Dodaj do ulubionych

dywan śmierdzący od kota???

02.06.08, 20:20
jak ten smród zlikwidować? bo pierdolca zaraz dostanę!
Obserwuj wątek
    • michalina61 Re: dywan śmierdzący od kota??? 02.06.08, 20:56
      Po pierwsze to powinnaś kota wykastrować....bo będzie dalej znaczył teren...
      Po drugie, kup VITOPAR FRESH...kupuje się toto w sklepach zoologicznych...jest to "odwaniacz" lub VITOPAR AUTO używany bardzo często do prania tapicerki. Jeden i drugi kosztuje około 25zł. Na opakowaniu jest dokładna instrukcja użycia.
      • maria10344 Re: dywan śmierdzący od kota??? 18.06.08, 10:39
        mm79 napisała:

        > Miałam kota ponad 10 lat...jedyna metoda zmieniać dywan albo zdjąć
        zupełnieuncertain
        Jak zdjęłam dywan to sikał na kołdrę lub poduszkę.
        Jednak po kastracji trzeba uważać na żywienie.Karma jest dużo
        droższa,ale się opłaca.
        • prologica Re: dywan śmierdzący od kota??? 03.06.08, 13:49
          f.l.y napisała:

          > będę się upierać przy zdaniu, że żadne cudo nie wywabi tego zapachu
          >
          >
          >

          no coz, mam dwa koty, do niedawna mialam trzy, z tymczasami
          dochodzilo do 6 w porywach do 8. i twierdze ze sie da wink troche
          pracy i czasu to wymaga, ale sie da smile
          • f.l.y Re: dywan śmierdzący od kota??? 03.06.08, 16:04
            woda z octem usuwa na zawsze zapach kocich siuśków?

            u mnie nie usunęła..u kociarzy, których znam było podobnie...
            wszelkie preparaty niwelujące zapach działają krótkotrwale, co
            najlepiej wychodzi w deszczowe dni, kiedy materie zasikane niegdyś
            przez milusińskie koty zaczynają na nowo pachnieć siuśkami..

            temat kocich siuśków to temat rzeka, coś jak polityka i religia,
            prowadzi do bardzo zaciekłych dyskusji między rozmówcami..

            zazwyczaj 'kociarze' mający więcej niż jednego kota/ale nie tylko,
            ci którzy mają jednego też/ twierdzą, że ich koty nie leją im na
            łóżka, nie leją po ścianach, dywanach, meblach, kwiatach..albo
            twierdzą, że u nich w domach nie śmierdzi kotami lub że znają
            sposoby na trwałe usunięcie zapachów..

            wg mnie albo przyzwyczaili się do tego zapachu i nie czują, albo im
            ten zapach nie przeszkadza, albo oszukują siebie i innych...tylko w
            jakim celu?

            usunąć koci zapach oczywiście się da: należy wyrzucić zasikany
            materac, zasikaną kanapę, zasikany dywan, można wymienić zamoknięte
            panele czy mozaikę..i tak w kółko..- to jeden sposób, który u mnie
            zadziałał..





            --
            ..tutam..
            • prologica Re: dywan śmierdzący od kota??? 03.06.08, 19:19
              miałam kotkę z fipem. zanim kupilam ochraniacz na lozko zdarzyla go 2-3 zasikac
              niewielka iloscia moczu, ale strasznie smierdzaca. materac w tej chiwli nie
              smierdzi - to nie moje zdanie, tlyko mojej matki na przyklad, tkora najchetniej
              kazdego kota w promieniu kilometra od swojej wnuczki by eksmitowala w kosmos smile
                  • prologica Re: dywan śmierdzący od kota??? 10.06.08, 11:21
                    martyskaa napisała:

                    > hehe, dziewczyny wyluzujciewink

                    to zart byl taki smile niezaczepny smile

                    >
                    > u mnie dalej śmierdzi i to akurat koło komputerawink a dzisiaj
                    Mariolka (nasz
                    > kotwink) naszczała Staremu do butówwink

