, to głównie przez porozwalane ciuchy i niezmyte gary.
      Pędzę moją 5-latkę do sprzątania po sobie: zabawki, kredki na bieżąco,
      porozwalane na podłodze może być to czym się bawi, jak przestaje ma to
      sprzątnąć. Ciuchy do brudów. Niedawno nie sprzątnęła zabawek z podłogi i mało
      zębów sobie nie wybiłam na jakimś ludziku - a kilka razy prosiłam, by to
      schowała! Wystarczyła moja mina i w mig było sprzątnięte big_grinbig_grin
      A propos zabawek - też nie kupuję ich jak szalona, bo chyba bym zwariowała,
      dziecko i tak dość krótko fascynuje się jakąś nowością, a ja nie mam gdzie tego
      składować.

      Druga rzecz - od razu pozbywać się przeczytanych gazet, zepsutych długopisów i
      innych gratów, które nawet jeśli są na chodzie, to nie są używane.

      Ciuchy wywalam namiętnie i zgodnie z zasadą: kupuję nowy sweter - wyrzucam
      stary. Koniec, nie ma zmiłuj. Nawet męża chomika wychowałam smile
    • 17.04.08, 12:46
      Przez wiele lat mieszkaliśmy z dzieckiem na 29 m2. Co pomaga - tzw.
      pawlacze, do których w pudłach wędrowały zimą ciuchy letnie, latem -
      zimowe. Mebli szukaliśmy dosłownie z linijką w ręku (żeby
      zaoszczędzić jak najwięcej miejsca), albo robiliśmy na wymiar. Rady
      dotyczące wyrzucania rzeczy zbędnych - jak najbardziej na miejscu,
      chociaż muszę przyznać, że mieliśmy też sporą bibliotekę (katalog na
      twardym dysku bardzo nam ułatwiał życie). Pod parapetami (dosyć
      szerokie, to fakt) umieściliśmy komódki - bardzo praktyczne do
      przechowywania czegokolwiek. Im więcej rzeczy na wierzchu, tym
      większe wrażenie bałaganu. No i niestety - banalne stwierdzenie, że
      trzeba sprzątać, zanim się nieporządek nawarstwi, jest jak
      najbardziej aktualne smile
      • 17.04.08, 15:04
        W moim bardzo małym mieszkanku pomogło wygospodarowanie garderoby a
        właściwie schowka. Jest mały ok. 2,5 m2. Mieści się tam odkurzacz,
        maszyna do szycia i inne takie rzeczy, część ubrań.
    • 17.04.08, 15:36
      Mam 56 metrów, męża, malutkie dziecko (urlop macierzyński) i dużego psa.
      I podobne jak Ty wrażenie, że po godzinie nieuwagi mieszkanie potrafi wyglądać
      na kompletnie zabałaganione. Do tej pory w ramach radzenia sobie z tym problemem
      wykonałam następujące czynności:
      - wywaliłam WSZYSTKIE niepotrzebne rzeczy, stare materiały, szmatki, dywaniki,
      gazety, ubrania a nawet garnki i naczynia od lat nieużywane, zlikwidowałam
      bibeloty i milion różnych pierdół
      (nie pytaj ile worów sie uzbierałosmile)
      - większość rzeczy typu odkurzacz, suszarka do ubrań, deska do prasowania itp.
      chowam w szafie wnękowej, więc mieszkanie sprawia wrażenie przestrzennego
      -sporządziłam plan wg którego sprzątam : rano odkurzanie i ścieranie kurzu plus
      bieżące pranie i prasowanie a wieczorem kuchnia i podłogi, raz w tygodniu
      większe porządki i łazienka
      No i jeszcze to słynne chowanie na miejsce- koniecznie!
      Zajmuje to naprawdę niewiele czasu a daje całkiem przyzwoity efekt.
      --
      moja kokarda
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.