                    sluchaj, a czemu ona Ci tak leje...? bo sprzatanie skutkow jedno, a
                    szukanie przyczyny drugie...
                        • agawa70 U weterynarza!!! 12.06.08, 01:25
                          Żaden zdrowy fizycznie i psychicznie kot nie załatwia swoich potrzeb
                          fizjologicznych tam gdzie nie powinien. Koty to czyściutkie
                          zwierzęta.
                          Sikanie poza kuwetą może być skutkiem choroby lub też dzieje się tak
                          z przyczyn behawioralnych. Koty są bardzo wrażliwe na stres i
                          wszelkie zmiany...
                          Polecam wizytę w lecznicy, wykonanie podstawowych badań moczu i krwi
                          oraz przeanalizowanie wszelkich sytuacji jakie miały miejsce w domu
                          w momencie lub tuż przed tym kiedy kot zaczął zanieczyszczać wasze i
                          swoje otoczenie.
                          On wam chce "coś powiedzieć, pokazać" - inaczej nie potrafi...
                          Koty to naprawdę mądre zwierzaki... mój nie nasikał nigdzie w domu
                          poza kuwetą nawet jak był jeszcze pod wpływem narkozy po kastracji -
                          zataczając się, chwiejnym krokiem, przewracając się po drodze
                          poszedł do kuwety i tam się wysikał...
                          Tak więc co do tematu wątku - nie pomogę bo nie wiem jak się pozbyć
                          zapachu moczu kota - nigdy (póki co) nie musiałam.
                          • berkanan Re: U weterynarza!!! 16.06.08, 09:25
                            Mam dwie kotki, obie z przypadku (ratowane spod łopaty- miały być
                            zabite, bo efekt mezaliansu- nierasowe...wrrrr) Jedna10 lat temu,
                            druga rok temu. moje obie kotki,niestety jeszcze nie sterylizowane
                            są w ustawicznej ruji w tym roku...i to jest moment, kiedy staruszka
                            (10 lat) leje specyficznym dużo bardziej wonnym moczem w kilku
                            uczęszczanych przez nas miejscach. Nigdy na łóżko,ale na jakieś
                            ściereczki w łazience , dywanik, buty, jak jakieś nasze ubranie
                            spadnie na ziemię.Chcieliśmy wielokrotnie dopuścić ją do kocura, bo
                            jest śliczną mieszanką persicy z błękitnym syberyjskim, jej siostry
                            rodziły przepiękne kocięta...ona uważa się za człowieka i tylko
                            przed nami roztacza swoje wdzięki, koty przegania straszliwie i
                            okrutnie atakuje... jak juz uznalismy ze trzy lata temu , że nic z
                            tego, to juz myśleliśmy, że za późno na sterylizację.Mieszkamy w
                            bloku, i tak nie ma kontaktu z kotami...Zaznaczam, że problem
                            pojawia się tylko wtedy, gdy zacznie ruję, wtedy nie daj boże
                            pogłaskać jakieś inne zwierzę poza domem, jak poczuje zapach, moment
                            i torba z tym zapachem, buty, ubranie jest przez nią załatwione. W
                            normalnym czasie nic sie nie dzieje. Grzecznie chodzą do kuwet,
                            nawet teraz do jednej bo i tak chodziły we dwie do jednej...
                            Druga jest zwykłą dachówką, czeka na wycinanie, ale chyba nie sika.
                            Weterynarz powiedział, że może to być sprawa genetyczna, jeśli jej
                            rodzice sikali- znaczyli teren, ona też to będzie robić. Ponoć
                            sterylizacja pomoże.
                            A zapach niestety, po kilku próbach eliminacji smrodku pojawił się
                            koszmarny fetor łączonych silnie pachnących środków...masakra. Jeśli
                            trafia się to na parkiecie załatwiam to na poczatek chlorem, potem
                            woda z octem, a potem jakieś zapachowe środki...na wszelkie
                            wykładziny dywaniki, buty...nic mi nie pomagało, bo chloru się
                            bałam...albo tylko chwilowo...
                            • f.l.y Re: U weterynarza!!! 16.06.08, 12:00
                              może i postawienie karmy dobrze zadziała, ale nie wyobrażam sobie
                              karmy w miseczkach w sypialni na łóżku, w pokoju na kanapie, przy
                              regałach z książkami, na stole itp gdzie jeszcze podsikują koty


                              --
                              ..tutam..
                              • agawa70 Re: U weterynarza!!! 18.06.08, 01:29
                                To nie na stałe - to jest metoda do "pokazania" kotu że tego miejsca
                                nie wolno zanieczyszczać. Słów nie zrozumie ale to powinien... Po
                                dłuższym okresie niezasikiwania tych miejsc można jedzenie stamtąd
                                zabrać. Stopniowo... stawiać (jak nie sika) co drugi dzień, potem co
                                trzeci aż zabrać zupełnie.
                                W sypialni może stać w dzień, zdejmować tylko na noc. Na stole może
                                stać cały czas, tak jak i przy książkach.
                                Acha... nie zamykałabym sypialni przed kotami, bo one bardzo nie
                                lubią jak się im czegoś zabrania wink zasikiwanie może być oznaką
                                protestu przeciwko nie wpuszczaniu ich tam gdzie lubią - czyli na
                                wyrko tongue_out
                            • agawa70 Re: U weterynarza!!! 18.06.08, 01:21
                              > Mam dwie kotki, obie z przypadku (ratowane spod łopaty- miały być
                              > zabite, bo efekt mezaliansu- nierasowe...wrrrr)
                              ...................
                              > Chcieliśmy wielokrotnie dopuścić ją do kocura, bo
                              > jest śliczną mieszanką persicy z błękitnym syberyjskim...

                              ???????????????????????????????
                              wiesz ile kociąt umiera rok w rok w schroniskach i na miejskich
                              osiedlach, drogach, zakatowanych przez ludzi? Chciałas dołozyć do
                              tego kolejne? Jak można - ratując jedne koty przed śmiercią - myśleć
                              o sprowadzaniu na świat kolejnych kociąt które - mimo iż piekne -
                              moga się stać "niechciane", wyrzucone z domu, zamęczone...
                              • prologica Re: U weterynarza!!! 18.06.08, 10:01
                                agawa70 napisała:

                                > > Mam dwie kotki, obie z przypadku (ratowane spod łopaty- miały
                                być
                                > > zabite, bo efekt mezaliansu- nierasowe...wrrrr)
                                > ...................
                                > > Chcieliśmy wielokrotnie dopuścić ją do kocura, bo
                                > > jest śliczną mieszanką persicy z błękitnym syberyjskim...
                                >
                                > ???????????????????????????????
                                > wiesz ile kociąt umiera rok w rok w schroniskach i na miejskich
                                > osiedlach, drogach, zakatowanych przez ludzi? Chciałas dołozyć do
                                > tego kolejne? Jak można - ratując jedne koty przed śmiercią -
                                myśleć
                                > o sprowadzaniu na świat kolejnych kociąt które - mimo iż piekne -
                                > moga się stać "niechciane", wyrzucone z domu, zamęczone...

                                wlasnie to samo mialam napisac, ze ten kot sam madrze wie co ma
                                robic (a moze raczej czego nie robic). uratowalas kota, a nastepne
                                chcesz powolac do zycia dokladnie na takich samych zasadach jak
                                zostal powolany na swiat ten uratowany...
                        • prologica Re: dywan śmierdzący od kota??? 12.06.08, 07:42
                          martyskaa napisała:

                          > a tego to nie wiem, ale gdzie szukać tej przyczyny???

                          powodow moze byc z tysiac ... zaczynajac od stresu, przestawionych
                          mebli, zmiany otoczenia, przestawienia kuwety, zmienay ziwru itp,
                          konczac na takich bardziej powaznych - chorobie polaczonej z bolem
                          czegos (czegokolwiek), zapaleniem drog moczowych, SUK, zaburzeniach
                          hormonalnych itp.

                          napisz cos wiecej o tym kocie - czy kocur, czy kotka, czy wyciety/a,
                          czy ostatnio byly jakies zmiany w codziennosci kota, itp.

                          a poza tym lacze sie w bolu - ktorys z moich zalal mi koldre
                          wczoraj. tyle ze ja wiem dlaczego ;/
                          • zazaz3 Re: dywan śmierdzący od kota??? 13.06.08, 19:26
                            Polecam forum weterynaria.A na dywan-sucha soda spożywcza plus
                            żwirek dla kota -ściągamy odkurzaczem,smrodek nawilżamy i
                            powtarzamy,powtarzamy...Żwirek raczej niezbrylający,np.silikonowy.
                            --
                            thank U ,thank U,thank U,U far too kind...
            • rondo77 Re: dywan śmierdzący od kota??? 15.06.08, 14:16
              Niestety potwierdzam!Wiele lat walki dziesiątki środków
              i zabiegów, prania profesjonalne i własne,posypywanie,
              podkładanie pod feralne miejsce - NIC!Zero efektu!
              Parny niż i zapach kocura był do padnięcia.
              Kota zalecono wykastrować w określonym tygodniu życia,
              ale on zdążył wcześniej raz zaznaczyć i wygrał!
              Kiedy po czasie mole znalazły to cudnie im woniejące
              miejsce ogromny,przepiękny,puszysty wełniany dywan
              poszedł do śmietnika i został zastąpiony innym
              tym razem "sztucznym" z obawy przed molami.
    • nasturcja3838 Re: dywan śmierdzący od kota??? 16.06.08, 07:18
      Co do tego jak się pozbyć...cóż-metodą prób i błędów.Natomiast
      dzielę się informacją na temat zapobiegania.
      Moje Panie Kotki mają jedno ulubione miejsce w domu (poza
      kuwetą).Postawiłam im tam miseczki z jedzeniem,bo podobno kot nigdy
      nie napaskudzi we własnej jadalni.Zobaczymy jaki będzie efekt.Na
      razie działa. smile))) Powodzenia.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka